Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, August 26, 2011

Gotowi

Odmeldowuje stan pelnej gotowosci na przyjecie Irenki.
Dzis juz Wspanialy pracowal w domu, bo z jego dojazdem trwajacym 2.5 godziny w jedna strone, stracilby wiecej czasu na dojazd niz na prace. A to dlatego, ze dzis juz w New Jersey i NYC wiekszosc ludzi pracowala tylko pol dnia. Ja osobiscie o tym nie wiedzialam, bo ja nie przywiazuje wielkiej wagi do tych calych przygotowan, w koncu od tego mam Wspanialego i bylam zdziwiona jak skonczylam prace o 14tej a w subway'u bylo dosc tloczno.
Normalnie o tej porze sa luzy, a dzis wszystkie miejsca zajete. Dopiero po powrocie do domu uswiadomilam sobie, ze wiekszosc pracodawcow zwolnilo ludzi wczesniej, zeby mieli czas na przygotowanie sie do huraganu. 
Po drodze do domu wstapilam do Rosario (wloski sklep spozywczy) bo juz sie stesknilam za swieza mozzarella, a wlasnie wczoraj widzialam, ze Rosario juz wrocil z urlopu i sklep znow jest czynny.
Oni co roku zamykaja na 3-4 tygodnie wakacji i potem cala dzielnica steskniona wloskich wyrobow i produktow robi najazd na sklep.
Dzis bylo jeszcze gorzej, bo nie dosc, ze po urlopie, ze przed weekendem to co najwazniejsze przed Irena.
Ludzie robia zapasy co najmniej jakby ten huragan mial trwac 3 tygodnie.
Owszem ja rozumiem, ze jak bedzie naprawde zle, to pewne skutki moga dawac sie we znaki na dlugo po huraganie, ale bez przesady zakupy bedzie mozna zrobic. Jeszcze nigdy tak nie bylo, zeby nie bylo mozna kupic chleba czy mleka.
No ale, ludzie sa ludzie i lubia panike.
Podobno w tv pokazywali puste polki w sklepach, bo ludziska wykupili wszystko na przyjecie Ireny.
Gdyby jeszcze Irena byla opasla kobitka z wielkim apetytem, to moze bym zrozumiala.
A moze nie rozumiem dlatego, ze u nas jest zawsze zapas jedzenia na 3 miesiace;))
Wiec dla mnie to zadna roznica.
Nie wiem i nie musze wiedziec.
Im mniej wiem, tym jestem zdrowsza i tego sie posanowilam trzymac.
Od jutra w poludnie nie bedzie dzialac komunikacja miejska.
I bardzo dobrze, moim zdaniem niech sie ludzie nie szwedaja jak nie powinni.
Tego tez nigdy nie bylo, nowojorski subway dziala 24 godziny dziennie i 7 dni w tygodniu bez przerwy.
Tak wiec nie spotkalam nikogo kto by pamietal, ze metro i autobusy nie beda kursowac.
Nawet w najgorsze przypadki pogodowe kiedy zamkniete byly lotniska to subway i autobusy zawsze jezdzily, mogly miec problem, ale byly.
Tym razem obawiaja sie, ze metro moze zostac zalane i dlatego postanowili zamknac juz jutro (sobota) w poludnie i prawdopodobnie do poludnia w poniedzialek, jesli nie dluzej.
Nasze dzieci wreszcie odwolaly impreze urodzinowa Avivy.
Wreszcie, bo wczoraj dostalismy email z wiadomoscia, ze impreza z pikniku na zewnatrz bedzie przeniesiona do sali bankietowej w budynku gdzie mieszkaja.
Ja od razu powiedzialam do Wspanialego, ze dzis bedzie nastepny email z wiadomoscia, ze impreza odwolana, no i jak zwykle moje slowo cialem sie stalo. To bylo latwe do przewidzenia, bo skoro komunikacja zamknieta to nikt nie dojedzie, ja tez nie mialam zamiaru sie wybierac samochodem, bo to za duze ryzyko. Tym bardziej, ze gdzies tam slyszalam, ze istnieje mozliwosc, ze miasto zamknie mosty.
Dzis juz od godziny 8ej do 20tej mieli ewakuowac wszystkie szpitale i domy opieki z terenow zagrozonych. To tez mnie cieszy, bo najbardziej bezradni w takich sytuacjach sa chorzy i starcy.
My mieszkamy doslownie kilka ulic poza strefa zagrozenia, wiec nie musimy sie nigdzie ewakuowac.
Dom jest na wzniesieniu, wiec zalanie tez nam raczej nie grozi.
Wspanialy uprzatnal dzis patio, zeby nie bylo zadnych fruwajacych obiektow i to w sumie wszystko co mozemy zrobic. Wnieslismy do domu co sie dalo, czyli krzesla od kompletu, bo sie skladaja, z jednego stolika zdjelismy szklo i polozylismy go plasko na podlodze patio. Drugi stolik zostal przekrecony do gory nogami i tez powinien byc bezpieczny.
A jak sie zlamie jakies drzewo, to tego juz nie jestem w stanie przewidziec i jesli narobi szkod, to bede sie o to martwic pozniej.
Pozegnalam sie z plumeriami, chociaz Wspanialy przewiduje, ze moga byc calkiem bezpieczne, ale pewnie straca wiele lisci. Trudno. Wymyslil, ze polozy je tuz przy scianie garazu, bo tam wlasnie w/g jego przewidywan bedzie najmniej wiatru, no i garaz zabezpieczy je przynajmniej z jednej strony.
Jedyne co nam naprawde grozi, moim zdaniem to utrata elektrycznosci.
Ale to juz przeciwczylismy 5 lat temu, kiedy nie mielismy elektrycznosci przez 17 dni, wiec to nam nie straszne. Jedynie bedzie doskwieral brak internetu, ale na to sie nie umiera:)

