Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, June 12, 2012

O co chodzi?

1 czerwca dostalam email nastepujacej tresci, cytuje z wykresleniem danych osobwych autorki:

Dzień dobry



Nazywam się xxxxxx, od ponad 12 lat prowadzę z mężem Pogotowie
Rodzinne w Xxxxxxxx.(Przyjmujemy
do swojego domu maluszki porzucone przez
mamy w szpitalu i dzieci z interwencji
policyjnych, np z libacji alkoholowych, do czasu uregulowania
sytuacji prawnej- a później adopcji- nasza praca to 24 godziny bez urlopów) Wychowaliśmy już 81 maluszków, z różnymi,bardzo często dramatycznymi historiami(kazirodztwo
FAS,dzieci upośledzone, tragiczne historie porzucenia dzieci i wiele innych)
Pobyt u nas, chroni je przed domem dziecka i innymi placówkami publicznymi.
Chcieliśmy zwrócić się do Państwa z prośbą o wsparcie naszego Pogotowia i mamy
nadzieję, że znajdą się ludzie o wielkich sercach, ktorzy zechcą
wspomóc nasze dzieciaki.
zwracamy się z prośbą o używane ubranka i zabawki oraz inne artykuły dziecięce.
Czasem może nie ma komu oddać używanych rzeczy po dzieciach,
czy wnukach, a nam naprawdę bardzo się przydadzą i przyjmiemy je
z ogromną wdzięcznością. Może mają Państwo znajomych, którzy nie
mają co zrobić z ubrankami po dzieciach.
Dzieci jakie do nas trafiają, to chłopcy i dziewczynki w wieku
od kilku dni do 7 lat.( Obecnie mamy piątkę dzieciaczków)
Będziemy ogromnie wdzięczni, jeżeli zechcą Państwo podarować
nam używane ubranka,czy zabawki z których Państwa dzieci już wyrosły.
Przyjmiemy każdą formę pomocy.
Oczywiście dla potwierdzenia, mogę przesłać dokumenty potwierdzające
prowadzenia Pogotowia w moim domu.

Pozdrawiamy serdecznie
Nasze dane:
Pogotowie Rodzinne
Tu byly wpisane imiona i nazwisko
oraz adres panstwa XXX
tel. xxxxxxxxx
e-mail; xxxxxxxxxxxxxxxx

Tak sie zlozylo, ze przez dwa dni nie zagladalam do mojej skrzynki mailowej, ale 3 czerwca kiedy zobaczylam ten email to nawet mi bylo glupio o te dwa dni opoznienia i natychmiast odpisalam.
Oto tresc mojej odpowiedzi:

Pani xxxxxxx,



Jestem pod wrazeniem akcji jaka panstwo organizujecie dla dzieci.
Mieszkam jak (domyslam sie) pani sie zorientowala w NYC w USA, sama juz dawno nie mam dzieci wiec raczej nie bardzo moge pomoc w przeslaniu ubran. Jedyne co mi w tej chwili (na szybko) przychodzi do glowy, to moge zamiescic pani list na moim blogu, oczywiscie bez danych osobowych i tym sposobem moze znajdzie sie kilka (lub wiecej) osob, ktore beda mogly pomoc i mieszkaja na terenie Polski.
Ale do tego potrzebuje pani zgode na opublikowanie listu, wiec czekam na pani odpowiedz.
Osoby, ktore sie zglosza poprosze o napisanie do mnie prywatnie i wtedy dopiero podam dane Panstwa.
pozdrawiam serdecznie

Jak widzicie od czasu mojej odpowiedzi uplynal juz tydzien i nie dostalam zadnej korespondencji.
Nie wiem co o tym myslec, myslalam, ze sprawa jest ze tak powiem duzej wagi i jeszcze wiekszej potrzeby.
Zupelnie nie rozumiem o co chodzi? :(

73 comments:

  1. Troszke to dziwne, jak dla mnie. Moze licza na wsparcie finansowe?!
    Jestem bardzo ciekawa, czy odpisza na Twoj e-mail.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, ja zupelnie zglupialam, bo w sumie 10 dni od mojej dla tej osoby odpowiedzi to chyba wystarczajaco czasu, zeby napisac "tak pozwalam na publikacje".
      Nie potrzeba wiecej slow, bo przeciez sama zaznaczylam, ze nie bede publikowac danych osobowych tylko sama potrzebe.
      Nie wiem czy odpisza.

