Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, April 2, 2012

Donosicielka donosi

Wczoraj zrobilo sie u mnie jakos dziwnie religijnie.
Najpierw Wspanialy jak tylko wypelzl z poscieli to zapytal:
-- Co chcialabys dzis robic?
Nie chcialam odpowiedziec stereotypem "dzieci", bo jeszcze wzialby to sobie gleboko do serca, wiec tylko poslalam mu wzrok pelen zdziwienia, co byl uprzejmy inteligentnie dostrzec i dodal:
-- Pytam, bo moze chcialabys gdzies pojsc, czy pojechac?
-- Tak, chcialabym pojsc lub pojechac do kosciola - odpowiedzialam absurdem jak przystalo na absurdalne pytanie. Mozecie sobie wyobrazic moje zdziwienie jak godzine pozniej zapytal:
-- A do tego kosciola to na ktora chcesz isc?
-- Skarbie, czy Ty sie dobrze czujesz? Ja i kosciol?
-- No wiesz dzis palmowa niedziela.
A za jakis czas zadzwonil Potomek:
-- Mamo, jak ja przyjade do Was w sobote na obiad, to czy bedziemy jesc mieso?
-- A Ty co? Masz jakies specjalne zyczenia na ten sobotni obiad?
-- No nie, tylko nie pamietam, w ktory dzien nie mozna jesc miesa.
Tym razem sie troche przerazilam, czyzby mojemu dziecku... cos.. z wiekiem?
-- Synu, a Ty co? Katolik sie w Tobie odezwal? Chcesz przestrzegac postu?
-- Nnniee, tylko rozmawiam tutaj z Wlochami na temat tradycji swiatecznych i zapomnialem w jakim dniu nie wolno bylo jesc miesa w Polsce.
Odetchnelam z ulga, bo w sumie to nie mam nic przeciwko, ani w zasadzie nic mi do tego jesli zachcialoby mu sie jakas wiare wyznawac dopoki oczywiscie nie zachcialoby mu sie mnie nawracac. A to nigdy nie wiadomo.
-- Aaa nie, to bylo w piatek... W piatek obowiazywal post az do soboty jak sie przynioslo swieconke z kosciola...
-- To wiem, juz im mowilem o tym jedzeniu w basket... - przerwal mi zadowolony, ze tyle pamieta.
-- To sie nazywa koszyk, ozdobny wiklinowy koszyk.
-- Dobra, niech bedzie koszyk.. takie glupie slowo... koszyk ja zapomnialem jak to sie nazywalo.
Slowem moim mezczyznom palma odbila w zwiazku z niedziela palmowa. Ciekawe czy to juz bedzie staly coroczny obyczaj, czy tez taka jednorazowka.

A mnie tez odbilo bo wzielam sie za gotowanie i zrobilam dokladnie 138 meatballs.
Dokladnie 138 malych, wielkosci duzego orzecha wloskiego kulek z miesa w sosie pomidorowym.
Zrobilam, podzielilam na pojedyncze porcje, zamrozilam i bede miala z glowy na jakis czas. Lubie miec takie mrozone dania, bo to bardzo praktyczne w dni kiedy czlowiek nie ma ani czasu, ani pomyslu.
No i jak przyjedzie Tatek, bo juz sie "wprosil" na maj, to bede miala jeden obiad z glowy.
Tatek sie wprosil i jeszcze nas obsobaczyl, ze go nie zapraszamy;))
-- Sam sie musze upominac - poskarzyl sie do mnie, tak dokladnie tak powiedzial.
-- No popatrz, a upominasz sie tylko dlatego, ze chcesz zobaczyc Avive, bo przeciez nie nas. My tylko sluzymy za hotel, prawda?
-- Ales ty bystra!! - parsknal smiechem w telefon.
Obiecalam, ze jak przyjedzie to mu zrobie lody, bo Tatek jest straszny lasuch na lody, a Wspanialy wlasnie zanabyl maszyne do robienia lodow. Jedyny sprzet jakiego nam jeszcze brakowalo:))
No moze nie, bo zanabyl rowniez krajalnice do wedlin i tez wczesniej nie mielismy.
Wczoraj wiec zrobilismy pierwszy raz lody, bo trzeba bylo sprzet wyprobowac. Zrobilam bananowe, bo mialam zamrozone banany, a lody szybciej sie robi niz bananowe ciasto. Wyszly calkiem dobre, chociaz ja zjadlam tylko jedna kulke.

