Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, May 22, 2012

Co za swinstwo?

Przyczepilo mi sie jak pies do bacy i ni cholery nie moge sie tego pozbyc...
Od piatku jestem ciagle chora.
Chora to za duzo powiedziane, ale tez i za malo, bo nie jest to normalne przeziebienie, ktore kiedys wreszcie rzuca czlowiekiem o ziemie i potem juz moze byc tylko lepiej.
Ja po prostu jestem za chora zeby zyc i za zdrowa zeby umrzec.
Tatek mial racje z tym odstrzeleniem:))
Ciagle jeszcze boli mnie gardlo, nie mam temperatury, nie mam kataru, nie mam praktycznie nic oprocz tego wscieklego bolu gardla i od czasu do czasu ciezka glowe.
Nie, nie z przepicia, bo nie mam nawet ochoty na herbate z rumem, czy inne lekarstwo w kropelkach.
Nie moge spac w nocy, bo jedynie w nocy mam gdzies przytkane drogi oddechowe wiec zieje otwarta paszczeka, ktora zasycha jak pustynia. Wstaje, psikam jakims swinstwem, ktore ma ponoc pomoc, ale smakuje jak gowno z tawotem, wiec potem pije wode, znow zasypiam po to tylko zeby za godzine powtorzyc caly zabieg.
W poniedzialek rano Tatek wyjezdzal do domu, a Wspanialy jechal na konferencje do Atlantic City, po drodze mial odstawic Tatka na Penn Station. Wedlug oryginalnego pomyslu mielismy tam jechac razem, bo Wspanialy mial umowiony samochod na 10ta, a wiec planowalismy, ze ja zostane dla towarzystwa az do czasu kiedy zapakuja go do pociagu.
Oczywiscie juz w niedziele bylo wiadomo, ze ja nigdzie nie pojade.
Za to w poniedzialek jak wstalam i zaczelam skrzypiec jak stare drzwi, to sie Wspanialy na dobre wystraszyl:
-- Brzmisz okropnie, to moze ja odwolam ta konferencje i zostane z Toba w domu.
-- Zostaniesz w domu i co? Bedziesz za mnie skrzypial?
-- No nie, ale jak mam Cie zostawic sama?
-- Kurde, normalnie, ja tylko z rana tak skrzypie.
Nie moglam sie wdawac w dyskusje, ale naprawde to chcialam zeby sobie juz obydwaj pojechali i zebym mogla zalec spokojnie w poscieli. W sumie caly weekend tez prawie przelezalam, ale jak ktos jest w domu to nie to samo, bo po pierwsze czlowiek jako bydle towarzyskie chce wstac, po drugie co chwile ktos pyta:
-- Cos ci podac?
-- Bedziesz jadla z nami obiad?
-- Jak sie czujesz?
-- Przyniesc ci komputer?
-- Posiedzisz troche z nami?
Nawet jak zamykalam oczy i udawalam, ze spie to Wspanialy macal mnie po czole, a ja nie moglam wytrzymac i parskalam smiechem, co wywolywalo dodatkowe podraznienie gardla.
W tej sytuacji perspektywa dwoch dni i jednej nocy spedzonych samotnie w domowych pieleszach brzmiala jak nirwana.
O 8ej wyjechali i mialam spokoj... do 10tej, bo o 10tej zadzwonil Wspanialy, zeby sie upewnic czy naprawde chce zeby pojechal, "jedz w cholere" pomyslalam, a glosno powiedzialam:
-- Oczywiscie, ze dam sobie rade i obiecuje, ze nie umre przez te 36 godzin.
Potem dzwonil jeszcze 86 razy, ale to juz jakos dalo sie przezyc;)
Tak wiec dwa dni przelezalam w lozku, przed telewizorem i przesiedzialam przed kompem, obzarlam sie czosnku z sokiem z cytryny i miodem i nareszcie jest mi lepiej.
Jeszcze nie najlepiej, ale juz prawie dobrze.
Jest godzina 21a za jakies 2 godziny wroci Wspanialy a razem z nim, zycie wroci do normy, co by ta norma nie miala znaczyc;))