      Delete
  2. Powodów może być kilka:
    1. Nie mają czasu zagladać do skrzynki
    2. Dostają tyle korespondencji, że Twoja przepadła w spamie
    3. To ściema, szukają ubranek i zabawek na handel i upublicznienie danych ich przestraszyło ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, teoretycznie kazdy z wymienionych przez Ciebie powodow moze byc prawdziwy.
      Zupelnie nie wiem.

      Delete
  3. Hmmm.... a próbowałaś wrzucić w wyszukiwarki imię i nazwisko, bądź nazwę tego pogotowia?
    Jeśli jest zarejestrowane to powinny być o nim wzmianki.

    Wiesz, czasem maile lądują niechcący w "spamach"... różnie bywa...

    Pozdrawiam z deszczowych Gliwic.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ida, nie, nie wrzucalam, dopiero dzieki Tobie wpadlam na ten genialny pomysl. Jak widac bywam ciezko myslaca czesto.
      A wiec tak, jest takie pogotowie i nawet znalazlam wzmianke na forum Matek, oprocz tego znalazlam ten artykul, podaje link:

      http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:oGjFToyDHFQJ:www.archiwum.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-22706.html+pogotowie+rodzinne+ewa+guziak&cd=4&hl=pl&ct=clnk&gl=pl&source=www.google.pl

      Tylko nie moge zrozumiec dlaczego nie dostalam odpowiedzi??

      Delete
  4. Heh. Faktycznie wszystko, co powyżej możliwe.
    Dlatego... trzeba czekać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Malutka, pewnie tak, tylko cierpliwosc nie jest moja mocna strona:( Szczegolnie jesli chodzi o pomoc, to chcialabym juz, wiec wiesz jak to jest z czekaniem w takich przypadkach;/

      Delete
  5. Prawdę mówiąc nie słyszałam o rodzinnych pogotowiach opiekuńczych w Polsce... Rodzinne domy dziecka tak, ale pogotowie rodzinne to chyba jednak ściema. Ale myślę, że mając więcej danych łatwo to sprawdzić.

    ReplyDelete
  6. Wrzuciłam w google i jednak są w Polsce pogotowia rodzinne.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Krystynko, sa:) Ja tez ciemna masa nie wpadlam na to, zeby wrzucic w Google. Dopiero komentarz Idy (wyzej) mnie do tego naklonil i okazuje sie, ze tak to pogotowie nie tylko istnieje, ale nawet pisano o nim w Polityce i w miejscowym Kurierze Lubelskim.
      Slowem to nie jest sciema.
      Tylko nie rozumiem dlaczego ta pani nie odpisala:(

      Delete
  7. ja bym wysłała maila z zapytaniem do ośrodka pomocy społecznej w ich gminie. To mi wygląda na wyłudzanie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, nareszcie po komentarzu Idy (wyzej) wrzucilam informacje w Google i tak, to pogotowie istnieje. Wiec nie jest to sciema.
      Ciagle tylko nie rozumiem braku odpowiedzi na moja propozycje? przeciez wystarczylo napisac dwa slowa "zgadzam sie" i nic wiecej.

      Delete
  8. Poczekaj spokojnie na ich odzew lub sprawdz ich istnienie w wyszukiwarce Google.Może ich krzywdzę, ale popieram to co napisała Klarka.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, wlasnie sprawdzilam, niestety nie wpadlam na to sama, tylko dzieki Idzie. Ciezko mysle.
      Pogotowie istnieje, tylko dlaczego nikt nie odpowiedzial na moj mail? Tego moge sie nigdy nie dowiedziec, zobaczymy.
      Na pewno dam znac, jesli historia zatoczy nastepny krag.

      Delete
  9. Tak, rodzinne pogotowia istnieją. Bez wątpienia. Miałam przyjemność niedawno współpracować z kilkoma. Mozna takze bez problemu sprawdzić czy takie pogotowie istnieje (czy to nie naciągacze) i czy rzeczywiście potrzebują pomocy.
    Sam mail nie jest dla mnie żadnym dowodem, ale już potwierdzenie z pomocy społecznej o istnieniu i konkretnej sytuacji - już tak.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agula, poniewaz ja nie mam do czynienia z podobnymi sprawami i ten email to bylo cos co mi sie przytrafilo pierwszy raz to spokojnie odczekalam te 10 dni od czasu napisania mojej odpowiedzi. Ale wiesz na dluzej to juz mi braklo cierpliwosci;/
      Pogotowie faktycznie istnieje i nawet byla o nim wzmianka w Polityce, ale nie mam do niej dostepu bo przeciez nie wykupie teraz tymczasowego dostepu do archiwum (za zlotowke) tylko po to zeby przeczytac calosc artykulu. No i Kurier Lubelski tez o nich pisal, wiec nie jest to sciema.
      Tylko co dalej?
      Ciagle nie wiem.

