Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, June 5, 2011

Dom otwarty

Wyglada na to, ze tego lata bedziemy prowadzic dom otwarty.
Corka z zieciem remontuja dom i musza sie wyprowadzic, a ze nie bardzo jest gdzie, to wiadomo:)
Na poczatek kilka miesiecy temu mowa byla o zamieszkaniu z nami na czas blizej nieokreslony. Ja tam olewam, bo w olewaniu jestem miSZCZynia, ale jakos mi to nie bardzo lezalo, bo to jednak zawsze ktos sie bedzie krecil po chalupie.
Mialo to wszystko nastapic na poczatku czerwca, ale jeszcze nie nastapilo.
Sytuacja ulegla znacznej poprawie, bo jak sie okazuje, jak tylko beda zrobione nowe klatki schodowe to juz beda  mogli jakos wegetowac.
Dom jest 6-rodzinny z czego na dzien dzisiejszy tylko 4 mieszkania sa zajete, wiec postanowili robic rotacje.
I chwala im za to na wysokosci po wsze czasy i na wieki wiekow.
Od 1 czerwca pozbyli sie gratow, czyli wynajeli pomieszczenie na czasowa przechowalnie tzw. storage room. Do nas przewiezli najpotrzebniejsze czyli ubrania i drobiazgi higieny osobistej, laptopy i co jeszcze? Nie wiem, bo ja nie jestem na tyle ciekawa, zeby ludziom w bagaze zagladac.
Remont klatki schodowej ma sie zaczac jutro i potrwa w zaleznosci od fachowcow ok. 2 tygodnie. Czyli na najblizsze dwa tygodnie powinnismy miec dzieci u nas.
Ale, dzieci postanowily wziac urlop i jechac do Pragi, tak, tak czeskiej Pragi, gdzie rodzice ziecia posiadaja mieszkanie. Tym sposobem jesli fachowcy, ktorych dopatrywac bedzie tesciowa (matka ziecia) spreza sie odpowiednio to bedzie mozna rotacyjnie spac w mieszkaniach, ktore akurat nie beda remontowane.
Calkiem nieglupio to obmyslili. Zakupili nawet airbed (taki pietrowy materac dmuchany, ktory z powodzeniem moze sluzyc za lozko).
Materac jest u nas, a dzieci odlecialy dzis wieczorem do Pragi, wracaja w sobote 18tego czerwca i wtedy w zaleznosci od stanu domu beda u nas. Jak dlugo tego nikt nie wie.
Y. pocieszyla mnie dzis, ze ona duzo podrozuje z pracy, wiec jakby co to bedzie tylko wpadac myc zeby miedzy jednym a drugim lotem. Ziec jest niekonfliktowy wiec damy rade.
Tak czy inaczej zycie w czerwcu moze byc pelne niespodzianek.
A dzis w czasie cotygodniowej rozmowy Tatek zapowiedzial, ze jesli nam tylko nie przeszkadza, to on bardzo by chcial przyjechac do nas na przelomie lipca/sierpnia. Mnie osobiscie nie tylko nie przeszkadza, ale bardzo pasuje, bo jakos zaczynam miec dosc corocznych wyjazdow do Buffalo. A Tatek z kolei woli przyjechac tutaj bo bedzie mial okazje zobaczyc prawnuczke, przy czym i nam sie trafi widzenie z dzieckiem.
Dziecka znow nie widzielismy ponad miesiac, bo mlodzi sprzedali mieszkanie i intensywnie poszukuja czegos do wynajecia tymczasowo zanim znajda dom, ktory beda chcieli kupic.
Kurde ruch jak w Rzymie.
Jeden sprzedaje, drugi kupuje, nastepny remontuje to co ma, oszalec przyjdzie.
Czy ktos jeszcze chcialby sie zapowiedziec z wizyta?
Liste chetnych zamykamy 10 czerwca:)

37 comments:

  1. Bardzo bym chciała się zapowiedzieć, tyle tylko, że chyba jednak trochę za daleko i język nie ten:) Wiem , że takie nieoczekiwane zmiany w domowym rytmie z jednej strony cieszą,ale z drugiej trochę męczą. Życzę Ci więc by tylko sama radość była z gości a wszelkie niedogodności przeszły bokiem:)

    ReplyDelete
  2. nio to ruch jak na dworcu się szykuje ale sprytnie sobie wymyślili z ta "ucieczką" do Pragi! a jeżeli to są Fachowcy przez doże F to powinni się wyrobić przez 2 tygodnie

    ReplyDelete
  3. Słowo "remont" wywołuje u mnie atak paniki, bo mnie to czeka. Życzę Ci więc bezbolesnego "domu otwartego".Praga jest piękna, będzie się im podobało.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  4. Dwa miesiące wakacji jakoś znoszę to że mi się obcy ludzie kręcą po domu, ale dłużej? Nie! Moja cierpliwość ma swoje granice!

