Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, October 6, 2011

Thousand Islands

Musze wreszcie skonczyc te wspomnienia wakacyjne, ktore zostaly przerwane przez wystep w Sadzie:)
Jakos nie moge sie zebrac do pisania, ale chcialabym zeby ten 8-dniowy urlop znalazl swoje miejsce na blogu, wiec musze sie zebrac w sobie.
Tysiac wysp to malo znane urocze miejsce w polnocnej czesci stanu New York, tuz na wschod od jeziora Ontario na granicy z Kanada. Jezioro Ontario w tym miejscu wplywa do rzeki St.Lawrence i wlasnie tam na obszarze od kanadyjskiego Kingston do amerykanskiego Alexandria Bay na rzece St.Lawrence znajduje sie Tysiac Wysp.
Nazwa zostala przyjeta juz dawno, ale dopiero kilka lat temu wyspy zostaly wspolnymi silami Ameryki i Kanady policzone i jest ich naprawde dokladnie 1864.
Przy czym za wyspe uznaje sie kawalek ziemi utrzymujacy sie powyzej powierzchni wody przez cale 365 dni roku i na ktorym rosnie chociaz jedno drzewo.
My rozpoczelismy nasza wedrowke po okolicy zatrzymujac sie w Clayton i jezdzilismy zwiedzajac kolejno Cape Vincent, Sackets Harbor, miedzy Clayton i Alexandria Bay zatrzymalismy sie na chwile w Fisher Landing gdzie dawno temu moi tesciowie mieli wspolny letni domek z bratem tesciowej.
I tutaj opowiem Wam historie, ktora kiedys opowiadal Tatek.
Domek stal pusty przez cala zime, a korzystano z niego tylko na okres letni, w sumie wujek Jim bywal tam czesciej niz tesciowie, bo on napalony zeglarz i generalnie pomysl domku w tym rejonie byl jego inicjatywa.
Wlasnie tesciowie przyjechali na tydzien wypoczynku zabierajac ze soba E. i jej meza.
Cala czworka wieczorem grala w karty, dzieci bawily sie przed domem kiedy tesciowa powiedziala, ze slyszy jakies skrobanie w kuchennej szufladzie.
Do sprawdzenia sytuacji oddelegowala Tatka, ktory boi sie myszy.
W opowiesci Tatka wygladalo to mniej wiecej tak:
-- Helen dobrze wiedziala, ze tam jest mysz. Rowniez wiedziala, ze ja sie boje myszy, dlatego mnie wyslala, a ze bylem po kilku piwach, to poszedlem sprawdzic. Otworzylem szuflade, a tam duza mysz z gromadka malych!!! Szybko zamknalem szuflade, zlapalem z dolnej szafki mlotek i pudelko gwozdzi i zabilem szuflade gwozdziami. Jak wbijalem ostatni gwozdz to dopiero zauwazylem, ze Helen, E i B stoja za mna i pekaja ze smiechu.
Mnie tez ta historia niezle ubawila, bo juz oczami wyobrazni widze Tatka z mlotkiem i gwozdziami:))
-- Tato, ja tez sie boje myszy, ale przeciez zabicie szuflady nie rozwiazalo sytuacji, bo myszy przegryzly pewnie gdzies dziure i buszowaly nadal - powiedzialam jak juz przestalam sie smiac.
-- A pewnie, ze tak, ale to juz zostawilem do rozwiazania Jimowi, bo on przyjezdzal nastepnego tygodnia ze swoja rodzina - odpowiedzial uradowany Tatek.
Wracajac do naszej wycieczki...
W niedziele wybralismy sie do Alexandria Bay zeby odbyc rejs statkiem po St.Lawernce i zobaczyc chociaz czesc wysp.
Pogoda byla piekna, wybralismy rejs o 14tej, tak zeby zalapac sie na widok zachodzacego slonca.
Rejs odbylismy takim statkiem:



A tak to wyglada:




Na wyspach ponizej stoi tylko jeden dom i takich wysp jest bardzo duzo: 






Ta wyspa jest wieksza i ma wiecej zabudowan i wiecej mieszkancow:



Te z kolei sa tak male, ze nie ma na nich zadnych zabudowan, ale rosna drzewa i krzewy, wiec sa wyspami:)





Jeszcze kilka zdjec, bo zrobilam ich tyle, ze obawiam sie, ze Google moga nie wytrzymac:)








I jeszcze troche;)  Moim zdaniem widoki sa tak piekne, ze chcialabym sie nimi z Wami podzielic. Ja nie moglam oderwac sie od aparatu;)) W pewnym momencie nawet przewodnik dal mi delikatnie do zrozumienia, ze powinnam jednak usiasc, bo chyba ja jedna caly czas stalam.
Znow niesubordynowana dusza;)







