Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, June 28, 2012

Cos na slodko

Nie wiem czy w Polsce tez tak jest, ale tutaj w salonach kosmetycznych, zakladach fryzjerskich i nawet w gabinetach lekarskich zwykle jest na poczekalni cos "na slodko" lub w tych ostatnich "na zab" dla oczekujacego klienta/pacjenta.
Praktycznie u mnie nikt nie oczekuje, no chyba, ze sie spoznil, to jego wina i musi poczekac, ale mimo to zawsze mam cos "na zab" czyli jak na zdjeciach:




Dla tych co lubia czekoladki, miseczka czekoladek, dla tych co gustuja w batonikach, micha miniaturowych batonikow, dla przewrazliwionych i dbajacych o wage sloik migdalow.
Nozeszwmordejeza dogadzam tym babom jak moge.
Ale nalesnikow smazyc i przekladac bita smietana nie bede, szybciej moga sie spodziewac kielbasy z rusztu;)
Wczoraj przyszla klientka i zawisla nad stolikiem przygladajac sie zawartosci dwoch naczyn ze slodkosciami, wodzila wzrokiem, przegladala, czasem nawet wziela cos do reki, zeby sie przyjrzec z bliska i znow odkladala.
Nie popedzalam, ale moja cierpliwosc ma swoje granice, wiec w koncu nie zdzierzylam:
-- Kryste!!! Nie mozesz sie zdecydowac to wez kilka tych batonikow czy czekoladek ale nie kiwaj sie tak nad tym, bo same za Ciebie nie zadecyduja. Czkoladka jest glupia bo nie ma mozgu, Ty masz to uzywaj;)
-- Szukam czy nie masz czegos z ciemnej czekolady.
-- Nie mam. - odpowiedzialam szybko i zdecydowanie.
-- Oooo a dlaczego?
-- Bo lubie, wiec nie mam.
Po wyrazie twarzy widze, ze nic a nic nie kapuje, ale nie spieszylam sie z wyjasnieniem.
-- Taaak....A dawniej mialas... - spojrzala na mnie pytajacym wzrokiem pelnym zdziwienia.
-- Dawniej wazylam tez 20 funtow wiecej. Mialam czekoladki, ktore sama lubilam i zarlam, bo byly tu i kusily. Ty przychodzisz raz na miesiac, bierzesz jedna i wychodzisz, ja zostaje i siedze z nimi. Rozumiesz?
-- No... tak... rozumiem. Ale szkoda....
-- Szkoda czy nie szkoda, bierz czekoladke, bo jak przyjedziesz w przyszlym miesiacu to w misce moga byc otreby.
Wziela.

33 comments:

  1. w zakładach fryzjerskich i kosmetycznych nie bywam, ale w niektórych gabinetach lekarskich (nie dentystycznych, bo tam tylko woda) spotkałam się z cukierkami Nagminnie z cukierkami spotykam się w sklepach na ladzie przy kasie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, tak w dentystycznych nie ma nic "na zab", moze byc tylko mlotek, albo szczypce. W sklepach nie ma nic, cukierki, lizaki i nawet ciastka dla psow sa w bankach. Moj bank ma nawet wode do picia dla psow. Ale to bank kanadyjski, widocznie oni lepiej dbaja o czworonoznych przyjaciol czlowieka:)

      Delete
  2. Następnym razem wystaw jej te otręby, a potem napisz nam relację z jej reakcji!;-PP

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nastepnym razem to ona juz nie bedzie sie kiwac;) To jedno jest pewne;)))

      Delete
  3. Tez bym sie wkurwila jakby mi ktos nad micha sie kiwal w niezdecydowaniu:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, ja czasem nic nie mowie tylko obserwuje. Taki teatr na zywo, w dodatku za darmo. A poniewaz jestem tu sama, to by czlowiek zglupial jakby sie nic nie dzialo, na szczescie one mi zawsze dostarczaja rozrywki:))

