Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, March 24, 2012

U fryzjera

Od dawna chodzimy ze Wspanialym do tego samego salonu fryzjerskiego. Jak jeszcze mialam krotkie wlosy to sprawa byla prosta, bo chodzilismy razem regularnie co 5-6 tygodni. Teraz ja chodze raz na kilka miesiecy i z reguly wpadam "z marszu", albo umawiam sie na ostatnia minute. Wspanialy jak wiekszosc mezczyzn nie pamieta kiedy powinien pojsc, wiec czeka az ja mu przypomne.
Mnie z kolei jest latwo pamietac o jego wlosach (resztkach wlosow badzmy szczerzy) bo lubie zadbanych mezczyzn. I tak co jakis czas przypominam, a w zasadzie to dzwonie umawiam mu wizyte i przekazuje kiedy ma isc. Tak to w miare dobrze funkcjonowalo do czasu kiedy jesienia ubieglego roku zadzwonilam i okazalo sie, ze fryzjer meski odszedl.
Mnie sama ogarnela rozpacz czarna, bo oboje bardzo lubilismy Alego, a ja szczegolnie lubilam sie przygladac jak Ali obcina wlosy. Byla to misterna sztuka i ruchy przy tym wykonywal niemal taneczne, siedzialam wielokrotnie i wgapialam sie w lustro jakbym patrzyla na balet. I zawsze wszystko bylo idealnie, chocby czlowiek chcial to nie bylo jednego wlosa, do ktorego mozna by sie przyczepic. Ali przycinal rowniez brwi i sprawdzal facetom uszy czy aby cos na nich nie rosnie, slowem Ali byl idealny.
I nagle te slowa:
-- Ali juz u nas nie pracuje.
Zatkalo mnie, wiec przeprosilam, ze ja w takim razie zapytam meza czy chce umowic wizyte z nowym fryzjerem czy tez... nie wiem co?
Zadzwonilam szybko do Wspanialego i zdalam relacje.
-- Co chcesz robic? Pojdziesz do tego nowego fryzjera?- zapytalam.
-- Fryzjer jest fryzjer,  a zrobie jak zawsze, co Ty chcesz - uslyszalam w odpowiedzi.
No niby to dobrze jak sie mezczyzna zdaje na opinie zony, ale na cholere mi taka odpowiedzialnosc.
Nastepnego dnia w drodze do pracy wstapilam do zakladu i odwolalam mojego fryzjera na bok.
-- Barish, Wspanialy potrzebuje obciac wlosy, Ali juz tu nie pracuje i nie wiem co zrobic. Czy moze wiesz gdzie jest Ali?
-- Wiem, wszyscy wiedza, bo to zadna tajemnica. Otworzyl wlasny zaklada na Sheepshead Bay w Brooklynie.
-- Ja pierdykam!! Sheepshead Bay!!! Kochamy Alego, ale chyba nie na tyle, zeby poswiecac caly dzien na obciecie wlosow - powiedzialam zmartwiona.
-- Ten nowy tez nie jest zly, pewnie nie jest jak Ali, ktorego tak kochacie, ale... Star, badzmy szczerzy Wspanialemu da rade.
No tak, Wspanialemu z resztkami wlosow to pewnie i ja dalabym rade, pomyslalam i umowilam wizyte.
Po powrocie od fryzjera obejrzalam glowe Wspanialego i mowie:
-- Wszystko dobrze, chociaz ja wolalabym krocej, no i na cholere Ci ten przedzialek?
-- Wiesz on malo mowi po angielsku, niewiele tez rozumie... - zaczal tlumaczyc.
-- Rozumiem, ale dzieki temu przedzialkowi wlosy na czubku glowy masz niepotrzebnie troche dluzsze i sprawia to wrazenie jakbys chcial zakryc lysine - stwierdzilam.
-- Ale one sa minimalnie dluzsze, tak naprawde to tego nie widac - zaczal bronic fryzjera Wspanialy.
-- Widac, widac, wystarczy ze ja widze.
-- Oj, to moze mi je sama troche obetnij, przeciez nie pojade na Sheepshead Bay do Alego.
Obcielam.
Jak szedl nastepnym razem prosilam, zeby wytlumaczyl, ze on nie chce przedzialka i wszystkie wlosy maja byc krotkie. Ale gdzie tam, moj Wspanialy nie otworzy pyska, bo "nie chce robic komus przykrosci".
Ja bym sie nawet na macanego dogadala, on przyszed do domu, bo wiedzial, ze ja znow obetne.
I tak juz bylo kilka razy.
Wiecie jak ktos moze dobic dobrocia?
Nie wiecie, to ja Wam mowie, ze moze.
Ostatnim razem zapytalam:
-- Kochanie, ale dlaczego Ty mu nie probujesz wytlumaczyc, zeby Ci nie robil tego durnego przedzialka i ze wszystkie wlosy maja byc jednakowo krotkie?
Popatrzyl na mnie jak ciele prowadzone na rzez i powiedzial:
-- Bo wiesz jak ja widze takich imigrantow i sobie pomysle, ze niecale 30 lat temu Ty tez przyjechalas tutaj bez znajomosci jezyka i jakos musialas sobie radzic, to jest mi ich szkoda i nie chce zrobic im przykrosci. 
-- No tak, nie chcesz zrobic przykrosci, to robisz krzywde!! Ja pierdole, ale fajna przysluga!!
Oczy zrobily sie mojemu mezowi wspanialemu okragle i niemalze wylupiaste ze zdziwienia.
-- Tak, bo jak ja przyjechalam i gdybym trafiala na takich samych Wspanialych jak Ty, to do dzis porozumiewalibysmy sie na migi. Wlasnie czlowiek sie uczy jak ktos probuje do niego mowic, a nie jak milczy i przytakuje!
-- Przepraszam, masz racje - wydukal.
Tym razem umowilam wizyte dla nas obojga.
