Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, November 29, 2011

Jak z bata strzelil

Zanim sie obejrzalam minal tydzien jak jestem sama. I wcale mi nie jest zle:))
Owszem jest troche dziwnie wracac z pracy samej, bo zwykle wracamy razem, ale tez mialam az 5 dni wolnego, wiec nie mialam tego samotengo wracania za wiele:)
Jest dziwnie zasypiac samej bez rutynowych juz wybuchow smiechu i chyba tego najbardziej mi brakuje.
Czy tesknie?
Nie, a przynajmniej ja nie nazwalabym tego tesknota.
Bo i po co mialabym tesknic? Czy to w czyms pomoze?
Ja jestem cholernie racjonalna pod tym wzgledem.
Tak samo jak nigdy nie tesknilam za Polska, tak teraz nie tesknie za Wspanialym.
Decyzja zostala podjeta i poszly konie po betonie;)
Tesknota to moim zdaniem strata energii, ktora mozna wykorzystac w bardziej racjonalny sposob.
Mnie jakos nie do twarzy z tesknota, moze to domena mlodosci?
To wzdychanie i omdlewanie... tez tak kiedys mialam.
Wzdychalam na zapach mydelka, wody kolonskiej po goleniu, rozpamietywalam godzinami usmiech, wyraz oczu i ton glosu... znam to wszystko z przeszlosci i dobrze, bo chyba kazdy powinien kiedys pozanac.
Jak to mowia, na wszystko w zyciu jest odpowiedni czas.
Wspanialy dzwoni po 2-3 razy dziennie, rozmawiamy, wiem gdzie jest, wiem co robi, wiem, ze wolaby byc tutaj, to po co mam mu uprzykrzac zycie marudzeniem o tesknocie.
Chlop wysiaduje 8 godzin dziennie w szpitalu, a to do przyjemnosci nie nalezy.
Tatek ma sie co raz lepiej, juz od wczoraj je jakies miksowane zupki i kleiki, chodzi na terapie.
Dzis albo jutro zapadnie decyzja kiedy wezma go na oddzial terapii i na jak dlugo i wtedy Wspanialy bedzie mogl wrocic do domu. Tak sobie kombinuje, ze bedzie to najwczesniej w czwartek.
Ale wszystko zalezy od... czyli nie od nas:))
Pogode mamy przecudna przez ostani tydzien, tak w granicach 18 do 21C i do tego slonecznie, wiec chodze, spaceruje i tylko mi wlasnie szkoda Wspanialego, ze on te ostatnie dni przepieknej zlotej jesieni spedza w murach szpitala.
Ale czy mam na to wplyw? No nie mam. Jest jak jest, czyli tak jak byc powinno.

25 comments:

  1. Bardzo cenię racjonalne kobiety.I masz rację, szkoda tracić energie na coś, na co nie mamy wpływu. Zdrowia Tatkowi życzę,;)

    ReplyDelete
  2. Taki odpoczynek od drugiej osoby jest nawet wskazany.W dobie internetu i telefonow komorkowych to czlowiek nie ma okazji nawet zatesknic,tak jak piszesz,dzwoni po trzy razy dziennie....czlowiek dalej ma wrazenie ze Wspanialy jest przy Star ,tylko go nie widac:))

    ReplyDelete
  3. " Na tęsknotę nie ma rady, bo juz taka jest jej moc, że przy tobie krąży dzień i noc...i ze snu budzi cię " - chyba dokładnie zacytowałam kiedyś znaną, sentymentalną ( jakąś przedwojenną zapewne ?? )piosenkę, która nagle wyskoczyła z jakiejś szufladki pamięci starszej pani, czyli mojej. Ten tekst faktycznie jakoś mi nie pasuje do Twej osobowości ( blogowej, bo innej nie znam ). Ale według tego tekstu wynika, że czasami uczucia, odczucia nie chcą się podporządkować racjom umysłowym... i pewnie różnie się zdarza różnym jednostkom?
    Ale to już filozofowanie - sztuka dla sztuki... i nie będę ciągnąć tej dywagacji ;))
    A najbardziej ważne są tu Twoje pozytywne odczucia i radzenie sobie w tej jednak niekomfortowej sytuacji rodzinnej w ogólności,niepopadanie w zły nastrój i niepokój. Oczywiście, istniejąca możliwość kontaktu z oddaloną bliską osobą i wiedza o całej sprawie to bardzo ważne okoliczności in plus. I oby Wasza rozłąka trwała jak najkrócej, a także pozytywnie ułożyły się te trudne sprawy opieki nad chorym Tatkiem ( tego sama się czasem bardzo boję, choć nie zawsze może w pełni racjonalnie - wiadomo " strach ma wielkie oczy "...). A ta piękna pogoda Tam u Was też do pozazdroszczenia i też może lepiej działać na psychikę niż jesienna szaruga. Wszystkiego Najlepszego ! :)

