Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, March 19, 2012

Na dwoje babka wrozyla

W sobote jak przystalo na omaloco-Irlandczykow poszlismy sie sponiewierac do irlandzkiego Pubu. Omaloco, bo Wspanialy, w ktoryms tam pokoleniu wstecz ze strony matki dostal w spadku pare kropli irlandzkiej krwi. Ja tam twierdze, ze to nie krew, ale skora mu sie irlandzka dostala, bo takiej wrazliwej geby to nawet moje klientki nie maja. Ale jesli chodzi o pojscie do Pubu na porzadnego Guinnessa w St.Patrick's Day to juz nie dochodzilam kto ma racje, tylko przyznalam mu prawo do irlandzkiego pochodzenia.
Zawsze to lepiej isc z takim niby-Irlandczykiem niz z Amerykaninem.
Cale szczescie, ze wybralismy sie do tego Pubu stosunkowo wczesnie, bo i tak ledwie mozna sie bylo dostac do srodka, wypilismy po dwa Guinnessy i jak wychodzilismy to towarzystwo z braku miejsca w Pubie stalo na ulicy i pilo piwo. Nawet nie zauwazyli, ze wlasnie w srodku zwolnily sie jakies miejca, bo przeciez mnie sama mozna liczyc spoko za dwie osoby, fakt, ze Wspanialy robi tylko za polowke, no ale bylo nie bylo troche miejsca zwolnilismy.
Nie bylo to wielkie swietowanie na miare irlandzkich tradycji, ale tak zupelnie o golym pysku tez nie moglismy tego swieta spedzic.

Na niedziele planowalam wybrac sie gdzies, gdzie moglabym pochodzic i poszukac oznakow wiosny, ale nie mialam zadnych sprecyzowanych planow, wiec wszystko, ze tak powiem bylo mozliwe.
Wstalam rano, popatrzylam na zewnatrz i mina mi zrzedla "no tak Patryk sie juz wypial" pomyslalam.
Jakos tak bylo pochmurnie i.... dziwnie.
Jak tak patrzylam niepewnie to wlasnie wstal byl do pionu Wspanialy, pogapil sie razem ze mna i powiedzial:
-- Cos wisi w powietrzu...
-- Oj skarbie, pierdolisz, w powietrzu zawsze cos wisi - wyszlam bo i co sie mialam na darmo denerwowac. Siadlam przy kompie i zaczelam kombinowac gdzie by sie tu udac.
Korcilo mnie jak nie wiem co zeby jechac do Fort Tryon Park, ale stwierdzilam, ze jak na pierwsza pooperacyjna wycieczke to jednak za duzo chodzenia i za bardzo gorzysty teren.
Decyzja nie byla latwa, bo parkow jest tutaj od pyty, ale wszystkie duze skreslilam z listy, bo sie balam, ze moge nie wyrobic na tak duzo chodzenia, a przeciez jak juz pojade na jakis wielki obszar ziemi to mnie bedzie kusilo. W miedzyczasie przyszedl Wspanialy.
-- Co robisz?
-- Na drutach robie:) Przeciez widzisz, ze szukam gdzie by tu jechac.
-- Ale dlaczego uparlas sie na park?
-- Bo mi sie chce zielonego.
-- Kobieto, jest marzec. Jeszcze nigdzie nie jest zielono.
-- Jak to "nigdzie nie jest zielono"?
-- No bo to, ze nie mielismy zimy, to nie znaczy, ze jest zielono.
I poszedl.
Ten to potrafi czlowieka sciagnac z oblokow na ziemie, ale co tam szukalam dalej.
I tak droga eliminacji padlo na Battery Park, ktory jest polozony na poludnowym cyplu Manhattanu i w ktorym to parku nie bylam od co najmniej kilkunastu lat, wiec wypadalo zobaczyc jak to teraz wyglada.
Park jest nieduzy, akurat wystarczajaco dobry na sprawdzenie moich mozliwosci lazikowania, polozony nad woda i do tego na tyle maly, ze w kazdej chwili mozna wejsc w miasto.
Zaczelam sie rychtowac, bo wybor miejsca wycieczki uznalam juz za doskonaly.
No tak, ale w co sie ubrac, na zewnatrz ciagle jakos nijako, a tam nad woda moze byc jeszcze chlodniej.
W koncu postawilam na bluzke z krotkim rekawem, ale tez sweter, a jak bedzie wialo to zwiejemy do miasta.
I wreszcie w poludnie wyruszylismy, a na miejsce dotarlismy godzine pozniej.
Boze jak ja tu dawno nie bylam, a tu wszystko inne.
Pamietam czasy kiedy Battery Park byl, delikatnie mowiac, bardzo nieciekawy.
Teraz czesc przebudowano, jest duzo lawek, zrobiony ladny nowy pasaz nad brzegiem, sciezki rowerowe i dla spacerujacych, no calkiem ladnie to wyglada i pewnie warto bedzie odwiedzic to miejsce latem.



