Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, April 5, 2012

Jeszcze tylko dzis

Wczoraj mialam taki zapiernicz w pracy, ze normalnie zpomnialam jak sie nazwyam. A dodatkowo dzien mialam wyjatkowo dlugi, bo przeciez z samego ranca polecialam do doktora ze stopa.
Tak, tak stopa nie chciala zostac w domu i powlokla sie wydra jedna za mna.
Doktor popatrzyl na swoje dzielo i mowi:
-- Bardzo ladnie to wygla, ja to jednak jestem artysta.
-- No jestes, inaczej nie przychodzilabym tu od prawie 20 lat - przyznalam mu racje i dodalam - To kiedy wyjmujemy ten drucik?
-- Sluszne pytanie, mozemy wyjac w nastepny piatek.
No to niech bedzie w nastepny piatek, umowilam wizyte i bedzie z glowy.
Po doktorze polecialam do pracy i przepracowalam solidnie od 11:30 az do 19tej.
Naprawde solidnie, nawet do lazienki biegalam jak klientka lezala pod maska. Juz sie odzwyczailam od takiej pracy, a przeciez kiedys tak sie pracowalo dzien w dzien. No coz, kiedys tez nie mialo sie tyle lat;)
Jeszcze dzis czeka mnie sporo pracy, a jutro juz mam wolne.
Wczoraj zadalam Wspanialemu pytanie, na ktore nie bardzo potrafil odpowiedziec, a pytanie dotyczylo jego dzieci i brzmialo:
-- Czy Ty jestes pewien, ze Twoje dzieci sa ze soba spokrewnione?
Stal i patrzyl na mnie niewidzacym wzrokiem, opadnieta szczeka, no taki sobie slup soli.
Wreszcie po chwili wykombinowal:
-- Wyglada na to, ze genetycznie raczej tak, ale jesli chodzi o zachowanie to chyba jednak nie.
No tak to jakos jest, ze z synem zawsze mozna sie dogadac, corka? hmmmm roznie.
Jak czlowiek zadzwoni do syna, to nawet jesli nie odbierze telefonu, to wiadomo, ze oddzwoni najpozniej w ciagu 24 godzin, corce mozna zostawic 60 wiadomosci na telefonie i ona nie oddzwoni, bo nie ma zwyczaju przesluchiwac wiadomosci. Trafia jedynie slowo pisane.
Wspanialy natomiast uparcie odmawia stukania w klawiature telefonu:
-- Pierdole, chca ze mna rozmawiac to maja mowic, a nie pisac.
Ja mu nawet przyznaje racje, bo mowienie jest 80% szybszym sposobem porozumienia niz pisanie, ktore czesto trwa w nieskonczonosc a i tak obie strony nie wiedza o co chodzi.
Syn, jak mu sie powie, ze maja przyjechac na 14ta to na pewno dojedzie gdzies miedzy 14 a 14:15.
Corka w takiej stytuacji o 14tej wyjdzie dopiero z domu i to jeszcze trzeba sie modlic, zeby wsiadla w odpowiedni pociag:) Juz raz tak bylo, ze wsiadla w inny pociag po godzinie dzwoni, ze jest na Forest Hills, zamiast na Astorii, bo "jakos tak, nie zauwazyla".
Umawianie sie na swieta czy ogolnie na jakas wizyte z corka jest przyjemnoscia rowna rwaniu zebow.
Ja olewam, bo w sumie niby dlaczego mialabym sie przejmowac.
Z drugiej strony dobrze byloby wiedziec, czy mam nakrywac na cztery, czy szesc a moze siedem osob, bo z gotowaniem nie mam problemu, jak juz gotuje, to na pewno dodatkowe nawet siedem osob bedzie mialo co jesc. Nie potrafie ugotowac malo, wiec tu akurat sie nie martwie.
I znow przezylismy chrzest bojowy z umawianiem sie na swieta.
A. jeszcze trzy tygodnie temu powiedzial, ze oni bardzo dziekuja za zaproszenie, ale poniewaz przyjezdzaja siostry I. wlasnie na swieta, to nie beda mogli przyjechac do nas, bo wiadomo zona bedzie chciala spedzic weekend z siostrami.
Rozumiem, nie ma problemu.
