Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, June 30, 2012

Helga kusicielka

Wstalam switem bladym, czyli o 4:30 bo wczorajszy dzien w sumie w polowie przekimalam z nudow, bo i co czlowiek moze robic przy takim upale? Niby moze, bo na ten przyklad moglby czlowiek zabrac sie do porzadkowania szafek, czy szuflad, bo one sa w domu, w chlodzie, ale co zrobic jak czlowiek jest stworzeniem malo ambitnym, lub nawet za grosz ambicji nie posiada?
A takim czlowiekiem wlasnie jestem, wiec zupelnie nieambitnie przelezalam caly dzien jak skora z diabla.
A skoro przelezalam, to wiadomo bylo, ze dzis wstane o zupelnie nieprzyzwoitej porze i tak sie stalo.
Wyszlam z kawa na patio, bylo jeszcze calkiem szaro, a pizdryk juz wskazywal 30C, na pocieszenie lekko dmuchalo bo trudno nazwac to wiatrem.
Rzucilam okiem w strone Helgi, ktora stoi przypieta do balustrady i uslyszlam jak przemawia do mnie blagalnym glosem:
-- Zabierz mnie na przejazdzke... please... stoje tu jak durna w pelnym sloncu przez caly dzien, to chociaz teraz daj mi troche ruchu...
Nie jestem pewna czy naprawde Helga wydawala jakies dzwieki, ale wiem, ze kusila postanowilam byc niewzruszona i wrocilam do chlodnego mieszkania. Ale tu niestety tez nie moglam zaznac spokoju, siadlam przy lapku, odpowiedzialam na kilka komentarzy, ale nie moglam sie skupic bo ciagle mialam wrazenie, ze Helga jednak do mnie cos mowila.
Minela godzina, Wspanialy spal, na zewnatrz zrobilo sie zupelnie jasno, znow wyszlam na patio, spojrzalam na Helge i tym razem mialam wrazenie, ze mruga do mnie, slonca tu nie ma o tak wczesnej porze, bo patio mamy od zachodniej strony, ale Helga dziwnie blyszczala w jasnosci budzacego sie dnia.
Zeszlam na dol, dotknelam jeszcze chlodnego po nocy siedzenia... "ech jesli juz to tylko teraz" pomyslalam i zaczelam sie szykowac.
Butelka wody z lodem przypieta do paska spodenek dawala poczucie kojacego chlodu, kask, okulary sloneczne. Nawiasem mowiac zanabylam bifocal okulary, nie wiem jak sie to po polsku nazywa, chodzi o te z powiekszajacym okienkiem do czytania, bo tak mi latwiej patrzec na pizdryk.
Wrzucilam telefon do kieszeni majac nadzieje, ze jak sie gdzies rozplaszcze to uda sie obudzic Wspanialego zeby po mnie przyjechal. Nie zastanawialam sie co niby mialby zrobic z Helga, ale jeszcze nie bylam wystarczajaco rozbudzona, zeby tak daleko przewidywac.
Byla punktualnie 6ta jak wyjechalam a pizdryk wskazywal juz 30.5C "nie jest zle" pomyslalam i popedalowalam moja droga. Bylo w miare dobrze, rower wprowadzony w ruch powodowal, ze mialam wrazenie chlodzacego pradu powietrza obok. Ulice puste, ale jak wyjechalam na glowna trase to nawet bylo na niej kilka samochodow, a nawet po chwili pokazal sie jeden rowerzysta.
W parku pustki mimo, ze to blisko wody, ale przy tej wilgotnosci i braku wiatru nikomu chyba nie chcialo sie nawet wyjsc. Tym razem zrobilam tylko jedno okrazenie wzdluz rzeki i spotkalam dwie osoby z psami, niestety pies musi byc wyprowadzony czy sie czlowiekowi chce czy nie. Widzialam dwoje ludzi, mniej wiecej w moim wieku spacerujacych i jedna pare mlodych, ktorzy siedzieli w samochodzie z wlaczona klimatyzacja, chyba przyjechali z zamiarem biegania, ale nie starczylo im odwagi zeby wyjsc z samochodu.
Serio? Wcale im sie nie dziwie.
Bieganie w takich warunkach to samobojstwo.
W drodze powrotnej bylo juz gorzej, bylam spocona i co chwile musialam sie zatrzymywac, bo ciagle jakis uparty wlos przyklejal mi sie a to do ramienia, a to nawet jeden przykleil sie do nogi, a to jest dla mnie tak wkurwiajacym uczuciem, ze mnie wrecz paralizuje. Jeden durny wlos na ciele i jestem zalatwiona!!
Wiec stawalam i szukalam drania.
Jak wrocilam do domu dochodzila 7a i pizdryk wskazywal 32C.
Zdziwilo mnie kiedy przypianalam Helge do balustrady i nagle w otwartych drzwiach ukazal sie Wspanialy.
-- Co Ci strzelilo do glowy, zeby w taka pogode jechac na rower?
-- Oj, nie jest tak zle, a jak wyjezdzalam to bylo nawet lepiej - powiedzialam dopijajac lapczywie resztke wody z butelki w ktorej juz nie bylo sladu lodu.
-- Z Twoim cisnieniem? Czy Ty sobie zdajesz sprawe, ze moglo Ci sie zrobic slabo?
-- Ale sie nie zrobilo i nie jechalam az tak duzo jak normalnie... - klapnelam ociezale na krzeslo balkonowe, bylam spocona jak mysz koscielna.
-- Rozum postradalas czy co? - pokrzykiwal dalej nie zwracajac uwagi na moje tlumaczenia.
-- Nie postradalam, tylko nigdy go nie mialam. A Ty tez juz nie krzycz, bo sie spocisz - probowalam go rozsmieszyc, ale to nie bardzo dzialalo.
-- Nie tylko bede krzyczal, ale jak trzeba to ci wleje!
-- Och, mam sie polozyc, czy wolisz na stojaco?
Tym razem sie udalo i parsknelismy smiechem oboje, bo ja sobie wyobrazilam jak Wspanialy probuje mnie zbic i ledwie zdazylam do lazienki.
-- Mam nadzieje, ze chociaz telefon zabralas ze soba - powiedzial juz spokojnie jak wyszlam z lazienki.
-- Oczywiscie, ze zabralam - na dowod wyciagnelam telefon z kieszeni szortow.
-- A na powaznie, to nie powinnas jezdzic jesli temperatura jest powyzej 28C a juz szczegolnie jesli nie ma nikogo w domu, zeby Cie sciagnac z trasy.
-- Ale byles w domu.
Bosz... kto by pomyslal, ze tyle mi sie dostanie za chwile przyjemnosci, ale kto wie?
Moze Wspanialy ma racje... ale przeciez to nie moja wina, tylko Helgi.

