Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, July 11, 2011

Szczescie

Jak wiadomo szczescie ma rozny wymiar. Sa tacy, ktorym do szczescia potrzeba wiele i to oni zwykle uwarunkowuja wlasne szczescie od roznych okolicznosci. Bede szczesliwa/y jak kupie wlasny dom, jak dzieci wyjda z domu, jak bede miec nowy samochod, jak schudne, jak kupie nowego ciucha i tak mozna bez konca. Ja tam jestem szczesliwa bez domu, bez nowego samochodu, z dziecmi w domu i poza domem i nawet gruba dupa nie przeszkadza mi w byciu szczesliwa.
Bo i coz to jest, to moje szczescie?
Moje szczescie moze byc wszystkim i poza drobnymi i na szczescie (:D) co raz rzadszymi momentami wkurwa nauczylam sie dostrzegac szczescie w momentach, w malych epizodach, w deszczu i sniegu, w upalnym dniu, ktory owszem bywa upierdliwy dla ciala, ale jakze przyjemny dla duszy.
Wczorajszy dzien byl w zasadzie pasmem szczesliwych wydarzen.
Wstalismy rano, corka z zieciem zrobili sniadanie, ktore zjedlismy na tarasie poki jeszcze nie zalalo go slonce. Pozniej oni sie spakowali, Wspanialy zaproponowal, ze moze ich odwiezc, zeby nie tlukli sie subwayem z bagazami. Ja od razu powiedzialm, ze nie jade, bo i tak miejsca w samochodzie nie bedzie na tyle i niech sobie raczej przeznacza polowe tylniego siedzenia na swoje graty.
Jak tylko sie za nimi zamknely drzwi to zabralam do sypialni lapka i wymoscilam sobie legowisko.
I tak zaleglam, na przemian ogladajac troche telewizje, troche czytajac ksiazke, troche pobuszowalam po blogach, ale pisac mi sie wyjatkowo nie chcialo, wiec sie nie zmuszalam, bo i po co?
Kilkakrotnie dzwonil telefon, ale nie chcialo mi sie siegnac reka, zeby go odebrac. Uznalam, ze wcale nie jestem ciekawa kto i po co dzwoni.
Wymienilam kilka maili z zaprzyjazionym blogerem.
Od czasu do czasu zapadalam w krotkie drzemki.
No sama rozkosz.
Wrocil Wspanialy, ale nie sam, przywiozl tym razem Potomkostwo.
Chyba sie przyzwyczail do obecnosci dzieci w domu, albo raczej do swiadomosci, ze sa, bo jak pisalam wczeesniej widziec ich i przebywac z nimi to raczej nie bardzo mielismy okazje.
Juz od progu wolali:
-- Hej, hej gdzie jestes?
-- W sypialni - odkrzyknelam nie ruszajac dupy z legowiska.
Potomek wsadzil glowe:
-- A Ty co? Chora jestes?
-- Nie chora, tylko leniwa.
-- Aaaa od tego sie nie umiera, to dobrze. Nie chce Ci sie wstac to nie wstaj.
 Po kilku minutach w drzwiach sypialni pojawila sie glowa Wspanialego.
-- Nie wstaniesz do nas?
-- Nieeee, a co, nudzi sie Wam beze mnie?
-- Dzwonilem wczesniej ale nie odbieralas telefonu?
-- Nie chcialo mi sie.
Zrobil mine i wycofal glowe.
Nastepna glowa byla glowa J.
-- Ale nie przeszkadza Ci ze przyjechalismy? Bo wiesz Wspanialy zadzwonil i w sumie nie mielismy zadnych planow, bo i kto chce sie gdzies ruszac na taki upal wiec jak zaproponowal, ze nas zabierze po drodze to sie chetnie zgodzilismy...
-- Dziewczyno kochana, ja mam po prostu leniwy dzien i nic ani nikt nie jest w stanie mi przeszkodzic - odpowiedzialam z usmiechem.
-- Rozumiem, tez miewam takie dni.
-- Jedyne co moge Ci zaproponowac, to jak masz ochote pogapic sie w telewizje, albo poczytac ksiazke, to sobie wybierz cos z regalow w goscinnym i... polowa lozka jest wolna.
-- Moge?! Naprawde? - az podskoczyla z radosci.
-- A kto smialby powiedziec, ze nie mozesz?
Po chwili wrocila z ksiazka pod pacha z goscinnego i zalegla obok mnie.
Nie minelo dluzej niz pol godziny jak w drzwiach pokazaly sie dwie glowy; Wspanialego i Potomka.
-- No prosze panienki, a my to co?
-- Bede szczera, dla Was juz nie ma miejsca, kto pierwszy ten lepszy - odpowiedzialam, a J. tylko zachichotala radosnie.
-- Mmmm a co bedzie na obiad? - zapytal Wspanialy z wyrazna nadzieja w glosie, ze uda mu sie mnie wyciagnac z legowiska.
-- Na obiad? No coz, na obiad mozecie cos zgrillowac, albo jak Wam sie nie chce, to mozemy cos zamowic z dostawa do domu - zaproponowalam.
-- A co mozna grillowac? - zapytal Potomek.
-- Co chcecie, zamrazarka jest pelna roznych rzeczy, poszperaj i na pewno cos znajdziesz.
-- Eeeee to trzeba rozmrazac, to my lepiej pojedziemy i cos kupimy - wtracil Wspanialy.
-- A Wy tak planujecie lezec caly dzien?
-- A dlaczego by nie?
Nie odpowiedzial, pojechali, wrocili juz z gotowymi szaszlykami, tylko rozpalic grill i gotowe. Potomek dostal w przydziale obowiazkow przygotowanie salatki, na deser kupili lody.
Fajnie.
Jak juz wszystko bylo na ostatnim etapie przygotowan, to znow Wspanialy wstawil glowe w drzwi:
-- A gdzie bedziemy jesc? Na zewnatrz jest naprawde goraco? To moze przygotujesz stol w livingroom? - wyraznie chcial mnie wyciagnac z tego blogiego nicnierobienia, ale ja twarda sztuka jestem.
-- Przynies obrus piknikowy i bedziemy miec piknik tutaj na lozku, ja tylko pozbede sie laptopa na ten czas.
-- Piknink w lozku? - niedowierzal.
-- No mozemy jeszcze miec na kocu, na podlodze, ale to troche bardziej niewygodne, na lozku lepiej.
I tak tez zrobilismy.
A po pikniku okazalo sie, ze jednak mozna sie zmiescic w 4 osoby na dwu-osobowym lozku:)
Przelezalam wiec caly dzien jak "skora z diabla" jakby powiedziala moja babcia.
I to tez jest szczescie.