Pomyslalam sobie, ze ja tez juz potrzebuje podciac troche swoje kudly wiec pojdziemy razem i zobacze przy okazji tego nowego fryzjera i jak sobie Wspanialy poradzi tym razem.
Kurwa, dokladnie jak 30 lat temu zapierdalalam z Potomkiem:)
Poszlismy, oczywiscie Barish byl troche spozniony, wiec ja jeszcze czekalam na mycie glowy kiedy Wspanialy juz siadl na fotelu. Slyszalam jak wskazujac palcem na miejsce gdzie zwykle fryzjer robil mu przedzialek powiedzial "no part" co oznacza "nie chce przedzialka" w najbardziej mozliwy z prostych sposobow. Fryzjer pokiwal glowa, ze rozumie, chyba nawet przytaknal i na tym sie skonczylo moje widowisko, bo dziewczyna zabrala mnie do mycia glowy.
Jak wrocilam na fotel to Wspanialy byl juz prawie zrobiony.
Zerknelam na odbicie w lustrze i juz z daleka widze ten cholerny przedzialek.
Zrobilam mine, ktora on oczywiscie odnotowal w swoim lustrze i tylko sie delikatnie usmiechnal chyba na znak, ze damy sobie z tym rade, jak zwykle.
No nie, ja cioteczke przepraszam, ale ja sie kurwa mac nie zgadzam na bycie poprawiaczem.
Jak juz wstal z fotela to poprosilam zeby do mnie podszedl i mowie:
-- Znow masz przedzialek.
-- Ale slyszalas, ze prosilem bez przedzialka?
-- Skarbie, slyszalam. Ale umowmy sie, ze to bylo przed obcinaniem wiec facet nie znajacy jezyka moze nie wiedziec o co chodzi. Natomiast jak bys mu pokazal juz po, to pewnie by zrozumial.
Nie potrafie nawet opisac miny jaka zrobil jak to powiedzialam. To bylo cos w rodzaju malego Jasia, ktory nie dosc, ze zostal pominiety przez Mikolaja, to jeszcze w dodatku zbesztany przez wychowawce przedszkola.
-- To.. to moze niech mu Barish wytlumaczy... po turecku..
Dobrze, niech mu Barish wytlumaczy.
Barish konczyl fryzure kobiety obok, wiec przeprosilam najpierw kobiete potem jego i zapytalam czy moze wytlumaczyc koledze o co chodzi.
-- Nie ma sprawy. Ma byc krotko, tak?
-- Ma byc krocej na gorze i bez przedzialka, a jak bedzie calosc minimalnie krocej to tez dobrze, a nawet lepiej - wyjasnilam.
Barish zaszwargotal po ichnemu do fryzjera i ten ruchem reki pokazal, zeby Wspanialy usiadl powtornie.
I co robi moj maz wspanialy?
Przeprasza po wielokroc i pokazuje paluchem na zolzowata zone!!
No bo przeciez wiadomo, ze on niewiniatko byl tu juz tyle razy sam i zawsze wychodzil zadowolony, tylko zone ma malupe wredna:)
W ciagu nastepnych 5 minut calosc zostala lekko skrocona, przedzialek usuniety i wlosy na czubku glowy mialy odpowiednia dlugosc.
Hallelujah!!!
W czasie kiedy ja mialam obcinane wlosy, a on juz byl gotowy zdecydowal, ze pojdzie do subwaya zeby wplacic pieniadze na swoja karte. Jak tylko zostalismy sami to Barish zapytal:
-- Ale dlaczego Wspanialy nigdy wczesniej nic nie mowil?
-- Bo on "nie lubi nikomu robic przykrosci", czaisz?
-- Star, gdzie Ty go znalazlas?
-- Gdzie ja go znalazlam to jest drobiazg, ale Ty wiesz ile ja sie musialam nameczyc, zeby sie do tego przyzwyczaic? Masz pojecie jak ciezko jest zyc z takim czlowiekiem i nie wykorzystac, nie stracic szacunku?
-- No tak, to prawda - przyznal mi racje.
-- Ale przeciez mogl poprosic mnie, czy kogokolwiek zeby wytlumaczyl.. - powiedzial po chwili.
-- Mogl, bo ja to wlasnie zrobilam, ale on "nie bedzie przeszkadzal", a wszyscy sa jego zdaniem zajeci, kazdy cos robi gdyby ktos z Was lezal na tej lezance, to pewnie tez nie chcial by mu przeszkodzic w odpoczywaniu, rozumiesz?
-- Oj, to az tak? - zapytal z niedowierzaniem.
-- Tak, "to az tak", ja wcale nie przesadzam. On sie nigdy o nic nie upomni, on nigdy nikomu w niczym nie przeszkodzi. Gdybym siedziala i gadala caly dzien przez telefon to on mi nie przerwie... no moze gdyby sie chalupa palila to by sie zdecydowal zwrocic na ten fakt moja uwage.
-- Ale, to w sumie fajnie masz z takim mezem, ktory nic nie wymaga nic nie oczekuje - powiedzial po chwili.
-- No fajnie, calkiem lekko moze nie, ale na pewno fajnie - przyznalam mu racje.
Sam fakt, ze codziennie rano musze sobie o tym przypominac, zeby w ferworze moich wariacji nie ulepic sobie absolutnego pantoflarza zachowalam juz dla siebie.
Bo ja wiem, ze to nie tylko on, tacy sa wszyscy mezczyzni w tej rodzinie i tylko wymaga troche czasu i wiele cierpliwosci, zeby sie nauczyc to szanowac.
I wiem rowniez, ze zycie mnie juz nie jednego nauczylo, bo gdybym spotkala Wspanialego 20 lat wczesniej to na pewno nie umialabym go docenic. Ale jak juz czlowiek dostanie w dupe to sie nauczy odrozniac ziarno od plew:))

