Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, June 19, 2012

Jestem w szoku!!!

Wrocilam wczoraj pozno wieczorem, ale cala w skowronkach, po przemilym spotkaniu z blogowiczka Aneta, z ktora nareszcie po latach planowania mialysmy okazje zobaczyc sie na zywo, przejsc most brooklynski i spedzic wspaniale chwile.
Wchodze do domu i widze Wspanialego w pozycji mojego ojca, ktora pamietam z czasow kiedy bylam nastolatka i wracalam do domu "po godzinie policyjnej". Tak wlasnie stal moj ojciec na srodku pokoju z blyskajacymi z oczu gromami a z ust wdobywalo sie "nie znasz sie panna na zegarku?"
I to wystarczalo za wszystko... az do nastepnego razu.
Tym razem to Wspanialy stal na srodku pokoju, nie blyskal gromami, ale mial dziwny wyraz twarzy, wiec zapytalam:
-- Cos sie stalo?
-- David W. nie zyje!
-- Kto? Jaki David W. - zupelnie nie kojarzylam.
-- Wlasciciel firmy, w ktorej wynajmujesz lokal na Twoj biznes.
Jak stalam tak siadlam:
-- Niemozliwe...
-- Zobacz, ja mysle, ze to ten sam David, tu mam specjalnie dla Ciebie zaoszczedzona notke z wiadomosci nowojorskich online.
Podeszlam do komputera. Faktycznie. To ten sam David W. Zginal tragicznie w wypadku skydiving w piatek, pogrzeb odbyl sie w niedziele. 49 lat. Zostawil zone i troje dzieci. Razem z nim zginal 25-letni pracownik ochraniajacy skok. Tym skokiem mial uczcic 50-te urodziny swojego przyjaciela.
Podobno przed samym skokiem mial watpliwosci czy powinien to zrobic, ale zona go namowila.
W czasie pogrzebu powiedziala "David nigdy mi niczego nie odmowil, a wlasnie tym razem powinien powiedziec NIE".
Dokladnie 3 tygodnie temu siedzialam z nim debatujac przedluzenie mojego kontraktu wynajmu.
Na moim biurku lezy jeszcze nie podpisana przeze mnie i nie odeslana nowa umowa, prawdopodobnie jedna z ostatnich jakie David podpisal.
Jest mi dziwnie z tym i nawet nie potrafie nazwac dlaczego.

PS.
Pojde do pracy odpoczac i moze nawet uda mi sie zajrzec do Waszych blogow, bo znow mam niesamowite zaleglosci nie tylko blogowe, bo i pare maili czeka na odpowiedz.
Mam nadzieje, ze uda sie to nadrobic.

48 comments:

  1. Przykra bardzo przykra wiadomosc:(((

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, normalnie mnie zatkalo. Zycie jest tak kruche. I co z tego, ze facet mial wszystko, w koncu byl wlascicielem jednego z najwiekszyc komercyjnych Real Estate w NYC. Niestety wobec smierci pieniadze nic nie znacza, a ta przychodzi w najbardziej niespodziewanych momentach.

      Delete
    2. Tego wlasnie najbardziej sie obawiam,i nie boje sie o sibie tylko o swoich bliskich.
      Mysle ze w tym moim strachu jest jakis egoizm,ten co zostaje ma problem,ze soba ,z cala sytuacja,pomijajac juz bol,ktory jest nie do opisania po stracie.

      Delete
    3. Maga, bo najciezej maja ci co zostaja. Ten co umarl to jest mu juz bosko obojetne. Mam bardzo podobne uczucia pod tym wzgledem.

      Delete
  2. Bardzo przykro dowiedzieć się o czymś takim z wiadomości.
    Mam nadzieję, że mimo wszystko nie spowoduje to jakiejś rewolucji w Twojej pracy...
    Przykro zginąć przy takiej okazji :( i to tak wcześnie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, nie sadze, zeby to moglo miec wplyw na mnie, w koncu ja tylko wynajmuje miejsce w jednym z budynkow. Umowa jest podpisana przez niego co jest najwazniejsze, ja tylko musze podpisac i odeslac.
      To tylko przykre, ze tak sie stalo.