      Delete
  10. Więcej nic nie dodam ponad to co wszyscy napisali - sprawdź po prostu.
    Faktycznie czasami dzieje się tak, że poczta uznaje coś za spam, bo ma taki kaprys. I wszystko zależy od ustawień, jednym się do spam,u przenosi, drugim od razu kasuje. A może faktycznie się wystraszyli - jeżeli nie działają legalnie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmijo, dzialaja legalnie, bo dzieki podpowiedziom w komentarzach juz sprawdzilam. Ja akurat na tej skrzynce nie mam zadnych filtrow, bo jest to skrzynka zalozona tylko na potrzeby bloga, a wiec mi nie zalezy. Przychodzi do niej wszystko, ten pierwszy mail tez przyszedl.
      Nawet teraz jak juz wiem, ze Pogotowie istnieje to i tak niewiele rozmumiem;/

      Delete
  11. Star, to tekst żywcem wysłany do Ciebie:
    http://www.pomocwiecej.pl/pogotowie_rodzinne.html

    ReplyDelete
  12. Tak więc jeśli dane takie same, to wygląda na to, że tu nie ma ściemy. Jedyne dziwne to to, że skoro są w fundacji to dlaczego szukają pomocy indywidualnie (z reguły w imieniu konkretnych ludzi robi to fundacja, pod swoim szyldem) oraz na tej stronie jest podane konto bankowe i nie prosi się o wsparcie w postaci ubrań czy innych przedmiotów, ale wpłaty. Ludzie prowadzący pogotowia rodzinne (to nie to samo co rodziny zastępcze, ale zasady przyznawania im pieniędzy takie same) otrzymują na każde dziecko pieniądze. Z tego co poczytałam starcza to na utrzymanie, ale na pewno nie daje komfortu. Prowadzący pogotowie rodzinne musi mieć stały dochód, dostaje wynagrodzenie oraz pieniądze na każde dziecko. Wysokość tych kwot zależy od tego, jakimi sumami na pomoc społeczną dysponuje gmina (samorząd)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, ponizej opublikowalam mail od pani Anny, ktora chciala napisac komentarz tutaj ale sie nie udalo, wiec napisala do mnie. Jej email wiele wyjasnia i potwierdza to co Ty piszesz. Pogotowie jest tez w fundacji.
      To wszystko jest mimo, ze legalne to troche dziwne.

      Delete
    2. Ano dziwne. To co pisze Anna idealnie pokrywa się z tym co czytałam na forach ludzi, którzy prowadzą pogotowia rodzinne czy opiekuńcze. Oni tam nie wymieniają się uwagami skąd wziąć np ubranka czy zabawki. Proszą się wzajemnie o informacje dotyczące np dodatków pielęgnacyjnych, gdy trafi do nich dziecko niepełnosprawne, wymieniają się uwagami typu: spóźnili się z zasiłkiem z naszego MOPS i czy mi się należą odsetki itp.
      Wiesz, łatwo gadaniem kogoś skrzywdzić i zwyczajnie boję się nazywać to, co mi chodzi po głowie. Szczególnie po liście i wyjaśnieniach Anny.....więc już się zamknę. Szczególnie, że ciuszków dziecięcych nie masz...

      Delete
    3. Dokladnie takie same mysli mi chodza po glowie. Teoretycznie ciuszkow nie mam, ale mam dobrze ubrana wnuczke, ktorej zdjecia pokazuje od czasu do czasu.
      Jak juz wrzucilam te fundacje w google to sie okazuje, ze kilka lat temu byla na jednym forum zorganizowana zbiorka drobnych funduszy na zakup gier dla tego wlasnie pogotowia. A ze ludzie na forum maja dobre serca i zebrali wiecej pieniedzy niz kosztowaly gry, to kupili wiecej, a pani ktora prowadzi TO wlasnie pogotowie ponoc przekazala pozostale gry innym jednostkom pogotowia rodzinnego.
      Troche dziwne, ze nie przekazala darczyncom adresow tych pozostalych jednostek... no ale, naprawde staram sie nie sadzic.
      Bylo tez inne forum Matek, ktore rowniez pomagaly...
      NO i nie zapominajmy, ze Pogotowie jest tez wspierane przez fundacje...
      Mam wrazenie, ze to bardzo obrotni ludzie prowadza to pogotowie rodzinne.