Wspanialy zjadl dwie i go pokaralo, dzis jest chory i za kare wpieprza moja miksture z syropu z mleczu, ktory sama ugotowalam w ubiegla wiosne plus czosnek i sok z cytryny. Marudzi, ale bierze to bo nie ma innego wyjscia. Tak mu sie paskudnie zlozylo, ze zandarm (ja) w domu i przypomina.
Cala noc spac nie moglam, bo kichal, prychal i marudzil, wiec niech sie kuruje.

To jeszcze doniose, ze od czasu mojej operacji (6 stycznia) schudlam 7.5 kg i na pewno nie jest to przez nadmierna gimnastyke, bo tej raczej nie uprawiam, poza stepperem po 10 min. rano i wieczorem jako rehabilitacja na stope. Co zrobilam? No nic szczegolnego, tylko jeden posilek dziennie zastapilam shake'm proteinowym. Nawet nie wazne ktory posilek, bo to jest bardzo ruchome.
Najczesciej jest to sniadanie, ale jak jestem bardzo glodna rano to jem sniadanie (platki sniadaniowe z mlekiem, lub kromka chleba z jajkiem na twardo, owsianka), a shake pije w pracy, lub wieczorem zamiast obiadu. Jesli pracuje dlugo to jem solidny lunch i wtedy po powrocie z pracy pije shake, albo odwrotnie, shake w pracy, a po powrocie cos na obiad.
I tak jakos mi to zupelnie bezbolesnie idzie. Nie jestem glodna, bo pozeram duze ilosci zieleniny i owocow i niczego sobie nie ograniczam, nie wykluczylam nic z jadlospisu i to chyba powoduje, ze jest latwiej.
Mam co prawda jeszcze do zrzucenia dwa razy tyle, ale och tam, takimi drobiazgami nie bede sie przejmowac;)

W srode ide znow do doktora od stop i mam nadzieje, ze wyjmie mi tym razem ten kawalek druta, ktory tam ciagle jeszcze tkwi i na tym zakonczy sie juz calkowicie sprawa operacji. Ten drucik mi w sumie w niczym nie przeszkadza, chociaz ostatnio mam wraznie, ze go czuje. Naprawde nie wiem czy to mozliwe, zebym nagle poczula skoro do tej pory nie czulam, czy to sam fakt, ze wiem, ze juz niedlugo sie go pozbede powoduje, ze mam wrazenie czucia. Licho wie, ale przeciez to nie jest istotne.

39 comments:

  1. Tatek jest cudny!;)) Jestem trochę młodsza od Niego, a jednak nie robię sobie jeszcze planów na za dwa miesiące-wolę nie zapeszać;-))))
    A co do Wielkanocy to mój światopogląd jest Ci znany, ale Wielki Piątek bez mięska i wędlin jest u mnie regułą...oraz walką z Synusiem. Łazi za mną wołając "nawrócona" albo święta Tereska, ale prawda taka, że to bardzo zdrowa zasada. W piątek przed Świętami żarełko pachnie już niesamowicie i jakby tak odpuścić to obżarstwo by u mnie trwało 4 dni, nie mówiąc o tym, że mięsiw wszelakich pewnie zabrakłoby już w pierwszy dzień świąteczny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, to w sumie mamy bardzo podobnie:) Bo ja tez zwykle dzien przed swietami to prawie nie jem, bo po pierwsze jestem ciagle przy garach, po drugie wole sie przeglodzic, bo wtedy wszystko lepiej smakuje:)
      I w sumie dotyczy to nie tylko swiat, ale kazdej okazji przed wiekszym zarciem.
      A Twoj synus ma poczucie humoru:))
      Ja w ogole uwazam, ze post jest bardzo zdrowy, szkoda tylko, ze katolicy tak naprawde to nigdy nie poscili.
      Jak pomysle o postach innych wyznan, to sa to naprawde posty. Zydzi w Yom Kippur nie jedza i nawet wody nie pija przez caly dzien. Wyjatkiem sa kobiety w ciazy, male dzieci i ludzie chorzy. Muzulmanie przez 30 dni Ramadanu jedza tylko po zachodzie slonca i przed wschodem, a ze kiedys musza spac, wiec ogranicza sie to do dwoch posilkow. Nie jestem pewna jak to jest z napojami, ale chyba tez nie wolno.
      To sa posty!!!
      A nie tak jak katolicy wyrzucili tylko mieso, a przeciez wszystkiego innego mozna sie nazrec do wypeku:)))
      A Tatek? Tatek z tych co planuja dlugoterminowo:)))

      Delete
    2. Myślę, że bardzo dużo zasad życia religijnego, różnych wyznań, jest bardzo rozsądnych z punktu widzenia zdrowia ludzi (nie tylko fizycznego). Z założenia religie są dla dobra ludzi. Więc ograniczenie białka zwierzęcego jest jak najbardziej uzasadnione.
      No i ja też tak mam, że jak stoję przy garach w takich sytuacjach imprezowo-świątecznych to nie zjadam żadnego normalnego posiłku

      Delete
    3. Tez tak mysle, w sumie religia kierowala ludzkim zyciem, a wiec i odzywianiem i na pewno te zasady sa zdrowe. I mam to samo, jak gotuje to nie jem:))
      Moze powinnam wiecej i czesciej gotowac;)

      Delete
  2. Ale z czego ten shake? bo mnie rezultat zachwycił! :)
    Oraz ja już wiem Star, że w USA wszystko jest duże, ale twoją zamrażalkę z ilością rzeczy pomrożonych (pierogi, teraz meatballs, banany) wyobrażam sobie jak taką wielką chłodnię (taką jak w horrorach są, że tak jak mały pokój wygląda:D).
    Co do drucika, to chyba czujesz, bo sobie 'przypomniałaś' że jest. taki dyskomfort, że coś masz czego nie powinno być ;) no, ale wyjmą, i cała historia pójdzie w niepamięć ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ups, wpisalo mi sie nie tu gdzie trzeba, sorry, masz odpowiedz ponizej:)

      Delete
  3. Mnie się prawie zawsze w Wielki Piątek ,,uda'' pożreć coś mięsnego, choć się staram... Ale skleroza nie wybiera!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, bo praktycznie to w Wielki Piatek najczesciej cos sie gotuje, piecze i troche trudno nic nie sprobowac;) Moja mama zawsze mowila, ze wlasnie w Wielki Piatek, Srode Popielcowa i Wigilie to ma takie ssanie na mieso, ze chocby maly plasterek kielbasy, ale musi:)))

      Delete
  4. Ucieczko, shake jest w proszku i wystepuje o roznych smakach, bananowo-truskawkowy, truskawkowy, czekoladowy, waniliowy, cappucino i chyba jeszcze jakies inne, ale nie pamietam. Jest to zbior wszystkich witamin i mineralow jakie czlowiek potrzebuje i ten akurat, ktory ja kupuje nazywa sie po naszemu High Protein Energy Meal. Nalezy to rozbeltac z mlekiem lub sokiem, ja robie z mlekiem sojowym i dodaje mrozone owoce jagodowe. Moglabym dodawac swieze, ale nie zawsze mam, wiec kupilam duza torbe mieszanki i dodaje.