    ReplyDelete
  4. Zdrowe podejscie do zycia! I tak trzymaj, bo to bardzo rzadkie w dzisiejszych zestresowanych czasach:) Niejeden powinien sie uczyc od Ciebie! A moze Ty Star za jakies terapie powinnas sie wziac?;)))

    ReplyDelete
  5. bo w życiu na wszystko jest czas - na tęsknotę, na oddalenie spowodowane potrzebą chwili, na zrozumienie. Trafnie to ujęłaś:
    Jest jak jest, czyli tak jak byc powinno.

    ReplyDelete
  6. anabell--> Przezylam juz wiele rozstan, chwilowych i takich "na zawsze" i to czlowieka uczy wlasciwej perspektywy;)

    ReplyDelete
  7. Maga--> Dokladnie tak:)) Nie mam czasu zatesknic, bo zanim pomysle o czym ewentualnie rozmawiac, to juz jest nastepny telefon:))

    ReplyDelete
  8. Kwoko--> Ja mysle, ze to wszystko przychodzi z wiekiem. Czlowiek starszy nagle dostrzega, ze juz niewiele czasu zostalo, zdaje sobie sprawe z tego ile juz czasu zmarnowal, tak... na nic;)) I zaczyna zyc realnie i pelnia zycia.

    ReplyDelete
  9. Moniko--> Terapie to ja odpracowalam sama nad soba:)) I to naprawde jest ciezka praca, i mysle, ze terapeuta moze czlowiekowi tylko nadac kierunek, otworzyc pewne drzwi, ale niestety czlowiek musi sam. Znam ludzi, ktorzy chodza na terapie latami i stoja w tym samym miejscu. Nie wiem, czekaja na cud? Terapeuta to nie cudotworca, niestety czarna robote czlowiek musi odwalic sam:)
    Ja naprawde bardzo duzo nad soba pracowalam i ciagle pracuje... jak tak dalej pojdziem mam szanse umrzec doskonala:)))))))))))

    ReplyDelete
  10. Iva--> Zycie jest zawsze takie jak powinno byc. To tylko my sobie wmawiamy i wymyslamy, ze cos tam powinno byc inaczej, a to nieprawda. Najwazniejsze czego czlowiek sie moze w zyciu nauczyc to akceptowac to co JEST. Cala reszta jest wtedy przyjemnoscia i drobnostka;))

    ReplyDelete
  11. Akceptacja tego czego zmienić nie można jest bardzo zdrowa:)

    ReplyDelete
  12. Wiesz, ja do tego spokoju i do tego racjonalizowania sobie uczuć takich jak tęsknota też dojrzewałam latami.
    Teraz mi też na to szkoda czasu i energii, bo to nic nie zmieni, ale pomóc też nie pomoże.
    Akceptacja stanu, w którym się znajduję to teraz większość mojego życia. I czuję się o wiele szczęśliwsza, niż lata temu, które faktycznie też spędzałam na wzdychaniu i marudzeniu, że byłabym szczęśliwa, gdyby to czy tamto :)
    Uściski!

    ReplyDelete
  13. Nivejko--> Zgadzam sie:) Czlowiek nabiera perspektywy i zaczyna doceniac rzeczy, ktorych nie widzial, bo weszly w rutyne))

    ReplyDelete
  14. Pieprzu--> Tak, to prawda. Niestety bardzo wiele osob traci czas i energie starajac sie naprawic to czego naprawic sie nie da, albo w ogole nie trzeba;) Sa tez tacy, ktorzy gmeraja sie w przeszlosci i gonia za tym co juz bylo i nie wroci, zamiast zyc dniem dzisiejszym i cieszyc sie z tego co jest, to placza nad tym co minelo. No minelo, dobrze, ze w ogole bylo:)))

    ReplyDelete
  15. iw--> Tak to jest, ze dojrzewa sie do tego latami i kazdy etap tego dojrzewania jest cenny. Wazne tylko, zeby sie gdzies nie zatrzymac tylko ciagle dojrzewac:)) Ja ostatnio jestem na etapie izolacji od negatywizmu. Mam dosc wiecznie narzekajacych i nic nie robiacych;)) Owszem, rozumiem, ze czlowiek moze miec problem, sama mam "problemy", chociaz ja ich nie nazywam problemami a tylko cenna lekcja zycia. Ale ja o tym nikomu nie truje, nie zawracam dupy, nie prosze o rady tylko po to zeby z nimi nic nie zrobic. A niestety takich ludzi jest duzo, co to wiecznie jecza i nigdy nie sa zadowoleni. Staram sie unikac, izolowac od tego, bo na cholere mi cudze jeczenie?:))
    Cierp sobie pomalutku, zeby ci wystarczylo do konca zycia, ale z daleka ode mnie;))
    No taka jedza sie zrobilam.

