Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, March 3, 2012

Trzy siostry, trzy corki (3)

Nastepnym razem Chirstina powiedziala, ze owszem zapytala Johna dlaczego tak sie zachowuje i ze ona odbiera to jako brak zaufania, na co on odpowiedzial, ze nie ufa nikomu i nawet wlasnej matki nie zostawilby samej w jego mieszkaniu.
-- Co o tym myslisz? - zapytala.
-- Wiesz, to w sumie nie wazne, co ja o tym mysle, ale co TY o tym myslisz?
-- No wlasnie nie wiem co o tym myslec... - odpowiedziala.
-- Czy Ty masz zaufanie do swoich rodzicow, do swoich siostr?
-- Pewnie, ze mam nie wyobrazam sobie jak mozna nie miec. Nasi rodzice maja klucze do naszych mieszkan, my mamy klucze do mieszkania rodzicow. W sumie nikt nie przychodzi do nikogo bez zapowiedzenia, ale jak ktoras z nas wyjezdza to mama zawsze przychodzi podlac kwiatki, odebrac poczte, jesli wyjazd jest dluzszy... robi zakupy tuz przed naszym powrotem..
-- Rozumiem i tez tak mam z moim synem. Ale widocznie John jest inny.
-- Chyba tak...
Zabralysmy sie za robote, bo w sumie nie bardzo czulam, ze powinnam sie wtracac, to przeciez nie ja, tylko ona musi zaakceptowac sytuacje. Ale przed samym wyjsciem Christina znow zaczela.
-- Co bys Ty zrobila na moim miejscu?
-- Trudno jest mi powiedziec, bo nie myslalam o tym, ale na pewno staralabym sie przemyslec sytuacje i musialabym podjac decyzje czy jestem to w stanie zaakceptowac. Czy jestem w stanie wiazac sie z mezczyzna, ktory nie ufa nawet wlasnej matce....
-- Myslisz, ze to powinno byc dla mnie wazne?
-- Niekoniecznie, w koncu to nie musi byc wazne czy i jakie stosunki ma mezczyzna ze swoja rodzina. Natomiast wazne jest cos innego. Malzenstwo i w ogole zwiazek miedzy kobieta i mezczyzna powinny byc oparte na zaufaniu, moim zdaniem to jest podstawa. I w tym przypadku interesowaloby mnie czy John jest zdolny do ufania innej osobie, czy ten brak zaufania do wlasnej matki nie przeniesie sie kiedys w przyszlosci na brak zaufania do zony.
-- Masz racje musze to przemyslec.
Trzy tygodnie pozniej kolezanka Christiny powiedziala mi, ze Christina zerwala z Johnem.
Przyznam, ze bylam tym zaskoczona i nawet troche czulam sie winna, obawialam sie czy nie przesadzilam z tymi moimi radami. Z drugiej strony rady sa tylko radami, sama pytala o moje zdanie, ale powinna sie kierowac wlasnym rozsadkiem. Ale Abbe opowiedziala mi jeszcze inna historie.
Abbe i jej chlopak umowili sie z Christina i Johnem na wspolny wypad do restauracji na obiad.
W czasie tego obiadu wywiazala sie rozmowa na temat malzenstw i John powiedzial, ze tak naprawde to on nie ma zamiaru sie zenic.
-- Jak to nie masz zamiaru sie zenic? - zapytala niby zartobliwie Christina.
-- A po co mialbym sie zenic? - odpowiedzial pytaniem John.
-- Na przyklad... zeby miec rodzine... dzieci... nie chcialbys miec dzieci?
-- Dzieci mozna miec nie majac zony.
-- Ale to nie to samo, wtedy jestes tylko ojcem dochodzacym...
-- To zalezy, wszystko jest do uzgodnienia - powiedzial John i szybko zmienil temat.
