Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, January 29, 2012

Doniesienia z frontu

W piatek minelo trzy tygodnie od operacji.
Tak sie juz przyzwyczailam do majtania noga w tym glupim bucie, ze kto wie czy mi tak juz nie zostanie.
Wspanialy mnie nasladuje i pekamy ze smiechu.
Ale Wspanialemu nie zawsze jest do smiechu przez ten czas mojej rekonwalescencji.
Po pierwsze stwierdzil, ze boi sie zlewozmywaka kuchennego.
-- Ale dlaczego kochanie? Przeciez jest solidnie wmontowany w szafke kuchenna i Cie nie zaatakuje - powiedzialam z glupia frant.
-- Nie, nie zaatakuje, tylko sie ciagle dopomina, zebym to ja go atakowal. Ilekroc zerkne w tamta strone to cos zawsze lezy w zlewozmywaku i czeka na mnie.
-- No coz, taki juz pieski zywot gospodyni domowej skarbie, ale ciesz sie ze mamy zmywarke do naczyn, bo jakbys tak musial to wszystko recznie pomyc i jeszcze potem powycierac... ech nasze babcie to dopiero mialy przesrane - wykazalam sie wymuszona empatia;)
A zeby bylo ciekawiej to wczoraj wymyslilam sobie pieczenie doughnuts (amerykanskie paczki z dziurka) bo chyba juz mi sie zaczyna nudzic bez kucharzenia, albo to tylko przewrotnosc losu. Jak nie musze i nie moge, to bym chciala, jak musze i powinnam to mi sie nie chce.
No wiec wymyslilam te ciostka z dziurka, bo znalazlam przepis na pieczone, a nie smazone w glebokim tluszczu. Zdrowsze, wiec sie skusilam.
Zabralismy sie do roboty i nawet nam szlo tylko to co wyszlo nie bardzo nam sie podobalo;/
Bo tak, drozdze niby ruszyly, ale juz pierwsze rosniecie ciasta bylo takie sobie. Wspanialy stwierdzil, ze skoro juz jestesmy w polowie drogi to nie nalezy sie poddawac.
Rozwalkowalam ciasto, wykroilismy ciostka, kolka osobno i dziurki osobno pizgnelismy na dwie blachy do pieczenia i mialo to jeszcze rosnac.
Ale nie chcialo za bardzo rosnac, wiec doszlismy do wniosku, ze w mieszkaniu jest za chlodno. Temperatura byla cos wedle 20C, dla mnie cieplo ale widac dla drozdzy nie za bardzo.
Wspanialy stwierdzil, ze nalezy lekko podgrzac piekarnik i pizgnac to wszystko do piekarnika.
Mnie bylo juz wsio rybka, bo ja tych suchych drozdzy nie kumam, a takich normalnych nie mialam w domu.
Jak wydumal tak zrobil, po nastepnej godzinie niby troche drgnelo i ciostka sie z lekka zaokraglily wiec uznalismy, ze moze nie jest to jeszcze pora na pieczenie, ale skoro zblizala sie pora na spanie, blachy z ciostkami wyladowaly w piekarniku.
Wyszlo to takie sobie, czyli w smaku dobre, ale doughnuts raczej nie przypominalo, a jesli przypominalo to raczej takie przechodzone doughnuts, na ktorych ktos sie przespal.
Popatrzylam, zrobilam mine...
-- Oj tam, da sie zjesc, nie marudz - zawyrokowal Wspanialy i jeszcze zanim polukrowalam pierwszy krazek to juz jeden pozarl.
Przeanalizowalam i mysle, ze przepis ma niedociagniecia, bo na ilosc maki jest chyba za malo drozdzy to raz no i potrzebna jest wyzsza temperatura w mieszkaniu, zeby ciasto wyroslo.
Nastepnym razem bede eksperymentowac, a natenczas doughnuts i tak zostaly zjedzone.
Dzis zeby nam sie nie nudzilo zarzadzilam malowanie wlosow:)