I ostatnie dzis zdjecie, to juz Dark Island na ktorej stoi Singer Castle, ale o zamku w nastepnym odcinku:



PS. Dla SoapBakery, ktora domyslila sie, ze wlasnie z tego regionu pochodzi slynny dressing Thousand Islands. Dokladnie tak, dressing zostal pierwszy raz podany w motelu w Clayton i poniewaz zrobilam zdjecie tablicy, ktora tam wisi na okolicznosc, to bardzo prosze, oto ona:))



35 comments:

  1. Cudne widoki, na żywo pewnie jeszcze piękniejsze :)
    Super sprawa, mieć swój kawałek wyspy z domkiem :)

    ReplyDelete
  2. Czy to z tamtad pochodzi slynny sos tysiaca wysp?
    Dziekuje ta fotorelacje!

    ReplyDelete
  3. Dobrze, że nie miał pod ręką wiaderka z cementem... zaurowałby:D

    ReplyDelete
  4. uwielbiam fotorelacje, Twoja niezwykle ciekawa:))

    ReplyDelete
  5. tak,fotorelacja bomba.
    Z przyjemnosćia obejrząłam,czytać nie za bardzo mi się chciało przyznaję a fragment z myszkami ....jakoś tak poczułam się niekomfortowo;/.
    Tak,wiem,szkodniki i takei tam,należy tępić i basta (serio piszę)ale wiesz, żal sie zrobiło;)))

    ReplyDelete
  6. Klaudio--> To prawda, na zywo ladniej. Zawsze jestem rozczarowana, ze zdjecia nie oddaja tego prawdziwego uroku;))

    ReplyDelete
  7. SB--> Tak, sos Thousand Islands pochodzi z tego regionu, a dokladnie z miejscowosci Clayton, w ktorej sie zatrzymalismy. Zaraz wstawie zdjecie napisu, ktory o tym mowi.
    Zrobie taki PS, specjalnie dla Ciebie:)))

    ReplyDelete
  8. Ale piekne miejsce na ziemi! Chciałabym miec dla siebie taka wyspe z jednym domem, małe własne krolestwo. Marzenie...

    ReplyDelete
  9. Ja oczywiscie mam skojarzenia kulinarne. Ale zdjecia super sa, naprawde ;-))))

    ReplyDelete
  10. tuv--> Ale naprawde to czego Ci szkoda? Gwozdzi? Szuflady? czy moze, ze sie Tatek spocil przy tym machaniu mlotkiem?
    Bo przeciez on mysz nie zabil.
    A swoja droga to masz kota i nie zal Ci jak poluje na ptaki? Mnie zal, ale nigdy o tym nie pisze jak wlascicielki kotow sie chwala zdobyczami ulubiencow.

    ReplyDelete
  11. Socjo--> Ja tez bym nie odmowila:))) A jeszcze 50 lat temu mozna bylo taka wyspe kupic za naprawde smieszne pieniadze. No coz, szansa przegapiona przez przodkow;))

    ReplyDelete
  12. SB--> Jak widac, masz bardzo prawidlowe skojarzenia:)))

    ReplyDelete
  13. spedzilam tam weekend w sierpniu. w przyszlym roku wracam tam na wakacje...

    ReplyDelete
  14. Pieknie tam! A swoja droga wlasnie sie z moim zastanawiamy gdzie by tu pojechac na lono natury w nadchodzacy weekend. W Kanadzie mamy Thanksgiving wiec dlugi weekend a pogoda zapowiada sie wrecz wymarzona. Moze wlasnie Thousand Islands??? to jest mysl.....

    ReplyDelete
  15. cutie-pie--> Wcale Ci sie nie dziwie:) To fantastyczne miejsce na wakacje i w sumie moze zadowolic kazdy gust i potrzeby. Sa pola namiotowe, szlaki turystyczne, plaze, wedkowanie, czy lezenie do gory brzuchem:)))

    ReplyDelete
  16. Moniko--> Popieram, to jest dobry pomysl, no i widoki beda jeszcze piekniejsze, bo juz pewnie przybylo kolorow jesieni. A w weekend u nas zapowiadaja znow 83F, wiec to wymarzona pogoda na spedzenie swieta z natura. Ja kiedys nawet pisalam jak spedzalismy kilka razy Thanksgiving w lesie, mimo, ze nasz jest na koniec listopada, ale jednego roku byla tak piekna pogoda, ze musialam sie porozbierac do koszulki z krotkim rekawem.

    ReplyDelete
  17. Statek fantastyczny! i to koło :)))
    chciałabym popłynąć takim cudem.
    Wchodzę i naprawdę z przyjemnością oglądam zdjęcia;).

    a co do : tak myszy wiadomo.Koty - wiem,masz awersję;),maja instynkt,polują ,natomiast człowiek działa nie z głodu ,instynktu a celowo,by się pozbyć niepożądanego szkodnika.Że tak powiem na zimno,choć po dwóch piwach;).