45 comments:

  1. Widzę, że do lizania ran też potrzebujesz samotności :)
    Nic tak nie denerwuje jak próba usnięcia, już, już udało się odpłynąć, a tu troskliwa osoba właśnie postanowiła oklepać ci plecy :D
    Choćby ta cała troska najbardziej wzruszała, czasem chciałoby się ją wysłać na księżyc :D

    A skoro pijesz "towot" to chyba nie powinnaś skrzypieć? Najwyraźniej za dużo tego g. w proporcjach - zgłoś reklamacje! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, ja chyba juz taki "wolny strzelec" jestem co to najlepiej jak zdycha zostawic w spokoju i poczekac na rezultaty:) A Wspanialy wrocil i pyta czy za nim tesknilam???????

      Delete
    2. Byle książka była pod ręką, wygodna poducha, ewentualnie lapek i niech ktoś podstawi czasem tę herbatkę, ale nie zawraca głowy :D

      Delete
  2. Wiesz.. nie chcę się narzucać z dobrymi radami... ale.. ty nie po to psikasz gardło jakimś świństwem, które smakuje jak gówno z tawotem żeby całą jego leczniczą moc z gardła spłukać potem wodą ;-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jana, ja wiem, ze to zupelnie nielogiczne, ale nie dalam rady inaczej:)) Gowno z tawotem nawilzalo na tyle, ze moglam sie napic wody i znow spac przez godzine. Sama woda nie wystarczala;/

      Delete
  3. ooo! wyrazy wspolczucia. mnie tez taki wirus wlasnie dopadl. niby nic, a drapie w gardle i w nocy trudno oddychac. gowna z tawotem chyba nie bede probowac, ale ten czosnek z cytryna i miodem brzmi zachecajaco. tylko co ja mam z nim zrobic? utluc i dodac do soku z cytryny?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Demon, czosnek (duzo) przepusc przez wyciskarke, lub bardzo drobno posiekaj, dodaj do tego miod i sok z cytryny i ja te miksture pozeralam lyzka przez caly dzien. Smierdzi czlowiek po tym strasznie, ale pomaga:))

      Delete
  4. Podejrzane, znów mamy tak samo - jak chorować to tylko samej w domu, a przede wszystkim najlepiej to spać, spać lub leżeć martwym wielorybem.
    Czuj sie lepiej, życzę:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, bo w takich przypadkach chyba najlepsza samotnosc. Ja rozumiem niby te troske, ale czasem czlowiekowi nie chce sie geby otwierac. Dlatego nawet tej notki nie pisalam wczesniej:)) Dzis juz jestem jak nowa;) No tak na 95%.

      Delete
  5. Kuruj sie porzadnie i skutecznie!!!
    W tym roku (moze to ze wzgledu na pogode) cala masa ludzi chorowala i nadal choruje na jakies "bezpanskie bakterie i wirusy" ktore walesaja sie po naszym swiecie. Nawet pracodawcy narzekaja (bardziej niz zwykle) na zwiekszone koszty ze powodu zwolnien chorobowych.
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, no szweda sie jakies swinstwo po swiecie i napada na niewinnych (hahaha) ludzi:)

      Delete
  6. takie wiosenno-letnie przeziebienie!dokuczliwe jak diabli! Trzymaj sie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. El, juz w sumie przeszlo, jeszcze zostalo lekkie oslabienie, ale to tez minie:)

      Delete
  7. Widzę, że już na szczęście lepiej, więc pozdrawiam i tych brakujących 5 % zdrowia życzę :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam nadzieje, ze te 5% jakos uda mi sie dogonic:))

      Delete
  8. Hm....tu zdaje się bywa u Ciebie pani doktor ze Skandynawii. Może udzieli porady medycznej zaocznie;-)))
    Opis i przebieg do złudzenia przypomina mi moje dolegliwości sprzed dwóch miesięcy. Wirus taki, co to atakował struny głosowe. Leczyłam podobnie jak Ty, ale mam wrażenie, że trwałoby to równie długo, gdybym nie leczyła w ogóle. Świństwo takie, że hej. W końcu przeszło, ale odtąd byle powiew (np w samochodzie) i gardło podrażnione

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, pani doktor jest z UK:) I owszem czesto cos doradzi, ale widocznie nie byla tym razem:))
      No swinstwo to jest, moj Potomek mial tydzien wczesniej i tez mowi, ze ciagle ma jeszcze laskotanie w gardle.

