Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, September 9, 2011

Zabic juz czy jeszcze poczekac

Bedzie radykalna zmiana tematyki, bo juz zaczyna mi leb pekac od myslenia o Karen, Brianie i pozostalych. A przeciez wplywu na to zadnego nie mam, czas pokaze co bedzie dalej.

Dzis wiec bedzie o mojej jedynej trudnej klientce, pamietacie pewnie Dane, te ktora zostawia tasiemcowe wiadomosci na telefonie i wysysa krew nie zostawiajac sladow;)
Robi to juz tak dlugo, ze ja sie nawet przyzwyczailam i w sumie lotto mi to.
Ale od czasu do czasu jest jakies nowe spektakularne spiecie, bo przeciez inaczej byc nie moze. I tak mam latwiej, bo od czasu kiedy Dana przeprowadzila sie do Westchester nie przychodzi juz raz na 2-3 tygodnie tylko raz na 6 tygodni.
W takich dawkach jestem w stanie zniesc kazdego:))
I tak mialysmy scysje z fajerwerkami nie cale 2 miesiace temu, akurat w czasie wizyty Tatka. Dana chciala przyjsc na godzine 10ta rano, co od razu wyprostowalo zwoje mojego mozgu, bo i owszem czasem w drodze wyjatkowego wyjatku moge komus zrobic taka przysluge, ale z Dana wole byc ostrozna, bo wiem, ze w jej przypadku pierwszy raz otwiera droge, ktora wole miec zamknieta.
Napisalam wiec grzecznie, ze nie moge, bo chocbym nawet chciala, to wlasnie w tym dniu musze odstawic Tatka na lotnisko, co bylo klamstwem pierwszej wody.
Ale kto nie klamie ten... nie zyje;) Albo zyje bylejak.
Zaproponowalam godzine 12 co jak wiemy jest moja godzina rozpoczecia pracy.
Ojejekujejku odpisala Dana jak ona to bardzo rozumie, bo sama ma 95-letnia babcie terrorystke, ktora to wlasnie odwiedza zawsze przy okazji wizyty u mnie. Oprocz jejkusiowania i zrozumienia Dana postawila zapytanie, czy w takim razie bede mogla przyjac ja o 14tej. O 14tej moze byc odpowiedzialam.
Nastepnego dnia jeszcze przerzucalysmy sie roznymi propozycjami, ktore oczywiscie wychodzily od Dany. Wreszcie stanelo na 13:30, bo oczywiscie ona ma juz na wstepie komplikacje z babcia-terrorystka.
Nie wykazalam zadnego zainteresowania babcia i jej aktami terroryzmu, bo i po co.
W dniu wizyty o godzinie 13:05 zadzwonil telefon.
Dana:
-- Star, ja wiem, ze jestesmy umowione na 13:30 ale chce Cie o cos zapytac. Tylko zanim zapytam to prosze zebys byla open minded (jakos nie przychodzi mi do glowy polski zamiennik)
-- Dana, powiedz mi Ty dlaczego jak ja slysze od Ciebie, ze mam byc open minded to mam wrazenie, ze znow mnie chcesz wybzykac?
-- Ale dlaczego tak mowisz? Ja tylko chce zapytac...
Nie sluchalam juz dalej tylko powiedzialam grzecznie ale stanowczym tonem:
-- Oczekuje Cie tutaj o 13:30.
W tym momencie rozmowa zostala przerwana, nie wiem czy Dana sie wkurwila i wylaczyla, czy tez zwykly przypadek losowy za moment dostalam text o tresci "przerwalo nam polaczenie" Nie zareagowalam, bo i jak mialabym zareagowac?
Ja zdazylam powiedziec co mialam do powiedzenia zanim nas rozlaczylo.
Przyszla dokladnie o 13:32, otworzylam drzwi pelen zen, jakby zupelnie nic sie nie stalo.
Wpadla, siadla na lozku i mowi:
-- Musze cos powiedziec.
-- Nie musisz, tylko chcesz, ale mysle, ze lepiej bedzie jesli nie bedziesz nic mowic tylko zabierzemy sie za robote.
-- Ale ja musze to powiedziec!
-- Dana, prosze nie rob tego - powiedzialam spokojnie.
-- Musze bo mnie to meczy, dlaczego Ty powiedzialas, ze jak prosze zebys byla open minded to czujesz sie jakbym znow chciala Cie wybzykac.
-- To proste. Pomysl, przez caly tydzien zawracasz mi dupe, bo najpierw chcesz o 10tej, pozniej o 14tej, pozniej moze jednak 12:30, a zaraz potem, ze jednak najlepiej 13:30 i jak wreszcie obie ustalamy 13:30, to Ty na pol godziny przed dzwonisz i znow chcesz cos zmienic. Wybacz, ale nie jestes moja jedyna klientka.
-- Ale Ty wiesz, ze ja teraz mieszkam w Westchester i do nikogo innego nie chodze, ja nikomu wiecej nie zaufalabym jesli chodzi o moje brwi. A do tego mam problem z babcia, ktora ciagle zmienia mi czas wizyty. I mnie jest bardzo przykro, ze Ty mnie nie chcesz zrozumiec...
Ja caly czas zen.
-- Dana, czy Ty w ogole sluchasz tego co mowisz?
Wytrzeszczyla na mnie oczy nie rozumiejac.