    ReplyDelete
  5. Coś czuję, że dużo będzie się działo - i u Was, i tu na blogu;-)) Wesołego czerwca Wam życzę!;-)

    ReplyDelete
  6. Montujecie hipisiarską komunę na wakacje? ;-)
    No, Stardust, to ja Ci cierpliwości życzę z całego serca, bo nawet najnaj gość, to jednak gość i na dłuższą metę (czyli około miesiąca/dwóch) samo jego bycie zakłóca swobodę zachowań we własnej chacie.

    ReplyDelete
  7. Jak zapraszasz to czemu nie. A może tak w odwiedziny do mnie? Olsztyn czeka.
    Pozdrawiam.
    P.s.
    Mam dzieci w wieku nastoletnim więc codziennie spotyka mnie sytacja, że nie wiem kogo zastanę po powrocie z pracy, bo moje dzieci prowadzą bardzo otwarty dom.Wiem, że kiedyś to się skończy i jeszcze za tym zatęsknię.

    ReplyDelete
  8. ;) odważna jesteś z tą Twoją propozycją :) wszystko pięknie ładnie, ale wizy jednak trzeba chyba załatwić...wciąż??


    P.S. Stardust :) no właśnie to urządzenie też mi po głowie chodziło... ale chyba go nie mam (ja średnio zaznajomiona z naszą kuchnią jestem... aż wstyd ;p), dlatego próbowałam sobie radzić ;D no i też nie miałam za dużego pola do popisu w szukaniu winogron, bo byłam bez samochodu i miałam tylko te dwa sklepy w zasięgu moich nóg ;)

    ReplyDelete
  9. pewnie jakby wiz nie było sporo by się przez ten wasz dom jeszcze ludzi przewinęło... to chyba było przemyślana propozycja :))

    ReplyDelete
  10. Kiciu--> Wiem, najmilszy gosc jest jak ryba:)) Ale nie bardzo mamy wyjscie, trzeba dzieciom pomoc jak jest taka potrzeba. Trudno zeby w tej sytuacji mieszkali w hotelu, bo na ten remont ida straszne pieniadze. Ten ich dom tylko z zewnaatrz wyglada solidnie, ale jest stary wiec wiesz jak jest, jak trza to trzeba. Mysle, ze jakos damy rade:)) W kazdym razie mam nadzieje:))

    ReplyDelete
  11. Elffi--> Ta Praga bardzo mi sie podoba:)))) Jak dobrze pojdzie, to moze sie obyc bez gosci:)

    ReplyDelete
  12. Anabell--> Ja w ogole nie mam pojecia o remontach poza tym, ze pewnie sa dla mnie nie do przezycia. Dlatego nie mam co remontowac, malowanie juz graniczy z koncem swiata:)) A Prage to oni znaja jak wlasna kieszen, ziec sie tam urodzil i jego rodzice ciagle maja w Pradze mieszkanie.

    ReplyDelete
  13. Nivejko--> Moje granice wytrzymalosci ostatnio sa zupelnie cieniutkie:) Ciagle wierze, ze to jakos przejdzie bokiem, dlatego mnie ta Praga tak ucieszyla. A Tatek to juz w sumie nie gosc:))) Z wiekiem czlowiek naprawde chce byc sam, a moze to tylko ja tak mam?

    ReplyDelete
  14. Zolwico--> Albo bedzie sie dzialo, albo sama wezme szczoteczke do zebow i gdzies uciekne:)))

    ReplyDelete
  15. Anon--> Nastoletnie dzieci to faktycznie dom pelen niespodzianek:))

    ReplyDelete
  16. MM--> Wlasnie dlatego jestem taka odwazna, ze te wizy:)))) Zajrze do Ciebie zaraz:)

    ReplyDelete
  17. CalaJa--> No rozgryzlas mnie z tymi wizami:)) Przejrzalas mnie na wskros:))))

    ReplyDelete
  18. Laki--> Zgubilas mi sie:)))
    Nie no o dwoch miesiacach to nawet nie ma mowy, wtedy ja bym uciekla:)) Oboje mamy nadzieje, ze w sumie to beda takie przedluzone wizyty z doskoku jak cos nie wypali z ta rotacja:)) A Tatek przyjedzie chyba na tydzien, ale niestety sam, bo E. jakos nie moze sie pozbierac z tym pacemakerem;(

    ReplyDelete
  19. Konfliktowi czy nie,na dluzsza mete to meczace.Jeszcze jak mieszkalam w Polsce to co roku mialam GOSCI,bo byly warunko ,duzy dom ,ogrod i dzielnica spokojna,no sielsko-anielsko.
    Gosci dzielilam na tych co lubie i mogliby sie wprowadzic na stale jak by chcieli i na takich,ktorym po cichu odliczalam czas do odjazdu.
    Ci pierwsi byli praktycznie niezauwazalni nie balaganili,i swietnie sie dogadywalismy.
    Drudzy juz od progu zostawiali za soba smuge balaganu i totalny chaos.Pierwszy i drugi przypadek to rodzina,ten drugi kochalam bardziej na odleglosc:)))

    ReplyDelete
  20. Chętnie bym wpadła, ale nie dam rady przez najbliższe wakacje mam mega-remont i tym razem nie skorzystam z miejscówki u Ciebie.
    Ale dobrze wiedzieć, że przyjmujesz chętnych, jakbym kiedyś sprzedawała dom i nie miała się gdzie podziać, to wpadnę! :))
    Pozdrowienia i powodzenia - taki najazd to jednak trochę dodatkowej roboty!

