Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, November 5, 2011

Wspanialy uczy sie polskiego

Nie, bronbuk nie zapisal sie na zadne kursa, tylko jak ma okazje to sam cwiczy. A dzis byla okazja, bo wybralismy sie wreszcie po te grzyby suszone na Greenpoint. A Wspanialy wlasnie kombinuje w tych polskich sklepach, w czasie kiedy ja stoje w kolejce on zawsze sobie cos wypatrzy i potem przychodzi do mnie i szeptem pyta:
-- Co to jest kajsil?
-- Co?!?! - pytam z wytrzeszczem oczu.
-- Kajsil.
-- Nie mam pojecia co Ty mowisz, przeliteruj albo mi pokaz.
-- K-i-s-i-e-l
-- AAA!!! Kisiel, to takie cos jak budyn tylko na wodzie.
Zadowolony odchodzi, widocznie uznal, ze nie potrzeba kupowac kajsil. Po chwili wraca i znow zadaje jakies pytanie o cos co "wyczytal" i tak mozemy sie bawic w wielokrotne zgadywanki w zaleznosci od dlugosci kolejki. Dzis kolejka byla wyjatkowo krotka, wiec nie byl bardzo zadowolony, ale pozniej pojechalismy do IKEA i w drodze powrotnej utknelismy w korku. Ja czytalam ksiazke, wiec nie zwracalam zupelnie uwagi na to gdzie jestesmy ani na zadne informacje o trudnosciach na trasie BQE.
W pewnym momencie spojrzalam przed siebie i westchnelam gleboko na widok sznura ledwie poruszajacych sie samochodow przed nami.
-- Dzizas a czemu tu dzis taki korek?
-- Bo jest jakis problem na Kostjazko Bridge - odpowiedzial Wspanialy.
-- Gdzie? - zapytalam smiejac sie, bo sie oczywiscie domyslilam, ze chodzi o most Kosciuszki, ale chcialam to koniecznie uslyszec jeszcze raz.
-- Kostjazko Bridge - powtorzyl i szybko dodal - czy jak on sie tam nazwywa..
-- Kosciuszko kochanie, Tadeusz Kosciuszko.
-- Ja nie umiem tak powiedziec, a co Ty jeszcze powiedzialas przed tym nazwiskiem?
-- Tadeusz, to jego imie.
-- Przeliteruj jak sie to pisze?
-- T-a-d-e-u-s-z sie pisze, a jak bys Ty to przeczytal?
-- Tedujaz. Tedujaz Kostjazko - powiedzial z wyraznym zadowoleniem.
-- Niezupelnie, bo Ta-de-usz - powiedzialam powoli sylabizujac.
-- Tadeuz - powtorzyl patrzac na mnie.
-- Prawie dobrze, teraz powiedz Ko-sciu- szko.
-- Aaa daj mi spokoj, tego to pewnie nikt nigdy nie wypowiedzial tak jak Ty od czasow Rewolucji.
Pewnie nie, ale dobrze, ze chociaz prawidlowo jest wszedzie napisane.
A na Greenpoincie kupilam soibe dwa sznurki grzybow, o takie:



Prawda, ze ladne, same kapelusze, pachna jak zwariowane i zaplacilam tylko $18.00
Az trudno uwierzyc, ze ludzie narazaja sie na wstyd i probuja przewozic grzyby w bagazu z Polski. Wstyd to jeszcze nic, ale przeciez jak celnicy znajda to zabieraja te grzyby.
Co prawda funt grzybow suszonych kosztuje $75.00 ale ilez czlowiek tych grzybow potrzebuje?
W IKEA natomiast zaopatrzylam sie w swieczki na prawdopodobnie 2 lata:)))
Ja potrzebuje te malutkie (tea light) w pracy wiec raz na jakis czas jedziemy do IKEA i kupuje zapas. Ostanio kupowalam wlasnie dwa lata temu i mysle, ze obecny zapas tez wystarczy na 2 lata.
Nie obylo sie bez kupienia kilku swieczek do domu, bo wiadomo, ze ja mam takie zboczenie, ale kiedys moze wreszcie wyswiece te zapasy:))

