Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, May 16, 2012

Mial byc luzik, a wyszlo jak zawsze

Tak sobie planowalam, ze w pracy napisze nowa notke, nie mialam za wiele ruchu, wiec wszystko wskazywalo na to, ze bede miala czas.
Rano polecialam na wizyte kontrolna ze stopa, bylam umowiona na 10ta i wszystko poszlo szybko i sprawnie 20 minut pozniej juz maszerowalam do subwaya, zeby pojechac do pracy. I tak sobie idac myslalam "jejkujejku ilez to ja czasu mam", bo pierwsza klientka dopiero o 12tej. Ale zdawalam sobie sprawe z faktu, ze mam troche rzeczy do ograniecia, pare spraw natury technicznej rowniez do przygotowania i to wszystko mialam zamiar zrobic wlasnie przed ta pierwsza klientka.
I tak sobie maszerowalam i nagle pacze(!!!) i wlasnym oczom nie wierze... Susan!!!
A dopiero co myslalam zeby do niej zadzwonic, bo koniecznie mialam potrzebe odwiedzic ja w jej zakladzie (taka kolezenska wymiana ulsug).
A tu idzie sieroctwo i mnie nie widzi, bo ona mala taka, ze musialaby zadrzec glowe do gory:)
Stanelam i macham lapa, dwoch facetow w garnirkach co szli tuz za nia nawet zaczelo mi sie glupio przygladac, a ta nic. A ja stoje i macham, kiedys wreszcie musi zauwazyc, a nawet jak nie, to wejdzie na mnie. Jak juz byla o dwa kroki ode mnie to nagle doznala olsnienia:
-- AAAAaaaa!!! Co Ty tu robisz o tej porze?
-- Wlasnie wyszlam od doktora, a Ty?
-- Lece sie spotkac z moja siostra, bo Richelle jest wlasnie w NYC.
-- A ja myslalam, ze koniecznie musze dzis albo w piatek sie z Toba zobaczyc.
-- To lepiej dzis, bo w piatek biore wolne.
Ustalilysmy, ze przyjade do niej na 16ta, nie bardzo mi to pasowalo, bo musialam jeszcze pozniej wrocic do pracy, ale jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma.
Pojechalam do pracy i pierwsze to sobie przypomnialam, ze musze wyslac pranie do pralni.
Spakowalam wielki wor szmat, zadzwonilam do pralni, w ktorej mi zawsze do tej pory robili pranie, a facet mi mowi, ze juz nie robia prania.
Ja pierdole!!!
Ta pralnia to jest w zasadzie sklep sportowy, ale na zapleczu mieli pralnie i korzystalam z ich uslug przez 3 lata do dzis. Wpadlam w panike, bo gdzie ja teraz cos znajde tak na szybko. Akurat jak bylam wkurwiona do bialosci to zadzwonil Wspanialy, ktory dzis pracowal w domu, zeby Tatkowi dotrzymac towarzystwa.
-- A Ty co taka wsciekla? - zapytal ledwie zdazylam odebrac telefon.
-- A skad wiesz, ze jestem wsciekla?
-- Slysze po glosie.
-- Jak mozesz slyszec po glosie jak ja ledwie "hallo" powiedzialam?
-- No i wystarczy... masz szczescie, ze nie powiedzialem, ze slyszalem jak nerwowo odebralas telefon.
Dobra, niech mu bedzie, w koncu zna mnie na tyle, ze pewnie ma racje. Nie wdajac sie w wieksza dyskusje wyjasnilam co sie dzieje z praniem.
-- I co ja teraz zrobie z tym spakowanym worem prania? - zakonczylam pytaniem w sumie retorycznym.
-- To moze ja przyjade i zabiore do naszej pralni, a w weekend odwieziemy...
-- Chybas sie skarbie z koniem na rozum zamienil!!
-- A masz inny pomysl?
-- Narazie nie mam, ale pewnie cos wymysle.
Wyjasnilam jeszcze tylko w biegu, ze tak, zeby przygotowac kurczaka do pieczenia to niestety trzeba mu reke w dupe wsadzic. Kryste! Zupelnie nie rozumiem tego meskiego rodu, trzeba czy nie to reke chetnie wsadzaja niekoniecznie tam gdzie sie powinno, ale kurczakowe truchlo oporzadzic to juz problem!
A kto powiedzial, ze to tylko damskie rece nadaja sie do kurzej dupy?!
Odlozylam telefon i zaczelam szukac w internecie jakiegos srerwisu pralniowego, bo nie bardzo mi sie podobal pomysl Wspanialego z przywiezieniem prania na Queens.
Owszem raz jeden awaryjnie moze nawet i dalabym sie na to namowic, ale przeciez nie bede tego robic co tydzien.
Jak zaczelam szukac tak sie okazalo, ze i owszem takowych serwisow jest od pyty albo i jeszcze wiecej. Rozgmeralam sie w tym na calego i sie okazalo, ze ceny tez maja rozne i w sumie od najnizszej do najwyzszej moze byc nawet $0.60 roznicy za funt, pomijajac fakt, ze jak zawsze cena serwisu komercyjnego jest wyzsza od ceny prywatnego, zaczelam szperac w cenach, bo przeciez nikt nie chce przeplacac. Wreszcie znalazlam!!!
Alleluja!!!
Oczywiscie mozna wszystko zlatwic online, ale ja tam wole wypytac, wiec zadzwonilam.
Jak juz podalam wszystkie wymagane informacje, to kobitka po drugiej stronie druta zapytala kiedy chcialabym zeby przyjechali po pierwsze pranie.
-- Hmmm, no wiesz, ja to bym chciala dzisiaj jesli to mozliwe.
-- A i owszem mozliwe, czy pasuje Ci miedzy 13ta a 15ta?
-- Nie ma sprawy, moze byc.
Pol godziny pozniej zadzwonil kierowca zeby potwierdzic zamowienie i powiedzial, ze zadzwoni jeszcze raz jak juz bedzie w poblizu.
I faktycznie tak bylo, o godzinie 13:10 zadzwonil, ze przyjedzie w ciagu 30 minut, a 25 minut po 13tej juz byl na miejscu.
Zaczyna mi sie to podobac, ale tym o to sposobem moja szczera chec napisania notki poszla sie jebac, ale za to bede miala zrobione pranie!!! Moglabym go nawet miec dostarczone na miejsce juz w piatek, ale ja w piatek jak wszystko dobrze pojdzie to planuje wagary, wiec powiedzialam, ze zadzwonie we wtorek rano i ustalimy godzine.
Notka o rodzinnych wariacjach bedzie wiec innym razem;)