    Hahaha usmialam sie z ta lodowka:) Bo ja faktycznie mam oprocz normalnego zamrazalnika, ktory jest czescia lodowki osobna wolno-stojaca zamrazarke. I ona jest duza, mysle, ze spokojnie moglabym tam zmiescic ze dwie krowy, oczywiscie bez rogow i juz pocwiartowane:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. A, taki gotowy shake. myślałam, że masz jakiś przepis, co tam wrzucasz do food procesora ;) musze poszukac w PL sklepach, czy coś takiego oferują.
      Co do wolnostojącej zamrażalki, to ja mam taką z lodówką, zwykłą, i niby 3 szuflady a tam się nic nie mieści. Tak więc zazdroszczę Ci Twojej.

      Delete
    2. Nie nie kombinuje sama, bo z tym trzeba bardzo uwazac. Zwykle wrzuca sie owoce i dodaje do nich jeszcze cos tam, a wtedy moze byc za duzo i kalorii i cukru. Wiec zdecydowalam sie na gotowe, wiem przynajmniej, ze mam potrzebne w tym witaminy i mineraly, a wartosc kaloryczna jest w sumie niska, bo tych owocow mrozonych to dodaje tak ledwie na dno, zeby tylko dodaly smaku i oziebily shake. Wartosc kaloryczna takiego shake bez dodaku owocow z mlekiem o zerowej zawartosci tluszczu wynosi 190 kalorii. Ja mysle, ze poniewaz uwzyam mleko sojowe i dodaje te owoce to moj shake moze miec ok. 230 do 250 kalorii.
      Jeszcze slowo o tej zamrazarce, ja juz teraz sobie nie wyobrazam jak bez niej zylam wczesniej. To naprawde jest wygodne, moge nie tylko zrobic zakupy raz na miesiac, ale nagotowac na zapas. Zawsze jesienia gotuje zapasy kilku zup, golabki, meatballs, gulasz, chili i to wszystko zamrazam. Mam dzieki temu gotowanie zima z glowy, poza ryba, ktora sie szybko robi na parze, czy czasem krewetkami do makaronu. Zima jak wracamy pozno i jest ciemno, to czlowiekowi sie nic nie chce poza czyms cieplym i lozkiem:))

      Delete
  5. U mnie w piatek sledzik w smietanie obowiazkowo do tego ziemniaki w mundurkach, ale nie dlatego, ze tak scisle postu przestrzegamy, nie. Bardzo lubimy sledzie.
    Poniewaz w niedziele pracujemy wiec bedziemy swietowac w sobote.
    Zapasy to tez moja specjalnosc, jak robia sie przeswity w zamrazalce to robie sie nerwowa i zaraz uzupelniam braki:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, sledz w smietanie i ziemniaki w mundurkach to bylo ulubione danie mojego dziadka wlasnie na Wielki Piatek:) Kiedys nawet zrobilam, ale to juz nie ten smak:)) Tamten byl chyba przyprawiony wspomnieniem z dziecinstwa. No i jak pamietam to ziemniaki o tej porze roku byly "stare" w Polsce i byl inny urok obierania ich po ugotowaniu juz na talerzu:))
      Z zapasami mamy tak samo, jak tyko zaczyna sie robic luz, to jedziemy po zakupy:))

      Delete
  6. Zazdrosze Ci tego "schudniecia", chyba tez zabiore sie za shake, tylko jest problem... bo ja lubie gryzc jedzenie, a tego sie nie da!!!
    Pociesz Wspanialego, ze to nie lody sprawily, ze jest chory. W Szwecji lody zalecane sa jako lekarstwo przy anginie i bolu gardla oraz na zbicie goraczki.
    Usciski dla Ciebie i "mojego towarzysza niedoli"