      Delete
  3. Zawsze smutno/dziwnie jak umiera ktos, kogo znamy. Nawet jesli ta znajomosc nie byla zazyla:) Ale z drugiej strony jak ktos uprawia ekstremalne sporty, to musi sie liczyc, ze szanse na nagle zejscie sa wieksze niz u normalnego smiertelnika. Zginac robiac cos, co sie kocha! Czyz nie kazdy by tak chcial? Tylko troche za wczesnie....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, z tego co czytam dzis w prasie, bo wczoraj juz nie mialam sily, wynika, ze urodzinowa impreza tego przyjaciela byla zorganizowana wlasnie w osrodku skydiving. Widocznie ten wlasnie 50-latek lubil ten sport i tam postanowil celebrowac swoje urodziny. David jak inni goscie mial wybor, albo wziac w tym udzial, albo nie. To byl jego pierwszy skok... i ostatni.
      Wiesz co jest w tym najbardziej przykre?
      Pogrzeb odbyl sie w Dniu Ojca i jednoczesnie w dniu 83 urodzin ojca Davida. Nie wyobrazam sobie tego. Pochowac syna w swoje 83-cie urodziny i jednoczesnie dzieci, ktore pochowaly ojca w Dniu Ojca.
      Tez sie dziwie ludziom, ktorzy decyduja sie na takie wyczyny. Nie wiem czy widzialas, ale kilka miesiecy temu byl dosc glosny przypadek skoku kobiety po 80tce, ktora o malo nie wypadla z pasow bezpieczenstwa. Film tego jej skoku jest na you tube.

      Delete
    2. Nie zrozumialam. Myslalam, ze on byl pasjonatem skokow a to byl jego pierwszy (i ostatni). To naprawde przykre:(

      Delete
    3. Moniko, ja tez nie wiem dokladnie, bo wiadomo, nie bylam tam, ale z tego co pisza, to wnioskuje, ze wlasnie tak bylo. Czasem tez slyszalam, ze ci do lubia i uprawiaja skydiving czesto w ten sposob chca uczcic swoje "milowe" urodziny, a wiec zapraszaja do osrodka gosci jako swiadkow ich wyczynu i przy okazji jesli ktos z gosci chce to sam moze skoczyc w ramach "lekcji" czyli z instruktorem. Dlatego wlasnie David skakal w tandemie z tym nieszczesnym 25-letnim instruktorem. Cos poszlo nie tak i obaj nie zyja.
      Wyczytalam tez, ze w czasie pogrzebu zona powiedziala, ze David byl cale zycie bardzo ostrozny, nigdy nie przekroczyl granicy dozwolonej szybkosci jadac samochodem, na zewnatrz zawsze wychodzil po nasmarownaiu sie ochraniaczem przeciwslonecznym.
      Slowem robil wszystko zeby zyc dlugo i zdrowo...
      Wyobrazam sobie jakie ona musi miec wyrzuty sumienia, skoro zdecydowal sie na ten skok za jej namowa.
      Najmlodsza corka (7 lat) przyniosla na pogrzeb prezent, ktory zrobila mu na Dzien Ojca, jego zdjecie oprawione w ramke z napisem "Father of The Year".
      Straszne jest to wszystko.

      Delete
    4. Wiesz co jest w tym najbardziej przykre?


      Pogrzeb odbyl sie w Dniu Ojca i jednoczesnie w dniu 83 urodzin ojca Davida. Nie wyobrazam sobie tego. Pochowac syna w swoje 83-cie urodziny i jednoczesnie dzieci, ktore pochowaly ojca w Dniu Ojca.

      Oj, ależ się splotło...

      Delete
    5. Babo, zbieg okolicznosci jest w tym wszystkim naprawde straszny.

      Delete
  4. Replies
    1. Anuszka, tak "..." to chyba najwlasciwszy komentarz, bo trudno tu cos ubrac w slowa.

      Delete
  5. Przykre bardzo...
    Z ciekawosci sprawdzilem ile jest wypadkow i wychodzi na to, ze statystycznie ginie jedna osoba na 150 000 skokow. To i tak o wiele mniejsza szansa niz w wypadkach samochodowych, ale o wiele za duzo zebym sie dal kiedykolwiek namowic na cos takiego...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Res, tak statystycznie to wcale tak zle nie wyglada. Gorzej jednak jak ta statystyka uderza w konkretna rodzine, ale tak wlasnie jest ze statystykami;((
      Ja tez nie sadze, zebym sie zdecydowala na taka przygode, no moze jak bym miala 90 lat i uznala, ze czas odejsc a pociag nie nadchodzi;)

      Delete
  6. PS. Bedzie jakas relacja ze spotkania z Aneta?

