Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, June 18, 2011

Egzorcysta pilnie poszukiwany

Sobota to ma byc dzien odpoczynku, prawda? No wlasnie ja tez tak mysle, owszem godze sie, ze raz na kilka tygodni trzeba jechac po wieksze zakupy, godze sie, ze raz na jakis czas cos trzeba, no ale bez przesady panie Kowalik.
Rano nic nie wskazywalo na to, ze mi cos grozi, leniwa kawa spotkanie z lapkiem, pozne sniadanie, no malina. A tu nagle Wspanialy wpadl na genialny pomysl, ze pojedziemy po zakupy.
Zrobilam rozeznanie w terenie i okazalo sie, ze owszem nasza wypchana po brzegi zamrazarka zawiera glownie kawe (znowu!!!) i chleb. Dobra zgodzilam sie na te zakupy.
Pojechalismy, wrocilismy pozno, bo Wspanialy jeszcze musial do tego sklepu i tamtego sklepu, a moze jeszcze tutaj "bo po drodze".
Kryste!! Jak ten chlop uwielbia sklepy.
A juz w hardware store to myslalam, ze ocipieje.
Chodzi, oglada jakies nakretki, haczyki, grzebadelka, zadaje przy tym dziesiatki pytan.
Siadlam na schodach i czekalam.
Pozycja na schodach byla odpowiednia nie tylko ze wzgledu na wypoczynek, ale gdyby chcial isc jeszcze na gore to bym sie zaparla i nie pozwolila.
Pomyslalby ktos, ze zrobil tam jakies wielkie zakupy, ale gdzie tam, wyszedl ledwie z plastikowym pojemnikiem o pojemnosci 3 litry (nie wiem na co, ale tez nie jestem ciekawa) i z jakims sekatorem (chujwipoco) na pol godziny lazenia i macania to niewiele, ale bylam szczesliwa, ze wreszcie wyszedl.
W samochodzie jakby nie bylo mielismy mniej wiecej cwiartke swini, troche krowy i kilka ryb, wiec nie bardzo madrze bylo jezdzic z takim ladunkiem za dlugo w upale.
Dotarlismy do domu, wzielam sie za porcjowanie tego miesiwa.
Kurde ja sie chyba z powolaniem minelam, bo raczej powinnam byc rzeznikiem tak mi to sprawnie idzie.
Zamiast kupowac kotlety schabowe to kupuje caly schab (wychodzi o polowe taniej) i sama sobie dziele na kotlety zostawiajac przy okazji ladny kawalek na wedline.
Kiedys nawet wpadlam na pomysl, ze moglibysmy sobie zakupic mala wedzarnie, ale Wspanialy powiedzial, ze ma juz dosc kuchennych klamotow. Jak bym sie uparla to i tak bym kupila, ale serio to ta kuchnia nie jest gumowa, a szkoda.
W nastepnym mieszkaniu powinnam miec 3 kuchnie, wtedy bylabym szczesliwa:))
Jak sie juz rozprawilam z ta gora miesiwa to myslalam, ze mi nogi w dupe wejda do kolan.
Posiedzialam troche, ale doszlam do wniosku, ze lepiej sie polozyc z nogami do gory.
Zawloklam sie do sypialni, umoscilam i ledwie zaczelam sie relaksowac jak przyszedl.
-- Musisz mi pomoc.
-- Co to znaczy "musisz"?
-- Przepraszam, czy mozesz mi pomoc?
-- W czym? Kurcze ja chcialam odpoczac..
-- Ale to tylko na chwile.
No dobra, sciagnelam zwloki z lozka i polazlam za nim.
Moj wspanialy Wspanialy umyslil sobie, ze bedzie szorowal dywanik szczotka na podworku.
Wiem, mozna oddac do czyszczenia. Raz nawet tak zrobilismy i potem klelam na czym swiat stoi, bo dywany wrocily z jakims proszkiem drobnym jak maka i dopiero wtedy mielismy robote. Nigdy wiecej.
Wiem tez, ze mozna sobie zakupic maszyne do prania dywanow jak rowniez wiem, ze te maszyny maja skutecznosc bliska zeru w porownaniu z moim mezem i szczotka.
I na koniec wiem, ze jak on sobie juz cos ubzdural, to nie pomoze nic, bedzie to robil.
Dywanik jest nieduzy, mialam go kiedys w wypoczynkowej czesci livingroomu, ale w ubieglym roku postanowilam, ze obie czesci (jadalnia i wypoczynkowa) beda mialy takie same dywaniki i ten zostal zachowany "na zas".
"Zas" nastapilo dzis, bo sobie Wspanialy przypomnial, ze dywanik z sypialni mial isc na zasluzony smietnik, a ten mial sie przeniesc do sypialni. No ale w/g mojego meza wymaga najpierw czyszczenia.
W/g mojego meza wszystko wymaga czyszczenia, szorowania, prania, mycia, drapania, gmerania, skrobania, zdrapywania i chujwiczego jeszcze.
Dopiero co przestal szorowac owoce i warzywa i nawet powiedzialam przy tym po raz n-ty, ze cale szczescie, ze sie nie zgodzilam na pralke i suszarke w domu, bo gdybysmy ten sprzet posiadali to pewnie pralby salate w pralce. Moj maz pierze, myje, czysci wszystko co wpadnie mu pod reke. Sa dni, ze bierze prysznic 3 razy dziennie, bo mu sie wydaje, ze sie spocil.
Jak moj maz sprzata stol po obiedzie, to nie tylko splukuje talerze przed wlozniem je do zmywarki (ja tak robie) on je myje, po czym myje stol, caly blat kuchenny, przeciera kuchenke i na koniec szoruje zlewozmywak. Czy ktos ma lepsza gosposie?
I tak wytaszczyl ten dywanik, rozbeltal jakis plyn w starym garnku, uzbroil sie w szczotke i ruszyl do dziela. Ja od samego siedzenia na tarasie i patrzenia na niego sie zmeczylam.
On mial calkiem zadowolona mine:)


