Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, June 23, 2012

Okrutna rzeczywistosc;/

Ja pierdykam!!!
Na jaki gwizdek bylo mi zakladac ten pizdryk do mierzenia odleglosci?
Do tej pory zylam w slodkiej nieswiadomosci, myslalam, ze pokonuje dziennie odleglosc ok. 12-14 km, a tu dupa blada. Pizdryk wykazal, ze nawet do 10 km mi troche brakuje:((
Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr...............
Nie lubie pizdryka!!!
Namowilam Wspanialego na wieczorna przejazdzke ta sama trasa co ja juz od tygodnia jezdze i tak wyszlo.
Malo tego, to mi jeszcze wyszlo, ze spalilam tylko 200 kalorii.
To jest wielce niesprawiedliwe, napierdoli sie czlowiek az sie pot po dupie leje, a tu 200 kalorii.
Wspanialy twierdzi, ze na pewno spalam wiecej, bo ten pomiar jest niedokladny, bo nie wprowadzilismy moich dokladnych danych.
Niby tak, ale on tak twierdzi, bo mnie namowil na margarite, a to pewnie ma ze 400 kalorii.
Ale chuj tam, z rozpaczy wypilam.
Jedyny pozytek z calej tej wycieczki to fakt, ze udalo mi sie zrobic kilka zdjec, ale tez nie duzo, bo nie czekalismy az slonce zejdzie nizej, bo komary zaczely mnie atakowac i trzeba bylo wracac.
W ogole to nie oplaca sie jezdzic do parku w weekend o tej porze, bo tlumy ludzi z bachorami, ktore sie kreca, skacza, biegaja. Ja rozumiem, ale nigdy nie wiadomo kiedy takie male cos czlowiekowi wskoczy pod rower, a i sami dorosli tez laza jak w letargu.
Wole zdecydowanie jezdzic rano, tylko teraz majac swiadomosc odleglosci musze cos wykombinowac, zeby sobie te trase wydluzyc, bo przeciez musze chociaz do tych 10 km dociagnac.
No nic, na pocieszenie musze sobie przypomniec, ze dopiero dwa tygodnie temu siadlam na rower pierwszy raz po 42 latach, a to tez trzeba brac pod uwage.
O!!!
Juz mi lepiej:))
To pokaze te zdjecia co to je cyknelam, a co?
To tytulowe tez jest z wieczornej wycieczki.








Ide spac, bo planuje wstac o 4:30 zeby wyruszyc z domu o 5tej.

PS.
Wiem, ze pisze ostatnio duzo, ale duzo sie dzieje i oprocz tego mam tajemniczy plan do wykonania:))
Jak przyjdzie odpowiedni czas, to tajemnica zostanie ujawniona;)))

29 comments:

  1. u mnie 5.25 to Ty już pewnie śmigasz na rowerze. Jakoś tak spać dzisiaj nie mogę mimo niedzieli, ale na rower to bym chyba tez jeszcze nie chciała wsiąść!
    lekkiego pedałowania:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mado skarbie, jak u Ciebie jest 5:35 to u mnie dopiero 23:35 wieczorem poprzedniego dnia. Ja jestem czasowo 6 godzin pozniej za Wami. A wyjechalam jednak o 5:30 bo zanim sie wyrychtowalam, to mi sie troche zeszlo, no i Wspanialy mnie zrobil w lolo i nastawil budzik na 5ta:))

      Delete
    2. hmmm:))) o tak wczesnej porze to trudno było mi pamiętać o różnicy czasu:P Pisałam to chyba w "pół śnie", bo dasz wiarę, że po krótkiej wędrowce po necie jeszcze przysnęłam i obudziłam się po 11-tej !!! cos się dzieje, tylko jeszcze nie wiem CO!:)

      Delete
    3. Mado, ja mysle, ze jakos tak ogolnie ja bardziej pamietam o tej roznicy czasu niz Wy tam w Polsce. No bo w koncu to ja jestem "gdzies";)))
      A takie budzenie i przysypianie to normalka, ja wstaje wczesnie, ale zawsze w ciagu dnia ucinam sobie drzemke, nawet w pracy;)))
      Nie dociekaj co sie dzieje;) Ja sobie wytlumaczylam, ze czlowiek powinien spac wtedy kiedy mu sie chce i tego sie trzymam:)))