Nastepnego dnia Abbe i Christina spotkaly sie na lunch i Christina opowiedziala jej historie z tym wczesnym budzeniem jej i nawet, ze raz nie chciala wstac wiec John sciagnal ja z lozka za wlosy.
Abbe byla oburzona i powiedziala co o tym mysli, ze tak nie mozna traktowac nikogo a juz na pewno nie kobiete, ktora sie ponoc kocha.
Przy okazji tej wizyty Abbe wyrazila do mnie swoja opinie o Johnie:
-- Star, znasz Christine, ona wyglada jak modelka. Nie wiem co ta dziewczyna w nim widzi oprocz pieniedzy? Facet jest o pol glowy od niej nizszy, gruby i do tego gbur.
-- Milosc chadza swoimi drogami, czesto zupelnie nie zrozumialymi dla innych. Popatrz, Wspanialy tez nie jest facetem, na ktorym zawiesilabym oko, a jednak.
-- Alez o czym Ty mowisz? Wspanialy jest wspanialy, to widac. Pamietasz jak kiedys bylam Twoja ostatnia klientka i on na Ciebie czekal. Nawet uznalam za stosowne przeprosic bo mimo, ze on czekal to my ucinalysmy sobie pogawedke, ale on powiedzial, ze nigdzie mu sie bez Ciebie nie spieszy. Obawiam sie, ze John w takiej sytuacji przede wszystkim nigdy by nie czekal, albo zrobil zonie w obecnosci klientki awanture za te dodatkowe minuty pogawedki. John jest gburem, ja Ci to mowie, ja go znam. I ja znam sie na gburach.  
-- To znaczy dobrze, ze z nim zerwala i nalezy tylko trzymac kciuki, zeby to minelo bezbolesnie.
Wymienilysmy usciski i Abbe poszla.
Nastepnego tygodnia przyszla Christina i przyznala zaraz po wejsciu, ze musi sie wyplakac.
-- Cos sie stalo? - zapytalam udajac, ze nic nie wiem, przeciez nie moglam powiedziec, ze Abbe mi wszystko opowiedziala.
-- Zerwalam z Johnem, wiesz przemyslalam to co powiedzialas i ja tak nie moglabym zyc - mowila szlochajac.
-- No dobrze, rozumiem, ze jest Ci przykro, ale mysle, ze podjelas wlasciwa decyzje.
-- Tak, ale wiesz jak ciezko jest poznac kogos.. Ja naprawde chce sobie ulozyc zycie.
-- Wiem, wiem, ze nie jest latwo... Ale zobacz - pociagnelam ja za reke do lustra - Spojrz na siebie. Jestes sliczna kobieta, do tego madra, wyksztalcona, masz dobra prace. Ty naprawde powinnas miec kogos kto to wszystko doceni...
-- Mialam.. - westchnela przez lzy.
-- I co sie stalo?
-- Nie obraz sie, ale nie chcialabym o tym mowic.
-- Nie musisz, zreszta to juz przeszlosc. A Ty masz isc z wiara w siebie i swoje mozliwosci w przyszlosc. Naprawde, zaslugujesz na kogos kto potrafi nie tylko Cie kochac i pozadac, ale cenic.
Przytulilam ja mocno. Uspokoila sie, zrobilysmy co mialysmy zrobic i poszla.
Miesiac pozniej zameldowala, ze znow jest z Johnem.
Nie bylam tym nawet zdziwiona, wiec powiedzialam tylko:
-- Jesli jestes szczesliwa, to ja sie bardzo ciesze, bo wiesz, mimo, ze jestes dla mnie obca osoba, tylko klientka, to ja naprawde chcialabym zebys miala w zyciu wszystko na co zaslugujesz. A zaslugujesz na wiele, a przede wszystkim zaslugujesz na milosc i szacunek.
-- Tak, mysle, ze jestem szczesliwa.
Nie dopytywalam co ma oznaczac to "mysle", uznalam, ze to byloby przekraczaniem granicy.
Juz wychodzac odwrocila sie jeszcze raz i powiedziala:
-- John dal mi klucze od swojego mieszkania.
Musialam wygladac jak jeden wielki znak zapytania, bo szybko dodala:
-- Kupil duzy safe... i dal mi klucze.

