Samo lezenie na dupie mozna opanowac sila woli jesli sie czlowiek do tego przygotuje wczesniej, co jak wiemy ja zrobilam, ale jak zawsze cos tam nowego chodzi czlowiekowi po glowie, pojawiaja sie nagle potrzeby, ktorych nie zdazylismy przewidziec, bo przeciez nie zawsze wszystko zalezy od nas samych i czesto trzeba sie godzic z tym co nam los podrzuca w prezencie.
Wyszlo mi z tego jakies zdanie - tasiemiec, ale juz nie bede poprawiac.
I tak na przyklad nie bylam w stanie przewidziec jakiego buta dostane po operacji, bo ja tu juz mialam w miedzy czasie niezla kolekcje roznych butow pooperacyjnych i kazdy byl inny od zupelnie plaskiego, do rusztowania metalowego az pod kolano. Tym razem jak juz pisalam w poprzedniej notce dostalam buta, ktorego akurat lubie, ale ktory wymaga odpowiedniego dopasowania normalnego buta.
Bo moj nowy but wyglada tak:
A tak wyglada moja nowa stopa w bucie, w stanie spoczynku czyli uniesiona w gorze na poduszce wyjetej z kanapy:)
Jadac na operacje mialam nadzieje, ze Wspanialy przygotuje moje legowisko i wszystkie sprzety potrzebne mi do egzystowania w lozku, ale jak wiadomo nadzieje bywaja plonne tak i moja poszla sobie na spacer. Wspanialy po prostu z rozbrajajaca mina stwierdzil, ze on nie mial pojecia jak i co trzeba mi tu zrobic, wiec wolal poczekac na konkretne dyrektywy.
Jak juz dostal te dyrektywy, to wpadl w jakis amok polaczony z trzesawka i jak ja juz zaleglam to on natychmiast wylal mi kubek kawy na moja poduche, ktora uzywam do zabezpieczenia nogi kiedy nie mam na sobie powyzszego buta.
Oczywiscie wpadlismy oboje w tym momencie w poploch, bo przeciez mogl mi zamoczyc opatrunek, ale na szczescie kawa nie dotarla do opatrunku i skonczylo sie na wymianie "skarpetki" a jak sie dorwal do wycierania poduchy to narobil jeszcze wiekszego balaganu niz bylo od poczatku.
Dlatego wlasnie poducha na zdjeciu ponizej wyglada jakby ja ktos obsral:)) ale co tam panstwo wybacza, a poducha bedzie prana jutro, bo jutro Wspanialy odwozi pranie do pralni. W domu poduchy nie mozna uprac bo suszenie trwaloby w nieskonczonosc, a tak w pralni wysusza i bedzie spokoj, mam nadzieje, bo nie wiem jak sie ta kawa dopierze, no ale nie ide z ta poducha na bal.
A swoja droga poducha ma juz swoj wiek, bo zanabylam ja przy okazji pierwszej opearcji, ktora mialam 17 lat temu.
Oto poducha:
Jak widac na pierwszym zdjeciu jest to wygodne glownie do utrzymania okladow lodowych, bo zapina sie ten worek z mrozonym gelem i ma sie z glowy, nie musze myslec zeby trzymac stope rowno, zeby lod nie spadl.
Wygodne to jest tez w spaniu, bo jest sie latwiej polozyc na bok i nic nie uwiera.
Po przygodzie z kawa ja juz lezalam spokojnie a Wspanialy ustawial reszte. Poprosilam zeby zdjal lampke z nocnej szafki, bo nie bedzie mi potrzebna i na to miejsce przynioslam sobie "rzeczy niezbedne" w postaci koszyczka z witaminami, ksiazke wizyt do pracy, dwa telefony, oraz serwetki higieniczne i krem do rak, ktore i tak mam zawsze na szafce. Potem jeszcze doszla butelka z woda, ktora udalo mi sie juz trzy razy przewrocic w dodatku jak byla otwarta.