31 comments:

  1. Ja nie mam termometru i nie wiem w związku z tym jakie temperatury...
    Kocham upały , więc i tak się nie stresuję...
    Miło ,że ktoś myśli i pamięta i krzyczy :-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jasna, czasem taka niewiedza pomaga:)) A Wspanialy to pewnie krzyczal tylko dlatego, ze w razie czegos to wyrwalabym go z lozka z korzeniami;)

      Delete
  2. Koleżanko blogowa, nawet nie masz pojęcia jak mi imponujesz wstawaniem o 4,30... Hmmm..., nie pamiętam, kiedy ostatnio o tej porze wstałam, pamiętam natomiast, kiedy się kładłam:)))
    Zwróć uwage Wspaniałemu, że krzyki również podnoszą ciśnienie:))) Super z niego gość tak na marginesie...:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Casablanco, ja w dzien dosypiam;) Nawet w pracy:P
      A Wspanialy podobnie jak ja ma cisnienie nieboszczyka, to mu krzyk nie zaszkodzi:)))

      Delete
  3. A facet, który krzyczy z troski o swoja kobietę to super jest!
    Ale Helga przegięła!;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, nie wiem czy to z troski o mnie, czy z troski zeby sam nie zostal wyrwany ze snu przez alarmowy telefon;) Ale nie bede dociekac:)
      Helga dala plame:D:D

      Delete
    2. Ja Go doskonale rozumiem! Kto "normalny" roweruje nocą?:)
      O 4.30 to ja się mogę położyć!!!
      A ciśnienie miewam tak niskie, że czasem te elektroniczne nie pokazują;)
      Helga niech się uczy na błędach!;D

      Delete
    3. Misiu, ale o 4:30 to ja tylko wstalam, w podroz wyruszylam o 6tej, a to juz przyzwoita godzina;)
      A Helga swoja droga niech sie wstydzi;))

