Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, May 6, 2011

Niech sie szczesci

Natchnela mnie Ela G-P notka w Scenkach.
Natchnela, bo mi sie przypomnialy rozne sposoby szczescie majace przyniesc. Ponoc wierzacym nie wolno wierzyc w nic innego poza tym co wiara nakazuje, a mnie latwiej bo z moja wiara jest gorzej niz bylejak, to sobie wierze w to co akurat mi pasuje.
Pamietam jak jeszcze bylam dziecieciem w Polsce to na widok ksiedza mowilo sie "niech bedzie pochwalony" na co duchowny odpowiadal "szczesc Boze". Tak pamietam, a moze cos mi sie popierdolowalo, ale jesli nawet to ma sie prawo popierdolowac, bo i czemu nie.
Fakt jest faktem, ze jakos mi to "szczesc Boze" za wiele szczescia nie przynosilo to jak mialam okazje, to korzystalam z innych sposobow.
Szczescia ponoc nigdy za wiele..
A drogi do szczescia rozne i rozniste napotykalam co i rusz, bo jest tego od groma i ciut ciut.
A ze ja ciekawska i podatna na rozne nowosci to zawsze mialam okazje cos przynajmniej uslyszec, a czesto i wyprobowac.
Niby nie jestem przesadna i czarnego kota wcale nie boje sie bardziej niz rudego, ja generalnie boje sie kotow, wiec kolor nie robi mi zadnej roznicy. Jak na drodze kot, to ja na drzewo:)
Czy tak to ma dzialac, nie wiem, ale obok kota nie przejde, raczej nadloze drogi omijajac zwierze o 3 ulice. Czy mam pecha? tez nie wiem, bo naprawde nie przywiazuje do tego wagi.
Generalnie uwazam, ze jestem szczesliwa i to mi wystarczy, a jak mozna szczesciu pomoc, to czemu nie.
Mialam kiedys klientke, ktora byla mistrzynia od wszelkich zabobonow typu reiki, fung shui i temu podobnych cudow. Mnie takie rzeczy owszem pociagaja, ale i szybko nudza, bo nawet jak cos zrobie to potem nie pamietam po co to zrobilam, wiec na dobra sprawe nie mam pojecia co dziala, co nie.
Ale zabawa jest setna i to jest wazne.
Wszelkie medytacje, sracje i wizualizacje ja sie na to chetnie pisze, chocby po to zeby sprobowac.
I tak Ottono (tak miala na imie moja klientka) podrzucala mi co i rusz nowe pomysly.
Najpierw zaczelysmy od fung shui.
Przyjechala do mnie do domu i stwierdzila, ze to mieszkanie ma doskonaly uklad zgodnie z zasadami fung shui. Ale ze nie ma na swiecie doskonalosci, to tu nalezy zawiesic krysztalowa kulke, tam postawic zabe z pieniazkami i statuetke Buddy.
No i mam pamietac, zeby nic nie cieklo, nie kapalo i gotowac koniecznie uzywajac wszystkich palnikow, bo ja mam zawyczaj faworyzowania jednego palnika.
Aaaa i klapa od sraczyka MUSI byc zawsze zamknieta.
Dobra, jak kazala tak zrobiam krysztalek pierdolnelam gdzie trza, Budde zakupilam i przy okazji rowniez Ganesha, w imie zasady, ze bogow nigdy za duzo. A Ganesh usuwa przeszkody, wiec sie przyda. Budda przyniesie szczescie, Ganesh usunie wszystko co stoi na drodze do szczescia i jestem urzadzona po wsze czasy. Potem jeszcze przybyl slonik z podniesiona traba,  a jakze wyrzezbiony w jade prosto z Chin i juz moglam lezec i czekac na prosperity.
Najgorzej bylo z ta klapa od sracza, bo w tamtych czasach nastoletni Potomek jeszcze ze mna zamieszkiwal i zawsze zostawial klape otwarta.
No to darlam morde nawet przez sen i jakos opanowalismy klape.
Najtrudniej mi sie bylo rozstac z suszonymi kwiatami, ktore ja sama jako byla kwiaciarka (tak, tak kwiaciarka tez kiedys bylam) poukladalam w rozne niespotykane bukiety, jeden nawet byl w sitku kuchennym i wisial jak przystalo w jadalni tuz przy wejsciu do kuchni.
No tych suszonych ozdob bylo mi szkoda, troche sie zapieralam przy nich, bo to w koncu dzielo moich rak i krwawicy, swiadectwo talentu;)
