Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, December 19, 2011

Tatek robi postepy

W piatek minal tydzien jak Tatek wrocil do domu. Czuje sie dobrze, ale narazie przychodzi do niego pielegniarka co drugi dzien i terapeuta trzy razy w tygodniu. Pielegniarka sprawdza cisnienie, kontroluje czy bierze leki w odpowiedni sposob, posiedzi, pogada i w sumie nie ma co robic.
Terapeuta glownie uczy go wykonywania samodzielnych cwiczen.
Oboje w tym tygodniu koncza swoja opieke nad Tatkiem, ale z zaznaczeniem, ze gdyby mial z czyms problem, to ma dzwonic po pomoc.
Tatek twierdzi, ze nie ma zadnych problemow i tak naprawde to chcialby juz sie pozbyc tych wizyt, bo chce odzyskac swoja dawna wolnosc. Troche jednak musi z ta pelnia wolnosci poczekac, bo lekarz dopiero w czasie wizyty miedzy swietami a nowym rokiem wypowie sie czy Tatek znow moze prowadzic samochod.
A ja czuje nawet przez telefon jak go juz swedza rece do kierownicy.
Dzwonilismy do niego codziennie, ot tak zeby sprawdzic czy wszystko jest w porzadku.
Ale w piatek delikatnie nas przystopowal z tymi telefonami:
-- Ja Was prosze, nie dzwoncie do mnie codziennie, bo jeszcze pomysle, ze naprawde jestem chory.
-- Ale my dzwonimy, zeby Ci sie nie nudzilo - powiedzielismy jednoglosnie.
-- Nie nudzi mi sie, ja wrecz marze o tym zeby mi sie nudzilo, marzy mi sie, zeby przestala przychodzic pielegniarka, bo mnie meczy tym wiecznym mierzeniem cisnienia i temperatury, a poza tym to ona nie ma co ze mna robic. Terapeuta chociaz cwiczy, ale te cwiczenia tez juz wiem jak mam sam wykonywac. I do tego Wasze telefony... Ja Was naprawde bardzo kocham, ale chcialbym miec czas na drzemke...
No tak, Tatek lubi swoje drzemki, a tu nagle ludzie sie kreca po chalupie, ci co sie nie kreca to dzwonia.
A Tatek jest przyzwyczajony do samodzielnosci.
Obiecalismy wrocic do zwyczaju dzwonienia raz w tygodniu, w niedziele, a on obiecal, ze gdyby sie cos ekstra wydarzylo, to na pewno zadzwoni.
I on i my wierzymy, ze nie bedzie takiej potrzeby.

28 comments:

  1. Ten Wasz Tatek to fantastyczny Facet!!!
    Pozdrowionka dla Tatka... no i oczywiscie dla Was.

    ReplyDelete
  2. Jestem fanką Tatka tym bardziej. Leciwy człowiek przecież i nie wydaje mi się, by naczytał się poradników o asertywności. Ten pan ma to coś w sobie. Powinien zostać nauczycielem.

    ReplyDelete
  3. Rozumiem Waszego Taka, bo na pewnym etapie rekonwalescencji ma się zwyczajnie dość opieki, jakąkolwiek by ona postać miała:) Jest na tyle dobrze, że choremu wydaje się ona zbędna, choć wcale nie do końca tak jest.
    Dużo zdrowia życzę Tatkowi, a Wam cierpliwości w wytrwaniu w codziennym niedzwonieniu:))

    ReplyDelete
  4. Ina--> Tez tak mysle, bardzo lubie naszego Tatka:)

    ReplyDelete
  5. zante--> Tatek owszem leciwy, ale nie ma w sobie nic ze starego marudy:)) Poczucie humoru i optymizm, to caly Tatek:)

    ReplyDelete
  6. Iva--> Pewnie, ze ma dosc i wcale mu sie nie dziwie jesli radzi sobie ze wszystkim sam, a pielegniarka przychodzi i siedzi dla zabicia czasu jaki MUSI przeznaczyc na wizyte. A w tym czasie Tatek moglby sobie uciac drzemke:) Ten czas to jest jakas glupota, bo czas wizyty pielegniarki powinien byc ruchomy i uzalezniony od potrzeb pacjenta. A tym czasem prawdopodobnie ta sama pielegniarka ma pacjentow gdzie sie nie wyrabia.

    ReplyDelete
  7. zolwico--> Dzielny:) Teraz juz takich nie robia;)

    ReplyDelete
  8. Laki--> Dziekuje i przytulam (Ty wiesz dlaczego).