-- Czy to ja kazalam Ci sie przeprowadzic do Westchester? Nie, to byla Twoja decyzja, rowniez Twoja decyzja jest, ze pomimo mieszkania poza NYC korzystasz z uslug w NYC, a to wiaze sie z wyjazdami, ktore sa upierdliwe, ale to jest Twoja decyzja i jej konsekwencje. Nie probuj mnie obciazac swoimi decyzjami, bo ja nie mam z nimi nic wspolengo. Tak samo nie probuj mnie obciazac babcia-terrorystka, bo to jest Twoja babcia i mnie to zupelnie nie interesuje. Owszem moge wysluchac, ale nie musze ponosic konsekwencji Twoich relacji z babcia, Ty natomiast probujesz zwalic na mnie nie tylko swoja przeprowadzke, ale i babcie. Masz pretensje, ze ja nie chce zrozumiec? Ja tutaj nie jestem terapeuta, moja praca to nie rozumienie, tylko regulowanie Twoich brwi. Jak tylko weszlas i wyrazilas, ze "chcesz cos powiedziec" to ja uprzedzalam, ze lepiej zebys tego nie robila. Prawda?
Ciagle siedzac na lozku spojrzala na mnie i wypalila:
-- To jak Ty jestes tak nastawiona, to ja chyba lepiej pojade do domu!
-- Zrobisz co chcesz, ale pamietaj to znow bedzie Twoja, a nie moja decyzja - odpowiedzialam ze stoickim spokojem.
Za chwile polozyla sie na lozku.
Zrobilam co mialam zrobic, zaplacila i jak wychodzila to spojrzala na mnie i powiedziala:
-- Ale wiesz, ze ja Cie kocham.
Usmiechnelam sie:
-- Wiem i ja Ciebie tez moze nie kocham, ale lubie, tylko, ze to nie ma nic wspolnego z tym wszystkim co powiedzialam wczesniej.
Byl spokoj przez miesiac.
Tydzien temu napisala, ze tym razem ona chce ustawic wczesniej termin wizyty, zeby znow nie bylo problemow i tym razem to niech sie babcia przystosuje do nas.
Dala mi dwie mozliwosci do wyboru.
Wybralam dzisiejszy dzien o 12 w poludnie.
O godzinie 12:04 dostalam od Dany esesmana ze zdjeciem korka, w ktorym utknela jadac do mnie.
Odpowiedzialam jednym slowem "rozumiem", bo i co moge wiecej zrobic?
Przeciez nie pojde gdzies, gdzie tam ona tkwi i nie zrobie rozpierduchy.
Wpadla o 12:26 prawie z placzem.
-- Nie nawidze tego miasta!! - wykrzyczala.
-- A co Ci miasto zawinilo?
-- Tu sie nie da dojechac w normalnych warunkach..
-- Da sie, tylko trzeba dupe wsadzic w pociag, a nie strugac wielka pania i wybierac sie samochodem.
-- Ale... - juz miala jakas wymowke na koncu jezyka, ale sie powstrzymala i dodala - masz racje, nastepnym razem chyba tak zrobie.
-- Lepiej byloby zebys powiedziala "na pewno" ale "chyba" tez brzmi rokujaco - zasmialam sie bo mnie to bawilo.
-- Ty sie smiejesz, a ja cala droge przeklinam wszystkich innych na drodze, bo sie wsciekam, ze mozesz mnie nie przyjac.
-- Ale dlaczego sie wsciekasz? przeciez nie powiedzialam, ze Cie nie przyjme.
-- Niby tak, jak wyslalam zdjecie to napisalas tylko "rozumiem" ale to wcale nie znaczylo, ze mnie przyjmiesz.
-- Dana, ile Ty masz lat?
-- 42 a co?
-- Nic zastanawiam sie w jakim wieku osiagniesz zdolnosc czytania ze zrozumieniem - powiedzialam znow sie smiejac.
-- Haha, ale ja naprawde nie wiedzialam jak to odczytac?
-- Doslownie. Rozumiem, znaczy rozumiem i nic wiecej. Jesli byloby zagrozenie, ze nie moge Cie przyjac, to oprocz rozumiem napisalabym o tym.
-- Ale wiesz, po ostatniej wizycie, ktora nie czarujmy sie, nie byla przyjemna, to ja sie balam ze mnie zabijesz.
Teraz juz nie moglam sie powstrzymac od smiechu.
-- Tamta wizyta, byla tamta wizyta, minela i juz nie istnieje, zycie idzie dalej. Ja juz o tamtej wizycie zapomnialam.
-- No niby tak, ale wiesz... no balam sie...
-- .. ze ja Cie zabje? - parsknelam nowa fala smiechu.
-- Taaak..
-- Nie boj sie nie zabije, bo to za duzo roboty, w dodatku to moze byc brudna robota... Ewentualnie moge kogos wynajac, ale nie zrobie tego osobiscie.
W czasie zabiegu znow zaczela narzekac na babcie.
-- Dana, a Ty nie mozesz tej babci zdrowo opierdolic, albo chociaz deczko zjebac?
-- Nie moge, babcia ma 95 lat...
-- No wlasnie dlatego, ze jak ma 95 lat to nie pracuje i powinna moc sie przystosowac do Twojego czasu a nie odwrotnie.
-- Ja nie moge babci nic powiedziec.
-- Ale chyba mozesz jej odmowic jak sie upiera?
-- Nie, mojej babci nie wolno sie sprzeciwiac. Ty nie wiesz, babcia jest straszna.
-- Wierz mi ja bym sie sprzeciwila... albo babcie ukochala serdecznie i 10 min. pozniej zadzwonila do domu pogrzebowego z placzem;)
-- Dobre - zasmiala sie.
-- A jak czesto Ty te babcie odwiedzasz?
-- Raz w tygodniu.
-- Raz w tygodniu!!! Ja pierdole, ale dlaczego skazujesz sie na cos takiego dobrowolnie raz w tygodniu?
-- To matka mojej mamy, moja mama mieszka na Florydzie, a siostra mamy jest wredna i zupelnie sie babcia nie zajmuje.. wiec ja musze.
-- Hej, hej poczekaj z ta wrednoscia to babci tez raczej niczego nie brakuje? To chyba juz takie geny?
-- No, ja tez jestem wredna malpa... tyle, ze jeszcze mlodsza, to tak bardzo nie widac.
-- Widac, widac... - poglaskalam ja po ramieniu.
I teraz odliczamy nastepne 6 tygodni spokoju:))

