Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, February 11, 2012

A bylo tak...

W srode przed snem poszlam wymyc paszczeke, wyszorowalam kly, siegnelam reka po nic dentystyczna i ... ups... okazalo sie, ze wlasnie sie skonczyla i w rece mialam kawalek nie dluzszy niz 5 cm.
No raczej se tym nic nie zrobie... pomyslalam... moze gdybym miala uzebienie kolejowe (co przystanek to zab) to by zadzialalo, ale niestety zebow jeszcze troche posiadam.
Polecialam do drugiej lazienki gdzie wlasnie Wspanialy szorowal swoje pyszczycho.
-- Co chcesz?
-- Skonczyly mi sie nici dentystyczne i przyszlam wziac od Ciebie.
-- Moje sie skonczyly dwa dni temu i zapomnialem kupic.
-- Oj tam zaraz kupic... na pewno mamy nici w domu.
-- Nie mamy - odpowiedzial stanowczo.
-- A skad wiesz?
-- Bo szukalem w szafce w Twojej lazience.
-- A w szufladach, w tej szafce pod umywalka szukales?
-- Nie, ale przeciez powinny byc w szafce za lustrem.
-- Powinny, nie powinny...
Wrocilam do mojej lazienki i zabralam sie za przeszukiwanie szuflad szafki pod umywalka.
Zajrzalam do jednej szuflady, nic nie widac, bo te szuflady sa dosc waskie, ale za to glebokie i dlugie.
Nic tak grzebiac w nich nie znajde, wiec wzielam cala szuflade i wypizgnelam zawartosc na kanape w sralonie.
Querwa czego tam nie bylo!!
Pilniczki do paznokci (sztuk 14), a ja juz od kilku lat uzywam tylko szklane, wiec na cholere trzymam te?
No trzymam, bo nawet nie wiem, ze je mam.
Kamien do odsuwania skorek przy paznokciach (sztuk 3) no, to sie akurat przyda, dobrze wiedziec ze mam.
Turystyczna suszarka do wlosow, 3 lokowki, 4 szczotki do wlosow i 2 grzebienie i to akurat takie dobre do rozczesywania wlosow w czasie farbowania, a dopiero co kupilam jeden, bo nie wiedzialm, ze mam.
5 butelek z gelem do kapieli.
3 opakowania plastrow roznego rodzaju.
4 opaski do wlosow.
Klipsy i wsuwki do spinania wlosow, gumek do wiazania caly woreczek (pewnie z tuzin)
Z samego dna wypadly trzy male plastikowe pudelka.
W jednym strzykawka i zapas igiel (!!!) zupelnie nie mam pojecia skad ja to mam??
Jak swiat swiatem w zyle sobie nigdy nie dawalam i nikt kto kiedykolwiek ze mna mieszkal.
W drugim pudelku serwetki nawilzajace do mycia rak (wyschniete na wior)
W trzecim pudelku zapasy jakichs probek kremow... tez wyschniete na wior.
Po jakiego grzyba ja to trzymam?
A nici dentystycznych jak nie bylo tak nima.
Przytargalam druga szuflade i postapilam z nia podobnie jak z pierwsza.
17 szczoteczek do zebow (moj rozmiar) a ja ciagle kupuje, bo moj rozmiar jest niechodliwy, ja myje zeby szczteczkami dla dzieci. Ale przeciez nie kupie takich z raczkami w ksztalcie zajaczkow i slonikow wiec jak tylko zobacze w sklepie szczoteczki z normalnymi raczkami to kupuje.
Ostatnio zakupione wrzucilam do szuflady w lazience Wspanialego... oczywiscie nie majac pojecia, ze tutaj mam taki zapas.
Oprocz tego znalazlam tam kilkanascie sztuk malych mydelek do rak, ktore mialy byc przeznaczone dla gosci, ale poniewaz na umywalkach stoi mydlo w plynie to mi sie zapomnialo.
Szczoteczki do paznokci (sztuk 2)
Cazki do skorek (sztuk 3 ale kazda o innym rozmiarze)
Cazki do obcinania paznokci (pewnikiem Wspanialego, bo ja nie uzywam).
I szampon. Szampon do wlosow robiony na specjalne zamowienie dla moich wlasnych klakow, ale to bylo z 7 lat temu. Ja pierdykam, zaplacilam za ten szampon jak za zboze, a teraz przeterminowany, chyba strach se tym leb umyc, bo moge wylysiec.
Moze wyprobuje na Wspanialym... jemu wiele krzywdy juz nie zrobi...
Woreczek plastikowy z probkami perfum (to pewnikiem mialo miec przeznaczenie turystyczne)
I nareszcie!!!
3 sztuki nici dentystycznych!!!
A mowilam? Mowilam, bo ja wiem, ze tak naprawde to my wszystko mamy, tylko nie wiemy gdzie!!
Dumna i blada dzierzac jedno opakowanie nici poszlam do Wspanialego:
-- Widzisz!! Mowilam, ze mamy!!
Przechodzac przez sralon do lazienki rzucil okiem na gore badziewia, ktorym przyozdobilam kanape.
-- Kryste!! A to co?
-- Jak to co, wypieprzylam z szuflad w poszukiwaniu nici.
-- I co Ty teraz z tym zrobisz?
-- Nic, teraz nic, bo teraz to ide spac, a jutro sie tym zajme.
I jak powiedzialam tak poszlam do sypialni.
Po chwili dolaczyl do mnie Wspanialy.
-- Wiesz nie moge sie nadziwic jak to sie stalo, ze mamy w domu tyle niepotrzebnych rzeczy, przeciez mamy porzadek.
-- Wzgledny kochanie, mamy wzgledny porzadek... i prosze przestan o tym myslec bo bedziesz mial koszmarne sny.
Oczywiscie czwartek musialam poswiecic na ogarniecie tego syfu, ktory zostawilam na kanapie i dodatkowo wypizgnelam wszystko z szuflad tej duzej lazienki, z ktorej korzysta Wspanialy.
Tam tez bylo troche skarbow: jak kule do kapieli, rekawiczki do kapieli, o ktorych juz zapomnialam, ze mam i znow kupilam, zapas mydel z oliwki, ale to juz Wspanialego dzialka, jakies kremy do rak, o ktorych istnieniu tez nie mialam pojecia, odswiezacze powietrza i olejki eteryczne, olejki do masazu...
Polowe tych znalezisk oczywiscie wyrzucilam, bo juz sie do niczego nie nadaja.
A na nastepny tydzien obiecalam sobie, ze zrobie porzadek w 3 plytkich szufladach mojej komody w sypialni. W komodzie trzymam moje ubrania typu swetry, bluzki, bielizna, ale to w glebokich szufladach. Ale komoda ma jeszcze 4 dosc duze powierzchnia szuflady plytkie i te sluza mi od lat jako miejsce dla drobiazgow, z ktorymi nie bardzo wiem co mam zrobic, a trzeba je gdzies schowac.
Oj tam dopiero bedzie ciekawie...