Na szczescie nie bylo w niej wiele wody.
Na szafce tez musi byc miejsce na but, ktory zakladam tylko jak wstaje, bo nie wolno mi postawic nogi na podlodze bez buta, a leze w poduszce, bo jednak ten but mimo, ze lekki jest, to na operowanej stopie wydaje sie wrecz ciezki. Potem dostawilismy jeszcze krzeslo, na ktorym Wspanialy polozyl duza deske kuchenna do krojenia, ktora z kolei sluzy za stolik do kawy i komputer.
Na dzien druga (wolna) polowa lozka sluzy za biblioteczke, ale przyznam, ze jakos czytanie ksiazek w lozku idzie mi opornie, raczej wiecej korzystam z komputera i ogladam telewizje.
Noc minela nam spokojnie, Wspanialy nawet bez gledzenia zasnal mimo, ze ja jeszcze ogladalam tv, ale to w koncu weekend wiec nie musial wstawac do pracy.
Natomiast ja wstawalam i lazilam po chalupie jak dusza potepiona, bo mnie juz dupsko boli od lezenia w jednej pozycji. Owszem przekladam sie na bok, ale jak leze na boku to nie moge korzystac z kompa, tv tez jest tak ustawione, ze moge ogladac jak leze na prawym boku, ale wtedy jest mi niewygodnie z noga, bo to akurat rowniez prawa i jak ma byc niby uniesiona jesli leze na prawym boku.
Ja bym ja tam uniosla i powykrecala na rozne strony, ale juz mi to krecenie wlasnym cialem na dobre nie wychodzi, wiec staram sie (od dwoch dni) uwazac.
Dlaczego od dwoch dni bedzie w nastepnej notce.
Poza tym w nocy jakos tak sie dziwnie dzieje (to samo pamietam z poprzednich operacji) ze nagle czlowiek czuje, ze mu cos tam przeszkadza, dretwieje, dokucza, ciagnie. A ma co dretwiec, dokuczac i ciagnac, bo przeciez bylo ciecie kosci, jest szycie, jest drut zabezpieczajacy zrastanie sie kosci, sa szwy, no to wszystko ma prawo bolec. Nie boli, wiec nie biore zadnych lekow przeciwbolowych, ale jest upierdliwe glownie noca. I tak wstaje i laze, bo jak przejde przez cale mieszkanie, to widocznie pobudza sie krazenie i jest lepiej.
Wiem juz, ze powinnam ograniczyc picie kawy, bo ta mnie goni do lazienki, a kazde wstawanie z lozka to caly proces, zdjecie poduszki, zalozenie buta, spacer po chalupie i wymiana okladu lodowego, ktorych zapas mialam w przenosniej lodowce na noc, zeby sie nie szwedac. A przeciez i tak sie szwedam i do tego mysle, bo boje sie nie tylko odlezyn na dupie, ale rowniez odlezyn na mozgu:)
I tak jak wstalam tuz po 3ej w nocy to wymyslilam, ze koniecznie musze chodzic po mieszkaniu z laska, bo to odciazy mi stawy biodrowe, ktore cierpia na skutek duzej wysokosci buta w porownaniu z domowym kapciem.
Wymyslilam tez, ze koniecznie musze przymierzyc czy moje swiezo zakupione buty zimowe beda mialy odpowiednia wysokosc obcasa dla zrownowaznienia balansu z butem. Nawet wyciagnelam pudlo z tymi butami, ale jednak przyszlam po rozum do glowy, ze takie proby moze powinnam robic w dzien jak Wspanialy jest na chodzie na wypadek gdybym nie potrafila na poczatek utrzymac balansu.
Odlozylam wiec pudlo z butami i poszlam grzecznie spac, wczesniej wkladajac w poduche nowy oklad lodowy.
Ale znow wstalam o 4:30 zeby polazikowac i wrocic do lozka.
