Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, June 11, 2012

I niech mi tu nic nie pada!

Dzis rano znow pokonalam te sama trase na Zelaznym Rumaku, tyle, ze tym razem samotnie, bo Wspanialy musial isc do pracy. Troche mi bylo dziwnie jak wyjezdzalam z pod domu, ale juz za zakretem zapomnialam, ze jestem sama. Bylo troche wiecej ruchu, bo jednak ludzie jezdza wiecej w ciagu tygodnia, a i samochodow dostawczych tez z rana jest wiecej na drodze, mimo to dalam rade bez zadnych trudnosci.
Nic nie czuje, ani w nogach, ani w zadku:)
Wrecz mnie dziwi, ze tak duzo osob pod tamta notka pisze o bolu w dupie;)
Nie wiem, moze gdybym jezdzila wiecej, na dluzsze trasy to moze mialabym problem, ale 30 minut dziennie to takie skromne minimum.
Nawet mnie dzis korcilo, zeby pojechac dalej, ale postanowilam, ze nie, ze lepiej zostawic jak jest. Pozniej w ciagu dnia tez na moment blysnela mi mysl, ze przeciez moge pojechac jeszcze raz ta sama trasa, ale szybko sie jej (tej mysli) pozbylam. Uwazam, ze najwazniejsze jest, zeby podejsc do tego spokojnie, nic na sile i bez przesady.
Plan jest taki, ze bede jezdzic codziennie ta sama trasa do konca tygodnia, a dopiero w weekend razem ze Wspanialym wydluzymy trase. I bede sie tego planu trzymac, w koncu to tylko kilka dni, dam rade.
Martwi mnie tylko, ze prognoza pogody podaje na jutro i srode deszcz;/
A to moze mi pokrecic szyki.
Byle tylko nie padalo z rana, bo ja dzis wyruszylam o 6:20 a jutro chcialabym ruszyc z domu o 6tej. Im wczesniej tym lepiej bo tym mniej samochodow na ulicach. Fakt, ze przez prawie cala trase mam sciezke rowerowa, ale mimo to trzeba sie pilnowac, bo co i rusz samochody wyjezdzaja z bocznych ulic.
Jestem ostrozna!!
Nie szaleje tak jak w niedziele kiedy Wspanialy krzyczal, ze nie jestesmy na wyscigach.
Staram sie o tym pamietac.
To trzymajcie kciuki zeby nie padalo miedzy 6 a 6:30 a potem chocby potop:))
Ach i wypadaloby mojemu Rumakowi jakies imie nadac, czy ktos ma ciekawy pomysl?
Dla ulatwienia (gdyby to mialo pomoc, lub miec znaczenie) rower jest typu "damka" czyli z obnizona poprzeczka, kolor bialy w ciapki, a w zasadzie to jakby struzki roznych kolorow, jakby farba niechcacy wyciekla z puszki i pokapala na te biel. I to wszystko ze srebrzysto zielona kierownica i przewodami w tym samym kolorze.

Update:

Jestem, juz wrocilam z przejazdzki:)
Bylo wilgotne powietrze a przy tym chyba pierwszy raz poczulam jak ladnie pachnie okoliczna zielen.
Jasminy glownie, cos pieknego.
Kochani, dla ogolnego wyjasnienia, tu jest naprawde bezpiecznie. Kierowcy sa przyzwyczajeni nie tylko do rowerzystow na drodze, ale rowniez do biegaczy, bo ludzie biegaja najczesciej rowniez sciezka rowerowa, lub poboczem. No i z moich obserwacji wynika, ze 90% kierowcow przestrzega przepisow, nikt nie szaleje na jezdni. Dzis dwa razy kierowcy wyjezdzajacy z bocznej ulicy poczekali az ja przejade, to mile, ale tak wlasnie powinno byc. Co bron buk nie znaczy, ze nie moze sie trafic szaleniec i staram sie byc na to przygotowana.
Mnie na rowerze obowiazuja takie same przepisy jak kierowce samochodu, mam prawo jazdy, znam przepisy wiec tez nie zrobie nic glupiego.
Ach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mam imie dla roweru!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wyszlam rano i jak odpinalam rower to zywcem wlazlo mi w oczy i zaklulo nawet, zebym lepiej widziala:))
Rower ma nazwe Magna, ale to nie to, bo zmywarka do naczyn jest Magda, wiec Wspanialemu by sie zupelnie pokickalo i myslalby, ze chce ujezdzac zmywarke do naczyn:)))
Ale ma tez wypisane na poprzeczce Double Divide i to mnie wlasnie zaklulo!!!!!!!!!!!!!!
Diva!!!!!!!!!!!!!!!
Tak, nie moze byc inaczej, ochrzcilam woda jeszcze zanim dosiadlam.
Z ta woda to niechcacy bo mi sie butelka otworzyla jak znosilam rower po schodach:))
A wiec jest D I V A :)
Niemniej wszystkim dziekuje za pomysly.

