Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, June 6, 2011

Smutno mi

Martwi mnie E.
Juz minelo 2 miesiace od czasu kiedy wstawili jej ten rozrusznik serca (pacemaker) i ciagle nie moga zbic cisnienia. Nie moga dopasowac leku, albo dawki i co jeden dzien jest jako tako, tak nastepnego znow cisnienie wali do sufitu.
Nawet jej nie mowilam, ze Tatek sie do nas wybiera, bo niech on jej to powie, po co ja mam byc doreczycielem zlych wiadomosci? Ale ona nie nadaje sie do podrozy w obecnym stanie, obojetnie czym.
Tydzien temu Tatek zabral ja na coroczny uroczysty obiad, na ktorym od lat bywaja razem i mowil, ze musial jej pomoc wejsc i wyjsc z samochodu, ze co kilka krokow musiala przystawac, bo nie mogla isc dalej.
On sie boi z nia podrozowac i wcale mu sie nie dziwie, bo sam chodzi z laska, wiec nie jest w stanie sie nia zaopiekowac gdyby cos sie stalo. Zreszta jej dzieci tez by sie nie zgodzily zeby teraz gdzies wyjezdzala.
Za 2 tygodnie ma nastepna wizyte u kardiologa.
Zobaczymy co powie.

40 comments:

  1. Wiem po sobie,że wcale nie jest łatwo z nadciśnieniem, bo wystarczą niekontrolowane emocje a ciśnienie hula w górę jak oszalałe. Serce mam w porządku, a z ciśnieniem kłopoty. Przyczyn może być "100 i jedna" bo między innymi zmiany w kręgosłupie i nerwy.Kardiolog twierdzi,że mam tak rozhuśtany system nerwowy, że byle co wytrąca mnie z równowagi.To wszystko jest wynikiem ubiegłorocznego, długiego stresu.Rozrusznik nie ureguluje ciśnienia, on tylko umiarawia pracę serca, żeby pracowało w pożądanym rytmie.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  2. O rany.. :( Biedna E. musi się męczyć strasznie. A poza wstawieniem rozrusznika - nerki Jej doktory sprawdziły wnikliwie?
    Widywałam już tak kosmiczne przypadki lekarskiej ignorancji, że nawet tak banalne pytanie nie wydaje mi się pozbawione sensu :(

    ReplyDelete
  3. To niestety norma po takich operacjach.

    ReplyDelete
  4. Trzymam kciuki, żeby się poprawiło E...
    Temat znam od podszewki bo pół domu rodzinnego to kardio-problemowcy.

    ReplyDelete
  5. też trzymam kciuki mocno, mojej teściowej się niestety nie udało - zmarła 16.05 - rozległy udar - śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą - pozdrawiam ciepło

    ReplyDelete
  6. stardust - trzymam kciuki. Ostatni miesiac i u mnie pokazal jakie to ciezkie chwile moga sie pojawic i jak TRZEBA ZYC NA CALOSC - poki mozna.

    ReplyDelete
  7. sama mialam dosć długo kłopoty z nadciśnieniem/
    Wspólczuję.
    Ale u mnei wystarczyło (ponieważ miałam lekką nadwagę) zjechać 5 kg z wagi i już było ok;)
    ograniczyłam cukry,wode i takie tam.
    Ale przy takiej hustawce? biena ona.

    ReplyDelete
  8. Anabell--> Jestem zupelnym laikiem jesli chodzi o choroby, wiec nie mam pojecia. Jedyne co moge to dzwonie i slucham co nowego lekarz powiedzial/zrobil.

    ReplyDelete
  9. Laki--> A wiesz, ze nie mam pojecia z tymi nerkami. Zadzwonie dzis to zapytam, wczoraj miala wizyte kontrolna u swojego ogolnego lekarza, wiec nie chcialam jej meczyc telefonem, ale dzis zadzwonie.

    ReplyDelete
  10. EwaP.--> Nie znam sie, ale tutaj mowia, ze wstawienie rozrusznika to zabieg a nie operacja, wiec mialam nadzieje, ze to juz bedzie dobrze. Kardiolog sam mowil tuz po operacji "za miesiac bedziesz jak nowa" a tu masz.

    ReplyDelete
  11. Granato--> Ja nie mam pojecia o chorobach i tego typu problemach, ale serce boli jak slucham jak ona niknie powoli.

    ReplyDelete
  12. Ewa.F--> Przykro mi z powodu tesciowej:((

    ReplyDelete
  13. Mariniku--> No wlasnie tak to jest, zycia nie mozna odlozyc na potem. A Ty daj znac jak sie czujesz, bo ja tam zagladam, ale nic nowego nie widze;))

    ReplyDelete
  14. Tuv--> Ona nie ma z czego schudnac, ona wazy 46kg. Od roku lekarz mowi, ze powinna przytyc i jakos sie to nie udaje. Mieszka teraz z synem, ktory gotuje fantastycznie i codziennie. Opieke ma bardzo dobra, bo codziennie przychodzi pielegniarka wizytujaca i jak syn idzie do pracy to przychodzi platna opiekunka, zeby nigdy nie byla sama. Wiec w sumie na opieke i wyzywienie nie mozna narzekac, ale wszystko jakos przez nia leci. Nie podoba mi sie to i tyle.