Zaraz przy wejsciu stoi przeniesiona z WTC rzezba, a w zasadzie jej resztki, obok tablica informacyjna.




i wieczny plomien... pamieci ofiar. Lezka mi sie w oku zakrecila na wspomnienie tamtego dnia.



Dalej w glebi trafilismy na nastepny pomnik, tym razem pamieci poleglych w II Wojnie Swiatowej. Ten pomnik sklada sie z osmiu ogromnych tablic, na ktorych wygrawerowane sa nazwiska wszystkich ofiar.
Tablice po cztery stoja jak sciany po obu stronach, a przestrzen miedzy nimi prowadzi do orla na cokole.





Na poczatek, bylo szaro i pochmurnie, gesta mgla przyslaniala widoki i ta mgla w sumie zostala do konca, czyli moze Wspanialy mial racje, ze cos wisi w powietrzu;)  Ale bylo wzglednie cieplo i na szczescie nie bylo wiatru.






Powoli zaczelo wychodzic niesmialo slonce i zrobilo sie natychmiast przyjemniej.
Wspanialy oczywiscie musial zadowolic dziecko w sobie i poszedl sie bawic;)
Sa takie plyty, gdzie dzieci moga skakac i kazda plyta przy nacisnieciu stopa wydaje inny dzwiek.




Trafilismy tez na mury starej Castle Clinton, gdzie teraz na goscincu znajduja sie kioski sprzedazy biletow na statki turystyczne.







A potem wyszlismy na chwile z parku, zeby z daleka rzucic okiem na nowa Freedom Tower, ktora powstaje w miejscu dawnego WTC. Osobiscie przyznam, ze nie bardzo mi sie ta nowa wieza podoba, ale moze sie przyzwyczaje.
Tak wyglada w rzeczywistosci na dzien obecny.


A tak ma wygladac po ukonczeniu prac (ponizsze zdjecie z Wiki)



I znow wrocilismy do parku idac wzdluz zachodniego wybrzerza w gore miasta.



Spodobaly mi sie te rzezby instrumentow muzycznych.




Temperatura wzrastala i co niektorzy zaczeli sie rozbierac;) Inni siedzieli na ziemi, grupa na czwartym zdjeciu przyniosla ze soba piknik. A ja niestety musialam sie meczyc w moim swetrze, bo mimo, ze stosunkowo cienki to jednak jest ogromny i nie bardzo chcialo mi sie go nosic ze soba, wiec wolalam na sobie;)






I pare zdjec z dalszej trasy.






Park sie juz skonczyl i tylko zostala ladna trasa spacerowa wzdluz brzegu rzeki.






Dla amatorow gry w szachy, lub warcaby sa juz gotowe stoliki, tylko chetnych jeszcze nie bylo. Latem na pewno beda zajete nie tylko przez grajacych ale i otoczone wianuszkiem obserwatorow.



A tutaj byliamy gotowi juz wyjsc na miasto.



Ale cos nas jeszcze podkusilo isc do nastepnego przejscia i to cos zaowocowalo nastepna ciekawostka.



Jest to fragment malowidla z muru berlinskiego, ktory w 15 rocznice jego likwidacji zostal przekazany miastu Nowy York jako pamiatka.
Jeszcze idac do subwaya natknelismy sie na memorial 911, ale tam trzeba sie bedzie wybrac innym razem.
Tylko dla ciekawostki sfotografowalam tylko zdjecie flagi, na ktorej paski tworza nazwiska poleglych tamtego wrzesniowego dnia.



I tak nasza wycieczka dobiegla konca. W sumie spedzilismy tam prawie piec godzin, a w tym cztery dreptajac na nogach, wiec jak na pierwsza piesza wycieczke uwazam, ze moja stopa zdala egzamin:)
Po powrocie okazalo sie, ze moja noga nawet nie jest spuchnieta, wiec spokojnie moge sie wybierac na piesze wycieczki.
Zdjecia roslinnek jakie przy okazji zobaczylismy w nastepnej notce.