      Delete
  9. Replies
    1. Margarithes, po kisielek musialabym jechac na Greenpoint:(( ale moze sobie ugotuje z jakichs owockow, w koncu to zadna filozofia, tylko nie przyszlo mi do glowy. A faktycznie kisiel lagodzi takie rzeczy. Dzieki:*

      Delete
    2. Najlepszy na soku z owocami i z mąką ziemniaczaną, najlepiej łagodzi wszelkie bóle gardła. Herbata wysusza i pogarsza kondycję tych wszystkich mięśni

      Delete
    3. Wlasnie tak zrobilam, bo mam mrozone owoce, wiec wrzucilam do sokowirowki a potem ugotowalam z maka ziemniaczana.
      Dzieki za porade i teraz juz powinnam to pamietac po wsze czasy:))

      Delete
  10. Ja też najczęściej choruję bez gorączki i kaszlu, mam za to wysuszone strasznie gardło i głowę do wymiany lub odstrzelenia.
    I też już wolę być sama z wyjątkiem takiego jednego lub dwóch dni, kiedy nie mam siły się podnieść i dam się pokroić za coś do jedzenia i picia :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, ja tak wyjatkowo z samym gardlem, w sumie nigdy tak nie chorowalam. No ale ponoc kiedys trzeba zaczac;))

      Delete
  11. lacze sie w bolu bo tez jestem chora. ale widocznie nie az tak, bo dymam dalej. rozpoczelam w niedziele, a akurat byl dlugi weekend. i taki piekny, a mnie sie nic nie chcialo i bylo mi zimno. a Ty zdrowiej na Twoj dlugi weekend :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. B. ja tez juz jestem dzis w pracy. A dlugie weekendy to ja bede miala przez cale lato, az do wrzesnia 4-dniowe:)) Piatek, sobota, niedziela i poniedzialek:)))

      Delete
  12. Replies
    1. Ata, przyznaje, ze jestem zaskoczona:) W zyciu nie pomyslalabym, ze bol gardla i chrypa moze miec zwiazek z tarczyca. Ale jestem juz na 98% w porzadku, wiec moze jednak sobie daruje, bo mam na ten rok dosc lekarzy;) No chyba, ze koniecznie trzeba bedzie to jeszcze jakiegos odwiedze;))

      Delete
  13. Rozczulająca troska,nie powiem,ale dobrze,ze mogłaś chociaz troche pobyć w samotności i po spokojnie się podleczyć i pospać;) Wszak na chorobę sen wpływa kojąco.
    Wracaj do zdrowia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorka, Ty naprawde wierzysz w ten nadmiar troski?;))) Bo ja nie:)) Widzisz to tak dziala, ze jak wiedza, ze sa niepotrzebni to sie strasznie interesuja, ale jak naprawde trzeba kolo czlowieka lazic i wszystko podawac, to slysze, zaaaaraaaazzzz :)) Tak bylo po operacji stopy:)) Mial podawac lod co godzine, pol godziny z lodem, pol godziny bez. Podal lod, ja po pol godzinie zdjelam, za nastepne pol godziny wolam "lod prosze" I co slysze? "juz przeciez dopiero co ci dalem". Dopiero co, czaisz? Godzine temu:)))
      Wiesz ja mam juz trzeciego meza, wiem jak to dziala;)

      Delete
    2. :))
      No tak,tak,obiecanki-cacanki.
      Ja nie mam okazji sprawdzić męża,bo go nigdy nie ma jak potrzeba. 20 lat pracuje prawie 1000 km od domu.
      Ale tez pamietam,ze raczej empatią nie grzeszył za to jej wymagał jak sam był chory.

