Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, January 16, 2012

Poszlo!!!

Pierwszy dzien pracy zaliczony.
Trudno to nazwac dniem, bo zaczelam o 12:30 a skonczylam o 3:30 i w tym mialam 90 minut lezenia.
Ale w pracy bylam? Bylam.
Czyli dniowka zaliczona:))
Jedyne co mi przeszkadza to zimno. No ale dopoki to nie snieg, albo deszcz to na zimno mamy rozwiazania.
Bedac kobieta zapobiegliwa, przewidywalam, ze moze byc zmino, a to troche komplikuje moje poruszanie sie po miescie. Komplikuje ze wzgledu na fakt, ze nie moge zadnych cieplych gaci na dupe zalozyc.
Najlepsze bylyby dzinsy, ale sie nie da, bo za sztywne i tej stopy poskladanej na druty do nogawki nie wloze. Mam dwie pary spodni takich szerokich, ktore sie bez problemu wklada, ale one sa z moleskin, a to cienki material. W dodatku jak nogawki szerokie, to wiatr po nich hula.
Wiedzac o tym wszystkim i przewidujac, ze moze byc zmino juz kilka miesiecy temu z mysla o operacji zamowilam sobie kalesony.
Tak, to nie jest pomylka, chodzi o kalesony:))
Takie cienkie z jakiegos jedwabiu, ktore nosi sie pod spodnie tylko w wyjatkowo zimne dni.
No ale oczywiscie nie bylabym soba, gdybym zamawiajac dokladnie przeczytala co zamawiam;)
I dzis rano okazalo sie, ze kalesnoy sa meskie (!!!)
Wspanialy tarzal sie po podlodze ze smiechu jak zobaczyl ten rozporek z przodu, a ja na to spokojnie:
-- Nareszcie idac sladem niektorych chlopow bede sie mogla podrapac.
Nie moglam sie za wiele smiac, bo ubieranie sie jest teraz czynnoscia dosc skomplikowana i musze sie caly czas skupiac zeby nie stanac stopa bez buta na podlodze.
W skupieniu wiec staralam sie naciagnac galoty na dupe...
Ups!!!!!!!! Nie da rady... bo meskie to znaczy nie tylko rozporek, ktory mi osobiscie akurat w niczym nie przeszkadzal, ale to glownie znaczy biodrowki bez miejsca na biodra.
Ja pierdole!!!
Wilam sie jak waz ktoremu zaklinacz gra na fujarce, odstawialam taniec brzucha, probowalam na zassanie, a gacie jak wlazly do wysokosci 3/4 dupy, tak sie zaparly i ani rusz wyzej.
No szlag, to ze nie chcialy sie dac wciagnac wyzej to im nawet wybaczylam, ale, ze za cholere nie daly oddychac, to juz mialam im wielce za zle.
Czulam sie jak baleron, albo parowka przewiazana na pol i nie moglam sobie wyobrazic czy dam rade sie w tym poruszac, a juz nie daj buk siedziec. A przecie moja praca siedzaca.
Ja walcze z gaciorami, oczy mi juz na wierzch wyszly i sie zapowietrzylam, a co robi Wspanialy?
Zebral zwloki z podlogi i trzymajac sie za brzuch skacze ze smiechu jak pilka.
Wkurwa dostalam.
Obsobaczylam go jak pismo swiete nakazuje i kazalam przyniesc nozyczki.
Jak juz przyniosl to nakazalam zakonczyc trzesawke i ciac.
-- Jak to ciac? Co ciac?
-- Tnij te francowata oblamowke co tak wszystko trzyma, tylko mi brzucha nie utnij!
-- Ale jak Ty chcesz zebym to cial? Moze je najpierw zdejmij...
-- Mowy nie ma, nie zdejmuje, za duzo mnie to kosztowalo, zeby je na siebie wciagnac. Zrob dwa naciecia w poprzek paska po obu stronach na bokach i z glowy.
-- A jak przetne i gaciory sie rozleca?
Znow dostal ataku trzesawki, a ja kurwa mac spocona jak mysz koscielna. Mial szczescie, ze nie moglam robic zadnych gwaltownych ruchow bo bylabym gada udusila.