    ReplyDelete
  9. No nawet mi nie przyszło do głowy, że maruda;-) Maruda pławiłby się w tym, że wszyscy się o niego troszczą. Mówiąc leciwy chciałam zauważyć, że pokolenie tatka nie specjalnie jest skłonne czytać poradniki psychologiczne, skądinąd słusznie uważając, że sami wiedzą co dla nich dobre

    ReplyDelete
  10. zante--> Przepraszam, ja Cie dobrze zrozumialam i to co sama napisalam mialo byc niejako potwierdzeniem Twojego komentarza. No ale slowo pisane jest niedoskonale i wyszlo... jak wyszlo:))) Sorry.

    ReplyDelete
  11. Oki;-)) Nic nie zmienia faktu, że Tatek jest "de beściak" jak nie wiem co! Chciałabym tak umieć postępować wobec najbliższych jak On. Inna rzecz, że najbliżsi, jak Wy, muszą dobrze rozumieć, a nie w pierwszym odruchu się fochać. A o to bywa trudno, niestety

    ReplyDelete
  12. znate--> Nie fochamy sie, bo trzeba uszanowac jego wole. To nie jest czlowiek niesprawny umyslowo, ktory nie zdaje sobie sprawy ze stanu swojego zdrowia, wiec jesli nie chce zebysmy dzwonili czesto, to nie dzwonimy:)) Oczywiscie zadzwonimy w sobote, bo to Wigilia i w niedziele tez, bo Boze Narodzenie;))) A tydzien da sie wytrzymac, bo nikt nie ma czasu, wlasnie pisze tuz przed wyjsciem z domu do pracy...
    no to leceeeeee:)))

    ReplyDelete
  13. Od razu widac po kim Wspanialy odziedziczyl takie same pozytywne cechy!!! Wasz Tatek to super fajny "staruszek":) Odnosnie rekonwalescencji - oby tak dalej!

    ReplyDelete
  14. Widać, że Tatek dzielny i naprawdę wraca do zdrowia. A za dużo takiej "opieki" faktycznie może się człowiekowi znudzić! :))
    Pozdrowienia i spróbujcie wytrzymać z tym niedzwonieniem :)
    iw
    na nowych śmieciach:
    http://iw-od-nowa.blogspot.com/

    ReplyDelete
  15. no tak na starosc chce sie spokoju i po prostu n o r m a l n o s c i

    ReplyDelete
  16. :)
    Opiekunka/pielęgniarka przychodziła do mamy mojego męża i niestety też była w określonych godzinach - każdego dnia w tych samych. Nie można było zmienić. Chyba, że ktoś inny miałby przyjść, a na to zgody nie było. System ten niestety jest sztywny, a powinien dążyć do doskonałości, czyli być elastyczny. Myślę, że dla obu stron wyszłoby na korzyść.

    ReplyDelete
  17. Wasz Tatek dzielny, ale może cały tydzień bez telefonu kontrolnego to trochę za długo? W tym wieku każda choroba zabiera nieco zdrowia i możliwości, z czego najczęściej sam zainteresowany nie bardzo sobie zdaje sprawę.
    Życzę Wam wszystkim miłych i spokojnych Świąt.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  18. Moniko--> Takie geny:)) Nie daleko pada jablko od jabloni:)

    ReplyDelete
  19. iw--> Wytrzymamy, bo my sie stosujemy do zyczen pacjenta;) Bylam juz w Twoim nowym domku, obejrzalam, poczytalam, tylko na komentarz jeszcze braklo weny, ale obiecuje poprawe.

    ReplyDelete
  20. Lewym okiem--> Tatek od 20 lat mieszka sam, jest zupelnie samodzielny na codzien, wiec jego to nie tylko meczy ale denerwuje taka "opieka" zwlaszcza, ze ta opieka w sumie nic nie robi. Terapeuta to chociaz cwiczy z nim, albo koryguje i sprawdza jakosc cwiczen, a pielegniarka siedzi i nic poza tym:))

    ReplyDelete
  21. Iva--> Nie chodzi o to w jakich godzinach ona przychodzi, bo to Tatkowi jest obojetne, on i tak jest w domu. Tylko ona ma przeznaczone na wizyte u Tatka 90 minut, a mierzenie cisnienia i temperatury zajmuje jej 10 minut. Pozostale 80 minut siedzi i gada, albo oglada z Tatkiem telewizje. To jest wnerwiajace, bo gdyby ona cos robila, w czyms pomagala, zmieniala jakies opatrunki, podawala leki, karmila, gotowala czy sprzatala to zupelnie inna sprawa. Ona nie robi nic, bo nic nie musi poza ta temperatura i cisnieniem, ach i raz zrobila zdjecie blizny po operacji. I wlasnie o to chodzi, ze to jest zupelne marnowanie czasu tak jej jak i pacjenta byc moze kosztem innego pacjenta, ktory wymaga wiecej opieki.

