Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, June 26, 2012

Jak to jest z tym wielbicielem

Przede wszystkim przepraszam, ze nie odpowiedzialam na zadne komentarze do poprzedniej notki, ale mialam dzis ciezki dzien i po prostu nie mialam czasu, wszystkie przeczytalam i mysle, ze zamiast odpowiadac najlepiej bedzie jak napisze o co chodzi:)
Jak zwykle musze zaczac od poczatku czyli znow nie bedzie krotko:))
Od pierwszego dnia jak tylko zaczelam jezdzic do parku zauwazylam, ze ludzie mowia sobie dzien dobry, nie wazne, czy ktos biega, chodzi, czy jedzie na rowerze, pozdrawia sie wszystkich, wiec szybko wskoczylam w ten zwyczaj, bo mi sie podoba.
Pare osob widzialam juz kilka razy, nawet udalo mi sie z niektorymi zamienic wiecej slow niz samo dzien dobry. Jedna z takich osob, ktore rzucily mi sie w oczy i zapamietalam jest starsza muzulmanka. Nawet ktoregos dnia rozmawialysmy przez chwile. Ma 73 lata, mieszka niedaleko parku i przychodzi codziennie od wielu lat, dawniej chodzila z mezem, ale on zmarl dwa lata temu, wiec chodzi sama. Podziwiam ja, bo jest codziennie, bez wzgledu na pogode.
Kiedys rozmawialam z pracownikami sluzb sprzatajacych park, bo zdziwilo mnie, ze rano jest tak brudno i smieci porozsypywane z koszow, zupelnie jakby ktos to robil specjalnie a nawet zlosliwie.
Wyjasnili mi, ze to mewy i wieworki robia takie spustoszenie, a dodatkowo tez przychodza szopy.
Na slowo szopy, az podskoczylam, bo ja sie boje tych stworow.
-- Szopy?? Blagam nie straszcie mnie, bo bede sie bala przyjezdzac do parku.
-- Ale one tez musza jesc - zasmial sie jeden z pracownikow.
-- Nie boj sie, one wychodza tylko jak jest ciemno, o tej porze co Ty przyjezdzasz juz ich nie zobaczysz - uspokoil mnie drugi.
Serio to nie wiem czy powinnam w to wierzyc, no ale latwiej wierzyc niz nie. Dopoki nie zobacze szopa, to jestem bezpieczna. I tak to wyglada moja jazda, ze zawsze przystane, a to aby sie tylko pogapic, albo zrobic jakies zdjecie, a jak jest okazja to zawsze tez do kogos zagadam, bo dlaczego nie?
Dzis jak wiemy wyjechalam z postanowieniem kontrolowania startu i zatrzymywania sie, co jak sie okazuje nie jest takie latwe w praktyce jak by sie wydawalo. Sciezka nad rzeka najlepiej nadaje sie do takich cwiczen, bo tam sie jezdzi powoli, nawet samochody maja ograniczenie predkosci do 32km/godz.
Teren jest w zasadzie plaski, wiec to tez wygodniej i dodatkowo jak jade ta polowa drogi, ktora jeszcze nie jest rozkopana do naprawy, to moge w razie awarii podtrzymac sie barierki przy rzece.
No to sobie tak pykalam, co kawalek to przystanek i zaczynamy od nowa.
Po jakims czasie zauwazylam samochod policyjny, ktory nie dosc ze mijal mnie juz kilka razy, to rowniez przystawal jak ja przystawalam.
Troche to dziwne, ale poki oni mnie nie zatrzymuja to mam gdzies.
Akurat jechalam ulica, bo bylam w tej czesci gdzie sciezka nad woda jest rozkopana, kiedy policjanci znow mnie mijali, zwolnili, jeden zsunal w dol szybe okna i powiedzial:
-- Dzien dobry.
-- Dzien dobry - odpowiedzialam i odruchowo przystanelam, oni tez przystaneli.
-- Czy ja robie cos zlego? - zapytalam z glupia frant.
-- Nie, a dlaczego pytasz?
-- Mam wrazenie, ze ciagle za mna jezdzicie - odpowiedzialam z usmiechem.
-- Tak to pewnie wyglada, ale moze my Cie eskortujemy w trosce o Twoje bezpieczenstwo.
-- A to zupelnie zmienia postac rzeczy - zasmialam sie.
-- Ale skoro ta eskorta ma na uwadze moje bezpieczenstwo, to dlaczego nie eskortujecie innych rowerzystow?
-- Bo oni za szybko jezdza, a Ty co chwila gdzies przystajesz, cos ogladasz, robisz zdjecia. Zachowujesz sie zupelnie inaczej niz pozostali rowerzysci. A my poniewaz jestesmy tu z koniecznosci, to przyjemniej jest popatrzec na kogos kto dodatkowo skupia uwage na otoczeniu a nie tylko na jezdzie.
-- No dobrze, ale skoro o bezpieczenswie mowa, to na ile bezpieczny jest park? Pamietam, ze dwa lata temu zamordowano tu jakiegos mezczyzne - przeszlam na powazniejszy ton, bo skoro jest okazja, to dobrze sie dowiedziec, czy jestem bezpieczna.
-- Tak, dobrze pamietasz, ale to bylo o 3ej w nocy i od tamtej pory jest zwiekszona kontrola. Ale o tej porze co Ty jezdzisz to jest bezpiecznie. Ludzie najczesciej zaczynaja spacerowac i biegac o 6tej rano, jest wiekszy ruch i my tez czesciej jezdzimy niz w nocy. Zima, to inna sprawa, raczej nie powinnas tu przyjezdzac jak jest jeszcze ciemno.
Podziekowalam za porade i pojechalam. Sama w sumie tak sie domyslalam, ze park zaczyna zyc o roznych godzinach w zaleznosci od pory roku. Ale ja chocbym szopa zobaczyla to juz tu wiecej nie przyjade.
Mialam wlasnie zaczac drugie okrazenie kiedy rzucilo mi sie w oczy to drzewo.
Nie mam pojecia jak sie nazywa, ale uznalam, ze jest warte fotki, wiec przystanelam.