    ReplyDelete
  15. Ja tak ni z gruchy ni z pietruchy - śniłaś mi się, poleciałam do NY, a tam same pola :-) I w końcu się spotkałyśmy :-)

    ReplyDelete
  16. ja wierzę że będzie dobrze,
    trzymam kciuki i posyłam wiele ciepełka obu paniom :)

    ReplyDelete
  17. będzie dobrze...uwierz, wiem co mówię:*

    ReplyDelete
  18. Eumenido--> Tak w szczerym polu??? Jeszcze nie wychodzilam z domu, ale sprawdze, czy faktycznie mi miasta nie zaorali:)))

    ReplyDelete
  19. CJ--> Tak sie staram myslec, ale gdzies tam jest ta czastka mnie, ktora watpi:(

    ReplyDelete
  20. Ade--> Ja wiem, ze TY wiesz co mowisz, tylko wiesz E. ma prawie 81 lat i to mnie przeraza, ze organizm moze sobie juz nie poradzic.

    ReplyDelete
  21. Ta pogoda tez nie jest sprzymierzencem,zwlaszcza dla ludzi starszych i chorych na serce.
    Trzymam kciuki ,mam nadzieje ze sie wszystko unormuje i E bedzie mogla jeszcze dlugo cieszyc sie zyciem.

    ReplyDelete
  22. mam nadzieje ze bedzie lepiej. dzwon do niej czesto, na pewno sie cieszy z Twojego zainteresowania :)
    b.

    ReplyDelete
  23. Współczuję jej i Tobie i trzymam kciuki za jej powrót do zdrowia. Wiem, ze jak ktoś bliski choruje to ma sie najczarniejsze przeczucia, ale nie wolno sie im poddawać , trzeba wierzyć, że będzie dobrze.

    ReplyDelete
  24. Maga--> Fakt, pogoda nie pomaga. Dzis po wczorajszej wizycie brzmi lepiej, wiec moze powoli zacznie sie to normowac.

    ReplyDelete
  25. b.--> Ona sie cieszy, ale czasem to te rozmowy mecza, wiec musze uwazac, zeby nie przedobrzyc;))

    ReplyDelete
  26. Kiciu--> To moze dziwne bo przeciez E. nie jest moja rodzina, ale jest mi naprawde bardzo bliska. Nie potrafie tego nawet wytlumaczyc, chociaz po co tu tlumaczyc, jest jak jest:)) To bardzo dobra i wartosciowa kobieta i tyle. Mam nadzieje, ze z tego wyjdzie i dziekuje Ci za wsparcie:)

    ReplyDelete
  27. Przychodzi taki czas, zupełnie niespodziewanie, bez względu na wiek, że nic innego poza człowiekiem, poza nami nie jest ważne. Może to ten czas? Czasem oczekiwanie na poprawę staje się bezsensowne, a radość czerpie się z tego co jest.
    Mocno trzymam kciuki.

    ReplyDelete
  28. Nie martw się na zapas. Mój brat cioteczny miał dwa czy trzy lata temu wstawiany rozrusznik serca. Przez ponad 8 miesięcy lekarze nie mogli dac sobie rady z notorycznie szalejącym ciśnieniem i migotaniem przedsionków.
    Tak jakby serce się buntowało, że mu każą pracować...
    W koncu udało się ustawić taką dawkę leków, jak należy i jest wsio ok :-)

    ReplyDelete
  29. Spokojnie. Gdyby miało być źle to już by było:)

    ReplyDelete
  30. Iva--> Bardzo to madre co napisalas. Dziekuje:)

    ReplyDelete
  31. Ata--> Ja sie moze nawet tak nie martwie, tylko mi smutno, ze to sie tak ciagnie. Wiesz Twoj brat cioteczny to prawdopodobnie w Twoim wieku. A E. ma 80 lat, to juz nie jest tak latwo.

    ReplyDelete
  32. Beata--> Trzeba... a ja mam cale zycie deficyt cierpliwosci;)

    ReplyDelete
  33. Nivejko--> Pewnie to prawda i mysle, ze glownie swiadomosc, ze Tatek przyjedzie sam tez nie daje mi spokoju. Zawsze przyjezdzali razem.

    ReplyDelete
  34. A może Ty zrób niespodziankę i przyjedź do niej? Czy to możliwe?

    ReplyDelete
  35. Iva--> Myslalam o tym, ale rozmawialam z Tatkiem i stwierdzil, ze ja teraz takie odwiedziny beda bardziej meczyly niz radowaly. Ograniczam sie wiec do telefonow.

    ReplyDelete
  36. Mój brat jest ode mnie sporo starszy. Uczył mnie chodzić, a lata później prowadzić samochód ;-)
    Ma 65 lat...

    ReplyDelete
  37. Przychodzi taki czas, który zaczyna nas próbować. Chyba... NIe wiem. Ale uczę się z tym zyć. To bardzo trudne. Tak wielu odchodzi, lub zaczyna odchodzić. Wiem, że jest i mój bilet w tej kolejce i nawet sie nie boję, chciałabym być lepsza, ale jak? Zanim pójdę stąd...

    ReplyDelete
  38. Ata--> No tak, masz racje, ale mimo wszystko to jest 15 lat roznicy miedzy Twoim bratem a moja E. chociaz licho wie jakie to ma znaczenie.

    ReplyDelete
  39. Butterfly--> Czlowiek cale zycie sie doskonali i na tym chyba polega cel zycia. Ja tez sie nie boje smierci, mysle, ze duzo ciezej jest tym co zostaja.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...