    ReplyDelete
  22. anabell--> Ale Tatek tez moze zadzwonic czy napisac email wiec nie widze powodu do nagabywania go jesli sobie tego nie zyczy. I tez nie jestesmy jedynymi, ktorzy sie z nim kontaktuja, wiec skoro nie chce, uwaza, ze jest mu to do niczego nie potrzebne to dlaczego mamy tego nie szanowac. Ja to rozumiem, bo jakby mnie tak ktos ciagle monitorowal to czulabym sie jak ubezwlasnowolniona:))) W szpitalu byl prawie 3 tygodnie, z tego caly tydzien na rehabilitacji. Gdyby nie byl w stanie radzic sobie z codziennymi czynnosciami to by go nie wypuscili. Moze jestem nienormalna pod tym wzgledem, ale moim zdaniem nadopiekunczosc tylko prowadzi do niedoleznosci. Znalam kobiete, ktora w wieku 65 lat miala operacje wymiany stawu biodrowego i uparla sie, ze nie bedzie chodzic, bo nie moze. Nadmiar opieki i brak zmuszania do cwiczen i chodzenia spowodowal, ze juz do konca zycia nie chodzila. A przeciez ludzie po wymianie biodra chodza i maja sie calkiem dobrze przez kolejne lata zycia. Czlowiek musi chciec, a zeby chcial, to musi miec potrzebe i tej potrzeby nie wolno moim zdaniem zabierac. Niedoleznosc jest wynikiem braku aktywnosci tak fizycznej jak i umyslowej, a ta z kolei jest czesto minimalizowana przez najblizszych, bo przez "szacunek do starosci" wyreczamy calkiem jeszcze zdrowych ludzi w wielu rzeczach.

    ReplyDelete
  23. anabell--> Ale Tatek moze do nas tez dzwonic czy napisac email, jesli bedzie mial taka potrzebe to na pewno to zrobi. Ja nie wiem, moze jestem malpa okrutna:) ale mam wrazenie, ze ludzie zeby zachowac sprawnosc tak fizyczna jak psychiczna musza miec potrzebe bycia sprawnym.
    Tatek taka potrzebe ma, psychicznie jest bardziej blyskotliwy od nie jednego 60latka a fizycznie tez widocznie daje rade skoro tej pielegniarce nie kazano robic mu prania, gotowac, robic zakupy czy kapac go. On to wszystko robi sam. Jeszcze tylko nie odzyskal pozwolenia na samodzielne prowadzenie samochodu, ale mysle, ze to kwestia tej wizyty w przyszlym tygodniu. Moim zdaniem nie mozemy, wrecz nie mamy prawa traktowac go jak ubezwlasnowolnionego starca skoro takim nie jest.
    A nie jestesmy tez jedynymi, ktorzy sie interesuja jego stanem.

    ReplyDelete
  24. Cos mi internet szaleje i najpier pozarl komentarz, a jak juz napisalam drugi, to wyplul. Wrrrrrrrrrrrrrr

    ReplyDelete
  25. Twój tata ma podobnie jak ja. Ja też lubię uczyć się wszystkiego w działania i też uważam, ze praktyka życia codziennego to świetna rehabilitacja. Po złamaniu nogi bardzo szybko wróciłam do dawnych przyzwyczajeń, np. jazdy rowerem do pracy. Dzięki temu dziś nie mam nawet śladu, że coś było nie tak - a przez jakiś jedną nogę w kostce miałam grubszą. A poza tym są takie typy, które muszą wszystko same. ma to plusy i minusy. W każdym razie to świetnie, że czuje się coraz lepiej.

    ReplyDelete
  26. ha ha... Ostatnio mi ojciec marudził ze za mało sie z nim kontaktuje.. dziś z młodym tam 5 razy dzwonili i 5 razy sekretarka ze niestety ale ze jest w piwnicy i oddzwoni.(jedzowata sie już pytała czy ma tam specjalne gazetki ;)) :D :D
    Wieczorem go dopadłem i mowie ze na jutro do niego z wnukiem .... Qurcza facet czasu nie ma .... Wiec niech im jest jak chcą ;)
    Stardust wesolych zycze ;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...