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ina, no tak z gryzieniem to juz shake odpada. Ale mozesz zrobic shake i zamiast dodawac do niego owoce to wypic go przegryzajac owocami.
      No nie wiem, czy dasz sie na to namowic;))
      Z lodami to tutaj tez zalecaja jako lek przy przeziebieniach i Wspanialy wczoraj tez pozeral lody. To tylko jak sie z niego smieje, bo zjadl wiecej niz ja. No ale ja staram sie byc ostrozna z niepotrzebnym nabijaniem licznika kalorii.
      Buziaczki i walcz z ta uparta choroba:))

      Delete
  7. Może czujesz ten drucik, bo zaczyna wrastać?Znajoma miała kiedyś "drucik" w kości udowej i chyba za długo go przetrzymali, bo gdy wzięli się za jego usuwanie, okazało się,że musi już pozostać na stałe, bo wrósł w kość dokumentnie.A ja po tej ostatniej laparoskopii mam już na zawsze 4 wanadowe klamerki w brzuchu.Muszę chyba zaznaczyć w testamencie by je koniecznie wsadzili do urny.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, mnie sie wydaje, ze to bardziej sugestia, bo zaczynam sie mentalnie przygotowywac do wyjecia:) W koncu tu nie bedzie zadnego "przyjemnego" znieczulenia. A drucik mial siedziec 3 miesiace wiec pora na niego.

      Delete
  8. Heh, mnie też wzięło na kościół - ale tak naprawdę, nie dla jaj;-)) - choć katoliczka to też ze mnie marna... Nawet udało mi się wyciągnąć Żółwia, choć po 20 minutach mszy pociągnął mnie za rękaw do wyjścia, bo nie mógł już przesłuchać księdza, który mówił do zebranych jak do malutkich dzieci;-) Nie wiem, co gorsze - polski książ pieprzący z ambony o polityce, czy angielski mówiący sto razy to samo, jakbyśmy 99 razy wczesniej nie rozumieli;-)))
    Jak napisałaś o tym druciku, to mi się przypomniała Handziukowa, która kiedyś połamała obie nogi i łaziła potem przez kilka miesięcy z jakimiś śrubami, które można było wyczuć palcem pod skórą. Jak o tym myślę, to mi wszystkie włosiska dęba stają! ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, ja juz tak dawno nie bylam w kosciele, ze nawet nie mam pojecia o czym tam mowia:) Ale ze Ci sie udalo Zolwia wyciagnac, to naprawde sukces!!
      Ja mojego drucika nie widze, ani nie wyczuwam, chociaz tak naprawde to nie dotykam tego miejsca, bo ja nie lubie takich doswiadczen:)) Dawno temu przy operacjach bunions to mialam takie dluzsze druty i one kawalek wystawaly. Jak przyszedl czas wyciagniecia to lekarz po prostu pociagnal za wystajacy haczyk i po zawodach. Teraz musi przeciac skore, wiec ja sie staram przygotowac na te "impreze" Na 100% nie chce tego widziec, a czuc tez nie;)