Jak juz uznal, ze wystarczy szorowania, to sie zabral za plukanie.


Na koniec ciezki od wody dywanik zatargalismy powiesic przez balustrade tarasu. Pewnie wyschnie do jutra. I tak sobie mysle, ze nic tylko mi chlopa jakis szatan opetal, stad ten egzorcysta w tytule, bo jak on nie przestanie, to ja sie spoce od samego patrzenia i zachwalania:))
A jutro z Czech wracaja dziecki i bedzie bal:)

61 comments:

  1. Bosz, pożycz mi go Stardust na jaki weekend! Mój chłop też bardzo robotny, razem by zdziałali cuda, a my do tego kasyna w Veronie mogłybyśmy skoczyć ;).

    ReplyDelete
  2. Dzisiaj z moim pojechalismy tylko wyslac dwie paczki,powinno razem z podroza zajac to moze jakies dwie godziny.Ale nie,my wyjechalismy z domu o 1-szej ,a zladowalismy z powrotem okolo 6-tej trzydziesci.Wiem co czujesz moj jak wlazi do sklepu to jak do muzeum,kazdy eksponat trzeba poogladac:)))
    Co do wedzarki,mam taka calkiem fajna kupilismy kiedys w Lowes.Fajna sprawa,tylko kupa dymu,jak masz zbyt blisko sasiadow to moga miec problem:))

    ReplyDelete
  3. Nam sie tez dzis zakupy kroja, pralki do nowego domu musimy szukac.