Wlasnie chowalam aparat, kiedy uslyszalam kolejne dzien dobry. Odwrocilam sie w strone, z ktorej dobiegal glos i ze zdziwieniem zauwazylam, ze to facet siedzacy za kierownica.
Zdziwilo mnie to, bo kierowcy przejezdzajacych samochodow raczej nie przystaja zeby powiedziec dzien dobry rowerzystom lub spacerowiczom, ale grzecznie odpowiedzialam.
-- Bardzo duzy wiatr dzisiaj, chyba ciezko sie jezdzi? - zagadal mezczyzna w samochodzie.
-- Troche ciezko, zwlaszcza pod wiatr, ale ogolnie nie jest zle - odpowiedzialam.
-- Codziennie tu przyjezdzasz? - zapytal.
-- Staram sie, nie zawsze sie udaje.
-- Widzialem Cie juz kilka razy, ale nigdy nie mialem odwagi zagadac - usmiechnal sie.
Wygladal na ok 45 lat. Ki diabel? Widzial mnie juz kilka razy?
-- Sledzisz mnie? - zapytalam, moze glupio, ale nic madrzejszego nie przyszlo mi do glowy.
-- Oj nie!! Nie boj sie, nie sledze Cie, przepraszam jesli to tak zabrzmialo. Ja tu mieszkam, pomiedzy xx i xx. I o tej porze wyjezdzam do pracy, wiec dlatego Cie widzialem.
-- Tak calkiem to sie nie wystraszylam tego sledzenia, ale przyznasz, ze troche to dziwne na tyle osob przewijajacych sie przez park...
-- To prawda, jezdzi tu wiele osob, wiele chodzi, ale Ty sie rzucasz w oczy.
-- Ooooo??? A to dlaczego?
-- Zachowujesz sie inaczej...
Diabli ich nadali dzisiaj z tym zachowywaniem "inaczej" czy co? - pomyslalam, ale nie zareagowalam.
-- ... Ty wygladasz tak jakby jazda byla dla Ciebie dodatkowa przyjemnoscia, a nie glownym celem.
-- W zasadzie chyba tak powinno byc - powiedzialam.
-- Wczoraj, tuz przed deszczem jechalem za Toba i nawet mialem na moment uzyc klaksonu, zeby Cie zatrzymac, ale troche sie balem, ze z tym wiatrem i blyskawicami moglbym Cie przestraszyc, wiec zrezygnowalem z tego pomyslu - ciagnal dalej.
-- To dobrze, ze mnie nie wystraszyles, bo ja jestem poczatkujaca rowerzystka - zasmialam sie.
-- Naprawde?
-- Chyba tak moge powiedziec skoro nie jezdzilam na rowerze przez 42 lata.
-- To chyba przestalas jezdzic jak mialas 5 lat.
Wariat!!! - pomyslalam, ale szybko odpowiedzialam:
-- Dokladnie 5 lat i 3 miesiace, to byla moja pierwsza powazna decyzja w zyciu, a teraz dwa tygodnie temu zmienilam zdanie i zaczelam znow jezdzic.
-- Jesli to prawda, to badz ostrozna i do zobaczenia nastepnym razem.
-- Do zobaczenia.
I tak to. Cichy wielbiciel:))
A dziwi mnie to, bo po pierwsze primo, wbrew temu co napisala Czarownica, ze zadbana kobieta zwraca uwage mezczyzn, to ja jestem zupelnie niezadbana na tych rowerowych wycieczkach.
Wrecz przeciwnie, jestem zupelnie zaniedbana.
Wstaje rano, przesuwam samuraja z czubka na dol glowy, wciagam gacie na dupe, zakladam kask i ciemne okulary i jade. Przeciez nie bede sie malowac na rower, skoro nawet sie nie pofatygowalam zeby sie wykapac, a kapac sie nie oplaca skoro wiem, ze sie spoce;) Jezdze zupelnie wczorajsza, bez sladu makijazu, nawet bez szminki.
Ubieram sie zupelnie inaczej niz wspolczesne rowerzystki, bo one jezdza w tych blyszczacych kostiumach co to przylegaja do ciala jak druga skora, a ja w dzinsowych szortach, t-shirt i mam gleboko w dupie czy to sie komus podoba, czy nie, czy to jest modne czy nie.
Ja juz wyroslam z tych rzeczy, nawet mnie nie interesuje co powiedza sasiedzi, bo skoro ja o sasiadach nie gadam ani nic nie slysze, to prawdopodobnie moi sasiedzi w rewanzu olewaja mnie.
I tak mi dobrze, a ze jak napisala z kolei Spt takie przypadki wplywaja dobrze na samopoczucie, to sie absolutnie zgadzam.