O 6tej juz nie wytrzymalam i wlaczylam kawe, co to ja Wspanialy przygotowal wieczorem i z kubkiem swiezej kawy wrocilam do lozka, odpalilam kompa i zaczelam lazic po znajomych stronach i blogach.
Bylo 20 minut po 7ej jak bylam w kuchni i uslyszalam, ze chyba Wspanialy wstal. Bardzo mnie to ucieszylo, bo ja lubie jak on jest juz na chodzie:)
Jest komu potruc troche;)
-- Skarbie, wstales? Chodz tu na chwile?
-- Wstalem, ale pozwol ze chociaz gacie na tylek zaloze, co sie stalo?
-- Nic, nic, zaloz te gacie ja tylko chce zrobic maly eksperyment.
-- Jaki eksperyment?!?! Kobieto, czy Ty mozesz chociaz teraz przestac kombinowac?
Jak wychodzil z sypialni to juz stalam w livingroom z lewym butem w rece i wyjasnilam, ze chce sprobowac czy dam rade chodzic w tym po ulicy.
-- Czy Ty naprawde musisz to robic TERAZ?
-- No przeciez juz nie spisz, ciesz sie, ze nie zrobilam tego o 3ej w nocy, kiedy to pomysl zaswital mi w glowie.
-- O 3ej w nocy, to ja spalem i cokolwiek by sie nie stalo to bym nie widzial, a teraz to moze pozwol, ze chociaz wypije kawe.
-- To Ty sobie wez kawe, a ja tymczasem zaloze tego buta, pod reka mam juz przygotowana laske i zobaczysz nic sie nie stanie.
Zalozylam buta, wstalam i przeszlam pare krokow, nie jest to idealnie co do milimetra dopasowana wysokosc, ale bedzie dobrze. Zdjelam buta i juz bylo po eksperymencie:)
Teraz przynajmniej wiem, ze jak w srode mam jechac na zmiane opatrunku to nie musze sie martwic w czym mam wyjsc na ulice.
No, przeciez sroda juz za rogiem;)))
Po tej pierwszej nocy Wspanialy stwierdzil, ze nigdzie sie nie wynosi i bedzie caly czas spal ze mna.
-- Hmmm i nie przeszkadza Ci to, ze ja laze, krece sie, wstaje, stukam, wlaczam komputer albo telewizor w srodku nocy...
-- Nic mi nie przeszkadza i nigdzie sie nie wyniose - powiedzial stanowczo i dodal - Pamietasz co sie stalo w nocy ze srody na czwartek?
-- No dobrze, juz dobrze, pamietam - zgodzilam sie potulnie...
A o tym co sie stalo w nocy ze srody na czwartek bedzie w nastepnej notce.
Witaj Staedust
ReplyDeleteCzytając pomyślałam,że jesteś bardzo dzielna.
Ale najważniejsze ,że już jest po operacji.
Teraz to już codziennie będzie lepiej.
Masz obok siebie wspaniałego ,który pomoże Ci przetrwać najcięższe dni.
No i masz też swój humor,który też Ci pomoże.
Ściskam Cię mocno:))
Zdrowiej! Przesyłam pozytywne wibracje!
ReplyDeleteO żesz... to ja czekam :))
ReplyDeleteTeniu--> Dziekuje:) Jest fajnie, tylko ja tak nie moge za dlugo, wiec na szczescie moge lazic troche. Najbardziej szkoda mi pogody, bo dzis bylo 13C i piekne slonce, az sobie nie moglam odmowic i posiedzialm troche na tarasie;)
ReplyDeletePozdrawiam.
Lilla--> No juz idzie z gorki, pierwsza doba za mna:))
ReplyDeleteBabo iimajko--> Jutro o tym napisze, bo dzis to juz byloby za duzo.