Ale jakos kolejno powoli pozbylam sie i tego, zostawilam i do dzis mam tylko jeden taki bukiet wiszacy w koszyku, ktory z kolei jest zawieszony w pustej ramie po obrazie.
Bo ram pustych tez nie nalezy wieszac, a i wszystkie zegary i zegarki maja chodzic, nic nie moze stac zatrzymane w czasie. Tu tez mialam problem, bo ja lubie zegary i owszem posiadam ich troche naustawianych po calej chalupie, ale czesc byla wlasnie zatrzymana w czasie.
Od tamtej pory zmieniam baterie i pozwalam im byc w ruchu, ale nie ustawiam godzin, wiec u mnie w domu kazdy zegar wskazuje na inna godzine, a juz na pewno nie zadaje sobie trudu przestawiania na czas letni i zimowy. Tym sposobem czesc zegarow ma czas zimowy, czesc letni i jest szansa na to, ze kiedys ktorys przypadkowo wskazuje prawidlowa godzine.
I tak zostalam na jakis czas, bron buk nie na zawsze wyznawca fung shui.
Pozniej Ottono namowila mnie na spisanie listy cech ktore chcialabym aby moj nastepny partner posiadal i mialam te liste wlozyc w czerwona koperte i umiescic gdzies w kaciku partnerstwa w sypialni, ktora zreszta tez zajmowala (slusznie) kat partnerstwa w calym planie mieszkania.
Skomplikowane to ale tylko pozornie.
Liste spisalam, bo co jak co, ale stworzyc liste cech (pozytywnych) ktore ma posiadac inna osoba, a nie ja, to jest bardzo latwo. Czerwona koperta tez byla i tym sposobem w najblizsze Walentynki lista zostala pizgnieta pod dywan (coby jej nikt nie widzial) i przykladnie o niej zapomnialam.
Jakis czas pozniej przy generalnych porzadkach zwiazanych z malowaniem sypialni lista sie znalazla. Znalam juz wtedy Wspanialego, otworzylam koperte i zaczelam czytac.
Ja pierdole!!!
Ale numer!!!
Wspanialy posiada dokladnie wszystkie te cechy, ktore tam spisalam.
Tylko zapomnialam napisac, z ewentualny kandydat ma miec minimum 180cm wzrostu, no i Wspanialy nie ma;( Coz sama sobie jestem winna, dalam dupy.
Pozniej przyszedl czas na nowy lokal dla mojego biznesu, jak juz znalazlam i urzadzilam to Wspanialy w prezencie kupil mi figure Buddy na szczescie, coby biznes szedl dobrze.
I wtedy przypomnialam sobie o starej poczciwej podkowie.
Pamietam, ze babcia zawsze miala podkowe zawieszona nad drzwiami.
Podkowa przynosi szczescie!! I jak ja mam miec biznes bez podkowy??
Nie, tak byc nie moze, podkowe mus miec!!
Jest juz Budda, jest prog przy drzwiach wejsciowych wymalowany na czarno, jest jednocentowka przyklejona do tylu szafy w odpowiednim kacie.
I bez podkowy??
Zaczelismy poszukiwania podkowy od jezdzenia po pchlich targach. Nic z tego, nie znalezlismy.
Jakos zadne z nas nie wpadlo na pomysl, zeby zapytac dorozkarzy przy Central Parku, oni na pewno wiedza gdzie mozna kupic podkowe.
Ale to chyba byloby za proste:)
Wspanialy wpadl na pomysl:
-- Szukaj w internecie, gdzies ktos musi sprzedawac podkowy. 
Znalazlam, ale nie mozna bylo kupic jednej sztuki, trzeba brac caly komplet czyli cztery, w dodatku juz nie pamietam gdzie ja te podkowy znalazlam, ale za przesylke zaplacilismy wiecej niz za same podkowy:)
Chuj tam, wazne, ze jest podkowa, a jak jest podkowa to i szczescie murowane.
I tak jedna podkowa zawisla nad drzwiami wejsciowymi, reszta lezy gdzies w czeslusciach ktorejs szafy.
A jak sa podkowy, to i kon kiedys bedzie.
Czekamy na konia:))
Bo nie moze byc inaczej w moim przypadku, ja nawet pierwsze ubranie dla dziecka kupilam zanim bylam w ciazy i reszta poszla jak z platka.
To teraz jak sa podkowy to tylko patrzec jak mi sie jakis kon napatoczy.
Szczescie jest, a biznes idzie na tyle dobrze, ze ciagle jeszcze nie zamknelam:)
A to przy tak glebokiej recesji jaka nam sie trafila, to bardzo duzo.
Cos mi sie widzi, ze czas na Voodoo:)