    ReplyDelete
  18. No ja pierdziu!!!Dlaczego mnie tam jeszcze nie bylo???Koniecznie musze sie tam kiedys wybrac.
    Dzieki za wycieczke wirtualna,zajebiste miejsca:))
    Myszy sie nie boje ,wiec jak bylabym pod reka rozprawila bym sie z nia w try-miga:))

    ReplyDelete
  19. tuv--> Milo mi, ze Ci sie podobaja zdjecia:))
    Ale jak juz wchodzisz, to czy moglabys sie pofatygowac, przeczytac tekst notki i wskazac mi to zdanie, lub te slowa, w ktorych odczytujesz, ze Tatek zrobil tym myszom krzywde?
    No owszem nie nakarmil ich, byc moze powinien, ale jakos nie znam czlowieka, nigdy nie slyszalam nawet o czlowieku, ktory karmilby myszy, ktore zagniezdzily sie w jego domu.
    Wiec bardzo prosze, gdzie ja napisalam, ze tym myszom stala sie jakas krzywda?
    Byc moze sama juz nie wiem co pisze.

    ReplyDelete
  20. Maga--> Miejsce polecam naprawde szczerze.
    Myszy sama sie boje, wiec uciekam na pierwsze lepsze drzewo:)))

    ReplyDelete
  21. Star, cudownie byłoby mieć własną wyspę w tamtych okolicach. Taką niedużą, trochę drzew,nie za wielki dom i łódkę.Wcale Ci się nie dziwię,że nie mogłaś usiedzieć na statku. A statek prześliczny!
    Niemal prawdziwy rzeczny parostatek.Ostatnio na "History" oglądałam program o powstaniu tych jezior i badaniach prowadzonych nad ich historią.No a teraz Twoja wycieczka w to miejsce i same śliczne ujęcia rzeczywistości.Co do myszy- w pierwszej chwili pomyślałam,że chciał je tam zostawić, żeby je dokarmiać.:)))
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  22. wlasnie lezenie do gory brzuchem i to ze blisko Kanady - maila z pracy moge sie spokojnie wylaczyc i nikt mi nie bedzie pewnej czesci ciala zawracal.. o!

    ReplyDelete
  23. anabell--> No prosze jak Ci sie wpasowalam z tematem na czasie:) Nie pogardzilabym taka wyspa, chociaz zima to moze byc uciazliwe. Bez wlasnej lodki nie ma sie co do tego przymierzac;)) Dodatkowo sa inne mankamenty, jak np. odpowiedzialnosc i koszty usuwania nieczystosci wszelakich. No ale... ;) To sa wszystko sprawy do zalatwienia;))

    ReplyDelete
  24. Wyspa z jednym domostwem na niej... Magiczne! W takim miejscu narodziliśmy się z Małżem jako para...

    ReplyDelete
  25. Zgago--> Faktycznie magiczne, bo udanym malzenstwem jestescie do dzis!!!

    ReplyDelete
  26. Wow:))) Super wodniście, naprawdę robi wrażenie! Mnie też 1000 wysp kojarzy się z nazwą sosu, a nazwę znam z książki Teresy Hołówki bo sama przyjemności (albo nie) nie miałam.

    ReplyDelete
  27. Dzieki za fotke kochana, ja tak mam, ze mi sie rozne miejsca czysto kulinarnie kojarza. Potrafie wiedzej powiedziec o specjalnosciach danego miejsca, niz o jego zabytkach. Co do samego zdjecia: odczuwam poruszenie patrzac na nie. W koncu ten sos zrobil kariere swiatowa, a teraz patrze na zdjecie, ktore dokumentuje ten fakt! Niezle! Jeszcze raz thank you!

    ReplyDelete
  28. Pieprzniczko--> Osobiscie nie jestem fanka sosu, ale okolica przecudna:))

    ReplyDelete
  29. SB--> Podobnie jak ja:)) Jak sie gdzies wybieram, to oprocz miejsc i zabytkow jakie chce zobaczyc, przygotowuje liste restauracji gdzie chce jesc:))))

    ReplyDelete
  30. Cos mi sie wydaje, ze nie doczekam sie na odpowiedz od tuv;/ Szkoda... wiedzialabym przynajmniej czy musze juz isc do psychiatryka czy jeszcze moge poczekac:)))

    ReplyDelete
  31. Zgapili od Norwegów te skaliste wysepki ;P
    Ale - ja nie mogę - Wy macie lato normalnie! A u mnie już 14 stopni w domu.

    ReplyDelete
  32. Laki--> Natura lubi sie powtarzac:))) Tak u nas jeszcze cieplo, a w dniu kiedy bylismy na tej wycieczce bylo 30C i ja sie opalilam na statku:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...