Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, May 16, 2011

Glowna niespodzianka...

... czyli najbardziej przewidywalny punkt programu:))
Od momentu jak sie zorientowalam, ze jedziemy do Mystic juz wiedzialam, ze cala wyprawa skonczy sie w kasynie:)) No, ja znam mojego meza, czasem bardziej niz on zna sam siebie.
Wcale wiec nie bylam zdziwiona jak zapowiedzial, glowny punkt programu, ale udawalam, ze nie wiem o co chodzi.
-- Glowna niespodzianka? Znaczy Mystic jest tylko przystankiem po drodze?
-- Nie, nie jest przystankiem po drodze, bo przeciez w tym B&B spedzamy dwie noce, ale teraz jedziemy do Foxwoods.
-- Ty... Ty... Ty hazardzisto!!! - wydusilam udajac, ze jestem zla, ale widocznie slabo mi to szlo, bo Wspanialy tylko zataczajac sie ze smiechu powiedzial:
-- JA?? Hazardzista?? A kto wymyslil slub w Las Vegas? A kto w slubnej sukni lazil po kasynie do 4tej rano? Ja tylko nosilem za Toba buty, bo nie moglas juz w nich chodzic.
I tak oto w salwach jego glosnego smiechu padly wszystkie moje argumenty, bo faktem jest, ze slub w LV byl moim pomyslem i faktem jest, ze nawet nie chcialo mi sie tracic czasu na przebieranie sie i po wstawnym obiedzie slubnym siedzialam w kasynie do 4tej rano. Te buty to tez prawda:))
W Foxwoods jeszcze nigdy nie bylismy, owszem dwa razy odwiedzilismy Mohegan Sun casino, ale nigdy Foxwoods.
Pojechalismy.
Sama nie wiem dlaczego, ale widocznie po doswiadczeniach Atlantic City, ktorym zupelnie nie jestem zachwycona i po Mohegan Sun, jakos wydawalo mi sie, ze Foxwoods tez nie zrobi na mnie wrazenia.
Ale juz jak dojezdzalismy do celu to mi oczy wyskoczyly przed przednia szybe.
Uprzedzam, ze zdjecia nie sa najlepsze, bo do kasyna nie wzielam dobrego aparatu, bo za duzy, a w kasynach nie wolno robic zdjec, wiec na wszelki wypadek wybralam sie z malym kieszonkowym, zeby go latwo bylo schowac.
Tak to wyglada z daleka:


Poniewaz zaparkowalismy na 3 pietrze parkingu i juz nie wiedzialam czy bede miala mozliwosc wyjscia na zewnatrz, to zrobilam tez kilka zdjec z parkingu:




Na tych zdjeciach widac tylko czubki hoteli, bo caly kompleks jest na wzgorzu, a zdjecia robione z parkingu i zaslaniaja dachy parkingowe, a moze hotelowe, licho wie.
Caly kompleks sklada sie z 4 hoteli: MGM Grand, Grand Pequot Tower, Great Cedar Hotel, Two Trees Inn oraz wolno stojacych Villas at Foxwoods. Wszystko to znajduje sie na terenie szczepu Pequot i bardzo mnie i Wspanialego cieszy, ze powoli Indianie odbieraja moze nie ziemie, ale przynajmniej zbieraja czynsz od bialego czlowieka. My w kazdym razie, chetnie raz na jakis czas ten czynsz placimy:) 
Najdrozsze z tego sa wille, w ktorych znajduje sie salon, sypialnia, jadalnia, lazienka i to wszystko o powierzchni ok. 130 metrow kwadratowych.
Pokoje w hotelach sa w bardzo roznych cenach i wcale nie az tak szokujacych, ale to glownie dlatego, ze wiadomo iz goscie i tak zostawia forse w kasynach.
Udalo mi sie wyjsc na zewnatrz, Wspanialy trzymal otwarte drzwi, bo niestety nie moglam sie przez te same drzwi dostac do srodka, a nie bardzo wiedzialam gdzie szukac innego wejscia.

A bardzo mi sie spodobala ta wlasnie rzezba.
I przy okazji sfocilam wejscie do Hard Rock Cafe z zewnatrz:

Pozostale zdjecia sa robione wewnatrz, w korytarzach miedzy restauracjami i kasynami:



Caly wystroj sprawia wrazenie, ze czlowiek jest na zewnatrz i to mi sie bardzo podoba. Tak wlasnie wygladaja hotele i kasyna w Las Vegas, ktore bardzo lubie:)






I kilka rzezb:





Uroku calosci dodaja wodospady z zywa roslinnoscia.










