Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, March 4, 2012

Kuchenny przerywnik

Musze chwilowo zmienic temat, bo zaczyna mi byc ciezko na duszy z opisywaniem tamtej historii, wiec postanowilam zrobic maly przerwynik.
A okazja do tego tez jest doskonala, bo wypada opisac wydarzenia weekendowe.
Jakies dwa tygodnie temu zobaczylam ustrojstwo, ktore mi sie spodobalo, a poza tym uznalam, ze moze byc przydatne w naszym gospodarstwie. Ustrojstwo to taki elektryczny piekarnik, ktory mozna sobie postawic na kuchennym blacie. Spodobalo mi sie to z kilku powodow.
Po pierwsze jest male, ale tez na tyle duze, ze mozna w tym piec np. calego duzego kurczaka.
Mozna w tym piec pietrowo, czyli na gorze mieso, a pod spodem np. ziemniaki pokrojone w kawalki, a takie ziemniaki to ja nawet lubie;) Ustrojstwo piecze tez mieso bez uprzedniego rozmrazania, a wiec cos dobrego dla zapominalskich jak ja.
No i czas pieczenia jest szybszy niz w piekarniku, a to tez wazne.
Dodatkowo nasz piekarnik jest z gatunku ogromnych i jak mam nagrzewac caly ogromny piekarnik, w ktorym spokojnie miesci sie 15 kilogramowy indyk po to tylko aby upiec dwa kotlety schabowe czy tez dwie piersi z kurczaka, to jest to marnowanie energii.
Slowem, wpadlam w zachwyt nad ustrojstwem i szybko podzielilam sie tym zachwytem ze Wspanialym.
Wspanialy popatrzyl, poczytal, przyznal mi racje, ze ustrojstwo wyglada na wielce madre, po czym zapytal.
-- A gdzie Ty chcesz to trzymac? Bo to wcale nie jest male, a przeciez jest juz rozen, jest garnek do trzy-poziomowego gotowania na parze, sa urzadzenia typu mikser, food processor, same formy do pieczenia juz sie nie mieszcza w szafce... to gdzie jeszcze takie ustrojstwo?
-- Narazie nie wiem gdzie, ale przeciez jeszcze nie kupilam... mysle, ze cos daloby sie wymyslic...
Co mowiac poslalam mu wzrok zbitej psiny.
-- Obawiam sie, ze najodpowiedniejsze dla nas mieszkanie powinno miec nie dwie sypialnie, ale ze trzy kuchnie - zamruczal maz moj wspanialy.
-- A widziales gdzies takie??? - zawolalam radosnie.
-- Nie widzialem, niestety, ale tak sobie mysle, ze dla takich jak Ty powinny takie byc.
-- Oj skarbie marudzisz, ja tylko mowie, ze ustrojstwo jest fajne - zrobilam nastepna mine psiaka.
-- No fajne, musze przyznac, ze faktycznie fajne, ale pomysl sama. W szafkach kuchennych juz sie nic nie miesci bo nawet gary stoja pietrowo, dolne szafki regalow w goscinnym juz pekaja w szwach. Zapomnialas, ze juz zlozylas zamowienie na maszyne do lodow?
-- Nie zapomnialam, pamietam, ale maszyna do lodow nie ma nic wspolnego z ustrojstwem do pieczenia. Ja tylko mysle, ze w naszym przypadku takie ustrojstwo byloby bardzo przydatne... ale jak nie, to nie - zakonczylam dyskusje trzecia mina smutnego psa i poszlam do komputera.
Tydzien pozniej Wspanialy zameldowal, ze jak przyjdzie do mnie do pracy duza paczka, to mam zadzwonic, zeby on przyszedl i przywieziemy ja do domu. Nie dopytywalam co zamowil, bo uznalam, ze to w sumie nie ma znaczenia.
Paczka przyszla w piatek, zgodnie z umowa zadzwonilam i wieczorem Wspanialy pojawil sie u mnie w pracy. Dorobilam paczce uszy i zataszczyl ja do pociagu. Jak juz przyjechalismy do domu, to zabral sie za rozpakowywanie. A tam?
Moje ustrojstwo!!!!!!!!!!!
-- OMG!!! Kupiles!!! - zawolalam tanczac dookola stolu kuchennego.
-- Kupilem, a Ty obiecywalas, ze wymyslisz gdzie to przechowywac, to teraz mysl.
Zabralam sie ochoczo do roboty, poprzesuwalam i poprzestawialam troche rzeczy na kuchennym blacie i ustrojstwo miesci sie doskonale w kacie naroznika blatu.
Wymarzone miejsce.
W sobote musialam wyprobowac jak to dziala, wiec postanowilam na pierwszy rzut zrobic eksperymentalnie zeberka. Wspanialy nie przepada za zeberkami, wiec jakby sie nie udaly, to nie bedzie plakal.


