Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, May 5, 2011

Podstrzyzyny

Zdobylam sie wreszcie na odwage, zeby pojsc do fryzjera celem podciecia koncowek wlosow.
Odwagi trzeba bylo, bo z doswiadczenia wlasnej glowy i lat pracy z fryzjerami w przeszlosci wiedzialam, ze fryzjer to taka postac, ktora nigdy nie slucha klienta.
Klient prosi o podciecie koncowek a wychodzi z wlosami krotszymi o cale 5 cm. A juz nie ma gorszej rzeczy niz zdanie sie na gust fryzjera. Kilkakrotnie mi sie zdarzylo, ze poszlam i powiedzialam:
-- Potrzebuje zmiany, wiec zrobmy cos nowego.
Oczywiscie fryzjer-fachowiec w takich sytuacjach nie dyskutuje z klientka, ktora tak szczerze i z pelnym zaufaniem zlozyla glowe na pniu tylko bierze nozyczki i zaczyna od tylu glowy, akurat tam gdzie klientka nie widzi co sie dzieje. Jak juz sie zblizy do czubka i frontu glowy to nie pozostaje nic poza hibernacja na kilka miesiecy.
Przyznaje, ze przez prace w zakladach fryzjerskich jestem troche rozbestwiona, bo fryzjerzy, z ktorymi pracowalam, wiedzieli na co mnie stac i co ewentualnie jestem w stanie zrobic z moja glowa na codzien, a wiec nie bylo wiekszych niespodzianek i przykrych doswiadczen.
Ale juz od czasu kiedy przestalam pracowac w zakladach fryzjerskich i zostalam skazana na szukanie fryzjera, to roznie bywalo. Najczesciej jest tak, ze jak czlowiek idzie pierwszy raz, to fryzjer jesli nawet nie slucha to stara sie robic dobre wrazenie i ten pierwszy raz jest calkiem fajnie.
Ale ile moze byc pierwszych razy?
Za kazdym nastepnym razem, fryzjer uznaje, ze juz nie ma o czym rozmawiac, bo on wie i tu zaczyna sie ryzyko, ktore narasta wprost proporcjonalnie z kazda nastepna wizyta.
I tak przez ostatnie 18 lat przeszlo przez moja glowe juz dosc duzo fryzjerow i fryzjerek roznej masci i narodowosci, ktorzy po jakims czasie odpadaja, bo nie mozna im zaufac.
Jakos tak sie dziwnie dzieje, ze fryzjerzy uwazaja, ze "stara" klientka jest juz na tyle do nich przypisana, ze nie nalezy o nia dbac, ot "i tak wroci".
Niestety, nie sprawdza sie to w moim przypadku, bo moja cierpliwosc ma swoje granice.
I tak moge byc niezadowolona raz i drugi, ale przy trzecim juz mam dosc i zaczynam szukac nastepnego fachowca.
Tak bylo do tej pory.
Od 6 lat chodze do tego samego fryzjera. 6 lat to juz bardzo dlugo i jak narazie, obym tylko nie zapeszyla Barish jest ciagle wzorowym fryzjerem. On nie tylko slucha i rozmawia, ale pamieta!!
Tak przynajmniej bylo jak mialam wlosy krotkie i chodzialm do niego co 5-6 tygodni.
Teraz jak zaczelam zapuszczac wlosy, to oczywiscie nie chodzilam, tylko dalam im rosnac zupelnie na dziko. Raz tylko bodajze we wrzesniu poszlam zeby cos zrobic z tylem, bo tam urosly za dlugie w stosunku do calosci i mnie wkurwialy. Na co Barish spokojnie powiedzial:
-- Siadaj, obetniemy ten tyl na rowno, a reszta niech sobie rosnie.
Jak powiedzial tak zrobil i nie tylko nie chcial zaplaty, a nawet sie krygowal kiedy wciskalam mu napiwek, bo "przeciez tak naprawde to ja nic nie zrobilem".
Uparlam sie, przyjal wiec napiwek i nie widzielismy sie przez pol roku.
Nic dziwnego, ze jak wczoraj wpadlo mi do glowy, ze nareszcie nalezy cos z tym rosnacym na dziko wronim gniazdem zrobic, to sie troche obawialam czy nie obetnie za duzo.
A ja nie chcialam stracic dlugosci, bo jak przyjdzie lato i goraco, to chce miec mozliwosc jakos to upiac do gory. Zadzwonialam, zeby zapytac czy moze mnie przyjac po pracy.
Owszem moze.
Przyjechalam i szlam do zakladu z dusza na ramieniu.
Zaraz po grzecznosciowych usciskach i powitaniach wyjasnilam na czym mi zalezy dodajac:
-- Wiem, ze zeby temu nadac jakis sensowny ksztalt to pewnie trzeba obciac troche wiecej, ale ja naprawde sie boje stracic dlugosci.
-- Nie martw sie, wyrownamy koncowki i bedzie jak jest, tylko lepiej - odpowiedzial z usmiechem prowadzac mnie do mycia glowy.
Troche mi bylo dziwnie, jak znow zaczal z tylu glowy, ale wykazalam opanowanie i nic nie mowilam.
Jakiez bylo moje zaskoczenie, jak na te narzutke spadaly koncowki nie dluzsze niz 5 milimetrow.
Nawet Wspanialy po powrocie z pracy nie zauwazyl, ze bylam u fryzjera.
A dzis umylam wlosy i nie odczuwalam zadnej roznicy w dlugosci w czasie modelowania na szczotce, bylo tylko lepiej i latwiej, bo jednak nie ma tych nierownych koncowek, ktore ostatnio byly dosc uciazliwe.
Kocham mojego fryzjera:))