46 comments:

  1. Replies
    1. Klarko, dzieki za pomysl, ale zapomialam napisac, ze to musi byc cos latwego do zapamietania i wypowiedzenia dla mojego meza:) Przez Zelazna Dame Wspanialy sie nie da rady przebic;)

      Delete
  2. macie sciezki rowerowe? ochh. Ja musze WOZIC moj rower do bike trail zeby moc sobie pojezdzic. wszedzie pieprzone autostrady. moj sie nazywa silver lining :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toz caly czas mowie/pisze, ze NYC to najbardziej LUDZKIE miasto w Ameryce:))) Do sciezki rowerowej musze dojechac doslownie 3 ulice w normalnym ruchu, ale to nie jest zaden problem przy 6-pasmowej ulicy (pierwszy odcinek) a potem dwa jednokierunkowa.
      Moj dostal na imie Diva:)) Olsnilo mnie tuz przed wyjazdem z domu:))

      Delete
    2. Rinonko, a moze na tym Twoim dzikim zachodzie macie Horses Lines? ;)))

      Delete
  3. "koniczynka"- bo ma przynosić radość i szczęście.Tylko jak Wspaniały będzie to wymawiał???
    I nie daj się ponieść euforii, uważaj na drodze. A kamizelkę pomarańczową masz? Rowerzyści nawet w biały dzień są kiepsko widoczni.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, wlasnie mnie z rana olsnilo i juz rower ma imie, Diva:)) Tak to musi byc cos latwego dla Wspanialego. A jezdzenie tutaj jest naprawde bezpieczne, napisalam Update juz po powrocie z przejazdzki.
      Moja trasa to w 95% ulica 4-pasmowa z duzym poboczem i dodatkowo sciezka rowerowa w obu kierunkach.
      Podstawa jest przestrzeganie przepisow z obu stron, jest naprawde bezpiecznie, co oczywiscie nie znaczy.... ale to dopukujemy:)))

      Delete
  4. Witaj Star.
    Ten Twój rower to prawdziwa księżniczka.
    Plan masz bardzo dobry,codziennie po troszeczkę, a po tygodniowym treningu ....
    Uwielbiam jazdę rowerem.....ach ten wiatr w uszach...
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, Twoj blog byl oczywiscie dodatkowa inspiracja dla mnie:))) Tez mi sie podoba jazda i ciesze sie, ze juz niedlugo bede sie mogla wybierac w dalsze trasy.... no licze na to po cichutku;)

      Delete
    2. Bardzo się cieszę Star:))
      Powodzenia:))

      Delete
  5. Błyskawica;)
    Nie otwieraj buzi w czasie jazdy:)No, chyba że chcesz się najeść;)!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, Blyskawica mi sie podoba, ale Wspanialy nie dalby rady:) Juz napisalam w Update, ze doznalam olsnienia z samego ranca i rower nazywa sie Diva:)))
      A wiesz, jezdze na czczo, tylko po kawie, to moze byc roznie z tym jedzeniem;)

      Delete
  6. może swojsko 'Zocha' albo odlotowo 'Marycha';))
    Musisz sobie nabyć przeciwdeszczową pelerynę rowerową.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, przyznaje, ze Zocha najbardziej mi sie podobala, ale jak juz dopisalam wyzej z rana jak tylko poszlam po rower to mnie olsnilo i juz odbyl sie chrzest;) Rower dostal imie Diva:)) Peleryne przeciwdeszczowa mam, ale nie mysle, zeby mi jazda w czasie deszczu sprawiala przyjemnosc, za duzo samochodow;/

      Delete
    2. Diva bardzo dostojnie brzmi;)
      Ale w myśl zasady woź pelerynę i przy pogodzie;)))