      Delete
  9. Dla nas zero kosciola, nawet ze swieconka chyba w tym roku nie pojdziemy, chyba, ze dzieciaki sie upomna ale raczej nie, moj syn o kulach wiec unika chodzenia. A'propos drutow, to moj syn mial 3 tyg temu wlozone dwie dlugie sruby w stopie i maja tam zostac na stale!!! Nie wiem jak to mozliwe aby on tego nie czul ale moze jak zacznie chodzic i stawiac ciezar na ta stope, to poczuje. Oby nie!
    Jesli chodzi o chudniecie, to nie dziwie sie skoro zastapilas posilek (gdzie pewnie bylo sporo carbs) shake proteinowym. Jedzac duzo bialek i unikajac weglowodanow lecisz na wadze jak zwiariowana. 7.5 kg to jest spory spadek, gratuluje! Jesli moge Ci jeszcze cos polecic to zastap mleko sojowe mlekiem migdalowym. Jest bardzo smaczne, zdrowsze od sojowego i szklanka takiego mleka (wybieraj nieslodzone) ma tylko 40 cal!!!!!!! Dostepne wszedzie a Wy w Stanach macie nawet swieze w lodowkach (firmy Blue Diamond albo Silk)U nas to swieze jak na razie jest jedynie dostepne w wersji slodzonej. Sprobuj a na pewno polubisz, nadaje sie tez do cereal i wypiekow. My po prostu uwielbiamy i juz cala rodzina zastapila mleko krowie mlekiem migdalowym. Jedynie do kawy wciaz wole krowie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, jak tylko przylecialam do Stanow tak nie mialam swieconki. Nigdy nie mieszkalam w poblizu polskiego kosciola, a w innych nie robia. A poza tym to juz mi jest nie po drodze z kosciolem katolickim. Swieta obchodze glownie dla tradycji, bo sie czlowiek przyzwyczail:))
      7.5 kg w ciagu 3 miesiecy to wcale nie jest za szybko czy za duzo, to mniej niz 1kg tygodniowo, a wiec calkiem zdrowy spadek. Nie unikam zadnych weglowodanow, jem kromke chleba pelnoziarnistego raz na dwa dni, bo nie potrafie zyc bez chleba, nie jadam zadnych odtluszczonych, czy odcukrzonych produktow, bo te dopiero uwazam za niezdrowe:))
      Jem wszystko, tylko w rozsadnych ilosciach. Nawet kilka tygodni temu upieklam sernik i tez go pozarlam prawie sama, bo Wspanialy to wiesz jak je;)
      Z tym, ze generalnie bardzo uwazam na ilosci i mam wrazenie, ze idzie to latwiej bo byc moze organizm sie juz unormowal z menopauza, ktora wrednie podrzucila mi dosc sporo wagi:))
      Mleko migdalowe owszem jest wszedzie, tylko musialabym go kupowac co 2-3 dni, sojowe (organiczne) kupuje w Costco caly kontener i mam na 2 miesiace:)) Ja jestem straszna z takim kupowaniem co chwile czegos, wiec pewnie bym nigdy nie pamietala.

      Syn nie bedzie czul zadnych srub, nie martw sie, jesli maja byc na stale to sa pewnie tak usytulowane, zeby ich nie czul.

      Delete
    2. Star, mleko migdalowe, pasteryzowane jest tez w Costco! Kupujesz kontener i git!:)

      Delete
    3. A ze swieconka to u nas tez "ino" tradycja! uwierz mi;))) Tak, jak choinka na Boze Narodzenie.

      Delete
    4. Hmmm, nie widzialam migdalowego w Costco;/ musze sie chyba dokladniej rozejrzec:))
      U nas choinka tez jest tradycja, zreszta tak naprawde to choinka jest poganska, czyli pasuje:)))

      Delete
    5. Muszę wyznać, że nawet nie wiem jak się z tym koszyczkiem biega, bo nigdy nie byłem... W całej mojej rodzinie po obu stronach sami niewierni:) Star, nie wiem czy czytałaś mój stary wpis o tym jak spędzałem wielkanoc za młodu, jak nie to zapraszam:

      Delete
    6. Zjadło mi linka:
      http://www.resvaria.net/2009/04/13/pecynek-szoldra-i-smiergust

      Delete
  10. brawo !
    ja tez "zjechałam" bo mogę chodzić już w spódniczce w którą to się ledwo mieściłam o ruszaniu nie było mowy !
    ale nie wiem ile zgubiłam zawsze zapomnę się zwazyć a w domu wagi nie trzymam bo doprowadzała mnie do łez ;-)
    ja stosuje dietę Mniej Żreć bo o takich koktajlach o których piszesz to ja mogę sobie tylko pomarzyć no chyba że wysyłkowo poszukam ;-)

    ps czy Alice już wykorzystała prezent od Was ? zadowolona ?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, ja sie waze codziennie z samego ranca:) Wspanialy sie dziwi dlaczego maszeruje przez cala chalupe nago, ale musze, bo waga jest w duzej lazience:))
      A tez miesiac temu zaczelam wchodzic w spodnie, o ktorych nie moglam marzyc jeszcze jesienia. Teraz sa juz leciutko luzne. No ale przed nami Wielkanoc, wiec pewnie sie troche caly proces zachwieje w podstawach;)

