Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, January 23, 2012

Zatkalo mnie

Od ponad roku czytam Wysokie Obcasy, czytam raczej nie regularnie, wiec moze powinnam napisac "podczytuje". Ale jednak czytm, bo jak wpadam na "podczytywanie" to zawsze wyszperam cos co wczesniej przegapilam i nadrabiam.
Nie wazne....
Dzis przeczytalam i zanimowilam...

Staram sie to porownac z moim ostatnim doswiadczeniem medycznym...
nijak nie moge.

Czytam dalej i znow sie doczytalam ciekawostki
Ciekawostka jest to o tyle, ze w dniu 18 stycznia jak byl masowy, zreszta miedzynarodowy protest (w blokadzie Wiki wzielo udzial wiele innych krajow, nie tylko Stany) przeciwko aktowi SOPA & PIPA to czytalam miedzy innymi reakcje typu "w Ameryce nie ma demokracji"
No i masz babo placek...

Szkoda, ze dzis pada... poszlabym do pracy i bylabym zdrowsza;))

135 comments:

  1. Tez to przeczytalam,rozbolal mnie leb!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, bo to sie nie miesci wiec leb musi bolec.

      Delete
  2. Replies
    1. Bosy, ale dlaczego? Tego nie moge pojac. Ja tu zyje, jak niektorzy mowia "w obcym kraju, wsrod obcych" i czegos podobnego nigdy nie doswiadczylam. Jak mozna tak traktowac drugiego czlowieka? rodaka? kogos kto akurat potrzebuje wspolczucia i troski? Jak mozna??

      Delete
    2. a jesteś przekonana Star, że w innym kraju to by się nie mogło zdarzyć? w prasie - szczególnie tej co ją ludzie chca czytać - są opisywane historie kuriozalne, wyjątkowe, nie to co jest regułą i wszyscy znają tylko to co ma przyciagnąc uwagę jak cielę z dwoma głowami. kiedyś urban wysyłał koce do Stan ow dla tych biednych bezdomnych i też część opinii publicznej była wstrząśnieta. trzeba mieć trochę filtru. skurwysyństwo zdarza się wszędzie. wszędzie można wpaść pod samochód. stracić torebkę na ulicy. albo zatruć się w knajpie. Ty nie doświadczyłaś podobnego klimatu. ja - mimo tego że leczę się tylko tutaj i rodziłam też tutaj - także nie doświadczyłam. po prostu bądźmy wdzięczne losowi, że nie miałyśmy aż takiego pecha!

      Delete
    3. Spt, mam wrazenie, ze posiadam wystarczajaco duzo filtru i rowniez zdaje sobie sprawe, ze takie rzeczy zdarzaja sie wszedzie. Nizej opisalam afere w Domach Starcow, ktora miala miejsce 15-20lat temu w NYC, czyli mam oczy otwarte i nie jestem selektywnym dalekowidzem. Natomiast oprocz tego konkretnego artykulu jest tam rubryka "zobacz tez", ktora poleca podobne artykuly, co swiadczy wielokrotnosci takich "zdarzen". Koce od Urbana pamietam, akurat byly to czasy koncowki mojego zycia w Polsce i wiesz co? Przydalyby sie i teraz, szkoda, ze nikt tej akcji nie sfinalizowal na serio, a tylko potraktowal jako nabijanie sie z dzikiego zachodu.

      Delete
  3. Czytałam na raty, bo mnie dławiło...
    brak mi słów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sydonio, bo tego sie nie da przeczytac jednym ciegiem.. mnie tez brak slow.

      Delete
  4. mnie zastanawia jeden fakt, martwa ciaza, to zagrozenie zycia dla matki, wiec porod wywoluje sie natychmiast, a nie czeka tyle czasu, moja siostra dziesiec lat temu byla w takiej ciazy i lekarz zaraz po stwierdzeniu, ze dziecko nie zyje, bez zwloki zawolal karetke pogotowia, ktora zawiozla ja do n ajblizszego dyzurnego szpitala, gdzie natychmiast zawieziono ja na porodowke, a byl to szpoital, ktory nie ma w Szczecinie dobrej opinii, to samo bylo tutaj cztery lata temu, z moja kolezanka pracowa

    od pierwszych zdan tego artykulu nie chcialo mi sie wierzyc w to co tam jest napisane, no i to czekanie, chyba na zarucie ciazowe, a tym samym zejscie smiertelne pacjentki, w pelni potwierdzilo, ze historia ta wyssana jest z palca, a toz kolei potwierdzilo, ze dobrze robie nie czytujac tego rodzaju prasy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Margo, nie rozumiem Twojego stanowiska, zwlaszcza, ze mieszkasz od ponad 20 lat w Niemczech. No ale skoro uwazasz, ze masz prawo do takich autoratywnych ocen, to juz Twoja sprawa.

      Delete
  5. Artykuł istny horror, z tym, że to nie fikcja... Niestety coś o tym wiem z najbliższego mi otoczenia :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Auroro, tez niestety nie wierze, ze to fikcja. Dzieki Bogu mam nadzieje, ze nie jest to masowe zjawisko, ale nawet jako przypadek nie powinno miec miejsca.

      Delete
  6. Poryczałam się właśnie...Ja miałam położną swoją i 2 wspaniałe porody (pewnie dlatego, że opłacone). Współczuję kobietom, które mają tak straszne doświadczenia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO, rozumiem, ze doswiadczenia z prywatnych uslug medycznych sa lepsze niz te z panstwowych, ale to ma byc lepsze w granicach przyzwoitosci. To co jest opisane w tym artykule niestety wola o pomste do nieba.

      Delete
    2. Gwoli ścisłości - to były porody z położną, opłacone w szpitalu państwowym, z tym że wyłącznie położniczym. Pewien standard zachowań ludzkich w placówkach lekarskich musi jednak istnieć. Chyba należałoby na studiach położyć większy nacisk nie tylko na leczenie pacjentów, ale i na jakość kontaktów z nimi.

      Delete
  7. No cóż, Gdańsk też duże miasto... bez takiego bólu, ale traktowanie podobne, ganianie po korytarzach między pokojami badań z cieknącą po nogach krwią, bez żadnej ligniny, pomiędzy obcymi odwiedzającymi, łóżko w sali ze zdrowymi ciążami, ani słowa o możliwości pochówku...
    Zaledwie 3 lata temu.

    ReplyDelete
  8. Czytałam o "płodziku" dwa dni temu. Zrobiło mi się strasznie. Też miałam u siebie o tym napisać, ale teraz już nie będę. Okropne, dzikie i nieludzkie. I wcale nie taki rzadki w naszych szpitalach brak człowieczeństwa. Mam wrażenie, że to zjawisko się nasila. Tak, jak nasila się brak szacunku do człowieka w ogóle.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, witam i od razu (zanim zapomne) wyjasniam, ze czytam Twojego bloga, ale niestety nie moge komentowac:( Miejmy nadzieje, ze to sie niedlugo odkreci.

      Mnie zastanawia, skad sie bierze w ludziach taka ozieblosc, graniczaca wrecz z nienawiscia do drugiego czlowieka? No i ten "plodzik" czy naprawde w tym momencie zdrobnienie jest potrzebne? No ale 3 lata temu jak pojechalam na pogrzeb mojej mamy to pan w domu pogrzebowym tez powiedzial, ze beda zamykac "trumienke". Do dzis nie rozumiem dlaczego go nie spoliczkowalam.

      Delete
    2. Star, bo myślami byłaś gdzie innej, a bezsilność w takim momencie jest często paraliżująca nawet tych silnych...

      Delete
    3. No to poczekam cierpliwie na komentarze u mnie :)

      Delete
  9. Niestety, żadne zmiany procedur nie uzdrowią jakości obsługi chorych ludzi. Wciąż pracują w ochronie zdrowia ludzie, dla których człowiek w każdej fazie swojego rozwoju jest zbędnym ogniwem, ludzie, którzy nie rozumieją, że człowiek ma być traktowany podmiotowo, a nie przedmiotowo. Niestety są, ludzie w miejscach, w których nigdy nie powinni znajdować się. Personel medyczny powinien poddawany być testom psychologicznym przed zatrudnieniem oraz okresowo, tak jak w policji.
    Ja większą część życia spędziłam w szpitalach i miałam szczęście, że nie spotkałam medycznych kanalii, bo jednak większość ludzi jest oddana tej służbie, jaką jest pomoc chorym.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iva, widocznie jest ciezko byc czlowiekiem. Ja naprawde nie wiem co o tym myslec, wiem, ze to mnie poruszylo do granic ludzkiej wrazliwosci.

      Delete
  10. Replies
    1. Beata, ale dlaczego nie moze byc? Tu i tam pracuja ludzie, ktorych zadaniem jest opieka i sluzba chorym.

      Delete
  11. Wstrzasajace!!! wprost bark slow aby skomentowac.
    Czy nie ma zadnego prawa broniacego interesow pacjenta?....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, nie wiem i nie potrafie nawet logicznie myslec po tym co przeczytalam. Moim zdaniem to jest sprawa kryminalna.

      Delete
  12. Replies
    1. Ataner, dokladnie "wszystko opada" sama mialas niedawno do czynienia z tutejsza sluzba zdrowia, wiec wiesz jak to wyglada.

      Delete
    2. Star! Sluzba zdrowia w USA jest rewelacyjna! Uwierz mi! Teraz zmagam sie z ubezpieczeniami, ale to jest niewazne - moj maz zyje¡¡¡ I zastanawiam sie, gdyby taka sytucja zdzrzyla sie w Polsce- czy moj maz mialby sznse na przezycie?!!!!!
      Przykro mi to napisac, ale chyba nie!
      Mam wrazzenie, mimo wszystko, ze tutaj w USA, lekarze jednak dbaja o zycie czlowieka w mysl ich" przysiegi" dbaja ! I twoj statut spoelczny, czy jestes bezdomnym, czy nie - tak na prawde nie ma znaczenia! ( mysle! ze, lekarze sa ubezpieczeni na takie przypadki jak pacjent, NIE UBEZPIECZONY!!!!!!!!!!!!!!

      Delete
    3. Ataner, wlasnie o to mi chodzilo i przyznam, ze troche Cie sprowokowalam do tej wypowiedzi:)
      Dokladnie tak jest. Ja bylam w szpitalu miejskim (zreszta czyli najgorsza kategoria w Stanach) pol roku po przylocie do Stanow. Nie tylko, ze nie mialam ubezpieczenia, ale nawet nie mowilam po agielsku. Masz pojecie, ze nikt na mnie nie wrzeszczal, nie zostawil mnie z bolem na srodku korytarza tylko dlatego, ze ja nie moglam powiedziec o co mi chodzi, ani nie rozumialam co do mnie mowiono. Po prostu znalezili pielegniarke, na zupelnie innym oddziale, ktora mowila po polsku i ona byla moim tlumaczem. Przez 3 dni mojego tam pobytu, ta pielegniarka byla niemal na kazde zawolanie do mojej i lekarzy dyspozycji. I to bede pamietac do konca zycia. Dlatego mnie tak szlag trafia jak czasem slysze glosy, ze my imigranci jestesmy "nie u siebie, wsrod obcych" itp.