49 comments:

  1. Też się zgadzam z Spt oraz z Tobą i życzę dalszych sympatycznych wrażeń z wypraw rowerowych oraz spotykania miłych ludzi...i żadnego szopa ( ale to przecież PRACZ... chyba że jakiś inny? dawno w zoo nie byłam ) :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kwoko, szop to owszem pracz, ale ja sie boje tych stworow. W ZOO to co innego, ale tak spotkac takiego na drodze? Brrrrrrrrrrrrrrrrr....:))

      Delete
  2. Szopow mozna duzo spotkac kolo mnie. Wyzeraja ludziom smieci z koszow. Nigdy nie wiadomo co to: kot czy inny gamon.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Reader, rodzina szopow mieszkala przy naszej ulicy w drzewie o czym ja nie mialam pojecia dopoki, z lenistwa, nie przyszlo mi do glowy zostawic smieci na patio wieczorem. O malo ataku serca nie dostalam, bo widzialam tego stwora!!! Teraz juz ich nie ma, bo drzewo zostalo sciete, umieralo od srodka czy cos w tym stylu, bo ja sie nie zam, wiec szopy ku mojej radosci tez sie gdzies wyniosly. W parku prawdopodobnie tez mieszkaja w drzewach, a balaganu potrafia narobic ze hej.
      Dlatego mnie dziwilo, ze ten park taki brudny z rana. Mewy jak grzebia w koszach na smieci widzialam, ale szopow na szczescie jeszcze nie i mam nadzieje, ze nigdy nie zobacze;))

