Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, February 12, 2012

Jak dobrze, ze nie mam corki

Do tytulowego wniosku doszlam w ciagu kilku ostatnich dni, po doswiadczeniach z Alice i jej urodzinowymi problemami, rozterkami i chujwiczymjeszcze.
Zaczelo sie tydzien wczesniej kiedy Alice pokazala mi na telefonie zdjecie sukni, ktora zamowila u jakiegos designera. Suknia na zdjeciu byla granatowa, Alice stwierdzila, ze zamowila to samo tylko w wydaniu ciemnej sliwki. Pochwalilam, bo kiecka ladna i na tym sie skonczylo, albo jak sie pozniej okazalo, dopiero zaczelo.
W srode przyszla na co tygodniowa wizyte i zaczela szperac w torbie za skrawkiem materialu, ktory wybrala na suknie, zlorzeczac przy tym na siebie i caly swiat:
-- Ja chyba slepa jestem juz ze starosci, albo mnie chwilowe zacmienie umyslu naszlo, zeby taki kolor wybrac... - jeczala ciagle grzebiac w torbie.
Wreszcie wydobyla poszukiwany skrawek materialu i teraz ja tez wiedzialam, ze albo z jej wzrokiem jest cos nie tak, albo jest daltonistka, tylko nikt o tym wczesniej nie wiedzial.
Skrawek byl koloru jasnego fiolka!!
-- I co ja mam teraz zrobic? Ponoc to zamowilam, kiecka juz prawie wykonczona i nie mam innej mozliwosci musze zaplacic - wyjeczala rzucajac skrawek na lezanke.
Nie pozostalo mi nic innego jak probowac uratowac sytuacje.
-- No dobrze, rozumiem, ze to jest dalekie od glebokiej sliwki, ale przyznasz, ze w tym kolorze tez bedzie Ci dobrze. Skoro juz jest jak jest, to nie ma sie co stresowac tylko zaakceptowac sytuacje.
Oczywiscie do sukni nie miala jeszcze zadnych dodatkow, wiec kolejna panika, ale ja juz sie skupilam na mojej pracy czyli zabiegu, na ktory przyszla. Od czasu do czasu tylko zapewniajac, ze "wszystko bedzie dobrze", przeciez bez sensu bylo poglebianie stresu.
W czwartek kiedy to ja walczylam z porzadkiem w moich lazienkach od czasu do czasu Alice dzwonila i znow narzekala, ze naprawde ona jest z tej sukni niezadowolona i to tylko z powodu koloru.
Noz ja pierdole, sama sobie ten kolor wybrala, owszem rozumiem, ze bylo to w momencie calkowitego zacmienia umyslu, ale co teraz mozna zrobic?
Nic!
Mimo wszystko staralam sie zalagodzic na ile moglam. Radzilam ciemniejsze dodatki, moze nawet jakis lejacy szal, ktory bedzie zwisal z przegubow lokci az na posladki, bo kiecka bez plecow, przekonywalam, ze w restauracji przy przyciemnionym swietle nie bedzie tak zle.
Slowem robilam wszystko co moglam, a ona latala za dodatkami i co chwile znow dzwonila.
W piatek na 20 minut przed czasem umowionej wizyty zadzwonila z panika, czy moze przyjsc pol godziny pozniej. Zgodzilam sie, szybko kombinujac, ze nastepna klientke poprosze o przesuniecie wizyty o te nieszczesne pol godziny i dam rade.
Nastepna klientka na szczescie nie miala problemu.
Alice wpadla jak bomba obladowana torbami z roznistych sklepow, ktore to torby pizgnela z hukiem na podloge i zawolala:
-- Kupilam druga sukienke, Marc mnie zabije!
-- Nie dramatyzuj, bo gdyby Marc mial Cie zabic, to mial juz duzo wiecej powodow wczesniej.
-- Tak, ale wiesz ta kiecka od designera kosztuje $1100 i teraz kupilam nastepna, a co za tym idzie znow nastepne dodatki.
No tak, to juz zmienia postac rzeczy.. nie odezwalam sie przez chwile.
-- Czy myslisz, ze powinnam do niego zadzwonic teraz, czy moze wyslac SMSa? On jest dzis w Baltimore i wraca wieczorem..
-- Nie dzwon, nic nie wysylaj, nie wnerwiaj go jak jest w delegacji sluzbowej, lepiej zalatw to jak juz wroci, na spokojnie, na zywo, kiedy bedzie mial okazje widziec obie kreacje.
-- Buty juz oddalam, chociaz nie chcieli mi ich przyjac, bo juz je wczesniej poddali delikatnej przerobce zeby dopasowac do moich stop. Ale to przerobka w postaci minimalnego rozciagniecia, wiec powiedzialam sprzedawcy, ze na pewno sie znajdzie ktos komu bedzie pasowac, a jak mi nie przyjmie to juz nie bede u nich mogla robic zakupow i sie poddal.
-- Jaki to sklep, ze zapytam z ciekawosci?
-- Yve Saint Laurent.
No tak, wiadomo, ze nie Payless, pomyslalam:)
-- Logicznie myslac, to tych butow tez nie powinnas oddawac, bo skoro zatrzymujesz sukienke, to i tak kiedys beda potrzebne.
-- Tez tak myslalam, ale wiesz jak nie oddam butow to przekrocze moj miesieczny limit wydatkow, a to dopiero polowa miesiaca - wyjasnila i szybko dodala - i tak bede musiala do konca miesiaca zapierdalac po miescie pieszo zamiast jezdzic taksowkami.
-- Po co zaraz pieszo? Kupisz sobie karte przejazdow i z taksowek przesiadziesz sie na autobusy lub subway jak normalni ludzie, ja Ci to tlumacze juz od kilku lat, ze subwayem szybciej niz taksowka, moze sie wreszcie przekonasz.
-- Oj, wiem, wiem... ale.. no wiesz...
-- Wiem, chociaz szczerze zupelnie nie rozumiem.
Nowa kreacja na szczescie kosztowala tylko $300 i okazala sie trafiona w dziesiatke.
A byla to krotka, bardzo dopasowana sukienka, bez rekawow i tylko zawieszona na jednym ramieniu, od ktorego splywala na 3/4 calosci delikatna jak mgla, przymarszczona narzuta, ktora po stronie golego ramienia byla troche dluzsza od sukienki. Wszystko w niebieskim morskim kolorze.
A calosc uzupelnialy jasniejsze niebieskie wysokasne szpilki na grubej podeszwie i torebka-kopertowka w tym samym kolorze.
Wygladala w tym wszystkim bosko!!!
-- Jak zareagowal Marc? - zapytalam dyskretnie gdy panowie udali sie do baru po nasze drinki.
-- Mialas racje, westchnal gleboko, ja obiecalam, ze tamta kiecke kiedys zaloze na inna okazje i sie skonczylo.
-- Mam nadzieje, ze wiesz, ze masz cudownego meza?
-- Wiem - usmiechnela sie.
Impreza byla rowniez udana, chociaz my opuscilismy towarzystwo troche wczesniej bo przed polnoca, a calosc byla przewidziana do 1 rano. Ale ja juz mialam dosc.
Jak na pierwszy dzien bez buta to i tak noga zdala egzamin.
No prawie zdala, bo o malo sie nie spierniczylam ze schodow jak chcialam sprobowac schodzic obiema nogami a nie jedna jak do tej pory.
Nie wyszlo... na szczescie Wspanialy namowil mnie na zabranie ze soba laski.