      Delete
    3. Ivo, zaskocze Cie:) Ja jestem minimalistka nie znosze nawet parasoli, rekawiczek i jak tylko moglabym upchnac moje zycie w kieszeni to juz bylabym cala szczesliwa:))
      Wyjezdzam tylko na 30 min. na obecna chwile, wiec jak pada to sobie raczej daruje, niz wezme peleryne;))
      Mam taka cieniutenka kurtke przeciwdeszczowa, to raczej to bym zalozyla i dodatkowo kurtka jest koloru malinowego, wiec rzuca sie w oczy:))

      Delete
  7. Bardzo fajne imie! Niech sie Tobie/Wam dobrze jezdzi. Ja jakos ostatnio zaniechalam roweru, choc mam, stoi w garazu. Za to moj syn jest rowerzysta, on nawet zima jezdzi na uczelnie na rowerze. Ma takie specjalne opony na snieg. Pierwsze co zrobil po kontuzji stopy, jak mu lekarz dal zielone swiatlo - wlazl na rower! Mozecie sobie kupic hak na samochod dla rowerow i jechac z rowerami na zielona trawke:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, to sa wszystko rzeczy do zrobienia na przyszlosc:) Narazie to musze trenowac, jazda w zywym terenie jest jednak trudniejsza, a ja dzis o malo nie zdechlam podjezdzajac pod mala gorke. Potrzebuje duuuzoooo treningu:)
      Mam nadzieje, ze tutaj bede mogla jezdzic nawet zima, bo np. ostatniej zimy nie mielismy ani grama sniegu. A nawet jak jest to kilka dni i po zabawie. Najdluzej jak pamietam to snieg lezal nonstop chyba 3 tygodnie, to nie jest zle.
      Mam duzo parkow ze sciezkami rowerowymi do niektorych oczywiscie trzeba dojechac subwayem, ale to nie problem;) Codziennie cwicze wnoszenie i wynoszenie roweru po 15 schodkach, w subwayu oczywiscie bede miala 50 schodkow, ale trenuje na 15tu:))
      Mam ochote pojechac na Governors Island, tam mozna sobie pojezdzic do wypeku, bo nic innego tam nie jezdzi tylko rowery. Ale na to pewnie zdobede sie dopiero pod koniec lata, wrzesien? Moze;))

      Delete
  8. Nie... stanowczo nie... babo.. na babie chcesz jeździć?????!!!!!!!:( KUBUŚ i tyle :) A na siodełko kupuje się taka nakładkę żelowa i dupeńka nie boli, ale chyba już to masz :))) A jeszcze może być motylek, bo prawie fruwasz :))))Ja na mój mówię gruchotek, bo już ma trochę pordzewiałe felgi co w ogóle mi nie przeszkadza :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahaha no wyglada na to, ze bedzie baba na babie:) Kubus ciut dziecinny i pamietaj, to musi byc cos latwe dla Wapanialego.
      Siodelka zelowego jeszcze nie mam, ale mnie NIE boli dupa, w ogole nic mnie nie boli, ja nie wiem, moze mam wystarczajaco gruba dupe:)))

      Delete
    2. Sory... to było pod wpływem pierwszego impulsu. Czytałam też, że Cie nie boli dupeńka. Tak tylko wspomniałam, no bo różnie bywa i jeszcze Wspaniały sobie pomyka. A tak nawiasem, jak jego rower się nazywa? Pimpek????

      Delete
    3. Wspanialy pomyka tylko w weekendy, niestety w ciagu tygodnia nie wystarcza czasu;/ I nie mysle, zeby on szukal imienia dla swojego roweru, wiesz to takie "niemeskie":)))
      Ale za to, to ON potrzebuje zmienic siodelko, bo jego boli dupa;)) Jego rower ma naprawde niewygodne siodelko i do tego jak na zlosc Wspanialy ma koscista dupe:)))

      Delete
  9. nno!!!! Star na Divie robi wrażenie:))))

    ja powinnam don pracy jeździć, mam niedaleko, ale za dużo klamotów wożę:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mijko, Star na Divie, tak robi wrazenie, moze powinnam napisac petycje do burmistrza zeby te sciezke rowerowa czerwonym dywanem mi wylozyl;))