-- Jak sie rozleca, to nie bedzie gaci i nie bedzie problemu, poza tym, ze mi dupa zmarznie. Przestan rechotac, bo to wcale nie jest smieszne, skup sie i tnij.
W momencie kiedy mowilam, ze to nie jest smieszne sama wybuchnelam smiechem i teraz ja trzesac sie padlam na lozko, ktore na szczescie bylo w poblizu.
Jak nam juz trzesawki minely, to wreszcie przecial ten pasek z jednej potem z drugiej strony i co prawda gacie wyzej nie daly sie wciagnac, ale odzyskalam swobode oddychania i oczy mi sie cofnely jak nalezy w glab oczodolow. Juz mi o nic wiecej nie chodzilo.
Chuj tam, jak zjada, to sie zatrzymaja na spodniach, nogawka nie wypadna... niech sie dzieje wola nieba.
Dokonczylam ubieranie i Wspanialy poszedl do garazu po samochod.
Jakos dowiozl mnie na miejsce i pomaszerowalam na gore.
Okazalo sie, ze byly zupelnie niespotykane luzy na ulicach i przyjechalam 30 minut przed czasem, no to sobie ustawilam lezanke na odpowiednie poziom nog i lekko podnioslam glowe i zaleglam na te 30 min.
Szczerze mowiac to mam w pracy lepsze warunki do lezenia niz w domu, zeby tylko ta lezanka byla tej szerokosci co lozko w domu, to pewnie bym zamieszkala na miesiac w pracy. A komfort lezanki polega na tym, ze dokladnie przylega do ciala i daje wsparcie na caly kregoslup, a w domu jak leze plasko i mam poniesione nogi na poduszce od kanapy, to niestety czesc mojego kregoslupa wisi w powietrzu bez oparcia.
I tak co dwie klientki to mialam 30 minut lezenia z nogami w gore. Dodatkowo zakupilam juz wczesniej taki specjalny bandaz, ktory jest nasaczany jakims preparatem, ze trzyma zimno. Owinelam tym bandazem noge powyzej kostki i bylo zupelnie tak jakbym trzymala na stopie lod.
Na koniec dnia odwinelam bandaz i wsadziam go do lodowki, bedzie gotowy na srode.
Wspanialy proponowal, ze po mnie przyjedzie, ale ja nie chcialam, bo dla mnie jest wazniejsze, zeby wrocic subwayem i autobusem tak jak robie to normalnie. Tym razem chcialam sprawdzic jak dlugo mi to zajmie, bo tym sposobem bede wiedziala jak duzo czasu powinnam sobie dac na dojazd do pracy.
Nie bylo zle.
Po ulicach i w subwayu uzywam laske.
Nie dlatego, ze musze, bo naprawde to bez laski chodzi mi sie nawet latwiej, ale chodzi mi o to, zeby mnie nikt nie popchnal, nie nadepnal na nic, ot takie zwykle bezpieczenstwo poruszania sie w tlumie.
Z mojego doswiadczenia wynika, ze ludzie nie widza osoby w dziwnym bucie, bo tak nisko nie patrza, ale za to widza osobe z laska i sa bardziej ostrozni, usuwaja sie z drogi.
I tak wlasnie bylo.
Ja sobie z laska robilam stuk puk, a ludzie schodzili mi z drogi.
Schody pokonuje jak roczne dziecko na zasadzie przystawiania stopy, czyli znow idzie to dwa razy dluzej niz normalnie, ale da sie wykonac.
Wrocilam do domu, przebralam sie, obejrzalam stope.
Nic jej nie jest, nawet nie jest spuchnieta w kostce, no moze ma lekki obrzek, ale moja prawa stopa w kostce jest zawsze minimalnie grubsza od lewej. Nie pytajcie dlaczego, bo sama nie wiem.
Polezalam chwile, Wspanialy w miedzy czasie zrobil obiad, zjadlam, napisalam notke i uciekam.
Jutro mam wolne, wiec bede odpoczywac, ale nie bedzie mnie przy kompie tak jak bylam przez ostatnie dni, bo tamten lekki laptop odwiozlam do pracy, a tego domowego przestawiac z pokoju do pokoju nie bede.
Ale na pewno jutro troche przed nim posiedze:))

