Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, June 6, 2012

Starszy czlowiek w autobusie

Wczoraj jechalam do pracy o wielce nieprzyzwoitej porze, bo sie okazuje, ze te 3 dni pracy moge miec raczej intensywne, ale zawsze to trzy i na oslode jak mysle o 4 dniach weekendu to od razu mi sie cieplo na serduchu robi. Ale wczoraj to byl szczyt wszystkiego, bo musialam opuscic domowe pielesze o 8:15.
Tragedyja nad tragedyjamy:))
Mam klientke, ktora przylatuje z Chicago i czasem tak sie uklada, ze nie pozostaje nic innego tylko wczesne rano, a ze Sarah to super kobieta to nawet o 3 w nocy bylabym sklonna sie pojawic w pracy.
Nic to, sprezylam sie, zaparlam i tuz przed 8:15 czekalam na autobus.
Podjechal. Zauwazylam tylko wchodzac, ze to jakis nowy, nieznany mi jeszcze kierowca, ale bylam jeszcze w tak zwanym stanie polprzytomnym, wiec powiedzialam tylko "dzien dobry" skasowalam karte i pomaszerowalam na tyl autobusu, blizej tylnych drzwi, ktorymi z kolei wysiadam.
Te nowsze autobusy maja z tylu podwyzszenie, na ktore wchodzi sie po dwoch schodkach, zawsze uwazalam, ze to durne rozwiazanie, bo jak autobus jedzie to troche ciezko utrzymac rownowage nie mowiac o wchodzeniu czy schodzeniu ze schodkow.
Sama kiedys probowalam sie tam wgramolic jak autobus juz jechal, bo nie bylo innych miejsc siedzacych i mnie z lekka zarzucilo, wiec w sumie o fruwajacych pasazerow latwo.
Mlodzi radza sobie z tym doskonale, tacy w moim wieku nieco mniej doskonale, a zupelnie starsi, no coz nie powinni tam isc, dla nich sa miejsca na poczatku autobusu tuz za kierowca.
Mam sasiada, pan ma 92 lata. Wiem bo kilkakrotnie z nim rozmawialam, on jezdzi czesto po zakupy wlasnie o tej porze kiedy ja zwykle jezdze. Starszy pan, bardzo mily i towarzyski do wszystkich zagada wiec znaja go tez wszyscy w okolicy, mieszka przy nastepnym przystanku od mojego i tam zwykle wsiada, chociaz czasem jak mu sie nie chce czekac to maszeruje do nastepnego przystanka.
Nosi zawsze kapelusz, nie uzywa laski, no zywotny starszy czlowiek, a przy tym gentelman jak na przystanku sa jakies kobiety, to mimo, ze duzo od niego mlodsze, dziadek upiera sie, zeby je przepuscic.
I malo tego, to on bardzo lubi siedziec wlasnie tam na podwyzszeniu.
Wszyscy kierowcy o tym wiedza i zawsze czekaja az starszy pan zajmie miejsce siedzace.
Zreszta tak sa szkoleni (kierowcy), ze nie wolno im ruszyc dopoki starsze osoby nie zajma miejsc siedzacych, szczegolnie gdy takie jeszcze sa. Jesli w autobusie jest duzy tlok to juz zupelnie inna sprawa, ale ja jak wiemy w tloku nie jezdze;)
Nawet w godzinach szczytu to wsiadam do autobusu na drugim przystanku od poczatkowego wiec zawsze sa jeszcze miejsca siedzace, no mam szczescie pod tym wzgledem.
I tak tez bylo wczoraj, z tym, ze troche mnie zdziwilo, ze na nastepnym przystanku wsiadl rowniez ten pan, ale kto by do tego przywiazywal wage.
Siedze, czytam ksiazke, ludzie wsiedli, autobus ruszyl i nagle... zamieszanie tuz za moimi plecami.
Kierowca ruszyl akurat w momencie kiedy starszy pan probowal pokonac dwa schodki i stracil rownowage. Na szczescie, stojacy obok mlody mezczyzna zdazyl zlapac staruszka, ale ponoc ten uderzyl glowa o porecz.
Ja tego wszystkiego nie widzialam, ale do przytomnosci przywolalo mnie gwaltowne zatrzymanie autobusu, ktos krzyknal, kierowca natychmiast dal po hamulcach co bylo latwe, bo ledwie ruszyl. Wyszedl ze swojegoo siedzenia i pomaszerowal na tyl autobusu zobaczyc co sie stalo. Byl blady jak sciana, bo pewnie zdawal sobie sprawe ze swojego bledu i wie tez, ze gdyby cos powaznego sie stalo to moze stracic prace.
Ludzie jak ludzie, gadaja "kierowca nie powinien ruszyc dopoki pasazer w tym wieku nie siedzi" ktos inny "pasazer w tym wieku powinien siadac na najblizszym siedzeniu a nie szwedac sie po calym autobusie".
Wszyscy maja racje, a mnie szkoda jednego i drugiego.
A starszy pan?
No coz, starszy pan poprawil kapelusz, stwierdzil, ze nic mu sie nie stalo, dodal tez zartobliwie, ze gdyby nawet to i tak jedzie do lekarza i na koniec obiecal, ze od tej pory bedzie zajmowal miejsce dla niego przeznaczone. Kierowca przeprosil, wielokrotnie pytajac czy na pewno pan czuje sie dobrze i nic mu nie dolega, w sensie zawrotow glowy itp. Starszy pan potwierdzil, ze jest w porzadku, podziekowal temu, ktory go zlapal w locie i ze wstydem przeprosil wszystkich pasazerow za zmieszanie w godzinach szczytu, po czym grzecznie pomaszerowal do przodu autobusu na miejsce dla starszych i inwalidow.
Dojechalam do pracy ale caly czas nie dawalo mi to spokoju.
Bo tak sobie mysle, jak czesto ludzie bedac wzglednie sprawnymi fizycznie nie zdaja sobie sprawy ze swojego wieku i zwiazanych z tym zagrozen.
A o wypadek tak latwo.
Teraz bede wyczekiwac na nastepne spotkanie ze starszym panem i ciekawa jestem czy naprawde dotrzyma slowa i bedzie siadal tam gdzie powinien, bo jak wiemy czesto ludzie sa niereformowalni.