      Delete
  2. Pizdryk skłoni Cię za to do zastąpienia swojej stałej trasy taką która spali więcej kalorii. Stopniowe utrudnienia (wydłużanie km) spowoduje, że elegancko poprawisz sobie formę. O to w tym właśnie chodzi :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wilczyco, oczywiscie masz racje:))) Juz dzis podjelam wojne z pizdrykiem i zrobilam prawie 13 km. Nie bedzie pizdryk plul mi w twarz:))))

      Delete
  3. Ty niecierpliwcu! ;-) Dopiero siadła na rower i już jej się marzy 100 km w jedną przejażdżkę ;-)
    Myślę, że już niedługo będziesz takie 12 km wycieczki robiła a na razie po prostu się rozkręcasz :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jana, no jestem niecierpliwa, zawsze wszyscy mowili, ze jak cos chce to na przedwczoraj:)) Dzis juz zaliczylam prawie 13 km.!!!! Nie jest to nowa trasa, ale pasaz nad rzeka przejechalam dwa razy (czyli w sumie 4) zamiast normalnie w te i z powrotem.

      Delete
  4. Star, czy Ty założyłaś,że chcesz mieć olimpijską formę, czy jeździsz dla przyjemności? Oczywiście będzie i kondycja i figura, ale z czasem! Jaka jesteś niecierpliwa!!Ale i tak Cię podziwiam, w życiu nie wstawałabym o tak szaleńczej porze,żeby pojeździć!!
    Cieszę się,że mogę pooglądać super zdjęcia - zazdroszczę widoków!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, olimpijska forme moze nie, ale mnie wkurwilo, ze tak zle ocenilam te moja trase:))) Dzis sie spielam i nastukalam prawie 13 km.!!!

      Delete
  5. Zaskakujesz mnie na każdym kroku:).
    Wstać o 4.30, żeby wyruszyć na przejażdżkę rowerową o 5??
    To się nazywa zacięcie sportowca!:)
    Tak trzymaj Kochana! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ida, wstalam w sumie o 5tej, bo mnie Wspanialy oszukal i nastawil budzik na 5ta, chyba przyznam mu racje, bo to bylo tak w sam raz;) Ale ja zawsze jak juz mialam robic jakis wysilek fizyczny to tylko rano.

      Delete
  6. Uff! Jak zobaczyłam u siebie na blogu w zakładkach tytuł tego posta, to myślałam, że coś się stało... a to "tylko" pizdryk!!:-P Star, Ty cholero jedna, 200 kalorii to bardzo dużo, wiesz, ile czasu musiałabyś machać odkurzaczem, żeby to spalić??? [Ja też nie wiem, ale pewnie dużo] Dajesz radę, kobieto, i tego się trzymaj! Aha, drinki to samo zdrowie, są wręcz niezbędne do zachowania kondycji!;-P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, przepraszam:( Faktycznie zbyt alarmowy ten tytul byl, no ale dla mnie rozczarowanie pizdrykiem bylo chwilowa tragedia;)) Machanie odkurzaczem nie wchodzi w rachube:P
      Dzis spalilam 250 kalorii, ale i tak sie czuje troche oszukana;P

      Delete
  7. Star,ależ liczy się frajda,ruch, satysfakcja,ze po tylu latach..same plusy i radość , nie patrz na licznik za często albo pizgnij go w kąt.