Corka natomiast jak zawsze nigdy nic nie wie, bo "chyba bede musiala wyjechac... jeszcze nie wiem... moze tak... a moze nie... jeszcze nie mam terminu... albo wyjade przed, albo po... zobacze co sie da zrobic..."
Tydzien temu zapytalam Wspanialego:
-- Co z Y. i jej mezem?
-- No nie wiem, zostawilem juz kilka wiadomosci i nie odzwonila.
-- Skarbie Ty tez jestes niereformowalny? Jeszcze sie nie nauczyles jak sie konczy zostawianie wiadomosci w przypadku Y?
-- No tak, masz racje... ale mnie tak wkurwia to pisanie!!
Dobrze, niech sie nie wkurwia, po co mi wkurwiony maz, ja napisalam.
Po trzech dniach odbijania paleczki wreszcie ustalilysmy, ze mimo iz ona musi wyjechac w niedziele wieczorem do DC, to przyjada na 14ta.
-- Nie zapomnij zabrac ze soba tesciowej!! - wykrzyczalam na koniec, bo przeciez nie zostawie kobiety samej.
Teraz powstalo pytanie, czy robic wczesniejszy obiad, czy tez moze jakis brunch.
Nie daj buk nie bede robic jednego i drugiego.
-- Zrob cokolwiek bylebys nie musiala sie zarobic na smierc - zawyrokowal Wspanialy.
Wiec zrobie wczesniejszy obiad, ona pojedzie wczesniej, ziec i jego matka jak beda chcieli moga z nami posiedziec dluzej, jak nie to tez dobrze.
Nie wiem czemu, ale swieta Wielkanocne sa jakies najmniej swiateczne w moim wydaniu:)
Wszystkie inne swieta mam zaplanowane, na miesiac wczesniej, a Wielkanoc jest zawsze na ostatnia chwile.
I tak tez bedzie teraz.
Swietowac bedziemy w sumie juz w sobote, bo zaprosilam Potomkow na sobotni obiad.
Raz do roku chce mi sie pieczonej bialej kielbasy i zurku z chrzanem, a ze nie pasuje mi kielbasa na wielkanocny obiad, to robie w sobote.
Na niedziele mam juz zaplanowany udziec z mlodej baraniny, ktora wszyscy uwielbiamy, wiec przygotuje sobie juz w sobote wieczorem, a w niedziele tylko wrzuce do piekarnika.
W piatek ugotuje zurek i upieke sernik. Najprostszy pod sloncem, ktory sie robi sam i to nie dluzej niz 15 minut. Juz nigdy w zyciu nie bede robic tradycyjnego polskiego sernika z twarogu;)
Pamietam jak kilka lat temu zachcialo mi sie polskiego sernika i Wspanialy krecil ser przez kilka godzin przeklinajac pod nosem "kto to widzial takie metody robienia sernika".
Juz po swietach przyznalam mu racje, bo bez wzgledu na to jak dobry kupi sie ser i ile razy go sie zmieli oraz czego by do niego nie dodac, to jednak nigdy produkt ostateczny nie jest tak cudownie kremowy jak z naszego cheese cream i zawsze sie czuje pod jezykiem jakies grudki.
Sernik bedzie z polaczenia cheese cream z serkiem mascarpone.
Robilam go kilka tygodni temu, tak na probe i jest naprawde pyszny, wiec bedzie powtorka.
No i postanowilam jeszcze raz zmierzyc sie z babka drozdzowa.
Nie wiem czemu, ale jeszcze jak mieszkalam w Polsce to drozdzowe ciasto mi zawsze swietnie wychodzilo, a tutaj... klapa!!
Moze to wina tego, ze nie zawsze moglam dostac normalne zywe drozdze?
Nigdy nie nauczylam sie zastepowania ich tymi suchymi... nie wiem.
Sprobuje jeszcze raz.
Uda sie to fajnie, jak nie to juz chyba do konca zycia nie tkne ciasta drozdzowego:))
Zrobie salatke z belgijskiej cykorii z jablkiem, orzechami i serem gorgonzola.
Druga salatka bedzie z gruszek i chrzanu.
Na przystawki oczywiscie jajka, szynka, moze salatka z pieczarek.
I swieta beda z glowy. O!