    ReplyDelete
    Replies
    1. A wiesz, ze tego wlasnie nie uzgodnilysmy:)) Wiec musze zapytac o zgode. To wszystko sie odbylo troche na wariackich papierach, jak z reguly pierwszy raz. Ale beda nastepne:)))

      Delete
    2. A ja właśnie walnęłam u siebie relację bez zgody... Miałam jednak nadzieję, że mój punkt wyjścia Cię nie obrazi. Popatrz sobie i jak się nie zgadzasz to zdejmę. A Ty moja droga pisz, tylko bez danych osobistych ;).

      Delete
    3. Aneta, to co napisalas jest super:))) Co by mnie tam moglo obrazic? nie wiem, a poza tym to ja sie nie obrazam, szkoda energii, szkoda czasu:))
      Dobra, to ja tez pisze, a co???? :P

      Delete
  7. Też bym chciała tak umrzeć - raz, dwa i już. Ale jeszcze nie teraz, więc poczekam ze skokami.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadzam sie, jako sposob na "odejscie" to jest odpowiedni, ale ta pora... zdecydowanie za wczesnie;/

      Delete
  8. Mnie też by zatkało i to chyba na długo. Z jednej strony to dobrze, że odszedł nagle ale jednak zbyt wcześnie.Wprawdzie stare hinduskie przysłowie mówi,że najlepiej umrzeć młodym, zdrowym i bogatym, no ale chyba nie do końca.Kruche to nasze życie, oj kruche.
    Trzymaj się, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, tak wlasnie umarl, mlody, zdrowy i bogaty. Hinduskie przyslowie sie spelnilo.

      Delete
  9. Bardzo przykro,szkoda człowieka i jego rodziny :(
    A ten dziwny zbieg okoliczności zdniem ojca i ur.Jego Ojca,brzmi jak wypełniony misterny plan losu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dora, widocznie nie da sie uciec przed przeznaczeniem. My sobie tu glowkujemy jak i co, a tam gdzies i tak maja dla nas plan.

      Delete
  10. kilka lat temu mój mąż przechodząc obok kościoła zobaczył klepsydrę z imieniem i nazwiskiem swojego 40-letniego kolegi, z którym często współpracuje. O tym smutnym wydarzeniu zawiadamiała żona z dwoma synami. Wrócił do domu i niemal nie zasłabł, tak bardzo przeżywał śmierć kolegi. Na drugi dzień dzwoniła do niego jego żona w interesach. 'Mogłeś zapytać, czy możesz im w czymś pomóc'. 'No mogłem, ale szybko skończyła rozmowę, chyba bardzo rozpacza'. Pogrzeb, jak napisane było na klepsydrze, był poza miastem, mój mąż nie mógł w nim wziąć udziału.
    Któregoś dnia, po kilku tygodniach, wraca mąż cały rozpromieniony. 'Wiesz widziałem A.' 'Jak to? Przecież umarł.' Na szczęście nie umarł, mimo, że wszystko się 'zgadzało'.
    To może to nie on?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iva, to ON. Tym razem nie ma i nie bedzie zadnego niespodziewanego i szczesliwego zakonczenia. Byl tylko jeden David W. wlascicielem jednego z najwiekszych Real Estate na Manhattanie. Zreszta sa zdjecia w necie.
      Ech... szkoda czlowieka.
      Nie wyobrazam sobie jak sie jego zona czuje z tym wszystkim.

      Delete
    2. miałam nadzieję, ale jak zwykle...
      To zawsze jest tragedia.

      Delete
  11. Straszna tragedia, wspolczuje rodzinie. I tak zastanawiam sie, czy gdzies jest to wszystko zapisane kiedy odchodzimy z tego swiata.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, nie wiem, bo chyba nikt z nas nie wie. Ale mam wrazenie, ze wszystko co sie dzieje ma jakis sens, nawet wtedy gdy na pozor wydaje sie zupelnie bezsensowne.
      Czasem przekonujemy sie o tym po latach, ale przy glebszej analizie mozna dostrzec sens i cel takiego a nie innego przebiegu faktow i zdarzen.

      Delete
  12. Replies
    1. Jaskolko, mnie tez smutno caly dzien:( W sumie o niczym wiecej sie tu nie mowi w calym budynku.

      Delete
  13. śmierć nas zawsze zaskakuje :(
    Tragiczne są okoliczności tej śmierci - naprawdę współczuje wszystkim związanym z tą sytuacja ....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mada, wszystkie okolicznosci tej smierci to jak scenariusz a horroru.