cdn.

27 comments:

  1. Replies
    1. Zgago, nawet jak przetrzesz okulary? :))

      Delete
  2. WIEDZIALAM, ze mi jeszcze cos przed snem wrzucisz, ale wnioski wyciagne rano:)
    Dobra, gosc jest w danym momencie bogaty, jest wesele, nie ma milosci (ale komu tam!) i co, jak sie cos popieprzy w trakcie? Np. bankructwo?
    Z zalozenia laczymy sie na dugie, bardzo dlugie lata... Czy naprawde ludziom tak cash przeslania logike?
    Dobranoc:)

    ReplyDelete
  3. za włosy??! z łóżka? zatłukłabym kmiota na śnie. Nigdy, przenigdy nie wybaczyłabym przemocy, napatrzyłam się na nią w dzieciństwie, a nawet sama byłam ofiarą i dziś nikt nie ma prawa krzywdzić mnie ani moich bliskich.
    Ale cóż, miłość niejedno ma imię.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, z perspektywy czasu i wydarzen, wiem, ze prawdopodobnie nie miala odwagi powiedziec mi o tym incydencie ze sciaganiem z lozka za wlosy. Powiedziala do Abbe, dobre i to.
      Tez nie wyobrazam sobie, zebym mogla cos takiego tolerowac, mimo, ze z przemoca silowa (fizyczna) nigdy nie mialam do czynienia. Ale przemoc, podobnie jak milosc ma rozne oblicza. Czesto przemoc psychiczna jest gorsza od fizycznej, bo dziala podstepnie i zmienia psychike.

      Delete
  4. Casablanco, sa ludzie ktorym cash przyslania logike i nie tylko logike. Z tym, ze zwykle takie postepowanie ma glebsze korzenie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ups, chyba mi ten drink zaserwowany przez Wspanialego zadzialal na oczy, bo nie udalo mi sie podpiac gdzie chcialam:)))

      Delete
  5. a w sejfie trzyma po paluszku każdej kobiety któą zabił?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Eulalio, nie przesadzajmy:)) Gbur to jeszcze nie seryjny morderca:)) Serio, to do kategorii gbura kwalifikuje sie facet, ktory zostawia brudne skapety gdzie popadnie;)

      Delete
  6. no mówią że miłość jest ślepa a małżeństwo otwiera oczy !
    ciekawe czy John w końcu poprosił Christine o rękę ( dla niej byłoby lepiej żeby nie po co ma mieć otwarte oczy ?)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, malzenstwo tez nie zawsze otwiera oczy, niestety. Ilez jest nieszczesliwych zon, ktore MYSLA, ze w sumie to nie jest tak zle.

      Delete
  7. wg mnie ona tylko myśli, że jest szczęśliwa, ona jeszcze nie wie, że nie jest szczęśliwa... Szkoda.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iva, tez mysle, ze w tym mysleniu tkwi clue...

      Delete
  8. Z łóżka za włosy??
    Sejf??
    Ba, ona naprawdę nie wie, że będzie nieszczęśliwa...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ida, w nomenklaturze niektorych osob to sie nazywa determinacja w dazeniu do celu...

      Delete
  9. Zawsze uważałam, że stosunek do pieniędzy to doskonały tester.
    Facet dziwny jest i zanadto w pieniądzach zakochany. A co jeśli mu się zapodzieje jakiś drobiazg? Będzie przesłuchiwał swoją towarzyszkę bo ona ma klucze?
    Ale miłość ślepa podobno...
    Z drugiej strony fajnie wiedzieć że nie tylko przeciętne kobiety tak głupio trafiają/wybierają. Wiem, egoistyczne ciut, ale jakoś się trzeba pocieszyć...czasem...
    Nie mogę się doczekać kolejnych części opowieści :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Antares, ale facet wcale nie jest zakochany w pieniadzach, on po prostu robi duze pieniadze. A kochac to chyba w ogole nie potrafi.
      Jest wiele kobiet, dla ktorych pieniadze sa bardzo waznym czynnikiem w poszukiwaniu partnera, lub podejmowaniu decyzji. Na pewno jest latwiej zyc majac pieniadze niz ich nie majac, no ale bez przesady. Tak ja mysle.. ale co ja tam wiem?

      Delete
  10. Może ja nie umiem kogoś mocno kochać, ale z kimś takim nie byłabym nawet minuty po takim incydencie. I gdy odchodziłam, to zawsze na zawsze, nigdy nie wstępowałam drugi raz do tej samej rzeki.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, sa ludzie i ludzie;)) Ja tam odchodzilam i wracalam, zrywalam i znow dawalam nastepna szanse. Czasem bylo lepiej czasem jak zawsze. Ludzie sie kloca i mimo to ze soba zyja. Kazda sytuacja jest w sumie inna. I trudno to oceniac, bo wiadomo, ze oceniajac patrzymy przez pryzmat wlasnych parametrow. Ja mysle, ze to sa sprawy bardzo indywidualne i w sumie kazdy powinien miec jakas granice wytrzymalosci, ktorej nie nalezy przekraczac.
      Nie wiem, bo znow mysle i pisze kierujac sie wlasnymi doswiadczeniami i wlasnymi pogladami.
      Ja mialam zawsze granice akceptacji na roznych poziomach zaawansowania zwiazku. Pierwsza granica, ktorej nigdy nie przekroczylam byly zaniedbane rece;)) Jak facet mial brzydkie (niekoniecznie brudne) rece i powysychane skorki dookola paznokci, to juz sie nie kwalifikowal na druga randke;)))
      Z Johnem pewnie bym sie umowila na druga randke, bo dbal o rece....;/ Na pewno nie tolerowalabym ciagniecia za wlosy, ale to juz nastepny etap...
      Ech, zycie nie jest proste...