37 comments:

  1. to jest szczescie:-)
    a Potomek to w jakim jezyku z toba rozmawia?

    ReplyDelete
  2. Jak najbardziej to jest szczescie:))) Wszystko i wszyscy na miejscu, zdrowie jest (bez tego ani rusz)jest dach nad glowa i co do garnka (tudziez na ruszt) wlozyc, to czego wiecej chciec?:))))Ale ja sie tego nauczylam calkiem niedawno! Kiedys potrzebowalam wiecej do szczescia, no coz zycie czasem musi nam cos zweryfikowac abysmy zweryfikowali swoje potrzeby!

    ReplyDelete
  3. Piknik w łóżku, tego jeszcze nie było:)

    ReplyDelete
  4. El--> Tak, to jest bardzo proste szczescie, tylko czesto musimy sie tego nauczyc. Ale zycie zwykle uczy;))

    ReplyDelete
  5. Ewa--> Z Potomkiem rozmawiamy po polsku jak jestesmy sami, czasem tez przy Wspanialym, bo jemu to nie przeszkadza. Ale juz w wiekszym towarzystwie angielsko-jezycznych mowimy po angielsku.

    ReplyDelete
  6. Moniko--> Zycie weryfikuje wiele rzeczy i pogladow;) Tylko trzeba sie umiec temu poddac:)

    ReplyDelete
  7. Kachna--> Potomek i Wspanialy juz znaja moje pikniki w lozku, tylko byli zdziwieni, ze chce to zrobic w cztery osoby. Ale dlaczego nie? w koncu kazdy mial swoj rog lozka, jedzenie na srodku, tylko zoladek troche za blisko gardla:))) Ale da sie;)

    ReplyDelete
  8. Boskie, w zasasdzie to od dawna mam ochote na taki wlasnie szczesliwy dzien;) Bedziemy sobie musieli z M. zrobic. Tylko jak wytlumaczyc psu, ze jestem leniwy i nie ide na spacer ? :)

    ReplyDelete
  9. Stardust, czy to nie Ty przypadkiem napisalas "Pierwszy lyk kawy i inne drobne przyjemnosci"?

    Powoli podazam Twoim tropem - zwolnic, nie napinac sie, celebrowac chwile...
    Nie wybieracie sie do Europy przypadkiem?