    ReplyDelete
  16. Jesteś niesamowita, Star!:-) "Bo i po co miałabym tęsknić? Czy to w czymś pomoże?" - najpierw pomyślałam sobie "ale przecież tak się nie da! nie tęsknić, bo to w niczym nie pomoże!", ale zaraz potem stwierdziłam, że coś w tym jest... Bo ja się domyślam, że Ty i tak tęsknisz, ale tak spokojniej, bez roztrząsania i myślenia o tym. I to mi się podoba!:-)

    ReplyDelete
  17. zolwico--> Bo to jest tak:) Co to jest tesknota? Nie bede zagladac do definicji, bo ja z natury nie lubie podporzadkowywac zycia definicjom:) Tesknota to moim zdaniem emocja, ktora prowadzi do tego, ze czlowiek o niczym innym nie potrafi myslec, co w efekcie zatyka dech;) zatrzymuje krew w zylach i powoduje, ze zycie staje sie udreka.
    Ja chce i mam przyjemne zycie, wiec swiadomie nie dopuszczam do takich sytuacji.
    Owszem odczuwam brak, w pewnych codziennych sytuacjach, czynnosciach, ktore wykonywalismy razem, albo ktore wykonywal Wspanialy czuje brak, bo musze je robic sama. Np. zapominam odebrac poczte i moze dzis bede pamietac, ale nie obiecuje, bo sie na tym nie skupiam. Ot poczta, jak nie odbiore dzis, to bedzie tam rowniez lezec jutro, prawda?
    Sa ludzie, ktorzy mowia "nie moge zyc bez.. (i tu pada: maz, partner, ojciec, matka, ktos bliski)" Czy to prawda?
    Absolutnie NIE!! Przeciez ten ktos umiera, a my zyjemy dalej, owszem odczuwamy brak, ale zyjemy.
    I znow mozemy sie temu uczuciu braku poddac i wybudowac na nim teksnote prowadzaca do depresji a moze nawet powazniejszej choroby ciala, bo depresja jest powazna choroba duszy.
    I ciagle zyjemy, tyle, ze teraz obarczeni choroba poniekad na wlasne zyczenie.
    Idac tym tokiem rozumowania, ja takich sytuacji unikam, bo one mi nie tylko przeszkadzaja w zyciu, ale wrecz utrudniaja zycie, ktore ja bardzo lubie.
    I tak to:)))

    ReplyDelete
  18. Ha ha ha! Na pewno braku logiki to nie można Ci zarzucić:-))) Ja bym tylko dodała, że inaczej się tęskni, kiedy wiesz, że ktoś lada moment wróci, inaczej, jeśli to na przykład kilkumiesięczna rozłąka, a inaczej - najgorzej - kiedy ktoś umiera. Ale masz rację - nic, co "zatyka dech i zatrzymuje krew w żyłach" nie jest dobre. No, może zakochanie, ale to też na ułamek sekundy, bo z trzepoczącymi wiecznie motylami nie byłoby łatwo na co dzień;-))

    ReplyDelete
  19. zolwico--> Wlasnie o to chodzi:))) Ja biore zycie "na rozum" A nawiasem mowiac to Wspanialy wraca jutro wieczorem. I pomysl ile niepotrzebnej szkody bym sobie narobila tesknota:))
    Trzepoczace motyle z zakochania sa chyba bardziej pozytywne niz zator zyl z tesknoty;) Tak mi sie wydaje, bo zakochanie to nadzieja, a tesknota jest moim zdaniem negatywna emocja.

    ReplyDelete
  20. twojego optymizmu mi wlasnie dzis bylo cza! O! :)
    Duzo zdrowia dla Tatka!
    I wez przyslij troche ciepla, bo nie wiem jak to kurde ze u ciebie na polnocy cieplo, a u nas prawie przymrozki! ;)

    ReplyDelete
  21. Rinonko--> Moje cieplo sie wlasnie skonczylo:(( Wczoraj juz padalo, a dzis jest tylko 12C i juz wiecej nie bedzie;((

    ReplyDelete
  22. Bardzo podoba mi się ten wpis. Lubię taki brak wariactwa w podobnych sytuacjach. Dobrze piszesz, że czasami nasze emocje drugiej stronie wcale nie pomagają. A i parę dni odpoczynku od siebie dobrze zrobi...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...