Wlasnie poprosilam Wspanialego zeby mi pomogl zaniesc swiece (te domowe) do szafki w ktorej trzymam swiece. To byl blad:))
Kupilam dzis co prawda tylko 6 swiec do domu, ale jak otworzylam szafke to sie okazalo, ze nawet te 6 nie ma gdzie schowac, bo cala szafka jest wypelniona swiecami.
-- Ty chyba zwariowalas z tymi swiecami - zaczal niesmialo Wspanialy.
-- Oj tam nie zwariowalam, swiece sie przydadza, teraz beda dlugie zimowe wieczory, to bedziemy palic swiece.
-- Dlugie zimowe wieczory? Kobieto, my tu mamy swiec na dlugie zimowe lata.
-- No tak, ale co ja na to poradze, jak my lubimy kupowac swiece.
-- To prawda, szkoda tylko, ze bardziej lubimy kupowac niz palic je.
On gledzil, a ja przestawialam, posuwalam i jakos cudem udalo sie mi sie wladowac jeszcze te 6 swiec i zamknac szafke "na dopych";))
Chyba czas na odwyk sie zapisac.

57 comments:

  1. Z tym Kosciuszka to pewnie troche racji w tym jest- ja sie zawsze usmiecham jak ogladam traffic rap. A grzyby to gdzie kupilas? bede na Greenpoincie w tym tyg. to tez wezme., bo bigosu mi sie chce...

    ReplyDelete
  2. evita--> Ja zawsze robie zakupy w Staropolskim, to jest na Manhattan Ave zaraz za McDonaldem w dol, po prawej stronie, na przeciwko Kiszki:)) Nigdy nie pamietam jak sie ta nastepna przecznica nazywa. Ale mysle, ze wszystkie sklepy maja grzyby o tej porze roku. Ja nie robie bigosu, bo tylko ja bym go jadla, ale mam ochote na zupe grzybowa i na Wigilie tez sie przydadza do kapusty.

    ReplyDelete
  3. Ja zawsze znajduje w swoich bagazach pudlo tych suszonych grzybow, i nastapi kiedys ten dzien ze ten maly piesek wywacha na lotnisku te grzyby i najem sie tego wstydu. Bo moja rodzina zawsze te grzyby ( wlasnorecznie zebrane i ususzone, specjalnie dla mnie!!!) daje i ja nie mam serca ich nie zabrac. A te suszone grzyby to mozna tez dostac we wloskich sklepach. Nauka polskiego super :) a swieczki sie przydaly na urocza notke na blogu. Dobranoc:)

    ReplyDelete
  4. Po co odwyk? Lepiej się zapisać na kurs palenia tychże;)

    ReplyDelete
  5. Oj zjadlabym sobie taki kajsil teraz, zjadla... :-)

    ReplyDelete
  6. Uwielbiam grzyby! w krupniczku na ten przykład. Dzielny jest Wspaniały, ale skazany bidak na niezrozumienie :D Musi popracować nad wymową :))

    ReplyDelete
  7. hahaha ja kupiłam wczoraj 6 tartaletek żarodpornych i oczywiście się nasłuchałam, że wciąż kupuję jakieś g... a potem i tak nie używam ;) i tak za każdym razem... nic się nie dadzą człowiekowi ucieszyć ;)

    ReplyDelete
  8. Uśmiałam się z Kajsila:)).
    Ja tez uwielbiam świeczki ale nie mogę ich palić, mamy jakieś durne mieszkanie czy co, ostatnia świeczka, piękna i duża zakopciła cały pokój i cudownie widać w którym miejscu są belki drewniane pod farbą na suficie, nie wiem o co chodzi, ale zakaz jest, nawet wczoraj w tk maxx usiłowałam przemycić kilka do koszyka ale się nie udało:)))

    ReplyDelete
  9. Ja tez chomikuje swieczki!!!... ale i czesto je pale, wszedzie gdzie sie da. W jadalni, kuchni, salonie, lazience,ubikacji, na tarasie, na ganku, w ogrodzie itd. Jedyny warunek - rada dla Kachny - musza byc z czystej stearyny - bo nie kopca, nie smierdza i sa najbezpieczniejsze wg. strazakow.
    A co do grzybow - szkoda, ze nie moge wyslac, bo dostalabys caly worek!!!
    Usciski