Najciekawsza jest rzezba Rainmaker, przedstawiajaca Indianina, ktory przywoluje opady deszczu. Najciekawsza, bo znajduje sie pod szklanym dachem i wieczorem odbywa sie tam pokaz przywolywania deszczu. W ostrzu strzaly jest laser, ktory sprawia wrazenie blyskawic i po kilku minutach dookola zaczyna padac deszcz. Nie jest to duzy deszcz, ale tak jakby ktos rozpryskiwal wode ze zraszacza ogrodowego.
Ponizej kilka zdjec Rainmaker.





Ta rzezba sie obraca bardzo powoli, tak ze trudno zauwazyc ruch, ale akurat siedzielismy w restauracji i  Wspanialy zwrocil na to uwage. Zaczelam wiec obserwowac i faktycznie jak sie caly czas patrzy, to czlowiek ma wrazenie, ze rzezba jest nieruchoma, ale jak spojrzalam co kilka minut to zauwazylam, ze zmienila sie pozycja. A przeciez nie pilam:))
I tak w Foxwoods spedzilismy caly wieczor i spory kawalek nocy. W sumie bardzo mi sie tam podobalo, a juz na pewno duzo lepiej niz w Mohegan Sun, gdzie maszyny pozeraja pieniadze w zastraszajacym tempie, tutaj chociaz za $20 mozna sobie pograc przez dobre pol godziny, albo i dluzej. W sumie wyszlismy i tak dobrze, bo w ogolnym rozrachunku wyszlo nam na minus tylko jakies 100-120 dolarow, a to na tyle godzin naprawde niewiele. W drodze powrotnej bylo troche... dziwnie, ale o tym potem:)


35 comments:

  1. Stardust! ty hazardzistko! ;)))))
    ale wyprawa niezła :)

    ReplyDelete
  2. Super! Ja nigdy w życiu w żadnym kasynie nie byłam, choć mieszkam niedaleko Turning Stone Casino Resort. Wizyta w kasynie jest na mojej 'bucket list'.

    ReplyDelete
  3. Evek--> Przyznaje sie bez bicia, lubie hazard:)) Nie nalogowo, ale od czasu do czasu, a czasem mi sie nawet udaje wyjsc na plus:)))

    ReplyDelete
  4. Aneta--> Pierwszy raz bylam w kasynie w Las Vegas jakies 18 lat temu i zupelnie sobie nie zdawalam sprawy ze mi sie to spodoba:) Wszystkie kasyna w okolicy Buffalo mam zaliczone, bo tam zawsze jezdzimy z Tatkiem. Niedaleko nas jest kasyno w Yonkers, tez bylismy kilka razy, w Atlantic City tez bylam kilkakrotnie, ale jakos nie lubie AC. Tylko tego Foxwoods nigdy wczesniej nie zaliczylam, wiec nawet dobrze to Wspanialy wymyslil:))

    ReplyDelete
  5. ;) Ooooooooooch :) muszę przyznać, że duże oczy z rana zrobiłam ;)
    Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie kasyno ;) Jest ładniejsze niż w mojej głowie ;p
    Gratuluję małych minusów ;)

    P.S. Bardzo dziękuję za ciepłe powitanie :)

    ReplyDelete
  6. U nas tak wyglada amerykanska i nowoorleanska uliczka w jednym z najwiekszych centrow handlowych na wyspie - zakupow tam nie trawie, ale gosci woze pokazac te esencje kiczu.

    ReplyDelete
  7. Znam kasyna - tylko z kina ! A po tej rymowance podziwiam Twoje reporterskie zacięcie - świetna dokumentacja zdjęciowa i narracja. A ja znów poczułam się jak widz na filmie... i może Ci nawet zazdroszczę ;)))

    ReplyDelete
  8. wow!
    widziałam tylko te w AC - moją teściową tam wozili:)))
    W sumie sympatycznie,ha byłoby lepiej gdyby było na górkę:).Ciekawe jak oni odnoszą sie do DUZYCH wygranych?

    ReplyDelete
  9. MalaMi--> Milo mi i bardzo sie ciesze, ze juz jestes:)))

    ReplyDelete
  10. Czarownico--> Dla jednych kicz, dla drugich piekno, dlatego o gustach sie ponoc nie dyskutuje:))) A swoja droga to Brytole sobie ten kicz zafundowali na wlasne zyczenie, a nazwa jest tylko nazwa:)))) W Polsce opowiadalo sie kiedys kawaly o policjantach, tutaj opowiada sie te same kawaly o Polakach. Wszystko jest wzgledne:))))

    ReplyDelete
  11. Kwoko--> Wspanialy sie zawsze smieje jak ja latam a aparatem, a ja z kolei chce pokazac tutaj to co widzialam. Czasem jest co pokazac, czasem nie, ale... :))