31 comments:

  1. Star, moge sobie tylko wyobrazic ta medialna panike w samym NYC skoro i u nas o niczym innym sie nie mowi. Nie wiem czy ta Irena naprawde taka grozna, bo ponoc juz ja zredukowali na kategorie 1? Zapewne sporo szkod moze narobic i tego sie chyba wszyscy obawiaja. No i Nowy Jork, to nie jakies zadupie w North Carolina, gdzie zdaje sie ma Irena wyladowac. W kazdym razie trzymam kciuki aby "przywitanie" Irci odbylo sie bezbolesnie i aby kobita nie okazala sie taka straszna wiedzma:) Trzymajcie sie sucho i daj nam znac co i jak z pierwszej reki jak bedziesz miec mozliwosc.

    ReplyDelete
  2. Ja nie zrobilam zadnychb zakupow,jak nigdy ,nawet chleba nie kupilam.Bedziemy wpieprzac makaron,mam go tyle ze wystarczy.Dzisiaj sklepy swiecily pustkami a wiem to nie z TV,tylko synek przyjechal pop pompe i powiedzialn ze nawet mleka nie ma.
    To moj pierwszy huragan w zyciu,do nastepnego bede wiedziala jak sie lepiej przygotowac.Pradu prawdopodobnie nie bedzie 4-5 dni,juz nas uprzedzili fachowcy:)
    Bardziej psychicznie niz fizycznie sie do tego zamieszania przygotowalam.

    ReplyDelete
  3. Cholera musze pamietac o okularach bo pisze jakies bzdety,przyjechal po pompe i powiedzial.....a nie jakies pop i powiedzialn:))

    ReplyDelete
  4. Moniko--> Ja to nawet nie wiem, bo nie ogladam, wiem tyle co mi Wspanialy powie:)) Slyszalam tez, ze po huraganie jest zagrozenie tornado. A to nastepna rozrywka. Tak czy inaczej nie mam potrzeby wychodzenia z domu, wiec bede siedziec na dupie:))

    ReplyDelete
  5. Maga--> Ja tez nie robilam zadnych ekstra zakupow:) Mozzarella i owoce, bo juz kosz na owoce swiecil pustkami. A cala reszta to zawsze jest w domu. Bez chleba da sie zyc:))
    A ja sie domyslilam co chcialas napisac. Najgorzej z ta elektrycznoscia, by Wy macie generator, ja nie mam. Nic bede chodzic spac z kurami i socjalizowac sie z mezem:)))

    ReplyDelete
  6. trzymam kciuki:-) ja juz przezylam dwie ewakuacje z Houston. Raz to nawet w ciazy zawansowanej bylam:-) Brak pradu jest najgorszy. Buzka!

