Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, August 11, 2011

Wakacje z dziecmi

Alice i jej maz kupili dom w Southampton 4 lata temu i od 4 lat zawsze zapraszala mnie, zebym przyjechala na weekend albo dluzej.
Po pierwsze nie bardzo mialam ochote, zwlaszcza jak Alice urodzila trzecie dziecko, bo i co za odpoczynek z dziecmi. Po drugie jakos mialam wrazenie, ze ona zaprasza, bo jest mila, ale wcale jej to nie przeszkadza, ze ja dziekuje i nie korzystam z zaproszenia.
Moje watpliwosci rozwiala jej przyjaciolka, ktora uswiadomila mi, ze oprocz domu Alice ma tez zupelnie odrebny domek goscinny, a wiec nie jest sie tam intruzem i w sumie mozna byc razem ale jednak osobno.
Tym razem Alice sie, ze tak powiem uparla i jeszcze pod koniec czerwca ustalilysmy konkretna date.
I tak to w piatek rano wyjechalismy pociagiem, ktory jedzie tylko 2 godziny a jazda samochodem w piatkowych korkach zajelaby nam pewnie ze 4 godziny jak nie wiecej.
Alice przyjechala po nas z cala trojka dzieci, Olivia 7 lat, Wolfie 4 lata i 14 miesieczny Alex.
Trojka dzieci to calkiem pokazne stadko.
Olivie znalam juz wczesniej, ale dawno jej nie widzialam, wiec w sumie cala trojka byla dla mnie nowa;)
Wspanialy przewrocil oczami na widok calej gromadki, ale postanowilismy wziac byka za rogi;))
Ulokowala nas w domku goscinnym, ktory jest wybudowany na garazach i wyposazony we wszystko co czlowiekowi moze byc potrzebne.
Jest kuchnia z kacikiem jadalnym, ktory my glownie wykorzystalismy na komputer:)




Jest calkiem przyzwoitej wielkosci lazienka z pelna wanna i prysznicem.




Haha, dopiero teraz zauwazylam, ze na pierwszym zdjeciu powyzej w lustrze odbijaja sie nasze reczniki:))
Jest czesc wypoczynkowa z rozkladana kanapa, na wypadek gdyby goscie przyjechali z dziecmi.




Oczywiscie jest tez sypialnia, nie duza, ale z wygodnym lozkiem na dwie osoby.