      Delete
    4. Cieszę się, że to nie tylko ja taka podejrzliwa jestem ;-)))
      Interesowałoby mnie czy ta pani napisała też do innych bloggerów i czy są ludzie, którzy bez wątpliwości pomogli.
      Ciekawe czy będzi dalszy ciąg...

      Delete
    5. No i kurcze jeszcze coś w tym dziwne jest: na stronie fundacji ktoś napisał tekst. Dlaczego w liście do Ciebie, pisanym przez panią Ewę Guziak, żywcem zostały użyte identyczne słowa, wyrażenia i jest taki sam szyk. Tyle, że tekst do Ciebie jest bardziej rozbudowany.

      Delete
    6. Tu http://www.biznesmamy.pl/viewtopic.php?f=23&t=1091 jest list o identycznej treści, jak do Ciebie, tylko, że sprzed roku.
      Na to pewnie już sama trafiłaś http://www.polskieradionyc.com/?p=3005
      Albo tu http://www.echochrystusakrola.info/index.php/dzienniczek-2012/169-pogotowie-rodzinne
      Kolejna organizacja polonijna http://www.2b.nepco.org.uk/blog/175/uzywane-ubranka-zabawki-artykuy-higieniczne-dla-pogotowia-rodzinnego-w-lublinie
      Słuchaj, co oni robią z taką ilością darów i na pewno pieniędzy skoro na raz mają 3-5 dzieci?

      Delete
    7. Dobra, jestem odrażająca, brudna, zła.... taki film kiedyś był;-))) Ale jak coś mi nie daje spokoju to ryje. A to efekt: pan Krzysztof prowadzi firmę Agol, która w jako główną działalność ma zgłoszone: Działalność agentów specjalizujących się w sprzedaży pozostałych określonych towarów
      Co by nie było, że jestem gołosłowna: http://swietnafirma.pl/nFirma.aspx?id=771363&s=g46om72b&n=guziak-krzysztof-agol&miasto=--lublin

      Delete
    8. Zante, dzieki za poswiecenie czasu i odszukanie tych wszystkich stron. Ja znalazlam jeszcze forum gier, gdzie rowniez zbierano po 10zl na prezenty gwiazdkowe dla dzieci z tego pogotowia.
      Nie podoba mi sie to.
      Widac, ze ci ludzie maja leb do interesow, ciekawa jestem jak na tym wychodza te dzieci, bo skoro pomoc glownie nadciaga od Polakow mieszkajacych za granica, to w sumie nikt nie ma mozliwosci sprawdzic, ile tych dzieci jest i czy maja chociaz do jesc.
      Szlag by to trafil, nic dziwnego, ze nie odpisali.
      Cos mi sie wydaje, ze jak nie lubie takich akcji tak tym razem zrobie co nizej radzi Czarownica.

      Delete
    9. Star, zajrzyj na swoją pocztę. Już nie chciałam tu lać oliwy do ognia

      Delete
    10. Widzialam, odpowiem jak wroce do domu, bo ja ciagle w pracy

      Delete
    11. Znów zapomniałam o tych 6 godzinach różnicy ;-)))))))))))))

      Delete
  13. Chyba faktycznie warto sprawdzić, bo jesli rzeczywiście potrzebuja pomocy, to szkoda by było to zlekcewazyć.

    Pozdrawiam cieplutko

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gosiu, wlasnie dlatego, ze nie chce lekcewazyc to napisalam tutaj, bo co wiecej glow to nie jeden polglowek;)
      A pogotowie istnieje naprawde, juz sprawdzilam dzieki podpowiedziom w komentarzach. Nawet wyzej (w komentarzu) podalam link do artykulu z Kuriera Lubelskiego.

      Delete
  14. czy to nie chodzi o >>> RPOI Agi Szynalskiej?
    Po nr KRS dotarłam do >>> Stowarzyszenie Salutaris i tam jako podopieczna widnieje Agnieszka Szynalska (RPO). Z tego wynika, że to nie jest lipa, oczywiście pod warunkiem, że od niej był mail do Ciebie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, to nie jst RPOI pani Agi Szynalskiej, wyzej podalam link (w komentarzu) do artykulu z Kuriera Lubelskiego wlasnie o tym pogotowiu.