34 comments:

  1. no bardzo to wszystko fascynujace:)!! ja tylko pamietam o zamknietym klopiku i ze nie mozna siadac (miec biurka itp) tylem do drzwi. Aha - i nogami spac na poludnie- glowa na polnoc.
    Nie mam buddy - caly czas mam w planie nabyc, ale zeby go glownie po brrzuchu glaskac.
    Natomiast wierze, ze jak cos sie zdarza - to seriami. Trzy razy. Np. Mialam migrene, ze w szpitalu wyladowalam, potem w nastepnym tygodniu stluczka samochodem, potem spadlam ze schodow - nic sie nie stalo, tylko ogonek mi sie stlukl - no ale teraz wiem, ze koniec serii - bo bylo trzy:)

    ReplyDelete
  2. Nie no uśmiałam się niesamowicie! Przezabawnie to wszystko opisałaś!
    Ja lubię słuchac o róznych takich wynalazkach typu feng shui, ale jakos nigdy nie brałam w tym udziału.. Zabobonna niby nie jestem, ale... No właśnie. Kota czarnego wolę również omijać wielkim łukiem :)

    ReplyDelete
  3. Stardust, dodałaś mi wiary - tęsknię za koniami, podkowę mam, to teraz będę wierzyć, że się ziści :D Ale może muszę dowiesić trzy?

    Na czarne koty pomaga własny czarny kot, bo jak się nieszczęście karmi, to ono się wszak żywiciela nie zechce pozbywać i dba ;)

    A tak w ogóle to kiszka z tymi przesądami, niestety. Zapominam co popadnie w różnych pięknych miejscach, by tam kiedyś wrócić i jeszcze nic się nie udało ;)

    ReplyDelete
  4. a czemu nie wolno suszonych kwiatów? bo ja mam taką jedną donice gdzie systematycznie dokładam? :)

    ReplyDelete
  5. Ha - u mnie w rodzinnym domu zawsze wisiała podkowa, ale niestety, chyba się średnio sprawdziła.
    Z podobnych akcji pamiętam, że wrzos w domu to nieszczęście, a mam w swoim od roku i mi dobrze :)
    Aha - i pamiętam jeszcze, że mężczyzna, który kupi kobiecie perły gwarantuje jej łzy ze swojego powodu. Nie sprawdziłam, pereł nie posiadam, bom słabo biżuteryjna ogólnie i są mi niepotrzebne.
    Ogólny stosunek do zabobonów mam więc zlewający z dobrym skutkiem :)

    P.S.
    Ale klapa od kibelka to owszem - musi być u mnie zamknięta i to zanim się spuści wodę. Bynajmniej nie z magicznych powodów.

    ReplyDelete
  6. Aniu_2000--> Spimy faktycznie glowa na polnoc:)) chociaz o tym juz zapomnialam. Ale skoro mi przypomnialas, bo ja ten szal z fung shui to przeszlam jakies 18 lat temu, to pamietam, ze wtedy obserwowalam i wiekszosc domow jest tak budowane, ze sypialnie maja okna na wsochd. Budde mam ale nigdy nie pamietam, zeby go glaskac:)) Co do wydarzen seryjnych to jakos nigdy nie wpadlam na to, wiec nie wiem.

    ReplyDelete
  7. PaniM--> Fung shui mnie wciagnelo, byc moze ze wzgledu na te klientke, nawet mialam i pewnie ciagle mam jakies ksiazki na ten temat. Zabobonna tez raczej nie jestem, a przynajmniej nie przywiazuje do tego wagi na biezaco. Po prostu o pewnych rzeczach czlowiek slyszy i niby wie, ale olewa:)) Tak np. jak sie wroce po cos do domu to nigdy nie siadam na chwile, a ponoc tak sie powinno robic. No ale ja zawsze wychodze na ostatnia minute, wiec juz nie ma czasu na dodatkowe siadanie na chwile:)) Mialam kiedys kolezanke, ktora byla na biezaco z takimi rzeczami i np. wiecznie na mnie krzyczala, ze zostawiam torbe na podlodze, tak mi to utkwilo w pamieci, ze teraz w 90% przypadkow staram sie te torbe umiescic gdzies indziej:))) Czy pomaga? Nie wiem, bo ja juz zapomnialam dlaczego nie powinno sie tej torby klasc na podlodze:))) Podobno nie powinno sie przechodzic pod rozlozona drabina, a ja lubie bo to jakies fascynujace mi sie wydaje:)) Wiec jak widze rozlozona drabine to na 100% przejde pod nia:))

