Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, February 8, 2012

Wedle planu

Wstalam dzis znow skoro swit, bo wiadomo, ze jak jade do doktora, to jest cala wyprawa i musze tam byc na 10ta. A dzis wyjatkowo wszystko sie pieprzylo.
Najpierw wkrecilam sobie kudly w lokowke!!
I to tak, ze musialam wylaczyc, bo nie moglam rozplatac, a nawet jak wylaczylam to niewiele pomoglo, poza tym, ze sie kudly nie spalily. Ja pierdykam spocilam sie przy tym, juz mialam wizje wycinania tej lokowki i kto wie czy bym nie zlapala za nozyczki gdyby nie swiadomosc sobotniej imprezy.
A tu klaki sie wkrecily akurat po lewej stronie przy twarzy, wiec ni cholery nic innego by nie pomoglo, tylko strzyzenie na jeza.
Zanim sobie poradzilam to lokowka calkiem wystygla, ale kudly uratowalam... nie wszystkie bo czesc zostala na lokowce, no ale obeszlo sie bez ciecia przy samej skorze.
Przygoda z lokowka spowodowala ogolne opoznienie w szykowaniu sie i na autobus wylecialam jak wariatka na ostatnia minute, ale sie udalo, zdazylam.
Gorzej bylo z subwayem, bo ten stawal na kazdej stacji po kilka minut, nikt nie wie z jakiego powodu.
A te nieplanowane postoje tylko powiekszaly moje opoznienie.
Postanowilam byc ZEN i na wszelki wypadek juz sobie wykombinowalam, ze wezme taksowke na te 6 ulic jakie mam pokonac do gabinetu. I wszystko byloby fajnie, tylko wolnej taksowki nie bylo.
No tak, godziny szczytu!!
A ja dotarlam na 15 minut przed 10ta, a to troche za malo na marsz w tym pieprzonym bucie i z laska, jak pisalam wczesniej pierwszy raz po operacji ta trasa zajela mi prawie 30 minut.
Czekac nie ma na co, stanie w miejscu nie zmniejsza odleglosci do gabinetu...
Niewiele myslac, odpalilam z tego buta jak Mis Yogi i ruszylam do boju!
Wymachujac laska zapierniczalam jak maly samochodzik, lewa, prawa, lewa, prawa... przy okazji musze Wam powiedziec, ze ten cholerny butek wazy pol kg, wiec to nie jest takie hop siup.
Dotarlam do gabinetu w rekordowym czasie 10 minut, na 5 minut przed 10ta juz wieszalam kurtke na wieszaku. I nawet sie przy tym nie zmeczylam co odkrylam ze zdziwieniem.
Kilka minut po 10tej juz siedzialam w gabinecie.
Za chwile przyszedl moj doktor:
-- Jak sie czuje moja ulubiona niebieskooka pacjentka?- przywital mnie jak zawsze zawieszajac wzrok na moich oczach.
-- Bardzo dobrze sie czuje. Doktorze to co zdejmujemy dzis tego buta? - zapytalam chociaz zapasowych butow nie przynioslam.
-- A co zaczyna Ci przeszkadzac?
-- No troche tak i ja mam impreze w sobote - wypalilam z grubej rury.
-- No to co? - zapytal z usmiechem.
-- A to, ze mam ochote sie napic.. a z tym butem troche.. no nie tak..
-- Napic sie? A wiesz, ze ja to nawet mialbym ochote teraz sie napic.
-- No coz, gdybym ja nie musiala isc do pracy i doktor nie mial pacjentek to sprawa bylaby do zalatwienia - odpowiedzialam bez namyslu.
Popatrzyl w moje papiery, popatrzyl na noge.
-- Nic Cie nie boli, nie masz zadnych problemow?
-- Nic nie boli, nie mam problemow, wszystko jest jak powinno byc.
-- Spuchnieta tez nie jest... poczekaj przysle pielegniarke zeby zrobila zdjecie i zobaczymy co sie da zrobic z ta sobotnia impreza.
Poszlam na zdjecie, za chwile juz pielegniarka wrzucila je na komputer.
Doktor wrocil, popatrzyl.
-- Wszystko jest w porzadku, ladnie sie goi.. W piatek mija piec tygodni od operacji to umowmy sie, ze w piatek masz ostatni dzien w bucie, a na sobotnia impreze mozesz zalozyc sneakersy.
Na to czekalam!!!!!!!
Mordzisko mi sie rozjarzylo usmiechem. Doktor dal mi bandaze zapobiegajace opuchliznie, bo od soboty juz sama bede sie opiekowac ta stopa i poszlam do pracy.
Tak wiec wszystko jest jak powinno byc, wedlug planu, mojego planu:)
A tak to ja bardzo lubie;)

25 comments:

  1. Replies
    1. A widzisz jak ta "odrobina" zadzialala na wielka skale:))

      Delete
  2. Cieszę się, że to już będzie koniec z tą stopą!
    17 lat temu paskudnie złamałam sobie nogę z naderwaniem więzadeł (zimą) i miałam tę nogę w gipsie od paluszków po pachwiny przez 9 miesięcy. Nic wtedy nie działo się wg mojego planu. Dzięki temu, że byłam (dosłownie) uziemniona w domu, przekonałam się, że nie mogę wcale liczyć na exa i szczęśliwie (po rehabilitacji) odeszłam od gnoja. I to była najlepsza decyzja w moim życiu.
    Pamiętam, jak zdjęli mi gips. Moja prawa noga była dwa razy chudsza od lewej, prawie pozbawiona mięśni, ale za to owłosiona jak u chłopa (normalnie prawie nie mam owłosienia na nogach). Stopa była pokryta grubym naskórkiem (jak u słonia). Syn spędził długie godziny, żeby to świństwo usunąć. Generalnie - rozpacz! I ta nauka chodzenia od początku ! Ale mnie wzięło na głupie wspomnienia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tzj, 9 miesiecy w gipsie cala noga!! Kurde, to moj bucik przy tym to pestka. Gipsy byly fatalne, na szczescie juz sie nie uzywa przynajmniej twardych gipsow i wiem jak pod tym rosna wlosy:)) Wyobrazam sobie jakiego doznalas szoku jak zobaczylas te noge. Moja stopa do tej pory miala zmieniane opatrunki raz na tydzien, ale to jest w sumie maly opatrunek, bo tylko na pol stopy (wystaja czubki palcow i polowa stopy z pieta jest otwarta). Nie mam problemu ze skora, bo ten kawalek myje i smaruje kremami. To co pod opatrunkiem jest jeszcze troche zmasakrowane, ale da sie zyc;))
      A wspomnienia, jak wspomnienia, wcale nie glupie:))

      Delete
  3. Nooo i super!
    Bardzo się cieszę - nie dość, że impreza pójdzie wg planu, to jeszcze codzienność będzie szybsza w obsłudze ;)))
    Trzymaj się ciepło :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przy Twojej determinacji inaczej byc nie moze. Az mi samej ulzylo ze sie tego buta pozbedziesz, bo juz widac bylo desperacje. Dzieki za rady kosmetyczne. To jest najmilszy blog na swiecie bo zawsze ddasz taka wyczerpujaca odpowiedz, ze sie czlowiek ugoszczony tutaj czuje:)

      Delete
    2. Robin, miod lejesz na moje serce:) Staram sie, w koncu osoby komentujace na blogu to troche jak zaproszeni goscie:) Nie wypada zostawic ich bez opieki;)

      Delete
    3. I to jest wyjatkowe. Ja napisalam tamten komentarz o kosmetykach i pomyslalam sobie - ni z gruszki, ni z pietruszki - notka o nodze, a ja kosmetykach (pOdejrzewam lekkie ADD u siebie :))A tutaj taka wyczrpujaca, pozytyna wypowiedz:) Dzieki:):):)

      Delete
  4. a ja jak zwykle oczami wyobraźni widzę jak Star zasuwa ulica wymachując laską :-) i śmieję się jak norka ( wiem wiem Tobie nie było do śmiechu ale opisałaś to tak że nie da się uśmiechać)
    i też lubię się trzymać planu a najbardziej lubię jak plan trzyma się mnie :D

    ReplyDelete
  5. Czyli nie ma to jak dobry plan;-)
    Oraz udanej zabawy na sobotniej imprezie;-)

    ReplyDelete
  6. No i git! Jak mawia moj kolega;)))) Udanej balangi zycze, moze nawet i potanczysz co?

    ReplyDelete
  7. I się dziwisz, że chudniesz jak z takim obciążnikiem zasuwasz!

    Super zabawy! :)

    ReplyDelete
  8. No to co teraz wrzucasz do tych sneakersów??? Bluzka z głębokim dekoltem z tyłu??? Bardzo się cieszę, że wszystko gra i buczy. Teraz to przyjątko powinno Ci się super udać :)))

    ReplyDelete
  9. Ciesze sie Star
    ze jest tak jak mialo byc, czyli plan zrealizowany:)
    Nie chce slodzic ale podziwiam i lubie cie za pozytywna energie, optymizm i wszystko co za tym idzie.,,:)

    Ja odwrotnie mam, w d.. trzeba mnie kopnac czasem zebym uznala ze jednak nie jest tak zle.

    Baw sie swietnie na sobotniej imprezie.
    Cieplo pozdrawiam

    ReplyDelete
  10. A już tak Ci dobrze szło popylanie w bucie. Prawie rekordy biłaś! :)))

    ReplyDelete
  11. Z drugiej strony - taki but to dobre wytłumaczenie na wiele spraw:)

    ReplyDelete
  12. Star, jak Cię długo nie czytam, to dosłownie tęsknię za Twoim blogiem!:-) Teraz powinnam dalej pakować kartony, potem jadę na pogrzeb Dziadka, ale wlazłam tutaj i tak mnie rozśmieszyłaś, że aż Gabo spojrzał na mnie jak na wariatkę!:) Bo najpierw ujrzałam oczyma wyobraźni Twoje wkręcone kudły, a potem jak zapierniczasz w tym bucie jak perszing! Ty i Twój blog jesteście niezawodni!:-)

    ReplyDelete
  13. Wszystkim, tak grupowo dziekuje i tez sie ciesze, ze dzis juz moj ostatni dzien z butem:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...