    ReplyDelete
  12. Margo--> Ja Tobie zazdroszcze (pozytywnie) talentu i wchodze, czytam i wychodze ze szczeka na kolanach:))

    ReplyDelete
  13. Tuv--> Czasem bywa na gorke, najczesciej z gorki, ale to caly urok hazardu. My traktujemy to jako zabawe, rozrywke i z takim nastawieniem jezdzimy do kasyna. Jak ktos sie nastawia na wygrana to prawdopodobnie mozna sie dorobic wrzodow na zoladku:))) Co robia z DUZA wygrana? Gratuluja, usmiechaja sie, placa i ida dalej, kazda, nawet najwieksza wygrana jest i tak oplacona przez przegrane. Ja kiedys wygralam ponad $2000 i taka suma musiala byc wyplacona przez pracownika kasyna, to mi na leb zalozyli papierowa korone:))) Oczywiscie zdjelam to natychmiast, bo to obciach, ale jak ktos lubi to moze z ta korona chodzic:)))

    ReplyDelete
  14. Nie wiedzialam, ze z Ciebie hazardzistka!!! Ale taka niegrozna:)))) Fajnie, tak to i ja lubie ale bardzo rzadko to sie nam zdarza. Bylismy w LV dwa lata temu i bardzo sie nam podobal ten kicz i przepych choc w sumie gralismy malo, raczej zwiedzalismy. Bylismy tez kilka razy w Niagara Falls i to by chyba bylo na tyle. A i raz w Windsor, przy okazji podrozy sluzbowej. Fajne fotki Stardust, ciesze sie, ze sie Wam ten wypad udal i oboje jestescie zadowoleni:)

    ReplyDelete
  15. No i znów mam rozdziawioną buzię.... Ameryka, Ameryka.... Co jeszcze wymyślą???? To oczywiście zadziwienie pozytywne, lubię być tak zaskakiwana!

    ReplyDelete
  16. no proszę, jacy hazardziści :)

    a masz zdjęcia ze ślubu? pokażesz? :)

    ReplyDelete
  17. Moniko--> No my jestesmy hazardzisci:))) Ale nie grozni, na pewno nie jedziemy nastepnego dnia zeby "sie odegrac":))) A kasyna w okolicach Buffalo mam juz chyba wszystkie obcykane;)

    ReplyDelete
  18. Anulla--> Tak naprawde, to ja tez bylam zaskoczona tym Foxwoods, bo nie spodziewalam sie, ze zrobili to tak z mysla o calych rodzinach. A jednak tam mozna znalezc cos dla kazdego w kazdym wieku. Ale prawdziwym zaskoczeniem jest Las Vegas. Tam mozna nie wychodzic z hotelu i plywac gondola po Wenecji, lub zwiedzac egipskie piramidy. LV to prawdziwy szok:))

    ReplyDelete
  19. DS--> Oczywiscie, ze mam zdjecia ze slubu, ale mysle, ze pokazywanie ich na otwartym blogu to juz przesada:) Moge tylko napisac, ze wbrew krazacych opinii, ze to tak mozna nie wysiadajac z samochodu (chociaz tak tez chyba mozna) nasza ceremonia trwala 30 minut i pozniej mielismy ok. 20 minut na picie szampana, dzielenie sie kesem tortu (to wszystko wliczone w koszt slubu) jak rowniez zdjecia, ktore robi obsluga kaplicy. Slubu udzilal nam jakis pastor, co bylo zupelnym przypadkiem, bo nam akurat bylo to obojetne. Pastor nawet przyszedl do nas tuz przed ceremonia i pogdadal na tyle, zeby moc jakims osobistym akcentem okrasic ceremonie. I w ogle uwazam, ze bylo naprawde fajnie.

    ReplyDelete
  20. Star, kicz w tym centrum handlowym, nie na Twoich zdjeciach, gdzie jednak jakis jednoczas i jednostyl panuje. A tam - Egipt, Grecja, Chiny, saloon z Dzikiego Zachodu, Nowy Orlean (na jednym balkonie nawet pranie powiewa, a co;) a do tego kaplica prawie-jak-sykstynska, palmy, fontanny i zyrandole.