32 comments:

  1. Dzielna dziewczyna! Sama powiedz, w czym baba z jajami ma chodzić zima? Jasne, ze w kalesonach! ps. na drugi raz to nakrec video jak sie odziewasz, niech reszta swiata tez ma radoche!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, Ty mnie nie podpuszczaj:)) Wystarczy, ze o tym pisze, a reszta swiata niech uzywa wyobrazni;)

      Delete
  2. Replies
    1. Elu, ale nie bardzo mialam inne wyjscie;))

      Delete
  3. Podziwiam, bo świetnie sobie radzisz. Bardzo się uśmiałam jak wyobraziłam sobie Waszą walkę z kalesonami. Najważniejsze to jednak traktować wszystko z uśmiechem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ilenko, bo zycie tylko na wesolo ma sens, moim zadniem.

      Delete
  4. Czytajac z usmiechem na twarzy pospiewywalam sobie pod nosem..... chlop zywemu nie przepusci, chlop zywemu......
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ina, zebys wiedziala;) Chlop zywemu nie przepusci, a baba jeszcze bardziej zawzieta;))

      Delete
  5. Dzielna bestia z Ciebie Stardust :))
    Wiem, że się powtarzam, ale taka prawda :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Laki, dzielna nie dzielna, ale zawzieta w tym przypadku;)

      Delete
  6. No widzisz... a my, faceci, mamy to codziennie ;))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Volus, no moze nie codziennie, bo chyba latem nie nosicie kaleson? A Wspanialy to w ogole patrzyl na to jak na eksponat jakis prehistoryczny;))

      Delete
    2. Kalesonów nie... ale przeszkadzajkę zawsze :)

      Delete
  7. Zawsze można było urżnąć i nosić jako pończochy, a na górę jakies reformy czy męzowskie bokserki :D

    Jak zimno to ja też nie patrzę co, byle grzało ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, ale do ponczoch musialabym miec pas, a wiesz my takich eksponatow do podwyzszenia napiecia nie uzywamy;))

      Delete
  8. musze w domu na wolnym nadrobic wpisy, bo w robocie nie daja mi sie skupic! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Margo, tak to jest, ze nie zawsze da sie czytac w pracy:)

      Delete
  9. Dzielna dziewczyna z Ciebie. Ale się ubawiłam tym męskimi galotkami. Ja sobie zakupiłam rajstopy welurowe, właśnie z okazji zimna.Wiesz, w sportowych sklepach można zakupić takie spodnie, które mają suwaki po zewnętrznych stronach nogawek, od stopy do biodra. Mają lekką ocieplinę, a suwak jest rozdzielny.Tak normalnie to służą narciarzom, ale Ty prawie jak narciarka po kontuzji:))
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, ja tez moglam zalozyc legginsy, ale to jest za grube zeby nosic pod spodniami. Te kalesony sa niewiele grubsze od rajstop i do tego maja fajny poslizg bo sa z jedwabiu, wiec sie nie czepiaja spodni.

      Delete
  10. I co z tego że się do zimy ja do wojny przygotowałam? mam ciepłe rajstopy, jakieś skarpety, szaliki i inne takie. Wszystko jest tylko zimy nie ma;D
    PeeS. Jesteś Zuch baba;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, u nas bylo wczoraj -5C a to dla mnie Syberia.

      Delete
  11. A mi w tym roku odbiło - nawet porządnej kurtki nie nabyłam :) I dobrze, bo tylko by w szafie wisiała.
    Podziwiam upór kalesonowy, Star :))))

    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, wczoraj mielismy -5C a dzis jest juz +4 ale takie dni z minusowa temperatura moga jeszcze byc, a to dla mnie bardzo zimno, wiec wolalam sie zabezpieczyc;))

      Delete
  12. ale nie zapominaj, że musisz się oszczędzać!:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iva, pol godziny pracy na siedzaco przeplatane pol godzinnym lezeniem to chyba jest oszczedzanie;)) I w sumie robie to co drugi dzien. Czy mozna sie bardziej oszczedzac? Pewnie tak, mozna nie robic nic i lezec przez 4 tygodnie, ale dla mnie wlasnie to jest nie do zniesienia;)))

      Delete
    2. dobrze, że nie musisz leżeć bez ruchu:)Ale... i siedząc można się zmęczyć;)) Zdrowiej i wracaj jednak do minionej normalności:)

      Delete
  13. szkoda że nie prowadzisz fotobloga !!!
    komizm sytuacji polega na tym że część nogi ( no bo wiadomo gdzie nogi się kończą ) chcesz ochronić przed zimnem a część musisz jednak mrozić
    i tak do ludzi z laską czuje się respekt ( nigdy nie wiadomo kiedy nią machną do góry hahaha)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, z tym ogrzewaniem i mrozeniem roznych czesci ciala, to zwykla zlosliwosc natury, ale dam sobie rade;)) A laske bardzo lubie, ale ja z tych co okulary tez zaczela uzwyac zanim byla prawdziwa potrzeba, no lubie i nic na to nie poradze;))

      Delete
  14. Komicznie to przedstawilas;))) Z tego niezly bylby film niemy, jak sie mocujecie z tymi "galotami" hehehe
    Ja w tym roku jeszcze nie mialam nic pod spodniami (poza majtkami i skarpetami oczywiscie)Nie ma zimy to i rajtuzki nie sa potrzebne a ja zmarzluch jestem;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, kto sie mocowal to sie mocowal:) Ja sie mocowalam, a Wspanialy sie tarzal po podlodze ze smiechu. Wiem, ze nie ma zimy, ale u nas -5C to juz zima;)) No i ja teraz chodze w zwolnionym tempie wiec wiesz nie mam sie jak rozgrzac. Ale juz dzis jest cieplej, wiec jakos przetrwam ten sezon kalesonowy;))

      Delete
  15. Chciałabym to zobaczyć. Kalesony, nie od dziś wiadomo, dobre na wszystko. Pozdrawiam

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...