51 comments:

  1. właśnie sztuką jest nie wykorzystywać takich ludzi !!
    mam taką koleżankę którą niestety niektórzy wykorzystują i jak się pytam dlaczego na to pozwala to ona mówi że przecież nie robi nic wielkiego że to dla niej przyjemność a jak pytam czy oni dla niej tak wszystko robią to tylko się uśmiecha
    Star jesteś mądrą kobietą ! choć muszę przyznać że zawsze uważałam że jak ktoś jest już w trzecim związku to musi być porypany na maksa skoro nie potrafił z dwoma osobami stworzyć symbiozy .teraz wchodzę pod stół i odszczekuję choć jest jeszcze opcja że Ty jesteś wyjątkiem który potwierdza regułę ;-)
    w każdym razie moje poglądy na ten temat się zmieniły i jestem pewna że już więcej takich "mądrości " nie będę głosiła ;-)
    ps cały czas mówię że szkoda takich genów !!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, pod bardzo wieloma wzgledami jestem porypana na maksa:)) Jesli chodzi o zwiazki, jestem bardzo wdzieczna moim bylym mezom za to czego mnie nauczyli, w sumie to przeciez malzenstwa z nimi mialy ogromny wplyw na to jaka jestem teraz. Wiesz, mam taki magnet na lodowce, na ktorym pisze "the first two husbands are just for practice" i ciesze sie, ze to sie sprawdzilo:))