26 comments:

  1. skarb nie fryzjer! ;) albo dwa skarby nawet! ja niestety jeszcze takiego nie spotkałam, do którego poszłabym więcej niż 3 razy... wszyscy oni to łobuzy!Teraz mam >czas zmian<, więc włosy poszły z bardzo długich na bardzo krótkie i w sumie mam gdzieś jak one wyglądają - każda nowość tak samo mnie cieszy i bawi ;) Więc nawet durnowatą grzywkę sobie ostatnio wytłumaczyłam, że TAK TO MIAŁO BYĆ! ale podczas ostatnich 4 cięć, mimo dokładnego wytłumaczenia o co mi chodzi, finalna fryzura nie była nawet nędzną imitacją tej, którą chciałam...;)

    ReplyDelete
  2. No to super, ze wciaz mozesz mu ufac!!!! Serio mowie. Jakze bliski memu sercu temat;) Wlasnie skonczylam z moja fryzjerka, bo to, co zrobila w sobote z moja glowa nie kwalifikuje juz jej w kategoriach osoby, ktorej mozna zaufac!!! Od poczatku, jak tylko weszlam to czulam, ze to nie bedzie pozytywne doswiadczenie, bo zaklad byl pelny, ona i jej pomocnice dwoily sie i troily aby nadazyc. Po co, pytam robi wizyty dla 20 osob o tej samej godzinie??? Nie cierpie jak ktos jest do bolu pazerny i to moim kosztem. No i oczywiscie sie spieszyla i spieprzyla mi fryzure, scinaja ZA DUZO tam, gdzie nie trzeba, mam tak glupio scieniowane wlosy, ze wyglada jak bym stracila polowe wlosow:( Wlasnie sie glowie gdzie isc nastepnym razem????? O matko, czy ja musze miec takie stresy? Star, dobry fryzjer to skarb!!!