      A do Ciebie prosba, czy moglabys tak ladnie (jak to zawsze robisz) podac u siebie instrukcje do wklejania aktywnych linkow w komentarzach? Nawet juz dygnelam ladnie piszac te prosbe:)

      Delete
    2. nie zawsze mam czas prześledzić komentarze:) Pogotowie Rodzinne
      Ewy i Krzysztofa Guziak 20-448 Lublin Ul. Sierpińskiego 55 istnieje jak wynika z MOPR w Lublinie (także z artykułu w Dzienniku Lubelskim, Polityce), ale przyznam, że sposób pozyskiwania pomocy budzi wg mnie pewne obawy. Myślę, że ktoś decyduje się na pomoc powinien wykonać kilka telefonów do lokalnych instytucji.
      Co do linków, oczywiście napiszę u siebie jak to robić:)

      Delete
    3. Iva Pas-> no nie bądź taka i napisz tutaj jak to się robi...bardzo plissssssssssss ;-)))))

      Delete
    4. Iva Pas-> możesz dać link do konkretnej podstrony na stronie MOPR w Lublinie, gdzie jest wpisane to konkretne Pogotowie Rodzinne? Przeryłam całą stronę i za Chiny nie mogę znaleźć

      Delete
    5. Zente, jak wynika z mapki działania MOPRu lubelskiego na ul. Sierpińskiego, gdzie działa ta kobieta, za pomoc odpowiada Sekcja Pracy Socjalnej Nr 17 - Róży Wiatrów 1. TUTAJ są na nich namiary i jeśli ktoś chce pomóc powinien wg mnie zasięgnąć opinii pod podanym tam telefonem. Jeśli to nie ta Sekcja na pewno tam udzielą informacji.
      Co do kodów HTML - serdecznie zapraszam do mojego POSTA poświęconego temu tematowi:)

      Delete
  15. Ja niestety zawsze bardzo ostrożnie podchodzę do takich inicjatyw (szczególnie przesyłanych drogą mailową). Jest tyle sprawdzonych, polecacanych przez innych organizacji, że wolę tam dawać pieniądze i rzeczy, niż wspierać naciągaczy (choć akurat w tym przypadku wcale tak być nie musi).
    Zastanawia mnie jednak, czy nie ma innych sposobów na szukanie darczyńców niż pisanie maili do prywatnych osób ???

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fidrygauko, ja tez jestem ostrozna, dlatego czekalam cierpliwie te 10 dni na odpowiedz, a jak sie nie doczekalam to postanowilam o calej sprawie napisac.
      Wiesz jak czlowiek nie mieszka w kraju od ponad cwierc wieku to i nie ma pojecia jak tam rozne organizacje dzialaja.
      I tez mnie ten prywatny email zaskoczyl, tym bardziej, ze jest to skrzynka zalozona tylko na potrzeby bloga, a wiec ktos musial ten adres znalezc tutaj.

      Delete
  16. napiszę jeszcze raz bo mi to nie daje spokoju - zante dobrze pisze - te instytucje są monitorowane i to ze wszystkich stron, bo lokalne społeczeństwo też patrzy na ręce, czy się przypadkiem nie "dorabiają", ale może być i tak, że ktoś w imieniu tych ludzi bez ich wiedzy rozsyła te apele myśląc,że robi dobry uczynek. Ponad to przechodzą różne szkolenia i pewnie wiedzą, że prowadzenie indywidualnych zbiórek jest nielegalne.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, widze, ze reagujemy podobnie, bo mnie ta sprawa nie daje spokoju juz od 10 dni, czyli kiedy wyslalam odpowiedz na ten email.
      Jak ktos potrzebuje pomocy to staram sie nie pozostawiac takiego apelu bez odpowiedzi i myslalam, ze bedzie reakcja na moj mail. Nie doczekalam sie, wiec postanowilam napisac tutaj, bo dla mnie to pierwszy taki przypadek, ale pomyslalam, ze moze ktos z czytelnikow sie z czyms podobnym spotkal i wspolnie cos wymyslimy:)
      Wiemy juz, ze pogotowie istnieje, wiemy rowniez, ze jest zarejestrowane w fundacji.
      Dlaczego i kto rozsyla apele do prywatnych osob?
      Tego ciagle nie wiemy i mozemy nigdy nie wiedziec.

      Delete
  17. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze... zazwyczaj;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, zazwyczaj. Masz racje, chciaz i tak nie rozumiem calej tej historii.