      Delete
    2. To ja bylam, tylko z innego konta pisalam :)

      Delete
    3. Tak mi sie wlasnie wydawalo, ze to Ty, ale nie bylam pewna, wiec poszlam sprawdzic;)) I wrocilam zupelnie zdezorientowana:))

      Delete
  3. Stardust zdobywa wielbicieli i jedna sobie policję, a wystarczył do tego jeden rower;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Magda, policji sie nudzi, bo nic sie nie dzieje, a jezdzic musza, a ze ja gadula i nie zapitalam na tym rowerze jak wariatka, no to sobie upatrzyli kumpelke do pogdadania;)

      Delete
  4. Pewnie świetnie wyglądasz i "zaniedbana", bo naturalna. Twoja historia jest dowodem na istnienie tezy, że 50% uroku osobistego zwracającego uwagę to zachowanie, sposób bycia itp.
    Natomiast mam wątpliwości czy masz rację, że jak Ty się nie interesujesz sąsiadami, to oni, w rewanżu też mają w pompie jak wyglądasz, z kim śpisz albo co wpieprzasz na śniadanie;-)))) W każdym razie na pewno nie w Polsce. Mieszkam w zakończeniu ślepej ulicy, gdzie stoi 6 domów, z czego 4 zamieszkałe. Znam nazwiska sąsiadów (ze wspólnych dokumentów dot. kanalizacji;-))) i to by było na tyle. Do ubiegłego roku żyłam w przekonaniu, że to jest vice versa. A gówno! Sąsiadka mnie zaczepiła w związku z jakąś wspólną sprawą mieszkańców, ale postanowiła jeszcze sprostować swoje informacje i zaczęła zadawać pytania: a córka to chyba już wyszła za mąż, prawda? No i mama dała jej swój samochód he, he, he... A syn to uzupełniające studia będzie robił, bo licencjat to chyba już ma, nie? itd, itd Byłam w szoku!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, to jednak chyba zachowanie;) Bo wiesz wiekszosc tych porannych rowerzystow to zapierdala z predkoscia swiatla, a ja luz, bo sie przecie boje z gleba przywitac;))
      Sasiadow ani ja nie znam, ani oni mnie nie znaja, prawdopodobnie jedynie potrafia mnie skojarzyc ze Wspanialym i na tym koniec. Jedyna sasiadka, ktora znam to Debbie, ale ona tez z tych co to do wszystkich gada. Gada, ale nie obgaduje, to jest roznica. Debbie potrafi strzepic gebe o wszystkim, ale nigdy nie wypytuje i dlatego ja lubie. Czasem prowadzimy "babskie" pogaduchy jak sie spotkamy. Ale wiesz, ja juz przez te wszystkie lata zauwazylam, ze tutaj ludzie nie lubia jak sie mowi o kims innym. Nawet jakbys zaczela temat innej osoby to ktos z kim rozmawiasz natychmiast przprasza i ucieka bo juz teraz "nie ma czasu". Tu jest gleboko zakorzeniona zasada MYOB (mind your own business) czyli interesuj sie tylko soba. Chcesz gadac o sobie, owszem kazdy grzecznie wyslucha, ale to tez nie jest przyjmowane z entuzjazmem, raczej gada sie na tematy neutralne.
      Wspanialy zna wiecej sasiadow, bo on sie wiecej kreci kolo domu niz ja, no i zna tez chocby nawet z tego prostego powodu, ze jak mamy jakies "elektroniczne" smieci, to tu sie sasiedzi zorganizowali i zbiera sie to badziewie razem i jeden wywozi. Mam na mysli stare telefony komorkowe, baterie rozne itp.