      Delete
    4. Aaa i jeszcze dodam, ze szpital wystapil z wnioskiem o ubezpieczenie dla mnie na te okolicznosc:))) Oni wszystko zalatwili jak tylko podpisalam papiery, w sumie nie dostalam pelnego ubezpieczenia, bo mielismy za wysokie dochody, mimo, ze tylko Owczesny pracowal w tamtym czasie, ale to co mialam zaplacic moglam splacac w miesiecznych ratach nawet po $1 miesiecznie.

      Delete
    5. T PROWOKATORKO, TY!!!! Hahahaha...., tutaj w USA, mimo wszystko dba sie o czlowieka - i to jest najwazniejsze i b. wazne! Buziaki:))))
      BO "LUDZ"JEST NAJWAZNIEJSZY!!!!!!!!! A

      Delete
    6. A tak powaznie, nasze ubezpieczenie, ma sie ni jak do kwot za szpiatal i operacje jakie pszedl. p. - wiec teraz jestem przeszesliwa, ze przezyl, a rachunkami bede martwila sie, pozniej:)

      Delete
  13. Takie rzeczy ciagle zdarzają się w Polsce właśnie dlatego że nie ma procedur.
    Martwa ciąża nie jest zagrożeniem życia, przewóz karetką to nieporozumienie. I oczywiście brak procedur.
    To klasyczne myślenie zyczeniowe, żeby lekarze i inny personel medyczny byli odmienni od reszty społeczeństwa - bo niby jak? To przecież sól tej ziemi. Urodzeni i wychowani w tym społeczeństwie.
    Jak się im zacznie jeszcze testy psychologiczne robić, to już tylko nieliczni się ostaną, więc powodzenia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, ale jakie procedury sa potrzebne, zeby nie traktowac pacjentki jak zwierze? Ja naprawde nie wiem czy jakies regulacje sa w stanie zmienic nastawienie czlowieka do drugiego czlowieka. Przeciez istnieje jakas normalna ludzka etyka, czy moze mnie sie tylko wydaje?

      Delete
    2. Chocby procedury powaznego traktowania skarg pacjentow i karania odpowiedzialnych czyms wiecej niz tylko nic nie znaczacym upomnieniem.
      Rownoczesnie z procedurami reagowania na agresje pacjentow - w Polsce mozesz pobic obsluge karetki czy izby przyjec i co? Jeszcze glorii bohatera bedziesz na osiedlu chodzic.
      W UK, a podejrzewam, ze i USA i wielu innych krajach, agresja nawet slowna w poczekalni, do recepcjonistki czy innych pacjentow, konczy sie wezwaniem policji, wywleczeniem delikwenta oraz skresleniem z listy pacjentow.

      Co do etyki... powtorze - jakie spoleczenstwo, tacy lekarze, skad maja sie brac inni?

      Delete
    3. Czarownico, teraz kumam i przyznje Ci racje. Nawet nie pomyslalam o tym, ze nie ma powaznych kar za takie traktowanie pacjentow. Tak samo jak nie przyszlo mi do glowy, ze pacjent moze sobie pozwolic na agresje w stosunku do przedstawicieli sluzby zdrowia.
      No takie zachowania sa tutaj zupelnie nie do przyjecia, wiec skoro czegos takiego nie widze i o tym nie slysze od prawie 30 lat to nie mam pojecia, ze gdzies moze to byc normalne.

      Delete
  14. hey, dusty! ;-)
    to jest wlasnie jeden z powodow, dla ktorych nie chce wracac do pl. - sluzba zdrowia ( juz nawet mi przez mysl nie przejdzie powiedziec opieka ... ). nie wiem, czym tlumaczyc to, co jest juz niemal standardem , czyli brak szacunku, agresje i ignorowanie potrzeb innych. do tej pory skladalam to na karb naszych ciezkich i dehumanizujacych wieloletnich doswiadczen w komunie , a teraz w okresie transformacji. ale ilez ta transformacja moze sie ciagnac??? a tu na dodatek okazuje sie ,ze jestesmy ( mimo wszystko) najprezniej rozwijajaca sie gospodarka w europie, ludzie - statystycznie- sa znacznie bogatsi ( tak, tak - chociaz nasz narodowy sport - narzekanie - jawnie chce temu zaprzeczyc!) ale mentalnie - my sie chyba cofamy. a to w jaki sposob traktowani sa tzw. "zwykli" pacjenci, jest tego przykladem i jest poprostu niewiarygodne ( odczulam na wlasnej, niemal -sp. juz ojciec - skorze). ja nie wiem, czy my poprostu , pomimo aspiracji do bycia czescia "cywilizowanej" europy nie nadajemy sie bardziej do sowieckiego kolchozu ( chociaz "za cara" tez tam tak bylo i nadal jest) , gdzie jednostka, czyli CZLOWIEK sie nie liczy. ta powszechnie panujaca agresja i przyzwolenie na nia jest obezwladniajaca. widac to WSZEDZIE. poczawszy od przedszkola, gdzie juz wsrod dzieci panuje tzw. "fala " ( bij i upokarzaj slabszego), gdzie liczy sie sila przede wszystkim pzrzebicia, na poczatek fizycznego. a szkola -ha! szkola , to dopiero jest szkola zycia! nie mowiac o polskich drogach i ulicach , gdzie pospolite chamstwo jest norma. jak dlugo bedziemy ten najzwyklejszy brak kultury i empatii dla otoczenia tlumaczyc 50 latami komuny?

    pozdroofka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Demon, ja osobiscie nigdy nie rozwazalam mozliwosci powrotu, wiec w sumie nie mialam potrzeby rozpatrywac w jakis szczegolowy sposob roznic w warunkach zycia. Bywam w Polsce tez bardzo rzadko, ale byc moze wlasnie przez te rzadkie wizyty mam zaostrzony sposob widzenia i odbierania pewnych zachowan. Narzekactwo jest powszechne, to prawda i tego mam akurat dosc po pierwszych 3 dniach wizyty. Wszedzie zlamane bolescia twarze i wszystkim jest zle i ciezko. Nie wiem nawet czemu to przypisywac, bo masz racje 50 lat komuny powinno juz pojsc w niepamiec. W koncu ile mozna narzekac? A z tego co widzialam, to narzekaja nawet Ci co jest im lepiej niz mnie tutaj:)) No jakas taka narodowa zabawa, sposob na spedzanie czasu. Nie wiem... wiem, ze po pierwszych kilku dniach wizyty zaczynam odliczac dni do powrotu i jestem szczesliwa jak juz wsiadam w samolot i lece do siebie.

      Delete
    2. 40 lat na pustyni jeszcze nie minelo - cierpliwosci.
      To nie tylko 50 lat komuny. O zaborach zapomnieli, a?
      Wtedy tez wladza byla obca i be, a przeciwstawiajacy sie wladzy byli bohaterami.
      I tak zostalo - panstwowosc, obywatelskosc, kooperacja, wolontariat to na co dzien puste slowa. Romantyczny zryw raz w roku, powodz (ew. inna kleska) albo powstanie - o, to tak, jak najbardziej. A praca organiczna lezy.

      Delete
  15. a ja jeszcze wczoraj w RADIO ZET słyszałam jak powiedzieli że w brytyjskich szpitalach umiera sporo osób nie z choroby lecz z GŁODU i PRAGNIENIA !!! ( tak myślę że to cicha eutanazja samotnych starszych osób )
    były to wiadomości o 11 lub w samo poludnie byłam w szoku no ale podczas dyskusji na moim blogu zostałam poinformowana że to wyssane z palca że w UK to och i ach cud miód i malyna :-) jednakoż w każdej plotce jest okruszek prawdy

    ReplyDelete
    Replies
    1. powiem ci Zmorka ze w wielu krajach europy w paliatywnej opiece nie przedluza sie sztucznie zycia ...czyli nie podlacza sie kroplowki jesli czlowiek sam przestal jesc i pic - czyli zasadniczo jaby sie chcialo powiedziec czlowiek umiera wlasnie z glodu i pragnienia i nie ma to nic wspolnego z eutanazja poniewaz eutanazja skraca zycia a to jest sposob zeby nie przelduzac zycia ktore i tak sie konczy !!
      A robi sie tak dlatego ze zasadniczo zycie sie tym nie przedluza ale cierpienie tak! ...
      Ale jak sie chce to mozna to roznie rozglosic...i wiem ze wieksza wiadomoscia jest ze umieraja z glodu i pragiania niz dlatego ze po prostu ich czas na opuszczenie tego swiata przyszedl i nikt, zeby nie wiem co robil, umierajacego nie zatrzyma a przedluzeanie ostatnich dni/godzin zycia moze byc bardzo bolesne - a przeciez nie chodzi nam o to by umierajacemi sprawic cierpienie tylko pomoc w ostatnich godzinach ...Prawda takich wiadomosci ma wiele oblicz- a my wierzymy temu co chcemy ....Najlepiej nie doszukiwac sie krajow ktore sa gorsze od Pl bo zadna to pociecha ze ktos jest gorszy ...

      Delete
    2. Zmorko, o pacjentach umierajacych w brytyjskich szpitalach z glodu i pragnienia nie slyszalam, bo po prostu nie mam nawet mozliwosci sluchania Radia Zet. Nie mieszkam tez w Anglii wiec trudno jest mi sie do tego ustosunkowac, byc moze, ze ktos kto tam mieszka wypowie sie na ten temat.
      Natomiast pamietam jak ok. 20 moze 15 lat temu byla tutaj w NYC afera w Domach Starcow. Ktos udowodnil, ze zdarzaja sie przypadki pobicia osob zyjacych wlasnie w Domach Starcow. Teraz juz nie pamietam, czy to bylo tylko w NYC czy moze akcja na wieksza skale, wiec nie jestem w stanie powiedziec. Natomiast pamietam jak sie to zakonczylo. Polecialy dyscyplinarne zwonienia siegajac najwyzszych stopni czyli lacznie z niektorymi dyrektorami takich Domow. Odbylo sie kilka spraw sadowych zakonczonych odszkodowaniami dla poszkodowanych pensjonariuszy i na koniec zainstalowano wszedzie kamery. Od tamtej pory nie slyszalam o naduzyciach "wladzy" w Domach Starcow.
      Dlaczego takie duze wrazenie zrobil na mnie ten wlasnie artykul? Bo oprocz tego artykulu jest tam na stronie WO po lewej stronie rubryka "zobacz takze", ktora poleca podobne artykuly (listy do redakcji) pisane przez inne osoby z podobnymi doswiadczeniami. Tamte artykuly tez przeczytalam i niestety swiadczy to raczej o powszechnosci zjawiska a nie pojedynczym przypadku.