    ReplyDelete
  8. iimajka--> Podkowy koniecznie mus dokupic:))) inaczej z konia kicha:)
    A z czarnym kotem, to Ty mi tu nie rob akcji dywersyjnej ja sie kotow boje, wiec karmienie nie wchodzi w rachube:)))

    ReplyDelete
  9. Spt--> Juz pewnie dokladnie nie pamietam, ale chodzi o przeplyw energii, kwiaty kiedys zyly wiec byl przeplyw energii, a zasuszone to chyba podobnie jak te stojace zegary. Ale widzialas, ja tez mam ten kosz z suszem zawieszony w ramie w livingroom, bo mi sie cholernie podoba i nie moge sie zdobyc na wyrzucenie. Chociaz Wspanialy ostatnio przebakiwal, ze to juz jest tak stare, ze stracilo na uroku. I ma racje, bo ten moj kosz ma juz ze 20 lat. Ale co ja zawieszze w tej ramie? Pusta rama moze sie okazac gorsza niz susz:))))) I mam wymowke:))

    ReplyDelete
  10. Laki-->Na dobra sprawe, to ja tez nie wiem czy to sie sprawdza:)) bo i jak sprawdzic czy sie sprawdza, ja mysle, ze te wszystkie przesady sa glownie rozrywkowe:))
    A zamykanie klapy to u nas jest glownie z przyczyn fung shui, bo zanabylam takie kropelki niwelujace zapachy. Jak idziesz do lazienki z dluzsza misja, to wpuszczasz kropelke przed faktem i zapachy sie nie rozchodza, nawet jak spuscisz wode przed zamknieciem klapy.
    Czego to ludzie nie wymysla:)))

    ReplyDelete
  11. ha! czarnego kota mam - Anglicy wierzą iz czarne szczęście przynosi.W sumei to sie zgodzić musze z tym że ostatnio słabo działa w pewnych sferach życia;/
    No mnei by się przydało jakieś DZIAŁAJĄcE zaklęcie;))))

    ReplyDelete
  12. Tuv--> Ty tez mi chcesz zrobic piata kolumne z kotami?:)))) Wiesz, ze nawet gdyby posiadanie kota gwarantowalo biliony, to ja odpadam:)))
    A dzialajace zaklecie, moze sprobuj ABRAKADABRA:))
    Nie wiem w co wierza Anglicy, wiem, ze czarne progi i wycieraczki w drzwiach wejsciowych do biznesow i sklepow to zasada fung shui.

    ReplyDelete
  13. Podkowe posiadam,lezy w szufladzie,jakos nie powiesilam jej jeszcze.
    Jak czlowiek jest optymistycznie do zycia nastawiony to szczescie samo przychodzi,bo ono lubi mila atmosfere:))
    Jak ktos jest malkontent to mu zadne gadzety nie pomoga:)))
    Usmiechem i pozytywnym nastawieniem otwieramy szczesciu drzwi:))))
    Pozdrawiam,usmiecham sie:))

    ReplyDelete
  14. te wycieraczki też mają być czarne? bo ja biznes kulam i idzie mi ja Syzyfowi więc może sobie sprawię ? juz zakupiłam żydka który liczy pieniążki ale jeszcze nic nie zdziałał
    no a ta żaba z pieniążkiem to gdzie ma stać ? bo posaidam taką ale gdzieś się szlaja po chałupie :-)
    no i podkowa musi wisieć "U" bo jak wisi odwrotnie to szczęście wylatuje
    a jeszcze łuska od karpia wigilijnego to ma byc noszona w przegródce z banknotami a nie z bilonem
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  15. no pośmiałam się serdecznie, chyba bardzo brakuje mi kogoś twojego pokroju w moim najblizszym otoczeniu,z takim dystansem do życia i ludzi, mysle bardzo podobnie i podobny mam stosunek do różnych świętości,ale polska jest taka katolicka, że trudno napotkać kogoś takiego jak ja