      Delete
  5. to jest dowód na to, że są ludzie, którzy potrafią dostrzec w drugim człowieku to, co różni go zasadniczo od innych, potrafią dostrzec oryginalność w zwyczajności, jakby tęsknili do niej w dobie wszechobecnych mód.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, na pewno masz duzo racji, ale to chyba tez zalezy od osobowosci czlowieka, sa tacy co tesknia za wymiana zdan, a sa tacy, co wola cisze i spokoj i ograniczaja sie do powitania tylko. Na pewno natomiast wyrozniam sie na tym rowerze przez sam fakt, ze w tym czasie co ja robie jedno okrazenie wzdluz rzeki to inni rowerzysci robia ich cztery:))) Pewnie ludzie patrza i sie zastanawiaja po kiego licha w ogole mecze ten rower:)))

      Delete
  6. Podpisuje się "obiema ręcami" pod poprzednimi komentarzami!
    I bardzo mi się podoba ten zwyczaj witania!U nas jest tak tylko w górach, choć byłam tam kilkanaście lat temu i niestety dochodzą mnie słuchy,że ten miły zwyczaj troszkę zanika.No, może jeszcze właściciele piesków się zagadują!
    Mnie także nie interesują prywatne sprawy moich sąsiadów,co czasem dziwnie skutkuje - jedna moja sąsiadka określiła nas jako ASPOŁECZNYCH!, bo nie stawałam przy drzwiach wejściowych na klejdy!;)
    Ale oczywiście do znajomych to mi się papa nie zamyka;))
    A to tak kokieteryjnie oszukałaś go z wiekiem?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, w gorach na polach piknikowych tez jest rozpowszechniony ten zwyczaj. Widzialam ludzi idacych szlakiem gorskim i zbierajacych smieci, ktore pozostawili inni. I nie dlatego, ze ktos im za to placi, bo nikt nie placi, ale przez sam szacunek dla natury. Sama nauczylam sie, ze jak gdzies jedziemy w teren to zabieram kilka toreb na smieci, na wypadek gdyby ktos inny nie mial.
      Nauczylam sie tego, bo kilkakrotnie juz widzialam, ze jak ktos sie zbiera do wyjazdu i zostawia smieci to ktos inny podchodzi i grzecznie podaje torbe mowiac "ja tez kiedys zapomnialem/am torbe na smieci od tej pory woze kilka, to prosze bardzo". Tak niby nic i bez oskarzenia, ale delikatnie zostaje zwrocona uwaga, ze kazdy powinien po sobie posprzatac. BARDZO mi sie to podoba!!!
      Co nie znaczy, ze zupelnie nie ma smieci, bo sa, ale generalnie jest czysto w miejscach publicznego odpoczynku. To jest nasze, wszyscy z tego korzystamy i mamy obowiazek zostawic to miejsce w takim stanie jak go zastalismy.
      A z tym wiekiem, to wiesz... skoro juz mi sie tak trafilo, to wykorzystalam umiejetnie:P

      Delete
    2. Też tak myślę! Właściwie kiedyś pomyślałam,że tak zaczyna się nauka patriotyzmu! Kocham swój kraj, dbam o niego, pokazuje dzieciom,że patyczka od lizaka, papierka od loda, czy cukierka nie wolno wyrzucać ...A z tym tekstem o zapomnianej torbie na śmieci to super sprawa -a pewno będę stosować;)

      Delete
  7. Recepta dla singielek - kupic rower i jezdzic, ale nie za dobrze i powoli. Robic zdjecia i podziwiac drzewa. Potem wybierac w wielbicielach. Ciekawe, czy jakbys sie przwracala, spieszyliby z pomoca, nastawiali kostke i zapraszali na kawe w celu uspokojenia pulsu po przejsciach? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove, obawiam sie, ze jakbym sie powitala z gleba to akurat tego momentu nikt by nie widzial:)) Ot taka zyzn, albo lajfa jak kto woli;))

      Delete
  8. Tak, to zawsze jest mile jak ktos sie nami interesuje;))Niby mowia, ze to polechtanie naszego ego czy cos, ja tam nie wiem, wiem, ze to jest mile:))) A ze nasza Stardust jest otwarta na ludzi, lubi sobie pogadac jestem pewna, ze to z niej emanuje i przyciaga tym ludzi do siebie:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aha, mialam jeszcze o szopach. Nie boj Stardust, nie boj. One naprawde nie sa grozne. I fakt, ze buszuja w nocy, w dzien nie uwidzisz. Nam czasem smiecie zostawione przed domem przez noc rozbebesza dokladnie. Lepiej wystawiac rano ale czlowiek rano sie zwykle spieszy i chce to miec z glowy wieczorem:) U nas tego jest sporo czasem widze jak jade samochodem i przebiega sobie szop przez droge, a zdarza sie, ze i potracony przez samochod lezy na drodze:(