Przyprawilam, pomizialam sosem do grilla i pizgnelam do ustrojstwa.
W ciagu pol godziny zeberka byly super upieczone i mieso samo odchodzilo od kosci. Ja w tym czasie zdazylam zrobic salate i juz byl obiad.
Fakt, ze zeberka nie byly zamrozone, wiec trwalo to szybciej, ale mysle, ze nawet zamrozone nie potrzebowalyby dluzej niz 40, moze 45 minut.
Dodatkowo ustrojstwo myje sie samo!!!
Wystarczy wlac wody do wysokosci 5 - 8 cm. i troche plynu do naczyn, potem wlaczyc program mycie i wszystko co sie przypalilo ladnie odchodzi. Na koniec miche wystarczy wyplukac i po zawodach.
Podoba mi sie:))
Micha ma srednice ok. 30 cm i mozna do niej wkladac wszelkiego rodzaju blachy i naczynia zaroodporne wiec mozliwosci zastosowania sa calkiem duze.
Wspanialy juz kombinuje, ze bedzie musial wyprobowac pieczenie brownie i chleba.
No niech probuje.
Tak bylo w sobote.
Za to dzis, w niedziele mielismy dzien robienia pierogow!!!
Juz od dluzszego czasu Wspanialy umawial sie z Potomkiem na robienie pierogow.
Mielismy taka impreze kilka lat temu i koniecznie obydwaj chcieli powtorzyc.
No tak, pierogi to ja tez lubie, ale roboty przy tym od cholery i ciut ciut, wiec nie bardzo sie pale do takiego zadania. Potomek pierogi uwielbia, Wspanialy tez, ale obydwaj chca pierogi domowej roboty.
Obiecywali, ze beda lepic, walkowac ciasto, pilnowac gotowania i w ogole to ja mam tylko pokazywac palcem nastepne etapy projektu.
Oczywiscie, ze nie dalam sie na to nabrac i zdawalam sobie sprawe, ze glowna robota bedzie wykonana przeze mnie, ale jak pomyslalam, ze majac ich dwoch za pomocnikow moge zrobic duzooo tych pierogow i zamrozic, to sie zgodzilam.
Wspanialy pojechal po zakupy. Pierogi mialy byc z kapusta i grzybami, wiec kazalam mu kupic kapuste i grzyby, przy czym grzybow mialo byc polowe wagi kapusty, suszone grzyby i boczek mialam w domu.
-- Ile tej kapusty? - zapytal przed wyjsciem.
-- Kup cztery torebki, te wieksze - zadecydowalam szybko, myslac, ze te mniejsze waza pol funta, te wieksze funt, czyli bedzie dwa kg kapusty kiszonej, do tego kg grzybow i pol kg boczku. No bedzie w sam raz na dzisiejszy obiad, troche dla Potomka zeby mogl zabrac i reszte zamroze.
Tymczasem Wspanialy wrocil z podwojna porcja wszystkiego!!!
Kryste!!! Cztery kg kapusty kiszonej, kilogram grzybow porcini, kilogram sitakow.
Dostalam zawrotu glowy!
-- Dlaczego tyle tej kapusty?
-- Mowilas zebym kupil cztery wieksze torebki i tak kupilem.
Ma racje, tyle, ze jedna torebka wazy dwa funty, czyli prawie kilogram, a nie pol funta jak myslalam.
-- Dzizas, ja myslalam, ze torebka kapusty wazy dwa funty...
-- Oj nie zmarnuje sie, jak zrobimy za duzo farszu to mozna go zamrozic i kiedys zrobi sie tylko ciasto i bedzie szybciej.
Akurat przyszedl Potomek i oczywiscie solidarnie przyklasnal.
Wstawilam kapuste do gotowania w najwiekszym garze jaki posiadam. Potomek stanal przy patelni z posiekanymi grzybami i cebula. Wspanialy pracowal na zmywaku, bo co chwile trzeba bylo myc jakies gary, miski, mieszadla, food processor.
Gdyby nie ten food processor, ktorym wszystko ladnie posiekalam i nawet zrobilam ciasto (z calego kilograma maki) to pewnie Wielkanoc zastalaby nas przy tych pierogach. Ubaw mielismy po pachy, bo farsz ledwie miescil sie w najwiekszej misce jaka posiadamy. Malo brakowalo, a trzeba byloby mieszac go w zlewozmywaku:))
Pozniej Potomek zglosil sie na ochotnika do walkowania ciasta, ale wyjatkowo mu to nie szlo, wiec przejelam paleczke. Nie bawilam sie w zadne wykrawanie krazkow tylko kroilam ciasto nozem na kwadraty. Wspanialy marudzil, ze to nie sa kwadraty tylko jakies romby, ale dzielnie lepil, bo i tak sie nikt jego marudzeniem nie przejmowal:)
Z tego kilograma ciasta ulepilsmy ponad 90 pierogow i wyszla na to tylko polowa farszu, 70 pierogow zamrozilam na surowo. Wspanialy stwierdzil, ze trzeba dorobic ciasta, ale kategorycznie powiedzialam, ze ja mam dosc. Reszte farszu wlozylam do pojemnika i zamrozilam.
Co z tego bedzie? Nie wiem, bo nigdy wczesniej nie mrozilam farszu, ale mam nadzieje, ze jakos da sie go pozniej odparowac na patelni, bo pewnie bedzie mial za duzo wody.
Nicto, bede sie tym przejmowac jak przyjdzie na to pora.
Nie wiem czy sie jeszcze kiedys dam wrobic w taka impreze:) Wspanialy tez stwierdzil, ze tyle garow co dzis to juz dawno nie myl, ale posprzatal grzecznie wszystko rowniez po obiedzie. Nawet bylo mi go szkoda, bo cudem mu sie jeszcze rece nie rozpuscily i zaproponowalam, ze ja moge to ostatnie zmywanie zrobic sama. Ale on jest ambitne stworzenie i nie pozwolil.
Tak czy inaczej, wazne, ze pierogi sa smaczne i tym sposobem mam obiad na jutro;)
W zwiazku z czym jutro bede mogla kontynuowac historie Christiny.