    ReplyDelete
  10. Ja jestem szczesliwa jak inni sa szczesliwi,bo tacy ludzie maja dobra energie.
    Rozumiem Ciebie doskonale bo sama tez potrafie sie cieszyc z byle drobnostki:))))

    ReplyDelete
  11. ResVaria--> No z psem to troche gorzej, nie polozy sie obok z ksiazka:)) Jak cos wymysle, to dam znac:))

    ReplyDelete
  12. Czarownico--> Nie, nie napisalam, czyli ktos mnie ubiegl:))) Nic dziwnego tak zwolnilam, ze jest mnie wyjatkowo latwo ubiec;)
    Do Europy sie nie wybieramy, moze kiedys, ale narazie to siedzimy na dupach i sie cieszymy tym co zostalo, z tego co bylo:))) Tez powod do radosci, zamiast oplakiwac to czego juz nie ma;)

    ReplyDelete
  13. Maga--> Generalnie sie z Toba zgadzam, ale wiesz nie mamy wplywu na szczescie innych wiec nie chce uzalezniac swojego szczescia od tego, ze ktos nie lubi deszczu, jeszcze nie schudl do odpowiedniej wagi lub nie stac go na nowy wymarzony samochod. Tacy ludzie jednak nie bezposrednio ale sciagaja czlowieka w dol. To ja owszem wyslucham, ale za bardzo sie tym nie przejmuje. Owszem, jak ktos ma powazny powod do smutku, to juz inna para kaloszy;)

    ReplyDelete
  14. szczęściem jest tak sobie leniuchować samemu, ale wiedzieć, że można się dzielić tym lenistwem z innymi i wiedzieć że oni chętnie do tego przystają - to dopiero COŚ :)

    ReplyDelete
  15. Magda--> Potomek wyrosl w atmosferze prawa do lenistwa:) Wspanialy sie szybko nauczyl, a J. widac tez pasuje do reszty:))

    ReplyDelete
  16. Masz racje ,ci o ktorych piszesz to nawet jak schudna,albo w koncu kupia ten nowy samochod,to i tak zaraz znajda nastepny pretekst zeby stwierdzic ze nie sa szczesliwi,i takich to ja staram sie omijac,albo jednym uchem wyslucham-drugim wypuszcze:)))

    ReplyDelete
  17. Szczesliwym ludziom zazwyczaj niewiele potrzeba aby osiagnac pelnie szczescia.
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
  18. ,,Małe szczęścia'' to jest to! Kto pragnie tych największych, ten wiecznie skwaszony!

    ReplyDelete
  19. Maga--> Sa wlasnie tacy ludzie, ktorzy sie nigdy nie zatrzymuja, zeby sie cieszyc tym co maja, tylko wiecznie gonia za czyms nowym. To chyba normalne, ze nie sa szczesliwi:)

    ReplyDelete
  20. Stardust, mamy podobny przepis na szczęście! Jakiś czas temu postanowiłam sobie nie uzależniać mojego szcześcia (czy też poczucia bycia szcześliwą) od innych ludzi ani okoliczności zewnętrznych i było to najlepsze, co mogłam zrobić dla siebie.

    ReplyDelete
  21. Star! Jaka Ty madra Kobitka jestes, i za to Cie uwielbiam.
    Slowo szczescie tak jak napisalas, dla kazdego ma inny wymiar i znaczenie.
    Ja staram sie kazdego dnia czerpac z zycia wszystko co najpiekniejsze, jak swieci slonce , czy pada deszcz, kazdy dzien jest inny i niepowtarzalny.
    Miewalam momenty, ze zycie przelatywalo mi miedzy palcami. Na szczescie szybko to zauwazylam i powiedzialam stop.
    Wielka sztuka jest cieszyc sie zyciem, czego wszystkim zycze.

    PS. Pikniki lozkowe jak nabardziej tak, u nas to juz tradycja rodzinna, ktora przeszla z rodzicow na syna:)))

    ReplyDelete
  22. I to właśnie jest szczęście i ogromnie Cię lubię za to,że potrafisz być szczęśliwa,że doceniasz drobiazgi. Wszak nasze życie składa się właśnie z drobiazgów, spraw wielkich jest raczej niewiele.
    Uwielbiam takie łóżkowe pikniki.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  23. Ale miałaś fajnie!!!
    Ale przyznaję, trudno jest się oprzeć zachętom rodziny, jak tak człowiek zalegnie na łóżku z książką czy laptopem :)
    Ja wczoraj miałam taką godzinkę wieczorem.
    Czuję potrzebę wykrojenia większej liczby takich godzin, ale ostatnio nie wychodzi. Dobrze, że do Ciebie zajrzałam, bo ostatnio ja i moje szczęście torchę się mijamy, to znaczy ono przychodzi i mówi helo, a ja się odwracam, jakbym go nie widziała i dostrzegam tylko a to zacieki na ścianie, a to bałagan na podwórku i w piwnicy, a to inne głupoty.
    Poproszę trochę Twojego nastroju, a raczej dziękuję, bo już mi się udzielił :)
    pozdrowienia serdeczne!!!