31 comments:

  1. Chciałabym mieć takie problemy:))) powtórzę jeszcze raz - nie szarżuj miła, nie szarżuj, to żywa noga, nie proteza, która możesz w razie czego zmienić.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, to moja szosta operacja, ja naprawde mam doswiadczenie, zaufaj mi:)
      buziaki:***

      Delete
  2. Corki sa najczesciej jak matki, wiec Twoja na pewno nie robilbaby dramatu z kiecki. Za to pewnie szuflady mialaby poupychane drobiazgami :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evita, ja jestem absolutnym przeciwienstwem mojej matki;) Wiec wolalabym nie ryzykowac;))

      Delete
    2. eg mnie córki są najczęsciej jak ojcowie...

      Delete
  3. Dobra. Kreacja Alice omówiona, Ja jestem babą i proszę o opis Twojej :)No i jak prezent:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, moja kreacja byla wielce ograniczona przez stare sneakersy:)) A wiec musialam wystapic w bardzo szerokich, czarnych spodniach typu palazzo i do tego malinowa bluzka 3-tier (warstwy?) z lejacego materialu.
      Z prezentu jest zadowolona, stwierdzila, ze na mnie mozna liczyc w podniesieniu ducha mlodosci:)
      A Marc jak typowy mezczyzna dodal, ze mimo iz zdaje sobie sprawe, ze nie jest to glownym zamierzeniem prezentu, to moze i jemu cos skapnie i dodal "pomarzyc wolno":))

      Delete
    2. No to super kreacja.I cieszę się, że trafiłaś z prezentem. A co do córki- mam taka 28 latkę i... czasem fajnie robić zakupy, a czasem trzeba mieć anielską cierpliwość. Ogólnie stwierdzam, że jest fajną babą i dogadujemy się bardzo dobrze.