    ReplyDelete
  10. Grzyby jak namalowane. A kisiel w wydaniu Wspaniałego brzmi powabnie.Nie powinnam się śmiać, mój angielski zapewne brzmi podobnie,jak Jego polski, bo jestem antytalentem językowym. Wiesz, mam wrażenie,że większość z nas ma takie tendencje do chomikowania tego co lubimy jeść,czy też używać.Jak znajdziesz jakiś dobry sposób na "odwyk" to napisz, chętnie skorzystam.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  11. Powiedz Wspaniałemu, że te świece to na celebrowanie Jego Wspaniałości, bo inaczej nijak się tego nie da usprawiedliwić.
    A te grzyby takie bezcenne w NY? Nie miałam pojęcia... U mnie w domu pełno ich w każdym kącie, bo teść uczynił z nich treść swojego życia. Jednym słowem grzyby uszami mi wychodzą.:)

    ReplyDelete
  12. Robin--> Ja potrafie odmowic kazdemu, nawet rodzinie:))) Asertywnosc to moje drugie imie;) Masz szczescie, ze obywatelom US nie przeszukuja bagazy, ale przy zaostrzonych regulaminach, wszystko sie moze zdarzyc.

    ReplyDelete
  13. Nivejko--> Pale je, ale glownie wlasnie teraz jesien, zima no i wczesna wiosna. Latem tylko na tarasie ale to glownie w weekend. Mimo to ciagle pale mniej niz kupuje:))

    ReplyDelete
  14. Dwakoty--> Kajsil zawsze lubilam bardziej od budyniu, a teraz jakos mi z nimi nie po drodze:)) Cos mi sie smaki zmienily;)

    ReplyDelete
  15. EwaP--> Ja nie uzywam duzo grzybow, bo i do czego. Krupniku akurat nie lubie, wiec za chinskiego boga nie ugotuje;)) Bigosu nie gotuje, bo Wspanialy nie lubi. Jedynie do zupy grzybowej i kapusty na Wigillie no i czasem do jakiegos sosu wrzucam 2 grzybki;))
    Wspanialy czyta po swojemu, a to przeciez takie proste i tylko w jego wydaniu jest skomplikowane:))

    ReplyDelete
  16. chwilko--> Ooo z kuchennymi gadzetami mam to samo:))) Ostatnio kupilam mezzalune. Popatrzyl, zapytal do czego ma mi to sluzyc, pokiwal glowa i stwierdzil, ze to bedzie kolejny nieuzywany sprzet w domu:))) Duzo w tym racji, niestety;)
    A wczoraj co ja przystanelam na moment przy jakichs duperelach, to on odchodzil, zeby nie widziec;)) I tak kupilam wczoraj jeden talerz, pojemnik do przesiewania maki i wieszak na szaliki:))) Najbardziej chichotal przy tym pojemniku, bo przeciez ja pieke 3 razy w roku, no ale jak stwierdzil "maka przesiana w pojemniku a nie na sitku" pewnie podniesie smak ciasta. A niech sobie gadaja;))

    ReplyDelete
  17. Kachna--> Wspolczuje z tym zakazem palenia swieczek. Ja pale, ale problem w tym, ze nie mozna w jednym pomieszczeniu palic swieczek o roznych zapachach, bo sie robi zapachowy groch z kapusta. A ja uwielbiam kupowac swieczki zapachowe i wlasnie o roznych zapachach:)))
    No nic, postaram sie palic wiecej, jeszcze nie wiem jak, ale sprobuje;))

    ReplyDelete
  18. Ina--> U Ciebie okres palenia swieczek jest dluzszy niz u nas. Nie pale swieczek latem w mieszkaniu, a tylko na tarasie, ale tam z kolei Wspanialy ma 6 lamp takich dorozkarskich, wiec najczesciej pala sie lampy. Ja tez pale w kazdym pomieszczeniu, ale mimo to wygaldan na to, ze wiecej kupuje niz pale;))