      Delete
    2. Moniko, pewnie masz racje, bo nie tylko ja zaczepiam ludzi, ale i mnie zaczepiaja, widocznie cos w tym jest.
      Jeszcze dawno temu w Polsce, to tez tak mialam, ze jak np. w autobusie znalazl sie jakis facet w stanie wskazujacym na spozycie to tez do nikogo innego tylko do mnie sie przyturlal:)))

      Delete
    3. Moniko, wlasnie nizej w odpowiedzi dla Megan opisalam moja przygode z szopem:)) Ja chyba w ogole jestem trzesidupa ze strachu;) Moze dlatego, ze nigdy nie mieszkalam na wsi, wiec i okazji nie bylo przyzwyczaic sie do roznych zyjatek:))

      Delete
  9. właśnie ludzie dostrzegają to że jesteś "otwarta" do tego uśmiechnięta i z taką osobą fajnie pogadać ( wiem po sobie bo usmiecham sie do ludzi )
    i panowie często się oduśmiechają ale u pań to zależne od wieku jest !
    co do pozdrowień to ja jadąc pozdrawiam i często słysze odpowiedź ale czasem jadą trole lecz to mnie nie zraża ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, usmiech dziala cuda:)) Ja tez sie nie przejmuje jak ktos nie odpowie, chociaz rzadko sie to zdarza. Jeden nie odpowie, ale za to siedem innych osob pozdrowi.

      Delete
  10. Tradycyjnie musimy mieć przeciwne zdanie ;)
    Nie będę się kłócić, przyznam Ci racje - na rowerze jesteś zaniedbana, nawet na zdjęciu było widać. Lepiej? ;p
    P.S. Dla mnie zadbany nie równa się latwo zauwazalny makijaż i starannie ułożone włosy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, niekoniecznie musimy miec przeciwne zdanie:)) Ja uznalam, ze zadbana to umalowana, uczesana przyzwoicie, a tego akurat nie robie przed jazda na rowerze.
      Na rowerze, to wlasnie wygladam tak jak na tamtym zdjeciu:)) Fakt, nie smierdze:))) ale poza tym... jak widac;)

      Delete
  11. Kurde, ze tez mnie sie zaden wielbiciel w parku nigdy nie trafi choc ja w pelnym rynsztunku (czyt. tapeta na pysku)!!!
    Ale to pewnie dlatego, ze ja zapitalam z moim wieeeelkim psiskiem wiec pewnie zaden nie chce ryzykowac :-) I nie rozumiem dlaczego ty sie szopow boisz? Przeciez to takie cudne zwierzatka. I zapewniam Cie,ze one sie bardziej boja Ciebie niz Ty ich. Nasz znajomy znalazl kiedys malego szopa pod drzewem po tym jak matka zginela pod kolami samochodu. Ten szopek oswoil sie i byl jak pies w domu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Megan, na pewno odstraszasz ludzi wielkim psiurem:)) Moze wymien na malego Fafika;)
      Szopa widzialam raz w zyciu, wlasnie wtedy gdy wystawilam te smieci na patio, a potem nieswiadoma co sie moze dziac chcialam wyjsc wlasnie na patio zapalic papierosa. Wspanialy juz spal, wiec sie opanowalam i nie budzilam go. Ale nastepnego dnia, jak nigdy slyszalam budzik i jak on wstal to ja ponoc (nie pamietam tego) siadlam na lozku i z zamknietymi oczami wyrecytowalam cala historie wieczornej przygody po czym padlam i spalam dalej;)))
      Nie pamietam tego, ale wiem, ze jak cos mnie wyprowadzi z rownowagi czy wystraszy to wlasnie tak robie, ze nastepnego dnia zdaje relacje jeszcze zanim sie obudze;)))
      Ale wiesz ja sie kotow boje, wiec co sie dziwisz, ze mnie szop wystraszyl:P