76 comments:

  1. To ustrojstwo to po naszemu kombiwar - bardzo pożyteczne urządzenie. Na pewno będziesz zadowolona (ciasto też piecze).
    Ja też robię pierogi hurtem i mrożę połowę, bo jak się już zabieram, to po całości. W zeszłym tygodniu właśnie skończyliśmy te wigilijne - pyszne były!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tzj, tez mysle, ze bede z tego ustrojstwa zadowolona:) Glownie ze wzgledu na czas.
      A co bedzie z farszem? Zdam relacje:))

      Delete
  2. ooo Pola takie cudo ma:)))

    i Wujek,oboje zadowoleni:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mijko, moj piekarnik ma wymiary 75x58cm wiec jak sie w takim bydlaku cos piecze to sie cala chalupa nagrzewa. Zima to jest fajnie, bo moge obnizyc temperature ogrzewania mieszkania. Ale latem zawsze unikalam piekarnika jak ognia, bo przeciez nie po to wlaczam klimatyzacje, zeby jednoczesnie nagrzewac chalupe;))
      A to ustrojstwo raczej tyle ciepla nie generuje;)

      Delete
  3. To ja się cieszę również z przerywnika, przy "serialach" wolę czekać na zakończenie i czytać hurtem calość :)
    Trzy kuchnie, haha, czemu nie - reprezentacyjna dla gosci (na przekąski i wspólne robienie fondue), domowa na codzienne obiady gotowane i pieczone i jeszcze taka awaryjna - ze sprzetami większego i rzadszego kalibru, może nawet bez blatów i stołów :D

    To ustrojstwo ze zdjęcia widziałam i u nas w rodzinie - cioteczka mówiła, że świetne do kiełbasek i ziemniaczków i podgrzewania pieczeni, ale na co dzień woli jednak normalny piekarnik. No ale tam jest kilka-kilkanaście osób na obiadach :D

    Farsze mroziłam...acz rzadko potem wykorzystywałam ponownie. wolałam już hurtem porobić pierogi, paszteciki drożdżowe, krokiety, czy inne "maziaje" a resztę wywalić jeśli coś zostało w ogóle :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, trzy kuchnie przydalyby sie glownie ze wzgledu na ilosc szafek:) Moja kuchnia jest calkiem przyzwoitych rozmiarow i ma duzo szafek, a mimo to sie nie mieszcze;)) Ale ja jestem zboczona na punkcie sprzetu kuchennego;)

      Delete
  4. Mam bardzo słodkie wspomnienia z taką maszynką. W pewne wakacje codziennie rano jedliśmy gorące bułeczki... :)
    Czekam na dalszy ciąg opowieści... Coś czuję, że będzie się działo.

    :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, goracych buleczek na sniadanie to raczej nie bedzie, no moze w weekend jakis;) Ale moge doprawic mieso i jak wroce do domu to go pizgnac na ruszt. Zanim sie przebierzemy i zrobie salate to bedzie swiezy obiad. Tak wlasnie na to licze;) Czy sie sprawdzi? To sie okaze.