23 comments:

  1. Bo ja wiem czy ona jest trudna klientka?? Po prostu rozpieszczona, egoistyczna paniusia, ktora uwaza, ze swiat powinien sie krecic wokol niej:) Mysle jednak, ze jak takie osoby jak Ty Star utra jej pare razy nosa, to moze sie troche opamieta. Powodzenia w dalszych relacjach. Mysle, ze po tym bedzie tylko lepiej:)) Przyjemnego weekendu.

    ReplyDelete
  2. Babunie jednak potrafią terroryzować! I dziadkowie też...

    ReplyDelete
  3. Całe szczęście, ze nie musisz na niej opierać swej niezależności finansowej ;)

    ReplyDelete
  4. Open minded to otwarty umysł, takie przeciwieństwo osoby ograniczonej :) Ktoś z szerokimi horyzontami.

    ReplyDelete
  5. Moniko--> Masz racje, rozpieszczone "toto" do granic mozliwosci i w sumie to wszyscy jej zawsze ulegaja i schodza z drogi. Ja nie:)) Znam kilka osob, ktore pracowaly z nia wiec wiem jak to wyglada, wszystkie przyjely z ulga fakt, ze Dana juz nie pracuje:))

    ReplyDelete
  6. Zgago--> Pewnie tak, ale babcie i dziadkow tez trzeba czasem ustawic do pionu;)

    ReplyDelete
  7. iimajko--> Jak bym miala wszystkie takie klientki, to bym na pewno zmienila zawod:)))

    ReplyDelete
  8. Moaa--> Ja wiem co zanczy, tylko czasem jak pisze to brakuje mi polskiego odpowiednika angielskich wyrazen. Ja w sumie polskiego uzywam tylko blogowo, no i z synem czasem rozmawiamy po polsku, jak jest okazja:) Najczesciej nie ma, bo jestesmy wsrod angielskojezycznych:))

    ReplyDelete
  9. no bo z takimi ludzi trzeba krotko, i tak ich nic juz nie zmieni, ma dwa wyjscia ale dac sobie spokoj z Toba albo sie dopasowac amen ;) ;) ;)

    ReplyDelete
  10. Ona nie jest wredna malpa, tylko osoba, ktora sie przyzwyczaila ustawiac wszystkich dookola siebie. A przeszlo jej poprzez zarazenie wirusowe albo osmoze z babci, ciotki i matki :)

    ReplyDelete
  11. BN--> Ja jej juz wielokrotnie mowilam i to calkiem serio, zeby sobie znalazla kogos innego, ale to nie dziala. Musze wychowac:))) Zanim kupili dom w Westchester to planowali sie przprowadzic do North Carolina i juz wtedy mi zapowiedziala, ze i tak bedzie do mnie przjezdzac:)) Moze Alaska by pomogla:P
    Jak przeprowadzila sie z Florydy do NYC to i tak przez 4 lata latala na Floryde do tamtej kosmetyczki i fryzjera. Pozniej jedna z moich klientek, ktora z nia pracowala przyprowadzila ja do mnie i tak przylgnela. Ale do fryzjera w dalszym ciagu lata na Floryde, tyle, ze przy dlugich wlosach to jest 4-5 razy w roku.