P.S.
Staram sie jak moge i wpadam tu i owdzie, wszedzie za chiny ludowe nie dam rady i nawet juz przestalam sie ludzic, ze kiedys te zaleglosci nadrobie;/
Wrrrrrrrrrrrrrrrr..............

49 comments:

  1. Powiem Ci szczerze, ze ja sie do gotowania miesa nie nadaje i moja reka nigdzie w poblizu kurzej dupy by nie znalazla. Za to usmialam sie do lez. Poza tym naprwde wspanialy ten Twoj Wspanialy za to, ze zaoferowal sie po to pranie przyjechac.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evita, a ja z kolei uwielbiam pastwic sie nad padlina:)) Moge podziabac calego wola na kawalki:) Wspanialy jest... no coz... wspanialy;)

      Delete
  2. Stardust,
    Ta firma co zbiera pranie na telefon, pierze w swoich pralkach przescieradla, na których wielcy Murzyni z jeszcze wiekszymi fiutami gwalca chinskie prostytutki w greckiej dzielnicy, oraz jedwabne poszewki od poduszek, na ktorych spia nie trzymajace moczu psy ekscentrycznych artystow z Manhattanu, podkoszulki polskich gastarbeiterow rwacych azbest i zaspermiona sukienke Moniki Lewinsky. Ja to wiem, bo ogladam filmy o USA, a Ty tylko w necie siedzisz.
    Kup pralkę (polską!) :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove, ile Ty masz problemow z tymi wszystkimi fobiami:))) Twoja zycie to musi byc bardzo ciezka zyc;)))
      Odejdz od telewizora, w necie lepiej:D

