Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, June 17, 2011

Burza

Zaplanowalam sobie na dzis dzien wolny od pracy.
Bo tak!
I co?
No nic, poza tym, ze Wspanialy juz wczoraj w drodze do domu oswiadczyl:
-- Jutro nie jade do pracy, bede pracowal "z domu"
Szlag!
Udalam, ze nie slysze.
Dlaczego on mi zawsze w poprzek?
Tak chcialam byc sama w domu...
Przez pol dnia udawalam, ze go nie ma i nawet mi to jakos szlo.
Wyszlam z kawa i lapkiem na taras, obejrzalam kwiatki, polatalam po blogowisku.
Malina.
A tu nagle ok. 15tej zaczelo sie chmurzyc, zabralam lapka do srodka i juz dluzej nie moglam udawac.
Chmury nadciagaly jak zwariowane, Wspanialy pracowal jak najety, a ja snulam sie po mieszkaniu jak snuj.
Nagle zrobilo sie prawie czarno i zaczelo sie blyskac.
-- Chodz potrzymaj mnie za reke - powiedzialam.
-- Ale po co?
-- Skoro juz jestes to ja sie mam prawo bac burzy.
Przyszedl potrzymal mnie za reke, ale nie trwalo to dlugo, bo musielismy zamykac okna, ktore akurat byly otwarte w sypialni, a ze sie otwieraja na boki (wiekszosc okien w Ameryce przesuwa sie z gory na dol i odwrotnie) to zachodzila obawa, ze nam napada do mieszknia.
Padalo, nie, nie padalo ale lalo przez moze nie dluzej niz 5-7 minut, ale za to jak ostro.





A przy tym wiatr byl taki, ze momentami deszcz napierdzielal prawie poziomo.
Moje biedne kwiatki:(
A pozniej wyszlo slonce.
A teraz sie zapowiada na powtorke.
Nie bedzie grilla, hmmm cos bede musiala wykumkac na obiad;/

30 comments:

  1. U mnie dziś też popadało. Co prawda skrommniej. Ale wiadomo, w Ameryce wszystko większe ;))

    ReplyDelete
  2. Otulam jeszcze, bo nie otuliłam. Otulam po stokroć:****

    ReplyDelete
  3. Aniolku kulawy--> No tak to juz jest z ta Ameryka, jak wielki kraj to i wszystko inne wieksze:) Nawet deszcz nie moze byc zwyklym deszczem, tylko musi byc zaraz ulewa:)))
    Dzieki za otulanie i chetnie skorzystam z tych anieliskich skrzydel;)) A i sama przytule:***

    ReplyDelete
  4. Miałam taką dwa dni temu ...ale TY boisz się burzy??? Nie wierzę ;-)

    ReplyDelete
  5. Akular--> Pewnie, ze sie nie boje:)) Ale skoro juz caly dzien udawalam rozne rzeczy, to czemu nie udawac, ze sie boje:))

    ReplyDelete
  6. Burzy się nie lękam, gdy Małż w domu. Ale gdybym tak sama po nocy...

    ReplyDelete
  7. U nas pora deszczowa na calego. Kiedy juz myslelismy, ze wygladalo na to ze pada duzo mniej niz w zeszlym roku, zaczelo lac i grzmic codziennie. Burze w Ameryce przynajmniej przechodza i potem jest ladna pogoda, przynajmniej ja je tak pamietam...

    ReplyDelete
  8. I weź planuj, człowieku ;) Ale, ale - dajesz radę spać przy tych dyndadełkach za oknem?? Podziwiam, serio :)

    ReplyDelete
  9. u nas zimno i pada, a miałam iść na rynek..eh...

    ReplyDelete
  10. Zgago--> Ja sie nie boje burzy, ale raz przyznam, ze byla tak straszna burza, ze myslalam ze mi chalupe rozwali. I bylo mi dziwnie, wlasnie bylam sama w domu, ale to tylko raz;))

    ReplyDelete
  11. Dwakoty--> Fakt, ze nie mamy pory deszczowej i najczesciej jest tak jak pamietasz, leje i wali piorunami, a za chwile piekna pogoda. Ale ostatnio sie troche poprzestawialo i czasem pada przez nawet dwa dni nonstop;/

    ReplyDelete
  12. Laki--> Dyndadelka za oknem sa od strony livingroom, a sypialnie mamy po drugiej stronie domu, wiec nie slychac. Wiesz tutaj okres spania z otwartymi oknami jest bardzo krotki;)) bo albo ogrzewanie, albo chlodzenie:)))