30 comments:

  1. buahaha, same Fotki sa jeszcze takie chlodne... Bez kortki to jeszcze bez sensu.. ;)az mi gesia skorka przelecialo :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Diesel, fotki moze i chlodne, bo nie podgrzewalam;) Ale temperatura pozniej byla 19C a to juz cieplo.
      Dzis za to daje w dupe, jest godzina 12:25 i na zewnatrz 20C a dopiero idzie w gore.

      Delete
  2. kurcze fajny ten park , najbardziej podobają mi się te instrumenty ;-)
    no i Wspaniały ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, Wspanialy to i z dziecmi by skakal:)) On taki maly/duzy chlopczyk. A instrumenty tez mi sie podobaja;))

      Delete
  3. Powtórzę się- uwielbiam wycieczki z Tobą po Nowym Jorku :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mp, powtarzaj:) za kazdym razem lubie to czytac:))

      Delete
  4. Cudny reportaż. Świetnie się czyta i ogląda. Dużo interesujących miejsc opisałaś. Najbardziej podobają mi się rzeźby instrumentów.No i wspaniale, że noga spisuje się dobrze.
    P.S. Ale... buuuuuuuuuuu- chcę tak poskakać na grających. Twój Wspaniały to taki (chyba) fajny "chłopak", jak mój J. Też nie odmówiłby sobie takiej frajdy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, Wspanialy lubi takie dziecinne zabawy;) Kto wie czy kiedys nie namowi mnie na karuzele z konikami:)))

      Delete
    2. A ja się tak zafascynowałam zdjęciami, że dopiero teraz przeczytałam tekst nad nimi :))))Karuzela to świetny pomysł. Nie dla mnie wprawdzie, bo na sam widok czuję się "rzygowo", ale na przykład tunel strachu, albo samochodziki... kurcze, będzie lato, to muszę na samochodziki :)))A może takie hasełko upowszechnić? "Im więcej stara jestem, tym mniej staro się czuję"

      Delete
    3. A pewnie, ze takie haslo jest fajne i prawdziwe. Ja tam lubie na hustawkach sie bujac:) A wczoraj mijalismy tez fajna piaskownice, ogromna byla przede wszystkim i nawet mi przyszlo do glowy, ze fajnie byloby sie tak pobawic w piachu. No ale jakies dziecko przydaloby sie dla zachowania pozorow;)

      Delete
  5. U nas w niedziele tez bylo cudnie i bardzo cieplo:)
    Ja nie moge powiedziec Pieknemu ze chce mi sie zielonego,on mnie do parku nie zabierze tylko powie ---to zjedz salate:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, Piekny wie co mowi, slata wszak zielona:)))

      Delete
  6. Będą pochwały!
    po pierwsze zdjęcie nagłówkowe z narcyzami jest tak piękne i tak skupia mój wzrok, że nie mogę czytać co poniżej niego;)
    po drugie cudowny zwrot 'Oj skarbie, pierdolisz(...)' chyba wydrukuje na tłusto i powieszę na ścianie. Obawiam się jedynie czy właściwa będzie ściana sypialni?;)
    po trzecie fantastycznie jest móc odwiedzać z Tobą te niezwykłe miejscach. Mogę godzinami oglądać DOBRE zdjęcia, co zresztą co dzień robię na G+:) Bardzo Ci dziękuję:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, to zdjecie naglowkowe to wlasnie z wczorajszej wycieczki.
      "Oj skarbie, pierdolisz" moze sie nadawac do sypialni tylko musisz sobie zdawac sprawe, ze moze byc odebrane jako zacheta;)) Wspanialy na pewno tak by odebral:)))
      I bardzo mi milo, ze podobaja Ci sie zdjecia.

      Delete
    2. :)))) No nie wiem, z tą zachętą;)))

      Delete
  7. Ja tez lubie te wycieczki po NYC, troche z tych roznych miejsc rozpoznaje, jako, ze spora czesc sama widzialam ale nie wszystko. Czy ten Battery Park to ten, skad odchodzi prom na Staten Island? Tak mi sie skojarzylo, nie wiem czy prawidlowo? Star, czy to Ty na jednym ze zdjec z kulami na laweczce siedzisz? U nas w domu tez kule na porzadku dziennym, moj potomek stope tydzien temu "nadwyrezyl", operacje mial we wtorek, bo tak sobie wiazadla pozrywal, ze az mu wstawili dwie sruby. No a teraz kustyka z tymi kulami i az mi go szkoda, bo taki uwiazany jest tym gipsem nie wiadomo na jak dlugo. Na ale z drugiej strony, zeby kozka nie skakala..... ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, nie ta z kulami to jakas mloda dziewczyna. Obawiam sie, ze ja nawet nie umialabym isc dwa kroki o kulach, to jednak wysilek i sztuka;)
      Ja latam bez zadnego wspomagania:)))