      Delete
  14. To tylko pokazuje, jak kruche jest życie. Czasem, jak się z kimś poprztykam, to się boję, że coś się stanie i nie zdążymy się pogodzić. Okropne taką wiadomość dostać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kasiu, nie da sie uniknac poprztykania z kims, ale ZAWSZE powinno sie jak najszybciej dojsc do porozumienia. A juz na pewno ZAWSZE powinno sie mowic najblizszym "kocham cie" i to nie wazne, czy to ma "wage" czy nie w danym momencie i nie wazne czy jest "naduzywane". W przypadku smierci jedyne co pamietamy to wlasnie to ostatnie "kocham" i nic nie ma wiekszej wartosci.

      Delete
  15. Życie - wieczne ryzyko i niewiadoma, niby to wiemy, a jednak...A co dopiero takie wyczyny i różne sporty ekstremalne...brrr, ale ludzie( niektórzy ! ) to lubią...i trudno. A taka nagła wiadomość jest paraliżująca... faktycznie.

    Zaś z innej beczki- znów ten słynny ( nawet z wierszy i piosenek ) piękny MOST na zdjęciu u Ciebie. Jestem w ogóle miłośniczką mostów ( we Wrocławiu mamy dużo, a w moich stronach wcale...bo niby nad czym ?) , a w USA wiele pięknych ( nie znam z autopsji, oczywiście, szkoda )

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kwoko, wlasnie przed chwila jedna z moich mlodych (22lata) klientek przyznala mi sie, ze ona tez raz skoczyla. Razem z grupa przyjaciol jak dowiedzieli sie, ze dostali sie na studia. Co wazniejsze, jej rodzice o tym do dzis nie wiedza, a przed skokiem kazdy z ochotnikow byl nagrywany na tasme jak mowi, ze zdaje sobie sprawe z faktu, ze w przypadku smierci jego rodzina nie bedzie sadzic osrodka, ani roscic zadnych pretensji. No wydarlam morde na Danielle, bo zeby w tym momencie nie zrezygnowac, to trzeba miec naprawde narabane!!!
      No coz, ona ma 22 lata i zrobila to 2 lata temu.
      David mial 49 lat... nie wiem czy tez zostawil takie oswiadczenie...

      Most na zdjeciu, to Manhattan Bridge, jeszcze nie szlam nim, ale kiedys to pewnie zrobie. Tez lubie mosty:))

      Delete
  16. Jakiś czas temu miałam podobną sytuację, z tym że osoba popełniła samobójstwo. Nie znałam jej za dobrze, ale rozmawiałam z nią w sytuacji, gdy była mocno zestresowana i załamana. Na tydzień przed jej śmiercią. Po tej informacji przez cały dzień nie mogłam się otrząsnąć...

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO, wlasnie ta niemoznosc otrzasniecia sie towarzyszy mi dzis caly dzien. To wlasnie dzis jest dokladnie 3 tygodnie od czasu kiedy przyszedl tu do mnie do pracy zeby rozmawiac na temat przedluzenia kontraktu. Siedzial TU, obok mnie na lawie... tylko 3 tygodnie temu...

      Delete
  17. Przykra sprawa. Ja tez dziś dostałam podobną wiadomość...

    ReplyDelete
  18. Straszna sprawa, też dziś wiadomości poczytałam. W sumie głupia śmierć, może trzeba zostać wiernym samemu sobie, swoim zasadom. Swoją drogą często wyjątki od reguł ratują ludziom życie. Szkoda faceta, szkoda jego rodziny...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aneta, no glupia smierc. Z drugiej strony, czy smierc jest kiedykolwiek madra? Chyba nie.
      To fakt, prawdopodobnie nie powinno sie robic nic przeciw wlasnemu gut feeling, ale czy to uchroni przed smiercia?
      Nie wiem, czesto slyszy sie o przypadkach, kiedy ktos nie zdarzyl na pociag, ktory sie wlasnie rozbil i to uratowalo zycie. Czy gdyby David nie skoczyl to by zyl?
      Nie wiem, moze udlawilby sie w czasie przyjecia i zmarl zanim dojechalo pogotowie.
      Zycie jest naprawde nieprzewidywalne i moze dlatego tak ciekawe...

      Delete
    2. No masz!!! Tego byka juz dawno nie walnelam!!! A to chyba z podniecenia po przeczytaniu notki u Ciebie:)))
      Oczywiscie powinno byc "ZDAZYL" a nie "zdarzyl" jak napisalam. Wrrrrrrrrrrrrrrrr

      Delete
  19. PO jaka cholerę mu był ten skok? Jeśli chciał emocji, są inne sposoby. Szkoda zginąć tak głupio.

    ReplyDelete
  20. Śmierć rzadko w porę..jakie szczęście, gdy zostają dobre wspomnienia...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...