Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, June 23, 2012

Przyslowia i porzekadla

Siedze i mysle, a jak juz mysle, to wymyslilam;) Przypomnialy mi sie takie rozne przyslowia i porzekadla, ktore glownie pamietam w wersji mojej babci.
Glupi to ma szczescie.
No coz tak calkiem madra nie jestem, ale glupia raczej tez nie, wiec to chyba mnie nie dotyczy.
Bogatemu diabel dzieci kolysze.
Bogata nie jestem, dzieci do kolysania tez juz nie mam, wiec jakby co to nawet sprawdzic tego nie moge.
Biednemu zawsze wiatr w oczy wieje.
Tez nie wiem, bo co prawda nie lubie isc pod wiatr, ale raczej rzadko sie zdarza zebym musiala.
Chlop spi a jemu rosnie.
Zawsze sie zastanawialam co tez temu chlopu rosnie jak on spi, a ze mam kudlate mysli to wiadomo co wymyslilam. Pozniej dopiero sie okazlo, ze to niby w polu mu rosnie:))
Pewnie bylo tego wiecej, ale na obecna chwile nie pamietam, ale czemu mnie tak zebralo na przyslowia?
Chcialam sobie przypomniec czy bylo jakies o leniwych, bo z tego wszystkiego, to wiem, ze jestem na pewno leniwa. A dzis przytrafilo sie cos, co wymaglaoby odpowiedniego przyslowia o leniwych.
Mimo dnia wolnego mialam kilka spraw do zalatwienia poza domem, wiec nie zwracajac uwagi na zar z nieba, ktory mimo obietnic meteorologow wcale nie byl mniejszy niz wczoraj, postanowilam te sprawy zalatwic z rana i miec z glowy.
Jak wracalam do domu bylo ok. 14tej i w sumie bylam tak padnieta, ze nawet nie chcialo mi sie myslec o obiedzie, a przeciez wiadomo, ze upal upalem, ale cos trzeba bedzie wrzucic na ruszt jak Wspanialy wroci z pracy. Po drodze kupilam mozarelle, w domu sa pomidory, wiec w najgorszym wypadku na obiad bedzie mozarella z pomidorami i bazylia. Tak sobie wymyslilam i uznalam, ze mam zabezpieczone tyly.
Jak tylko przekrecilam klucz w drzwiach wejciowych do domu to uderzyl mi w nozdrza zapach czegos pysznego.... bosz! co za zapach... mieso!! pieczone mieso... mmmmmm...
Czy ta Francine, nie ma co robic tylko gotuje w taki upal? I to jeszcze jak gotuje??
Stalam przez moment upajajac sie zapachem jakiegos pysznego miesiwa, zamknelam oczy i wchlanialam nozdrzami te smakowita won jak uslyszalam, ze otworzyly sie drzwi na gorze i ukazala sie Francine.
-- Francine, kobieto co Ty takiego pysznego gotujesz? Stoje tu i nawachac sie nie moge.
-- Ach zrobilam pieczen wieprzowa, bo jutro ide na Walk for Cancer i wiesz to jest okazja zeby sprzedac troche obiadow na charity walki z rakiem. A ja lubie gotowac, wiec zawsze sie chetnie na to pisze. Moja bliska kolezanka wlasnie walczy z rakiem i robie to co roku.
-- Rozumiem - odpowiedzialam bezwiednie, bo zapach pieczeni wypelnil w tym momencie cala moja czaszke i chyba nie bylam zdolna myslec o niczym wiecej.
-- A teraz musze szybko jechac po moje dziewczyny, zeby zdazyc przed deszczem - rzucila Francine mijajac mnie w korytarzu.
-- Oj to lec, bo wyglada na to, ze zaraz lunie.
Ona poszla do samochodu, ja do swojego mieszkania, ale zapach nie dawal mi spokoju.
I wpadlam na genialny pomysl, ale zeby wprowadzic go w czyn musialam spokojnie czekac na powrot Francine, co nie jest trudne, bo jak jest cicho w domu to zawsze slysze jak otwieraja drzwi wejsciowe i potem maszeruja po schodach.
Po okolo godzinie uslyszalam charakterystyczne odglosy w korytarzu, wybieglam z mieszkania.