    ReplyDelete
  19. anabell--> Z wymowa w angielskim jest chyba trudniej, bo jest bardzo duzo wyrazow, ktore wymawia sie prawie jednakowo i tylko native potrafia wymowic je prawidlowo, albo wychwycic roznice. W polskim z kolei wymowa jest skomplikowana ze wzgledu na zgloski laczone, te wszystkie rz, sz, cz to jest zabojstwo dla kogos kto sie chce nauczyc.
    A z chomikowniem, to ja mam swieczki, plyny do kapieli i mazidla do ciala.
    Tych trzech nigdy w moim domu nie zabraknie:)) Moze nie byc maki i cukru, ale mazidlo i swieczka bedzie na pewno:))

    ReplyDelete
  20. akemi--> Tak, grzyby kosztuja $150.00 za kilogram, ale ja nie uzywam duzo, wiec jak kupie raz na rok, te wlasnie 10 czy 12 dkg grzybow to mi w zupelnosci wystarcza.
    Mozna jak pisala wyzej Robin kupic tez we wloskich sklepach, ale oni sprzedaja krojone i w takich tyciutkich torebeczkach, ze na zupe grzybowa musialabym wziac tych torebeczek z 10. A tak jade raz na jakis czas do polskiego sklepu i mam z glowy.

    ReplyDelete
  21. Swieczek nigdy za malo! Kocham je i pale wiecej niz kupuje, ha! I ciagle mi brakuje :) Nie pytaj jak, sama nie wiem (jedynie nasuwa mi sie ze za rzadko bywam w Ikei :))). Grzybki tez lubie, Twoje piekne kapelusze od razu wzbudzily u mnie slinotok :)

    ReplyDelete
  22. A Grzegorza Brzeczyszczykiewicza Wspanialy juz probowal? ;D

    ReplyDelete
  23. Alicjo--> Swieczki w IKEA kupuje zwykle do pracy, bo tanie, takie "domowe" pochodza z roznych drozszych zrodel i kupuje zawsze ilosci hurtowe;) Jakos inaczej nie potrafie.

    ReplyDelete
  24. czarownico--> Brzeczyszcykiewicza to i mnie troche ciezko:))) Ale jest w Brooklynie dentystka, ktora sie nazywa Wrzeszczynska i sama mi dawno temu powiedziala, ze wszyscy mowia do niej "doktor W" nikt nie podejmuje sie nawet proby wypowiedzenia tego nazwiska:)))

    ReplyDelete
  25. Pominelam imie Grzegorz, na Grzegorzu na pewno nie jeden by sie wylozyl, a teraz widze, ze w Brzeczyszczykiewiczu i tak zjadlam jedno "z". Wspanialy tak jest wyczulony na te rz, cz, sz ze jak widzi to na wszelki wypadek przerabia wszystkie na "z" stad Tedujaz a nie Tedujas:))

    ReplyDelete
  26. Ha ha ha, jestem pod wrażeniem!:-) Że Wspaniałemu się chce i że próbuje. A najbardziej, że mu wychodzi! (Co prawda nie domyśliłam się, o co chodzi z tym kajsil, ale przecież liczą się intencje);-)) Dla niego polski brzmi pewnie tak jak dla nas chiński:-)

    ReplyDelete
  27. pełne uznanie dla męża:) Serdecznie go pozdrawiam i trzymam kciuki za naukę;)
    Ja mam też podobne 'zboczenie'- mam zapas kilkuletni... serwetek:)Ponadto zdecydowanie za dużo butów wg męża, a wg mnie on ma za dużo koszul i zegarków;)
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  28. A wiesz ze z swieczkami mozna ogrzewanie zastapic ;) :)

    ReplyDelete
  29. No cudem się nie posikałam przy moście Kościuszki ;-)))

    ReplyDelete
  30. he he he, nie ma to jak obcokrajowiec uczący sie naszego pięknego języka! uwielbiam to! kiedyś był u mnie znajomy z Anglii i zadzwonił do mnie, że się pogubił w śląskich miastach, jest gdzieś i nie wie jak do mnie dojechać... pytam gdzie jest, a on na to "I'm in a city called CZIOROŁ" ??? "spell that, please" "C-H-O-R-Z-O-W" ;-D
    ps. Star - chyba nigdy nie trafiłam na tą informację u Ciebie na blogu a jestem ciekawa - skąd w Polsce pochodzisz?