    ReplyDelete
  7. Star, nieustannie trzymam kciuki - najwazniejsze, ze macie dobre humory:) i jak pradu zabraknie to przy swiecach romantycznie sie mozecie seksualnie zachowywac:)

    ReplyDelete
  8. MYŚLĘ O TOBIE. Ale pewnie nie będzie tak źle... Powodzenia!

    ReplyDelete
  9. No to Stardusty - trzymajcie się tam i niech Wam stoliki i plumerie nie fruwają. A my będziemy trzymać kciuki.

    ReplyDelete
  10. jak wczoraj w wiadomościach o tym mówili, to od razu pomyślałam jak tam Stardust... a tu widzę w miarę luzik ;-) no to mam nadzieje, że Irenka odejdzie się z Wami łagodnie i że ta cała panika innych niepotrzebnie. Swoją drogą nie wyobrażam sobie mieszkać w miejscu narażonym na takie atrakcje pogodowe... no ale pewnie można sie przyzwyczaić, jak to wszystkiego...

    ReplyDelete
  11. i pomyśleć że Irena to moje drugie imię...
    Nic dziwnego że go nie znoszę;)

    ReplyDelete
  12. Nie zawadzi być przygotowanym. A może nie będzie tak źle. Ludzie mogą się sadzić, ale jednak wobec żywiołów jesteśmy mali i ślepi jak szczenięta. Lepiej się pilnować. Mam nadzieję, że będzie ok :)

    ReplyDelete
  13. Oglądałam w tv informacje o Irence i pomyślałam o Tobie, że przydałaby się Wam latarka !!!:)

    ReplyDelete
  14. Nie ukrywam, że jak docierają do mnie takie informacje to zaraz zaglądam do Ciebie. Trzymajcie się! Oby to to było łagodniejsze niż przewidują!

    ReplyDelete
  15. Dobrze, że swego czasu Wspaniały przemycił latarkę :-) A swoją drogą, to te przygotowania wcale nie są pozbawione sensu. Mój kuzyn kiedyś na Karaibach przeżył któryś z tych większych huraganów, nie pamiętam już jakie imię mu nadali. Siedział trzy dni ze znajomymi w zawalonym domu, zanim nadeszła pomoc. Dobrze, że mieli zapas wody, bo byłoby krucho.
    Pozdrawiam
    Aga

    ReplyDelete
  16. Ewa--> Ewakuacja w zaawansowanej ciazy na pewno do przyjemnych nie nalezy, zreszta zadna ewakuacja. Na szczescie mieszkamy 2-3 ulice od terenu zagrozonego i nie musimy sie ewakuowac. Jak bedzie, trudno powiedziec, huragan slabnie, wiec to dobry znak. Brak pradu jest upierdliwy, ale da sie przezyc:) Nie mamy malych dzieci, a to juz ulatwia sprawe, bo dziecko nie bardzo rozumie dlaczego czegos nie moze. No i mamy kuchenke i ogrzewanie wody na gaz, a to najwazniejsze. Mamy radio na baterie, mamy swiece i zapas wina:))) Damy rade;)

    ReplyDelete
  17. Aniu_2000--> Wspanialy pewnie po cichu zaciera rece:)) Humor nam dopisuje, bo nie poddajemy sie panice. Zrobilismy wszystko co powinnismy, a reszta jest nieprzewidywalna. Chociaz mysle, ze nie bedzie tragicznie.

    ReplyDelete
  18. Gekon--> Tez tak mysle. Praktycznie nie mam potrzeby wychodzenia z domu przez najblizsze 3 dni. A Wspanialy wczoraj dostal email od CEO z pracy, ze nie spodziewaja sie go wczesniej niz w srode, ale jak bedzie potrzeba to niech siedzi w domu nawet dluzej:))) Dobrze, ze ludzie podchodza do tego w ten sposob i kazdy w sumie pracodawca mowi "bezpieczenstwo jest najwazniejsze, wiec nie ryzykuj". Ja zaczynam prace we wtorek, mysle, ze wtedy juz bedzie po wszystkim. Bedzie dobrze:))

    ReplyDelete
  19. Laki--> Wszystko co mogloby fruwac jest usuniete i zabezpieczone:)) Pamietam jak mi kiedys w czasie zwyklego huraganu, ktory nawet do nas nie dotarl fruwaly krzesla na patio:)) A tym razem to jest huragan tropikalny, wiec na wszelki wypadek jestesmy przygotowani. Co prawda u sasiada po przekatnej za domem rosnie drzewo, ktore moze sie zlamac, bo jest bardzo kruche i czesto w czasie silnego wiatru slyszymy jak trzeszczy, ale nawet gdyby, to ono tez raczej nie spadnie na nasze podworko.