      Delete
  11. Czytam to (zresztą z zapartym tchem:) jak powieść. Absolutna dla mnie abstrakcja, chociaż oczywiście wiem, że się tak dzieje i że baby som gupie, bo jak to inaczej nazwać?
    I w sumie nie powinnam komentować, bo szablon, jaki opisujesz, jako pierwsze mi wywołał "no, k...., comment":)
    Bo nawet nie potrafię współodczuwać z bohaterkami. Poza Martą. O ile dobrze zapamiętałam imię siostry najmłodszej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jest mi troche trudno odpowiadac na komentarze, zeby nie ubiegac faktow, ale te uwazam, ze Martha wyszla na tym najlepiej. Nawet jesli jest ciagle sama (czego nie wiem) to sie wyrwala z tego zakletego kregu.

      Delete
  12. Droga Star, mnie już nic w życiu nie zdziwi. Znam osobiście kobiety, które zniszczyły życie swoich mężów, synów - okradły ich w imię prawa - i mają to głęboko w czterech literach. Może Irlandczyk ma już to doświadczenie za sobą?
    Ale gdyby mnie pociągnął za moje złotawo blond kłaki to ja bym gada pociągnęła za kłaki w takim miejscu co to może nawet nie wie, że je tam ma!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, tez juz nie jedno w zyciu widzialam i slyszalam i tez nie wyobrazam sobie, ze pozwolilabym sobie na takie traktowanie. Z drugiej strony, w tej akurat sprawie, wiem wiecej niz do tej pory napisalam, chociaz moja wiedza tez byla dawkowana.

      Delete
  13. To jest przede wszystkim świetnie pisana historia. Masz do tego dryg, niewątpliwie. Zasysa mnie, czekam na ciąg dalszy.
    Christina jest głupia. Szukać męża przy pomocy torby za 2000$? Wtedy znajduje się Johna. Z nim nie będzie szczęśliwa. To absolutnie pewne. Między nimi nie ma związku, oni tylko ze sobą sypiają. Chciałbym dowiedzieć się, że John w tym sejfie trzyma podwójną księgowość swojej firmy, weksle in blanco, zdjęcia, które służą mu do szantażowania innych Johnów, ewentualnie paczki kokainy, które wpadły w jego ręce, a nikt o tym nie wie. Będę zawiedziony, jeśli chowa tam przed Christiną ekspres do kawy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove, zgadzam sie z tym co napisales, niestety czesto jest ciezko przewidziec kobieca logike:) A co jest w sejfie to czasem sama chcialabym wiedziec;))
      Ale chyba raczej nie ekspress do kawy;)

      Delete
  14. Christina jest wedlug mnie ogromna materialistka! Priorytetem jest dla niej prestiz, pozycja i kasa. Oszukuje siebie, ze na tym da sie zbudowac szczescie. Czasem sie da, kiedy facet jest normalny, szanujacy kobiete, respektujacy jej potrzeby itd. Jesli facet jest egoista, jak jej John, to nie mysle, ze bedzie szczesliwa. Dochodzi tutaj kwestia wychowania. Byc moze pomimo szacunku, zaufania ze strony Johna bedzie tkwic w tym zwiazku "do usranej smierci", poniewaz w takiej kulturze zostala wychowana. I bedzie sobie wmawiac, ze to jest szczescie (w imie bogactwa i stylu zycia)??? Ja bym tak nie mogla ale to ja! A to, ze facet zalozyl sejf! No coz, nie wiadomo co w tym sejfie trzyma???? Moze miliony, bizuteria, jakies akcje, Bog wie co? A nikt nie slyszal o kobietach, ktore kradna facetom wszystko???? Zaufanie tez czasem trzeba zbudowac. Moze on potrzebuje troche wiecej czasu??? Nie nam oceniac. A, ze jest chamem (ciagniecie za wlosy) to juz calkiem inna inszosc:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, wszystko co napisalas ma sens, ale staram sie nie ubiegac faktow;)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...