    Zreszta, co bede jezor strzepic - se zobacz:

    http://www.google.co.uk/search?q=trafford+centre&oe=utf-8&rls=org.mozilla:en-US:official&client=firefox-a&um=1&ie=UTF-8&tbm=isch&source=og&sa=N&hl=en&tab=wi&biw=1440&bih=700

    ReplyDelete
  21. Tak myslalam, ze bez wizyty w kasynie sie nie obejdzie. Tradycji stalo sie zadosc, nie bylo to LV ale jednak kasyno. Super!!!!!
    Bardzo fajny projekt budynku.
    Mnie tez ciagnie do LV, oj ciagnie:)))

    ReplyDelete
  22. No i super wycieczka. Ja też zgadzam się z tym, że raczej dobrze jest, że Indianie mogą ściągać skórę z białych ludzi teraz (nawet jeśli tylko w przenośni). To jest bardzo skomplikowana sprawa i im jest trudno odbić się od dna, na którym się znaleźli za naszą sprawą.
    Pozdrawiam, Alicja

    ReplyDelete
  23. Ale czad! Ja dopiero nadrabiam zaległości blogowe i co widzę? Kasyno! Ja też chcę! Ja też! (Zazdrośnik ze mnie wyłazi;-))

    ReplyDelete
  24. Czarownico--> Co by nie mowic i w jakie kwiatki by to nie ubrac, to jest kicz, ale kicz, ktory przyciaga:) Z tego co widze, to ten Trafford Center, to cale miasto z hotelami itp. Moze troche przesadzili z tymi wszystkimi zakatkami swiata w jednym, ale na pewno miejsce cieszy sie powodzeniem. To sa chwyty marketingowe, do ktorych my jestesmy nie przyzwyczajeni. Ja w dalszym ciagu nie lubie Malls i nigdy w zyciu sie do nich nie przekonam, a ludzie spedzaja tam cale weekendy rodzinne. Las Vegas tez jest kiczowate, kazdy hotel to inny zakatek swiata, fakt, ze panuje w nich jednostyl i trzymaja sie tematyki jaka dany hotel reprezentuje, ale wszystko do kupy razem to kicz:)))
    Z drugiej strony po 26 latach zycia tutaj, wole wydawac pieniadze w otoczeniu wesolego kiczu niz w sumtasnych sklepach PRL-u, gdzie wszystko bylo szarobure i nudne. I wychodzilas ze sklepu z takim samym wkurwem i mordem w oczach z jakim weszlas. Kicz sie sprzedaje i jesli on sie ogranicza do centrow handlowych, hoteli, kasyn to mnie on nie przeszkadza. Bardziej wkurwiajacy jest kicz panoszacy sie na prywatnych posesjach w postaci krasnoludkow i jelonkow na rykowisku:)))) Albo jak sobie ktos wybuduje dom na styl Baby Jagi:))) i takim domem spaskudzi cala dzielnice na kilkaset lat.

    ReplyDelete
  25. Ataner--> Las Vegas to chyba jedyne miejsce na ziemi gdzie chcialabym wracac:))) Nie mieszkac, ale wracac, zobaczyc na ile sie zmienilo. Generalnie rzecz biorac uwazam, ze ludzkie zycie jest za krotkie i ja mam stanowczo za malo pieniedzy, zeby zwiedzac te same miejsca wielokrotnie, a jednak Vegas mnie ciagnie, bo tam ilekroc pojedziesz to zawsze jest inaczej:))

    ReplyDelete
  26. Alicjo--> Oczywiscie, ze sprawa Indian jest skomplikowana, ale cieszy, ze idzie powoli ku lepszemu. To juz nie te same rezerwaty, ktore byly jeszcze 50 czy nawet 20 lat temu.

    ReplyDelete
  27. Zolwico--> Pakuj sie i przylataj, dla Ciebie nawet z domu uciekne:)))

    ReplyDelete
  28. POW i ŚOW - tutaj też są fajne kasyna.

    Miczel

    ReplyDelete
  29. Prawdziwy wieli świat! Niektórzy znają go... nie z filmów;)

    ReplyDelete
  30. Szkoda ze na rocznice nie rozbilas w kasynie banku,tego bym Tobie i Twojemu Wspanialemu zyczyla.
    Ale co tam ,za rok nastepna rocznica...moze akurat sie uda:))))

    ReplyDelete
  31. Grałam dziś w wojnę. I to by było na tyle, jeśli chodzi o hazard:D

    ReplyDelete
  32. Iva--> Ten swiat dostepny dla mnie tylko na filmach wydaje sie byc taki wielki:)) Tak naprawde to jest zupelnie normalnie:)

    ReplyDelete
  33. Maga--> No niby by sie przydalo:) Ale czasem mysle, ze to marzenie kazdego otwiera drzwi do najwiekszych problemow:))) To moze juz niech zostanie jak jest, byle gorzej nie bylo:))

    ReplyDelete
  34. Nivejko--> Jakby nie patrzec to tez hazard, tyle, ze bardziej bezpieczny:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...