    ReplyDelete
  4. Hahaha :) Mój chłop nie lepszy na zakupach. Ciągał mnie po przeróżnych motoryzacyjnych punktach i tłumaczył do czego ta śrubka a do czego tamto coś (jak by mnie to interesowało...). No to ja to samo zrobiłam :P Wzięłam go najpierw do księgarni i zanim coś kupiłam musiałam z dobre 10 stron przeczytać w kilkunastu książkach, potem pasmanteria i zachwycanie się materiałami i niteczkami (minimum 10 minut na każdy rodzaj). A na koniec sklep z kuchennymi przydasiami. i tam tez musiał posłuchać co jest do czego i czemu to jest fajne a tamto nie. Zrozumiał!!! :) Teraz jak chce się pozachwycać jakimiś śrubkami to wysadza mnie przed księgarnią :P

    ReplyDelete
  5. Aneta--> Moj to ma takie zrywy pracowitosci, ale jak juz cos robi, to tak dokladnie, ze mnie szlag trafia:)) Ja nie mam cierpliwosci do takiej gmeraniny, ja wszystko szybko i po lebkach, on dokladnie i powoli:)) A obawiam sie, ze jakby uslyszal, ze sie wybieramy do kasyna, to pierwszy by siedzial w samochodzie:))

    ReplyDelete
  6. Maga--> Wlasnie sasiad ma wedzarke, taka nieduza na balkonie i nikt nie narzeka, jeszcze nigdy dym nie dolecial do nas. Ja tez jesli juz to zdecyduje sie na cos malego, w koncu jest nas tylko dwoje.

    ReplyDelete
  7. Dwakoty--> Zakup ciezkiego sprzetu mnie omija, bo ja wynajmuje mieszkania, a te sa juz z wyposazeniem w podstawowe sprzety.

    ReplyDelete
  8. Misiabe--> Nie ma sklepu, w ktorym moj maz by sie nudzil, albo nie znalazl czegos dla siebie. On kocha lazenie po sklepach. Ksiegarnia??? Kochana wyszlabys po 3 dniach. Ja wiekszosc ksiazek kupuje online, bo kazde wyjscie do sklepu konczy sie siedzeniem na podlodze godzinami i czytaniem:))

    ReplyDelete
  9. haha - jak slysze lowe's albo home depot, to natychmisat uciekam! w zyciu bym nie potrafila sie tak ekscytowac kabelkami, srubkami i roznymi innymi b.waznymi przedmiotami.
    btw - cudne short shorts ma Wspanialy:)))

    ReplyDelete
  10. Tutaj Małgoska czarna, za cholere nie wiem czemu nie moge sie zalogowac i komentowac jako ja, czasem nawet nie moge otworzyc Twojego bloga kiedys w przypływie czasu to rozpracuję, a tymczasem to ja mysle ze powinnas dla swoich blogowiczek zorganizowac licytacje pt Wspaniały na weekend - mysle ze nawet Ciebie zaskoczyłaby cena jaka by osiągnął, moj dywan juz miesiac wisi na trzepaku i chetnych do czyszczenia brak. W jakim zagłębiu takich facetów produkują?

    ReplyDelete
  11. boże , jak ja bym chciała takiego gosposia.
    Facet który bierze prysznic 3 razy dziennie - marzenie.
    Ewenement normalnie.

    ReplyDelete
  12. ihihihihihihi Twój Mąż to jakaś rodzina z moim :)

    ReplyDelete
  13. Bosz... Taki facet to skarb, ale trzepania dywanów nikomu bym nie oddała :)
    (Co innego z szorowaniem - brrr).

    Miłego balowania :DDD

    ReplyDelete
  14. Nie marudź kochana :) Nie jedna by takiego chciała:)

    ReplyDelete
  15. Star, mogłabyś Wspaniałego wypożyczać i zbić na tym majątek. Taki robotny i dokładny chłop w domu, to skarb.Mój też dokładny, ale mu się szybko nudzi.Przed tą chorobą to najgporsze było dla niego łażenie po sklepie( każdym), odkąd rzucił palenie i mu lepiej, łazi po sklepie jak nakręcony.Przyznam Ci się,że po sklepie z narzędziami itp. to ja łażę jak lunatyczka, co chwilę coś biorę w łapę i zachwycam się w głos-uwielbiam wszelakie narzędzia. Ostatnio wprowadził mnie w stan euforii komplet pędzelków artystycznych, ale był tak drogi,że w porę oprzytomniałam.Z rozpaczy zakupiłam malutką szpachelkę.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  16. I sklepy lubi :)) Żadnych egzorcyzmów Stardust, niech to opętanie trwa i trwa :))Pozdrawiam serdecznie.