    ReplyDelete
  12. Futrzak--> Matke widzialam raz i mam wrazenie, ze jest calkiem rozsadna, bo wyszla na czas zabiegu:))) Widocznie wie jak to wyglada z jej corka:) Taka juz jest i masz racje ustawia wszystkich dookola, klientka mi opowiadala, jak byly na weselu to ustawiala nawet fotografa:)))) A przeciez to nie jej wesele bylo.

    ReplyDelete
  13. Wiem, że wiesz, chciałam tylko pomóc :)
    Zeszłej jesieni chodziłąm na kurs i przerabialiśmy to wyrażenie:)

    ReplyDelete
  14. Moaa--> I oczywiscie pomoglas:))) Bo to jest tak, ze cos pisze i nagle dziura w glowie:)) Mysle wtedy chyba po angielsku i nie potrafie znalezc polskiego odpowiednika. Czasem siedze tak nad jednym slowem i mnie szlag trafia, potem jak juz napisze cokolwiek aby bylo w miare adekwatne, to godzine poznie przypomina mi sie to co bylo najbardziej odpowiednie:)))
    A czasem, jak w tym przypadku niby nawet ten "otwarty umysl" przyszedl mi do glowy, ale nijak nie moglam go wpasowac w zdanie:))) Bo oczywiscie nie przestawialm sie ze skladni angielskiej na polska, w angielskim "be open minded" w polskim "mniec otwarty umysl" i nie moglam pogodzic tego "byc" z "miec":))) A ze pisalam z pracy na szybko, to zrezygnowalam.
    Trudno, bywa;))

    ReplyDelete
  15. Zwykła egoistka, po babci:))) Ale nie zabijaj- zabijesz "byle co", a posiedzisz jak za człowieka.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  16. Och jak ja nie lubię takich marud, które potrafią tak sprytnie manipulować, że ustawiają wszystko od siebie. TO chyba kwestia rozpieszczenia, albo takich relacji w domu. W każdym bądź razie odpowiedziałaś jej w taki sposób, konkretny i klarowny, bez miejsca na dyskusję, że mi szczena opadła ;)

    ReplyDelete
  17. anabell--> To prawda, zabic sie nie oplaca:))

    ReplyDelete
  18. Porcelanowa--> Ja jestem za konkretna na takie marudzenie i manipulowanie. Systematycznie i konsekwentnie odbijam pileczke na boisko przeciwnika:)

    ReplyDelete
  19. Star, proszę, wykrój mi i wyślij choć milimetr Twojej asertywności...

    ReplyDelete
  20. Brytusia--> Ja sie juz taka zolza urodzilam:)) Ale z wiekiem sie nasila, wiec jest szansa, ze Ty tez sie nauczysz:)

    ReplyDelete
  21. Robisz brwi na 6 tygodni? ??? ?? ? ?? kurna, chyba pojade do NY, moje wytrzymują góra trzy!

    i ja przyjeżdzam 15 minut wczesniej, żeby pocztac gazety w poczekalni:)

    ReplyDelete
  22. Beata--> A co koty Ci schowaly pencetke? :)) Nie mozesz sobie w miedzy czasie sama poskubac? Mam klientki, ktore przychodza nawet co 2 tygodnie, ale to juz glupota. Tak czy inaczej sredni cykl wzrostu jest 4 tygodnie, a wiec przychodzenie czesciej powoduje zwykle, ze za jakis czas mozna juz przychodzic co drugi dzien, bo jeden wlos odrosl:)))
    Klientek czkajacych w poczekalni to ja tez nie lubie, po to sie umawiaja na godzine, zeby weszla i wyszla:))) Pamietaj, ze ja jestem sama, to nie jest fabryka z tasma obslugowa;)))

    ReplyDelete
  23. Witaj Star.
    Kiedy ty to wszystko piszesz.Dziś przeczytałam trzy zaległe posty.
    Powiem Ci ,że wchodząc na Twój blog,myślałam ,że zobaczę obiecaną fotorelację z festiwalu.....
    Pewnie nie masz czasu na uporządkowanie zdjęć.
    Ja jednaj czekam.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...