-- Francine, zapach tego Twojego gotowania nie daje mi spokoju i musze Cie zapytac o cos.
-- Prosze bardzo pytaj - rozesmiala sie stojac z kolejnymi torbami zakupow w korytarzu.
-- Mowilas, ze gotujesz to dla charity na jutro.
-- Tak.
-- Wiec skoro tak, to chyba nie ma znaczenia, czy ktos kupi od Ciebie to jedzenie jutro czy dzis. Chodzi mi o to, ze chcialabym kupic od Ciebie porcje, a pieniadze przekazesz razem z tym co dostaniesz jutro.
-- Oj Star, poczekaj chwile, ja Ci zaraz dam porcje, ale nie bede od Ciebie brala zadnych pieniedzy, ciesze sie, ze tak Cie ten zapach zachecil, ze chcesz sprobowac.
-- Ale ja tak nie chce bez pieniedzy - oponowalam.
-- Oj tam, chcesz, czy nie, dam Ci troche tak na jedna porcje... poczekaj - i poleciala do gory po schodach, a ja stoje jak ten z wesela na korytarzu i slysze, ze dzwoni moj telefon w mieszkaniu.
Zanim doszlam do telefonu to juz sie wylaczyl, ale zdazylam tylko zobaczyc, ze to Wspanialy.
Za chwile zaczela dzwonic moja komorka.
-- Hey kochanie - odebralam.
-- Gdzie jestes?
-- W domu.
-- Dzwonilem przed chwila do domu...
-- Wiem, ale nie zdazylam odebrac, co chcesz?
-- Chcialem sie dowiedziec czy mam cos kupic po drodze.
-- Nic nie kupuj.
-- A co bedziemy jesc na obiad?
-- Nie wiem.
-- Ooo my to mamy duzo tego "nie wiem", czy moge dostac podwojna porcje - zasmial sie prosto do mojego ucha.
-- Dostaniesz nawet potrojna, ale teraz sie wylacz.
-- A dlaczego?
-- Bo jestem zajeta.
-- A co robisz?
-- Kryste, nie mecz mnie tylko sie wylacz.
-- Dobrze, ja tez Cie kocham.
Bosze, jak on meczy...
Wylaczyl sie w koncu, a ja przeciez nie chcialam uprzedzac faktow, bo nie mialam pojecia co ta Francine mi da, lub nie da. Nie chcialam tracic czasu gadajac z nim przez telefon jak musialam leciec na korytarz, bo przeciez nie pozwole zeby kobieta stala tam z talerzem i czekala na mnie.
Wyszlam znow na korytarz, a tam czekala jedna z corek Francine:
-- Mama prosila, zeby Ci powiedziec, zebys nie gotowala nic na obiad, bo jak tylko skonczy lasagne to zaraz Ci przyniesie.
Nie bede sie wdawac w dyskusje z dzieckiem, ale po co mi lasagne? Ja chcialam sprobowac tej pieczeni wieprzowej. Nie mialam pojecia o co chodzi, ale wrocilam do siebie.
Za nastepne poltorej godziny uslyszalam pukanie do moich drzwi, otworzylam i zobaczylam Francine z trzema pojemnikami zarcia. W jednym typowo latynoska mieszanka ryzu z czarna fasola, w drugim kawalki pieczeni, a w trzecim jeszcze goraca lasagne.
-- O matko!! Tyle jedzenia?
-- Mowilam, zebys nie gotowala obiadu - powiedziala stawiajac pojemniki na stole w livingroom.
-- Francine, ja sie bardzo ciesze i serdecznie dziekuje, ale prosze pozwol mi zaplacic.
-- Nie, ale jak chcesz to wejdz online na strone Cancer Society i tam mozesz wplacic jakas dotacje.
-- Dziekuje i na pewno to zrobie - obiecalam, a Francine poszla jeszcze gotowac.
Wrocil Wspanialy i zadecydowalismy, ze to dla nas za duzo jedzenia na jeden raz, wiec zjedlismy te pyszna pieczen z ryzem i fasola a lasagne zostala na jutro.
I takim to sposobem udalo mi sie bez gotowania miec dwa pyszne obiady. Na konto Cancer Society wplacilam $30.00 i uwazam, ze wszystkim sie to w jakis sposob oplacilo.
To co to bylo z leniwymi? Czy leniwym tez cos z nieba kapie?
Mam wrazenie, ze mnie wlasnie kapnelo.
Czy ktos pamieta jakies przyslowie odnosnie leniwych?