      Alice, zaraz po urodzinach miala komunie corki, a potem pojechala na wakacje, wrocila w ubieglym tygodniu i bede sie z nia widziala chyba jutro, bo wlasnie pertraktujemy nad wizyta:)) Chyba jeszcze nie miala okazji wykorzystac, ale mowila, ze probuje zorganizowac silna grupe pod wezwaniem, zeby zajac cala klase:)))

      Delete
    2. Zmorko, shake proteinowy na bank mozna dostac w kazdym sklepie z akcesoriami dla bodybuidlers. Przeciez jest tego teraz w Polsce zatrzesienie:) Mozliwe,ze i w tych ze zdrowa zywnoscia, suplementami, witaminami itd

      Delete
  11. leze pod kompem!;)
    Lody zrobilas Wspanialemu? skojarzenia mam jedno...
    No sorka, ale leze i sikam po nogach;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ade Wspaniały to pikuś ale Star chce zrobić lody Tatkowi ;-)

      Delete
    2. Ade, alez tu nie ma z czego sikac, w koncu jestesmy malzenstwem i robienie LODA nie powinno nikogo dziwic.
      Z tym tylko, ze robienie loda uwazam za sprawe tak naturalna, ze nie pisze o tym.
      Dlatego napisalam LODY:))

      Delete
    3. Zmorko, bo ja robie najlepsze lody na swiecie:))
      A jak Ty myslisz skad i jakim cudem dostalo mi sie tych trzech mezow?

      Delete
  12. Z tym drutem prawdopodobnie sugestia:)
    Kiedyś schodząc z góry zobaczyła katem okna jakieś światło żółte w gabinecie. Pożar pierwsze co mi przyszło na myśl i co - zrobiło mi się gorąco od tego ognia i słyszałam wyraźnie trzask iskier. Gdy okazało się, że to wymysł mojej wyobraźni złapałam się za głowę, jak to możliwe tak realnie odczuwać to, czego nie było? Zagadka do dziś;)
    U mnie ozdoby z pudeł wyjęte, odświeżone i postawione. Ot wiosenna tradycja:)
    Kościół, palmy, świecenia nie znam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, tez mysle, ze to sugestia, bo ja ostatnio czesto mysle o tym drucie:) Jak zawsze staram sie przygotowac psychicznie do wyjmowania.
      Ale Twoja opowiesc jest naprawde niesamowita!!!
      Do swiat podchodzimy bardzo podobnie:)
      Ja co prawda zostalam wychowana w katolickim domu, wiec na poczatku troche bylo dziwnie sie "odzwyczaic", ale emigracja bardzo w tym pomogla.

      Delete
    2. This comment has been removed by the author.

      Delete
  13. To miło, że bezboleśnie chudniesz, pewnie przyda się stopom :)
    Jakoś w tym roku u mnie mało świątecznie, ale chłop mi zjeżdża w czwartek, to na pewno coś kupi i poustawia, jak go znam :)
    W Niemczech są z tej okazji prezenty, a ja od lat co roku o tym zapominam i oni mi dają, a ja im nie. No ale skoro lubią :)))
    A tak poważnie staram się nadrobić w inne święta pod choinkę na przykład.
    Pozdrowienia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, w Ameryce na Wielkanoc prezenty przynosi Zajaczek, ale tylko dzieciom:) Chyba to troche niesprawiedliwe;/

      Delete
  14. A nie wiesz, jak nabyć 7.5 kilo? Bo ja w drugą stronę bym chciała.. :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...