Do tego szafy i wszystko z pelnym wyposazeniem, lacznie ze swiecam zapachowymi i plynem do kapieli, normalnie jak w hotelu, oprocz osobistych kosmetykow nie musialam zabierac ze soba nic.
Ledwie rozpakowalismy nasze szmaty jak ktos delikatnie zapukal do drzwi wejsciowych na dole.
Ktosiem okazal sie Wolfie z rolka recznikow papierowych pod pacha.
-- Czy moge wejsc? Przynioslem Wam reczniki papierowe.
-- Oczywiscie, ze mozesz wejsc - odpowiedzial Wspanialy biorac od niego reczniki, ktorych inna rolka byla juz na stojaku w kuchni.
Wszedl na gore, siadl na kanapie i zaczal zadawac setki pytan typu, jak masz na imie, ile masz lat, a ja mam 4 lata itp. itd. Za chwile kolejne pukanie do drzwi.
Tym razem Olivia, ktora nie chciala wejsc na gore, tylko przyszla "zabrac brata, ktory nam pewnie przeszkadza i zaprosic nas na lunch".
Zabralismy wiec oboje i poszli do domu Alice na lunch.
Maly Alex spal wiec dzieci zachowywaly sie cicho.
Wolfie wzial Wspanialego za reke.
-- Chodz pokaze Ci moja sypialnie, ale musisz byc cicho, bo Alex spi - wyjasnil ciagnac go na gore.
Okolo 2 godziny pozniej przyjechal Mark, maz Alice, ktory pracuje w NYC i tam tez spedza caly tydzien a na weekend przyjezdza do zony i dzieci. Tak to u nich dziala przez cale lato.
Skoro juz zaczelam o dzieciach, to napisze wiecej.
Przez te 5 dni bylam zaskoczona jak dzieci sluchaja i jak sie zachowuja.
W domu przez caly tydzien jest do pomocy niania Lisa, ktora ma wolne weekendy, ale wtedy przyjezdza Wilma, ktora jest normalnie zatrudniona jako osoba sprzatajaca w NYC. Wilma jest ciotka Lisy co jak sie domyslam ulatwia porozumienie w przejmowaniu obowiazkow.
Teoretycznie Alice zajmuje sie zakupami, gotowaniem i organizowaniem zajec dla dzieci.
Dzieci jak dzieci, bawia sie doskonale, potem za chwile ktos placze inny krzyczy "bo on/ona mi cos zrobil/a"
W takich sytuacjach Alice wola oboje i kaze ustalic kto zaczal, co spotyka sie albo z grobowa cisza i wtedy oboje maja przebaczone i moga spokojnie wrocic do zabawy. Albo zaczyna sie slowna przepychanka i wtedy Alice mowi:
-- Skoro nie potraficie ustalic kto zaczal to prosze, oboje idziecie do swoich pokojow az do czasu kiedy odwolam i ma tam byc cisza.
Wychodza wtedy oboje z opuszczonymi glowami powloczac stopami do swoich pokojow.
Taka kara nigdy nie trwa dluzej niz 5 minut, czyli na tyle dlugo zeby sie uspokoili, ale jednoczesnie na tyle krotko zeby znow nie zaczeli marudzic.
Dzieci maja obowiazek uzywac slow "prosze, dziekuje, przepraszam" i jest to przestrzegane przez wszystkich lacznie z Lisa.
Bylam swiadkiem takiej scenki:
Wolfie jadl lunch i w pewnym momencie powiedzial do Lisy:
-- Lisa czy mozesz mi posmarowac chleb maslem?
Lisa ani drgnela, a Alice powiedziala:
-- Wolfie, chyba o czyms zapomniales?
Wolfie klepnal sie w glowe i z zawadiackim usmiechem powiedzial:
-- Ooo tak, zapomnialem powiedziec prosze. Lisa prosze czy mozesz mi posmarowac chleb maslem - zwrocil sie powtornie do Lisy.
Lisa znow nie zareagowala, a matka dodala:
-- Ciagle jeszcze o czyms nie pamietasz?
-- Wiem! - zawolal Wolfie i znow zwracajac sie do Lisy powiedzial:
-- Lisa przepraszam, ze nie powiedzialem "prosze" za pierwszym razem. Czy teraz prosze, mozesz mi posmarowac chleb maslem?
Teraz dopiero Lisa podeszla i posmarowala mu chleb, na co dzieciak spokojnie powiedzial "dziekuje".
Rozmawialam na ten temat z Alice jak pojechalysmy po zakupy, bo bardzo mi sie podoba taki konsekwentny sposob wychowania, przyznala, ze czasem ma dosc i chcialaby warknac, krzyknac, czy nawet uciec gdzies od nich, ale zachowuje zimna krew i konsekwencje.
Olivia jest juz starsza, wiec jest latwiej, ale Wolfie ciagle stara sie testowac na ile moze sobie pozwolic, a przy tym posiada tyle uroku osobistego, ze normalnie mozna by temu dzieciakowi przebaczyc wszystko:))
Przy domu jest basen (glebokosc ok. 3 metry w najglebszym koncu).