Jak zawsze rechotamy przy tym tak, ze az sie dziwie, ze cala lazienka nie jest zamalowana.
Dodatkowo Wspanialy tym razem musial pomoc mi umyc wlosy nad wanna, bo ja z tym krzeselkiem w kabinie prysznicowej to mam nie za wiele mozliwosci. W sumie bylo to dodatkowa atrakcja, bo kleczelismy oboje przy wannie i musialam mu ciagle przypominac, ze mam tez lewa strone glowy, bo jakos odruchowo zwracal uwage tylko na prawa jako ze byl po mojej prawej stronie.
Nastepny projekt odfajkowalismy.
Na koniec Wspanialy stwierdzil, ze juz mu tak dobrze idzie z tym malowaniem wlosow, ze moglby zrobic sobie licencje:))  Ja tam nie bylabym tego az tak pewna, ale nie bede go zniechecac.
W srode natomiast pierwszy raz widzialam moja stope po operacji.
W poprzednia srode zostaly zdjete szwy, a teraz poszlam i jak zwykle zaslonilam sobie widok, bo ja wyjatkowo nie lubie na takie rzeczy patrzec, przynajmniej dopoki nie musze.
Lezalam wiec spokojnie, nie majac pojecia co sie dzieje po drugiej stronie i nagle poczulam, ze cos dotyka mojej stopy pod spodem. Oczywiscie az podskoczylam, na co doktor zdziwiony powiedzial:
-- Co sie stalo? Nie mow mi, ze Cie cos zabolalo.
-- Nie zabolalo, ale czy doktor zapomnial, ze ja mam straszne laskotki i nie mozna dotykac moich stop od spodu?
-- Ale ja tylko delikatnie chcialem ta stope obmyc, bo jest caly czas pod bandazem - zaczal sie tlumaczyc.
-- Kryste, a czy to konieczne?
Parsknal smiechem, postawil mi puszke z serwetkami do mycia miedzy nogami, przesunal zaslone, ktora sobie tak ladnie ustawilam i powiedzial:
-- Prosze bardzo, obmyj sobie sama.
Jak by to bylo latwiejsze, ja myjac swoje wlasne stopy pekam ze smiechu i wierzgam.
Dal sobie spokoj jak zobaczyl jaki taniec odstawialam, a tancowalalm tak, ze o malo co nie spadlam z lezanki.
-- No dobrze, dobrze, juz wystarczy - przerwal moje cierpienia.
Spojrzalam na te stope i mowie:
-- A czy ten drugi palec to jeszcze ciagle trzyma sie reszty?
-- Jak to czy sie trzyma? Oczywiscie ze sie trzyma, dlaczego pytasz?
-- No bo jakos mi tak wyglada jakby sobie chcial pojsc w nieznane.
-- ????
-- Tak wyglada jakby byl zupelnie przekrecony gora do dolu i w ogole jest jakos w dole to jak ja bede chodzic na pedicure?
-- Oj Star, gadasz od rzeczy, on tak wyglada, bo byl osobno zabandazowany do dolu, zeby sie w takiej pozycji zagoil, przeciez to ten palec co sie podnosil do gory, prawda? 
-- Prawda, tylko tak sobie kombinuje, ze wczesniej wystawal do gory, teraz bedzie wystawal do dolu i nie wiem co lepsze.
-- Ty masz racje, Tobie nie wolno widziec tej stopy dopoki nie musisz - zasmial sie i zaslonil mi widok z powrotem.
Zrobilismy zdjecia i wszystko wyglada dobrze, wobec czego buta bede nosic jeszcze przez dwa tygodnie, czyli do srody 8 lutego. Natomiast metalowa szpilka w duzym palcu zostanie na nastepne dwa miesiace. Mam wrazenie, ze ja tej szpilki nie czuje, ale tez nie chodze jeszcze normalnie wiec pewnie nie mam porownania, ale ta szpilka jest mala i tylko w tym stawie blizej paznokcia wiec nie mysle, zeby mi przeszkadzala przez te dwa miesiace.
Wszystko sie okaze w praniu...