      Delete
  5. O rany, cudne ustrojstwo. Chciałabym coś takiego posiadać, zwłaszcza,że się samo myje. No i widać jak się ślicznie w nim coś pichci. Rewelka.Nikt mnie nie namówi w życiu na robienie pierogów. Robiłam dwa razy w życiu-pierwszy i ostatni.Nie byłam w stanie opanować zrobienia ciasta- w pewnej chwili stanęłam nad michą z łapami oblepionymi dokumentnie ciastem i wzywałam pomocy. Farsz potem rozmrażaj pomału, w lodówce, wtedy nie będzie tyle wody do odparowania i będzie smaczniejszy.U mnie zamiast pierogów jawią się na stole naleśniki.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, ja tez mialam uraz do pierogow dopoki nie zaczelam robic ciasta w food processor (malakser) i dodatkowo dostalam super przepis na miekkie, elastyczne ciasto.
      Dziekuje za porade z farszem, masz racje, powolne rozmrazanie powinno pomoc:))

      Delete
  6. Aaa kombiwar:) Ja się ustrojstwa pozbyłam, zajmowało mi miejsce w małej kuchni, a użyłam może ze 3 razy - dostaliśmy w prezencie, jakoś nie przepadałam za pożywieniem z niego, strasznie suche wychodziło. Ale pożytecznym się okazało dla znajomej, która go ode mnie dostała - w czasie remontu kuchni zastępowało jej kuchenkę:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmijo, po pierwsze, witam:)) A suchego miesa sie nie boje, bo to moim zdaniem zalezy bardziej od techniki przygotowania niz od naczynia, w ktorym sie piecze. Nigdy nie mam problemu z suchym miesem, nawet piersi indyka, ktore maja tendencje do suchosci opanowalam do perfekcji. Najczestszym bledem jest krojenie miesa tuz po wyjeciu z pieczenia. Mieso musi odpoczac zeby zachowalo sok. No i te zeberka byly chrupiace z wierzchu a soczyste w srodku. Fakt, ze zeberka poniewaz maja kosci to zachowuja sok w sposob naturalny, ale jednak mozna je wysuszyc:)))

      Delete
    2. Być może na żeberkach inaczej, zazwyczaj robię coś z ptaków :P ze względu na dietę itd. a jeżeli wypada na piersi to one dla mnie zawsze są suche - tak mi rosną w ustach rozumiesz:)
      Również witam :)

      Delete
    3. Zmijo, jesli wysychaja Ci piesi z ptaszydel, to albo musisz robic ptaszydla na roznie, ciagle obracanie ich w czasie pieczenia powoduje, ze tluszcz splywa rownomiernie po calym ptaku. Albo ukladaj ptaka piersiami w dol, wtedy tez mniej wysychaja. Albo wymieszaj maslo z ziolami jakie lubisz i takim maslem natrzyj piersi pod skora. Ja tak robie z indykiem i zawsze mam soczyste piersi. Mam nadzieje, ze ktoras z tych metod Ci zadziala.
      Aaa jeszcze jedno, jesli pieczesz calego ptaka to na pierwsze 10-15 minut wstaw go do wczesniej nagrzanego piekarnika na duzo wyzsza temperature niz normalnie, a potem zmniejsz temperature pieczenia. Wysoka temperatura scina szybko mieso i zamyka w nim soki.

      Delete
    4. Oczywiscie musisz uwazac, zeby nie przypalic wiec radze obserwowac, chociaz 10 minut w przypadku kurczaka nie powinno narobic szkod;) Ja indyka wkladam na 30 min do temp 500F (260C) a potem zmniejszam do 350F (175C)
      Na wypadek gdyby sie skora za bardzo zrumienila, to przygotuj sobie kawalki folii aluminiowej, ktora zabezpieczysz zrumienione miejsca na dalsze pieczenie.

      Delete
  7. ja tez uwielbiam gadzety w kuchni!!! i w sobote dokonalam zakupu takiego urzadzonka, ktore rogi gofry, grzanki z nadzieniem i grilluje mieso czyli ( uwaga ! reklama ;-) tefal snack'n'clean ( argumenty dokladnie takie jak twoje, ze male , w sam raz na szybkie posilki i energii zuzywa mniej :-)) . mam juz podobne, ale bez funkcji robienia grzanek ( do grzanek mam inne) . po co wiec dwa urzadzenia , jak mozna miec jedno? no, wiec teraz mam trzy !!! :-DDD ale za to jaka radosc! moj maz kupuje namietnie gadzety elektroniczne, a ja kuchenne ( oraz ... narzedzia do remontu i majsterkowania , bo lubue miec do kazdego wkreta odpowiedni srubokret). i tylko miejsca brak...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Demon, ja miloscia do gadzetow kuchennych jak widac zarazilam juz Wspanialego:)) Jeszcze polujemy na wedzarke, tylko narazie jestesmy na etapie rozeznania;)
      Do tego kombiwara to sie juz przymierzalam od lat, ale pierwsze byly takie normalne, ten jest z halogenem i mysle, ze z reguly pierwsze wersje takich urzadzen sa mniej udane niz kolejne.
      Srubki mnie mniej interesuja, chociaz w czasach kiedy bylam sama, to i owszem mialam rozne przygody z majsterkowaniem;))