      Delete
  18. Zanim odpowiem na komentarze, to wlasnie sprawdzilam poczte i dostalam tam maila tej tresci:

    Próbowałam zamieścić komentarz pod postem, ale zwyczajnie chyba tego nie potrafię u Ciebie zrobić. Ponieważ jednak zaczerpnęłam informacji od mojej siostry i napisałam ten komentarz, to przesyłam za pośrednictwem maila. Jeśli będziesz chciała, umieść go w komentarzach.

    No więc mam informacje z pierwszej ręki, czyli od mojej siostry osobistej, która przez wiele lat prowadziła pogotowie rodzinne a teraz jest dalej w temacie. No więc ona twierdzi, że po pierwsze w pogotowiu rodzinnym może być troje dzieci, jeśli jest więcej może to wynikać wyłącznie z niemożliwości rozdzielenia rodzeństwa lub innej bardzo trudnej sytuacji w powiecie, ale generalnie nie powinno się zdarzyć. I jeśli taka sytuacja się powtarza, to świadczy o złym nadzorze PCPR.
    Po drugie rodzice z pogotowia na każde dziecko małe czy duże dostają po 1000 zł i pensje dla siebie (w okolicach 2000 zł) i choć nie są to może kwoty powalające, to moja siostrzyczka twierdzi, że jest to absolutnie wystarczające, by dzieci były dobrze ubrane i miały co jeść. Na marginesie dzieci przebywające u mojej siostry zawsze były ubrane lepiej od moich dzieci - bardzo o to dbała!.Tak więc moja siostrzyczka twierdzi, że takie rodziny przynoszą jedynie wstyd takim organizacjom jak pogotowie rodzinne i natychmiast powinno się nimi zająć Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, bo ono sprawuje nadzór i kontroluje takie rodziny. Gdybyście słyszały jej oburzenie w głosie, jak do niej zadzwoniłam!
    Od siebie mogę dodać, że ja obserwując wieloletnią pracę mojej siostry i jej męża i zawsze, ale to zawsze byłam pod wrażeniem! Jest to praca 24h/dobę i jest bardzo wymagająca! Teraz moja siostrzyczka podjęła jeszcze większe wyzwanie, bo ma rodzinę specjalistyczną, zajmującą się dziećmi "po przejściach", które są kierowane do rodzin jeśli istnieje jakakolwiek szansa na ich powrót do społeczeństwa. Naprawdę jest to najtrudniejsze zadanie mojej siostry a miała u siebie już i rodzinę zastępczą i pogotowie rodzinne i rodzinny dom dziecka! Nie pamiętam jednak, żeby kiedykolwiek moja siostra lub ktoś z jej znajomych zaangażowanych w pomoc dzieciom prosił o pomoc w postaci ubrań. Angażowaliśmy się za to w pomoc przeważnie finansową, ale kiedy to dotyczyło edukacji. Czasami potrzebne są jakieś korepetycje, czy nauka języka, a na to nie zawsze starczało - dotyczyło to jednak rodzinnego domu dziecka, czyli domu, w którym dziecko było już na stałe, do ukończenia pełnoletności i zawsze była to pomoc celowa na konkretne dziecko, na konkretną rzecz. W rodzinnych domach pieniądze też były zdecydowanie mniejsze (nie znam aktualnych kwot). W pogotowiu rodzinnym dziecko przebywa tylko czasowo przeważnie do czasu uregulowania prawnego statusu dziecka.

    podpisano: Anna

    Jestem bardzo wdzieczna pani Annie za ten email, bo on chyba wyjasnia sprawe w dostateczny sposob.

    ReplyDelete
  19. aż słów brak - czy ktoś chciał ci naciągnąć? Nie trzyma się to kupy, bez sensu. Albo jacyś desperaci...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, tez nie wiem. Wiele pytan a odpowiedzi ciagle na zasadzie gdybania;/

      Delete
  20. Dla mnie to temat z kosmosu, bo w kraju nie mieszkam od dawna i nie mialam pojecia o takich akcjach charytatywnych. Czytajac blogi mozna sie wiele dowiedziec;) Ciekawi mnie tylko skad ta pani miala Twoj adres mailowy?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, dla mnie to taki sam kosmos, za 3 miesiace stuknie mi 28 lat zycia w Ameryce, to co ja moge wiedziec?
      Adres mailowy jest tylko na blogu, bo skrzynka zostala utworzona tylko na potrzeby bloga, a wiec musiala go wziac stad lub ktos jej podal.