ReplyDeleteOdleżyny na mózgu najszybciej robią się w nocy. Z niemyślenia. Oczywiście :)))
ReplyDeleteAleż Ty wymyślasz kobieto i zamęczasz po nocach jakimś łazikowaniem swojego Wspaniałego ;)
ReplyDeleteButy i poducha pierwsza klasa!!! Dosłownie popsikać brokatem i heja na jakiś festyn ;)
A tak poważnie, to fajnie, że pomimo bólów masz werwę i siłę do żartów. Oby szybko się zagoiło. Pozdrawiam :)
No, ładny bucik i taki wysoki koturn to akurat dla takiego kurdupla jak ja...ale jednak już nie obecnie:(( Już teraz nie mogę ani na wysokim, ani tez na płaskim - kiepska sprawa, jednym słowem. Ale u Ciebie tam logistyka pierwsza klasa i mimo to trafia się coś nieprzewidzianego, jak to w życiu... Humorystycznie opisane, ale wcale Ci nie zazdroszczę - chyba że Wspaniałego! ;))) Trzymaj się i nie daj się odleżynom !
ReplyDeletemalgoska--> Dlatego wstaje regularnie co dwie godziny i glowkuje:)) Boje sie zeby mi sie z nudow zwoje nie rozprostowaly:))
ReplyDeletegalopku--> Ja sobie zwykle dekorowalam te buty i przypinalam do nich rozne takie guzikowe odznaki najczesciej z usmiechnieta mordka, albo "kiss me I'm Polish" i jak szlam to te blachy dzwonily:) Moj doktor ciagle jeszcze ma w gabinecie zdjecie mojej stopy w takim udekorowanym bucie a to bylo 17 lat temu. Moze i teraz cos wymysle, tylko nie bardzo pamietam czy mam jeszcze te blaszaki, ale trzeba ruszyc glowa;) Dzieki ze mnie natknelas:))
ReplyDeleteKwoko--> Bije sie w piers obwisla, jeszcze nie poszukalam tej zagadki, ale pamietam i na pewno to zrobie, jakos nie mam czasu w tym chorowaniu:))) A z tym humorem, to juz tak mam, ze jakos nie potrafie brac zycia za bardzo na serio;)
ReplyDeleteStardust, doskonale rozumiem , ze w nocy czujesz to na co w dzien nie zwracasz uwagi. Poza tym zdazylam sie zorientowac, ze jestes z tych co maja przyslowiowy "pieprz w pupie" i Cie nosi.
ReplyDeleteMiej na wzgledzie komfort psychiczny Wspanialego i za duzo nie fikaj, bo sie chlop wykonczy :D
Doskonala jest ta poduszka.
Trzymaj sie dzielna dzielna kobieto !
PS. Z medytowania sie nie smieje i sama chcialabym potrafic.
śliczny, kosmiczny bucik, wygląda jakbyś szykowała się na spacer co najmniej po księżycu :) dobrze że masz poduchę - bo ta przynajmniej wygląda na wygodną
ReplyDeleteżyczę szybkiego powrotu do zdrowia
Wracaj szybko do zdrowia kochana.:-***
ReplyDeletePola--> Wspanialy sie nie wykonczy, bo on jest juz uodporniony i olewa moje fikanie:)) Chyba dzieki temu ciagle jest nam dobrze razem. A z tym pieprzem to chyba raczej moja przewrotna natura, bo ja bron buk nie rwe sie np. do zadnej roboty:)) I jak moge sie ruszac to chetnie poleze i posiedze, gorzej jak wlasnie musze lezec, to wtedy mnie nosi;))
ReplyDeletePaulina--> bucik jest naprawde kosmiczny:)) a poducha nawet obesrana jest wygodna. Wspanialy sie wlasnie pukal po glowie, ze zamiescilam takie zdjecie, bo przeciez moglam poczekac do jutra jak poducha bedzie czysta. No coz, ja tam sie nie wstydze, bo wypadki chodza po ludziach a moi czytelnicy mam nadzieje nie z Sanepidu:)))
ReplyDeleteRuda--> Wroce, wroce, juz mam pierwsza dobe za soba, to tak jakby juz z gorki:))) Buziam:***
ReplyDeleteheheh wracaj do zdrowia :)
ReplyDeleteanjacaro.blogspot.com
Hej, co za eleganckie butki! Szyk pierwsza klasa, ale uwazaj na siebie, nie biegaj za duzo : )
ReplyDeleteJAk nie boli to jest dobrze, no i masz mnostwo czasu na pisanie i zero wymowek :) Straszniem ciekawa co sie stalo w nocy ze srody na czwartek.