      Delete
  12. Lubie tutejszych policjantow:)

    Glancuje bolka...no zeby z powodu jednego roweru tyle mozliwosci...ho,ho.
    Wyruszam kusic los;))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, ja tez lubie policjantow i czesto z nimi gadam. Jak sie uczylam jezyka, to wlasnie w rozmowach z policja sprawdzalam moj stan wiedzy:)))
      Bolka glancuj, zamiast siedziec w domu i dogadzac Pieknemu pojedziesz i bedziesz kusic;))
      Tylko zeby potem nie bylo na mnie:P

      Delete
  13. Star, jak ja Ci zazdroszcze tego, ze jestes w stanie wstac w srodku nocy i isc na rower! Ja sie zwlekam jako ten trup o 6.00-6.30 i zanim sie zbiore, to juz jestem spozniona do roboty na 8 :/
    a po powrocie z pracy to temparatury sa wrecz boskie. Wczoraj doszlismy do 111F.
    Bardzo lubie tutaj jezdzic a nawet isc do parku, bo zawsze wszyscy sie usmiechna, powiedza dzien dobry i jakos tak czlowiekowi milej :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rinonko, wlasnie dlatego, ze wieczorem po calym dniu nagrzewania nie da sie wytrzymac na zewnatrz to jezdze z rana. A juz pisalam, ze w Twoim wieku tez bym za chinskiego boga nie wstala, na starosc czlowiek sie przepoczwarza z sowy w skowronka;)))
      Mnie sie tez podoba atmosfera panujaca w tutejszych parkach. Jak pracowalam blizej Central Parku to na lunch wychodzilam, zeby zjesc/poczytac wlasnie w parku i tez zawsze konczylo sie rozmawianiem o tym co kto czyta a nie czytaniem, bo przyniesiona ksiazka byla zawsze dobrym pretekstem do rozmowy;))

      Delete
  14. Ja kiedyś o piątej rano spotkałam ekshibicjonistę w parku. Szłam do pracy, było w miarę jasno. Na szczęście to bezpieczny rodzaj przestępstwa dla otoczenia. Nie było to gwałciciel.
    Mnie bez przerwy ktoś próbuje zaczepiać na rowerze i też nie ubiera się w te modne ciuszki. Makijaż na rower? A po co, jak człowiek się wtedy poci? Po prostu mamy to coś w sobie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wilczyco, ekshibicjoniste spotkalam raz w pociagu, nie bylo ludzi i sie przysiadl do mnie a jak sie odslonil, to nie wiem skad mi sie wzielo opanowanie, ale wstajac zeby odejsc powiedzialam "naprawde nie ma sie czym chwalic, widzialam lepsze egzemplarze" i poszlam.
      Innym razem jeden siegnal w gacie zanim jeszcze pociag odjechal ze stacji poczatkowej, ale wtedy stracilam zimna krew, moze dlatego, ze akurat rozmawialam przez telefon i wydarlam morde. Wylecialam na peron z krzykiem. Dobrze, ze zdazylam przed zamknieciem drzwi bo musialabym z palantem jechac sama w calym wagonie az do nastepnej stacji, a to raczej do przyjemnosci nie nalezy.
      Fakt, ze oni nieszkodliwi, ale niemniej wkurwiajacy:)))

      A na rowerowe wycieczki widze jezdzimy podobnie;)) Gacie sa? bluzka jest? samuraj ponizej kasku? i wio:)))

      Delete
  15. Nie powiem , jeżdżenie jest miłe na rowerze, ale po co na co w jakim celu ? Nie znalazłam na razie....
    Całkiem sympatycznie na tym rowerze, skoro masz wielbicieli nawet :-)))
    Zaraz wszystkie ruszą na rower :-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jasna, witam:)) Po co na rowerze? Hmmm no glownie po to zeby sie w ogole ruszac;)) Uznalam, ze to jedyny mozliwy dla mnie sposob na troche ruchu.
      A tym bardziej, ze moj (juz za kilka tygodni) 85-letni tesc mowi, ze jak sie czlowiek w starszym wieku nie rusza, to go moga pogrzebac:)))
      No to sie zdecydowalam na rower, jest ruch, jest swieze powietrze, sa widoki i... wielbiciele:)))

      Delete
  16. Jupi!! Dajesz czadu na Heldze!:-P Założę się, że teraz Wspaniały będzie z Tobą częściej jeździł!;-P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, nic z tego, Wspanialy nie ma szans:)) On o 5:30 wychodzi do pracy, a ja hop na rower i na podryw:)))
      On moze tylko w weekendy mi towarzyszyc:))
      Ladnie sobie to wykombinowalam, co nie?