35 comments:

  1. bosz, ty to masz fajnie, czy jak zapłacę 30 dolców na te cancer society to mi ta Francine też szipnie takie żarełko do PL? :-) u nas z powodu upałów i mojego ciążowego spadku formy jedliśmy cały tydzień makaron z truskawkami... dlatego myśl o lazani albo takiej pieczeni... wow

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, Ty chociaz masz konkretny powod dla spadku formy. Ja nie bardzo, ale przyznaje, ze wczoraj to mi sie trafilo "jak slepej kurze ziarno":))

      Delete
  2. aha, a przysłowia o leniwych nie znam...
    chyba "zrób jutro to co masz zrobić dziś, będziesz mieć dzień wolnego" :-)))

    ReplyDelete
  3. Replies
    1. Aniu, Ty masz pojecie co ja czulam jak wchlanialam ten zapach? Normalnie szalenstwo;)

      Delete
  4. "kto długo leży tego chleb odbieży"

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, niby tak, ale moj "chleb" jakos tak spadl z nieba;))

      Delete
  5. Pamiętam tylko jedno: "robota nie zając - nie ucieknie"
    ale jak pogooglowalam to znalazlam mase przyslow i powiedzonek na temat lenistwa i wcale nie negatywnych np.
    "Lenistwo jest ukrywanym ojcem postępu".
    osobiscie najbardziej podoba mi sie to:
    "Leniwemu zawsze święto".
    oba autorstwa Benjamina Franklina.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Megan, juz teraz wiem za co lubie Benka, zawsze czulam do niego miete a teraz wiem dlaczego:))) Dzieki za wyszukanie tych przyslow.

      Delete
  6. Replies
    1. Babo, cos w tym jest bo lubie swietowac;))

      Delete
  7. Ale masz fajną sąsiadkę ! I tak dwie sprawy są załatwione cel charytatywny i brzuchy pełne, wszyscy zadowoleni :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dora, tez mysle, ze to bylo kilka pieczeni przy jednym ogniu:))

      Delete
  8. jestem dziś za leniwa,żeby myśleć o przysłowiach dla leniwych..:)
    Ale miła ta Francine:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, Francine jest mila i jak widac szczera. Tylko jak sie wscieknie to tak drze paszcze, ze u mnie w szafkach szklo podskakuje:)))

      Delete
  9. Star, ja od lat się zastanawiam, czy jestem leniwy, czy prokrastynator, a może leniwy prokrastynator? To drugie bardziej mi się podoba i jest najbliższe prawdy.
    Bo gdyby człowiek miał biegać to by miał 4 nogi, jakby miał ciężko pracować fizycznie to by miał 4 ręce, a do wytężonej pracy umysłowej miałby łeb jak sklep :).
    A z przysłów to "robota lubi głupiego","co masz zrobić dzisiaj zrób pojutrze będziesz miał 3 dni wolnego!"

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jerzy, chyba sobie wydrukuje Twoja wypowiedz!!! Bardzo, bardzo mi sie podoba i pasuje do mnie jak druga skora. Tak mi przyszlo do glowy, czy my aby nie jestesmy spokrewnieni? :))))

      Delete
    2. Miało być tu, a wyszło na dole.


      Drukuj, drukuj
      Oczywiście, żę jesteśmy spokrewnieni, mamy wspólną Matkę Polskę :)

      Delete
  10. Przypomnialam sobie jeszcze powiedzonko mojego malzonka, ktory pije mniej niz ja :-)
    "robota to głupota! - picie to jest zycie!!!"