ReplyDeletema chlop sile ptzebicia, moj o posturze niedzwieduia, nie mial szans zeby mnie przekonac do powrotu, do sypialni, az nie wydobrzeje, gdy leze mirzi mjie nie tylko moj kadlub, ale kazdy inny, nawet najukochanszy, obok mnie....zeby nie bylo, koty tez :)))
ReplyDeleteUmordujesz się cokolwiek, no ale potem będzie dobrze, więc chyba warto :) Najważniejsze, że potrafisz się z tego pośmiać ;) Szybciej sie zregenerujesz, to pewne.
ReplyDeleteCieszę się, że dajesz sobie radę i teraz to już tylko z górki:) Trzymam kciuki byś jak najszybciej wydobrzała i znów mogła nam swoje wspaniałe spacery pokazywać. Pozdrawiam:)
ReplyDeleteCieszę się, że jednak znalazłaś, w tym schorowaniu, chwilę na zbliżenie się do mojej zagadki i wprawdzie u siebie tez Ci odpowiedziałam, ale co mi szkodzi jeszcze raz o tym samym... ? Przynajmniej podtrzymuję z Tobą stały kontakt w tej Twojej niemocy !! A jak tam się ma TWA nóżka oraz poduszka ( nie tak bardzo była pobrudzona w/g mnie) ?
ReplyDeletesiła wyobraźni działa:)))
ReplyDeleteAnja--> Dziekuje:)
ReplyDeleteSocjo--> Nie da sie w tym biegac:) Wspanialy mowi, ze chodze jak pirat z drewniana noga:)))
ReplyDeleteevita--> Niestety najgorsze sa noce, bo wtedy czuje kazdy szew i krece sie, bo co chwila musze zmieniac lekko pozycje na wygodniejsza, bo zaczyna sie odretwienie. No ale, w koncu to operacja, cos musi dokuczac:))
ReplyDeletemarga--> Ano ma sile przebicia, ale jak przeczytasz nastepna notke, to sie dowiesz dlaczego:)
ReplyDeleteEwaP--> Na pewno warto, co do tego nie mam watpliwosci, bo to nie jest moj pierwszy raz wiec wiem, ze lepiej sie samo nie zrobi:)) Nie ma na co czekac, wiec ja ide pod noz zanim jest zle:))
ReplyDeletekiciu--> Na spacery to trzeba troche poczekac niestety;/ ale co tam, czas tak szybko uplywa, ze zanim sie obejrzymy juz bede na chodzie;)
ReplyDeleteKwoko--> A ja sie ciesze, ze co prawda za drugim podejsciem, ale udalo mi sie zagadke rozwiazac:) Poducha wlasnie zaraz pojedzie do pralni:))
ReplyDeleteIva--> Dziala:) Troche zawodzi w nocy, ale tez w nocy jakos sie te wszystkie dyskomfortowe odczucia nasilaja. Mimo wszystko udalo mi sie ciagle nie brac tabletek przeciwbolowych, a to wazne. Nie chce ich brac, bo powoduja zaparcia, a ja i tak mam teraz malo ruchu, wiec sie boje, ze wszystko sie we mnie zatrzyma:)))
ReplyDeleteŁadna kukiełka;) (tak u nas mówili na gips albo inne ustrojstwo usztywniające:D)
ReplyDeleteDawno nie zaglądałam nigdzie, nawet do Ciebie.
ReplyDeleteMam nadzieję, że szybko po tej operacji wrócisz do zdrowia!
Powodzenia
iw