Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, May 8, 2011

Grunt to dobra inwestycja

Obiecalam, ze jeszcze kiedys napisze notke o Susan i Mathe, wiec slowo sie rzeklo, kobylka u plota.
W moim zawodzie bardzo wazne sa szkolenia, moze nie koniecznie trzeba byc na biezaco z najnowszymi trendami techniki, ale przynajmniej trzeba o nich wiedziec i miec wyrobiona opinie.
Dobra okazja do takich szkolen jest wyjazd na konwencje, ktore sa tutaj organizowane w roznych miejscach kraju i w sumie przez caly rok. Z reguly kazdy jezdzi tam gdzie ma najblizej, bo taki wyjazd na 2-3 dni wiaze sie z kosztami, ktore nie powinny przekraczac zyskow.
Tak wiec, ja jezdze najczesciej do Philadelphi, bo blisko i dodatkowo mozna zakupic produkty, ktore jest latwiej przewiezc samochodem czy pociagiem niz samolotem. Konwencje sa tez doskonala okazja na zakup sprzetu, bo ceny sa duzo korzystniejsze niz normalnie i w wiekszosci przypadkow nie placi sie za dostawe sprzetu na miejsce.
Tak to wyglada.
Postanowilysmy sie wiec wybrac na konwencje wlasnie do Philadelphi.
Mathe miala przyjaciolke, ktora byla wlascicielka duzego spa gdzies w New Jersey.
Dziwna to byla przyjazn, bo Mathe pasowala ze swoim grajdolkiem do biznesu Eleny jak mrowka do slonia. Troche tak jak ja bym sie chciala zaprzyjaznic z Georgette Klinger czy tez inna Eizabeth Arden. No ale serce nie sluga i Mathe uwielbiala towarzystwo Eleny.
W zwiazku z czym wymyslila, ze Elena przyjezdza do Philii ze swoja menadzerka, nas jedzie trzy sztuki, to wezmiemy wspolnie pokoj 5-osobowy w hotelu i bedzie taniej.
Susan natychmiast dostala wscieku macicy z padaczka i zaczela skakac i trzepotac lapami, a tak sie z nerwow zaplula, ze nie mogla powiedziec slowa, nawet "glupia krowa" nie byla w stanie przejsc jej przez gardlo.
Ja, czlek spokojny bez zadnego wsciekania sie powiedzialam:
-- Nie, ja nie bede w zadnym piecioosobowym pokoju czekac od 3 rano na kolejke w lazience, bo kazda z Was potrzebuje sie zrobic na gwiazde.
-- Ale Ty wiesz jak drogo jest w Hiltonie? - zawolala Mathe.
-- A kto Ci powiedzial, ze ja musze spac w Hiltonie?
-- Bo... bo Hilton jest najblizej Convention Center, a nawet jest przejscie prosto z hotelu do centrum.
-- No i co? A z siedmiu innych tanszych hoteli mozna przesc do CC w ciagu 10 minut spacerkiem.
-- Ale ja chce zebysmy byly razem - powiedziala.
-- Posluchaj, albo chcesz byc razem ze mna i Susan, albo chcesz byc razem z Elena i jej menadzerka, sama wybierz.
-- Ale... ale Elena...
-- Mathe, mnie nie interesuje Elena i nie chce sluchac zadnych argumentow, ja prosze zebys wybrala i tyle, proste albo - albo.
Stanelo na tym, ze Mathe bedzie z Elena w Hiltonie, a my z Susan zanlazlysmy pokoj w tanszym Crown Plaza bodajze. Podroz mialysmy odbyc pociagiem.
Kazda z nas miala wziac wieksza walizke, w ktora mozna bedzie zapakowac ewentualnie nabyte produkty. Uznalam, ze to sensowne rozwiazanie, w sumie na dwu-dniowy wyjazd mozna sie zapakowac w mala torbe. Takie zakupy w czasie konwencji sa zawsze oplacalne, bo mozna oszczedzic srednio ok. 35% a to duzo przy masowych kosztach serwisu.
Ja pojechalam w sobote rano, bo chcialam sobie przy okazji polazic po Philadelphi, Susan i Mathe przyjechaly wieczorem. Susan natychmiast jak sie pojawila w hotelu opowiedziala mi o urokach podrozy z Mathe, co ja tylko skwitowalam:
-- Wazne, ze obie zyjecie, bo sie troche balam, ze tylko jedna dojedzie na miejsce.