      I dobrze, ze jestes, bo gdzies zapodzialam Twoj emial adres, a chcialam sie z Toba skontaktowac;) wiec prosze napisz jesli mozesz bezodwrotu9@gmail.com

      Delete
    2. Juz Ci odpisalam:))
      A i mi sie zapomnialo, tak Battery Park to ten z ktorego odplywa prom na Staten Island:)) Tylko przystan jest bardziej na wschod, a park na zachod od przystani:))

      Delete
  8. Super spacer i super zdjęcia. Fajnie, że tak miło spędziliście weekend. Ja niestety miałam sporo zaległej pracy i siedziałam w domu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ilenko, juz sie stesknilam za dlugimi spacerami, ale na szczescie bedzie juz ladnie i mam nadzieje co raz ladniej:)

      Delete
  9. Dziękuję za miłą wycieczkę i fajnie, że dopięłaś swego... nie było może zielono, ale też nie było tłoczno...a to duży atut takiego spacerowania :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Margarithes, wlasnie byl luz i masz racje to wazne;) Widocznie wiekszosc odstraszyla ta poranna aura, a troche zieleni pokaze w nastepnej notce;)

      Delete
  10. Zdjęcia oddają fajny klimat Irlandii. Ja nieomałoco Irlandczyk, bez minimalnej wiedzy na temat tego kraju raduję się takimi obrazami ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lukasz, zdjecia sa z Nowego Yorku, bo ja mieszkam w NYC:)

      Delete
  11. Pospacerowałam trochę z Wami :)
    Świetne są te rzeźby instrumentów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu, jak zawsze, milo mi, ze bierzesz udzial w moich wycieczkach:)

      Delete
  12. I znów miałam ciekawą wycieczkę po NY :)) Nie sądziłam, że macie tam aż tyle i tak dużych parków!

    Co do Wspaniałego, to chyba dobrze świadczy o człowieku, jeśli nawet jako dorosły, potrafi się powygłupiać i pobawić jak dziecko. Lubię to w ludziach bo sama jak się wydurniam to na maksa :D A poczucie humoru potrafi niejedną niefajną sytuację rozładować :))

    Cieszę się, że stopa dała radę! Jak kto lubi spacerkowanie to wielka radocha nie musieć się specjalnie ograniczać :)))

    U nas w niedzielę też przepięknie było i ludzi wszędzie pełno, na trasach rowerowych tłoczniej niż na ulicach, ale też właśnie jeszcze bez liści, bez zielonego...ale już niedługo!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Antares, parkow w calym NYC jest naprawde duzo, w sumie kazda dzielnica ma jakis park. Oczywiscie te wieksze sa bardziej znane i popularne, ale te male tez calkiem ciekawe. Niektore, jak Bryant Park naprawde bardzo male, ale ciekawie wykorzystane o kazdej porze roku.
      Wspanialy taki jest i chyba to najbardziej w nim lubie i dzikie poczucie humoru:)) Tak naprawde to 90% czasu jaki spedzamy razem to ja sie smieje:))
      Fajnie, ze wiosna zawitala juz i tu i tam tak o tej samej porze:))

      Delete
  13. TO lubie w stanach - parki, skwerki, monumenty. czlowiek ma gdzie oderwac sie od natloku spraw. a chodzilas moze po parku zrobionym na wiaduktach kolejki? fajnie tam jest? w brukseli jest taki biurowiec, ktory ma sciany specjalnie obsadzone roslinnoscia. Wyglada jak okryty kozuchem z rzezuchy ( no, prawie;-) http://www.panoramio.com/photo/40172375. Mysle, ze takie "zazielenianie" konstrukcji przemyslowych jest genialne. A jeszcze , jak tam jakies ptaszki uwija gniazdka ... normalnie eden tuz za oknem!

    ReplyDelete
  14. Star, chcialam ci tylko przypomniec, ze "W St. Patrick's Day, kazdy jest Irlandczykiem";). Zdjecia moze nie zielone, ale piekne. Fajny ten park. Tez zawsze sie dziwilam, ze NYC ma tyle parkow i zieleni... wlasnie zieleni i wysokich drzew brakuje nam tutaj w TX....Pozdrawiam.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...