      Delete
  2. Wiesz co, to się bierze po części z nieśmiałości takiego osobnika.Mój był zawsze b.b.b.nieśmiałym człowiekiem i nawet wpędził się w tzw. nerwicę oczekiwania.Wyciąganie go z tego stanu zajęło mi 5 lat życia.Mój też często przychodzi od fryzjera zle ostrzyżony, o czym mnie informuje z pretensją w głosie.A u nas nie ma wszak imigrantów, ale "delikatność" nie pozwala mu przerwać fryzjerce w trakcie strzyżenia i naprowadzić ją na "właściwy kurs".
    I masz rację, to jest naprawdę męczące, doskonale Cię rozumiem.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, dokladnie tak to jest! Wspanialy jest bardzo niesmialy, on tylko przy mnie chyba jest soba i czuje sie wyzwolony. Po prostu wie juz, ze tu mu wszystko wolno i moze sie czuc bezpiecznie.
      Serio? To nawet jego wlasne dzieci nie znaja go takiego jak ja. A ludzie, ktorzy znaja mnie i dopiero co spotykaja jego zawsze sie dziwia jak to dziala:))
      Ale wiesz co? Bez wzgledu na to, jak to jest meczace, to wiemy jedno;) Nasi wspaniali mezowie nie zrobia nam przykrosci, a to takie wazne.

      Delete
    2. Wiesz, ja przy nim zawsze jestem postrzegana jako super zołza, co to nie zawaha się wywalić kogoś za drzwi, ochrzanić, nawrzeszczeć.I jeśli czasem ktoś coś u nas robi w mieszkaniu, ja jestem komisją odbioru pracy, nie On. Niektórzy to mu pewnie współczują.

      Delete
  3. bardzo mi się podoba puenta '(...)jak juz czlowiek dostanie w dupe to się nauczy odrozniac ziarno od plew' - dopiero wtedy nauczy się tego bardzo cennej umiejętności:)
    Twój Wspaniały jest bardzo podobny do mojego wspaniałego:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, milo wiedziec, ze jest nas wiecej w klubie "Zon Wspanialych Mezow". Tyle tylko, ze Ty i Anabell nie musialyscie do tego dojsc metoda prob i bledow. Mnie zabralo to troche czasu i doswiadczen, ale wlasnie dlatego tak bardzo to cenie;))

      Delete
  4. To tak bywa - nie chce komuś robić przykrości, a samemu wpada we frustracje... że znów zapłacił, a nie za to czego chciał :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, on nawet nie wpada we frustracje. Gdyby mnie nie bylo z tym poprawianiem, to zaakceptowalby fakt, ze nie moze sie dogadac i szukalby innego fryzjera. Wspanialy ma mimo wszystko cholernie silna osobowosc, a przede wszystkim rzadka zdolnosc akceptacji. On nigdy nie ma pretensji, ze cos poszlo nie po jego mysli i potrafi przejsc nad tym do porzadku dziennego. No, taki typ.

      Delete
  5. Jesli Wspanialemu mala asertywnosc nie przeszkadza, to w porzadku. Choc niezwykle to rzadkie.

    Zwykle ludzi frustruje, ze nie umieja stawiac granic, grzecznie odmawiac, dbac o swoje. Czesto po latach kumulowania tej frustracji wybuchaja, a czasem organizm sam wybucha (krwotok z wrzodu dwunastnicy np. albo nowotwor). Albo gina na cichy, nagly i niespodziewany zawal.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, pomimo statystyk medycznych kazdy przypadek jest inny. Dziekuje za troske, ale...

      Delete
    2. Stardust, ale o co chodzi? Zbaranialam z lekka, szczerze mówiąc.
      Przecież wyraźnie chyba napisałam wyżej, że skoro Wspaniałemu dobrze z samym sobą, to super i że to rzadka umiejętność, bo zwykle jednak ludzie się frustrują.
      A od troski o niego to Ty jesteś przecież, nie ja :)

      Delete
    3. Czarownico, wypisalas mi liste chorob i mam byc z tego powodu szczesliwa?
      Zawsze cenie sobie Twoja pomoc, ale jak cos sie dzieje, tak jak w przypadku Tatka. Natomiast tutaj to bylo troche za duzo dla mnie i mocno na wyrost.
      W kwestii troski o zdrowie to chyba obie wiemy, ze nikt nie zadba lepiej niz czlowiek sam:)

      Delete
    4. Jeszcze bardziej nie rozumiem :(
      Jaka lista chorob, jakie rady?