PS.
Zdjelam buta!! Przez pierwsza godzine czulam sie jakbym stala nie na swoich nogach:))
Ale jest OK.
Idzie ku lepszemu:)

53 comments:

  1. Uahaha, ja tez mam takie szuflady rupieciowe i boję się do nich zaglądać :D

    Ale poprzedni post brzmiał jakoś bardziej apokaliptycznie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Strach strachem, ale czasem czlowieka gwaltowna potrzeba zmusi:)) Tak jak mnie ta nitka dentystyczna;)

      Delete
  2. Twoimi zapasami można zaopatrzyć mały sklepik ;). A jak noga w kolejnej godzinie ? Czucie jest?:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kachna, noga jest OK, przynajmniej juz wiem, ze to MOJA noga:)) Czucie tez jest, tylko wiesz ja jeszcze przez dlugi czas bede nosic te bandaze przeciw opuchliznie, wiec to sie tak niezupelnie czuje. Chociaz noga wiadomo tez, ze bedzie puchla w okolicach kostki.
      Wlasnie mysle o tym, ze powinnam przyjac pozycje horyzontalna z noga podniesiana i okladem lodowym jesli chce wyjsc dzis wieczorem.
      A wlasnie stalam w kuchni i smazylam racuchy:)) Jakos mi sie zachcialo, no i nozka juz jest lekko obrzeknieta;/

      Delete
  3. Uff a ja myslalem ze cie tak w momencie grzebania w szufladzie wlasnie tak apokalytycznie "szuflada cie ugryzla i juz nie puszcza"
    Ani mi nie wspominaj, u mnie tysz bajzlu bedzie .... ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Najfajniejsze jest to,że zwykle odkrywamy te nasze skarby dobrze ukryte.Och, jak ja to lubię, gdy nagle odnajduje się po dniach poszukiwań jakieś cenne drobiazgi, które już trzeba było zastąpić innymi.Serdeczności.