    ( podobnie mam z wagą, co patrzę tez franca pokazuje nie to co chciałabym zobaczyć)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dora, no niby tak frajda, ruch, satysfakcja... ja to wszystko wiem, ale czasem bywam malo racjonalna:))

      Delete
  8. to prawda i mnie wydaje się, ze przejechałam ho-ho i spaliłam kalorii też ho-ho, a tymczasem, ledwie te 150 lub 200;(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, no czlowiek ma chyba naturalna tendecje przeceniania swojego wysilku:)) Mnie dodatkowo zawsze gubi ocenianie odleglosci bo sie gubie w tych milach i kilometrach, w sumie ani jednego ani drugiego nie potrafie ocenic;)))

      Delete
  9. Replies
    1. Aniu, bedzie pewnie zdjec tego parku do znudzenia, ale lubie tak przystanac i cyknac jak mi sie na czyms wzrok zatrzyma;))

      Delete
  10. Rower nie jest dobra metoda na odchudzanie, właśnie ze względu na to jak mało się spala w czasie jazdy. Ale dobrze działa na kondycję i ogólna sprawność, więc kontynuuj dla zdrowotnosci i przyjemności :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, wiem, ze rower to nie to, bo sie juz o tym przekonalam jeszcze jak bywalam czasem w Gym;)) Ale ja ostatnio schudlam 20 funtow i teraz trzeba to jakos zebrac do kupy, bo sie zaczyna rozlewac;)))
      I masz racje, w tym wieku chodzi glownie o poprawe kondycji i zdrowia.

      Delete
  11. Piekne zdjecia,te z mostem jest super.Wogole zawsze masz piekne zdjecia w naglowku bloga,ktore sie zmieniaja.
    Nie rezygnuj z roweru,chociaz wydaje ci sie ze malo kalorii spalilas,poprawi ogolnie kondycje.Czasem nawet po intensywnym wysilku,czy to na rowerze ,czy na silowni,czy inny sport,waga nasza moze nawet wzrosnac,ale po mniej wiecej 2-3 dniach dopiero pokazuje ta wlasciwa.Dlatego nie nalezy sie wazyc po intensywnym wysilku,bo wtedy wyniki nie sa miarodajne.
    Przypomnialo mi sie kupic okulary na rower,bo ciagle mi wpadaja male muszki do oczu,czasem jezdze w okúlarach przeciwslonecznych,ale wolalabym takie przezroczyste,bo nie zawsze swieci slonce przeciez...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aleksandro, ja sie waze zawsze zaraz jak wstaje rano, pierwsza rzecz to waga;))) Juz nawet jak czlowiek nic nie robi, ale wystarczy, ze polazi troche po chalupie, napije sie kawy, czy wody i juz wazy wiecej.
      Majac swiadomosc tego pierwsze kroki z lozka kieruje do lazienki na wage;)))
      Zawsze to ladniej wyglada, te pare dkg mniej;))
      Ja jezdze glownie w okularach slonecznych, ale chyba musze sobie zakupic sloneczne z tym okienkiem do czytania, bo bedzie mi latwiej odczytywac co pizdryk pokazuje;))

      Delete
  12. Ty to jestes rozsadna kobieta, zaczynasz rowerowanie od krotszych tras.
    Ja pamietam jak kilka lat temu zakupilam dwa rowery dla siebie i malzonka, na pierwsza trase wybralismy sie na sciezke rowerowa wzdloz Delaware River.
    Trasa przepiekna i tak sie zachwycilismy, ze niechcacy przejechalismy 70 km.
    Chyba nie musz mowic jak sie czula moja dupa przez nastepny tydzien (nie mowiac juz o innych zakwasach).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Megan, na pierwsza wycieczke 70km???? Chyba bym padla i kwiczala juz do konca moich dni:)))
      Matko i corko, toz to samobojstwo.
      Ja mam cicha nadzieje, ze na koniec lata dojde do 25km dziennie. Mysle, ze wlasnie dlatego nie boli mnie dupsko, ze sobie to rozsadnie dawkuje;))

      Delete
  13. Ja podziwiam fakt, że jak Ty potrzebujesz tyle czasu rano by się zebrać do pracy, tak po 30 min potrafisz wsiąść na rower i jechać! Nie wiem jak Ty tego dokonujesz, ja bym pewnie nawet nie trafiła na siodełko ;)

    ReplyDelete
  14. Podziwiam Cię za to wstawanie o tak porannej porze żeby jeździć rowerem. Ja wstaję o 6 do pracy, ale 5 wydaje mi się wybitnie nieludzka. Poranki za to są piękne, gratuluję i tak trzymać!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...