      Delete
    3. Dora, oni wiedza jak grac;) Ale na szczescie moj jak jest chory to tez nie oczekuje za wiele opieki, pod tym wzgledem jestesmy bardzo podobni. Tyle, ze ja wezme kazde gowno zeby tylko mi ulzylo, a on jemu trzeba pompowac dozylnie i uprzednio znieczulic mlotkiem. Zadnego lekarstwa nie wezmie do pyska, a "leki z domowej apteki" tez na sile. Gorszy niz dziecko.
      To Ty masz prawie jak z marynarzem:)) Tez dobrze, bo nie ma sie z kim klocic;)

      Delete
  14. czułość, opieka czasem są męczące i także ja o tym wiem:)
    A 36h do dużo i mało:)
    Ciesze się, że Ci się polepszyło:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, mnie taka czulosc meczy, bo jak jestem chora, to mi sie nie chce nawet geby otworzyc:)) A te 36 godzin bylo boskie!!! Jak ja bym chciala zeby on czesciej gdzies wyjezdzal...;/

      Delete
  15. Dużo zdrowia życzę i szybko odzyskuj te brakujące 5%. Wiem jak to jest jak człowiek chce świętego spokoju przy chorowaniu, wtedy samemu w swoim towarzystwie najlepiej! A my w Waszyngtonie bawimy i nogi nam w dupę wlaza od chodzenia! Na szczęście zdrowi choć pogoda okropna "porno i duszno".

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, w Waszyngtonie faktycznie moga nogi wejsc w dupe. Szkoda, ze goraco i parno, ale za to co sobie pozwiedzasz to Ci pies z kulawa noga nie odbierze;))

      Delete
  16. A moze angina? Cokolwiek to jest mam nadzieję, że miód, czosnek i cytryna pogonią chorobsko w cholere. To kombinacja mordercza!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, angina brzmi prawdopodobnie:) A czosnek z cytryna i miodem, to jest jak koktajl molotowa:))) Ale ja sie juz przyzwyczailam do smaku, jakos mi nie przeszkadza, gorzej spac z czlowiekiem, ktory sie tym leczy, wiec dobrze, ze mialam te jedna noc dla siebie;))

      Delete
  17. O kurka, widzę, że nie tylko mnie dopadło. Wypisz wymaluj wybloguj, dokładnie to samo - tylko to cholernie palące, bolące, swędzące gardło!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Slowem to jakis miedzynarodowy wirus:) Upierdliwy, bo przez kilka dni najbardziej wchodzily mi lody, lagodzily bol bo zimne i latwo sie przelykalo. No ale znow jestem 1.5 kg w dupe:))) Nie tylko przez te lody, ale przez cala tatkowa wizyte. Dogadzalo sie dogadzalo nie tylko gosciowi;))
      Nic, jakos to przewalcze.
      A wczoraj ugotowalam sobie kisielek jak radzila Margarithes z mieszanki owocow jagodowych i pilam nawet w nocy, bo to jednak lepiej dziala niz ten pieprzony spray na zaschniete gardlo. Dzis rano juz chyba nie czuje bolu, ale jeszcze sa takie pozostalosci, ktorych nawet nie potrafie okreslic. Idzie ku dobremu;))

      Delete
  18. Chyba rozumiem. Od rana kłuje mnie w gardle i "ślak wie, co z tym począć". Póki co - udaję, że to nic takiego.

    Trzymaj się ciepło ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, tak ja przez pierwsze 24 godziny tez udawalam, ze to nic i juz za chwile bede jak nowa. Szlag.
      Mam nadzieje, ze Tobie przejdzie szybciej, u mnie trwalo to tydzien, dopiero dzis jestem faktycznie jak nowa.

      Delete
  19. Replies
    1. Elu, "a slowo cialem sie stalo" juz jestem zdrowa:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...