      Delete
    2. POcieszylas mnie. Z tym ze ja mam dom trzy-poziomowy dom, na dole mam jedno pomieszczenie do ktorego od jakis dwoc.h lat nie wchodze, chyba zeby tylko cos tam wlozyc. Z pomieszczen na gorze odkad starsi chlopcy sie z domu wyprowadzili systematycznie usuwam i usuwam. Wciaz wierze ze umre jako minimalistka :)U nas plaga sa ksiazki. Oraz narzedzia.

      Delete
    3. Diesel, tak same z siebie to one nie gryza:) Musialby mnie Wspanialy przymknac w szufladzie:)))
      A Ty sie ciesz, ze Cie czeka przeprowadzka, bo to idealna okazja do pozbycia sie gramotow.
      My mieszkamy tu juz 7 lat wiec sie nazbieralo;)

      Delete
    4. Dobrochna, to prawda, ja tez lubie takie mile niespodzianki. Gorzej jak to jest cos co sie juz przeterminowalo, lub wyschlo na wior:)) No ale, tak tez bywa;)

      Delete
    5. Robin, cale szczescie, ze nie mam wlasnego domu, chyba by mnie klamoty przerosly. Ksiazki mam w miare uporzadkowane, zrobilam to dwa lata temu i nawet w 80% odkladam z powrotem na polke;) O narzedziach nawet nie wspominaj;) Ja chyba kiedys zatluke Wspanialego jakims mlotkiem co to mi samej na leb spadnie jak otworze szafe, w ktorej on trzyma narzedzia.

      Delete
    6. Ja marze o dniu kiedy zostawie dachy, rynny, jelenie zrace moje uprawy, ploty z dziurami i przeprowadze sie do malego trzy-pokojowego mieszkania. Szansa realizacji za 3-4 lata. Wtedy sie trzeba bedzie zmierzyc z tym pomieszczeniem na dole. Zazdroszcze Ci:)

      Delete
    7. no Qurcza mi tesz sie 7 zebralo, wlasnie ten siudmy Rok. ;)

      Delete
    8. Robin, urokiem mieszkan jest wlasnie brak rynien i dachow do latania:) Nie ma tez piwnic do zagracania, a to tez plus. Inaczej to wyglada oczywiscie jak sie ma male dzieci i czlowiek chce kawalek "ziemi" zeby mogly bawic sie beztrosko.

      Delete
    9. Diesel, cos jest w tych 7 latach:) Ale w ostatnim mieszkaniu mieszkalam 10 lat i teraz tez jeszcze tu troche pomieszkam;)

      Delete
  4. ;) ja uwielbiam takie porządki :) lubię tworzyć tę nową, świeżą, czystą przestrzeń :) ostatnio tak sprzątałam właśnie w pracy... wspaniałe uczucie :)
    Cieszę się, że z Twoją nogą ok :)

    Baw się dobrze z komodą!!!! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. MM, nie powiem, zebym takie zajecia uwielbiala, ale jak juz skoncze to tez mam uczucie radosci:))

      Delete
  5. Dobrze, że noga zdrowieje.W ub. miesiącu robiłam remanent w lekach - całkiem sporo było przeterminowanych, rekordzistą był diclofenac w...czopkach, z datą ważności 2009r. I zrobiłam remanent w smarowidłach do twarzy, bo niestety często kupuje i po pierwszym użyciu produkt idzie w odstawkę. Potem mi żal wywalić, wmawiam w siebie,że może posłuży np. do nóg smarowania - a efekt- po miesiącach niełaski ląduje w koszu.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, z lekami mam spokoj, bo poza kilkoma witaminami nie ma nic i na szczescie nie ma potrzeby. Mazidla i smarowidla do twarzy uzywam tylko te, z ktorymi pracuje, wiec nie kupuje nic innych firm. Owszem czytam, porownuje inne mazidla, ale jakos jeszcze mnie nie naszla chec eksperymentowac;) Zawsze przy glebszym rozeznaniu i tak sie okazuje, ze moja firma jest o krok do przodu od pozostalych. Czesto natomiast dostaje rozne probki i spotyka je los na dnie szuflady jak te, ktore wlasnie wyrzucilam:)

      Delete
    2. Dzieki, juz znalazlam w UK, se poczytam.

