Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, February 1, 2012

Zegarmistrz potrzebny

Dawno temu kiedy jeszcze bylam piekna i mloda, to lubilam sobie dluzej pospac, bywalo, ze ciezko mnie bylo dobudzic, a juz jak bylam sama odpowiedzialna za budzenie to i czesto dwa budziki nie pomagaly.
Lubilam tez powylegiwac sie w lozku juz po obudzeniu i potrafilam lezec i przedluzac czas wstawania do granic ostatecznosci. To wszystko zmienilo sie z wiekiem.
Jakos od pewnego czasu, nie potrafie okreslic jak dlugo, ale wiem, ze juz nie lubie wylegiwania sie, wrecz przeciwnie, jak juz nie spie, musze wstac, bo mnie szlag trafia, cholera bierze, wszystko boli i po prostu musze, bez wzgledu na godzine jaka wskazuje zegar.
Wiec wstaje, co nie znaczy, ze jestem rozbudzona i wiem o co chodzi, lub nawet kim jestem. Ta swiadomosc przychodzi w ciagu ok. 2 godzin pozniej.
Bywalo, ze w takim nieprzytomnym stanie szlam do kuchni i bralam sie (z roznym skutkiem) za robienie kawy. Czasem robilam kawe bez kawy i dziwilam sie skad w dzbanku sama woda. Raz nawet zrobilam kawe, ale nie podstawilam dzbanka i kawa owszem byla, ale na kuchennym pulpicie, podlodze i w przydroznych szufladach. Zdarzalo mi sie do kawy dodac soku zamiast mleka, bo ktos postawil sok w miejscu gdzie POWINNO byc mleko, a ja nie bylam na tyle przytomna zeby zauwazyc roznice pojemnika.
Te wszystkie problemy skoczyly sie w momencie kiedy w moim krolestwie zamieszkal Wspanialy:) Teraz on,
poniewaz wstaje wczesniej jest odpowiedzialny za kawowa produkcje, a ze sam do skowronkow nie nalezy to przygotowuje wszystko wieczorem, ustawia czas i budzi sie w momencie kiedy dzbanek-termos jest juz wypelniony boskim napojem.
Tak tez robimy w weekendy, bo jak przez przypadek zapomni nam sie przygotowc, to jakos dziwnie nikt nie chce pierwszy zejsc do pionu, zeby sie zabrac za te upierdliwa robote.
W sumie najlepszym rozwiazaniem bylby jakis kran,  z ktorego plynelaby o kazdej porze dnia i nocy kawa, to byloby naprawde super rozwiazanie dla kawoszy naszego rodzaju. Podchodzi sobie czlowiek do kranu kiedy mu tylko w duszy zagra i ma gotowa kawe... ech marzenia, a poki co trzeba to samemu przygotowac.
A tymczasem przez te stopowa rekonwalescencje cos mi sie znow w organizmie poprzestawialo.
Po pierwsze nigdy nie wiem jaki jest dzien tygodnia, ale to chyba zrozumiale, skoro pracuje co drugi dzien, a taki rozklad jazdy wyrzuca czlowieka z normalnego rytmu.
Po drugie budze sie o roznych porach nocy i musze wstac.
Najczesciej budzi mnie potrzeba przyziemnie fizjologiczna, czyli lazienka, lub potrzeba rozprostowania nogi, bo spie za dlugo w tej samej pozycji, ale jak czlowiek ma tylko dwie pozycje do wyboru, to nie dziwota. Zwlaszcza jesli czlowiek jak ja potrafi spac w poprzek lozka, budzi sie ze stopami na poduszce a glowa w nogach. Nie za czesto, ale jeszcze mi sie takie wedrowki zdarzaja. A teraz jestem uziemiona i praktycznie moge spac na bokach, lub na wznak, ale nie moge sie za wiele krecic bo mam ciagle swiadomosc tej stopy i zeby jej krzywdy zadnej nie uczynic.
Skutkiem tego jest uczucie odretwienia, ktore mnie budzi.
Zazwyczaj dzieje sie to miedzy 1:30 i 1:40 a najczesciej powtarza sie 1:37:))
Siadam, zakladam but i wybieram sie na obchod chalupy:) Wspanialy nie reaguje, bo on nawet na czolg w sypialni by nie zareagowal, wracam do lozka zwykle po 20-30 minutach i spie dalej.
Ale rano mimo tego nocnego obchodu budze sie razem ze Wspanialym czyli o 4:30 lub najpozniej 5tej i moze nie jestem w pelni gotowa do zycia, ale mam juz dosc.
Niespotykane!!
Pewnie dzieje sie tak, bo w ciagu dnia mam czas na drzemki i wykorzystuje ten czas, nawet jak ide do pracy to tak sobie ustawiam grafik, ze zawsze mam zaplanowana godzine na drzemke. Ciekawa jestem jak to bedzie jak zycie wroci do normy. Przestawienie sie moze byc bolesne, ale poki co staram sie o tym nie myslec w mysl zasady, ze co ma byc to bedzie.
Innym zupelnie niezrozumialym skutkiem ubocznym jest fakt, ze przez te 4 tygodnie od operacji stracilam na wadze cale dwa kg.
Tego juz zupelnie nie rozumiem, bo to wbrew wszelkim zasadom dietetycznym:)
Wiadomo, ze ruszam sie zdecydowanie mniej i dodatkowo mam wiecej czasu zeby jesc. Owszem staram sie jesc madrze, ale bez przesady, ktos nawet te nieudane doughnuts przeciez pozarl;)
Widzialam tez stope i wiem, ze jest cala i owszem wycieto mi tam jakis skrawek kosci, ale nie mogl on wazyc 2kg.
Tak czy inaczej podejrzewam, ze po tym okresie lenistwa bedzie mi potrzebny jakis zegarmistrz od zegarow biologicznych, przeciez nie moge sie szwedac po nocach do konca moich dni.