Spotkalysmy sie z Mathe i oczywiscie Elena na kolacji i bylo calkiem fajnie.
Przy pozegnaniu Mathe nie bylaby soba, gdyby nie przypomniala, ze CC otwieraja o 9tej rano i ona chce sie z nami spotkac przy wejsciu. A w ogole to ona juz miala cala rozpiske wykladow, na ktore uznala, ze powinnysmy isc.
-- Dobrze spotkamy sie o 9tej, no moze tak 9:15 brzmi bardziej realnie - powiedzialam.
-- Ale dlaczego 9:15? czy nie mozecie raz przyjsc na czas?
-- Mathe, o 9tej otwieraja drzwi, ludzie beda sie schodzic, wychodzic i wracac przez caly dzien, pierwsze wyklady zaczynaja sie o 10tej, wiec tak naprawde to my przyjdziemy na 9:30 i bedzie w sam raz.
-- Stardust, ja mowie, o 9tej, ty o 9:15 a jak ja pytam dlaczego, to Ty mi mowisz, ze bedziesz o 9:30 Ja nie rozumiem?
-- No bo tu nie ma co rozumiec, tu trzeba przyjac do wiadomosci - zaczelam sie smiac - kazda z nas ma telefon komorkowy, wiec nie bardzo wiem po co to umawianie sie w drzwiach?
-- Pierwszy wyklad jest o 10tej i trzeba zajac miejsca.
Zwariowala baba, ale nie bede sie klocic. Zajac miejsca, miejsc jest od cholery i troche.
-- Mathe, ja Cie bardzo prosze, mysl logicznie, jak chcesz zajac miejsca, to ja nie mam nic przeciwko temu, mimo, ze nie widze potrzeby. Siadz zajmij miejsca, a my zadzwonimy, powiesz nam w ktorym rzedzie siedzisz i przyjdziemy do Ciebie.
Machnela reka i powiedziala zwracajac sie do Eleny:
-- Widzisz, widzisz ja tak z nimi mam codziennie.
Elena dyplomatycznie nic nie powiedziala i sie nareszcie rozstalysmy.
Susan odetchnela z ulga, wyobrazam sobie ile ja kosztowalo milczenie w czasie tej calej rozmowy, wiec dla relaksu poszlysmy na drinka.
Rano spokojnie zamowilysmy sniadanie do pokoju, Susan poszla wziac prysznic i za kazdym razem jak uslyszala jakies odglosy wolala:
-- Sniadanie, sniadanie!
-- Zesz w morde, nie wrzeszcz, taka jestes glodna?
Bez zadnego pospiechu, bez niepotrzebnych emocji i przepychanek zjadlysmy sniadanie i wyszykowalysmy sie do wyjscia.
Jak dotarlysmy do CC to akurat bylo ok. 9:30 i tlumy ludzi ciagle sie schodzily, postanowilysmy, ze zamiast dzwonic do Mathe, pojdziemy na sale wykladowa i postaramy sie ja odnalezc.
Znalazlysmy ja bez trudu, bo tylko jedna czwarta miejsc byla zajeta i nasza Mathe slodko pochrapywala w 4 rzedzie. Dotknelam ja delikatnie za ramie i powiedzialam:
-- A nie trzeba sie bylo wyspac w hotelu?
-- Ja tu juz od 9tej siedze i czekam na Was.
Siadlysmy grzecznie obok i w ciagu nastepnych 15 minut sala zaczela sie wypelniac. Juz nie pamietam na jaki temat bylo to szkolenie, ale na 100% nie bylo to cos czego nie mozna bylo sobie darowac.
Mathe oczywiscie zasnela w ciagu pierwszych 7 minut wykladu, wiec my z Susan po prostu wyszylysmy zeby sie rozejrzec po stoiskach co jest nowego, co ewentualnie warto zakupic dla siebie, zupelnie prywatnie. A stoisk bylo ok 1400 wiec jest to zajecie na kilka godzin.
Mathe w miedzyczasie jak sie juz obudzila to zamiast sie skupic nad swoim wlasnym interesem, lazila za Elena, bo Elena chciala kupic maszyne do microdermabrasion. Elenie to nawet pasowalo, bo miala pod reka "modelke-ochotniczke", ktora przy kazdej maszynie wyskakiwala ochoczo z ciuchow i kladla sie na lezance.
I tak minela niedziela.