      Przeczytaj jeszcze raz, prosze drugi akapit mojego pierwszego posta - naprawde widzisz tam cokolwiek o Wspanialym? Bo to bylo o ludziach, ktorzy udaja tylko zen, a w srodku wrze - z Twojej notki wynika, ze Wspanialy to przeciwienstwo takich, wiec jak mogloby to byc o nim?

      Delete
    5. "Jesli Wspanialemu mala asertywnosc nie przeszkadza, to w porzadku."

      czarownico
      Znasz pierwszą zasadę asertywności?
      Chyba nie.
      Otóż - pierwszą zasadą asertywności jest to, ze można z niej zrezygnować.
      Ale to taki żarcik.

      Też twój wpis zrozumiałam tak, jak Star.
      Czyli ze Wspaniałemu na skutek niewielkiej asertywności, może grozić to, co innym tłumiącym uczucia niezadowolenia itp.


      Wic polega na tym, że według opisu Star - Wspaniały nic nie tłumi i nawet gdyby umiał być asertywny na maxa, to by nie był, gdyż według niego nie było takiej potrzeby.
      Ale to tylko tak na marginesie a nie że chcę się mądrzyć.:-)

      Delete
    6. W takim razie nieprecyzyjnie sie wyrazilam, bo wlasnie o to nie tlumienie u Wspanialego mi chodzilo, sorki.
      Przyszlo mi do glowy, ze z asertywnoscia jak ze spolegliwoscia - potocznie uzywa sie nieprawidlowo.

      Delete
  6. Boże, gdzie są jeszcze tacy ludzie???:-) Wspaniały jawi mi się jako oaza spokoju i harmonii, a jednocześnie wydaje mi się, że jeśli zajdzie taka potrzeba, potrafi postawić na swoim, prawda? I zdecydowanie się zgadzam, że im człowiek ma mniej doświadczeń na koncie, tym bardziej skłonny jest do tego, aby drugą osobę zmieniać, przestawiać i układać na swoją modłę. Im więcej jednak przeżył, tym bardziej potrafi docenić prawdziwą perłę. Jesteście naprawdę niezwykłą parą - Ty z tym Twoim temperamentem i niewyparzonym czasami językiem, Wspaniały ze swoją anielską cierpliwością i harmonią z całym światem:-))
    PS. Ja mam obsesję na punkcie włosów, więc nie dałabym nikomu ich dotknąć, nie mając pewności, że zrozumiał, o co mi chodzi. Nawet gdybym musiała wytłumaczyć to po chińsku!!;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, Wspanialy to najwieksza i najglebsza oaza spokoju i harmonii jaka w zyciu mialam okazje poznac:) No moze Dalai Lama to on nie jest, ale tez Dalai Lama nie znam osobiscie:)) Oczywiscie, ze sa sprawy, w ktorych potrafi postawic na swoim, a na pewno przekonac do swoich racji. Z tym, ze nie przekonuje nikogo na sile ani nawet nie narzuca sie nikomu ze swoimi racjami. On naprawde wyznaje zasade, ze "racja jest jak dupa i kazdy ma swoja".
      Mysle, ze na pewno jestesmy dobrana para i na pewno oboje sie nie tylko uzupelniamy ale i uczymy wiele jedno od drugiego.
      Co do obcesji na punkcie wlosow, to owszem taka obcesje moga miec ludzie, ktorzy maja wlosy:)) Wspanialy juz stracil dawno prawo do tej obcesji;)

      Delete
  7. A ile ja sie nagadam u fryzjera, a i tak kazdy strzyze jak chce, ewentualnie jak potrafi. jeszcze nie trafilam na "Alego" :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Beatta, mam bardzo podobnie z fryzjerami:) Dlatego jak juz znajde odpowiedniego, to jestem wierna. Tak jest w przypadku Barisha, ktory obcina moje wlosy od ok. 6 moze 7 lat i narazie ciagle jestem wierna;) Problem z wiekszoscia fryzjerow jest jeden, po jakims czasie wydaje im sie, ze juz sie nie musza starac. Tak bylo z moimi dwoma ostatnimi fryzjerkami, po kilku latach juz bylam "stara" klientka i nie musialy sie wysilac. Jedna byla notorycznie spozniona i to nie 10-15 minut ale godzine, czasem poltorej. Druga z kolei uznala, ze juz tak dobrze wie co robi na mojej glowie, ze obcinala mnie a gadala ze wszystkimi innymi dookola. Niestety konczylo sie poprawkami i po trzeciej poprawce znalazlam Barisha. On jak do tej pory slucha i pamieta. Jak bedzie dalej? Nie wiem, ale poki co jestem zadowolona;))