      Delete
    3. Z problemami z obsluga (nie leczeniem) starszych pacjentow w szpitalach w UK oraz innych krajach moga byc problemy, tak samo naglosnione przez prase, jak artykul zacytowany przez Star.
      I ze wzgledu na ciecia finansowe na pewno bedzie gorzej. Jak i w innych krajach, jak i w Polsce.
      BTW: jak tam jedzenie w szpitalach w kraju - jadalne czy nadal rodzina musi dokarmiac?

      Ale i tak w porownaniu z polskim, system NHS jest o niebo, nawet o dwa nieba lepszy.
      Nie tylko duzo bogatszy (np. WSZYSTKIE leki do 18 r.z. i po 60 r.z., ale takze u ciezarnych, do roku po porodzie, u ludzi z pewnymi schorzeniami jak. niedoczynnosc tarczycy, u osob o niskich dochodach i to jeszcze nei wszyscy), ale o wile lepiej zorganizowany.
      I gdyby polski system Kas Chorych, a potem NFZ, ktory wzoruje sie na NHS, zostawiono jak byl zaprojektowany, to moze do tej pory udaloby sie cos w miare spojnego uzyskac.
      Ale nie, zaczeli lobbowac szpitalni, specjalisci, itd. wiec lekarz rodzinny zostal maszynka do wypisywania skierowan.
      Plus taki np. wwymog lazenia stabilnego pacjenta do specjalisty przynajmniej raz w roku, zeby rodzinny mogl mu leki powtarzac, to w ogole kuriozum na swiatowa skale - no ale swietnie wydluza kolejki, przepychajac pacjentow do sektora prywatnego, czyz nie?
      I takich kwiatkow jest pelno.

      Delete
  16. wszystko mnie boli ;( - najgorsze jest to, że ludzie nic z tym dalej nie robią, mentalność w służbie zdrowia nie zmieni się od artykułu w gazecie - myślę, że takie przypadki trzeba do sądu i piętnować w mediach z imienia i nazwiska, pokazać szpital, pokazać tych ludzi - tylko kto ma siłę na walkę, kiedy opłakuje dziecko...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chwilko, zgadzam sie w 100% nic nie zmiania artykuly w prasie jesli nie idzie sie z tym dalej. Wiem, ze po takich doswiadczeniach, zwlaszcza po utracie dziecka czlowiek nie ma na to sily i ochoty. Ale niestety, trzeba myslec troche szerzej, ze skoro spotkalo to mnie, to moze wlansie powinnam zrobic cos zeby nie spotkalo innej kobiety. Tylko nie wiem czy takie myslenie jest popularne, a raczej obwawiam sie, ze nie. A szkoda, bo tylko w ten sposob mozna cos zmienic.

      Delete
  17. Wiesz Stardust - ta polska sluzab zdrowia to ie powiem co ....
    pare miesiecy temu, moj kuzyn mialam standartowa opreacje dysku. Ja zupelnie nie rozumimiem jak to jest mozliwe ze w dzijejszych czasach , w srodku Europy, w duzym Warszawskim szpitalu nie ma sali wybudzenie po operacji . czyli nie ma odpowiedniej opieki po narkoazie!!!! pizndeli go na sale a on sie nie obudzil- teraz juz go wybudzili ale juz po chlopie- ma niedotleniony mozg - dobrze bedzie jak usiadzie sam i bedzie mog sam zjesc jak mu sie talerz pod nos podstawia ale to wcale nie takie pewne :(((((( i wiesz co oni rodzinie powiedzli "tak sie zdarza po narkozie" noz kurww!! to jest ewidentna wina szpitala - normalne zadniedbanie i niedopatrzenie ani wina narkozy !!!! nie mieli nadzoru nie dopatrzyli ...i nie wiadomo czy konsekwencje poniosa ...
    Co tu sie dziwic ze tak potraktowali kobiete ktora urodzila martwe dziecko ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maugosha, "tak sie zdarza po narkozie"!!! Nic dziwnego, ze ludzie boja sie narkozy. Szkoda slow...

      Delete
  18. A ja niby trochę z boku: mam koleżankę, lekarza rodzinnego. Wojowniczą. Jak ktoś chce ją wyprowadzić z równowagi wystarczy, że powie o niej "służba zdrowia". Toczy pianę, bo ona nie jest żadna służba, bo mamy gospodarkę rynkową i jej wiedza medyczna jest towarem, jak każdy inny. Jest aktywną członkinią stowarzyszenia zielonogórskiego. I tu upatruję sedna przyczyn. W swojej pracy i walce o swoje zapomnieli, że zajmują się drugim człowiekiem i traktują pacjenta jak ślusarz swój materiał do obróbki. Zgadzam się, że nie wszyscy, ale "nie wszyscy" są coraz bardziej w mniejszości.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, naraze sie Twojej kolezance:)) Moim zdaniem kazdy zawod mozna nazwac sluzba, bo w koncu czemus sluzy, a przynajmniej powinien, prawda? No chyba, ze osoba wykonujaca dany zawod jest zupelnie bezuzyteczna i nikomu, ani niczemu nie sluzy:)) Wtedy sie zgadzam. Zreszta ciagle jest chyba poprawna nazwa Minister Sluzby Zdrowia, co wcale nie znaczy sluzacy:))

      Delete
    2. O, to te kolezanke przyslac do Szwecji, bo tu wlasnie w wymiku reform pewne dzialy SLUZBY zdrowia potraktowano rynkowo. Np geriatrie, do tego stopnia ze sa przetargi na to, kto bedzie danym osrodkiem zarzadzal i prowadzil go (nie tylko dom starcow, ale i pogotowie dla osob starych itp). I nie jest wazne, ze dotychczasowy zarzadca dobrze sie spisuje, pacjenci zadowoleni,a w zasadzie ich rodziny bo pacjenci czesto z demencja. Wazne ze przy przetargu podal najnizsza cene. No i potem sa przewalki i skandale, kiedy np wychodzi na jaw, ze pacjentom wazy sie pieluche zeby stwierdzic czy juz trzeba zmienic (autentyczne). Wszystko dlatego, ze zysk wazniejszy niz dobro pacjenta. Wina lezy jednak bardziej po stronie "gory" takiego osrodka niz szeregowych pracownikow, ktorzy jednak musza stosowac sie do wytycznych. No i toczy sie dyskusja ze moze jednak przetarg osrodka paliatywnego to nie to samo co przetag o artykuly biurowe...

      Delete
    3. Wlasnie tak, Stardust :-) Pomoc chorym ludziom to jest sluzba, i wiecej wymaga niz mechanicznej obslugi szwankujacego organizmu.

      Delete
    4. Ja tez prostuje to określenie, bo służba to we dworze była ;)
      Do profesji każdej związanej z usługami powinni się dostawać ludzie z tzw. powołaniem, ale to mrzonki nierealne.
      Lekarze tez nie muszą być perfekcyjnymi aniolami, bo życie to nie szpital w Leśnej Górze. Wystarczy ze bedą profesjonalnie i z zaangażowaniem wykonywać swoją pracę, a kto ma ochotę niech idzie tę ekstra milę.
      Ale do tego potrzeba standardów i procedur, nie polskiej wolnej amerykanki.
      W Polsce ludzie łatwo dają się manipulować politykom czy mediom, które napuszczaja jednych na drugich. Skloconymi łatwiej rządzić i łatwiej schować poważne problemy systemu opieki zdrowotnej, np. chroniczne niedoinwestowanie.

      Delete
    5. Zadziwia mnie ten paraliz w obliczu slowa "sluzba". Zadziwia i jednoczesnie tlumaczy dlaczego to w Polsce pani siedzaca za okienkiem, na ktorym pisalo INFORMACJA na moje pytanie odburknela "mozna przeczytac", tlumaczy dlaczego recepcjonistka na prosbe o wiekszy recznik w hotelu odpowiedziala "pani sobie pojdzie na zaplecze i poprosi sprzataczke", tlumaczy dlaczego w restauracji przy glownej ulicy jednego z najwiekszych miast po 1.5 godzinie od zlozenia zamowienia na obiad jako 8 osobowa grupa dostalismy tylko 1 (jedno) danie itp. itd.
      NO bo tam nikt niczemu ani nikomu NIE sluzy, tam wszyscy ROBIA LASKE.
      Teraz juz wszystko pojelam:)))

      Delete
    6. Nie Star, to nie do konca tak.
      Za komuny ukuto pojecie "sluzba zdrowia" zeby od ludzi pracujacych w tej dzialce moc wymagac pracy w upodlajacych warunkach za upodlajace stawki. Dlatego np. ja reaguje na to okreslenie, dla Ciebie moze byc malo lub wcale nie pejoratywne.
      Wyobraz sobie, ze ok. 1996 r. panu od gazu, co skrocil rure o 50 cm i podlaczyl nam kuchenke ponownie, ktore to czynnosci zajely mu circa 15 minut, musielismy zaplacic 50 zl. Za 15 minut pracy. Za stempel, bo taka manipulacje na gazie mogl wykonac tylko pan od gazu z odpowiednimi uprawnieniami.
      W tym samym czasie zarabialam zlotych ok. 550. Miesiecznie. Tez mialam stempel i uprawnienia, do JAGBY o wiele bardziej odpowiedzialnych rzeczy. JAGBY.

      W tej chwili w Polsce probuje sie przywrocic wlasciwe proporcje, tzn. zeby zarobki profesjonalistow byly na gorze drabiny, a nie na dole, tak jak to jest u Ciebie (najlepiej wiesz ile zarabiasz Ty, a ile Twoj doktor - niczego Ci nie ujmujac). Abstrahuje tu od jakosci profesjonalistow, ale kiedys i od czegos trzeba zaczac - najlepiej podwyzszac kase jednoczesnie ze standardami.

      Dlatego jest taki wrzask i nagonka obecnie, bo towarzystwo za komuny uwierzylo, ze robotnicy i chlopi sa przewodnia sila narodu. Dlatego poparlo Zbynia Zero, co na konferencji prasowej mowil "ten pan juz nikogo zycia nie pozbawi" przy aplauzie zadnej igrzysk tluszczy.
      W efekcie transplantologia polska prawie juz padla.

      Mozemy tak dlugo, bo to moj konik poniekad ;) ale po co.
      Rozsadni zdaja sobei sprawe sami, na przekonyanie innych szkoda zycia.