      Delete
  17. Witaj kochana Stardust. Bardzo się cieszę, że wskoczyłaś na rower. WITAJ w KLUBIE!!! Fajnie też, że się podobasz.... Nieskromnie napiszę znów WITAJ... Ale tak samo dziwię się tym komplementom jak Ty. Ostatnio nawet była w moim domu z tego powodu awantura :-) M. wraca ze squasha i mówi, że kilka osób pytało z kim był na ostatniej imprezie(urodziny znajomego)bo ta dziewczyna z ...nim... była taka piękna! HI HI HI HI!!!! Zapytałam czy aby nie był na dwóch... drugi raz z kimś innym.... Powiedział, że jestem głupia!!! No wiesz, dziwie się. Ja raczej typ męski, oj na głowie, spodnie, koszula itp... .NIE ZNASZ DNIA ANI GODZINY!!!! BUZI!!!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gekon, czasem ludzie mnie zaskakuja, tak jak znajomi Twojego meza, bo serio to uwazam, ze pytanie "kim byla ta dziewcznya?" wiedzac, ze czlowiek jest zonaty, jest z serii nietaktownych.
      No ale widocznie myslenie nie jest mocna strona tych ludzi.
      Ale na szczescie gusta sa rozne i o nich sie nie dyskutuje:)) Wiec niech tam, a Ty zbieraj komplementy:))

      Delete
  18. Kurka, tyle jeżdżę na rowerze i nic ;). A też nie używam tych obślizgłych świecących kondomów... ;). Wcale się nie dziwię, że Cię widzą inaczej :) :D. To musi być ciekawostka taki prawdziwy rajski ptak, rozglądający się, podziwiający, robiący zdjęcia, a nie pędzący byle pędzić... :). Trzymam kciuki, za dobrą jazdę i owocną naukę...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Abigail, serio to czasem sie zastanawiam jak sie czlowiek musi pocic w tych kondomach:))
      Dzieki za trzymanie kciukow, kazdy kciuk na wage zlota:)))

      Delete
  19. Podczas jazdy czy spaceru zawsze pewnie masz uśmiech na twarzy, i cieszysz się patrząc na otoczenie. Inni pewnie wyznaczają sobie tylko jeden cel - przejechać tyle i tyle.
    I dlatego przyciągasz uwagę ;), tą energią, która Cię rozświetla od środka :) i promieniuje na zewnątrz.
    Ale do samochodu tego wielbiciela lepiej nie wsiadaj, wiesz nawet seryjny gwałciciel może mieć nienaganne maniery i uroczy niewinny uśmiech :)!
    pozdrowienia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, pewnie jest w tym moim luzie cos innego;))
      A wiesz co do wsiadania do samochodow obcych facetow, to i owszem mialam raz taka potrzebe, ale o tym w nastepnej notce. Mam nadzieje, ze nie bedzie nastepnej koniecznosci:))
      Z drugiej strony, rower wazniejszy:))) A ja na randki w samochodzie tez juz za stara, to nie te lata kiedy mozna bylo wystukiwac monogram na tapicerce obcasami:D:D:D
      Napisalam to ostatnie zdanie i teraz zaluje, ze jak bylam mloda nie wpadlam na ten genialny pomysl:P

      Delete
  20. Może ja jednak przeproszę się z rowerem...:D

    ReplyDelete
  21. Dopiero zawitalam a juz mi sie podoba :)) cos czuje, ze bede miala dluga noc czytania!
    A za rowerem tesknie jak szalona...!
    Ale tower tutaj? nie-za-zbytnio!

    pozdrawiam :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...