31 comments:

  1. uwielbiam Twoje opowieści !!!
    tak opisujesz że ja to wszystko widzę oczami wyobraźni a że tą mam dość bujną to zaśmiewam się dziś od samego rana ale to chyba dobrze zaczynać tak poniedziałek ? ;-)
    co do stopy to hmm potem tą "szpilę" to jak wyciągają no bo przecież tyle czasu to ona przyrośnie !!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, nie wiem jak oni to robia, ale pamietam, ze juz raz mialam "szpile" i to duzo wieksza, tamta wystawala na wierzch, jak haczyk i nic nie bolalo jak wyciagali. Nie mam pojecia jak to sie dzieje, ale wyglada na to, ze ona nie wrasta. Tym razem poniewaz jest pod skora to ponoc musza naciac, ale robi sie to pod znieczuleniem.
      Pozyjemy, zobaczymy:)))

      Delete
  2. Mnie najlepiej ciasto rośnie na kaloryferze i na suszarce do grzybów, gdy akurat suszę jabłka :D Ale po wykrojeniu ciastek też lipnie, bo blacha na grzejniku się nie zmieści ;) Chyba, że ktoś akurat coś gotuje na kuchence i też na płytkach można postawić...


    A łaskotki można zwyciężyć. Też miałam, a teraz uwielbiam drapanie, masowanie, łaskotanie :) Na początku na siłę, z silnym naciskiem, ale przeszło :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iimajko, teraz mi przypomnialas o kaloryferach, ale nic z tego, bo moje kaloryfery sa wbudowane w sciany;/ Najgorsze, ze nic nie gotowalismy wiec w kuchni tez bylo "tak sobie".

      Moich laskotek juz chyba nie dam rady zwyciezyc;) Czasu za malo;))) Niektorym masazystom udaje sie masowac moje stopy, ale nie bardzo wiem jak to robia;) Zawsze uprzedzam, ze moge kopnac i pamietam kiedys w czasie masazu, ktory byl tak relaksujacy, ze odplynelam i nagle zobaczylam, ze facet masuje moje stopy. Az siadlam z wrazenia:)))

      Ale to sie nie zdarza czesto;/

      Delete
  3. Ja cię! Padłam, powstałam... siedzę;D

    ReplyDelete
  4. No Siostro- twardziel jesteś. Więcej za Tobą niż przed... Dobrze jest :)))Masz wspaniałego Wspaniałego, co mnie bardzo cieszy, bo fajnie jest, kiedy kobieta mówi ciepło i normalnie o swoim mężu (To wcale nie jet takie częste, przynajmniej na Portalach. O drożdżowym cieście nie wypowiadam się- nie potrafię i nie próbuję :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, dawno temu, w poprzednim wcieleniu jak mieszkalam w Polsce, to nawet mi drozdzowe wychodzilo calkiem przyzwoicie. Tutaj kroluja suche drozdze, ktorych nie opanowalam, ale Wspanialy sie "zna":)) Normalne drozdze bywaja w sklepach, ale nie zawsze. Na szczescie mam w okolicy sklep, gdzie ilekroc jestem to sprawdzam czy te zywe drozdze sa i zawsze sa. Dobry znak, tylko ja pieke tak sporadycznie, ze jak bede chciala to ich pewnie nie bedzie:)))

      A Wspanialy to sobie naprawde na te ksywke zasluzyl;)

      Delete
  5. Witaj Star
    Ja też z przyjemnością czytam Twoje opowieści.Ze zwykłego pieczenia ciasta i wizyty u lekarza potrafisz napisać zabawną historię.
    Miło mi było gościć u Ciebie.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, bardzo mi milo:) Wlasnie widze, ze Ty tez popelnilas nowa notke, zaraz sie tam zglosze:))
      Pozdrowka:)

      Delete
  6. Stardust, ale wiesz (zanim narazisz się na kolejny ból), że stan idealny nie istnieje a gdyby istniał, byłby śmiertelnie nudny? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chwilko, wiem ze idealy sa nudne, dlatego tak bardzo sie staram nie byc idealna;))))