      Delete
  8. Haha..Stardust znowu czytałam o sobie. Gdybyś kiedyś rozstała się ze Wspaniałym (w co nie wierzę) możesz spokojnie poprosić mnie o rękę, zmian prawie nie zauwazysz (no, może w sypialni, no i kłaki długie).
    Gdybym zaś ja wyszła za Wspaniałego (a ja mam w domu męską Stardust z przytupem)to przypuszczalnie wilki ludzkie zeżarłyby nas z butami, ale do końca utrzymalibyśmy szczery uśmiech na twarzach, ciesząc się, że ktoś sobie zaspokoi nami głód i poczuje się szczęśliwy i pewnie jeszcze powiedzielibyśmy chórem "smacznego, proszę zacząć od nóżki lewej bo bardziej soczysta":)Cóż...skoro nie może byc inaczej, niech będzie tak! Z drugiej strony są ludzie, którzy twierdzą, że jestem silna osobowością i mam wpływ na innych. Chyba jestem klonem Twojego mężczyzny, co juz wcześniej wielokrotnie zauważyłam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, no to mamy to samo tylko w odwrotnym ukladzie:))) Ale to prawda, ze takie przeciwnosci nie tylko przyciagaja, ale co wazniejsze sprawdzaja sie w zyciu:)
      Pozdrow mojego sobowtora:)))

      Delete
  9. To sie usmialam jak norka, znow! Dzieki! Co do uczynienia pantoflarza z takiego czlowieka to wcale nie jest takie proste. W koncu jest ugodowy bo mu tak latwiej i wygodniej. I nie oszukujmy sie 'zrujnowana' fryzura to jeszcze nie koniec swiata, zeby sie nia frustrowac. Mysle, ze gdyby chodzilo o sprawy naprawde istotne to grzecznie by zaprotestowal.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evito, niestety Wspanialy to idealny material na pantoflarza:/ To jest typ, ktory zrobi wszystko zeby zadowolic partnerke i wcale nie dlatego, ze tak mu wygodniej czy latwiej. W koncu sprzata nie dlatego, ze tak latwiej czy wygodniej, ale wie, ze ja tego nie lubie robic. Ten typ moze byc zdecydowany w pracy, w towarzystwie znajomych, moze miec glebokie przekonania i ugruntowane poglady, ale jesli chodzi o uklad partnerski to dla niego jest najwazniejsze, zeby zadowolic druga strone. On nie musi brac, moze caly czas dawac i wystarcza mu, ze drugiej stronie sprawia przyjemnosc. I teraz gdybym ja sobie z tego nie zdawala sprawy i caly czas brala, nic w zamian nie dajac i jeszcze wymagala wiecej, to juz pantoflarz gotowy. Wspanialy sie przyznaje, ze byl pantoflarzem w poprzednim malzenstwie, wcale tego nie ukrywa. I mimo, ze nic w zamian za to nie dostawal to i tak nie wpadlby na pomysl rozwodu, to tylko zasluga Naszej Zony. Ja nawet podejrzewam, ze propozycja rozwodu byla z jej strony kolejna proba podporzadkowania go sobie jeszcze bardziej, ale troche przedobrzyla i nie zwolnila nacisku w pore. Wspanialy za Chiny Ludowe nie chcial rozwodu, dla niego to byla bardzo duza tragedia osobista. Dopiero jak dotarlo do niego w rozmowach ze znajomymi, ze wszyscy inni wiedzieli i widzieli, ze to nie jest malzenstwo partnerskie, czy nawet udane, a tylko on tego nie widzial, zaczal myslec.
      Wczesniej byl gotow zrobic wszystko, zeby tylko ona wycofala pozew, dopiero jak uslyszal reakcje Tatka, ktora zreszta bylo jedno slowo "nareszcie", zaczal myslec, ze moze faktycznie jest zycie poza tym co on zna.
      To byl ponoc zupelnie inny czlowiek niz teraz:)
      Ale frustrowac sie to, nie, to na pewno nie Wspanialy:))