      Delete
  4. :-))))
    Otręby ?
    A inni mają ?
    To może być hit :-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moze to i bylby hit, ale raczej nie wprowadze tego zwyczaju. Kiedys kupilam zestaw batonow, w ktorym tez byly male torebki z M&M i myslalam ze mnie szlag trafi jak zaczely te torebki otwierac i to male badziewie sie rozsypywalo wszedzie. Nastepnego dnia wybralam wszystkie M&M i zanioslam do domu. Czlowiek sie uczy na wlasnych bledach:))

      Delete
  5. Absolutnie genialny pomysł z otrębami zamiast słodyczy:))) Też mam miskę z czekoladkami, ale tak ok. 80% sama pożeram:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Casablanco, robilam to samo, az sie zmadrzylam i teraz kupuje tylko slodycze, ktorych sama nie lubie. Chocby tu pajeczyna zarosly i zbielaly ze starosci to ja nie rusze. Nie lubie i tyle:)))

      Delete
  6. Tylko kto by sprzątał w kółko te otręby - tak jak popcorn w kinie :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, wlasnie to sprzatanie mnie wstrzymuje:)) Pisalam wyzej co mialam jak przez pomylke kupilam zestaw slodyczy z malymi torebkami m&m, lezaly tylko jeden dzien, nastepnego dnia wszystkie torebusie z M&M zanioslam do domu.

      Delete
  7. Ta historia była dużo lepsza z odegraną rolą klientki z Tobą w roli głównej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aneta, dzieki:)) Teraz widzisz jak dlugo ta notka lezala w skrzynce draft:))

      Delete
  8. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
    Replies
    1. W Polsce to pewnie masc na hemoroidy w promocyjnych tubeczkach - do natychmiastowego uzycia po siedzeniu godzinami w poczekalni...

      Delete
    2. Megan, szlag by mnie trafil jakby ktos tu czekal. Jestem na to za nerwowa, sama tez nie lubie czekac i unikam wszystkich ktorzy nie szanuja mojego czasu. Generalnie jestem bardzo punktualna, oczywiscie sa sytuacje, ktorych sie nie da przewidziec, bo czlowiek utknie w subwayu pod ziemia i nic nie moze zrobic, ale to sa sporadyczne przypadki.

      Delete
    3. Ja akurat szanuje czas moich pacjentow, gdyby jeszcze oni uszanowali moj i innych i nie przeciagali swojej wizyty ponad przydzielone kazdemu 10 minut...
      Ale nie, zawsze a to jeszcze o pypciu na d... tkwiacym na miejscu od 20 lat, ale wymagajacym obejrzenia NATYCHMIAST sie przypomni, a to "przy okazji" mozna zagrzybione paznokcie KONIECZNIE DZIS omowic, itd, itp. A prosimy, przypominamy - 1 wizyta, 1 problem i nic, jak grochem o sicane :(

      Delete
    4. Czarownico, 10 minut to faktycznie jak tasma produkcyjna. A jak sie pacjent musi rozebrac i ubrac po badaniu, a ma 80+ to chyba musi to robic na korytarzu:)) Generalnie u nas wizyta trwa minimum 15 minut, a i tak sa pacjenci, przy ktorych lekarz musi spedzic wiecej czasu.

      Delete
    5. Eeee tam, zaraz taśma. Na większość spraw aż za dużo te 10 min. Poza tym angielscy pacjenci się do badania nie rozbieraja do rosolu.
      A jak trzeba coś wiecej (np. ginekologia z cyto czy wymazami) to zawsze można podwójna wizytę zamówić. Albo dokończyć na kontroli, zamiast truc i przetrzymywac następnych w poczekalni.
      Ale to i tak lepiej, niż stachanowskie zasady w poprzedniej pracy w Polsce - i do 70 osob dziennie czasami, bo jak się już przyjechało do gminy czy banku, ośrodek zdrowia był zaraz obok, więc dlaczego by nie?