30 comments:

  1. potrzebna ci maszyna-kombajn do kawy, genialny wynalazek! wciskasz guzik i kawa splywa do wygrzanej filizanki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Taaaa tylko ten kombajn też trzeba przygotować i guzik nacisnąć :)Pomysł z kranem jest niezły, trzeba złożyć interpelację do władz, pewnie pół miasta przyłączyłoby się :)

      Delete
    2. Magda, problem w tym, ze te maszyne-kombajn tez ktos musi obsluzyc:))

      Delete
    3. Jaskolko, co gorsza ten kombajn tez trzeba myc, a to juz moze byc bardzo skomplikowane;))

      Delete
    4. Uzywam ekspresu jak sa goscie,normalnie robie sobie kawe tradycyjnie,poprostu lepiej mi smakuje,bo ja taki wrzod jestem i musze po swojemu:)))
      Pogoda tez ma wplyw na jakosc spania,teraz znowu mamy lato prawie,dwa dni temu jeszcze bylo zimno,jak w kalejdoskopie:)

      Delete
    5. Maga, my pijemy kawe przez caly dzien;) Jak jestesmy w domu to dziennie wypijamy 3 termo-dzbanki (12cups) to wypada 18cups na osobe:)) Ja wiem, to jest chore, ale jeszcze nie moge sie zdecydowac na ograniczenia.

      Delete
  2. zaczynam dzień od kawy, ale ja ją robię na gazie w kawiarce. i nigdy nie byłam sowa - zawsze wstawałam rano - ale piąta nad ranem to nawet dla mnie kosmos ! ;) (choć wiem, że to się tak skończy jak obserwuję Mamę :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, tak wszystko co najlepsze w zyciu przychodzi z wiekiem:)))

      Delete
    2. Najlepsze kawy są z kawiarki. Pozdrawiam

      Delete
  3. Star, a pamiętasz taką książkę "O dwóch takich, co ukradli ksieżyc"?
    Jak lecieli na pelikanach?
    Widać Tobie też ciężar zlazł z serca po urżnięciu kawałka stopy i o - masz te dwa kilo lżej!
    I to jest dowód, że warto uczyć się pozytywnego myślenia, medytacji, autosugestii i innych praktyk czarnoksięskich. Albo rżnąć sobie co jakis czas kawałek. Choćby paznokcia ;)

    Babowe pozdrowienie. P.s. jak znajdziesz tego zegarmistrza to też poproszę o namiary, bo i jak się kompletnie rozregulowałam - sypiam do późnego przedpołudnia, a potem nie sypiam do 2-4 w nocy...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iimajko, pamietam:)) Chyba nie pozostalo nic innego tylko sie ciachac po kawalku, bo w zaden inny sposob mi z waga nie idzie:))
      To Ty tez masz ciekawy rozklad dnia:))

      Delete
  4. ja kawy nie pijam tzn "gościnną " czasem jak za dużo się dziwią że proszę o herbatę ;-)
    co do snu to hmmm to moja nowa pasja kładę się i śpię i nie ważne że dwie godziny temu wstałam ;-)normalnie miś polarny jestem tudzież hibernują zamiast mojej żółwicy Petroneli bo ona nie śpi a powinna
    a jeśli rozwiążesz zagadkę z chudnięciem to ja poproszę o przepis bo mi tylko przybywa no ale mówią że od przybytku głowa nie boli ( tylko kręgosłup hahaha)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, to masz fajnie jak sie tak mozesz polozyc i juz spisz. Z chudnieciem to zupelnie nic nie pojmuje:) Normalnie zeby schudnac 200g to musze sie wyglodzic i do tego nameczyc.
      Przybywac potrafie jak malo kto:))

      Delete
  5. A ja sie dziwilam, ze od 2 tygodni budze sie o 5 rano czli 1 godzine przed budzikiem. Znaczy dorastam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, dorastasz:) Tylko uwazaj, zebys jak dorosniesz stardustem nie zostala, bo to upierdliwa baba:))

      Delete
    2. hehe! mogłoby byc calkiem fajnie, nie mam nic przeciwko!