    ReplyDelete
  20. Ola--> Nie wyobrazasz sobie mieszkac w terenach zagrozonych:))) A powiedz mi jakie tereny nie sa zagrozone:)))) Teoretycznie do tej pory NYC byl jednym z bezpiecznych miejsc, ale klimat sie zmienia i rozne dziwy sie dzieja. Najwiekszy do tej pory (za moich tutaj czasow) huragan to byla Gloria w 1985r ale nie bylo ewakuacji czy tez zamykania srodkow masowego transportu. Owszem bylo troche zniszczen w okolicach nabrzeznych, ale ponoc ten huragan jest silniejszy. Slabszy od Katriny, ale bardziej rozlegly. Wszystko da sie przezyc poza smiercia oczywiscie:)))

    ReplyDelete
  21. tuv--> Nie czepiaj sie imienia, ja mam kolezanke Irene:)) Imie jak kazde niczemu nie winne, jakos musieli ten huragan nazwac. Ja sie bardziej zastanawiam nad faktem, ze wiekszosc huraganow ma zenskie imiona, a to juz o czyms swiadczy:)))

    ReplyDelete
  22. Ewa P--> Ja tez tak mysle, lepiej byc przygotowanym na najgorsze i liczyc na najlagodniejsze. Nie ma zartow z zywiolami, to prawda.

    ReplyDelete
  23. Kachna--> Informacje w tv sa zawsze tragiczne, i jak juz pokazuja jakies skutki to zawsze te najgorsze. Tv jest nastawiona na sensacje i zawsze pokazuje takie rzeczy:) Latarka?;)))) No wiesz, ze Wspanialy posiada jedna taka wielkosci 10cm. :))) Nawet mu sie pozwole nia bawic jak nie bedzie pradu:)) Mnie jest latarka nie potrzebna, jak bedzie ciemno to pojde spac i tyle;)

    ReplyDelete
  24. Antares--> Dziekuje za serdeczne mysli. Damy rade:))

    ReplyDelete
  25. Agulek--> Wlasnie na takie rzeczy trzeba byc przygotowanym, miec zapas jedzenia, wody pitnej, bo moze sie zdarzyc, ze ta cieknaca z kranu zostala zanieczyszczona. Latarka?:))) Jeszcze ciagle sie nie przekonalam do koniecznosci posiadania latarki;) Chociaz w zawalonym domu przyznaje, ze moze byc potrzebna:))) Dzieci moich znajomych wiele lat temu pojechaly w podroz poslubna wlasnie na jakies wyspy we wrzesniu (sezon huraganowy) i tez mialy przygody.

    ReplyDelete
  26. Wspaniały z pewnością zadowolony że będziecie chodzili spać wczesnie;-) norma się poprawi. A tak w ogole to mam nadzieję że nie będziecie mieli nieprzewidzianych atrakcji.

    ReplyDelete
  27. malgoska czarna--> Wczoraj byla taka piekna pogoda, siedzielismy na tym opustoszalym patio wieczorem i az trudno bylo uwierzyc, ze cokolwiek mogloby ten spokoj zaklocic:))

    ReplyDelete
  28. O Matko! Star. Trzymam kciuki żeby przeszła bokiem :*

    ReplyDelete
  29. Spt--> Slabnie, wiec to juz dobry znak, no i moze skieruje sie troche bardziej na wschod. Narazie jestesmy ciagle na linii strzalu:))
    Ale wierze, ze nie bedzie zle.
    Bede pisac dopoki bede miec mozliwosc:))

    ReplyDelete
  30. trzymajcie sie..i podawaj komunikaty!!

    ReplyDelete
  31. No tak na dobrą sprawę to chyba rzeczywiście wszystkie tereny sa zagrożone... tutaj gdzie ja mieszkam to chyba najbardziej szkodami górniczymi :-))) ale zawsze coś... he he

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...