    ReplyDelete
  3. Baronowo--> Tylko zeby nam sie te fryzjery nie zbiesily:))

    ReplyDelete
  4. Porcelanowa--> Ja kiedys wyszlam od fryzjera tak wkurwiona, ze odmowilam zaplaty i nawet nikt nie pisnal slowa:))

    ReplyDelete
  5. Moniko--> Znam ten bol i wpspolczuje, bo ja tez nie rozumiem jak mozna zapisac wiecej osob niz jest mozliwosc przyjac. Nie rozumiem pospiechu w tej sytuacji, ale tacy oni w wiekszosci sa. Czy Ty masz pojecie, ze jak moj fryzjer byl na urlopie (o czym ja biedna nie wiedzialam) a musialam obciac wlosy, bo lecialam na 3 tyg. do Polski wiec oddalam glowe komukolwiek w tym samym zakladzie. Facet mnie tak opitolil, ze wygladalam jak Gierek!!! I tak kurwa, z takim jezykiem polecialam do Polski!! Tragedia. A potem mi asystentka powiedziala, ze przeciez to jest fryzjer, ktory obcinal wlosy Laury Bush. Kurwa, jeszcze mi dolozyla tym stwierdzeniem wiecej rozpaczy. Ja i Laura Bush, no ja pierdole, wiekszego obciachu w zyciu nie przezylam:)))

    ReplyDelete
  6. Dobry fryzjer, który wie, co robi zanim zrobi, a nie eksperymentuje z mniej lub bardziej zbliżonym do oczekiwań efektem, to Skarb :))

    ReplyDelete
  7. A ja dziś, tuż przed wskoczeniem pod prysznic spojrzałam w lustro i.....chwyciłam nożyczki w garść. Operacja pt. "ostrzyż się sam" zajęła mi 20 minut. Tył też ostrzygłam,ba nawet ścieniowałam.Najtrudniej mi było ostrzyc kudły wokół uszu, bo lubię gdy nic mi nie lata po uszach.Jutro się poświęcę i zrobię kolorek, tym razem migdałowo-złocisty brąz. Ciekawa jestem co mi wyjdzie. Bo na zdjęciu wygląda całkiem fajnie, ale jak to będzie na moich włosach, tego nikt nie jest w stanie przewidzieć.Moja fryzjerka wyjechała na długo i nawet nie wiem czy wróci, a ja nie mam ochoty kolejnej panienki uczyć jak ma mi ściąć włosy. Już kiedyś jednej pokazywałam jak ma mi ścinać i tym sposobem przycięłam sobie sama cały przód.
    Ale nawet pojęła , pojętna była.:)))

    ReplyDelete
  8. Laki--> Ja zauwazylam, ze wiekszosc fryzjerow ma WIZJE tego jak powinnam wygladac:)) I zupelnie sie nie licza z tym co ja chce i jak potrafie sobie z tym pozniej sama poradzic, tylko kieruja sie ta WIZJA. Czlowiek wychodzi i niby wyglada normalnie, a nastepnego dnia czarna rozpacz, bo nie wiadomo co z tym zrobic:)) Na szczescie ten slucha i modle sie, zeby tak zostalo:)

    ReplyDelete
  9. Anabell--> Sama nie potrafilabym sobie obciac za Chiny Ludowe:)) Podziwiam Cie, ale to szkolenie fryzjerki przed uzyciem tez dobre:))

    ReplyDelete
  10. Nie ma ani jednego słowa o poczęstunku. Czytałem ,że fryzjer w NJ z reguły proponuje do wyboru kawę lub naleśniki.
    Cactus - "High In The City" :)

    Czester

    ReplyDelete
  11. Byłam w życiu u fryzjera 4 razy - ostatnio przed wyjazdem do sanatorium się odważyłam (i nawet nie żałuję). Zwykle sama się obcinam, także cieniuję tył za pomocą sprytnie umocowanych w łazience luster. Sama też farbuję, ale bez udziwnień. Na fryzjera szkoda mi normalnie czasu i kasy. W domku myk, myk i gotowe. I zawsze jestem z siebie zadowolona! ;)))

    ReplyDelete
  12. toznowuja--> Raz jeden w zyciu obcielam sobie wlosy sama, wlasnie w tak sprytnie ustawionych lustrach. To bylo tuz przed matura i fryzura nazywala sie "na malpke" chyba nawet wygladalam jak malpka:))) Kolor tez robie sama przy pomocy Wspanialego, ale obcinania to juz bym nie zaryzykowala teraz:))