      Delete
    3. Jaskolko, wlasnie o ta anielska cierpliwosc chodzi:) A zakupow to ja sama nie cierpie, wiec tez bylby klopot. Ja wiem, ze wiekszosc matek sie dogaduje z corkami i nawet sobie chwala, ale ja sie chyba wyjatkowo do tego nie nadaje. Los wiedzial co czyni;))

      Delete
  4. W ostatnim zdaniu się przejęzyczyłaś. To Wspaniały poszedł z laską ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Elu, prosze nie stresuj mnie, bo teraz na prawde nie wiem czy strzelilam jakiegos babola:) A Wspanialy to pewnie i poszedlby z laska, gdyby mnie nie bylo;))

      Delete
  5. Bez obaw Star, moze ta corka, tak jak Alice naciagalaby meza na kiecki.... a nie matke.
    Usciski

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ina, ale nawet jak maz by placil to ja pewnie musialabym sluchac tych wszystkich dramatow;)

      Delete
  6. Fajnie, ze wszystko dobrze wyszlo - i kreacje, i prezent, i impreza.
    A dzis nozka grzecznie w gorze? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wszystko poszlo dobrze a dzis wypoczywam, czyli leze, laze, znow leze itd. Jutro do pracy, ale tez z przerwami na lezenie. Mam tez opaske z kieszenia na oklad lodowy, ktora nosze w pracy, wiec jakos to bedzie;))

      Delete
    2. WOW. To jest high life i New York :)

      Delete
    3. Robin, niektorym tak jest dane:) Nie wszystkim, ale na tym chyba polega roznorodnosc swiata.

      Delete
    4. Ale, ja to pisalam w kontekscie ze super ze mozesz brac udzial w takich imprezach :)

      Delete
  7. Raaany! Kosmos! Te problemy sa ode mnie oddalone o tyle samo co obłok Oorta:)I proszę nie być damskim szowinistą, mam znajomego, który dostał histerii bo go kosmetyczka nie przyjęła na regulację brwi przed pewna imprezą.:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, no Kosmos!! Wiem, ze sa tez mezczyzni z roznymi upierdliwosciami, ale mimo wszystko ja zdecydowanie lepiej dogaduje sie z tymi z Marsa:))

      Delete
  8. 300 dolarów za kiecke, boże, ja tyle zarabiam w miesiąc, no ale ja to zupełnie inna bajka...o kopciuszku;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Magda, tak tez nie mozna przeliczac, chociaz przyznaje, ze ja wyszlam za maz w kiecce za 200 dolarow i tez bylo dobrze:)

      Delete
  9. matkozsynem ja na swojej 40tce wystąpiłam w kiecce którą sobie kupiłam na wesele rok wcześniej ( całe szczęście nie skurczyła się )hahaha generalnie mam dwie kiecki bo wyznaję zasadę nie szata zdobi człowieka a co dopiero zmorę :D
    no i jak oddała buty to może i kieckę może sprzedać tam gdzie ja szyła ?
    i też bym chciała mieć takiego Marca :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, nie da sie odsprzedac tej kiecki, ani zwrocic:) Mysle, ze gdyby byla taka mozliwosc, to na pewno by z niej skorzystala. No nic, lekcje zycia chodza roznymi drogami;)
      Poza tym, ta kiecka jej sie przyda, w koncu to po tak duzej utracie wagi ona potrzebuje wymiany calej garderoby, a ze czesto biora udzial w roznych imprezach, gdzie koniecznie trzeba wystapic w czyms klasycznie dostojnym, to kiecka sie na pewno nie zmarnuje.
      A Marc ma cierpliwosc buddyjskiego kaplana:)

      Delete
  10. nie wazna jakiej plci dzieci mamy - wazne ze zdrowe ... ja mam corke i jak bede miala z nia tylko taki problem to juz sobie poradze ;) :D ze tak napisze znam sie na tym i nauczylam sie sobie radzic :D :D :D ... moga byc gorsze problemy ....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maugoshu, chyba nie zrozumialas, albo ja nie napisalam jasno. Nie mam nic przeciwko corkom, bo sama jestem corka i ktos sobie ze mna jakos radzil;)
      To tylko JA wyjatkowo nie nadaje sie na matke corki:))

      Delete
    2. ty nie wiesz czy sie nie nadajesz na matke "swojej corki" ... ty wiesz ze sie nie nadajesz na matke Alice czy jak jej tam bylo ;) :D :D :D

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...