      Delete
  10. Diva ! ładnie bardzo ładnie fiu fiu
    mój nazywa się Kazik a teraz jak zakupię sobie "damkę" będzie miała na imię Helena ( piekna Helena :D:D)
    co do bólu dupska to niekoniecznie musi boleć bo może masz siodełko żelowe szerokie i wygodne a poza tym no hmmm miejsce często masowane nie ma skłonności do zakwasów hihihihi
    aa i do poprzedniej notki mówią że "z seksem to jak z jazdą na rowerze tego się nie zapomina " a na Twoim przypadku można potwierdzić tą regułę :-) ( tu chodzi mi oczywiście o jazdę hahaha )

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, no wlasnie, moj rower to damka, wiec nie moze miec meskiego imienia.
      Dupsko mnie NIE BOLI!!!!!!!!!!!!!!!!
      NIC MNIE NIE BOLI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Dlaczego nikt nie czyta i wszscy mi wmawiaja to zelowe siedzenie, ktorego nie posiadam, ale pewnie z czasem zanabede?
      Chyba to prawda z ta jazda i seksem, chociaz gdyby Wspanialy mogl przeczytac, to pewnie mialby jakies zastrzezania;)

      Delete
  11. No Ci powiem, że mam wyjaśnienie czemuż to Cię dupa nie boli.....wyćwiczona jest...;-)))))))))))))
    Oraz co do bezpieczeństwa to pewnie przepisy dotyczące rowerzystów w USA są już od mnóstwa lat i dlatego kierowcy ich przestrzegają. U nas obowiązują niedawno, zostały zrównane z obowiązującymi w innych państwach Europy i problem polega na tym, że u nas często są bardzo wąskie jezdnie. Rowerzysta wciskający się między krawężnik i samochód po lewej stronie bardzo często jest dla kierowcy niewidoczny albo zauważony zbyt późno. Poza tym u nas problemem są także strzałki dodatkowe-prawoskręty. Jeśli kierowca skręca na takiej strzałce, robi to z reguły bardzo blisko krawężnika i jeśli razem z nim, po lewej chce to zrobić rowerzysta to naprawdę bardzo często zostaje strącony.

    ReplyDelete
  12. Znaczy moje "lewo" "prawo" może być mylące, bo powinnam pisać po prawej stronie kierowcy, gdy siedzi za kierownicą, a nie stoi przodem do swojego samochodu ;-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, na pewno masz racje. Tutaj zanim powstaly sciezki rowerowe, to ludzie masowo biegali i w wiekszosci poboczami, bo tak latwiej niz wymijanie ciagle przechodniow czesto starszych lub z dziecmi w wozkach. Jak przyjechalam 28 lat temu to juz caly NYC biegal;)) A wiec jest to zakorzenione od lat w podswiadomosci kierowcow, ze wypatruja biegaczy lub rowerzystow. Sciezki rowerowe w sumie zaczely powstawac nie tak dawno, ale z kolei wiekszosc ulic jest 4-ro lub 6-cio pasmowa, wiec jest z czego te sciezki wygospodarowac. Nawet ulice jenokierunkowe mieszcza 3 samochody obok siebie, bo musza miec miejsce po obu stronach na parkowanie no i jeszcze srodek tez ma byc przejezdny.
      W calym NYC jest chyba tylko jedno skrzyzowanie gdzie mozna skrecac w prawo na czerwonym swietle, wiec to tez w znacznym stopniu ulatwia sprawe bezpieczenstwa.
      Z tym "lewo", "prawo" zrozumialam raczej dobrze. Ale nie jestem pewna czy dobrze wydedukowalam, ze u Was rowerzysci poruszaja sie pod prad ruchu drogowego?
      U nas jezdzi sie razem z ruchem po stronie prawego kraweznika, czyli prawidlowo w miejscu gdzie powinny jezdzic pojazdy poruszajace sie najwolniej.

      Delete
    2. Wiedziałam, że namieszam z tym prawo-lewo;-))))))))) Oczywiście jeżdżą tak jak u Was.
      A rzeczywiście różnica w komforcie jazdy, zarówno samochodów, co rowerzystów zasadnicza. Ścieżek rowerowych za dużo w pobliskim mieście nie ma. Trasą, gdzie często jeżdżę do matki to drogi dwupasmowe, czasem zamieniające się w trzeci, krótki pas, na skręt prawo, lewo. I to są najczęściej punkty newralgiczne: kierowca auta i tak, siłą rzeczy, bo wąsko jedzie blisko krawężnika i nie widzi rowerzysty, który jeszcze się wciska między niego a krawężnik. Gdy zjeżdża się w prawo, by skręcić i równocześnie robi to rowerzysta to naprawdę o wypadek nietrudno.