      Delete
  8. z reszty farszu można zrobić łazanki... z nimi najmniej roboty ;-) wystarczy ugotować makaron i dodać gotowy już farsz. mi sie ich nie chce nigdy robić bo przygotowanie tej kapusty to jednak trochę trwa ale skoro ty już ją masz... to super ;-)
    cieszę się że opisałaś tę maszynerię. sama się nad nią zastanawiam i powiem ci szczerze, że mnie przekonałaś ;-)
    pozdrawiam i życzę dalszych kulinarnych sukcesów :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jana, nie sugeruj sie moze moim zachwytem, bo ja dopiero raz upieklam w tym zeberka;) Ale juz wyszukalam odpowiednie przepisy i bede eksperymentowac. Piec mozna w tym wszystko, wiec powinno zdac egzamin.
      Przygotowanie farszu nie zajelo mi wiele czasu, bo wszystko zrobil malakser. Najdluzej zeszlo z podsmazaniem grzybow, bo swieze grzyby maja duzo wody, wiec to troche trwalo.

      Delete
  9. W tym konkretnym przypadku moje Książątko niemal bliźniaczo podobne do Wspaniałego. Wszytko bym się chciała mieć. Niestety dom nie jest z gumy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, tak gumowe domy bylyby bardzo praktyczne dla takich jak my;)))

      Delete
  10. Oooo to moj stary na to poluje! Juz kilka razy sie do tego przymierzal ale ciagle cos go zniechecalo. Teraz, jak mu pozachwalam i zarekomenduje od Ciebie, to pewnie kupi:) On jest tez milosnikiem sprzetow kuchennych, ciagle jakies Ninje i inne cuda wymysla;) A miejsca w szafkach coraz mniej. Czesc z tych duzych sprzetow musimy juz do basementu znosic!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, moze jeszcze nie zachwalaj:) bo wiesz ja dopiero kupilam, ale przeszperalam rozne fora i wiekszosc ludzi jest zadowolona.
      Ja mam taki duzy elektryczny roster, wiec jak sie to ustrojstwo sprawdzi, to roster komus wydam, bo i tak z niego nie korzystalam za wiele.
      A przy okazji, jak Ci sie Ninja sprawdza, bo tez mialam ochote, ale kilka osob pisalo, ze ma plastikowe noze i nie wytrzymuja powaznych prac. Wiec nie wiem, byc moze, ze teraz juz te noze sa mocniejsze, bo w koncu plstik tez moze dzialac.

      Delete
    2. Nie jestem na 100% pewna ale ta nowa Ninje, ktora nabylismy (to juz druga, bo pierwsza byla mala, na probe)chyba nie ma juz plastikowych nozy. Spytam starego i dam znac. Wiem, ze jest super zadowolony, bo to on codziennie ja uzywa (glownie do robienia protein shakes na silownie) ale inne cuda w domu tez na niej miksuje. codziennie tam duzo kostek lodu miksuje i wytrzymuje juz okolo roku, to chyba nie plastik;)

      Delete
    3. Moniko, jesli miksuje kostki lodu, to nawet nie pytaj, musi byc dobre i nie plastikowe:)))

      Delete
    4. ja mam ninje, miksuje kostki lodu :) I wszystko co tylko sobie zazyczysz :)
      ja jej uzywam glownie do robienia smoothies, radzi sobie pieknie z lodem, mrozonymi owocami i mieli je na maczek :)

      (star, jak ma na imie to urzadzenie co ty je masz?)

      Delete
    5. Rinonko, to jest Hi-speed, low-energy Halogen Oven firmy Cook's Essential. Ale sa tez inne firmy bardziej popularne.
      Zastanawiam sie nad ta Ninja, bo mam zwykly blender stojacy, oprocz tego mam KitchenAid immersion blender i tym robie smoothies. Ten KA radzi sobie doskonale z kostkami lodu i mrozonymi owocami rowniez.
      To moze poczekam z ta Ninja jak sie cos zepsuje:)) Wiem, ze Ninja tez sieka rozne rzeczy np. na salse, ale do tego znow moge wykorzystac food processor.
      Nic, pomysle;)