37 comments:

  1. sałatkę z gruszki zrobię takoż ale chrzan będzie ze słoiczka ;-)
    drożdżowe wychodzą mi jak ta lala ale za to serniki nie kochają ;-)
    co do punktualności to hmm kiedyś się spinałam kazałam reszcie czekać a teraz zlewam i jak ustalam że imprezę zaczynamy o 17 to tak ja zaczynamy a ci co się spóźniają niech żałują !

    ReplyDelete
  2. Zmorko, troche mnie dziwi, ze nie mozna kupic swiezego chrzanu w Polsce. U nas kiedys w ogole nie bylo, ale teraz praktycznie o kazdej porze mozna dostac korzen, albo korzeniem przez leb:)))
    Ja nigdy nie czekalam i nie czekam, kazda impreze zaczynam od godziny przystawek, to jest czas dla spoznialskich. Potem podaje obiad i jak sie ktos spoznil to niestety niech sobie radzi sam, ja juz jestem gosciem:)) Uwazam, ze spoznianie sie na obiad jest lekcewazeniem a ja sie nie dam lekcewazyc:P Juz sie wiec nauczyli, niektorym (czytaj corce) szlo to troche powoli, ale juz dotarlo;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Star może w Polsce idzie dostać ale w mojej wsi to już nie :D
      u brata w ogrodzie rośnie ale ten popatrzył na mnie jak na cudaka pokazał gdzie jest łopata i gdzie mniej więcej rośnie ( powiedział że jak skopie więcej to on będzie happy )
      o limonki trułam im chyba ze dwa tygodnie jak przywieźli to mi się już odechciało deseru robić ale zrobię kiedyś :-)

      Delete
    2. No tak, kopanie chrzanu to nie jest przyjemna robota:)) Jak przyjechalam do NYC to chrzan moglam kupic tylko w polskiej dzielnicy, wiec to bylo urwanie dupy.
      Teraz na szczescie juz jest chyba wszedzie, podobnie jak korzen selera i nac pietruszki.
      Ale nie przejmuj sie, kiedys wyslalam Wspanialego do sklepu i mial kupic czerwona kapuste. Byl bardzo zdziwiony jak go sie panienka przy kasie zapytala co to jest.
      Opowiadal mi to takim oburzonym tonem, a ja na to "bo wy Amerykanie jstescie niedouczeni, przeciez Ty tez nie znales czerwonej kapusty".

      Delete
  3. Spoznialstwo to brak respektu i tez mam problem aby to zaakceptowac. Sama jestem punktualna i tego samego wymagam od innych. Niestety, wsrod znajomych tez mam spoznialskich z natury, ktorzy zawsze dzwonia i oznajmiaja, ze sie spoznia, bo: albo korki, albo jeszcze wstapili do polskiego sklepu po drodze, bo akurat w moim miescie (bardzo duza Polonia) jest ich duzo a tam, gdzie oni mieszkaja nie ma. Bardzo mi to przeszkadza i juz cos kiedys w zartach powiedzialam ale chyba jak grochem o sciane. Nie wiem co mam z nimi zrobic? Beznadziejny przypadek!
    A jedzenia u Ciebie bedzie tyle, ze moj tata by powiedzial: teraz to potrzebne dwie dupy do srania;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ja nie rozumiem takiego tlumaczenia, bo albo sie jedzie na zakupy albo w gosci. Jesli zakupy sa tak wazne, to moze warto poswiecic na nie ekstra dzien.
      Ja bym sie raczej wsciekla i jak by sie wreszcie zjechali to na drzwiach wejsciowych wisialaby kartka "Obiad byl dobry, uprawiamy seks, prosze nie przeszkadzac" I przy okazji wylaczyla dzwonek do drzwi glownych, a sama zalegla do gory dupa:))
      A powiedzenie Twojego taty o dwoch dupach do srania KUPUJE!!!