      Delete
  10. Zgodnie z teorią Czarownicy najzdrowsi powinni być totalni egoiści.
    A tak nie jest.
    Oczywiście nie mam na to dowodów w postaci wyników badań naukowych, ale tak uważam i już :D:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu, ja to juz zupelnie nie wiem jak powinno byc a jak jest:) Moja tesciowa ponoc byla wypisz wymaluj jak ja:)) I nie zyje juz od 20 lat, a miala 63 lata jak zmarla. Tesc pochodzi z rodziny cztero dzieciowej, mial 2 braci i jedna siostre. Jeden z braci, ktory akurat byl najbardziej asertywny juz nie zyje, a troje ich ciapciakow, co to wszystkim z drogi schodza dobija do 90tki i sie dobrze maja. Tesc jest najmlodszy i w lipcu skonczy 85 lat, siostra dokladnie 2 dni wczesniej od niego skonczy 87 lat a brat z Kalifornii wlasnie za kilka tygodni skonczy 88. A spokojne sa takie, ze mozna im na glowe wejsc i nasrac;))) Tyle, ze oni sie niczym nie przejmuja, wszystko jest przyjete ze stoickim spokojem, bo "skoro tak jest, to znaczy, ze tak powinno byc". To cala dewiza zyciowa.

      Delete
    2. To nie moja teoria.

      Asertywnosc nie rowna sie egoizm:
      "Being assertive means respecting yourself and other people; seeing people as equal to you, not better than you or less important than you. The goal of assertive behaviour is to stand up for your rights in such a way that you do not violate another person’s rights. It is achieved through open, direct and honest communication, valuing others, listening, respecting, problem solving and negotiating with other people.
      Becoming more assertive does not mean that you always get what you want, but it can help you achieve a compromise"
      lub tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Asertywność

      Najzdrowsi sa ludzie, ktorzy zya w harmonii ze soba i swiatem - czy sie to nam podoba, czy nie. Za ciagly stres, frustracje, agresje, gniew, zawisc i inne skumulowane negatywne emocje (oraz palenie, picie, niedosypianie i obzeranie sie, ale to jakby bardziej oczywiste) w koncu sie placi.

      Delete
    3. Czarownico, z moich obserwacji wynika, ze za zycie w ogole w kazdym przypadku placi sie smiercia:)))

      Delete
    4. To jasne i wiadome :)
      Kwestia komfortu po prostu - mnie bardziej pasuje zycie bez tabetek czy inhalatorow oraz opiekunek zmieniajacych mi pampersy w cudownym wieku 60 lat. Probuje wiec to odwlec o jakies 20, moze sie uda ;)

      Delete
  11. Och ci faceci, kazdy inny. Gdyby to trafilo na mojego p. to nie chcialabym byc w skorze tego fryzjera.
    Nic nie napisalas o swojej fryzurze - domyslam sie, ze jestes zadowolona.
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, moja fryzura w porzadku, bo moj fryzjer ten sam:))
      Buziaki:***

      Delete
  12. przypominam i przypominam sobie głową charliego - i przysięgam - ten turek to musi być mistrz grzebienia, że on tam przedziałek wyrzeźbił ;)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, bo jak mozna na lysiejacej glowie wyrzezbic przedzialek? Przede wszystkim PO CO?

      Delete
    2. No właśnie! Mnie też prześladuje uparcie myśl - jak i po kiego ... wiadomo :)!

      Delete
    3. Iw, na widok lysiejacego faceta z przedzialkiem dostaje drgawek:)

      Delete
  13. Wiesz Stardust, osobiscie nie lubie facetow bez tzw "jaj" ale jakos mi wyglada, ze Wspanialy jest po prostu dobrym, lagodnym typem mezczyzny i daleko mu do takiego bez jaj. Bo to przeciez taki, co to swojego zdania nie ma, kobieta po nim jezdzi jak po lysej kobyle, no po prostu az zal sie robi. Mamy takiego mamalyge wsrod znajomych i jego zona to na dodatek jest moja kolezanka, ale coz ja moge zrobic? Jak im dobrze, to mi nic do tego. No a Twoj Wspanialy to jest okaz wyjatkowy, gdzie sa jeszcze tacy faceci?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, szczerze powiedziawszy, to mysle, ze Wspanialego mozna spokojnie zakwalifikowac do kategorii "bez jaj" tyle tylko, ze ta kategoria jest raczej "bez jaj" do czasu. Jesli kobieta lubi kontrolowac to na pewno to wykorzysta i ulepi sobie takiego bezjajowca, ktorego sama nie bedzie szanowac. Problem w tym moim zdaniem, ze jak czlowiek nie szanuje pratnera, to posrednio nie szanuje rowniez siebie, wiec ja jestem ostrozna pod tym wzgledem. Nie wykorzystuje, nie narzucam, nie wierce dziur w glowie ani w brzuchu, pozwalam byc soba. Moze to madrosc, moze tylko lenistwo, a moze doswiadczenie zyciowe? Nie wiem:)) Mialam juz mezow z jajami i wyszlo jak wyszlo. Nie mam ochoty drzec z niepewnosci co bedzie i czy w ogole bedzie;)) Tym bardziej w moim wieku, wole zwiazek przewidywalny i spokojny:)))
      Jezdzic po mezczyznie, a ujezdzac to dwie rozne sprawy;) Mojego czasem ujedzam, bo to taki fajny sport;))))