      Delete
    6. poszukam tego co masz, bo by mi sie przydalo, piec w piekarniku na jedna osobe to juz w ogole rozpusta. Zwlaszcza ze lato idzie, a lato w Texasie jest cudownie gorace jak juz sie nauczylam w zeszlym roku :)
      Ja mam te duza ninje Kitchen System 1100 i ciagle mowie, ze w koncu zrobie w niej ciasto i mi sie odwleka jakos tak... jakby doba miala 48 godzin, to moze bym miala wiecej czasu na pieczene. A tak (zwlaszcza dla mnie samej) to meh. Co sie bede ;)
      jak ci KA dziala dobrze na kostkach i masz food procesora, to nie wiem czy jest sens kupowac jeszcze jeden grat :) ale jak cos sie spsuje, to jak najbardziej :))

      Delete
  11. To nie tylko oszczednosc czasu ale i energii,piekarnik potrzebuje sporo,duzo wiecej niz to ustrojstwo:)jak napisalas:)
    Star,ja wiele razy przymierzalam sie do zakupu ale zwycieza ciagle brak miejsca,u mnie juz na szafkach w laundry sporo przydasiow lezy:)))W kuchni kazdy kacik zagospodarowany:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, Ty masz chociaz pralnie i garaz:) A ja pralnie przerobilam na office, garazu nie posiadam:) Wolnostojaca zamrazarka stoi w sypialni goscinnej i regaly, ktore tam stoja maja dolne szafki wypelnione po brzegi sprzetem kuchennym:))
      A ja i tak ciagle cos nowego wypatrze;P

      Delete
    2. Garaz jest zapchany skarbami Pieknego,nawet samochod zabawka sie juz tam nie zmiesci:))))Ale jest obietnica,ktora nie zajmuje miesca,jej tresc to "musze wreszcie w tym roku doprowadzic wszystko do ladu"A ja cierpliwie czekam:)))

      Delete
    3. Oooo takie obietnice, to ja tez czesto slysze;)

      Delete
    4. This comment has been removed by the author.

      Delete
  12. o mój boże - mogę się wypowiedzieć na temat kulinarny !!! :))) farsz spokojnie można zamrozić. moja Mama tak mi robi :) masę farszu i do zamrazalnika. potem faktycznie na patelnię. ja dodatkowo chrzczę masłem. i jem - ekhm - z kluskami - bo lepić mi się pierogów nie chce ;)

    ustrosjstwo wygląda kosmicznie ! aż sie mięcha chce :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, dzieki za wiadomosc odnosnie farszu. Nie wiem kiedy, ale Wspanialy twierdzi, ze w jakis deszczowy weekend mozemy znow zrobic produkcje pierogowa. Zobaczymy jak to bedzie;) W najgorszym wypadku tak jak piszesz moge zrobic z kluskami lub upiec paszteciki. Cos sie wymysli, wazne, ze jest juz farsz gotowy.

      Delete
  13. Pierogow zazdroszcze bo napewno wyszly smaczne. Chyba sama sie wezme za lepienie, bo juz dawno nie robilam. A ustrojstwo jest super. Szkoda, ze u mnie juz kuchnia wypchana jest po brzegi, bo z checia kupilabym takie urzadzenie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pagatku, lepienie pierogow to upierdliwa robota, ale na wiecej par rak do pokonania;))

      Delete
  14. rzeczywiście wygląda kusząco ta machina... muszę się rozejrzeć w temacie, to ma jakąś nazwę??

    ReplyDelete
    Replies
    1. Eulalio, wlasnie ktos wyzej napisal, ze to sie nazywa po polsku kombiwar halogenowy.

      Delete
  15. gdybym zagubiła się bliżej Ciebie na pewno wprosiłabym się na Twoje pierogi! Bardzo mi zapachniały:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iva, bardzo chetnie goscilabym Cie na pierogach:) Odleglosc jest jednak przerazajaca, ale wszystko jeszcze przed nami, moze kiedys uda sie spotkac. Nawet jesli nie bedzie pierogow to i tak jestem przekonana, ze bedzie milo:)

      Delete
    2. pod warunkiem, że Ty (Wy) przylecisz do mnie, bo ja nie mogę latać;( A co to pojutrze możemy finalizować, będę nawet miała pierogi i nie tylko;))

      Delete
    3. Nie wiem, moze jeszcze kiedys polece. Ech zobaczymy co los przyniesie:))

      Delete
    4. Ivo, nie tesknie. W sumie to od poczatku nastawilam sie psychicznie, ze tesknota tylko utrudni mi zycie;) A teraz po tylu latach to juz wszystko minelo. Owszem Polska to kraj w ktorym sie urodzilam, ale nic wiecej.
      Wiesz, nawet od rodziny mozna sie odzwyczaic;))