Na pierwszym zdjeciu w glebi domek goscinny, a na drugim dom wlasciwy.
Olivia plywa jak ryba, jakby sie urodzila w basenie, Wolfie sie uczy, wiec plywa w kole ratunkowym, oboje moga korzystac z basenu tylko pod okiem doroslych, najczesciej rodzicow. Wlasnie w sobote plywali pod bacznym okiem ojca i w pewnym momencie skonczyla sie zabawa. Ja akurat bylam w domu z Alice kiedy Wolfie wszedl z oburzona mina i rekami zalozonymi na piersiach, co jest wyrazna oznaka, ze jest niezadowolony.
Zaraz za nim wszedl Mark.
-- Co sie stalo? - zapytala Alice.
-- Olivia siedziala na brzegu basenu a on ja popchnal i wpadla do wody.
-- Ale nic sie nie stalo... ona umie plywac... - zawyl Wolfie zanoszac sie szlochem.
Mark siadl na kanapie wzial go na kolana i spokojnie wyjasnil.
-- Nie wazne, ze ona umie plywac. Ty umiesz chodzic, czy to znaczy, ze jak stoisz to ja Cie moge popchnac?
-- Nieeee, bo upadneeeee - zabuczal Wolfie.
-- No wlasnie upadniesz jak ja Cie popchne, dlatego nie wolno nikogo popychac, bez wzgledu na to czy ten ktos potrafi chodzic czy plywac. Zostales ukarany nie dlatego, ze jej sie cos stalo, tylko dlatego, ze ja popchnales, a tego nie wolno robic i Ty o tym dobrze wiesz, bo juz nie raz byla na ten temat rozmowa. Nie wolno popychac, ciagnac za wlosy, uderzyc... takich rzeczy nie wolno robic i my nie bedziemy ich tolerowac. Rozumiesz?
-- Taaaaakkk - zabuczal Wolfie ocierajac resztke lez.
-- To teraz siedz spokojnie, ja pomoge mamie w przygotowaniu miesa na obiad i pozniej pojdziemy razem, przeprosisz siostre i bedziesz mogl znow plywac.
Normalnie czulam sie jakbym byla na zywym pokazie super niani:)
Generalnie te dzieci sa bardzo grzeczne i nie inwazyjne, krotkie spiecia sa zalatwiane na biezaco z pelnym wyjasnieniem niestosownosci czynu. Dzieci nie przeszkadzaja, nie narzucaja sie, nie wymagaja ekstra czasu ani uwagi, po prostu sa.
Ja lubie dzieci, wlasnie takie dzieci. Nie lubie rozwrzeszczanych bachorow.
Z tymi moglabym spedzic nawet wiecej czasu i nie bylabym zmeczona.
Maly Alex to zupelnie przeszczesliwe dziecko.
Je, spi i biega, zajmuje sie sam soba, zupelnie nie interesuje go otoczenie.
No moze tylko jak jest spiacy, albo glodny:)
Poza tymi dwoma potrzebami Alex radzi sobie sam. Ten dzieciak nie chodzi, on biega i tylko trzeba uwazac, bo nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie sie niespodziewanie pojawi.
Od czasu do czasu Alex krzyczy, wtedy wydaje z siebie takie przerazliwie piszczace okrzyki, ze syreny alarmowe wysiadaja. Zwykle wtedy dwoje starszych dolacza do niego i przez minute wszyscy wrzeszcza.
Alice pozwala na to, a w pewnym momencie jak juz ma dosc to wymachuje rekami, zeby przestali, bo przekrzyczec sie ich nie da. Trwa to moment zanim dwoje starszych dostrzega wymachujaca matke i z krzyku przechodza w glosny rechot i pokrzykiwanie, na co Alice reaguje znow stoickim spokojem:
-- Teraz jak juz wszyscy pokrzyczeli i rozladowali nadmiar energii to oglaszam zabawe.
Zabawa polega na tym, ze wszyscy obecni mowia szeptem, kto podniesie glos przegrywa, ostatni szepczacy dostaje nagrode. Nagroda moze byc wszystko: ciastko, kawalek czekolady, czy tez ulubione zajecie jak rysowanie kreda na specjalnej macie.
Tym sposobem mozna uzyskac naprawde zadziwiajaco dluzo spokoju:))
Bylysmy w poniedzialek obie ze starszymi dzieciakami na obiedzie w restauracji.
Dzieci siedza i jedza, nie ma biegania, nie ma wybrzydzania, same wybieraja co chca jesc i nie ma zadnych problemow. Podobnie jest w domu, na czas posilku dzieci siadaja przy stole i jest spokoj.
Nie ma gadania z pelna buzia, nie ma biegania "bo cos mi sie przypomnialo", jak cos potrzebuja to prosza albo kogos z rodzicow, albo nianie.
I tak spedzilam 5 dni w towarzystwie trojki dzieci i bylam wypoczeta do wypeku.
Natomiast jak wyjezdzalam i Alice podwiozla mnie na stacje pociagu, ledwie wytaszczylam sie z bagazem na peron jak uslyszalam czysta polszczyzne:
-- Nastepnym razem do dupy z Wami pojade!!!
Dyskretnie rozejrzalam sie po peronie i tuz po mojej prawej stronie zobaczylam kobiete z dwoma dziewczynkami w wieku starszym od Olivii, okreslilabym dziewczynki na 12 i moze 10 lat.
Dziewczynki siedzialy na peronie marudzac, a kobieta, ktora pozniej okazala sie babcia, kleczala nad otwartymi dwoma walizkami i przerzucala rzeczy z jednej do drugiej w poszukiwaniu jakichs zabawek, bo widocznie panienki nie mogly poczekac na pociag bez zajecia dla rak.
Czas oczekiwania w tym momencie wynosil 12 minut, bo zerknelam na zegarek.
Pozniej babcia jak juz wydobyla z czelusci walizek lalki i miski, zabrala sie za skladanie chulajnogi, dokladnie w ilosci dwie sztuki. Za cholere nie mogla sobie z tym poradzic, wiec glosno i po polsku dawala wyraz swojemu niezadowoleniu.
W pewnym momencie powiedziala:
-- Zachowujecie sie jak wariatki, wszyscy ludzie na Was patrza.
No coz, ludzie raczej patrzyli na babcie, bo dziewczynki juz siedzialy w miare zadowolone bawiac sie lalkami. Jaka roznica w wychowaniu, pomyslalam.
Pechowo, wyladowalysmy w tym samym wagonie.
Babcia postawila walizki obok mojej w miejscu dla nich przeznaczonym, ale przez 2 godziny podrozy rozpakowywala i przepakowywala je 6 razy.
To ja jednak wole wychowanie bezstresowe.
Wiecej o samym Southampton i jeszcze o pobycie w nastepnej notce.
Wczoraj Bloger pokazal mi srodkowy palec i nie moglam nic napisac;/