      Podsumuje tylko - decyzja o przeniesieniu sie ze sluzeniem pacjentom poza ojczyzna ukochana, byla najlepsza decyzja, jaka w zyciu podjelam.
      A teraz czekam, zeby mi ktos napisal - oddaj za bezplatne studia zdziro. A chetnie, jak tylko dostane wyrownanie do normalnych zarobkow za wszystkie lata w Polsce, wtedy z checia za studia zaplace.

      Delete
    7. Czarownico, a ja widze wielka roznice w traktowaniu ludzi uzalezniajac je od wyksztalcenia czy zajmowanego stanowiska tutaj i w Polsce. W Polsce moim zdaniem ludzie posiadajacy wyzsze wyksztalcenie i wysokie stanowiska patrza na tych mniej wyksztaconych z gory.
      Nic wiec dziwnego, ze jak (nie wiem nawet jaki zawod podac za przyklad) dobra niech bedzie lekarz traktuje sprzedawce w sklepie z gory, to naturalnym zjawiskiem jest wywolanie frustracji sprzedawcy, ktory z kolei na wszelki wypadek jest opryskliwy dla wszystkich, bo tylko w ten sposob moze sie odgryzc.
      Ja sie nie obrazam, za zakwalifikowanie mnie do "nizszej" kategorii od dentysty:)) bo nie mam takiej potrzeby. Moja pani ginekolog jest moja klientka i ona traktuje mnie w swoim gabinecie z takim samym szacunkiem jak ja ja w moim gabinecie. W jej gabinecie ona sluzy mnie, a moim gabinecie ja sluze jej. Jeszcze kilka lat temu, w okresie prosperity moje zarobki byly tylko o 10% nizsze od zarobkow mojego meza, ktory jak wiemy ma dwa powazne doktoraty, wiec ja nie mam zadnych kompleksow pod tym wzgledem.
      Ale tez jak przychodzi do mnie klientka to ja witam ja w drzwiach i odprowadzam do drzwi po wykonanej usludze, bo to jest czesc mojej uslugi zawodowej. Jak ide do sklepu to wita mnie usmiech sprzedawcy, jak jade autobusem to kierowca mowi dzien dobry, a ja wysiadajac dziekuje. Lekarz traktuje mnie jak czlowieka rownego sobie a nie glupi przedmiot, ktory nie wie, nie rozumie i nie warto mu tlumaczyc. Szewc naprawia moje buty czyli tez wykonuje usluge, nauczyciel tez pracuje w sluzbie bo jego zawod sluzy wyksztalceniu przyszlych pokolen.
      Nie potrafie nawet nazwac zawodu, ktory nie nalezalby do kategorii SLUZBY. Ale tylko w Polsce jest wlasnie ten trend, ze sprzedawca traktuje klienta jak zlo konieczne, urzednik jak intruza, lekarz jak idiote itp. itd.
      Dopoki ludzie nie widza potrzeby innych zwodow i nie szanuja ludzi wykonujacych te zawody to jest wlasnie tak jak jest. Czyli tak jak w tym i podobnych artykulach.
      Piszesz o panu od gazu, ale przeciez ten pan od gazu tez musial miec jakies uprawnienia, taki jest cennik jego uslugi. Ja naprawde nie widze w tym zadnego naduzycia.

      Delete
    8. Star - naduzycie i to ogromne bylo w proporcji zarobkow tego pana i moich.
      Jak dlugo Twoim zdaniem trwa wyksztalcenie pana od gazu do czasu zdobycia uprawnien?
      Bo lekarza - na calym swiecie - ksztalci sie ok. 10 lat od rozpoczecia studiow do ukonczenia specjalizacji.

      Zapewniam Cie - jestem w stanie przekwalifikowac sie na gazownika w tempie ekspresowym.
      Nauka teorii to gora kilka wieczorow, praktyki nie wiem - gora pare miesiecy.
      Dobrze posluguje sie narzedziami, w tym wiertarka, itp. Moze mialabym problem z czynnosciami wymagajacymi duzej sily fizycznej ale to akurat czesciowo mozna obejsc korzystajac praw fizyki i maszyn prostych.
      Czujesz te roznice? Jesli nie, to juz jasniej nie umiem.

      Delete
    9. Czuje roznice w tematyce naszej rozmowy, Ty mowisz o pieniadzach ja o byciu czlowiekiem zupelnie niezaleznie od pieniedzy. I w ten sposob nie mozemy sie dogadac, bo kazda z nas mowi o czyms innym.
      Mnie nie interesuje ile zarabia lekarz, ani jak dlugo musi sie ksztalcic zeby nim zostal. Nigdy nie bylam zainteresowana byciem zadnym lekarzem, ani zadnym intratnym finansowo zawodem, wiec ja po prostu nie mam parcia, nie czuje tej satysfakcji z posiadania, jak rowniez nie odczuwam braku. Nie wiem, moze moj mozg jest pozbawiony tego drucika, ktory odpowiada za "satysfakcje zaspokojenia chciwosci".
      Nie wiem czy to rozumiesz, nie wiem czy ja to jasno tlumacze, ale nigdy nie opadla mi szczeka jak slyszalam jakas sume pieniedzy, nigdy zadna suma nie robila na mnie wrazenia, nigdy nie czulam zazdrosci pod tym katem.
      Dla mnie kilkadziesiat miliardow to dokladnie to samo co kilka setek.
      W zwiazku z tym ja nie widze roznicy miedzy cena jaka zaplacilas za te rurke, a Twoimi zarobkami. Podam przyklad, jak ide do normalnego lekarza to on tez nie poswieca mi wiecej czasu niz 15 minut, bo jestem zdrowa i ewentualnie potrzebuje skierowanie na badania krwi. I za te wizyte lekarz kasuje $350, a jak ide do mojego chiropractora, to leze tam godzine, on mnie przynajmniej dotyka i place $60 ale sie nie czepiam, nie kwestionuje, bo taki jest cennik jednego i drugiego fachowca.
      To my jako dzieci, czy mlodzi ludzie wybieramy kim w zyciu chcemy byc i teraz zalezy jakie sobie ktos przyjmie kryteria tak potem pracuje. To sa wszystko konsekwencje naszych wyborow. Mnie nie zalezy czy lekarz zarabia 130 razy tyle co ja, czy hydraulik. Ja tylko chce zeby ten lekarz byl lekarzem i traktowal pacjenta jak zywa osobe, ktorej nalezy sie szacunek a nie jak ten hydraulik, ktory obcina rurki.
      Z tego artykulu wynika, ze hydraulik mogl te kobiete potraktowac lepiej, z wieksza godnoscia nalezaca sie czlowiekowi nie za to kim jest i ile zarabia tylko za to ze JEST I ZYJE.

      Delete
    10. Jeszcze dodam, ze jestem szczesliwa i dumna, ze zyje w kraju gdzie niedawno nazwano odcinek ulicy imnieniem smieciarza. W ten sposob dzielnica docenila czlowieka, ktory dla niej pracowal i tu tragicznie zakonczyl zycie.
      Liczy sie czlowiek.
      To czlowiek a nie jego pieniadze czy stanowisko sa wartoscia nadrzedna.
      W Polsce moje malzenstwo albo nie mialoby racji bytu, albo okrzyknieto by mezaliansem. Tutaj nikogo to nie dziwi, ze facet z doktoratem w mikrobiologii i genetyce ozenil sie z kosmetyczka i w dodatku imigrantka:))))
      Ale na szczescie moj maz docenia te same wartosci co ja i ludzie z jego otoczenia szanuja tak samo nasze malzenstwo jak kazde inne. W Polsce moglabym jedynie zostac wieczna cichodajka.

      Delete
    11. Star, nie mowie o pieniadzach, na litosc!
      Mowie o UCZCIWYM wynagradzaniu wiedzy, doswiadczenia, profesjonalizmu, wysilku wlozonego w zdobycie tychze.

      I tak, zalezy mi w koncu na zbieraniu owocow mojego i moich rodzicow zapier... przez te wszystkie lata studiow, stazy, itd. Bo niby dlaczego nie?
      I nie ma to nic wspolnego z chciwoscia, bo na studia nie szlam dla zarobku - w latach 80-tych w Polsce zaden lekarz UCZCIWIE nie mogl zarobic.
      Zdarzalo sie tez, ze zylam sama i z rodzina i za takie pieniadze, ze moglabys miec problem z wyobrazeniem sobie tego.
      Wiec nie mow mi o szlachetnym ubostwie.

      Szkoda, ze prezentujesz taka zamknieta postawe w tej dyskusji - troche na zasadzie "mam w dupie Malediwy, lokalne morze jest lepsze".
      Niestety, w ustach Twoich czy moich, kiedy nas na te Malediwy najzwyczajniej nie stac, nie brzmi to wiarygodnie.

      Delete
    12. Jeszcze cos - przez ponad 3 lata poswiecilam setki godzin, czesto po nocach, na ratowanie i rozwijanie polskiej szkoly w Manchesterze. ZA DARMO.
      Oczywiscie dlatego, ze zalezy mi na kasie i chciwa jestem, nie?

      Delete
    13. Czarownico, ale to sa wszystko konsekwencje naszych wyborow, bez wzgledu na to co nami kierowalo, to kazda z nas wybarala taki a nie inny zawod a co za tym idzie sposob zycia. I czy lekarz ma prawo zle traktowac pacjenta tylko dlatego, ze wydal mase forsy na szkole i poswiecil rowniez X lat zycia na te szkole?
      Widzisz ja sie staram nie obwiniac nikogo, za moj brak wyksztalcenia, bo to byl tylko i wylacznie moj wybor. Dlaczego mam z drugiej strony ponosic konsewencje frustracji kogos kto uwaza, ze jest nieadekwatnie wynagradzany. To naprawde nie jest moj problem, tak samo jak nie jest Twoim problemem, ze ja wybralam wyciskanie ludzkich wagrow:)) i woskowanie piczek:)))
      Czy ja jestem sfrustrowana moim wyborem? Nie. Czy ja traktuje klientki w sposob chamski i niegodny bo one zarabiaja mniej lub wiecej ode mnie? Nie. Czy ja narzekam? Tez nie:))) Ja po prostu wykonuje z radoscia prace, ktora wybralam bo ja lubie. A ze ona mi daje raz wieksze raz mniejsze wynagrodznie to juz zupelnie inna sprawa. Bylam tak samo szczesliwa jak zarabialam naprwde dobre pieniadze, jak i teraz jak zarabiam byle jakie. Ot przystosowalam sobie moje potrzeby i oczekiwania do mozliwosci. Ale nie cierpi na tym moja klientela. I mysle, ze tego samego mam prawo oczekiwac od sprzedawcy, piekarza, listonosza, prawnika, lekarza, czy dziennikarza itd.