      Delete
  16. o też bym chciała takie ustrojstwo !!!
    i takiego Wspaniałego bo ja jak robię pierogi to muszę sama wsio robić no Kubalę czasem zaprzęgnę co by potem przyszła synowa nie narzekała ;-)

    ps wysłałam maila na ten adres widniejący gmail :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, Potomek tez sie uczy, bo synowa nie robi pierogow:)) A poza tym to on lubi gotowac i wiecznie z czyms eksperymentuje.
      Lece zobaczyc maila:))))

      Delete
  17. Gratulacje! Ja na ostatnie święta zrobiłam ponad 80 pierogów - tylko we dwie z córką. I to też tylko dlatego, że pomyliłam proporcje - miało być ok. 30. No, ale odmrażanie kolejnych porcji po pewnym czasie było bardzo przyjemne! A farsz spokojnie możesz mrozić, mam to wypróbowane!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Flosko, u mnie produkcja pierogow jest dopiero drugi raz od 10 lat i to glownie ze wzgldu na zagniatanie ciasta;) Teraz jak juz mam przepis, ktory sie sprawdzil i wiem, ze moge go zrobic w malakserze, to moze...
      No dobra, nie oszukujmy sie;))

      Delete
    2. OOOO a czy mogę uśmiechnąć się o ten przepis? W życiu pierogów nie robiłam, a jak już coś zrobić to chociaż mieć pewność, że wyjdzie :)

      Delete
    3. Zmijo, na 500g maki wrzucam do food processora, do tego jedno jajko i zalewam wrzacym mlekiem. Mleka na te ilosc maki powinno byc 500ml ale trzeba uwazac, bo w zaleznosci od maki czasem jest troche mniej, czasem troche wiecej.
      Wiec wlewam ostroznie i jak ciasto laczy sie to wyrzucam calosc na stolinice. Ciasto jest gorace i bardzo miekkie, ale twardnieje w czasie stygniecia. Wyrabiam ostroznie jak juz jest cieple a nie gorace. Ciasto jest bardzo elastyczne, latwo sie go walkuje i nie peka.

      Delete
  18. A ja jestem staromodna i jakos nie moge sie przekonac do tych nowostek kuchennych.... moze kiedys? za 100 lat....
    Pierogi kocham jesc, ale nie kocham lepienia. Tym razem narobilas mi tyle smaku, ze chyba przelamie moje lenistwo i bede lepic, lepic i jeszcze raz lepic zeby wystarczylo na jakies pol roku, bo raz a porzadnie!
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ina, to zupelnie masz przeciwnie do mnie z tymi nowosciami:) Bo ja jak tylko cos wypatrze to juz spac nie moge;) Fakt, ze na to ustrojstwo przymierzalam sie juz od lat, ale chyba nawet dobrze, bo kazdy nowszy model jest jednak lepszy.

      Delete
  19. Star, a ile za to płaciłaś? bo popatrzyłam u nas i jakoś cena mi się dziwnie niska zdała - do 200 zeta. Może to nie to, chociaż niby piszą, że to:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Justm, na pewno to, bo to jest tanie. U nas kosztowalo troche ponad $100 ale to juz z podatkiem i przesylka. A wersja polska powinna sie nazywac kombiwar halogenowy (juz sprawdzilam):))

      Delete
    2. nie mam normalnego piekarnika, więc se chyba zakupię:) dzięki za natchnienie:)

      Delete
    3. Justm, jak nie masz normalnego piekarnika, to mysle, ze warto.

      Delete
  20. Niezle to ustrojstwo i zaluguje w pelni na swoja nazwe! Jak przeczytalam o tych pierogach, to w glowie zaswitalo mi, ze moglabym tez cos podobnego sobie sprawic...moze zrobilabym po raz pierwszy :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO, ale poczekaj!! Ustrojstwo (kombiwar) nie ma nic wspolnego z pierogami, to jest tylko do pieczenia mies, warzyw, ryb, ciast itp. Pierogi niestety robi sie metoda gimnastyki lokciowej;) Tyle, ze ciasto wyrabiam malakserem i rowniez za pomoca malaksera rozdrobnilam wszystkie skladniki na farsz.

      Delete
  21. Fajne to ustrojstwo..... Ale ja czekam na ciag dalszy Dynastii:-)))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Matyldo, dzis znow mimo gotowego obiadu mam pelne rece, wiec nie wiem jak to bedzie z ta dynastia, ale pociesz sie, ze tam juz duzo nie zostalo:)

      Delete
  22. Jaki czad! I na dodatek halogenowy!