40 comments:

  1. Bardzo miło przeczytać, że niektórym ludziom chce się wychowywać dzieci :)
    I miło, że sobie tak przyjemnie odpoczęłaś.
    pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  2. Fajne sa takie wlasnie rodziny z grzecznymi, dobrze wychowanymi dziecmi. Bo ja tez nie cierpie rozwydrzonych bachorow;) Niektorzy maja smykalke w wychowywaniu, niektorzy zas w ogole tych dzieci nie powinni miec:) Fajne foty tylko dreszcz mnie przeszedl jak zobaczylam ten nieogrodzony basen przy domu, gdzie jest trojka malych dzieci!

    ReplyDelete
  3. Iw--> Alice sie wyjatkowo nadaje do dzieci, to fakt. Znam ja jeszcze z czasow kiedy jeszcze byla panna, zawsze mowila, ze chce miec duzo dzieci:) Tak naprawde to chciala miec 4, ale przez ostatni rok po urodzeniu Alexa zmienila zdanie. Mark, w przeciwienstwie do niej chcial tylko jedno dziecko, zawsze udalo jej sie go przekonac, a teraz jest naprawde dobrym ojcem.

    ReplyDelete
  4. Moniko--> Jedynym dzieckiem, ktore wychodzi na podworko samo jest Olivia. Alex nie wychodzi na podworko, tylko jest zabierany na spacery w wozku, wiec nie ma zagrozenia.
    Wolfie nawet jak jest na podworku to i tak z daleka od basenu i obchodzi go szerokim kolem. Jak przychodzil do nas to zawsze szedl od strony lezakow, bo tam jest wiecej miejsca.