      Delete
    2. No wiec w tym sek, ze oni chca dwie pieczenie na jednym ogniu upiec i to jest ten brak respektu. Ty masz swietne metody, sama bym chciala miec na tyle odwagi aby taka kartke im wywiesic;)

      Delete
    3. Moniko, no taka jestem, troche mi czasu zajelo, zeby zmalpiec, ale dobrze mi byc malpa, chwale sobie bardzo ten stan:))) Wiesz, mnie nie przeszkadza, ze ludzie chca upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. A chujtam niech pieka i siedem pieczeni na jednym jak sie uda, ale NIE MOIM kosztem. Chca po drodze zrobic zakupy, to trzeba wyjechac z domu godzine czy dwie wczesniej i nie ma sprawy, beda i zakupy zrobione i wizyta na czas.
      Pamietaj, ze ludzie Cie zawsze tak traktuja jak im na to pozwalasz. Jak to przemyslisz, to nie bedziesz miala klopotu z wywieszeniem takiej kartki:)))
      Ty nie robisz im zadnej krzywdy, tylko dbasz o siebie, nic wiecej. A dbania o siebie nikt Ci nie ma prawa zabronic czy odebrac.

      Delete
  4. pierwsze na liście rzeczy które nie cierpię są SMS-Y !!

    ja cie, ale pychot podajesz na stół, a ja na święta zrobię jaja na twardo;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez nie cierpie tego stukania, ktore zajmuje 10 razy wiecej czasu:) A jaja na twardo to w koncu podstawa tych swiat:))

      Delete
  5. Proszę proszę o przepis na ten szybki sernik. Czy to może Nowojorski?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zielona, wpisze jutro na www.gotujebomusze.blogspot.com To jest moj drugi blog z przepisami.
      Bedzie co prawda bez zdjecia, ktore dodam pozniej, ale bedzie przepis. To nie jest sernik nowojorski, nowojorski jest z samego cheese cream i mam wrazenie, ze jest ciezszy niz ten z mascarpone.

      Delete
  6. Dobrze wiedziec co to dla Ciebie oznaczaja swieta na ostatnia chwile. Wesolych!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evita, bo ja naleze do ludzi, ktorzy planuja na zapas:) Jak wiesz, bo pisalam Thanksgiving jest moim najwazniejszym swietem i jest planowany na 6 tygodni przed:) A wiec jak 3 dni przed Wielkanoca mam jedynie pojecie co ewentualnie zrobie, ale jeszcze nie wiem jak. To jest na ostatnia chwile;)

      Delete
  7. Replies
    1. Elu, wzajemnie, bo wazne aby bylo wesolo:))

      Delete
  8. teraz w Polsce kupuje się twaróg zmielony - specjalnie na sernik. Jest dużo prościej i dlatego nawet ja potrafię go upiec :)

    ale nie piekę. siostra upiekła. ja piekę karkówkę w czosnku i szynkę w miodzie i balsamico. Resztę robi reszta rodziny. Biała kiełbasa - jest raz do roku. ale OBOWIĄZKOWO.

    całuję Star i odpoczywajcie :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, czyli jest latwiej, ja nawet nie mam pojecia czy u nas mozna kupic juz mielony, bo nie pytalam. Pamietam tylko tamto mielenie i to byl cyrk:)))

      Buziaki, usciski i najlepsze zyczenia:***

      Delete
  9. też przyszłam z prośbą o przepis na sernik, ale widzę że będzie, to zajrzę. czy cream cheese to jest taki polski "homogenizowany"?

    ReplyDelete
    Replies
    1. DS, przepis juz wstawilam, niestety moje rano to Wasze po poludnie;/
      Nie pamietam juz serka homogenizowanego, ale cos mi chodzi po glowie, ze raczej jest za rzadki. W mojej pamieci serek homogenizowany mial konsystencje raczej yogurtu, ale jak wiemy pamiec mam mocno zawodna;))
      Wesolych swiat!!!!!!!!!!!