    ReplyDelete
  16. Maga--> Masz 100 albo i wiecej procent racji:)) Usmiech to najcenniejsza rzecz jaka czlowiek posiada zupelnie za darmo:))) Nie trzeba nad tym pracowac, nie trzeba wydac kupy szmalu, kazdy MA a tak niewielu uzywa. Z optymizmem moze byc troche trudniej, ale tez przy dobrych checiach mozna sobie wypracowac. Motywatorem powinien byc nasz wlasny wyglad:)) Majac doswiadczenie z twarzami ludzkimi wiem, ze optymisci starzeja sie wolniej i ladniej:)) A juz zmarcha miedzy brwiami na pewno nie pojawia sie z nadmiaru usmiechu:)))
    No nie warto, a jednak ludzie chodza zasepieni, pomarszczeni i genralnie zgorzkniali:)))

    ReplyDelete
  17. Zmorko--> Tak wycieraczka powinna byc czarna, jesli nie wycieraczka, to prog (jesli jest) pomalowany na czarno. Ja wlasnie pomalowalam prog na czarno mimo, ze w calym budynku progi sa ciemnobrazowe:)) Ale juz niedlugo bedzie 2 lata i nikt sie nie czepia. Gdyby sie przyczepili to wymyslilabym inny sposob na cos czarnego przez co klient przechodzi wchodzac do zakladu. Np. w poprzednim lokalu wszystkie podlogi byly pokryte wykladzina dywanowa, wiec teoretycznie nie mialam mozliwosci cos wykombinowac. Na szczescie akurat kilka miesiecy pozniej jak sie tam wprowadzilam wymieniali wykladzine na korytarzu. Wykombinowalam wiec maly czarny pasek jakiegos bodajze plastiku i czekalam jak przyjada wymieniac wykladzine, po czym poprosilam zeby ten czarny pasek umiescili pod wykladzina:))) Troche byli zdziwieni po co? Wiec wyjasnilam, ze to jedna z zasad fung shui i pasek znalazl sie pod wykladzina wlasnie w miejscu gdzie normalnie bylby prog. Nikt tego nie wiedzial, nikt nie widzial oprocz mnie i pracownikow, ktorzy kladli wykladzine:))
    Nie wiem czy "zydek" pomaga i na co, ale sie obawiam, ze przy ogolnej niecheci Polakow do zydow to bym sie obawiala, z "zydek" mi bardziej zaszkodzi niz pomoze:))))
    Zaba ma byc umieszczona gdzies w kacie bogactwa.
    Luski z karpia nigdy nie mialam i nie bede miala, bo ja karpia nie lubie, to moze sobie przy okazji sprawie chinska monete z czerwona tasiemka:)))
    A i oczywiscie wiem, ze podkowa ma wisiec otwarciem do gory:)))

    ReplyDelete
  18. Turnertina--> Witaj! Milo mi, ze Ci sie podoba:)) Ja juz nie wiem czy to kwestia tylko katolicyzmu polskiego, bo ostatnio jednak jest tych katolikow troche mniej. Nie wiem co to jest, ale wiem, ze jest w Polsce jakies masowe tragizowanie i narzekanie, szczegolnie widoczne jak sie tam juz nie mieszka. Ja to widze i juz wiem, ze po tylu latach mieszkania w Stanach nigdy nie moglabym mieszkac w Polsce. Mnie jest tam smutno, a nie lubie byc smutna:)))

    ReplyDelete
  19. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  20. Co to katolik nie może mieć dystansu do ludzi i świata?

    come on...

    ReplyDelete
  21. Cienias jestes i tak - moja kolezanka oprocz feng shui, reiki, woreczkow z gorczyca, znakow runicznych rozkladanych w odpowiednich miejscach, palenia bialej szalwii (nie wiem czy dobrze zapamietalam) przed waznymi rozmowami biznesowymi chodzi do wrozki.
    I tak jak jej biznes idzie, to daj boze kazdemu.

    ReplyDelete
  22. Bosy Antku--> Katolik oczywiscie moze miec dystans do swiata i ludzi i czesto ma. Natomiast najczesciej nie ma dystansu do samego siebie, ale to juz nie sprawa katolicyzmu, tylko charakteru:)))

    ReplyDelete
  23. Czarownico--> Pewnie, ze jestem cienias:)) Ja sie wcale nie przejmuje tak bardzo tymi wszystkimi rzeczami, a o paleniu szalwi, czy tam kociego wrzasku to nawet nie slyszalam:)) Do wrozki nie chodze, ale chodze do astrologa.