      Delete
  19. Ha! Ministerstwo Zdrowia to teraz jest i stąd taka wściekłość przedstawicieli medycyny. Jakbyś tak posłuchała, już podpuszczonej, mojej koleżanki, to byś ją udusiła gołymi ręcami. Z jak wielkim oburzeniem mówi na przykład o pacjentach, którzy egzekwują swoje prawa, np.do badań kontrolnych, zwykłych analiz krwi. Albo gdy nie godzą się za płacenie za szczepionki przeciw grypie (czysty zysk dla poradni, której szefuje moja koleżanka). Tak nawiasem szczytem hipokryzji dla mnie jest, że sama siebie i swojej rodziny nie szczepi będąc zdania, że więcej z tych szczepionek strat niż pożytku. Nie mówiąc już o szkoleniach w ekskluzywnych SPA organizowanych przez firmy farmaceutyczne i co miesięcznych zarobkach, jakie czerpie z prowadzenia przedsiębiorstwa pt. niepubliczna przychodnia zdrowia

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kierownikiem NZOZ moze zostac kazdy. Moze sobie zatrudnic dyrektora ds. medycznych.
      Jak to takie kokosy, to przeciez tylko zakaldac NZOZ, startowac o kontrakt do NFZ i hajda!
      A repy z firm farmaceutycznych same przyleza i tez SPA zaproponuja.

      Delete
    2. Zante, lobby farmaceutyczne daje takie kokosy wszedzie, na calym swiecie:)) Tym sposobem oni sprzedaja, lekarze zarabiaja a reszta towarzystwa lyka gowno, ktore w wiekszosci przypadkow bardziej szkodzi niz pomaga;)) No tak sie ten swiat kreci.

      Delete
    3. Czarownico-> ona naprawdę zarabia ciężką forsę. I na zdrowie. Praca powinna być wynagradzana, a w Polsce nader często nie jest. Mój bunt budzi jej niekończąca się pretensja do pacjenta: że chce badań raz do roku, chociaż nic mu nie jest, a ona musi za to płacić (pacjent odprowadza składkę zdrowotną!), chce skierowanie do specjalisty, a przecież ona wie, że i tak mu to nic nie da, że pacjent chce wizyty domowej, a ma tylko 38,5 st.C, a ona, lekarka czasem ma wyższą i musi pracować itd, itp. Chodzi mi o stosunek do swojej pracy i nader często zapominanie, że pacjent to człowiek, a nie figurka woskowa za którą, od głowy, dostaje pieniądze z NFZ

      Delete
    4. Zapraszam do UK - tu zadnemu pacjentowi nie przyszlo do glowy lekarzowi mowic jak ma pracowac. Lekarz jest od wiedzenia.
      Polscy pacjenci bardzo szybko sie tego ucza. A ci, co im nie odpowiada, lataja sie leczyc w kraju.
      I dobrze.

      Klucz do sukcesu to EBM - Evidence Based Medicine czyli medycyna oparta na faktach. Jesli badania nie udowodnia skutecznosci ORAZ efektywnosci finansowej, to sie nie stosuje procedury czy metody.
      Dlatego robienie badan co roku nie ma sensu - mozna w ten sposob wykryc patologie u bardzo niewielkiej liczby ludzi, niewspolmiernie wysokim kosztem. A kasy w zadnym systemie nie ma nieograniczonej.
      Dlatego np. w UK kobietom 25-50 cytologie jako skrining robi sie raz na 3 lata, a 50-60 raz na 5.
      Owszem, zdarzaja sie i nadal beda agresywne raki szyjki u <25 i powyzej >60. Dlatego reszte traktuje sie indywidualnie - sa objawy, trzeba isc do ekarza, a lekarz ma ZBADAC i zdecydowac co dalej.

      Na argument skladki odpwoeim tak - a wiesz ile kosztuje wizyta u lekarza rodzinnego? Wizyta domowa? Komplet tych badan co "tylko" raz w roku? Ile NFZ doplaca do lekow?
      Moze warto policzyc, na co komu jego skladka wystarczy?
      Pomysl drukowania pacjentowi paragonu z cenami wszystkiego po kazdej wizycie na NFZ uwazam za bardzo dobry edukacyjnie szkoda ze upadl :(

      Delete
    5. Czarownico->biorę pod uwagę, że wyłazi niedoskonałość języka pisanego i dlatego nie do końca się zrozumiałyśmy. Jednak z Twojego tekstu to zwyczajnie pobrzmiewa moja koleżanka ;-))) Nie wiem jak jest UK, ale wiem jak jest w Polsce. Mam doświadczenia ogromne, z ostatnich 5 lat, z wielu specjalności. Jeśli pacjent sam najpierw nie poszpera i sam nie oceni, do jakiego specjalisty musi iść ze swoimi dolegliwościami, a następnie nie wymusi tego na lekarzu pierwszego kontaktu skierowania, to na pewno tenże lekarz sam go nie da, ale też sam nie pomoże. Jeśli sam pacjent nie sprawdzi sobie zapisanych leków i interakcji w jakie te leki mogą wchodzić, to na bank się wykończy. Więc nie mów: "Lekarz jest od wiedzenia", bo w Polsce lekarz pierwszego kontaktu rzadko jest od wiedzenia. Lekarz pierwszego kontaktu w Polsce jest wściekły, bo nie ma jak wziąć w łapę ( w odróżnieniu od specjalistów), a teraz chcieli mu zabrać wziątki od koncernów farmaceutycznych, więc zrobił sobie pieczątkę "do decyzji NFZ" i gdzieś, jak zwykle ma pacjenta

      Delete
  20. Brak słów, nijak nie mogę tego skomentować.....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anulla, bo to naprawde ciezkie do komentowania, wiec sie nie dziwie.

      Delete
  21. Ręce opadają... Tylko dlaczego nie jestem zaskoczony?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Volus, a moze dlatego, ze Ciebie juz nic nie dziwi? Mnie w sumie, tez malo dziwi, ale ciagle jeszcze wiele wkurwia.

      Delete
  22. Maria Agdalena-> wcale a wcale nie jestem zadziwiona, bo to zwyczajna rzecz. Kryterium "najtaniej" w przetargu w Poznaniu spowodowało w ogóle brak specjalistów i pacjentów na ulicy. http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,11020196,Oszukiwali_w_konkursie__W_Poznaniu_brakuje_lekarzy.html

    ReplyDelete
  23. Scyzoryk sie w kieszeni otwiera! Dostalam skurczy zoladka ale w sumie sobie uswiadomilam, ze w tym kraju to juz mnie nic nie dziwi. Niby sie pieje, ze Polska goni Europe i, ze sa zmiany na lepsze ale tak naprawde to dalej tak samo! To za bardzo twki w mentalnosci ludzkiej, ciezko to wyplenic. Dobrze tu ktos napisal: laske robia! Pozostaje nam sie Stardust cieszyc, ze nie uczestniczymy juz czynnie w tej szopce. Ja tam nawet nie musialam rodzic dzieci na szczescie. Tylko jeszcze sie martwie o Mame, ktora tam zyje i oby jak najdluzej nie musiala sie zmagac ze sluzba zdrowia. Odpukac, jak na razie zdrowie dopisuje:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, rodzilam w Polsce za czasow komuny, faktem jest, ze ordynator szpitala byl naszym znajomym, wiec nie moglam na nic narzekac;) Ale jeszcze 3 lata temu jak zyla moja mama to pamietam te wieczne lapowki, bombonierki, koniaki ktore nalezalo dac, bo jak sie nie da, to sie nic nie zalatwi.
      A ja naiwna myslalam, ze lapowki zniknely razem z komuna.

      Delete
  24. Prosze bardzo, zanim mi ktos zarzuci stronniczosc, lub jak to zwykle bywa "sranie do wlasnego gniazda" mimo, ze Polska to juz nie moje gniazdo.
    To teraz sobie nasram wlasnie w moje amerykanskie gniazdo:)

    http://www.msnbc.msn.com/id/46114848/ns/health-health_care/

    Polecam ten link dla tych co znaja angielski, jesli ktos nie zna wyjasniam o co chodzi:
    Otoz w miescie New Bedford w stanie Massachusetts dentysta o nazwisku Michael Clair zostal pozbawiony prawa wykonywania zawodu. Wsrod zarzucanych mu przestepstw jest tez uzycie kawalka spinacza do papieru jako wypelninia w zebie. Informacje na ten temat lacznie z nazwiskiem dentysty i miejscem zamieszkania mozna znalezc w prasie calego kraju.
    Tak postepuje sie z przestepcami jesli chce sie uzdrowic stan SLUZBY zdrowia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To teraz jeszcze dodaj ile zarabiaja dentysci w USA, ile placa OC, a jaka jest srednia placa krajowa.
      W takich warunkach mozna wymagac, pozbawiac i kazac nawet chama z usmiechem znosic.

      Delete
    2. Czarownico, tego nie dodam, bo nie mam takich informacji i dodatkowo domyslam sie, ze zarobki dentystow tez sa bardzo rozne, w zaleznosci jakie ubezpieczenia honoruja lub nie.

      Delete
    3. Ja ogolnie nie jestem zainteresowana tym ile ktos zarabia, ile ma, na co go stac, ja to olewam to dla mnie nie ma zadnego znaczenia. Znaczenie natomiast ma jakim ktos jest czlowiekiem, a to jest zupelnie niezalezne od statusu materialnego czy nawet wyksztalcenia. Znam wyksztalcone szmaty, ktorym reki nie chcialabym podac, znam bogatych chamow i znam uczciwych prostych ludzi, ktorych znajomoscia czuje sie wrecz zaszczycona.

      Delete
    4. Mnie tez nie interesuje.
      Ale jesli chce sie surowo karac i standard trzymac, to trzeba i wynagrodzic dobra prace tez.
      Zarobki dentystow srednie w USA, to mozna akurat latwo znalezc, podobnie jak srednia krajowa.
      Polskie tez. I sobie porownac.

      Delete
    5. Odpowiedzialam Ci wyzej:) Ja nie bede szukac, bo ja nie rozumiem mowy pieniadza i nie chce jej rozumiec.