    ReplyDelete
  21. Maga--> Sa goscie, ktorych jest przyjemnosc goscic, a sa tez tacy, ze zagryzlabym w drzwiach. Zgadzam sie z Toba.
    Roznica naszej sytuacji polega na tym, ze corka i ziec nie sa goscmi. To nie sa ludzie, ktorymi trzeba sie zajmowac, prowadzac na wycieczki krajoznawcze itp. Oni chwilowo nie maja gdzie mieszkac, a ze pracuja tutaj to wpada, zeby sie zatrzymali u nas, bo matka ziecia ma mieszknie jednosypialniowe, a matka corki jest w NJ i to komplikuje dojazd do pracy.
    Jak bedzie? Nie wiem, ale nie bede sie martwic o to teraz przed czasem, bo i tak mi siwych wlosow nie brakuje:)))

    ReplyDelete
  22. Iw--> Roboty przy tym nie przewiduje, bo pokoj stoi pusty tak czy inaczej. Z moejej lazienki nie beda korzystac, tylko beda dzielic lazienke ze Wspanialym, a on o 5:30 juz wychodzi z domu, wiec tez nie ma problemu. Tak naprawde to nie sa ludzie, ktorzy siedza w domu i oczekuja obiadu, bo ich wiecej nie ma niz sa, nawet we wlasnym domu. Dostana klucze i niech sie dzieje wola nieba:)))

    ReplyDelete
  23. Tak to jest, czlowiek sobie pogada ale czego sie nie robi dla dzieci??? A z ta Praga to fajnie obmyslili, przyjemne z pozytecznym:)))

    ReplyDelete
  24. Moniko--> Oni dosc czesto lataja do Pragi, bo tam mieszka wdowa po bracie naszego ziecia z dwojka malych dzieci, wiec zarowno ziec jak i jego matka czesto odwiedzaja. A dla nas to naprawde super pomysl, bo mam dwa tygodnie z glowy i byc moze cala afera przejdzie bokiem. Treraz wszystko w rekach fachowcow od klatki schodowej i schodow.

    ReplyDelete
  25. no to zapowiada Ci się wesoły autobus!:)))))

    ReplyDelete
  26. czyli taki mini-akademik się u Ciebie rozpanoszy ;)
    Uważaj - wszelkie szkody wliczone są w koszta :DDD

    ReplyDelete
  27. Ade--> Tak a ja bede kierowca:))) Juz ja ich przewioze:)))

    ReplyDelete
  28. Jak tylko opanuję strach przed lataniem, to przybędę! Ale nie bój się, to nieprędko...

    ReplyDelete
  29. Zgago--> Juz Ci pisalam jeden drink przed wyjsciem na lotnisko, drugi na lotnisku, trzeci przy starcie i zanim sie zorientujesz co sie dzieje, to juz bedziesz na miejscu. A od Twojej sister do mnie to juz niedaleko:)

    ReplyDelete
  30. ja mam plan na NY we wrześniu.... ale na razie siedzę cicho, bo co mam plan to mi nie wychodzi .... ;)

    ReplyDelete
  31. Witaj "moja Marylu" :-)
    Dawno mnie u Ciebie nie było więc przybiegłam zatęskniona. I co widzę? Ładną kobietę w "fafeluszu". Kurde! Ale super fotka! Tylko zupełnie się pogubiłam w tych dzieciach, zięciach, córkach...oj. Nie zaglądałam tutaj, to teraz mam za swoje. Jestem jak dziecko we mgle :-) A syn ma już narzeczoną?
    No to wracam do czytania. Może się dowiem co u Ciebie i Wspaniałego.
    Pozdrawiam ciepło. Uściski!

    ReplyDelete
  32. no to ja tez sie zapowiem :) moze za rok, a moze za trzy, ale sie zapowiadam :)))

    b.

    ReplyDelete
  33. Evek--> No Ty to faktycznie masz pecha z tym NYC:)) Ale planuj, planuj kiedys sie uda:))

    ReplyDelete
  34. Smakosiu--> Milo Cie widziec:)) Wiesz z bloga to sie niewiele dowiesz, bo jednak mimo, ze oparty o wydarzenia zyciowe, to w niewielkim stopniu odzwierciedla zycie. Np. na temat syna staram sie nie pisac, bo on sobie tego nie zyczy, wiec pisze tylko to co dotyczy mnie:))

    ReplyDelete
  35. b.--> Za rok, za trzy lata... no wstydz sie:)) Ja mam nadzieje, ze jednak wczesniej.

    ReplyDelete
  36. Dzisiaj jest 8, wiec zdążyłam przed zamknięciem listy
    Ufff
    Szkoda tylko że w sferze marzeń, ale zapowiadam się, żeby nie było. Datę ustalę przy okazji ;)
    Pozdrawiam cieplutko

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...