    ReplyDelete
  31. A moj znajomy był ostatnio na wycieczce w Polsce i koniecznie chciał odwiedzic ŁOKRAŁ. Po dłuższym przesłuchaniu okazało sie, że chciał do Wrocławia. Na szczescie dobrze wie jak sie mowi pierogi, nasz chłopak!

    ReplyDelete
  32. Uśmiałam się, bardzo pogodny wpis :)

    ReplyDelete
  33. przecudowny blog ;) będę czesto wpadać :)
    I <3 NY !
    anjacaro.blogspot.com

    ReplyDelete
  34. Kajsil brzmi... nie po naszemu :DDD
    Ale nic to, fajnie się obserwuje takie zmagania z językiem polskim :)

    Pozdrawiam ciepło

    ReplyDelete
  35. No, proszę, a ja mam kłopoty z wymową angielską!( już nie wspomnę np.o języku chińskim, a nawet węgierskim );)))) Tak więc rozumiem Wspaniałego, ale ten KAJSIL mnie naprawdę rozbawił ( zapamiętam ! )
    Życzę WAM miłych zimowych wieczorów ... przez długie szczęśliwe lata... przy blasku świec :))

    ReplyDelete
  36. Kajsil dobra rzecz! A świeczek mam w domu parę dziesiątek... O różnistych woniach...

    ReplyDelete
  37. Ja sie nie wstydze i przyznam, ze zawsze jak wracam z Polski przywoze suszone grzybki i to az 2-3 torebki. Gdy celnik pyta co mam w bagazu mowie prawde i nawet na przeswietleniu walizek nikt nigdy nic nie mowi. Pierwsze slysze zeby grzyby zabierali :). Ale to pewnie tez zalezy od lotniska...

    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  38. bo język polski nie jest językiem łatwym/podpisano filolog polski

    ReplyDelete
  39. mamy tu w polityce słynną rodzinę pochodzącą od brata Tadeusza Kościuszki, ale oni sobie wyrzucili "z" i piszą "Kosciusko", co im znacznie łatwiej wymówić: "kosjusko". brawa dla Wspaniałego za ciekawość świata!

    kisiel mam z Polski i jeszcze mi się nie udało wytłumaczyć żadnemu Francuzowi co to jest. ale oni budyniu też nie znają.

    ReplyDelete
  40. zolwico--> On tak trzy razy w roku sie mobilizuje, bo tyle mniej wiecej jezdzimy na Greenpoint:))) W sumie dobrze, bo mi przynjamniej nie grozi, ze sie nauczy i bedzie rozumial, co ludzie na tym Greenpoincie wygaduja:))

    ReplyDelete
  41. Iva--> W sumie miescimy sie w normach "zboczeniowych":)) Moj ma zdecydowanie za duzo swetrow i chyba w ogole ciuchow.

    ReplyDelete
  42. diesel--> Pewnie, ze mozna:))) Mozna nawet ognisko w chalupie rozpalic, bedzie taniej:)))

    ReplyDelete
  43. zante--> No przyznaje, ze ten Kosciuszko to mu ladnie wyszedl:)) A jak cos mowi i ja nie slucham, bo sie zamysle to nagle wola "suchaj" i zawsze mnie tym slowem przywola do porzadku:))

    ReplyDelete
  44. Olu--> Tak, miasta tez sa ciekawe:)) Jak bylismy w Polsce to tez mialam ubaw, bo Warszawa byla Larsala, Krakow - Krakal, Lodz - Uc, Gdansk -Dansk bo mu sie "g" gubilo a ja jestem z Kelsi. Domyslasz sie?

    ReplyDelete
  45. Socjo--> Pierogi i golabki sa niby proste, ale Wspanialy zawsze mowi pirogis i golobkis za cholere nie potrafi pojac, ze to juz jest liczba mnoga:))) A ja sie nie wysilam, zeby tlumaczyc.

    ReplyDelete
  46. ElaP--> Tak, czasem mamy tu tak wesolo:))

    ReplyDelete
  47. Anja--> Bardzo mi milo i zapraszam:)

    ReplyDelete
  48. granato--> Przyznaje, ze Kajsil mi sie podoba:))

    ReplyDelete
  49. Kwoko--> Ja mysle, ze juz nigdy nie powiem kisiel tylko kajsil:)) Jakos mi przylgnelo.