      Delete
  6. Twój mąż ma rację - jest porządek! Dopiero, gdy próbujemy go rozłożyć na czynniki pierwsze, to trudno uwierzyć, że na co dzień jest:)Dlatego nie lubię szuflad i zamykanych półek, ale bez nich nie wyobrażam sobie życia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iva, bo na oko jest porzadek:)) Szuflady i zamykane polki, szafki uwielbiam, mimo, ze sie boje do nich zagladac po jakims czasie.
      Otwarte polki mnie przerazaja, bo trzeba je wiecznie myc, szorowac, sprzatac.. zwlaszcza jesli ktos ma takowe w kuchni.
      Jednak wole ten balagan zamkniety;)

      Delete
    2. o ile dobrze sobie przypominam, to już na temat otwartych półek pisałam u Ciebie - nie lubię ich głownie za to, że trzeba z nich co dzień ścierać kurz, w zamkniętych to odpada.

      Delete
    3. Iva, wlasnie o to ciagle odkurzanie chodzi:))

      Delete
  7. gratuluje że już bez buta! ;)
    ja też mam takie skrytki po pokoju i sama się boje ich otworzyć. Ale im więcej takich notek zamieszczasz, tym bardziej mam wrażenie, że mieszkasz w pałacu! Szuflady bez dna, szafki z miliardem świec, kuchnia w której też macie zawsze wszystko tylko dokupujecie bo nie pamiętacie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ucieczko, mieszkamy na 150 metrach kwadratowych we dwoje. Nasze szafy, szafki sa na 100% duzo wieksze niz te polskie. Nasza lodowka (mimo, ze amerykanskiej sredniej wielkosci) jest dwa razy wieksza od lodowek jakie widzialam w Polsce. Oprocz tego mam osobna, wolnostojaca zamrazarke;)
      Komoda moglaby spokojnie sluzyc za sarkofag malzenski i pewnie jeszcze by jakas kochanke, lub kochanka pomiescila. Naparawde to jest kwestia wielkosci mebli.
      Jak jade do Polski to wszedzie, w roznych domach widze takie "mebelki" o mlodziezowych rozmiarach.
      W lodowce u mojej mamy zmiescilabym mleko, sloik musztardy i pol kg miesa i to chyba byloby wszystko, no moze jeszcze daloby sie upchnac kilka jajek luzem:) A mama miala ponoc lodowke sredniej wielkosci.

      Delete
    2. No właśnie. Miałam wrażenie, że sprzątasz kontenery. Ja nie znoszę małych szufladek i otwartych półek też. Ale nie to jest problemem. Piwnica i strych. Tam zawsze "uciepuje się' różności, a potem sprząta cały dzień wynosząc to wszystko na wielkie ognisko w ogrodzie. Znowu ubył Ci kilogram i fajnie jest :))))

      Delete
    3. Jaskolko, dzieki bogom nie mamy strychu i piwnicy, bo znajac siebie i Wspanialego to bylby prawdziwy koszmar:))

      Delete
    4. Now I get it! ;) nie wyobrażałam sobie, że po prostu wasze skrytki są większe. Tak właśnie sobie tego nie mogłam zwizualizować. ale teraz już wiem. i jakże w takim razie lubie moje młodzieżowe wielkością meble ;) chociaz marze o tych dizajnerskich jeszcze minimalistyczniejszych wytworach. co to schowasz paczke chusteczek i juz masz problem z zamknięciem. wszystko dlatego by się nauczyć wyrzucać ;) chociaz - w przypadku Twoim to jednak, dobre jest mieć coś włożone na czarną godzinę. nawet jeśli to ma byc 'tylko' nić dentystyczna ;) (a sama mam we krwi kupowanie 'na zapas'..obecnie największym zapasem są płatki kosmetyczne. )

      Delete
    5. Ucieczko, a Ameryce wszystko jest duze:) Poczynajac od duzych porcji jedzenia, ktore powoduja, ze nam rosna duze dupy, ktore pozniej trzeba zmiescic na duzych lozkach:))
      Do konca zycia nie zapomne miny Spt gdy zobaczyla sloik majonezu w mojej lodowce:))))
      A na zapas, to chyba wszyscy kupujemy, zwlaszcza takie drobiazgi jak nici dentystyczne, czy Twoje platki kosmetyczne:)

      Delete
  8. :)) mnie czeka podobna praca,bo już mi się szuflady przelewają.
    Tak sobie myślę,ze właściwie dlaczego miałabyś nie mieć szczoteczki z rączką w kształcie zajączka czy innego zwierzątka:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dora, sloniki i zajaczki nie zmieszcza sie w dziurki uchwytu na szczoteczki:) Poza tym by mi pewnie nie przeszkadzaly:))

      Delete
  9. Usmialam sie jak norka :) Ja pewnie tez mialabym taki skarbiec, ale nie mam gdzie tego trzymac.