    ReplyDelete
  5. Staram się jak mogę żeby moje dzieciaki nie chodziły na górę do turystów. Niestety... zawsze znajdą pretekst. Na szczęście są grzeczne. Przynajmniej wtedy:D

    ReplyDelete
  6. uwielbiam konsekwentne wychowywanie!

    ReplyDelete
  7. w gościnnym domku mogłabym mieszkac na stałe, gdyby tylko za płotem było to morze powyżej:)

    ReplyDelete
  8. Przyjemnie sie czytalo na temat jakiejs normalnej rodziny:) Ja sie jednak bardziej skupilam na stole w kuchni, faaantastyczny!

    ReplyDelete
  9. Nivejko--> Ja nie wiem jak Twoi turysci, ale mysle, ze wiekszosc lubi takie "wizyty". Ja kocham dzieci, wiec moglyby mnie obsiasc jak mrowki Telimene:))) Byle tylko byly grzeczne.

    ReplyDelete
  10. Beata--> Ja tez jestem za konsekwencja:) A do oceanu i najblizszej plazy od domu jest niestety jakies 1.5 do 2 km.

    ReplyDelete
  11. SoapBakery--> Zdjecia robilam tylko w domku goscinnym. Jakos wydawalo mi sie malo stosowne robienie zdjec w ich domu. Ale tam dopiero bylabys zachwycona kuchnia. Ja normalnie zbieralam szczeke z podlogi:)) Kuchnia ma ok. 60 metrow kwadratowych powierzchni i do tego jest tak bosko wyposazona, ze leb urywa. Dwie zmywarki do naczyn, ogromna lodowka. Na srodku marmurowa wyspa o wymiarach 2x2m a w niej szafki i szuflady. Oprocz wyspy, duzy stol na 12 osob i w drugiej polowie kuchni kominek z ogromniastym telewizorem oraz kanapa. Tym sposobem cale zycie codzienne moze sie skupiac w kuchni:))

    ReplyDelete
  12. Ups ta marmurowa wyspa to na srodku czesci kuchennej calej kuchni oczywiscie:)) Bo tak napisalam, ze wyszlo na to, ze na srodku pomieszczenia.

    ReplyDelete
  13. Bardzo przyjemna notka o bardzo przyjemnym wakacjowaniu ;)
    I tym właśnie jak wychowanie powinno wyglądać i jak nie powinno :) Czekam na dalszy ciąg!
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  14. Bo w wychowywaniu dzieci potrzebna jest konsekwencja, wspólny front rodziców i świadomość,że dziecko to też człowiek a nie małpa.
    Zawsze marzyłam o duuużej kuchni i nie udało się, jest mała.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  15. Granato, ciag dalszy bedzie pewnie jutro, bo jak juz wrzucilam zdjecia na kompa, to latwiej.

    ReplyDelete
  16. Anabell--> Ja tez uwielbiam duze kuchnie, moja ma wymiary dokladnie 3x3 metry juz wolnej powierzchni czyli bez szafek kuchenki, lodowki itp. Wystarcza na tyle, ze miesci mi sie stol, ktory teoretycznie jest na 6 osob, ale, ze stoi wezszym bokiem przy scianie, to zwykle jest wykorzystywany na 3 osoby. W sumie nie jest to mala kuchnia i jest bardzo funkcjonalna, no ale to co ma Alice jest wieksze od mojego livingroom i zajmuje polowe powierzchni ich domu.

    ReplyDelete
  17. Troooje dzieci, z własnej woli - to duże wyzwanie, ale też niektóre kobiety mają właśnie takie predyspozycje...i dobrze, jeśli WSZYSTKO GRA ( jak choćby dobre warunki materialne i organizacja życia ). Ja, oczywiście, od razu z przestrachem na ten głęboki basen - jak to ta kobita z prowincji! ;)) A przecież oglądam amerykańskie filmy, gdzie nie tylko bogacze mają basen przy domu...ale zawsze się bałam o dzieci blisko zbiorników z wodą ( no, może z wyjątkiem wanny, chociaż...?). W sumie, oczywiście, ciekawie i obrazowo( nawet obrazkowo ) opowiedziałaś o swych wrażeniach.
    Pozdrawiam i do następnego posta !!