      Delete
  4. Nooo z Helgi to prawdziwa kusicielka, a Ty uwazaj na siebie szczegolnie przy takich temperaturach jakie w tej chwili mamy, bo faktycznie to moze byc niebezpieczne.
    Wspanialy mial racje chyba troszke przegielas:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No troche przegielam;/ Obiecuje poprawe:)))
      Kryste, to wiecej niz obiecalam Wspanialemu:D:D

      Delete
    2. Bo jo cie kochom, bo jo cie kochom. Taka piosena byla, ale nie przeginaj, ludzie cie lubia a ini kochaja :))))))))

      Delete
  5. Wspanialy ma racje, nie szalej w upale (sie mnie rymnelo;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiem, Czarownico, obiecuje poprawe, jak wyzej:))

      Delete
  6. Grunt to ustalić winnego. Zresztą od tego powinno się zaczynać podejmowanie wielu decyzji - od wyznaczenia odpowiedzialnego ;-))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, w prawdzie nieswiadomie ale od poczatku wskazywalam na Helge;)) A to ze gada, to znow mruga... musi od poczatku bylo wiadomo, ze jak co, to Helgi wina;)

      Delete
    2. Jasne, wiadomo i oczywiście;-)))) Aż dziw, że Wspaniały nie spuścił Heldze wierdolu;-)))

      Delete
    3. Widzisz jaka ja durna, ze na to nie wpadlam, tylko sama chcialam sie klasc:))))

      Delete
    4. No właśnie! Całkiem za niewinność byś dostała;-)

      Delete
  7. Ta Helga wodzi Cie na pokuszenie!!! Musisz jej kategorycznie odmawiac ... w takie upaly.
    Usciski

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, no wredna Helga jak na szkopa przystalo:))))

      Delete
  8. Taki przyklejony włos to tylko pół bólu.. gorzej taki co osiadł lekko i łaskocze z każdym podmuchem powietrza.. szału można dostać ;)

    A odnośnie temperatury to ja się nie wypowiem.. no, może tylko wspomnę, że tutaj, na pustyni, jak jest 35C to nazywamy to sezonem outdoor ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Road, tak, taki co laskocze tez by mnie wkurwial:) Ale ten laskoczacy to jest niewielka szansa, ze odpadnie, ale taki co sie przykleil do spoconej skory to normalnie zeby wyrywa:))))
      Ja wiem, ze u Was to takie tyle to nic, ale tez dlatego sie na pustynie nie porywalam;))) Ja sie nawet Texasu boje, chociaz z tym Texasem to nie tylko pogody sie boje;)))

      Delete
  9. he he he:)
    Stardust, podziwiam, podziwiam, podziwiam....
    Ja upały uwielbiam, ale na rower nie odważyłabym się dzisiaj wsiąść...
    Nawet siedzenie w jeziorze nie dawało dostatecznej ochłody... choć u nas pewnie tak gorąco w południe, jak u Was o świcie - nie było:)

    Przy tej pogodzie pozostań raczej niewrażliwa na proszące spojrzenia Helgi:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ido, tu nie ma co podziwiac;) Przeca pisalam, ze nie postradalam rozumu, jeno go nigdy nie mialam:)))
      Bede musiala wrzucic na rozsadek, bo na rozum nie ma co liczyc;)))

      Delete
  10. Zgadzam się z Twoim mężem i dobrze, że trochę pokrzyczał, bo ulżył sobie;) Jak znam życie i tak swoje wiesz:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, jak Ty dobrze znasz zycie:))) A jeszcze lepiej mnie:)))) Usciski:)

      Delete
  11. Na lato, nic tylko się strzyc na krótko - nie lepi się, nie grzeje, nie wku...rczaczkowuje ;)

    A krzyczenie też rozgrzewa - lepiej w upały nie krzyczeć, o! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, a wiesz, ze przez te wszystkie lata co mialam krotkie wlosy to i tak mnie wkurwialy:)) W dodatku wiecznie mialam spocony dol tylu glowy i to dopiero wygladalo pozal sie Boze. Teraz spinam i jest spokoj. Tylko jakis wlos zawsze sie gdzies przypaleta;)))
      Toz mowilam, zeby nie krzyczal bo sie spoci:D:D

      Delete
  12. Moja babcia mówiła w takich chwilach z politowaniem (to w Twoim kierunku teraz): "Stary a głupi". :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, moja mowia dokladnie to samo:) Widac taka szkola:))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...