      Delete
  3. Witaj Srat.
    Post o rodzinnych wariacjach będzie na pewno ciekawy,ale Ty niemniej ciekawie piszesz o zwykłych codziennych sprawach.
    Myślę,że zostaniesz na dłużej klientką tej pralni.Przyjechali po pranie,wypiorą i pewnie przywiozą z powrotem:))
    Pozdrawiam serdecznie:))
    PS.Nie dziwię Ci się,że nie dajesz rady wpaść do każdego,przy 303 obserwatorach to zwyczajnie jest niemożliwe.Ja nie zawsze daję radę przy trzydziestu:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, i tu poruszylas bardzo wazna kwestie. Nie wszyscy z moich obserwatorow pisza blogi, ale tez nie wszystkie blogi mam w linkowni, ale mam taki zamiar, ze kiedys siade i dodam do linkow blogi moich obserwatorow (tych co pisza) bo tak byloby sprawiedliwie, a ze nie nadaze tam zagladac na biezaco to juz inna sprawa;))
      Mam nadzieje, ze ten serwis wypali i wszystko bedzie w porzadku, jakos nie przejmuje sie tym co wyzej pisze Ove;))

      Delete
  4. A mój za nic w świecie nie weżmie do ręki surowego mięsa a przygotowanie kotletów mielonych to już dla niego zupełnie coś nie do przyjęcia. Ale jeść lubi, jakoś go to nie brzydzi.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, no wlasnie jak jesc to nie ma problemow:) Dziwne to jest, ale musze przyznac, ze jednak przygotowal tego kurczaka pysznie. Jak sie chce to mozna.

      Delete
  5. ehh, no nie przesadzajcie... jeśli trzeba to trzeba nawet kurczakowi do dupy spojrzeć ;) a mielone to ja ciapka w piaskownicy :)
    Pranie sam sobie robię i dżinsów już nie prasuje...
    FQURZA mnie tylko gdy na suszarce cudze skarpetki obok siebie wiszą...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Diesel, bo Ty jestes wyjatkowy, a Wspanialy tylko wspanialy:)) Ale skad Ci przyszlo do glowy prasowanie dzinsow? Na to nawet ja bym nie wpadla:)) No tak, ale ja prasowac tez nie lubie:P i jak juz koniecznie cos trzeba wyprasowac w domu, to robi to Wspanialy.

      Delete
    2. wiesz z tymi dzinsami , to tak ze na starosc , nawet "kochnie" nie wmowi ze musi byc... Na jakis czas , ale i to przejdzie :P

      Delete
  6. Pranie robię zawsze w domu, mam swoją osobistą pralnię nawet z wanną, od kiedy mieszkam w domu, więc dla mnie korzystanie z pralni miejskiej to jest kosmos :))
    Oczywiście niektóre rzeczy do pralni oddaję, ale tylko te, których sama uprać nie umiem, bo wymagają specjalnego traktowania.
    Ot różnica między USA i PL :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, wiekszosc Amerykanow pierze w domu. Moi sasiedzi na gorze piora codziennie, bo tak sie wlasnie pierze jak sie ma pralke w domu, wiem, bo mialam i nigdy wiecej nie chce byc niewolnica pralki:))
      To mieszkanie mialo specjalny pokoik-pralnie juz wyposazona w pralke i suszarke, ale kazalam wyniesc, bo ja nie chce prac w domu.
      Druga rzecz, ze pralka bez suszarki (czesto widzialam to w Polsce) to jest gorsze niz brak pralki. Suszone w suszarce rzeczy nie wymagaja prasowania i sa miekkie, no ale kazdy lubi to co ma:))

      Delete
  7. Padłam ze śmiechu nad kurzym zadkiem...
    Biedny Wspaniały - do czego to nie doszło, żeby kurze w tyłku grzebać ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, no nie? Babie to by nie jeden chetnie pogrzebal, ale KURZE????

      Delete
    2. no chyba, że kurze, ale domowej...
      ;D

      Delete
    3. Granato, w tym przypadku moja dupa bezpieczna;P

      Delete
  8. Oooooooooooo aj się sama muszę babrać z praniem, co to za niesprawiedliwość jest, te wszystkie poszewki, srewki dupewki

    o nie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Margarithes, :))) Wlasnie szkoda mi na to czasu, wole polezec do gory czym sie da:)) Bo to sie tak tylko mowi, ze przeciez pralka w domu to wrzucam i piore. Znam to, wrzucalam i pralam prawie codziennie, no bo przeciez "jest w domu i nie trzeba z tym nigdzie chodzic", ale potem skladanie, prasowanie... NIE, nie chce tego robic i dopoki sie da (mam nadzieje, ze sie da az do smierci) to bede korzystac z serwisow;))

      Delete
  9. Kuczę... i po co ja się upierałam z tą pralnią w domu?