      Delete
  7. Jak tak czytam o tej Twojej stopie, tych opatrunkach, butach i innych cudach pooperacyjnych, to mam nadzieję, że moje paluchy zostaną takie, jak są teraz, czyli trochę wykoślawione, ale takie, żeby dało sie z nimi żyć!;-) Wróciłam wreszcie i wracam do czytania!:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, zycze Ci tego z calego serca, chociaz te moje opowiesci pewnie trudniej sie czyta niz to naprawde jest:))
      Moim zdaniem katar jest duzo bardziej upierdliwy:)))

      Delete
  8. To jak już udoskonalisz ten przepis, to wiesz,nie?:)))

    łaskotki też mam potworne!!!! znam ten ból!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mijko, jak udoskonale, to oczywiscie wrzuce na Gotuje bo Musze, ale wiesz ja pieke 4-6 razy w roku:) A na doughnuts naszlo mnie pierwszy raz w zyciu;))

      Delete
    2. z góry senkjuję:))

      się zgramy, bo ja też tylko kilka razy w roku piekę:)

      Delete
    3. Mijka, wierzysz ze kiedys sie zejdziemy z tym pieczeniem?:))

      Delete
  9. Minie suche drozdze tez jakos nie chca sluchac,nawet jak im zapewniam odpowiednia temperature:)))
    Za to swieze narobily mi ambarasu w lodowce,zostal mi zaczyn wiec dalam do dosyc duzego pojemnika zamknelam pokrywka wlozylam do lodowki i poszlam spac :)Rano otwieram lodowke...i ja pierdole...cala do mycia,rozpieprzylo zamkniety pojemnik:)))Ale przynajmniej mialam motywacje zeby wreszcie umyc ta cholerna lodowke:)))
    Najwazniejsze jest ze Twoja nozka pieknie sie prezentuje,O!,:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, ale mialas przygode:)) Ja piernicze!!
      Mnie te suche sie nie sluchaja, Wspanialy czasem piecze jakies chleby z rodzynkami i dzialaja. Moze to dziala tylko w amerykanskich rekach z urodzenia, a nie naturalizacji:))

      Delete
  10. Czytam i podziwiam. Bardzo dzielnie sobie radzisz z nogą. Trzymam kciuki za skrócenie mąk. I szybsze wyjecie tej szpilki, bo brzmi strasznie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ilenko, to tylko brzmi tak strasznie, ja naprawde bardziej meczylabym sie z katarem:)) A szpilki to ja nie czuje, widzialam ja na zdjeciu i jest naprawde malenka.

      Delete
  11. brrr... az mi ciarki przeszly po plecach czytajac opisy techniczne zwiazane z palcem. Ja nie chciałbym go ogladac przez nastepny rok, dopoki calkiem by sie nie zagoil.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, ja tez nie chcialam:) Tak wyszlo zupelnie nie planowo. Ale tak czy inaczej to bede sie musiala ta stopa zaczac sama opiekowac juz niedlugo. Wtedy dopiero zacznie sie bal;))

      Delete
  12. Brr... Szpilka w palcu, brr.... A ja zawsze myślałam, że to pod piętą powinno być zamontowane. Na podeszwie buta ;)

    Trzymaj się dzielnie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Elu, Ty masz racje, nastepnym razem zazycze sobie pod pieta:))

      Delete
  13. Mozesz sobie zerknac na przepisy Dorotus - to miszczyni jest i piecze z suchych alvo swiezych pez problemu:)
    http://mojewypieki.blox.pl/html

    ReplyDelete
  14. O, nawet niedawno robila donaty:
    http://mojewypieki.blox.pl/2012/01/Amerykanskie-doughnuts-klasyczne-paczki-z-dziurka.html

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, ja znam blog Dorotus. A te doughnuts co ona robila to sa klasyczne pieczone/smazone w glebokim oleju. Ja takich nie chce;) Dlatego chcialam zrobic te pieczone w piekarniku, bo nie nasiakaja olejem z pieczenia.
      Anyway dzieki za link:))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...