    ReplyDelete
  17. Zacznij Wspaniałego wypożyczać, a nie egzorcysta :D

    ReplyDelete
  18. Po ile Wspaniały chodzi na e-bayu? Ja chcę takiego męża! ;D

    ReplyDelete
  19. Też bym chętnie wypożyczyła Wspaniałego :) Ale widzę, że już się kolejka po niego ustawiła :) A tak poważnie to tylko pozazdrościć, niewielu takich mężów na świecie. Egzorcystów na pewno więcej :))

    ReplyDelete
  20. o tak ja też chętnie wypożyczę Wspaniałego ! na zakupy bo ja to muszę polkę galopkę pomiedzy półkami i sio do domu :-) czasem to daje oszczędnosci bo nie mam czasu na dobieranie rzeczy poz a listą ale czasem coś na chybcika wrzucam do kosza a w domu okazuje się że lipa :D

    ReplyDelete
  21. Jednego nie rozumiem...
    Po jaką cholerę były my potrzebne Twoje zmęczone zwłoki...? Do dokumentacji??
    Pozatym przyłączam się do tych hymnów pochwalnych na cześć wwspaniałego. Zuch chłopak!!
    Otulam Was, moi czyści :**)))

    ReplyDelete
  22. Stardust - żyjesz z 'szopem praczem' normalnie ;)) Ale najbardziej zabiło mnie to, że otwieram Twojego bloga właśnie po ... praniu dywanu na podwórku :)))

    ReplyDelete
  23. Aniu--> No tak jakos maja te chlopy, ze dostaja malpiego rozumu w sklepach z kabelkami i gmeradelkami:)) Jak wychodzilismy to westchnelam gleboko (i glosno) mowiac "mezczyzni i ich zabawki" na co wlasciciel sklepu rowniez odpowiedzial westchnieniem "kobiety i ich buty" :))) Smialam sie bo nawet Wspanialy powiedzial, ze buty to akurat do mnie nie pasuja, ale kuchenne mieszadla to i owszem:))
    A my oboje chodzimy po chalupie w cut offs przez caly weekend. Z tym, ze Wspanialy sie zdecydowanie lepiej prezentuje;P

    ReplyDelete
  24. Malgoska czarna--> Pierwsze pytanie, jak to sie dzieje, ze ja nic nie wiem o Twoim blogu?? He;)
    A teraz porada praktyczna;)) na stronie logowania pewnie masz zaznaczone, zeby komputer pamietal Twoje logowanie, odfajkuj to na NIE i co prawda bedziesz sie musiala co chwile logowac, ale zadziala. Jak nie zadziala przyjdz po kolejna rade, lub zwort pieniedzy:))))
    A takich chlopow produkowali kiedys w Buffalo NY, ale juz nie maja materialu:))))

    ReplyDelete
  25. Magda--> No i jeszcze ma zawsze ladnie opilowane i wyczyszczone paznokcie (sam to robi) :))

    ReplyDelete
  26. Granato--> U nas sie nie trzepie dywanow:( Nie ma nawet trzepakow. Musze zapytac Wspanialego jak to bylo dawniej, bo przeca niemozliwe, zeby istnial kraj bez trzepaka. A na czym w takim razie dziecki robily fikolki?