      Delete
    6. Tez Ci wyzej odpwowiedzialam :)
      To zdanie o nierozumieniu mowy pieniadza to fajne jest jako haslo.
      Ale wygraj w totka, wtedy pogadamy ;)

      Delete
    7. Zapewniam Cie, ze wygrana w totka przepuscilabym na podroze i ewentualnie odpalila cos dzieciom, a nie na "dobra" w postaci domow i samochodow. Byl czas, ze zarabialam blisko 100 tysiecy rocznie i zylam dokladnie tak samo jak teraz zarabiajac 20. Pieniadz nie ma zandego wplywu na moje wartosci i nie zmieni mojego sposobu zycia. Ja wrecz uwazam, ze pieniac powoduje niepotrzebne frustracje, bo jak sie ma troche, to sie chce wiecej i czlowiek zanim sie zorientuje to juz sie zabija w pogoni za nastepnym papierkiem. A na kiego grzyba mi taki stress, ja lubie zyc spokojnie:)

      Delete
  25. Ja se ide, bo juz wszystko co mozna powiedzialam.
    Dla rownowagi mozna rzucic okiem na to:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11020191,Lekarze_zalamani__Pijani_znow_oblegaja_SOR.html?lokale=trojmiasto
    I to nie jest jednorazowy przypadek.

    ReplyDelete
  26. Dwa razy w zyciu mialam do czynienia ze szpitalem W PL/ na Banacha w Warszawie/ Kilka lat temu.

    1.Udalam sie do tzw Izy przyjec do szpitala jak mi przykazal lekarz pierwszego kontaktu/madry i fajny..jak bym mogla tylko to pozdrowilabym cieplo/Powiedzial ze cos jest nie tak, masz skierowanie do szpitala i nie daj sie zbyc.
    Reka prawa reka trzesla mi sie i "mrowiala".Zwlekalam z tym ale.. Poszlam wiec..
    Czekalam kilka godzin.
    Zrobili mi Xray /czyli przeswietlenie reki,po czym pan doktor stwierdzil ze wszystko jest ok i przesadzam albo przewrazliwiona jestem.
    Ja- czy moze ewentualnie na pismie potwierdzic swoja diagnoze.
    On- ze nie
    Ja- ze jednak poprosze.. A jesli nie to chcialabym rozmawiac z przelozonym.

    Przelozony przyszedl. Zapytalam czy nie ma nic przeciwko temu ze bede nagrywala nasza rozmowe.On ze oczywiscie nie ma problemu. Porozmawialismy.
    Dostalam lozko szpitalne w 2osobowym pokoju/ sama przez caly pobyt bylam/ Badania przerozne,ja spanikowana...
    Na koniec. Na przewodzenie nerwow badanie.Najtansze...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj za wczesnie kliknelam..

      W kazdym razie chodzilo mi o to ze w polskiej sluzbie zdrowia mozna i TRZEBA -wymusic- odpowiednie zachowania.

      Delete
    2. a moja historia z reka skonczyla sie w sumie prostym zabiegiem plus rehabilitacja

      Delete
    3. Kati, to dobrze, ze lekarz pierwszego kontaktu przygotowal Cie na to, zebys sie nie dala zbyc. I dobrze, ze zastosowalas sie do tej rady.

      Delete
  27. Jezu- przebrnęłam przez całość. Czas umierać- byle nie w Polsce :(

    ReplyDelete
  28. Czarownico-> chyba jednak nie do końca się zrozumiałyśmy (pewnie byłam nieprecyzyjna), a z drugiej strony z Twojego tekstu (pisanego, więc biorę pod uwagę, niedoskonałego) pobrzmiewała mi moja koleżanka;)))) Mnie natomiast chodziło o to, przede wszystkim, że ten pacjent jest traktowany nie jak człowiek, który potrzebuje pomocy, tylko jak zło konieczne wyciągające kasę od biednych lekarzy. Nie wiem jak w UK, ale wiem, z ostatnich 4 lat, bardzo dokładnie i w różnych specjalizacjach, jak to jest w Polsce. Jeśli pacjent sam nie poszpera i choć w przybliżeniu sam nie podejmie decyzji do jakiego specjalisty ze swoimi dolegliwościami ma iść, to na pewno lekarz pierwszego kontaktu mu tego nie wskaże. Jeśli pacjent nie sprawdzi czy leki, które lekarz zapisał, na pewno nie wchodzą w interakcje z pozostałymi, to może się wykończyć. Więc Twoje stwierdzeni "Lekarz jest od wiedzenia" nie ma, w zdecydowanej większości, potwierdzenia

    ReplyDelete
  29. Wszyscy juz wszystko napisali. Dodam tylko pare slow.
    Zyje na tyle dlugo, ze z roznymi lekarzami mialam do czynienia.
    Czarownico nie bron tak goraco wszystkich lekarzy. Dobrzy sami sie obronia swoja praca. Marnych i nieczulych na ludzkie cierpienie wstyd bronic.
    Skoro Czarownico pieniadze tak bardzo zdominowaly Twoje wypowiedzi o lekarzach to napisze tylko tyle - Pokaz lekarzu co masz w garazu.
    Kiepsko im panstwo placi to sobie "dorabiaja" i potem tak to wyglada, ze na jednej sali szpitalnej leza pacjentki drX, drY i niczyje..
    I te niczyje rodza plodziki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pola, a ja wlasnie wrocilam z wizyty u mojego znachora. I to jest lekarz z powolania, zreszta juz kilkakrotnie o nim pisalam. Ale takich lekarzy to ze swieca szukac. Dzien przed operacja przyjal mnie mimo, ze to byl jego dzien wolny od pracy, za te sama kwote co place normalnie. Jak trzeba to przychodzi do pacjentow do domu i tez za te sama cene co w gabinecie. No ale mial zone lekarke, ktora odeszla od niego, bo stwierdzila, ze "przy nim sie nigdy niczego nie dorobi":)))

      Delete
  30. pola-> dokładnie tak! Pacjent doktora X, jeśli na dyżurze jest akurat doktor Y, też pomocy nie uzyska, nawet tabletki przeciwbólowej. Każdy "obrabia" swój kawałek podwórka, a resztę traktuje jak powietrze, choćby konające

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, i takie roznice robia w szpitalu??

      Delete
    2. Dokładnie! Nic, a nic nie naciągam. Rzecz z listopada 2011, oddziału urologicznego. Była tam moja mama. Była "obstawiona" doktorem X, więc doszło do paranoi: mama dzwoniła do mnie, że boli jak diabli, był doktor Y, ale powiedział matce, że nie ma czasu. Ja zadzwoniłam do doktora X, a ten z domu wydał polecenie pielęgniarce, żeby podłączyła kroplówkę z lekiem przeciwbólowym

      Delete
    3. Zante, nie potrafie znalezc odpowiedniego slowa na okreslenie takiego zachowania lekarzy.
      To znaczy, ze gdyby taki konowal przechodzil ulica, gdzie ktos ma akurat atak serca, to przeszedl by obojetnie, bo to nie jego pacjent? Ja pierdole!!!!

      Delete
  31. Prawie się popłakałam. 15 lat temu przeszłam przez dokładnie takie samo upokorzenie w łódzkim szpitalu. To był najgorszy koszmar i nigdy go nie zapomnę. A jako przyklad podejścia lekarzy i pielęgniarek do takich, jak ja (tych gorszych, co rodzą martwe płody) powiem tylko tyle, że gdy miałam bardzo silne skurcze (cała noc) to niechcący stłukłam termometr i bałam się ze pigula znowu na mnie nakrzyczy. Dziś nie dałabym sobą tak pomiatać, ale miałam 24 lata i byłam w potwornym stanie - co jest oczywiste. Nikt mi nie współczuł, w pokoju miałam jedną ciężarną co jarała fajki, jedną co urodziła i na naszych oczach karmiła piersią i drugą taką jak ja. Pocieszałyśmy się wzajemnie i płakałyśmy sobie w rękawy. Pamiętam każdą chwilę, a wystarczyło zwykłe ludzkie wspólczucie by zamienić tą tragedię w nieszczęśliwy wypadek. Idę się napić, ściskam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, bardzo mi przykro, ze przywolalam ta notka takie bolesne wspomnienia... :***
      Ale masz racje, tak jak by nie mozna bylo te pacjentki od martwych porodow polozyc na jednej sali, zeby nie patrzyly na te karmiace i szczesliwe, zeby to nie poglebialo ich bolu. Nie wiem czy czytasz Kielbasa Story, ale Chris tez pisala o swoim doswiadczeniu szpitalnym na ginekologii w Polsce. Zupelnie to samo co w akrtykule w WO.
      A tu sie kolezanki obrazaja, bo to odosobniony przypadek, no ja przepraszam, jaki odosobniony jak w samych komenatrzach tutaj juz sa osoby potwierdzajace, ze z takim lub bardzo podobnym traktowaniem sie spotkaly.

      Delete
    2. Jest ich znacznie więcej, pewnie wiele z nich woli o tym po prostu nie pamiętać, jak ja. Ale chuj mnie strzela jak czytam, że ktoś łączy bycie Człowiekiem (tym co go wyróżnia jest m.in. zdolność empatii, współodczuwania i współczucia) z wysokością zarobków. Nie widzę związku, zwłaszcza w kontekscie rozmowy o lekarzach. Jakby powiedzenie słow "jest mi bardzo przykro" można było jakkolwiek wycenić. p.s. sorry for language!

      Delete
  32. Stardust, no i Twoj znachor to wlasnie czlowiek z tzw powolaniem.
    Ja wiem, ze lekarze sa przez panstwo kiepsko oplacani, ale skoro zdecydowali sie uprawiac ten zawod to nie powinni swoich frustracji przekladac na jakosc obslugi chorego.
    To jest po prostu niemoralne.
    Poza tym opisany w WO przypadek nie jest absolutnie odosobniony.
    Swego czasu Gazeta Wyborcza prowadzila akcje "Rodzic po ludzku". Tam sie dopiero mozna bylo naczytac horrorów!
    Nie wszystko zło jakie dzieje sie w sluzbie zdrowia mozna wytlumaczyc bieda w tym resorcie. Bardzo czesto jest to tylko i wylacznie wina czlowieka. Tak jak to mialo miejsce w przypadku opisanym w WO.
    W tych samych, marnych warunkach mozna spotkac znakomitych, oddanych pacjentowi lekarzy, choc niestety nie ma ich wielu.
    Zante? Ta sama Zante, która miała kiedys blog ? Mysle, ze ta sama. Bywalam tam, poki istnial.Pozdrawiam :)
    Ogolnie rzecz biorac - lepiej byc zdrowym i bogatym niz biednym i chorym :D:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu, tak zupelnie szczerze, to czasem mysle (moge sie mylic), ze brak pieniedzy w NFZ wynika glownie z faktu, ze ludzie z kazda pierdola leca do lekarza:) Roczne badania moim zdaniem owszem maja sens w pewnym wieku i jak czlowiek ma historie rodzinna, wiec wiadomo, ze trzeba miec palec na pulsie. Ja ostatni raz szczegolowe badania robilam 3 lata temu, mam 57 lat, nic sie nie dzieje i mysle, ze spokojnie moge przezyc nastepne 2 lata bez badan.
      Moj maz za 2 tygodnie skonczy 64 lata i jak go znam od 10 lat to nie pamietam, zeby kiedys byl u lekarza, poza znachorem i dentysta.
      Natomiast czesto mam wrazenie, ze w Polsce idzie sie do lekarza "bo sie nalezy".
      Ale to co sie nalezy, tez kosztuje i mimo, ze pacjent nie placi to jednak sa koszty, w wyniku czego moze czesto brakowac pieniedzy na powazniejsze schorzenia niz grypa.
      Nie wiem, czy dobrze mysle, ale pewnie mi wyprostujecie swiatopoglad:)))