      Delete
  14. Wspaniały jest jakis z innej planety... Wspanialszej?:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, planta to moze i ta sama, ale takie geny:))

      Delete
  15. Powiem Ci, że faktycznie trzeba duuużej mądrości i doświadczenia życiowego, żeby docenić takiego faceta. Ja mojego jeszcze nadal uczę się szanować, ale ma bardzo wiele podobnych cech.
    Np. kiedyś w Turcji tylko dzięki mnie nie kupił koszuli, której nie włożyłby za nic na świecie, poza tym jednym razem w sklepie, bo nie chciał być nieuprzejmy :)))
    Ale ludzie o takiej dobroci to rzadkość, trzeba tylko wiedzieć, jak się z nimi obchodzić.
    Często właśnie u Ciebie znajduję wskazówki.
    Chociaż mój nie jest aż tak spolegliwy i często potrafi postawić na swoim. No wiadomo, dwóch Wspaniałych nie ma :)
    Mój jest dla mnie Najwspanialszy w sobie tylko właściwy dla niego sposób :)
    pozdrowienia!
    iw

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, akurat do ubierania sie i zakupow to sie zupelnie nie wtracam:) Pod tym wzgledem Wspanialy ma naprawde gust i moge mu spokojnie zaufac. Zreszta ja sama nie cierpie zakupow wiec ktos to musi robic;)
      Nie ma dwoch takich samych, to fakt, wazne, zeby kazdej kobiecie bylo dobrze z jej wspanialym:)))

      Delete
  16. p.s. a ja naprawdę myślałam, że będzie o fryzjerze i obcinaniu włosów :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W jakims sensie jest, bo jak widac, wiekszosc fryzjerow meskich jednak automatycznie stara sie zalatac lysine. A bierze sie to pewnie z faktu, ze wiekszosc klientow te lysine lubi latac:))

      Delete
  17. Ja nie mogę jak panowie mają zaczesane wlosy na lysinkę :P Porażka jak dla mnie.
    A zgadzam się, że o dobrego fryzjera ciężko. Mój luby kiedyś też wrócił z niezbyt okazałym jajkiem na głowie. A i mnie się zdarzało nieraz płakać po wizycie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Potworku, bo nie ma nic gorszego niz dorosly chlopczyk, ktory nie akceptuje uplywu czasu i siebie:)

      Delete
  18. A u nas no problem- Młoda ma maszynkę i J. przycina wedle życzenia. Najczęściej na 3 milimetry i wychodzi taki "pakowany" bardziej. Fajnego masz Wspaniałego. Ale kiedyś go zeżrą bez pieprzu. Za dobry :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, moze go nie zezra, moze tylko troche podgryza;))

      Delete
  19. mądra z Ciebie kobita :) z jakiegoś powodu, baby lecą na "niedobrych chłopców", a później płacz, że on egoista/nieczuły/narcyz/etc...

    ..ale jak pomyślę, to jednak ci "niedobrzy chłopcy" też pełnią swoją rolę w społeczeństwie.. gdybym takiego jednego nie poznała, a następnie wyła przez niego do księżyca całymi dniami i nocami, to pewnie teraz nie umiałabym docenić mojego męża..

    ..i nie wiedziała, że "niedobrzy chłopcy" to po prostu chłopcy, a mężczyźni tacy jak Twój Wspaniały (i mój mąż), to po prostu prawdziwi mężczyźni..

    ReplyDelete
    Replies
    1. The Road, ja tez dojrzalam do dobrego chlopca dzieki niedobrym chlopcom:) Czyli cos w tym musi byc:)

      Delete
  20. ja sobie muszę poważnie przemyśleć tę notkę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Justm, jak przemyslisz, to daj znac, bo jestem ciekawa:)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...