    ReplyDelete
    Replies
    1. Megan, tez dobre, tylko kto ma zdrowie?:))

      Delete
  11. Star prawie poczulam zapach tej pieczonej wieprzowiny mmmmmm....Ogolnie ostatnio jestem wyczulona na zapachy,poniewaz jestesmy w domu wszyscy na diecie i nie zeby bylo niesmacznie,bo tak nie jest,jemy duze ilosci roznej zieleniny,ktorej wczesniej unikalismy i nawet nie wiem dlaczego,ale jakos przez ta diete wlanie mam strasznie wrazliwy nos na zapachy kuchenne...A co do leniwych,przyslowia nie znam,ale tez czasem odkladam na pozniej,a potem sie wsciekam,glownie jesli chodzi o papierzyska pocztowe,bo codziennie prawie cos w skrzynce znajduje,albo nawet kilka i w wiekszosci sa to smieci itd...Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aleksandro, ja co prawda nie na diecie (nie lubie tego slowa i staram sie nie uzywac;))) ale po prostu Zre Mniej ale czesto;) Obawiam sie, ze gdybym nie poprosila Francine o "sprzedaz" tej wczorajszej pieczeni, to sama niespelniona ochota moglaby poczynic jakies stale zmiany w moim mozgu:)))
      A leniem to jestem czasem patentowanym i wiesz co? Dobrze mi z tym:)))
      Buziam i milo mi, ze zagladasz do mnie:))

      Delete
    2. Zagladam,zagladam,ale ja z tych co raczej sie rzadko odzywaja:))Co do diety to rowniez nie lubie tego slowa,u nas wlasciwie to calkiem zmiana zywienia,przeszlismy na Weight Watchers,na pewno znasz,bo pochodzi z Ameryki a dokladniej z NY.Corka postanowila zrzucic pare kilo,co jej sie wczesniej nie udawalo,glupota by bylo zeby kazdy gotowal dla siebie osobno,wiec dolaczylismy do niej,bo mamy tez pare kilo nadprogramowych.Jemy w mniejszych ilosciach,ale czesciej,potrawy sa smaczne.Dzisiejszy obiad to Saltimbocca(cielecina z szynka parmenska i szalwia)ziemniaki z papryka i dynia Hokkaido z przyprawami, zapiekane w folii w piekarniku,na deser wczoraj przygotowane ciasto limetkowo-truskawkowe-rodzaj sernika na zimno.Na poczatku wydawalo mi sie ,ze stoje wiecej w kuchni,ale sie mylilam,bo patrzylam na zegarek i nie poswiecam wiecej czasu niz wczesniej,ale jest wiecej krojenia za to...Mnie rowniez jest mnilo,ze mnie pamietasz:))

      Delete
  12. Odnośnie leniwych? Nie. Nie będę nic wypisywać przeciwko sobie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Elu, przeciwko sobie, bron buk:))) Ale widzisz tutaj nawet pozytywne porzekadla sa o leniwych i tylko te widze;))) Na dostrzeganie negatywnych jestem juz za leniwa;)

      Delete
  13. Churchill mawiał: "Nie biegaj gdy możesz stać, nie stój gdy możesz siedzieć, nie siedź gdy możesz leżeć"... Czegoś w końcu trzeba się trzymać:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Casablanco, nie ma wyjscia musze polubic Churchilla:)) A nie bardzo palalam do niego sympatia, no ale jak to taki MADRY czlowiek to wrecz nie tylko wypada, ale TRZEBA!!!

      Delete
  14. przyznam, że sama nie znam przysłowia z 'leniwym', ale znalazłam takie:
    'kto się ceni, ten się leni':)
    Może pasowałoby też 'wilk syty i owca cała?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, tez mysle, ze ten wilk i owca pasuja:)

      Delete
  15. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  16. Nie znam żadnego przysłowia o leniwych, ale... uwielbiam leniwe pierogi, i lasagne też :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kachno, czy uwielbienie do leniwych daje prawo do tytulu leniwca? ;))

      Delete
  17. Co masz zrobić dziś - zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolne. Tak było z Twoimi obiadami;-))))
    Leniwemu to obiady przynoszą - i to jest nowe amerykańsko-polskie przysłowie;-))))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...