      Delete
    2. Czy ta sama, pojęcia nie mam;-)) Ale faktem jest, że blog pisałam i wysłałam w kosmos na żądanie rodziny. Teraz też piszę (3 szt), ale zdecydowanie mniej osobiste http://a-ja-slyszala.blog.onet.pl/ Pozdrawiam

      Delete
    3. Rzeczywiście często słychać w Polsce, że ludzie chodzą do lekarza muszą czy nie. W mojej ocenie to w zdecydowanej większości ludzie starsi i bardzo samotni. Bo spójrz na to z innej strony: gdyby tak często, dla zasady, bo im się należy Polacy chodzili do lekarzy to wykrywalność chorób, we wczesnym stadium byłaby dużo większa. A statystyki nie kłamią: w wykrywalności jesteśmy w ogonie Europy. Albo nie chodzimy albo kompetencje lekarzy pierwszego kontaktu (rodzinnych) są tak bardzo niskie

      Delete
    4. Zante, tak sie domyslam, ze to glownie ludzie starsi, emeryci, ktorzy nie maja juz gdzie pojsc i co robic:))
      Miejmy nadzieje, ze kiedys taka nie bede:)))

      Delete
  33. Komentarzey o "prawdziwym powolaniu" u ludzi rezygnujacych ze swojego wolnego, zeby przyjac pacjenta, wprawiaja mnie w zaklopotanie.
    Naprawde w to wierzycie? Ze to jest powolanie? Dla mnie to jest nieumiejetnosc zorganizowania sobie pracy i wizyt kontrolnych pacjentow.
    Ten anestezjolog, co zmarl po 5 dobach dyzuru bez przerwy to pewnie swiety minute po smierci zostal? Na pewno fajnie byloby isc na zabieg do niego na sale operacyjna w tej piatej dobie - no risk, no fun - moze by nie pomylil dawek albo kurkow z gazami.

    Dlaczego nie zaproponujecie tego samego nauczycielom - niech daja z powolania darmowe korki w wakacje, prawnicy niech pisza pisma i lataja do sadu non-profit, Star niech pracuje 7 dni w tygodniu za friko - jak napisala gdzies wyzej, wszystkie zawody sa sluzba.

    Teraz juz naprawde sie pozegnam, jak na mnie to zbyt onetowo sie zrobilo.
    Milego dnia wszystkim :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, o CZYM Ty mowisz? Przede wszystkim widze, ze nie wierzysz, ze on mnie przyjal mimo dnia wolnego, o czym pisalam trzy tygodnie wczesniej, a wiec raczej nie wyssalam sobie tego z palca na potrzebe tej notki.
      Po drugie, jaka "nieumiejetnosc zorganizowania pracy"??????
      To JA przestalam chodzic do niego od ok. 10 miesiecy i zadzwonilam w momencie kiedy mialam ten atak bolu. To moze raczej MOJE niezorganizowanie, to moze raczej MOJA ignorancja w kwestii dbania o wlasne zdrowie??
      Ale ON mimo mojej ignorancji mnie przyjal, bo ON potraktowal mnie jak pacjenta, ktory w roznych odstepach czasowych, ale jednak JEST pacjentem.
      Nie odmowil, bo ma dzien wolny, a ma chyba do niego prawo!!
      Nie skasowal podwojnie, albo i potrojnie, a mial prawo!!
      Udzielil pomocy!!!
      Tak jak przystalo na lekarza, ktory bardziej serio podchodzi do SLUZBY chorym niz wlasnych pieniedzy!!!!

      Delete
    2. Zrobilo sie onetowo..... :))))
      Czarownico Ty chyba jeszcze na Onecie nie bylas.

      Delete
    3. Czarownica się zbulwersowała, że tu onetowo jest, bo się z Nią nie zgadza część rozmówców. Mimo, że takie zawody jak prawnik czy nauczyciel należą w jakimś sensie do jednej grupy z lekarzami, bo ich podmiotem powinien być człowiek, to jednak każdy z nich służy inaczej. Znam wielu nauczycieli, którzy zostają po lekcjach i pomagają najsłabszym. Znam prawników, którzy część swojego czasu poświęcają pracy non profit. Co dziwnego, że lekarz po godzinach pomaga komuś, kto cierpi? Nie powiedziałam, że wszyscy....z resztą jak się Ciebie poczyta to nikt nie ma wątpliwości, że nie wszyscy.

      Delete
    4. Zante, wlasnie o to chodzi, ze NIE wszyscy i chwala tym co naleza do tej kategorii. Ja mysle, ze Czarownica zaczela sie za bardzo identyfikowac i odbierac personalnie, a wtedy dyskusja jest utrudniona.
      Nikt nie ma pretensji do lekarza, ze jest bogaty, ze jest wyksztalcony, to nie o to chodzi. Mowi sie tutaj o lekarzach, ktorym wyksztalcenie i pieniadze przyslonily ostrosc widzenia wlasnej powinnosci i tylko tyle.
      Podkreslalam od poczatku i jeszcze raz podkresle:
      Ja olewam czy ktos jest szewcem czy lekarzem, to dla mnie nie ma zadnego znaczenia dopoki wykonuje swoja prace w godziwy sposob. Te same kryteria moim zdaniem obowiazuja kazdego!!! Badz uczciwy i rob to co robisz najlepiej jak potrafisz!!
      No ale jak slysze pytania typu "a ile zarabia lekarz w USA?" to mi sie smiac chce. Oczywiscie, ze polski lekarz chcialby zarabiac tyle co ten w USA, ale wydawac w Polsce:))) No ludzie, jak mozna zadawac takie pytania?
      Ja nie jestem lekarzem, jestem zwykla kosmetyczka, ale mam kilka klientek, ktore przyjezdzaja do mnie spoza stanu NY i czasem sie zdarza, ze taka klientka moze przyjsc tylko w weekend, bo akurat przyjechala odwiedzic rodzine. Ja w weekendy nie pracuje, ale w takich przypadkach zawsze mowie "uprzedz wczesniej i jesli tylko nie mam zadnych powaznych planow to na pewno zrobie wyjatek". Nie zdarza sie to czesciej niz 2 razy w roku. Na poczatku przyszlego miesiaca bede miala klientke, ktora mieszka w Szwarcarji i juz teraz ustalamy kiedy ewentualnie i jak bede mogla ja przyjac.
      A lekarz nie moze podac leku pacjentowi w szpitalu, bo ten konkretny pacjent nie jest JEGO pacjentem???????
      No kurwa, cos tu nie gra.

      Delete
    5. Jeszcze musze dodac:)
      Akurat Czarownica nie powinna sie identyfikowac z ta dyskusja w sposob negatywny, bo jesli ktos czyta tylko mojego bloga regularnie to wie, ze Czarownica ZAWSZE pomaga swoaj wiedza medyczna i robi to przeciez bezinteresownie i poza godzinami przyjec.
      Ja znam Czarownice rowniez z innych blogow i wiem, ze wiele razy ludzie korzystaja z jej bezinteresownej pomocy. A to ze jest to pomoc wirtualna w tym momencie nie ma znaczenia, bo jak ktos jest chory, czy ma chorego w otoczeniu to kazda opinia jest cenna.

      Delete
  34. Czarownico!odnosze wrazenie ze nie kumasz o czym w tym wszystkim nam chodzi,bo napewno nie o pieniadze.

    Stardust,podziwiam Twoja cierpliwosc w wyjasnianiu"dlaczego garbaty moze miec proste dzieci"

    Zycze wszystkim zdrowia,zeby nie musieli do sfrustrowanych lekarzy chodzic.

    ReplyDelete
  35. mieszkam w Polsce, leczę się w Polsce, w państwowej SŁUŻBIE zdrowia i żyję, mam dobrych lekarzy,bo mam możliwość wyboru przychodni,i po prostu wybrałam, nie mam problemów ze skierowaniami na badania, przyjęłam do wiadomości,że niektóre z nich trzeba albo opłacić,albo na nie poczekać,rodziłam też w Polsce, ostatni raz szesnaście lat temu, w szpitalu wojewódzkim,gdzie mój prywatny doktor(zaczynałam u niego się leczyć jeszcze jak był w APL,i nie miał praktyki prywatnej) przekazał mnie swemu koledze, bo akurat z dyżuru był schodził, po 48 godzinach.i był pierwszą osobą, jaka do mnie przylazła o siódmej rano w szpitalu, obejrzeć Zuzkę.i zapytać, czy chcę szybko do domu:)
    od tego czasu sporo moich młodszych koleżanek rodziło tam dzieci i raczej są zadowolone.

    a do swej wybranej przychodni zapisuję się na wizytę telefonicznie, na określoną godzinę, raz tylko przez ostatnie lata była obsuwa, bo akurat koło przychodni zasłabł człowiek i nasza pani doktor rodzinna udzielała mu pomocy, na tejże ulicy, oczekując na karetkę..są tacy lekarze!na serio są, szkoda tylko,że to wyjątki...

    w szpitalu dziecięcym moja Zuzka ma sporą kartotekę, a raczej komputerotekę, bo tam kart nie ma,tylko wsio jest w komputerze, i za każdym razem była szybko i sprawnie, i niezwykle miło przyjęta.
    średnia zarobków lekarzy na kontrakcie w tym szpitalu-20 tys, pracuje tam ojciec koleżanki.
    a może 20 to za mało?
    a i przyjmuje często po godzinach dzieci niepełnosprawne, bo lubi im pomagać.

    po prostu są ludzie i ludziska, dotyczy to każdego zawodu, i tyle.

    nie dajmy się zwariować...

    i wszystkim zdrówka życzę:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mijka, dzieki Ci dobra kobieto za Glos Zdrowego Rozsadku!!!