21 comments:

  1. Bo z ograniczeniami wszelakimi trudno jest się godzić... Człowiek dąży do niezależności i swobody, taka jego natura.
    Mam nadzieję, że scenka z autobusu podziała na starszego pana motywująco :) I że faktycznie nic mu się nie stało.

    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, mam nadzieje, ze mu sie nic nie stalo, bo nawet jak uderzyl glowa o porecz to musialo to byc lekkie uderzenie skoro kapelusz zostal na glowie. I mysle, ze to powinna byc jednak nauczka dla starszego pana, bo jednak 92 lata to juz nie 70.
      buziaki:**

      Delete
  2. och, czytam, jakbym byla z innej bajki, u nas młodzi mają pretensje do starszych ludzi o to, że starsi wstają wcześniej, aby zdążyć wysiąść z pojazdu i z trudem docierają do drzwi. Nie rozumieją, że starszy człowiek musi się trzymać i ma trudności z balansowaniem w jadącym tramwaju czy autobusie, a kierujący na pewno nie zaczeka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, ja jezdze bardzo rzadko w godzinach szczytu, wiec moze pewnych rzeczy nie widze. Ale mimo to stwierdzam, ze tutaj ludzie stoja karnie w kolejce do autobusow. Nawet jakby ta kolejka skladala sie z 40 osob to kazdy stoi pojedynczo i nikt sie nie pcha. Stalam juz kiedys w kolejce, ktora byla zakrecona przy rogu ulicy, bo dlugo nie bylo autobusu. Kierowca tez wtedy nie mial mozliwosci zabrac wszystkich i jak zapowiedzial, ze moze jeszcze wejsc tylko 2 osoby, to weszlo 2 i nikt z pozostalych nie komentowal. Przyznam, ze nawet bylam zdziwiona, ze wczoraj slyszalam glosy krytyki tak pod adresem kierowcy jak i strszego pana. Normalnie ludzie sie nie wtracaja i takie sytuacje pozostawiaja do zalatwienia kierowcy.
      Jesli chodzi o wczesniejsze wstawanie z miejsca to nawet ja tego nie robie:) Niestety czesto jest taki tlok na ulicy, ze czlowiek nie wie w ktorym momencie kierowca musi przyhamowac, czy wykonac jakis manewr. Ogolna zasada jest, ze jak siedzisz to siedz az sie autobus zatrzyma. Jak jest tlok, to stojacy blizej drzwi wychodza zeby przepuscic wysiadajacych i pozniej wracaja do srodka.
      Wiem, ze w godzinach szczytu jak sie ludzie spiesza do pracy to moze byc upierdliwe, ale wtedy wole wyjsc wczesniej z domu. Wczoraj tez moglam wziac autobus o 8:30, ale wole te 15 minut wczesniej, po co sie denerwowac.