    ReplyDelete
  27. Gocha--> Powiem Ci na ucho, tylko nie powtarzaj nikomu:) Ja nie marudze, ja sie chwale:))))

    ReplyDelete
  28. Anabell--> Ja nienawidze sklepow, zadnych, z wyjatkiem tych z zarciem:)) Wiec wiesz, dla mnie chlop lubiacy lazic po sklepach to katorga jesli z nim jestem, lub zbawienie bo mozna go wysylac do sklepow w nieskonczonosc i nigdy nie narzeka;)

    ReplyDelete
  29. Lubewa--> Ale ja nie lubie sklepow, a z jego lubieniem to strach wyjsc z domu, bo zawsze po drodze musi gdzies wejsc. Ja ide do sklepu ja musze cos kupic, on lubi polazic, poogladac, zobaczyc ceny. To jest chodzaca statystyka cenowa w NYC:))

    ReplyDelete
  30. Akemi--> Powiedzialam mu o tym e-bayu:))) Rzelismy ze smiechu przez dobre 5 minut. Hmmm a moze jemu sie spodobala taka opcja... musze to przemyslec;))

    ReplyDelete
  31. Monikana--> Wiem, takich juz nie robia:)) To byla krotka seria produkcyjna:))) Wspanialy nawet zadnego rodzenstwa nie ma.

    ReplyDelete
  32. Zmorko--> Ja nawet przestalam robic liste zakupow, bo jak mam to on i tak musi wszystko obejrzec. Wczoraj ja juz uznalam, ze kupilismy wszystko co potrzebne, ale on i tak musial isc na rutynowy obchod miedzy polkami, bo "moze o czyms zapomnielismy" Normalnie w Costco jest stala trasa ja sie tylko wozka trzymam dopoki nie jest za ciezki:)) Ale na szczescie nie kupuje zadnych gotowcow, ale i tak pojdzie zobaczyc. A czasem przystaje przed gotowcami i czyta skladniki (na glos) i konczy slowami "popatrz i ludzie to jedza" Nozesz w morde jeza jedza:)))

    ReplyDelete
  33. Aniolku--> Tez nie wiem po co, ale moze to troche tak dziala jak z Kargulem i Pawlakiem. Juz nie pamietam jak to bylo dokladnie ale jak sie ten Kargulowy chlopak na te Pawlaczke napatrzyl to jej tak bardzo nienawidzil:)) Tak samo moze byc tutaj, jak sie Wspanialy tak na mnie napatrzy to dostaje takiego wkurwa, ze szoruje ten dywan w przyspieszonym tepie:)) Bo chyba po tylu latach nie sadze, zeby mial nadzieje, ze sie naucze:)))

    ReplyDelete
  34. Laki--> Taaaak, wczoraj dywan szorowany na podworku a w przyszylm tygodniu idziemy z kijanka nad East River:)))

    ReplyDelete
  35. no to ja się teraz czuję niesamowicie leniwie. Wstałam sobie z łóżka późno, zrobiłam kawę i śniadanie, ide na blogowisko o Stardust już po zakupach i praniu dywanu... I wlaśnie sobie zdałam sprawę że nawet jak teraz zacznę się szykować, to już i tak mi wykupią wszystkie najlepsze warzywka na farmers market więc chyba sobie zrobię piżamowy dzień...

    A co do tego sprzątania to... ja chyba też jestem opętana i potrzebuję egzocyzmów. Mój małż owszem sprząta i to bez zapędzania, i robi to całkiem nieźle, ale... ja i tak się czegoś dopatrze i sprzątam drugi raz...

    ReplyDelete
  36. z wdzięczności powinien Dywanik fruwać ;)

    ReplyDelete
  37. Madkasiu--> Ale to wszystko bylo wczoraj:)) Dzis jest dzien leniwy jak tylko leniwy moze byc:)) Po Wspanialym nie ma co poprawiac, a przynjamniej ja nie mam szans;))

    ReplyDelete
  38. he he, niezły jest Pan Wspaniały, niezły! pozdrówka! :)))

    ReplyDelete
  39. no więc własnie jak mi zadzwonił alarm w telefonie że pora się zbierać do kościoła, uświadomiłam sobie że to niedziela a nie sobota; Nie wiem jakim cudem mi cały dzień wyleciał z rejestru. W każdym razie teraz wiem jak to się stało że ty już byłaś po zakupach i praniu dywanu a ja dopiero siedziałam w blogach :)