      Delete
    2. ojtamojtam:)jak co, to wołaj:)))

      po prostu nie znoszę, jak ktoś na siłę próbuje mi wmawiać,że gdzieś tam jest be - oczywiście najgorzej w Polsce:) albo cacy, bo tak dobrze nie ma,i tu i tam bywa różnie:)

      się oddalę teraz na lodowisko.przełamać strach po zeszłorocznym upadku muszę:)

      Delete
    3. Towarzystwo jest przewrazliwione:)) Glaskanie owszem kazdy przyjmie, ale jak nie daj buk cos skrytykowac, obraza majestatu.
      A ja mam stope po operacji i nie moge chodzic na paluszkach;)))

      Delete
    4. no baaa...

      ja tam wolę, jak ktoś prawdę między oczy wali, a paluszki są generalnie delikatne:)

      Delete
  36. ja nawet nie jestem w stanie przeczytac tego arktykulu, bo krew mi sie gotuje do tego stopnia, ze moglbym pasc trupem.
    ludzie ludziom gotuja sobie taki los - i nie ma ZADNEgO wytlumaczenia!!!!

    czyste okrucienstwo i sadyzm.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, bo tak to jest jak sie idzie do pracy tylko po to zeby odpykac od poniedzialku do piatku i dla samego wynagrodzenia. Jesli sie nienawidzi swojej pracy, to nigdy nie bedzie sie jej wykonywalo z sercem.
      A do pracy z ludzmi niestety potrzebne jest serce i odrobina empatii.

      Delete
  37. Star, ja po przeczytaniu tego artykulu o "plodziku" po prostu sie poryczalam. To, co zrobili ci lekarze i pielegniarki jest dla mnie nie do pomyslenia. Wziac, ustawic pod sciana i strzelac. Boze, jak ja sie ciesze, ze bylam w szpitalu tutaj, a nie tam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lotnico, a ja mialam cicha nadzieje, ze nie trafisz tutaj i nie przeczytasz, ale jak slusznie zauwazylas mialas szczescie w nieszczesciu. Buziam:**

      Delete
  38. hmmm... szkoda,ze czarownica sie obrazila. w sumie, naleza sie jej wyrazy wspolczucia, bo my tu w wiekszosci pomstujemy na polska sluzbe zdrowia i ona to wziela do siebie.

    z tym gazownikiem, to ja rozumiem. ale - to dlatego,ze my ( w sensie polska) wciaz jestesmy jedna noga w socjalizmie ( w komunie). i "ynteligenci" ( a teraz tzw. "krawaciaze" czyli sredni i wyzszy personel korporacyjny) nie moga za samo "myslenie" dostawac tyle samo co za ciezka, znojna prace robotnika np. budowlanego. wiecie ile zarabia polski robotnik budowlany w belgii, ktory pracuje tu na czarno ( bez podatku, skladek na ubezpieczenie i innych "pierdol") - 100 -150 euro dziennie. Zaden z tych facetow ( przerobilam juz cztery ekipy w ciagu dwoch lat remontu generalnego domu) nie jest z wyksztalcenia budowlancem. ZADEN. milam juz tu piekarza przekwalifikowanego na murarza, mechanika samochodowego, ktory stal sie elektrykiem, a glazure ukladal slusarz.

    a ile zarabia stazysta w komisji europejskiej po studiach ze znajomoscia co najmniej dwoch jezykow obcych? ok. 2000 tys. euro i jeszcze placi podatek.

    roznica jest jednak taka, ze wraz ze zdobytym doswiadczeniem w pracy i awansami stazysta po ilus ( np. 10) latach pracujac juz jako szef wydzialu zarobi 7-9 tys. euro , a robotnik budowlany bedzie do konca swych dni zarabial te 150 eurosow dziennie max. chyba,ze bedzie lebski i zalozy firme i bedzie zatrudnila innych robotnikow, a sam zostanie szefem.

    wiec nie ma co temu gazownikowi tych 50 zl. wyszarpywac z reki. niech zarabia.

    a pani doktor , jak porobi kolejne specjalizacje, zostanie szefowa kliniki, albo jeszcze lepiej zalozy wlasna ( bank z checia jej pozyczy) to za te pare, parenascie lat bedzie oplywac w luksusy i gazownikowi bedzie mogla kolejne piec dych napiwku dawac.

    chodzi o CUSTOMER SERVICE.

    w stanach to jest podstawa. klient nasz pan i nie ma zmiluj sie. bo jak klient zadowolony, to placi. i tak to sie kreci.

    w europie ( tej zachodniej tez) kazdy jest "pan" i rzada uznania i docenienia. najlepiej pienieznego. a praca i jakosc uslugi? to juz nie idzie w parze. nie ma tego prostego przelozenia,ze wartosc pracy zalezy od wartosci jej wykonania. proste jak drut. czy to bedzie sprzedawanie buleczek, woskowanie cipek, dlubanie w zebach czy pisanie w gazecie.

    no i potem ludzie sie frustruja.

    - - - -

    pozniej dokoncze, bo teraz juz nie mam czasu.


    na razie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Demon, ludzie sa zawistni, ludzie lubia innym ludziom liczyc pieniadze i stad jest jak jest. Dziwi mnie tylko, ze niektorzy tak chetnie rozmawiaja o pieniadzach:)) Bardzo czesto spotykam sie z pytaniami "a ile zarabiasz? ile zarabia twoj maz? a ile kosztuje chleb? a ile? ile? ile?" Mam wrazenie, ze slowem ILE i TYLE mierzy sie czlowieczenstwo. Co dziwne, tych pytan nikt mi nie zadaje tutaj:))) Dlatego nie wiem ILE zarabia lekarz, listonosz, elektryk, czy sprzataczka. Nie wiem, nie interesuje mnie to, nie mam potrzeby wyszukiwac takich informacji, bo one mi sa do niczego nie potrzebne. A na chuj mi takie informacje, zeby sobie wychodowac wrzody na zoladku? czy zazdroscic? Moim zdaniem kazdy zarabia tyle ile powinien i tak jest dobrze, jak ide po zakupy to sie nie zastanawiam ile zarabia sprzedawca, a ile zaplacono poszczegolnym pracownikom na roznych etapach produkcji tego co zakupilam, po prostu kupuje. Jak mnie nie stac, to nie kupuje i radze sobie bez:) ale mi sie zolc nie ulewa, ze kogos innego stac. Na zdrowie!!!

      Delete
    2. ja tez mam takie podejscie. bo chujem moze byc i profesor i artysta i robotnik budowlany. n ie ma reguly.

      ale mnie nie chodzilo o to,zeby porownywac , kto ile zarabia, tylko ,zeby wykazac,ze w polsce wciaz pokutuje opinia, ze najciezej ( i to doslownie) pracujacy powinni byc sowicie wynagradzania. i owszem. taki czlowiek, jak sie namacha lopata wiecej niz ten, co tylko stoi obok i pali fajki jedna za druga, nie mowiac o obalaniu flaszki na zapleczu , powinien dostac wiecej kasy.

      ale jeszcze wiecej powinien dostac ten, co sie uczyl. zwlaszcza w stanach ( gdzie nie ma studiow za darmo, co najwyzej mowna wziac pozyczke studencka , jak moj maz - ktora, trzeba przyznac jeszcze 20 lat temu byla nisko oprocentowana, teraz jak jest - nie wiem) , bo np. w pl. studia sa za darmo( nie mowie o uczelniach prywatnych czy studiach zaocznych czy jak sie to teraz nazywa), wiec ludzie nie kojarza tej zaleznosci,ze to wszystko gdzies kiedys musi sie zbilasowac. nic za darmo. i ze wyksztalcenie kosztuje, ale potem powinno sie od tego odcinac kupony w postaci kilku zer na koncie.

      ale ja nie o tymchcialam, zwlaszcza,ze bo za bardzo odbieglam od tematu.

      wracajac do CS.

      jak ktos pracowal w polsce w miedzynarodowej korporacji to juz wie, ze wszedzie kroluje EWALUACJA. czyli ocenianie. ocenianie wynikow w pracy, ocenianie postawy, ocenianie zachowania itd. od ewaluacji zalezy twoje byc albo nie byc. jak ktos zostanie kiepsko oceniony, to wypad.

      z ewaluacja pierwszy raz w zyciu zetknelam sie na stypendium w stanach, gdzie studenci oceniali wykladowcow. i to jest clue. jak wykladowca byl ( zasadnie) zle oceniany przez swoich studentow, to tracil stanowisko.

      nawet pozycja firmy na gieldzie to tez ewaluacja.

      ale w pl. wciaz z tym sa problemy. bo u nas kazdy nosi bulawe w plecaku, czuje sie b.wazny i dlatego,"nie bedzie mi tu pipscinska mowila , jak mam pracowac!" prawda? ;-)

      Delete
    3. demon, ja Cię błagam, ewaluacja mnie dobija, od kilku lat króluje w szkolnictwie:)))))i piszemy ewaluację ewaluacji do ewaluacji:))i jeżeli ktoś źle wypada, to dywanik i czasami wypad, aczkolwiek ze szkolnictwa wypad ciężko wykonać(karta kurde chroni, nie wiem po co:)

      no i że tak powiem krótko howq, czy jak się tam to pisze..

      Delete
  39. Widze, ze od 24 lat nic sie na poloznictwie nie zmienilo.
    Ciesze sie tylko ze nie musze mieszkac w tym chorym z zawisci, nienawisci ale za to poboznym kraju.

    ReplyDelete
  40. 20 lat temu rodziłam na oddziale, gdzie leżała kobieta, która również rodziła martwe dziecko, nie umiałam jej pocieszyć, a teraz bym podeszła i chociaż przytuliła...

    ReplyDelete
  41. O jezu... znowu przeczytałam następny etap i... chyba muszę coś zjeść bo słabo mi :)))Tym razem nie wybieram się umierać. Ewaluacja powiadacie- najbardziej nienawistne dla nauczyciela słowo. Za dużo wątków przewijacie. Ale ogólnie - uważam, że w polskiej służbie zdrowia często( nie zawsze) brakuje przyzwoitości i człowieczeństwa, a solidne wykształcenie powinno procentować dobrymi zarobkami- u nas chyba ja tego już nie dożyję :(

    ReplyDelete
  42. Demokracja wszak polega na tym, że protestować wolno.

    ReplyDelete
  43. Nie wiem co napisać. Bo w szpitalu miałam okazję spotkać się podobnym traktowaniem. Chociaż sytuacja sama w sobie, nie niosła takiej traumy jak poronienie. Poczucie dehumanizacji, upokorzenie, lęk wciąż we mnie tkwią.
    A gdyby do tego doszło w takiej i tak trudnej sytuacji? Nie mieści się w głowie.

    ReplyDelete
  44. Star-

    "W nocy żegnam się ze swoim dzieckiem, ostatnie chwile razem."

    How sad. I can that from my own experience of miscarriage in Poland (and birth in Poland) this kind of treatment in not unheard of. Sometimes it depends on the hospital. Sometimes it depends on the crew that day. Unfortunately, proper treatment should be independent of those factors.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...