    ReplyDelete
  13. Dawno nie byłem u fryzjera a jak ostatnio chodziłem to jedyne co mówiłem to było"na żołnierza Armii Stanów Zjednoczonych" :))) Teraz staję przed lustrem, biorę maszynkę w dłoń i jadę dookoła jak po piłce a efekt jest błyszczący jak... no właśnie jak? :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  14. A dokładnie - nie raz wychodziłam z salonu z efektownym ścięciem i wszystko było oki, dopóki nie trzeba było umyć głowy czyli do rana. Potem masakra. I w związku z tym zbuntowałam się i zapuściłam włos na długi, końcówki nauczył mnie podcinać znajomy fryzjer samodzielnie i mam gdzieś eksperymenty z tą branżą.
    Oby Twojemu nie przeszło :))))

    ReplyDelete
  15. Ja to znam! A ostatnio nawet TEŻ PRÓBUJĘ zapuścić włosy i właśnie wymagana staje się wizyta u fryzjera! Aż się boję!

    ReplyDelete
  16. Czarny Ptaku--> Ale Ci dobrze:)))

    ReplyDelete
  17. Laki--> Jak mu nie daj buk przejdzie, to zapuszczam warkocz i robie koczek babuni:)))

    ReplyDelete
  18. Aga_xy--> Wiem doskonale co czujesz. Moze sie uda, ja trzymam kciuki:)

    ReplyDelete
  19. Dawaj na niego namiary, jutro lecę!;-) Ja chyba nigdy nie byłam do końca zadowolona z fryzury zaraz po wyjściu od fryzjera. Tydzień, dwa później zawsze jest OK, ale chyba nie o to chodzi przy takiej wizycie... Na szczęście od zawsze noszę półdługie włosy, więc problem tak naprawdę widzę zwykle tylko ja, ale ostatnio to już naprawdę się wkurzyłam, kiedy odkryłam, że po podcięciu włosów został mi z tyłu jeden długi kosmyk - dłuższy o reszty o jakieś 2 cm... Coraz mniej jest salonów fryzjerskich w naszym mieście, których jeszcze nie wypróbowałam;-)

    ReplyDelete
  20. Zolwico--> Szczerze, to ja tez nie lubie jak oni mnie czesza, bo wygladam jak pol dupy zza krzaka:))) Ale jak sa wlosy dobrze obciete, to ja sobie z nimi poradze po swojemu. Natomiast jak obciecie jest spierdolone to juz nic nie pomoze. Kosmyk dluzszy o 2cm? Kochana ja u poprzedniej fryzjerki mialam kiedys cala prawa strone dluzsza od lewej o 2cm. I jak poszlam nastepnego dnia to byla zdziwiona jak to sie stalo? To jej powiedzialam, ze normalnie sie stalo, bo jak obcinala moje wlosy to w tym samym czasie gadala ze wszystkimi kto byl w zakladzie. Wiecej nie poszlam a po 3 miesiacach dostalam email z pytaniem co sie stalo, ze mnie tak dawno nie bylo i kupa badziewia, ze niby ona tak z troski czy wszystko jest w porzadku. Ja znam te numery:)))

    ReplyDelete
  21. uwielbiam jak mi ktos gmera we włosach, zazwyczaj gmeraja baby a l mógłby gmerac facet...

    ReplyDelete
  22. Beata--> Ja tez lubie, a szczegolnie lubie jak mi myja wlosy i masuja glowe. O kurcze moglabym tak lezec i lezec:)))

    ReplyDelete
  23. Zapadam w rodzaj letargu, gdy tylko ktoś mi zaczyna gmerać... A co wychodzi? To już zupełnie inna sprawa...

    ReplyDelete
  24. Zgago--> Dokladnie tak:)) A juz jak mi myja glowe to zamykam oczy, bo chyba mi sie zrenice dookola glowy kreca:))

    ReplyDelete
  25. Mój Skarb został w Polsce :( A ja mam włosy gęste, grube i falowane, więc nie liczę fryzjerek, które nie potrafiły sobie z nimi poradzić. Ewka nie dość, że sobie radzi, to jeszcze jak mi je naprostuje i wyczesze to się w każdej wystawie oglądam :)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...