      Delete
    3. Zante, teraz rozumiem dlaczego wszyscy ostrzegaja przed wypadkiem i bodajze Anabell proponowala pomaranczowa kamizelke. Przed chwila juz na Manhattanie widzialam kobiete starsza ode mnie na rowerze. Wszystko ciemno-szare, rower, jej ubranie i tylko kask miala czarny, a tak to na dobra sprawe nic jej nie odroznialo.
      Ja mam chociaz czerwony kask, a to z daleka widac:))
      Problem w polskich miastach jest juz raczej ciezki do przeskoczenia, bo jak poszerzyc ulice? Nie da sie, przeciez wszedzie sa zabudowania. Miasta amerykanskie i zreszta cala Ameryka to mlody i wielki kraj, wszystko tu bylo budowane z rozmachem i teraz to owocuje. W koncu ja mieszkam na obrzezach miasta, bo Queens jest owszem jedna z dzielnic, ale ja mieszkam blisko lotniska, a te zwykle sa z boku a nie w centrum i ulice mamy naprawde szerokie.
      Czyli w sumie w Polsce jest nawet ciezko pewnie wygospodarowac kawalek jezdni na sciezke rowerowa?
      To w takim razie gdzie sa sciezki rowerowe w miastach?
      Wiem, ze nie mozesz odpowiedziec za inne miasta, ale np. w Poznaniu?

      Delete
    4. Doświadczeń własnych nie mam, bo jak wspomniałam na razie tak sobie tylko o rowerze myślę;-))))) Z tego co czytam i wiem od tych, co tyłki nie bolą, a jak bolą to to lubią, że ścieżki są tam, gdzie budowano nowe drogi albo przebudowywano i w większości są to drogi poza centrum. Pobudowano wiele tras rowerowych, ale poza Poznaniem. Natomiast po mieście zrównano prawa kierowców samochodów i rowerzystów, ci ostatni je czasem na chama egzekwują, a prawda taka, że nie ma na to warunków (właśnie przez wąskie jezdnie i pasy ruchu, na których często TIR mieści się od linii do linii). Tak więc rekreacyjnie, na przejażdżkę rodzinną jest gdzie się wybrać,poza miasto, ale np jeździć do pracy to naprawdę niebezpieczne. Po chodnikach zdaje się nie wolno, a na jezdniach, gdzie w większości nie ma wyznaczonych tras to tak jak już opowiadałam

      Delete
    5. U nas np. na Manhattanie tez ciezko bylo wytyczyc siezki rowerowe, wiec sa odcinki aleii zamkniete dla ruchu i tam mozna sie poruszac na rowerach. We wszystkich parkach, sa specjalne tory tylko dla rowerow, cale prawie zachodnie wybrzeze Manhattanu ma tor rowerowy. Brooklyn tez ma znakomita czesc wybrzeza wykorzystana w ten sposob. Na takich przybrzeznych torach, poniewaz sa nowe i niedawno budowane oprocz rowerow moga poruszac sie po nich piesi, sa tez lawki od czasu do czasu i wystarczajaco duzo zieleni na piknik.
      A poza tym wszedzie gdzie nie ma sciezek czy torow rowerowych mozna sie wlaczyc do ruchu na normalnych ulicach. Mysle, ze nawet z tego powodu najwyzsza dozwolona szybkosc w miescie jest 35 mil/godzine a to jest okolo 50km/godz.
      Rowerzystow obowiazuja tez te same przepisy ruchu co kierowcow samochodow, z tym, ze w wiekszosci przypadkow rowerzysta ma pierwszenstwo. Dlatego kierowcy przepuszczaja, bo wiadomo, ze w sytuacji konfliktowej to raczej sad stanie po stronie rowerzysty, chyba ze ewidentna wina lezy po stronie rowerzysty, lub rowerzysta mial niesprawne swiatla itp.
      Jesli ktos jezdzi wieczorem musi miec sprawne swiatla tak z przodu jak i z tylu roweru.