    ReplyDelete
  18. Kwoko--> Tak z wlasnej woli:)) Tutaj ludzie maja rzadko maja dzieci z przypadku, zwlaszcza ludzie na tym poziomie co Alice. Srodki finansowe na pewno sa wystarczajace, Alice nie pracuje, a maz mysle spokojnie zarabia ok. 2 a moze nawet 3 miliony rocznie.
    A na basen to chyba kazda matka reaguje tak samo. No ale jak wspomnialam wczesniej dzieci nie wychodza same z domu, z wyjatkiem Olivii, a drzwi domu maja zainstalowana na gorze zasuwke, ktora mozna otworzyc i zamknac tak z zewnatrz jak i od wewnatrz. Zasuwka jest na tyle wysoko, ze trzeba miec te 150cm wzrostu, zeby ja dosiegnac. No i sa w domu zawsze na te trojke dzieci trzy dorosle osoby (matka, niania i pani sprzatajaca), wiec to raczej solidna opieka. Dodatkowo oni w tym domu mieszkaja tylko latem, w czasie wakacji, a poza okresem wakacyjnym to mieszkaja w NYC.

    ReplyDelete
  19. A myslalam, ze moje dzieci sa dosc dobrze ułozone... Ciesze sie, ze udal ci sie wypoczynek.

    ReplyDelete
  20. Socjo--> Mnie sie kiedys wydawalo, ze jestem dobra matka, ale po tych kilku dniach z Alice i jej dziecmi zaczynam miec powazne watpliwosci:)) Ale wiesz nie katujmy sie takimi myslami;)

    ReplyDelete
  21. Star! Pozwol , ze nie skomentuje tak od serca - jednak nie bylabym soba gdybym nie wtracila "kilkau slow".- Boze! Kocham dzieci, wszystkie - ale bez przesady....
    I zaczelas marzyc.., taki weekend na patio , jakies cos, jakies cus...( Ty i Wspanialy)
    Ale za jaka kare i na wlasne zyczenie to znosic - obce dzieci itd. i itp.
    Czlek to taki dziwny zwirz jest, i caly czas sie uczy - prawda?!

    ReplyDelete
  22. Byłam w Southampton. :)) Z tym, że moje leży w Europie:)) Cóż, efekty wychowania odbieramy po latach.. i tak było i będzie, fakt że lepiej obcować z dziećmi dobrze wychowanymi niż z dziczą przeklętą.:) Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  23. Podoba mi się Alice :) uwielbiam świadome matki... i do tego konsekwentnych rodziców. Ile byłoby piękna na świecie gdyby wszystkie tak rozmawiały z dziećmi, wymagały...

    Pozdrawiam wypoczętą kobietę :)

    ReplyDelete
  24. Ataner--> To nie byl weekend na patio. Pokazalam i napisalam czesc, glownie ta dotyczaca dzieci. W sumie na 5 dni gdyby tak zsumowac ten czas, ktory spedzilam w towarzystwie dzieci to pewnie uzbieralby sie jeden dzien. To raz:))) Dwa ja jestem prawie caly czas sama, albo ze Wspanialym, mam zero stresu, wiec mnie dobrze wychowane dzieci nie sa w stanie zestresowac. A dzieci lubie i zdecydowanie wole od doroslych. Nie bardzo widze w tym cos zlego, ze po 4 latach zapraszania skorzystalam z gosciny.

    ReplyDelete
  25. Pieprzniczko--> To prawda, czesto z dobrze wychowanych dzieci wyrasta nie wiadomo co, a takie, do ktorych nikt palca nie przylozyl okazuja sie calkiem fajnymi doroslymi:)) Nigdy nie wiadomo co z dziecka wyrosnie, ale faktem jest, ze lepiej byc z takimi, ktore potrafia sie zachowac niz z jak napisalas dzicza:)))

    ReplyDelete
  26. Margo--> Mnie sie tez podoba Alice jako matka:) Zwlaszcza, ze znam ja od wielu lat i fajnie jest jak czlowiek ma okazje zobaczyc co z tych moich nastoletnich (kiedys) klientek wyrasta.