    ReplyDelete
  50. zgago--> Znow wyglada na to, ze mamy podobne zboczenia;))

    ReplyDelete
  51. Pagatek--> Maz naszej znajomej pracuje jako celnik na JFK i to wlasnie Honza opowiadal mi juz lata temu rozne historyjki co ludzie przywoza z innych krajow. Nie tylko Polacy, chociaz jego zdaniem Polacy przywoza najwiecej wlasnie grzybow, kielbas i spirytusu.
    Generalnie, bo to nie sa przepisy indywidualne lotniska, nie wolno przywozic do Stanow zadnego jedzenia, a szczegolnie owocow. Owszem mozesz przywiezc niewielka ilosc ale pod warunkiem, ze jest hermetycznie zapakowane.
    Byc moze, ze gdybym jezdzila do Polski co miesiac to tez bym cos przywozila, bo by sie oplacalo. Natomiast mieszkam w miescie gdzie moge dostac WSZYSTKO z kazdego zakatka swiata, wiec dla mnie to jest zupelnie niezrozumiale, dlaczego przywozic cos co moge dostac tutaj. Spirytus (ten wysokoprocentowy) tez jest i to nawet u mnie na Astorii:)) Grzyby suszone sa, owszem drozej niz w Polsce, ale dla mnie taniej niz bilet do Polski;) Kielbasy sa moim zdaniem lepsze niz w Polsce, bo jak bylam to nie bylam zachwycona smakiem tamtejszych wyrobow. Jedynie kaszanka moze jest lepsza, ale to pod warunkiem, ze robiona prywatnie.

    ReplyDelete
  52. zielone-buty--> Tez uwazam, ze jezyk polski jest jednym z najtrudniejszych jezykow. Co prawda nie mam pojecia o chinskim, czy japonskim, ale mam na mysli jezyki europejskie.

    ReplyDelete
  53. ds--> Ja tam nie wiem czy to ciekawosc swiata, czy zwykla nuda:)) bo i co on ma robic w tym sklepie? Wiec lazi i cuduje.
    A nie wiedzialam, ze we Francji nie ma budyniu, czlowiek sie czegos uczy codziennie:))

    ReplyDelete
  54. Kisiel jadlam chyba ze sto lat temu i jakos nie tesknie za tym smakiem, a Wspanialy swietnie sobie radzi. jednak j.polski jest bardzo "syczacy i szeleszczacy" - dla cudzoziemcow to jest katorga cokolwiek powiedziec. Mozna polamac sobie jezyk:)
    Zboczenie swiecowe mam rowniez:) Kupuje prawie tonami i upycham gdzie sie da.
    Milego tygodnia:)

    ReplyDelete
  55. Oj, znam te nauki jezyka polskiego przez obcokrajowca:)) Mam ten sam ubaw w domu na codzien:)Jak bylismy w Polsce to tez pytal co chwila co to jest np: "aptika" = apteka, "biljety" = bilety i inne takie. Mojego nazwiska (trudne, mam "rz' w srodku) tez nie potrafi poprawnie powiedziec, na szczescie po kilku latach nauczyl sie je poprawnie literowac:)

    Zgadzam sie, ze polskie kielbasy i wedliny sa w USA czy Kanadzie lepsze niz w Polsce, nawet moja mama, ktora na codzien mieszka w PL wydala taka opinie. Nigdy w zyciu nie przewozilabym wiec zadnych kielbas z Polski. Zreszta nic juz nigdy nie przywoze, bo wszystko mam tu!

    ReplyDelete
  56. Hmmmm.... a jakby to rozpatrzec jako wspaniale cwiczenie umyslu - "co to moze byc, co wlasnie uslyszalam?" :-)

    ReplyDelete
  57. Coś w tym jest...też mi się nazbierało sporo świec bo ich nie zdążyłam wypalić. Albo zapominam zapalić, a jak sobie przypomnę to nie zapalam bo mam schizę że zapomnę zgasić i coś podpalę ;P

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...