    ReplyDelete
  40. Ja mam podobny egzemplarz w domu:)))) Szczesciary jestesmy;) I tez kocha zakupy. Dzis bylam po sklepach sama, bo moj z kolega scinaja drzewo, ktore stoi zbyt blisko domu, ponoc korzenie tego drzewa beda kiedys niszczyc fundamenty. Szkoda drzewa ale jak mus to mus, nie wtracam sie;) A Wspanialy nie swietuje dzis (Fathers Day)?

    ReplyDelete
  41. Evek--> No nie? Przydaloby sie sklonowac:)))

    ReplyDelete
  42. Madkasia--> Dobrze, ze chodzisz do kosciola, bo ja nie chodze i mam czesto problem z dniami tygodnia:))

    ReplyDelete
  43. O żesz... o bogowie! Ja chcę mieć takiego speca od sprzątania w domu bo ja sprzątać nie znoszę :))

    ReplyDelete
  44. Moniko--> Fathers Day bedzie swietowane pozniej, jest dopiero 15ta a corka z zieciem wracaja chyba ok. 18tej i bedzie tez Potomek, bo syn z synowa niestety maja dzis jakies wesele.

    ReplyDelete
  45. Antares--> Szukaj, ja szukalam dosc dlugo, az sie los nade mna zlitowal:))

    ReplyDelete
  46. Diesel--> A przydalby sie taki fruwajacy dywanik:)))

    ReplyDelete
  47. Stardust jestes wielka, zadziałało !!!!!! a o blogu nie wiesz bo go nie piszę ;-)

    ReplyDelete
  48. Malgoska czarna--> No i sie wydalo, ze nie czytam tylko ogladam literki:))) Ciesze sie, ze zadzialalo:))

    ReplyDelete
  49. Moze sie zaczniesz przed nim inaczej modlic ... To pofrunie ..... abrakadabra fruuuu :D

    ReplyDelete
  50. Mój dziś też posprzątał ogólnie, 4 pralki wyprał i rozglądał się, co by tu jeszcze...

    ReplyDelete
  51. Star, jak chcesz to Ci wypozycze na troche KNK ktory glownie NIE sprzata :) Nawet pod grozba tego, ze ja za sprzatanie zaczynam liczyc stowke od godziny :)

    ReplyDelete
  52. LillaMy--> Dzieki za chec poswiecenia, ale znam ten typ z autopsji i poprzednich wcielen:))) To juz chyba oswoje to co mam:)))

    ReplyDelete
  53. To ja tez potrzebuje egzorcyste, jakbym widziala mojego p.
    Moze oni sa bracmi, a my o tym nic nie wiemy:))))

    ReplyDelete
  54. Normalnie złoto nie Wspaniały, albo powinien być ozłocony:). Ja rozumiem, że sprząta , ale że aż tak !!!.

    ReplyDelete
  55. Zgago--> Przepraszam gdzies mi sie Ciebie przeoczylo:)) 4 pralki prania to kawal roboty, brawa dla Twojego meza!!!

    ReplyDelete
  56. Diesel--> Modlic sie?? Chyba chcesz, zeby mi ten dywanik wpierdol spuscil:)))

    ReplyDelete
  57. Ataner--> Kto wie? Moze gdzies tam w ktoryms pokoleniu zawieruszylo sie jakies pokrewienstwo:)))

    ReplyDelete
  58. Kachna--> Ja wiem, ze to ciezko uwierzyc, ale ja tu mialam juz przez te wszystkie lata chyba ze 4 czy 5 pan sprzatajacych i zadna nie byla tak dokladna jak Wspanialy. Siebie to nawet nie porownuje, bo w/g niego nie mam pojecia o sprzataniu:))) Ale zlocic to go chyba nie bede, za bardzo by sie swiecil;))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...