Szlag mnie trafial, ale sie nie odzywalam, bo to w koncu nie moj interes, ja bylam tylko prywatnym kontraktorem zatrudnionym przez Mathe. To ona powinna moim zdaniem skupic sie na swoich wlasnych zakupach, a nie lazeniem za Elena, ktora w tym czasie robila powazne inwestycje. Od czasu do czasu Mathe szla tez do sali wykladowej, bon Boze nie po to zeby sie czegos nauczyc, ale uciac sobie kolejna drzemke. Susan zacznala sie wsciekac, a to nie zapowiadalo niczego dobrego, wiec jej powiedzialam, zeby siedziala cicho, bo tutaj naprawde nie jest miejsce na awantury.
Wieczorem znow poszlysmy w tym samym skladzie do knajpy, oczywiscie francuskiej, bo nasza Madame jadala tylko we francuskich. Atmosfera rownie mila jak poprzedniego dnia.
Elena zadowolona, bo w sumie juz miala zalatwione 70% spraw po ktore przyjechala, Mathe zadowolona, ze Elena zadowolona. A my z Susan zadowolone, ze nie musimy sie przejmowac, kazda z nas i tak juz zdazyla sie zaopatrzyc prywatnie w nowosci rynkowe, przy okazji polazilysmy tez po stoiskach roznych innych spa i podpatrzyly troche nowych technik, troche nowych produktow.
Bylo dobrze.
W poniedzialek mialysmy zaplanowany powrot pociagiem odjezdzajacym z Philadelphi ok. 15tej tak zeby prosto z dworca pojechac jeszcze do zakladu i rozpakowac ewentualne zakupy, ktorych narazie nie bylo. W zwiazku z tym w poniedzialek rano pokazalysmy sie punktualnie o 9tej wszystkie trzy z naszymi walizkami w Centrum, ale Mathe nadal nie byla skora do zakupow.
Teraz juz mnie tez zaczela na powaznie wkurwiac, bo w calym Centrum ruch jak w Rzymie, wszyscy kupuja, pakuja, przy kazdym stoisku kolejka, a ta chodzi jak oblakana.
Zagryzlam zeby i dalam sobie na wstrzymanie.
Tak przez pierwsze 3 godziny Mathe nawet nie pomyslala o niczym konkretnym. Dopiero o 12 dostala kopa, wyciagnela liste zakupow, ktora sobie sama przygotowala przed wyjazdem.
Ja nie mialam pojecia co jest na tej liscie, wiec w sumie uznalam, ze tak naprawde to skoro ona przez caly wczorajszy dzien nie zrobila nic, to po jasna cholere ja sie mam teraz denerwowac.
A ta nagle dostala jakiegos cuga zakupowego.
-- Sluchajcie, my jeszcze nie mamy nic kupione, to teraz dajcie te walizki i musimy zaczac zakupy.
Jeszcze bylam cierpliwa, ale jak przy pierwszym stoisku wdala sie w zupelnie nikomu nie potrzebne dyskusje, jak zaczela ogladac, marudzic, przekladac, porownywac, to mnie krew zalala.
-- Sluchaj kobieto, moje bezpieczniki sie juz rozgrzaly do granic wytrzymalosci, wiec prosze tu jest moja walizka do Twojej dyspozycji, a ja ide na przeciwko do baru na piwo.
-- Jak to, Ty idziesz do baru na piwo?! - wrzasnela.
-- Normalnie, ide do baru na piwo i uwierz mi, ze jest to dla nas obu najlepsze rozwiazanie - wycedzilam przez zeby najciszej jak moglam, zostawilam walizke i odwrocilam sie kierujac sie do wyjscia.
Wyleciala za mna Susan:
-- Ty powaznie idziesz na to piwo?
-- A co mam kurwa robic?
-- No moze... powinnysmy jej pomoc.
-- Susan, ja tu przyjechalam po to zeby jej pomoc, ale pomoc to mozna komus kto cos robi. Ona nie robila nic przez caly wczorajszy dzien i dopiero teraz na 3 godziny przed wyjazdem przypomniala sobie po co tu jest. Jak ja jej mam teraz pomoc, to ona wyladuje w trumnie a ja w wiezieniu. Dlatego ide na piwo. Daj znac, jak bedziecie gotowe do wyjazdu.
-- Ja pierdole, Ty naprawde jestes wkurwiona - powiedziala Susan, po czym wrocila do Mathe.
Zobaczylam je dopiero ok. 16tej jak jechalysmy taksowka do dworca. Oczywiscie ten pociag, ktorym planowalysmy wrocic juz dawno odjechal, ale trudno, zawsze jest nastepny.
Nie mialam pojecia co kupily, natomiast wiedzialam z doswiadczenia, ze od godziny 15tej to juz wiekszosc stoisk sie zamyka i pakuje do wyjscia, wiec nie nalezalo sie spodziewac rewelacji.