    ReplyDelete
  24. A ja noszę sobie od zawsze sznureczki na ręce (od różnych ludzi.... żyjących w różnych miejscach, wyznających różne wiary i nie wiary )i co gorsza, jestem od tego uzależniona! Kochana... nie nadążam czytać!!!!! Pozdrawiam i wirtualnie ściskam! "gekon"

    ReplyDelete
  25. och - musze dodac.
    stopki jezuska mi sie przypomnialy:)))
    ogladalas swira? tam to sie dzieje:)

    ReplyDelete
  26. Gekon--> Tutaj tez widze czesto mlode dziewczyny z tymi sznureczkami, ale sie nigdy nie zastanawialam co to i po co to:))

    ReplyDelete
  27. Aniu_2000--> Nie ogladalam swira:(( Nie wiem o co biega;/

    ReplyDelete
  28. Stardust, no tak mi sie przypomnialo w zwiazku z tym siadaniem przed wyjsciem z domu - facet jeszcze mial zwyczaj calowac stopki jezuska;)

    no i pomylilam sie - to nie swir, tylko dzien swira -
    tu masz fragment, inny - o tych stopkach nie znalazlam...
    http://www.youtube.com/watch?v=v0-fiovcYNw&feature=related
    jeden z najlepszych polskich filmow ktore widzialam, w sumie tragedia - taki smiech przez lzy.

    ReplyDelete
  29. Tak masz rację , na voodoo zawsze jest dobry czas. Proponuję jedyną , niepowtarzalną wersję studyjną w wykonaniu Jimi Hendrixa i jego zespołu The Jimi Hendrix Experience.
    http://www.youtube.com/watch?v=WoAXW30mMAg
    Jimi Hendrix - Voodoo Child

    Czester :)

    ReplyDelete
  30. Zasadniczo w żadne przesądy nie wierzę i nawet jakby robię na przekór, żeby udowodnić (głównie sobie), że to bajki.
    Męża nauczyłam zamykać klapę, bo powiedziałam mu, że nam szczęście ucieknie, ale zrobiłam to ze względów typowo estetycznych (a on się dostosował - nie wnikałam dlaczego).
    Remont całego mieszkania tuż po poznaniu się zaczęliśmy od zakupu plafona do kuchni i potem już poszło!
    A voodoo kojarzy mi się z wbijaniem szpilek itp.Generalnie ze szkodzeniem zdrowiu i życiu. Masz kogoś, komu aż tak "dobrze" życzysz? ;)))

    ReplyDelete
  31. hahahahhahaah dobre no co niektorym ludziom jak za nudno w zyciu to zaczynaja wymyslac ;) ja to chyba podobnie tak jak ty, wszystko mi dynda i tyle a jak ktos snuje swoje wywody na temat zabobonow to po prostu sie smieje tzn nie wysmiewam tylko jestem rozbawiona ;) ;)

    ReplyDelete
  32. Star, Ty wiesz jaki ja mam stosunek do zabobonów, ale i katolicyzm nie jest od nich wolny. :))) Już Cię oświecam, jak to ja: na "niech będzie pochwalony" odpowiada się "na wieki wieków amen". A na "Szcześć Boże", - "Bóg zapłać".
    Ja szczęściu pomagam biorąc się do roboty i przewidując takie rzeczy, że jak nie zapłacę podatku to nawet stado słoni z podniesionymi trąbami nie pomoże na Urząd Skarbowy, a jak napierdolę się w sobotę i poprawię piwem w niedzielę to Budda mnie nie uchroni od kaca spiralnego. :)))) Jak przepuszczę pieniądze na pierdoły to i wymalowany Żyd z plakatu nie pożyczy kasy.

    ReplyDelete
  33. Oj tam słonik jeszcze nikomu nie zaszkodził, o podkowie też nie słyszałam, chyb, ze ktoś zgarnął nią w łeb, a czy to pomaga, bo poprawia nasze samopoczucie, czy też nie to już kwestia indywidualnej interpretacji :) Faktem jest, ze w poście Eli przedstawiciel KK powinien ukrywać hołdowanie innym "bożkom" ;))

    ReplyDelete
  34. ha ha ha... ja chce widzieć tego konia!!! wtedy chocby an piechotę to ja do Nju Jorku zajdę! ;))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...