    ReplyDelete
  10. u mnie niewiele straciłaś, bo ja wciąż wiszę z postem maturalnym, który na bieżąco edytuję:)
    Wiesz człowiek często z przyzwyczajenia korzysta z pewnych usług wciąż u tego samego usługodawcy, a wiem z doświadczenia, że dobrze raz na jakiś czas zmienić, bo zazwyczaj jest to z korzyścią dla usługobiorcy:)
    Ja wiele lat korzystałam z magla, który przyjeżdżał do mnie po pranie:) Teraz używam pościeli perkalowej, wiec nie krochmalę:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, juz sie wlasnie zastanawialam dlaczego nie piszesz, nawet sprawdzilam bo myslalam, ze moze to u mnie sie cos zacielo i sie Twoj blog nie odswieza.

      Tutaj nie ma magla i nikt nie krochmali poscieli, chyba to kwestia tkanin. Nie znam sie:))
      A co do zmian, to my jestesmy wierni pralni tej z ktorej korzystamy prywatnie juz prawie od 20 lat (bo ja korzystalam z ich uslug od czasu kiedy sie przeprowadzilam do tej dzielnicy). Od 8 lat mamy kilka pralni blizej, ale mimo to nie zmianiamy, jestesmy zadowoleni i oni nam odwoza pranie do domu, wiec tylko zawiezc Wspanialy musi.

      Delete
    2. ja myślę, że krochmalenie pościeli, od którego, wg mnie większość polskich gospodyń odeszła lub odchodzi z powodu, jak sama zauważasz, tkanin, bo np. kora czy wspomniany przeze mnie perkal, flanela krochmalenia nie wymagają - zbyt długo kojarzyło o się z pewną tradycją. Na pewno pamiętasz z rodzinnego domu pościel z płótna, która trzeba było po wyschnięciu naciągać, zanosić do magla, by była jak blacha równiutka i sztywniutka. Nie cierpiałam takiej pościeli, wolałam spać w 'brudnej';)

      Delete
    3. Ivo, oczywiscie, ze pamietam to naciaganie i potem maglowanie, nawet lubilam chodzic z mama albo babcia do magla;) Ale potem spanie pod ta kanciasta posciela byla naprawde koszmarne:) Zupelnie jakby sie czlowiek nakryl deska.

      Delete
  11. A widzisz, a ja lubię wkładać pranie do pralki i wyciągać suche, gorące, pachnące. Ale też piorę 3 razy w tygodniu i nie prasuję, nie znoszę prasować. Jak kto ma potrzebę to niech se sam prasuje. Natomiast kury w moim domu nikt nie lubi, więc nie miałam okazji nic nigdzie wkładać. W sensie kurze nie miałam okazji. Bo inne okazje miewam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agula, nie wiem czy Ty pracujesz, ale ja tak i w dodatku w glupich godzinach:) Wiec jak mam weekend, to naprawde szkoda mi czasu na pranie... oj pieprze od rzeczy. Ja po prostu leniwa jestem i dobrze mi z tym:)

      Delete
    2. No pracuję. Na półtora etatu. I jestem tak leniwa, ze nie chciałoby mi się wieźć prania do pralni. Patrz jakie lenistwo rózne nawyki w nas wyrabia:D

      Delete
    3. Ha:) Zawozi pranie Wspanialy, ale zajmuje mu to 10 minut, natomiast dla mnie samo skladanie prania jest nie do ogarniecia:)))

      Delete
  12. Ja tam Cie rozumiem, ze nie lubisz prac, a ze mieszkasz w Hameryce i masz taka mozliwosc, to czemu jej nie wykorzystac? Ja piore ale tylko raz w tygodniu 3 pralki. Marze za to o pani do sprzatania, bo nie cierpie marnowac pol soboty na sprzatanie. Kilka lat juz morduje o to mojego. Ale moj stary nie chce sie na to nabrac, wiec glowne sprzatanie (podlogi, odkurzanie) sam robi! A ja tylko asystuje hehe

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, doskonale Cie rozumiem z tym sprzataniem. Ja zawsze mialam kogos. Raz na dwa tygodnie przychodzila pani i skrobala, szorowala a ja tylko od jednej do drugiej wizyty staralam sie, zeby bylo jako tako:) Ale Wspaniay podobnie jak Twoj malzonek uznal, ze to jest zbyteczne, bo to mieszkanie jest latwe do sprzatania. Moze i jest latwe, nie bede sie sprzeczac, ale powiedzialam, ze JA NIE SPRZATAM;)) no i padlo na niego. Nie narzeka i sprzata, wiec poki co nie ma powodu tego zmieniac;))