    ReplyDelete
  13. Mijko--> Dzis juz bedzie piekna pogoda i ponoc sie utrzyma do srody:)) A ja wczoraj przez ten deszcz nie poszlam do banku i musze koniecznie dzis;)) Tez mi sie nie chce wychodzic z domu jak pada, no ale jak mus to mus;))

    ReplyDelete
  14. Diesel--> Na grzyby, mowisz? Hmmm ja tylko takie grzyby co maja powyzej 170cm wzrostu moge widziec:))) W zyciu nie znalazlam jednego grzyba:)) Jestem zupelne beztalencie w tej kwestii.

    ReplyDelete
  15. hi hi - uśmiałam się z tego że w Ameryce nawet deszcz większy, bo już to kiedyś słyszałam w dokładnie takim samym wydaniu; Moi rodzice też doszli do takiego wniosku jak tu ostatnio byli.
    Masz piękny ogród na tym balkonie - lepiej Ci rosną pomidory niż moje w prawdziwym ogródku...

    ReplyDelete
  16. oooch burzaaa. a co to jest burza, bo nie pamietam ;P pamietam tornado co mi przeszlo nad chalpa ;] dzis mamy pobic rekord - moze dosc do 104F, a ja mam dwie imprezy nadworne. (wiem, wiem mowili, ostrzegali...) ;)
    milego weekendu ;]

    ReplyDelete
  17. Godzine temu dokladnie ta sama pogode mielismy. lolo jak z kibelka ... Ale fajnie wszystkie kwiotka z tarasu wyciaglem i sie ekologicznie podlaly ...

    ReplyDelete
  18. U mnie ulewa ze słońcem na przemian prawie cały dzień, tydzień, miesiąc.. gryla nie da się zaplanować bo jak się planuje to leje. Taki urok tej wyspy. Chyba udało się z Twoimi radami odnośnie logowania :)

    ReplyDelete
  19. U mnie tez pada. Co chwila. I nareszcie nie muszę podlewać rzodkiewki:)

    ReplyDelete
  20. boisz się burzy? ale ładna jest, prawda? :)

    ReplyDelete
  21. Madkasia--> To nie sa pomidory:)) To sa dwa drzewka figowe, w tym roku nic nie robilismy i caly "ogrodek" mam w doniczkach.

    ReplyDelete
  22. Rinonka--> Ty mieszkasz na dzikim zachodzie:)))

    ReplyDelete
  23. Diesel--> Moje tez sie podlaly ekologicznie, tylko niektore o malo nie zostaly wyrwane z krzeniami:))

    ReplyDelete
  24. Kachna--> U Was to w ogole zmienna pogoda jest i chyba ciezko policzyc dni kiedy nie pada, chocby tak przelotnie:))

    ReplyDelete
  25. Nivejko--> Tak, nie musiec podlewac to duza wygoda:)) Wiem, bo sama sie ciesze jak pada.

    ReplyDelete
  26. Beata--> Serio? nie boje sie, ale jak chcesz mozesz mnie potrzymac za reke:)) Wspanialy sie zawsze na to nabiera:)

    ReplyDelete
  27. Moj leb mi podpowiada ze to wszystko zmierza w naszym kierunku,albo pierdyknie centralnie albo nas ominie,nawet nie zagladalam na pogode w TV ani online,pierdziele co bedzie to bedzie(nawet nie chce mi sie sprawdzac:))Ja jestem jakas popieprzona bo bardzo lubie jak jest burza i taka granatowa atmosfera.

    ReplyDelete
  28. Maga--> Ja w sumie tez lubie jak jest burza i siedze w domu z lampka wina lub kawa, no fajnie jest:)) Ale wczoraj to sie balam o moje roslinki, bo to jeszcze malenstwa. W tym roku zaczelismy ogrodek z bardzo duzym opoznieniem. A deszcz tak napierniczal, ze wyplukal polowe ziemi ze skrzynek. I do tego wiatr.

    ReplyDelete
  29. ;) i co na ten obiad było? Kwiatki przeżyły? :)

    I powiem Ci jeśli chodzi o czyszczenie dywanów... jestem maniaczką ich trzepania ;D i to zdjęcie gdzie Wspaniały spłukuje pianę... mmmmmmm :) to musiało być super zajęcie :)

    Pozdrawiam! :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...