      Delete
  6. Spoko. I bez zegarmistrza wszystko wróci do normy. Pomysł z kawą z kranu fajny, ale jednak robienie kawy to tez przyjemność. I czekanie na kawę...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ilenko, robienie kawy jest przyjemnoscia, ale nie z rana, jak czlowiek jeszcze nie wie kim jest i ma jedno oko zamiast dwoch:)) W ciagu dnia to nawet nam to idzie, ale rano sa tylko chetni na kawe, a nie na robienie:))

      Delete
  7. Ja tez kawe lubie i pije ale nie az tyle, bo bym sie trzesla jak galareta:) Albo by mi serce wysiadlo, bo jak czasem wypije trzy to czuje, ze jestem podminowana i lepiej do mnie nie podchodzic. Dlatego dwa kubki sa dla mnie optymalne.

    Natomiast nie rozumiem, dlaczego utrata 2 kg to "skutek uboczny"? Ja tam zawsze bym sie cieszyla z utraty kilogramow. Mi to niestety samo nie przychodzi, musze na to ciezko pracowac dlatego zazdroszcze i sie dziwie! Zaznacze przy tym aby nie byc zle odczytana, ze absolutnie nie mysle tutaj, ze wazysz za duzo i jest to Ci potrzebne, po prostu tak zwykle jest, ze chcemy wazyc mniej:)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, byl czas ze sie trzeslam, wiec zamiast zmniejszyc ilosc kawy to zmniejszylismy moc:)) Teraz pijemy kawe slabsza, ale jakos nie mozemy sie zabrac do ograniczania ilosci. Wspanialy w zasadzie juz ograniczyl i nie pije kawy po 17tej, a ja potrafie wypic nawet o 20tej.
      To juz taki glupi nalog, inni pija herbate, soki, sode roznego rodzaju, a ja kawe:))

      Skutek uboczny? czyli skutek uboczny, nie zakwalifikowalam czy pozytywny, czy negatywny:)) I nie przejmuj sie, bo bez wzgledu na to co kto mysli, to ja i tak wiem, ze waze za duzo:) Jak pamietasz wczesniej kombinowalam jak kon pod gore co by tu z tym nadmiarem zrobic i nic z tego nie wyszlo. A tu nagle taka supriza;)))

      Delete
  8. Dla każdego zegarmistrz jest potrzebny. Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    http://krzysiekpolcyn.blogspot.com
    Miłego dnia :):):)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Krzysiek, dziekuje, zajrze, pozdrawiam:)

      Delete
  9. A ja sobie ostatnio kupiłem ekspres do kawy, taka "amerykańska automata, co to mieli, parzy i wiąże krawata".
    A teraz też rozglądam się za zegarmistrzem. Na eBay nie ma, więc tam nie szukaj :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Volus, nasz tez mieli, robi przy tym od cholery halasu, ale taka mielona tuz przed parzeniem kawa jednak lepsza:))
      Dzieki za info o eBayu, przynajmniej nie bede tracic czasu:))

      Delete
    2. A może to rozregulowanie snu powoduje własnie taka ilość kawy? Przelało się...

      Delete
    3. Nie doczytałam powyżej. Słabsza też może to powodować. Mój syn pił słabą kawę litrami i chodził ciągle pobudzony, rozdygotany, nie potrafił spać. ...objawy mogą być różne w różnym czasie

      Delete
    4. Jaskolko, moze i tak, ale jak sie odciac od nalogu?:))
      Narazie zwalam to na karb zupelnego rozstroju cyklu zycia:) Jeszcze tylko luty i potem wracam do normalnego grafiku, zobaczymy jak to bedzie.

      Delete
  10. kiedyś też lubiłam wylegiwać się, a dziś otwieram oczy o 9-tej i natychmiast wstaję:)
    I na szczęście nie pijemy kawy:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iva, slowem wszystko sie kiedys zmienia:)

      Delete
  11. A ja nie piję kawy rano w domu, jakoś ta czynność kojarzy mi się z pracą. Kawowa przyjemność jest zarezerwowana w weekendy po obiedzie - wraz z deserem (choć teraz muszę się ograniczyć, bo waga nie spada :-). Ale ekspres do kawy to kolejna rzecz do zakupienia na liście domowych sprzętów. Co do wstawania - przy dwójce maluchów mój zegar biologiczny może się domagać swojego, a wstać trzeba. :-) I tak dobrze, że śpią do 7:00, a potem dają jeszcze na trochę przymknąć oko.:-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...