      Delete
  13. Nadejdzie taki dzionek :) spokojnie... życzę Ci wolniejszego czasu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. MM, latem chyba wszyscy mamy problem z czasem;)) Bo szkoda jak jest piekna pogoda przesiedziec przed kompem, wiec bedzie troche trudno, no ale moze cos sie uda;))

      Delete
  14. najwazniejsze, ze ogarnelas temat prania;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ade, zebys wiedziala, ze bardzo mnie to cieszy, bo jednak w tej dzielnicy co ja pracuje ciezko cos znalezc. Owszem sa pralnie, ale nie chca sobie zawracac dupy z odbiorem i dostawa i rowniez preferuja obrot gotowkowy, a to w przypadku biznesu wykluczone. Ja musze miec papierki na takie sprawy.

      Delete
  15. Nie mam problemu z gmeraniem w kurzej dupie,pod warunkiem ze nie jet to kura,ktora za chwile bedzie znosic jajko:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, dobre:))) Takim zywym to ja tez nie gmeram:)

      Delete
  16. Ja się tylko chcę dopytać, czy Wspaniały wziął się na odwagę i kurczakowi rękę w dupę włożył. Oraz wkładać miał, by dokładnie czyścić, czy żeby coś tam załadować?

    ReplyDelete
    Replies
    1. On mial po prostu wysuszyc calego kurczaka, tak na zewnatrz jak i wewnatrz. Musial to zrobic, bo to on wczoraj gotowal obiad, ja wrocilam juz na gotowe:)

      Delete
    2. Już się z treści domyśliłam, że to Wspaniały miał się obiadem zająć. Tylko mnie ciekawiło w jakim celu miał w kurczaka łapę ładować;-))) I zaspokoiłaś moją ciekawość ;-)))

      Delete
    3. Zante, a juz myslalas, ze w celu "zony nie ma w domu" to pozostal kurczak:)))

      Delete
    4. No nie!!!! Ulituj się! ;-))))) Zastanawiałam się czy faszerował kurczaka i mu się ta sztuka udała czy może musiał wypatroszyć ptaka i to stanowiło problem. A Ty od razu perwerą pojechałaś;-)))))

      Delete
    5. A co ja poradze na to, ze mam kudlate mysli:))))

      Delete
  17. Z tą dupą to ja mam dobrze, bo mam w domu kucharza - i on nie takie rzeczy robi... ;)))
    A o pralce z suszarką marzę. Jednak u nas jeszcze mało popularne to cudo jest i przekonać pana męża to ogrooomna sztuka!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tzj, dobrze masz z mezem kucharzem!! Chociaz ja kucharzyc lubie a nienawidze sprzatac, wiec moj sprzata:)
      A suszarka to naprawde cudowny wynalazek!! Moze Zante to przeczyta i sie dolaczy, bo ona juz wie jak dobrze miec suszarke.
      Reczniki wysuszone bez suszarki sa jak szczota druciana, sztywne i ostre, podobnie kazda glupia T-shirt trzeba prasowac jak sie nie ma suszarki. Z suszarki wyjmujesz tak reczniki jak i inne rzeczy bawelniane miekkie i puszyste.
      Wiem, ze w PL sa malo popularne, bo przede wszystkim w PL sa maciupkie lazienki i suszarka nie wszedzie sie miesci.
      Ale jak babcie kocham gdybym miala miec pralke bez suszarki to bym sobie zupelnie darowala. Pomijajac fakt, ze w kazdej lazience lub na kazdym balkonie w PL wiecznie cos sie suszy:)) Taka narodowa ozdoba balkonow;P

      Delete
  18. oj jak to dobrze ze mam pralke w piwnicy ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lewym, tez mialam:) Nawet bez schodzenia do piwnicy, bo obok kuchni jest pokoik 3x3 metry i tam wlasnie byla pralnia, czyli juz zamontowana, gotowa do uzytku pralka i suszarka, ale kazalam gospodarzom wyniesc, bo ja nie lubie robic prania w domu:))
      I pokoik przerobilam na pokoj biurowy:)

      Delete
  19. Najpierw sobie pomyslałam - po co taki problem z praniem a potem mi sie przypomniało, że w NY to sie głównie pierze w pralniach (z filmów to wiem, he, he)

    no ale po kłopocie i już:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...