    ReplyDelete
  23. Taki farsz świetny jest także do naleśników. Ciasno zwinąć, ułożyć w naczyniu żaroodpornym, posmarować żółtkiem i zapiec. Pycha! Niewiele gorsze taki danko od pierogów, a duuuużo mnie roboty i sprzątania.
    A urządzenie do pieczenia (Oven)podobne jak Twoje, dostałam od amerykańskiego brata ze 3 lata temu. Gdy się dowiedział, że T., mąż znaczy musi mieć dietę przysłał mi Ovena, bo można w nim piec całkowicie bez tłuszczu albo z cieniutką jego warstewką i cały czas kontrolować stopień zrumienienia. Zresztą w ubiegłym roku się zepsuł i kupiłam drugi już w Polsce. To jest naprawdę mądre urządzenie. Często stosuję do rozmrażania mięsa, świetnie rozmraża pieczywo, nadając chrupkość, robi tosty, zapiekanki. Z moich doświadczeń mięso powinno być w niezbyt grubych kawałkach (mimo, że w instrukcji nawet kilo schabu można upiec), żeby się upiekło zanim za bardzo się wysuszy. Ulubionym daniem u mnie są cienko rozbite polędwiczki wieprzowe, marynowane wcześniej w sosie, opiekane dosłownie po minutce z każdej strony.
    Gdy pierwszy raz włączyłam Ovena,zapaliło się w nim światło halogenowe Synuś wszedł i stwierdził, że jakby Chrystus nadchodził ;-)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, Chrystusem mnie dobilas:))))
      A schab, to nawet jak pieke w piekarniku, zawsze opiekam na bardzo ostrym ogniu dookola, w ten sposob zachowuje soki.
      Wlasnie ta mozliwosc przygotowywania dan bez dodatku tluszczu najbardziej chyba przemowila do Wspanialego.
      Jeszcze na temat schabu, bo juz od kilku lat nie pieke schabu tylko go gotuje, ale wyglada i smakuje jak pieczony, jest soczysty. Jak go robie to nikt nie wierzy, ze jest gotowany a nie pieczony. Jak chcesz to zerknij do moich przepisow na "Gotuje bo musze" i tam jest przepis, mysle, ze to byloby idealne rozwiazanie wlasnie dla diety Twojego meza.

      Delete
    2. Schab gotowany rzeczywiście wygląda super i na pewno spróbuję. Ostatnio kilkakrotnie robiłam w worku, ale w piekarniku. Też wychodzi soczysty.
      Czy myślisz, że do tego gotowania można go nadziać śliwkami suszonymi czy jednak do gotowania to się nie sprawdzi?

      Delete
    3. Znate, nie probowalam nadziewac sliwkami, ale mysle, ze nie powinno sie nic stac. W koncu to obrobka termiczna tylko troche inna metoda. U mnie nie przepadaja za nadziewanym schabem wiec robie zwykle pusty:) Ale moze sprobuj na malym kawalku.

      Delete
    4. Daj znac czy sie udalo, a ja tymczasem potrzymam kciuki:)

      Delete
  24. Ale fajna rodzinka, w której faceci umawiają się na wspólne lepienie pierogów!
    No i jeszcze niespodziewanka Wspaniałego z tym zakupem ustrojstwa! Faktycznie takie mniejsze urządzenie to również oszczędność energii.

    Jak tak Ciebie czytam, to zaczynam wierzyć, że sensowny związek jest możliwy :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Antares, oczywiscie, ze sa jeszcze sensowne zwiazki:)) Nie wolno tracic wiary, trzeba tylko trafic na faceta z gatunku udomowionych:))

      Delete
  25. Miałam, miałam to kiedyś i bardzo lubiłam! Tylko, zdaje się, ten tutaj jest z jakimś turbodoładowaniem świetlnym i pewnie jeszcze szybciej piecze, niż moj stary kombiwar. Przyjemnego użytkowanie życzę!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bee, ten ma halogen:) I fajnie widac jak powietrze w nim wiruje w czasie pieczenia. Nie potrafie tego napisac po polsku, ale on ma potrojna moc czyli: halogen, convection i infrared heat.
      Mysle, ze bede zadowolona:)

      Delete
    2. This comment has been removed by the author.

      Delete
  26. Wygląda jakby UFO wylądowało :)
    A poza tym czekam na c.d. historii Christiny, wszystko przeczytałam jak do tej pory.
    Uściski :)

    ReplyDelete
  27. Ja zawsze wczesniej robie farsz do pierogów i albo mrożę albo w słoiku zagotowuje. Ale częściej mrożę. Bez odparowywania można go później wykorzystać do krokietów a po odparowaniu do pierogów. Zawsze gotuję dużo więcej kapusty i dzielę na mniejsze porcje, bo to w sumie za jednym staniem i mieszaniem a później jest jak znalazł

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...