      Delete
  3. No tak, jednak u Was jest inny świat.
    Kierowca autobusu nie straci pracy nawet jeśli przejedzie przez miasto z prędkością karetki, a ludzie wokół niezależnie od wieku będą się wywracać. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo wielokrotnie miałam do czynienia z takimi sytuacjami. Podobnie jak z sytuacją, kiedy dobiegam do autobusu i ... nie mogę wsiąść, bo mimo 100 metrów biegu z przodu autobusu kierowca udaje, że mnie nie widzi.
    I setki innych podobnych przykładów nieżyczliwości oraz zwykłego buractwa.
    Chciałoby się, żeby ludzie i w Polsce interesowali się tak starszymi ludźmi, pomagali im, a ci starsi zamiast tylko stękać i narzekać z pogodą przyjmowaliby swój wiek i starali się mimo lat zachować formę.
    A co do rozsądku - to ja już wolę takiego, który stara się mimo wszystko utrzymać formę, niż robi z siebie dziada już tuż po 50-tce (bo takich też jest sporo) i tylko czeka, żeby mu ktoś ustąpił (ale przodują w tym starsze panie, albo raczej hetery).
    Nic to, może dawno nie jeździłam autobusami, może to się zmieniło, niech inni lepiej się wypowiedzą.
    Pozdrowienia :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, kierowca ktory "nie widzi" jak biegniesz tez sie zdarza, ale sa tez tacy, co widza jak biegniesz z bocznej ulicy. Tu chyba nie ma reguly.
      Ale wiem, ze kierowcy sa tak szkoleni, ze musi poczekac az starszy pasazer siadzie, wiem, bo mialam znajomego, ktory konczyl kurs kierowcy autobusow. Ta zasada nie dziala w duzych przegubowych autobusach, gdzie faktycznie kierowca moze nie widziec, czy ktos siedzi, tu juz trzeba sobie jakos radzic. Ale generalnie to tak to dziala.
      Lata temu jak dojezdzalam do pracy tylko autobusem mielismy na linii wlasnie takiego kierowce, co zapitalal z predkoscia swiatla i pasazer jak wsiadl czarny to wysiadal siwy;) Dlugo nie popracowal, bo byly skargi. Nie reagowal na prosby pasazerow, wiec ludzie zaczeli pisac donosy do zarzadu, a zarzad takie rzeczy traktuje powaznie, bo w sumie bezpieczenstwo pasazerow sie liczy.
      Ja wiem, ze w Polsce kierowca musi sie zatrzymac na kazdym przystanku bez wzgledu na to czy ktos na nim stoi czy nie, lub czy wysiada, albo nie. Tutaj jest inaczej, kierowca zatrzymuje sie tylko jesli ktos na przystanku stoi lub jesli ktos z jadacych zasygnalizowal, ze wysiada. Byc moze dlatego nie ma pospiechu, bo nie na kazdym przystanku musi sie zatrzymac, a wiec nie ma potrzeby nadrabiac czasu.
      Nie wiem, ale tak sie domyslam, ze to moze byc przyczyna, ze tutaj nikt nikogo nie popedza.

      Delete
  4. Dla mnie to wszystko, co napisalas jest ciekawe, bo ja autobusami nie jezdze. Mama mi troche opowiadala roznych historyjek z autobusow, bo jak przyjezdza to nie moze usiedziec i wedruje komunikajca miejska po calym miescie:)Moja corka tez korzysta ale ona jak jedzie autobusem, to moge sie zalozyc, ze o bozym swiecie nie wie (komorka i tekstowanie!)nie wiem jak ona swojego przystanku nie przeoczy? Nigdy nam zadnych historii autobusowych nie opowiada, a szkoda, bo na pewno sie dzieje;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ja po NYC poruszam sie glownie komunikacja miejska, bo nie wiem kto wyrobilby na parkingi:) Na szczescie komunikacja miejska jest tak super w NYC, ze mozna zyc bez samochodu. Mamy wielu znajomych, ktorzy nie maja samochodu, a tylko wypozyczaja jak jest "potrzeba" czyli wyjazd za miasto lub wieksze zakupy.
      Nawet nasze dzieci korzystaja z uslugi Zipcar, bo to duzo wygodniejsze i tansze.