      Delete
  21. Jesli to rzeczywiscie proba wyludzenia, to powinno sie powiadomic lokalny PCPR - namiary mozna znalezc w internecie. Przeslalabym im po prostu tego oryginalnego maila do wiadomosci, w koncu nie monitoruja internetu 24h na dobe w poszukiwaniu wiadomosci o podleglych im placowkach.
    I - zeby nie bylo watpliwosci - nie, zeby przylozyc prowadzacym to pogotowie. Ale dla tzw. dobra dzieci - jesli komus nie wystarcza srodkow na utrzymanie pogotowia, to moze sa tam i inne problemy?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, nie wiem czy czytalas wyzej komentarze Zante, ale ona znalazla linki do artykulow z gazet i radia polonijnego. Ci ludzie faktycznie oglaszaja gdzie sie da i prawdopodobnie zeruja na dobrych sercach ofiarodawcow.
      Tak naprawde to zaczynam sie gotowac i chyba zrobie jak radzisz, bo to skandal, zeby z takich akcji rozkrecac biznes.
      Moze faktycznie warto zeby kots sie zainteresowal w jakich warunkach zyja te dzieci.

      Delete
  22. Dziwi mnie to, że Pani wysyłajac maila do Ciebie z prośbą tak długo zwleka z wyrażeniem zgody ? może nie ma czasu na zaglądanie do poczty,ale skoro już maila do Ciebie wysłała to przecież zależy jej na pomocy i wtedy pocztę powinna sprawdzać. Nie chcę nikogo oceniać, ale trochę to podejrzane...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kachna, z tego co wyszukala Zante, to ta sprawa zaczyna mi wyraznie smierdziec. Nie mozna robic pieniedzy na biednych dzieciach. Zobacz nasza Beata prowadzi rodzine zastepcza, czy ona kiedys prosila o pomoc?
      Nie, a warunki ma prawdopodobnie takie same i dzieci glownie autystyczne.

      Delete
    2. myślę, że to jest inny charakter działalności, ale napisałam wyżej, że lepiej zadzwonić, a może maila napisać do MOPSu, bo łatwo kogoś skrzywdzić domysłami.

      Delete
    3. Napisz, Marlo, e-mail: filia5@mopr.lublin.eu:) Wszystko stanie się jasne:)

      Delete
    4. Ivo, nie bede nigdzie dzwonic, bo niby po co mi taki koszt, ale moze jutro, bo bede miala wolne, napisze do tego MOPR.
      Nie wiem co Ci ludzie robia, nie chce oskarzac bezpodstawnie, ale wiesz jak mysle o rodzinach, ktore bez zadnej pomocy wychowuja swoich wlasnych 3 czy 4 dzieci w warunkach gdzie ledwie wiaza koniec z koncem, to jest to zupelnie nie fair, ze ci panstwo korzystaja z pomocy gdzie sie tylko da.
      Naleza do fundacji, wspolnie znalezlismy juz dwa fora gdzie byla zorganizowana zbiorka dla nich, Polskie Radio w NYC, jakas inna organizacja Polonijna.
      Cos mi tu wyraznie nie gra, niestety, zwlaszcza biorac pod uwage mail, kotry opublikowalam wyzej w komentarzach od pani Anny, ktorej siostra prowadzi wlasnie identyczna dzialalnosc.

      Delete
    5. dlatego ostrożności nigdy za wiele, jak napisałam wcześniej - pozyskiwanie w taki sposób pomocy we mnie wzbudza obawy - i w Tobie także.

      Delete
  23. Dziwne to wszystko i podejrzane, a może ten mail trafił do Ciebie przez pomyłkę?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, przepraszam, przez jaka pomylke? To nie jest list z naglowkiem Wujku Bodganie, czy Ciociu Malgosiu, bo w takim przypadku to bylaby faktycznie pomylka.
      A TEN list bez wzgledu na to gdzie trafi to nigdy nie jest pomylka.

      Delete
  24. Hm.... mieszkasz w Stanach... do Ciebie pisano na adres z bloga. Ktoś chciał wyłudzić ciuszki, żeby potem sprzedać w szmateksie- amerykańskie pewnie więcej by kosztowały. Miałam studentkę, która prowadziła miała rodzinę zastępcza dla czwórki dzieci. Zawsze mówiła, że pieniądze nie są problemem (piszesz o ich kwocie wyżej), problemem były różne sytuacje wychowawcze powodowane przeszłością i przeżyciami dzieci.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, po tych wszystkich googlach itp. sprawa zaczyna naprawde smierdziec. Nie lubie oskarzac bezpodstawnie, ale wyglada na to, ze Ci ludzie biora pomoc skad tylko sie da. Ja co prawda mialam tylko jedno dziecko, ale ludzie maja wiecej i jakos sobie radza, a tu TYLE pomocy???
      Nie podoba mi sie to.