    ReplyDelete
  24. hahaha leniuchowanie w łóżku skończyło mi się wraz z przyjęciem do domu naszej czworonożnej córki :)

    ReplyDelete
  25. A to ci dopiero...!Od wieków mędrcy główkowali, całe "traktaty o szczęściu "pisali ( nawet taki jeden w twardej okładce stoi na półce nad mym kompem ), a TU, proszę - PIKNIK na łożu... !!PROSTE...? Fakt (i nie mylić z innym podobnym wyrazem ), bo szczęście BYWA i do tego nie JEDNO ma IMIĘ ( ZADĘCIE FILOZOFICZNE, nieprawdaż? )
    Twoja Babcia też miała fajne powiedzonka ! ;))

    ReplyDelete
  26. A w ogóle to skopiowałam sobie jako cytat " dla pamięci " Twoją jedną wypowiedź ( a można by i więcej, na pewno ), ale nie daje się TU zrobić "wklej "i trudno :// To Twoja odp. do Czarownicy, mniej więcej tak : " siedzimy na d. i cieszymy się tym, co zostało, zamiast opłakiwać, czego już nie ma" - DOBRE !

    ReplyDelete
  27. oh, kocham takie dni :) Niestety zazwyczaj ogolne szczescie upatruje w rzeczach tych mniej osiagalnych... a potem szczescie nadchodzi ze strony z ktorej sie nie spodziewalam. Generalnie jak ja to mowie "kto nie ma szczescia w milosci, ten ma w nauce i pracy", coś za coś ;) ale moze sie kiedys uda osiagnac idealny stan. Pierdoly tez mnie ciesza, no ale wlasnie ciesza a nie sprawiaja ze jestem szczesliwa. Chyba? a moze po prostu nie doceniam czasem. To tez wielki problem. Ale staram sie nie byc niewdziecznica i wlasnie podziekowac czasem losowi za te jego niespodzianki ;)

    ReplyDelete
  28. Bee--> Tak to wlasnie dziala:) Ludzie czasem nazywaja to brakiem empatii, albo zwyklym egoizmem, ale ja sie z tym nie zgadzam. W dalszym ciagu jestem wrazliwa na krzywde i cierpienie, w dalszym ciagu chetnie pomoge, jesli jest to mozliwe, albo przynajmniej wyslucham. No ale jakos mam co raz mniejsza ochote uczestniczyc w wiecznym biadoleniu dla samego biadolenia;))

    ReplyDelete
  29. Ataner--> Zycie jest w gruncie rzeczy bardzo proste i przyjemne, to tylko my je za kazdym razem komplikujemy:))

    ReplyDelete
  30. Anabell--> Masz racje, ze spraw wielkich jest niewiele:) I to chyba wlasnie dobrze:)))

    ReplyDelete
  31. Iw--> Ty akurat masz ten wsciekly remont, ale jest to okres przejsciowy w dodatku prowadzacy do swietnych efektow, wiec to powinno cieszyc:) Patrz mniej na balagan, a szukaj uroku w kazdej nowej cegielce:)) Jestes z natury pozytywna osoba, wiec dasz rade:)

    ReplyDelete
  32. Chwilka--> To dowod na to, ze leniuchowanie w lozku moze przyniesc calkiem nieoczekiwane efekty:)))

    ReplyDelete
  33. Kwoko--> Babcia byla chodzaca encyklopedia takich wlasnie powiedzonek i czesto madrosci. I do tego miala fajne rozne przyspiewki:))

    ReplyDelete
  34. Ucieczko--> A moze Ty po prostu mloda jestes i to wszystko. Wiesz ja tez kiedys mialam trzaskajaca glowe pod naporem roznych marzen, dazen, pragnien, zachciewajek... ech myslalam, ze zawojuje caly swiat:))) Teraz siedze i sie usmiecham do tych wspomnien. Marzenia ciagle mam, moim najwiekszym marzeniem jest, zeby nigdy nie utracic nabytej z wiekiem trzezwosci spojrzenia na siebie i otaczajacy swiat. Jak to sie spelni, to cala reszta juz sie nie liczy:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...