      Delete
    2. Rozumiem, bo jakbym pracowala w centrum Toronto, to tez nie jezdzilabym samochodem, jak moj D zreszta;)I to nie tylko przez parkingi ale takze przez korki! Komunikacja w NYC jest wspaniala!!!! Toronto niech sie schowa. A co to jest Zipcar?

      Delete
    3. http://en.wikipedia.org/wiki/Zipcar

      Nasze dzieciate dzieci maja membership w Zipcar juz od 3 lat i sa bardzo zadowoleni.

      Delete
  5. Od lat nie korzystam z usług komunikacji miejskiej. Sama się podwożę. Obrazki sytuacyjne jednak pamiętam aż za dobrze. Niestety zupełnie inne

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja w sumie bardzo lubie komunikacje miejska, w naszych warunkach jest zdecydowanie szybsza niz jazda samochodem. No i zawsze cos sie dzieje:))

      Delete
  6. wiele osób w podeszłym wieku broni się przed starością w taki sposób, że, jak straszy pan, np. nie siadają tam, gdzie miejsce wydzielone, bezpieczne dla starszych, lecz tam, gdzie od lat siadali, bo przecież wciąż są sprawni! A to tylko im się tak wydaje. Dobrze, że w sumie nic poważnego nie wydarzyło się, jakkolwiek przecież było o krok od nieszczęścia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, masz racje, ze wszyscy sie bronimy, ale myslalam, ze majac 92 lata to juz czlowiek sie z tym godzi;) Widocznie w sercu i naszej wyobrazni zachowujemy mlodosc do smierci. Pewnie to dobrze, bo czlowiekowi nie tetryczeje:_))

      Delete
    2. nie tetryczeje, ale mimo, wszystko stwarza dla samego siebie zagrożenie. Ja myślę, że ja mogę być na starość taka jak ten starszy pan, bo wciąż zapominam, że mam już pół wieku i za chwilę będę się brała za to, co już nie dla mnie;(

      Delete
  7. no to w Bydgoszczy to taki starszy pan pukałby się w głowę każdorazowo
    kierowca nie patrzy ( bo nie ma możliwości bo autobusy bez względu na godzinę sa napakowane )nie wspomnę już o tym by starsza osoba siedziała bo przecież młodzież szkolna taka zmęczona oj daleko nam daleko !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, nie wiem co sie dzieje ostatnio w NYC, ale zauwazylam, ze nawet mnie czesto mlodzi ustepuja miejsca, co bylo nie do pomyslenia jeszcze pare lat temu. Widac idzie ku lepszemu:)) Ale wiekszosc mlodych tez siedzi i nie widzi;) Moze to efekt nowych komunikatow w metrze nawolujacych do ustapienia miejsca osobom starszym.
      Nie wiem, trudno mi powiedziec, moge tylko gdybac.
      Jak jest autobus napakowany do wypeku, to z miejscem dla starszej osoby tez moze byc ciezko, chociaz staruszkowie najczesciej korzystaja z komunikacji w "moich" godzinach;))

      Delete
  8. Jakże żałuję, że widocznie u nas kierowcy autobusów miejskich nie mają takich zobowiązań, bo niedawno sama bym fiknęła w momencie ostrego startu pojazdu, do którego dopiero wsiadłam i nie zdążyłam zająć miejsca. Wprawdzie daleko mi do wieku Twojego znajomego pana ( jeśli tak długo żyć, to tylko w takiej formie jak ów żywotny starzec, bo inaczej, to ja dziękuję ;( ), ale używam już laski poza domem. Nie sądzę, by kierowca to w ogóle zauważył, a mnie się udało złapać za pobliski słupek...i odczynić przy nim jakieś jakby taneczne pas ;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kwoko, nie wiem jak w innych miastach, ale w NYC sa naprawde ostro przestrzegane przepisy bezpieczenstwa w komunikacji miejskiej i mysle, ze to daje wlasnie taki efekt. Jak kierowca wie, ze moze stracic prace to jest bardziej ostrozny. A ze prace stracic moze to nie ulega watpliwosci, bo jak pasazerowi sie cos powaznego stanie to oczywiscie bedzie sadzil transport miejski. Zasada bata dziala;))

      Delete
  9. Pierwszy raz dziś ustapiono mi miejsca w autobusie! Załamka...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, a czemu zalamka? Ja sie bardzo ciesze jak mi ktos ustapi miejsca, bo to swiadczy, ze jednak sa jeszcze kulturalni ludzie.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...