Mathe nie odzywala sie nic, Susan tez raczej milczala, dopiero ja juz rozsiadlysmy sie w pociagu to Mathe znow wyjela swoja liste i zaczela wyliczac, czego nie zdazyla zalatwic.
Robila to chyba po to, zeby wpedzic mnie w poczucie winy, ze ja zostawilam z tymi zakupami.
A ja sluchalam spokojnie i jak skonczyla to zapytalam:
-- I czy Ty chcesz mi powiedziec, ze to moja wina?
-- No... wiesz, jest w tym rowniez Twoja wina, bo jak byl czas na zakupy to Ty sobie poszlas.
-- Hmmm... czas na zakupy to byl przez dwa dni, ale to TY przez caly wczorajszy dzien i polowe dzisiejszego spedzilas robiac zakupy dla Eleny.
-- To.. to nastepnym razem, bedziemy w jednym hotelu i w jednym pokoju, bo tak trzeba bylo zrobic od poczatku - probowala argumentowac zmieniajac zupelnie temat.
A ze mowiac to akurat stala bo poprawiala cos z bagazem, to spokojnie wizielam ja za ramiona i posadzilam wciskajac w fotel.
-- Mathe, sluchaj i sluchaj uwaznie. Bycie razem w jedym pokoju to Ty sobie wybij z glowy, to jest bardzo niebezpieczny pomysl. Ale nastepnym razem, zakladajac, ze nastepny raz bedzie, to po pierwsze lista zakupow i rzeczy do zalatwienia bedzie robiona wspolnie i w trzech egzemplarzach, po jednym dla kazdej z nas. A po drugie to ja Ci przygotuje dokladna rozpiske, o ktorej godzinie co nalezy zalatwic, dokladna, taka ze nawet bedziesz miala zapisane kiedy wolno Ci isc do ubikacji. I nie bedzie niepotrzebnego szlajania sie za Elena.
-- Ciekawe, czy Ty bys nie pomogla kolezance?
-- Ja tam Waszego kolezenstwa nie bede kwestionowac, bo to nie moja sprawa. I owszem pomogla bym, ale nie kosztem zalatwiania moich spraw.
W miare spokojnie dojechalysmy do NYC. W miare, bo sie okazalo, ze Susan nie zamknela swojej walizki prawidlowo i jak ja wyciagala z pociagu, to sie cala zawartosc rozpierdolila po peronie.
Kurwa czego tam nie bylo!! W wiekszosci paczki Q-tips i patyki do woskowania.
Pozbieralysmy, domknelysmy walizke metoda siadania na niej i poszlysmy na postoj taksowek. Ale ja po zobaczeniu zawartosci tej walizki caly czas sie zastanawialam co tez moze byc w mojej i Mathe, bo to co wypadlo z walizki Susan zupelnie nie robilo na mnie wrazenia.
Moim zdaniem przy takich okazjach kupuje sie to, na czym mozna naprawde zaoszczedzic, ale o nic nie pytalam.
Dowiedzialm sie zaraz po przybyciu do zakladu, jak przyszedl czas na rozpakowanie.
W mojej walizce bylo dokladnie 4800 sztuk papierowych majtek, jednrazowek!!!
O malo nie zemdlalam jak to zobaczylam, bo moje roczne zuzycie tego artykulu wynosilo jakies 36 sztuk.
-- Kobieto, a na cholere Ci tyle gaci jednorazowek? - zapytalam nie wierzac wlasnym oczom.
-- No jak to? Glownie dla Ciebie, przeciez to Ty robisz najwiecej woskowania. - uslyszalam w odpowiedzi.
-- No tak, faktycznie ja robie najwiecej, ale w 90% przypadkow klientka nie musi zmieniac majtek do tego zabiegu. A przy takiej ilosci to teraz mozemy nosic te gacie jako czepki ochronne. Wystawi sie uszy przez dziury na nogi i bedziemy wygladac bardzo twarzowo.
Koronnym argumentem bylo, ze Mathe zaoszczedzila na tych majtkach cos 3 centy na sztuce. Tym sposobem zamrozila ok $2000 w papierowych gaciach.
Grunt to umiec zainwestowac:)
Nastepnego razu chyba juz nie bylo, nie pamietam dokladnie, ale to byl chyba jednorazowy wyjazd, jesli byl jeszcze jakis inny to na tyle nieznaczacy, ze nie zapamietalam.
Dodam jeszcze, ze Mathe byla ostatnia moja szefowa:D