      Delete
    6. Rozumiem, ta mozliwosc zamowienia podwojnej wizyty wyjasnia wiele, bo przyznam, ze troche mnie to przerazilo:)

      Delete
  9. A tak, to dobry, sprawdzony sposob aby nie miec w zasiegu czegos, co sie lubi i pozada:)))) Ja wiem, ze uwielbiam ziarna kawy w ciemnej czekoladzie wiec po prostu omijam w sklepie szerokim lukiem;)))) A klientce to moglas odpowiedziec jak z Kabarecie Olgi Lipinskiej:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak to jest dobry sposob Moniko, jak czlowiek nie ma to sie obejdzie a jak jest to siada i je:))
      A nie wiem co masz na mysli z Kabaretem Olgi Lipinskiej?
      Pewnie nie znam, albo zapomnialam.

      Delete
    2. Pamiętasz Belle i Miska z kabaretu "Właśnie leci kabarecik"? No i ona pyta Miska: Misiek, chcesz cukerka? Misiek chyba przytaknal a ona na to: To se kup!;))))

      Delete
    3. Oooo teraz wiem o co chodzi:))) Pamietam:)))

      Delete
  10. A Twoja sile woli to tylko podziwiac!!! U mnie to i te z jasnej czekolady tez by szybko zniknely.
    O przepisie na tort sledziowy nie zapomnialam i jak sie tylko odrobinke "obrobie" to go przekaze.
    Usciski

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, lubie tylko ciemna czekolade, wszystko inne moze mi lezec przed nosem i nie dotkne:))
      Ja wiem, ze z tym przepisem moge na Ciebie liczyc:)) Jak bedziesz miala czas, to nie ma nic pilnego, a do Wigilii daleko:))) Jesli mozesz to pchnij go na moj email bezodwrotu9@gmail.com

      Delete
  11. z tymi słodyczami mam tak samo. Generalnie od prawie 3 tygodni staram się "lekko" ograniczyć żywieniowo i nawet nie wiesz, jak mnie cieszy, że w lodówce zero wabików, że na półkach brak ulubionych przekąsek, bo... pewno byłoby po ograniczaniu się :)
    A tak - święty spokój. I jakieś 2 kg mniej :)))

    Swoją drogą, to już nie pierwsza scenka rodzajowa z niezdecydowanym ktosiem u Ciebie - i fajnie, bo pointa, jak ta lala ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez ograniczylam jedzenie i po prostu zwracam uwage na to co jem, w sumie dzieki temu zrzucilam 20 funtow a to jest ok. 9 kg. Stad tez pomysl na rower, zeby cos robic;))
      A takich scenek to ja mam pelno:))) Czasem sama walne jakiegos babola i tez jest smiesznie.

      Delete
  12. Nie ma jak skuteczna motywacja :)
    Ja też staram się nie mieć w domu rzeczy, które lubię, jeśli staram się być na diecie, jest to jedna z najskuteczniejszych metod!
    pozdrowienia i gratulacje takich wyników! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, ja jestem jakis niereformowalny wywrotowiec:)) Ilekroc probowalam byc na jakiejs diecie to zawsze konczylo sie odwrotnym skutkiem, czyli zamiast stracic przybieralam na wadze. Nigdy wiecej nie bede juz na zadnej diecie!!!
      Nie moge, nie potrafie wyeliminowac niczego, bo wtedy tylko o tym mysle i zre co popadnie bo wiem, ze nie wolno mi tego co bym chciala.
      Ograniczenie ilosci to jedyne co moge zrobic i tak robie, w dalszym ciagu jem slodycze, ale w rozsadnych ilosciach, jem lody, ale robione w domu a nie kupowane, do ktorych nie wiadomo co dodano.
      I teraz dopiero mam efekt, jestem co prawda w polowie drogi, ale przeciez nigdzie mi sie nie spieszy:)))

      Delete
  13. Jakbyś wyłożyła gorzką z chili... Nie wychodziłabym z poczekalni!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, wtedy sama wazylabym ze 150kg:))) Bo tez kocham gorzka z chili:))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...