      Delete
  10. dobrą masz pamięć, polski ówczesny był rzadki, fakt, a jogurty wtedy były pitne. ale chodziło mi o to, że przypomina raczej homogenizowany, niż nasz twaróg - czyli to ja też mam u siebie. twarogu nie mam i nie uświadczyłam jeszcze sensownego przepisu na sernik z tego co jest. może z Twoim wyjdzie, bo sernika mi brak...

    ReplyDelete
  11. i oczywiście przefajnego świętowania i odpoczynku :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. DS, wzajemnie wesolych swiat!!!
      Juz dopisalam w przepisie ilosc wody:) Mysle, ze jak nie masz cream cheese to mozesz calosc zrobic z samego mascarpone, on jest najbardziej zblizony konsystencja do cream cheese.

      Delete
  12. Jagnięcina do mnie nie przemawia. Może do tej pory nie trafiłam na właściwy smak?
    W moim domu praktycznie sałatka warzywna i jaja faszerowane wystrczś, by swięta były udane:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iva, ja jestem wielbicielka jagnieciny i robie ja na kazda Wielkanoc. Dawno temu w Polsce nie bylo jagnieciny tylko baranina, w dodatku raczej ze starych baranow, ktora miala bardzo nieprzyjemny zapach. Jagniecina, lub mloda baranina nie ma tego intensywnego zapachu i dobrze przyprawiona jest naprawde pyszna. Mam u mnie w przepisach juz chyba dwa na jagniecine, jedna marynowana w yogurcie z duza iloscia miety... mlask:)) Jesli sie kiedys przekonasz do sprobowania, to naprawde polecam moje przepisy, ale to MUSI byc mlode mieso.

      Najlepszego i radosnego swietowania z JAJEM!!!!

      Delete
    2. Spróbuję po świętach. Nie ma problemu z takim mięsem, w ogóle z żadnym nie ma problemu:)

      Delete
    3. oczywiście radosnych świąt dla Ciebie i najbliższych:))

      Delete
  13. Im więcej czytam "Ciebie" tym bardziej Cie... no nie, jeszcze nie kocham,od tego jest Wspaniały, ale... kurde szkoda, że nie mam Ciebie blisko... balsam na moja duszę często lejesz :) A teraz dość słodzenia :))) Wesołych Świąt w gronie rodzinnym, z chrzanem, baraninką i ...serniczkiem :)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, jakze mi milo:))) Dziekuje serdecznie za zyczenia i wzajemnie zycze Tobie i Twoim bliskim radosnych i pelnych wypoczynku swiat!!

      Cos mi sie nie chce otwierac okno na odpwiedzi bezposrednio pod komentarzem;/ Znow cos bloger miesza... wrrrrrrrrrrrrr....

      Delete
  14. Wszystkiego spokojnego Star:)
    niereformowalne dziewcze ma swój urok, może pójść na całość i nie martwić sie czy dojedzie? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Beata, dziekuje i Tobie wzajemnie, najlepszego!!!
      Niereformowalne ma urok, tyle, ze wkurwiajacy urok;)

      Delete
  15. Droga Star,
    pogodnych, zdrowych Świąt /z córcią* lub bez* - niepotrzebne skreślić */, pogody ducha, wiosennego optymizmu i wszystkiego NAJ! na po świętach.
    Z serdecznymi pozdrowieniami wysyłam to wszystko za ocean.
    Pola

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu kochna, dziekuje serdecznie i Tobie rowniez przesylam zyczenia wszystkiego co najlepsze i najpiekniejsze.
      Buziaki:***

      Delete
  16. A napchaj się tym, co dobre! I luz, kobito, luz!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, a pewnie, ze sie napcham:) Dzis caly dzien na te okolicznosc prawie nie jadlam:)) Ale jak pieke to nie mam czasu myslec o jedzeniu;))
      Najlepszego Zgago!!!

      Delete
  17. Dziś już sobota, chciałam Wam więc życzyć smacznego tego wcześniejszego obiadu :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...