23 comments:

  1. Rzeczywiście - po takiej szefowej nie ryzykowałabym już więcej żadnej. A swoją drogą - i tak masz nerwy, że nie zabiłaś na śmierć! ;)))

    ReplyDelete
  2. toznowuja--> Byl taki jeden raz, ze niewiele brakowalo, az sie sama siebie przestraszylam. A ona z kolei od tamtej pory obchodzila mnie szerokim lukiem:))

    ReplyDelete
  3. A ja sie zastanawiam jakim cudem takie osoby nie dsc, ze jakiegos biznesu sie dorobily, to jeszcze szefowa zostaly.
    Normalnie kosmos :)
    Jakby to bylo w Polsce to pomyslalabym, ze rodzice corce kupili biznesik i po cichu do niego dokladaja.. a tak..?

    ReplyDelete
  4. Futrzak--> To bardzo proste. Mathe pracowala bodajze w Dior przez cale lata, a potem poszla na swoje, dokladnie tak samo jak ja. Tyle, ze ona wynajela wiekszy lokal i zatrudnila nie pracownikow, ale kontraktorow, a to roznica, bo kontraktorowi nie placisz pensji tylko procent od tego co sam zarobi, a zarabia na swoich wlasnych klientkach, ktore razem z kontraktorem przychodza. Jest to dosc madre rozwiazanie. I wlasnie dlatego ja moglam sobie pozwolic na takie a nie inne rozmowy z "szefowa" bo de facto to ona nie byla moja szefowa. W takich wypadkach wlasciciel zakladu jest bardziej uzalezniony od kontraktora, bo kontraktor jak sie wkurwi i pojdzie, to wlasciciel zostaje z pustym pokojem i nie ma dochodu. Ja mysle, ze cala idea byla nie glupia, tylko Mathe sie czesto "zapominala" ze ona nie robi nam rzadnej laski. Owszem na drzwiach bylo jej nazwisko, ale nic poza tym.