      Delete
  25. No właśnie, trochę to dziwnie wygląda... Ale ludzie kreatywni są, to i coś takiego mogli wymyślić na jakieś swoje pokrętne potrzeby... Choć z drugiej strony nie ma co oceniać, bo poza tym, że Pani nie odpowiedziała, to nic więcej nie wiemy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, nie odpowiedziala i NIE odpowie, bo tej pani nie zalezy na korespondencji ze mna czy w ogole z kimkolwiek. Korespondencja im nic nie daje, Zobacz sobie te wszystkie strony, do ktorych linki podaje wyzej Zante, tam wszedzie plynie pomoc. To jest interes, a nie bedzie sie baba bawic w durna korespondencje z jakas tam stardust.

      Delete
  26. W sumie to moze byc wszystko to wyzej wymienione.
    Tylko mniue tez zaczelo zastanawiac to co Ciebie Star,bo w koncu jesli ktos chce naprawde ze szczerego serca pomagac to nawet upublicznienie imienia i nazwiska to nie jest jakas wielka mecyja,bo to ani pin do karty ani haslo do niewiadomo czego.
    Wniosek chyba prosty jak komus zalezy na pomocy innym to szuka wszedzie wsparcia.
    Swoja droga ,czesto przez nieuczciwych traca naprawde potrzebujacy,to mnie boli.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, nie bede sie powtarzac, bo mnie szlag trafia a i klientka zaraz przychodzi. Patrz wyzej, odpowiedz dla Zolwicy:)

      Delete
  27. Nie chcialabym kogos osadzac, ale od poczatku wydawalo mi sie, ze to jakas sciema. Ktos chcial sobie zagrac na twoich uczuciach, a jak wiadomo, Ty serce masz dobre, wiec moze akurat puscilabys tekst w swiat z nr. konta np. adresem itp. (jedni wysylaja ciuszki, a inni kase) i korzysci takie, ze hej!
    Ludzie czytaja blogi z roznych powodow, a Ty na brak komentujacych nie mozesz narzekac, wiec bardzo mozliwe, ze ktos chcial na tobie zarobic.
    Ja na moj e-mail podany na blogu czasami dostaje takie listy, ze szok.
    Ale to juz inna historia, chyba napisze post na ten temat.

    Wiadomo, ze sa potrzebujacy, bo sa!
    Zazwyczaj jednak ci co najbardziej potrzebuja, wstydza sie prosic o pomoc, a szkoda.
    Nie wiem czy pamietasz jak prosilam o pomoc finansowa dla Ewy, jest to dziewczyna ktora jest sparalizowana i jezdzi na rowerze (jej blog jest w moich zakladkach). Ewa nie poddala sie, bierze udzial w zawodach kolarskich, rower to jej pasja i takim ludziom zawsze chetnie pomagam.
    Jesli ktos prosi o pomoc, to tak jak Ty, chetnie chce pomoc - ale musze wiedziec o co chodzi:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, w sumie nie moge narzekac, jakos nie dostaje zwariowanych listow. Owszem kiedys mialam, ale to bylo jeszcze w czasach kiedy mialam blogowa poczte na WP. Teraz jest spokoj i nagle ten list.
      Tez lubie sprawdzic co jest grane, w koncu nie jestem idiotka, no moze troche jestem, ale nie tak do oporu:)))
      A wiesz, ze nie pamietam tej historii z Ewa, ale zerkne u Ciebie pozniej.
      Tak naprawde to ja tez bym chciala, zeby mi ktos pomogl, dlaczego nie? Dziwne tylko, ze jak ja mam problem to nie moge liczyc zupelnie na nikogo;/
      Wot taka zyznia:)))

      Delete
  28. Mysleli, ze poprosza o ciuszki a dostana kase. Mam nadzieje, ze sie myle, ale ludzie cyniczni sa.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evita, jak juz sie rozpedzilam i zaczelam grzebac, to nawet znalazlam jedna forme tego samego listu z tym, ze rowniez zawierajaca prosbe, zeby moze ktos zafundowal im kilka dni wakacji.
      Tak to ja tez chce, czy ktos mi moze zafundowac wakacje? Nie bede wybredna, ale chetnie przyjme 2 tygodnie w Tajlandii:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...