    ReplyDelete
  27. WITAJ. Kiedyś wspominałam , że moja praca to opieka nad dziećmi. Opiekuję się słodką, mądrą i śliczną 8-sięczną dziewczynką. Sytuacje które opisałaś, dla mnie są abolutną normą! Nie wyobrażam sobie innej metody wychowawczej. Często ludzie myślą , że dziecko to mały głupolek. Co za bzdura! Czasami to malutkie stworzenie jest mądrzejsze od nas, starych debili. Ale nie ma co ukrywać.... gdy w domu jest tyle "pomocy", wychowanie jest łatwiejsze. I co wg. mnie najważniejsze: dobra energia między rodzicami to PÓŁ SUKCESU!. Pozdrawiam. gekon.

    ReplyDelete
  28. Gekon--> Na szczescie co raz wiecej widze matek, ktore wychowuja swoje dzieci a nie "chowaja":)) Zdaje sobie sprawe z faktu, ze widze to na przykladzie moich klientek, a to raczej spolecznosc z wyzszej polki, ale jest to dobry objaw:))

    ReplyDelete
  29. Elu G-P--> Ladnie, moze jutro uda mi sie wkleic wiecej zdjec z samego Southampton, bo dzis znow nie mialam czasu:))

    ReplyDelete
  30. To smarowanie masłem jest jednak tresura :)))
    A nie prościej byłoby dziecko nauczyć, żeby sobie samo posmarowało? Bo tak to tylko mu się gęba nie zamyka, a umiejętność nadal w lesie ;)

    ReplyDelete
  31. Wiem jak ciężko zachować konsekwencję i spokój w niektórych sytuacjach,tym bardziej podziwiam :)
    Podoba mi się wystrój domku gościnnego,prosty ale przytulny, no i ten basen w ogrodzie... :)

    ReplyDelete
  32. No taki wypoczynek to ja rozumiem! Niesamowite te dzieciaki, wygląda na to, że jednak można fajnie wychować dzieci, jeśli się chce. Podziwiam konsekwencję i cierpliwość, bo nie wątpię, że te są kluczowe przy trójce dzieciaczków. O rany, a ja mam tylko psa i nawet dla niego jestem zbyt pobłażliwa!;-)

    ReplyDelete
  33. ja sobie myślę, że na takie dzieci w moim otoczeniu patrzy się jak na dziwolągi. Kiedy mój synek rozdzielał między dzieci w piaskownicy swoje zabawki, inne mamy patrzyły nań w osłupieniu;)
    Wychowywanie dzieci to sztuka!

    W takim miodzio mieszkanku mogłabym żyć i nie umierać;)

    ReplyDelete
  34. EwaP.--> Pewnie lepiej nauczyc dziecko, ale po pierwsze maslo bylo prosto z lodowki, a to trudne nawet dla doroslego czesto:)) Po drugie jest niania, ktorej sie placi:)))

    ReplyDelete
  35. Klaudio--> Konsekwencja jest zawsze ciezka;) nie tylko w stosunku do dzieci, ale jednak kluczowa:))

    ReplyDelete
  36. Zolwico--> To narazie trenuj na psie:)) Przyda sie w przyszlosci;)

    ReplyDelete
  37. Magda--> Gratuluje synka!!! Ja wiem, ze akurat mam do czynienia z dziecmi z rodzin o wyzszym standarcie, ale naprawde te dzieci nie sa wyjatkiem. Moje klientki czasem przychodza z dziecmi, bo wiedza, ze ja lubie dzieci i musze przyznac, ze nie spotkalam rozwydrzonego dzieciaka.

    ReplyDelete
  38. Evek--> Zaraz sie biore za wrzucanie wiecej zdjec:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...