    ReplyDelete
  5. Uniewinniłabym Cię za to zabójstwo!

    ReplyDelete
  6. Zgago--> Ja nawet mysle, ze jakby sad znal Mathe przed tym morderstwem to tez mialabym spore szanse na uniewinnienie:)) Ale o tym moze nastepnym razem:)

    ReplyDelete
  7. O jaa.... to się nie dziwię, że to była ostatnia szefowa. Chylę czoła, naprawdę, bo ja bym już chyba siedziała w więzieniu.
    Mnie zadziwia zawsze, jak sobie tego typu niedorosłe osoby radzą w życiu. Wiecznie na kimś wiszą lub usiłują wisieć. Jesteś uczulona na taki typ.

    ReplyDelete
  8. Stardust:
    aaaa to w takim razie wlasciwie mozna rzec ze ona po prostu wam WYNAJMOWALA lokal. Jaki to tam jej biznes :)

    ReplyDelete
  9. Laki--> Niektore sobie radza:) I do tych radzacych sobie nalezala Mathe. Ona przyjechala z Francji tutaj sama majac cos ok. 20 lat i radzila sobie sama. Wyszla za maz majac 43 lata i od tej pory wisial na niej maz, ktory w sumie od czasu slubu nie splamil sie praca. I pewnie do tej pory na niej wisi tak on jak i jego syn z poprzedniego malzenstwa. Moim zdaniem to ona tylko cierpiala na absolutny brak logiki i nadrabiala to ciezka praca. A ze sama tak robila, to uwazala, ze wszyscy inni tez powinni:)

    ReplyDelete
  10. Futrzak--> Nie podnajmowanie pokoju komus to jeszcze inna forma tzw. sublet. Wtedy osoba wynajmujaca pokoj placi "rent" i moze sobie robic co chce. My nie placilysmy za uzywanie pokoju, tylko Mathe placila nam. Osoby wynajmujace sublet sa same odpowiedzialne za zaopatrzenie i w sumie w jednym zakladzie moze byc kilka subletow i kazdy np. uzywa inne produkty. A tutaj bylo inaczej. Kontraktor jest zatrudniony jako pracownik, ale na nieco innych warunkach. Kontraktor ma wlasna kilentele, wlasciciel lokalu kasuje pieniadze za uslugi i placi kontraktorowi np. 60% ale tez wlasciciel z tych 40% ktore zostaje musi zakupic wszystkie materialy potrzebne do wykonywania pracy, zaplacic lokal itp.
    Jedyne czego wlasciciel nie moze w stosunku do kontraktora w odroznieniu od normalnego pracownika, to np. ustawiac dni czy godziny pracy, nie ma prawa nie zgodzic sie na urlop. Tak samo ten nasz wyjazd do Philli to byla nasza (Susan i moja) dobra wola a nie obowiazek.

    ReplyDelete
  11. Ja podziwiam, że umiałaś z Mathe współżyć. Ja bym to pewnie okupiła megawkurwem i robieniem wszystkiego za nią, bo by mnie trząchało na samą myśl.

    ReplyDelete
  12. Matko jedyna... mam alergię na takich porąbanych ludzi wrrrrr...podziwiam bo nie wiem czy bym zachowała zimną krew

    ReplyDelete
  13. "Money For Nothing" - Dire Straits

    Czester Miczel :)

    ReplyDelete
  14. Star, Ty jestes swiety czlowiek normalnie.

    Widze pelno takich porabancow wokol i sie zastanawiam - jak im te firmy dzialaja?