      Delete
    6. U nas w miejscach, gdzie są ścieżki rowerowe wzdłuż jezdni, gdzie normalnie poruszają się samochody rowerzyści też mają pierwszeństwo. W Polsce także na terenie zabudowanym jest dozwolone 50 km/h, ale bliżej centrum i w samym centrum często są ograniczenia do 30km/h

      Delete
    7. Tyle, że co tu dużo gadać rowerzysta w starciu z samochodem, nawet jadącym 30 czy 40 km/h ma niewielkie szanse

      Delete
    8. Wiadomo, ze rowerzysta nie ma szans, ale dlatego wlasnie w wiekszosci przypadkow prawo jest po stronie rowerzysty i to chyba jest glownym powodem dla ktorego kierowcy naprawde uwazaja na rowerzystow.
      Praktycznie poza skrecaniem w lewo lub prawo to kierowca nie ma zadnej potrzeby wjezdzac na sciezke rowerowa.
      No ale jak wiemy prawo i przepisy sobie a zycie sobie i wypadki sie ciagle zdarzaja.
      Wlasnie opowiadala mi klientka jak zlamala reke jadac na rowerze w Central Park, gdzie nie ma samochodow tylko same rowery i piesi.
      Ale pod rower (jadacy z gorki) nagle wlazla jej tekstujaca baba ze sluchawkami w uszach. Takich to powinno sie ustawiac pod sciana bez zadawania zbednych pytan, bo ja tez tekstuje, ale nie w czasie kiedy ide.
      Jak ktos wlazi pod kola tylko dlatego, ze wlasnie bawi sie telefonem to kierowca powinien byc z gory uniewinniony.

      Delete
  13. cudowne imię. teraz już musisz pokazać zdjęcie, skoro Ona ma imię :) (oczywiście Ciebie na niej!)

    ReplyDelete
    Replies
    1. DS, serio:) To zdjecie kiedys bedzie, bo prawdopodobnie jak zaczne jezdzic gdzies gdzie warto zrobic troche zdjec to je zrobie. Ale rower jest jak rower mimo, ze nazywa sie Diva:)))

      Delete
  14. Moja "damka" (tak nazywam rower z obniżoną ramą) ma firmową ksywę "mustang" - i też dobrze. Diva kojarzy mi się z "divą operową", ale to może tylko oznaczać, ze będziesz śpiewająco jeździła:)
    Nazwa nazwą, ale szacun za tą 6 rano i samozaparcie!:)
    Trzymam kciuki - też dużo jeżdżę rowerem, ale głównie po leśnych drogach i nie o takie zabójczej godzinie.
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mada, ja tez mam wlasnie taki z obnizona rama i tez nazywam damka, bo tak pamietam jeszcze z czasow kiedy mieszkalam w Polsce. Po lesnych drogach nie dalabym jeszcze rady, wiec podziwiam:)
      A rano, bo ja i tak wstaje miedzy 5 a 6ta wiec najlepiej rano i taka przejazdzka dodaje mi energii na reszte dnia.
      No i co wazne, zwlaszcza teraz na poczatku, tak z rana jest mniejszy tlok na ulicach, wiec sie pewniej czuje:))

      Delete
  15. Nazwa cudna i godna rumaka:)
    Kciuki za nie padanie bedę trzymac mentalnie,bo o tej porze smacznie spię:)))

    Ale fajnie z tą jazdą,bardzo jestem z Ciebie dumna:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dora, zapewniam Cie, ze o tej porze co ja jezdze, to Ty nie spisz, no chyba, ze sie budzisz po poludniu:))
      Jak u mnie jest 6 rano to u Ciebie 12 w poludnie:)))
      A w ogole to dzieki;) Nawet szczera chec trzymania kciukow jest juz pomocna;)

      Delete
  16. :))) a no to prawda ,spoko o 12 to ja w pełni jestem pozbierana:)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak myslalam, ze nie bierzesz pod uwage roznicy czasu:)))

      Delete
  17. bardzo mnie cieszy, że zmywarka do naczyń jest Magda ;)))

    a rower to mój ulubiony pojazd. i też go używam RANO :) witaj w klubie porannych jeźdźców! :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, dopiero teraz zalapalam z ta Magda:)))) Popieram:)
      No prosze, to nie ja jedna preferuje poranny ruch, do gym jesli szlam to tez tylko rano.
      Juz nawet teraz po tych trzech dniach czuje, ze mam wiecej energii jak sie ruszam z rana;)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...