    Dobrze, ze idzie do przodu- nawej jesli powoli.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evita, juz sama nie wiem jak to sie dzieje;) Czasem mysle, ze wlasnie dlatego, ze czlowiek nie ma piwnicy czy strychu to potrafi kazda dziure w mieszkaniu wykorzystac na schowek:) A potem nie pamieta do czego dany schowek byl przeznaczony i dzieje sie co sie dzieje.

      Delete
  10. Przerażające jak człowiek obrasta rzeczami O.O
    Nawet się nie wie co tam powpychane po tych szafkach i szufladach. Parę miesięcy temu postanowiłam przetrzepać szafki i papierzyska - i zakopałam się w tym na dłuuugo. Ale nagle się wyjaśniło, dlaczego w szafkach było full, że wiele rzeczy kładłam na wierzchu bo nie było gdzie chować. Masakra...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Antares, dokladnie tak to sie dzieje. Ja popelniam jeszcze jeden blad. Jak sie wprowadzam do noweego mieszkania, to nie spoczne dopoki wszystko nie jest rozpakowane, a czlowiek powinien te rzeczy robic jednak powoli i z rozmyslem. A tak, to upycham gdzie popadnie, potem nie pamietam i po kilku latach strach tam zajrzec;))

      Delete
  11. Bez buta - moje gratulacje, a twój porzadek:) przypomniał mi mój "porzadek" co to lezy drugi tydzień koło komputera i czeka na segregację i wyrzucenie...nie chce mi się, a ferie sie konczą...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Beata, moje "biuro" zawsze obrasta w papierzyska:) Ale do tego sie juz przyzwyczailam i jak juz naprawde oddychac sie tu nie da, to wtedy sprzatam:))

      Delete
  12. Witaj Star.
    Jak dobrze jest czasami zajrzeć do naszych szuflad-ile to skarbów można znaleźć.
    A tak w ogóle Star widzę,że energia Cię rozpiera ,to chyba dowód na to ,że noga się goi.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, energia mnie rozpiera, tylko cialo nie nadaza:)) Wczoraj noga przezyla chrzest bojowy, ale przyznaje, ze padlam:)
      Pozdrawiam:)

      Delete
  13. Tyle skarbów odnalezionych... Od razu się poczułaś bogata;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, tak naprawde to poczulam gdzie mi pieniadze przelatuja miedzy palcami:)

      Delete
  14. Gratulacje pozbycia sie buta, teraz to juz z gorki powinno byc :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, bedzie z gorki, chociaz jak obie wiemy teraz dopiero zacznie sie walka z opuchlizna:) Bo jednak do tej pory mimo, ze chodzilam, to ciezar ciala caly czas byl na tej drugiej nodze. No ale, na szczescie to nie jest pelnia lata i jakos dam rade:)

      Delete
    2. W to nie watpie, ze dasz. Optymistom sie szybciej goi :)

      Delete
  15. cale szczescie, ze ja tylko mam dwa lata zaliczone w obecnym domu. Jeszcze sie nie zdarzylo nagromadzic. Ale poczatki juz obserwuje...przydaloby sie juz co nieco powyrzucac, zwlaszcza z lazienki,tam i u mnie najwiecej sie gromadzi. Tymczasem jestesmy w drodze na Floryde, klikam z lotniska w Niagara Falls i juz nie moge sie doczekac szortow i podkoszulka! Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, nie dziwie Ci sie, ze juz sie nie mozesz doczekac Florydy:) Ja co prawda za Floryda nie przepadam, ale dzis u nas tez zimno bo narazie -2C a ma byc 0C, ale na szczescie juz od jutra bedzie znow cieplej.
      Przyjemnego pobytu:))

      Delete
  16. cale szczescie, ze ja tylko mam dwa lata zaliczone w obecnym domu. Jeszcze sie nie zdarzylo nagromadzic. Ale poczatki juz obserwuje...przydaloby sie juz co nieco powyrzucac, zwlaszcza z lazienki,tam i u mnie najwiecej sie gromadzi. Tymczasem jestesmy w drodze na Floryde, klikam z lotniska w Niagara Falls i juz nie moge sie doczekac szortow i podkoszulka! Pozdrawiam

    ReplyDelete
  17. Jakież to to pocieszające, że nie tylko ja mam bałagan w szufladach:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ilenko, ja mysle, ze jest nas calkiem duzo, tylko nie wszyscy sie przyznaja;)

      Delete
  18. Przeprowadzki to dobre lekarstwo na zwały rupieci. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, tak i na szczescie przeprowadzam sie stosunkowo czesto, ostatnim razem pozbylam sie naprawde duzo niepotrzebnych rzeczy. Ale znow obrastam;))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...