    ReplyDelete
  15. Zuzanko--> Ludzie mnie wkurwiaja dopoki mnie zaskakuja:) A jak juz czlowieka poznam na tyle, ze wiem czego sie spodziewac, to juz sobie radze bez nerwow:)

    ReplyDelete
  16. Antares--> Potrafie zachowac zimna krew, chociaz przyznaje, ze byl ten jeden raz, ze sie sama siebie wystraszylam, ale jednak opanowalam. Tak naprawde to kazdy z nas ma jakies wkurwiajace cechy:)) Tylko trzeba je umiec zaakceptowac:)

    ReplyDelete
  17. Czarownico--> Takim porabancom firymy dzialaja, bo tego nie widac na zewnatrz. To co ja opisuje to jest obraz "od kuchni", zapewniam Cie, ze jako klientka bylabys Mathe zachwycona, bo jej klientki w wiekszosci uwazaly, ze Mathe jest ideala i pod wieloma wzgledami byla i pewnie jeszcze jest idealna. Nie mam z nia zadnego kontaktu, bo po przejsciu na emeryture wyprowadzili sie ponoc na Floryde, wiec nie wiem co sie dzieje, ale mam nadzieje, ze jej sie dobrze zyje:))

    ReplyDelete
  18. No tak - zawsze ktos za tego porabanca zrobi, zeby wstydu nie bylo czy coc.

    ReplyDelete
  19. Czarownico--> To nie tak:)) Ona nie potrafila myslec "dlugodystansowo" ale w pracy takiej codziennej, to wierz mi malo kto jest tak dokladny. Ja nawet czasem mysle, ze jej upierdliwosc wynikala z jej doskonalosci:)) Brzmi paradoksalnie, ale nikt nie mogl nic za nia zrobic, bo tez nikt nie zrobilby tego tak dokladnie jak ona. Przyznaje, ze ja z moja sklonnoscia do robienia po lebkach wiele sie od niej nauczylam:)) Bo ja jestem dokladna jesli chodzi o serwis, ale juz cala drugoplanowa reszta mnie az tak nie spedza snu z powiek. Mathe nie wyszla z zakladu jak nie bylo wszystko dopiete na ostatni guzik i przygotowane na nastepny dzien. Ja wychodze z zalozenia, ze i tak zdaze zanim przyjdzie pierwsza klientka. Mysle tez, ze jej imponowala Elena z tym wielkim spa, na ktore Mathe nie mogla sobie pozwolic z wielu wzgledow, wiec ta przyjazn z Elena to byla jej potrzebna zeby sie dowartosciowac pod tym wzgledem. Ale to nie byla glupia ges:))) Fakt, ze ja ja dobijalam moja przekretna logika, z tej chyba prostej przyczyny, ze ja zawsze myslalam szybciej no i chyba ja ja rozpracowalam duzo wczesniej niz ona mnie. Mathe sie w pewnym stopniiu na mnie zawiodla, bo jej sie wydawalo, ze ja tam bede do konca i poniewaz ona jest ode mnie sporo starsza to ja ten zaklad po niej kupie. A zupelnie nie bylam tym zainteresowana:)
    W sumie to bylo bardzo interesujace 2 lata, bo jednak pracowalam tam 2 lata:)

    ReplyDelete
  20. Wcale nie jestem zdziwiona, ze w tej chwili pracujesz na swoj rachunek. Taka szefowa chyba bym zamordowala. Ciekawa jestem czy dalej pracuje w zawodzie.

    ReplyDelete
  21. Ataner--> Juz nie pracuje, Mathe zbliza sie do 70tki. Jakies 6 lat temu sprzedala ten biznes i w sumie zrobila to bardzo madrze. Na ostatni rok swojej pracy zatrudnila przyszla wlascicielke, ktora sama przeszkolila i przez rok tamta pracowala pod nadzorem Mathe. Tym sposobem mogla sprzedac calosc razem z klientela, bo klientki mialy sie czas przyzwyczic do nowej osoby.
    Madre to rozwiazanie, ale jak pomysle, przez co ta nastepczyni musiala przejsc w ciagu tego roku pod okiem Mathe, to jej serdecznie wspolczuje:))

    ReplyDelete
  22. Strasznie nie lubię być obarczana winą za czyjąś czy to niekompetencję czy też brak zorganizowania,lub... w miejsce wykropkowane wstawić odpowiednie słowo.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...