Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, July 2, 2012

104 km !!!

Hej, sama sobie musze pogratulowac:))
Dzis na pizdryku wyszlo, ze zrobilam juz 104 km,  a przeciez jezdze z nim dopiero 8 dni i w tym dwa dni nie jezdzilam wcale. To niezly wynik jak na poczatkujaca rowerzystke.
Ech dumna jestem jak pawica;))))))))))))))

A na polu walki z zatrzymywaniem wody, maly eksperyment.
Na kolacje wpilam sok z nastepujacej mieszanki:
1/4 peczka pietruszki
4 lodygi selera naciowego
1/2 papryki zielonej
1 duza marchewka
1 kwasne jablko
Wszystko wrzucilam do skokowirowki, zabeltalam, wypilam i czekam na efekty:))
W smaku bylo to bardzo dobre, bo jablko mimo, ze kwasne i marchewka zbalansowaly smak selera i pietruchy.

P.S. Wspanialy myje sokowirowke i robi to tak doklanie, ze chyba przekracza jakies swiatowe normy.
Oczywiscie umyl ja rowniez przed uzyciem, bo stala gdzies na tylach szafki przez kilka lat, kazdy zakamarek jakas taka dziwaczna szczoteczka, nawet nie mialam pojecia, ze takie cudo mamy w domu.

Los wiedzial co robi zsylajac mi takiego meza;)

56 comments:

  1. PIERWSZA ! MAM NADZIEJĘ, że już mam TO miejsce i składam Ci : WIELKIE GRATULACJE... BRAWO... a nawet BIIISS !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kwoko, dziekuje i przyznam, ze sama nie moge sie nadziwic, ze mnie tak wciagnelo:)) Gdyby nie te temperatury to pewnie jezdzilabym dwa razy dziennie, no ale sie nie da.

      Delete
  2. Małż robi, jak już robi, po 70 km dziennie! Szatan, nie kogut!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, Twoj malz jezdzi od lat. Ja dopiero zaczelam 3 tygodnie temu:)))
      Mimo wszystko, oczywiscie brawa dla Malza!!!

      Delete
  3. Gratuluje, dzielna jestes! 104km, to juz cos znaczy - wyrazy uznania, a jak Wspanialy reaguje na twoje wyczyny, pewnie dumny jest z ciebie.
    Ciekawa jestem jak zadziala mieszanka?!
    Napisz koniecznie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, Wspanialy przyznaje, ze przeszlam jego najsmielsze oczekiwania:))
      Mieszanka... dziala, z tym, ze odwiedzilam lazienke tylko 3 razy w nocy. Jednak mysle, ze ten wstretny wywar to naprawde dynamit:)))
      Byc moze zeby uniknac tego okropnego smaku, rozwiazaniem bedzie picie soku codziennie.
      Sprawdze to, bo wlasnie mam taki zamiar, zeby przez tydzien pic sok z warzyw i owocow (w tym pietruchy) na noc. Moze wyjdzie na to, ze po prostu sok dziala bardziej zapobiegawczo i wtedy nie bedzie potrzeby picia wywaru.

      Delete
  4. Ani się obejrzysz, a objedziesz, tak po kawałku, obwód Ziemi. Napisz o efektach mieszanki.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, wlasnie wyzej napisalam o mieszance. I bede dalej kombinowac jak to zrobic zeby uniknac tego wywaru:))

      Delete
  5. Wow! To faktycznie już spory kawałek! Wcale się nie dziwię satysfakcji i czuciu się jak paw - bo to w pełni uzasadnione :)))) I powodzenia na kolejne setki kilometrów!!! ;)

    Co do zatrzymywania wody... może jakiś lek z apteki? Na ten przykład furosemid?
    Niby pietruszki i arbuzy pomagają, ale jak jest już bardzo opornie, to przydałby się bardzo szybki efekt (nie to, żebym była zwolenniczką brania leków, tyle, że jak trzeba, to trzeba).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Furosemid to zuo, wypłukuje potas i potrafi bardzo mocno obniżyć ciśnienie, więc nie dla Stardust. No i drobiazg - receptę trzeba mieć.

      Delete
    2. Dzieki Granato:))) Tez mysle z radoscia o kolejnych km:))
      Co do lekow, to byc moze gdyby zatrzymywanie sie wody w organizmie bylo powiazane z konkretna choroba, to bym sie zdecydowala, ale tu chodzi tylko i wylacznie o pogode, wiec nie warto sie truc;)
      Ja jestem zmora lekarzy jesli chodzi o leki i tak szczerze powiedziawszy to tylko Czarownica mnie toleruje:))))

      Delete
  6. Moje przekonanie, że koniecznie niezbędna nam sokowirówka, skoczyło w rankingach przekonań, ze coś nam jest niezbędne ;-)
    Gratuluję km, ja mam słomiany zapał, no i na razie roweru brak :-( oczywiście też jestem przekonana, ze jest mi on niezbędny :p

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, sokowirowka to swietna rzecz, ale to mycie....;/
      Moja ma juz nascie lat i to drugi model jaki zakupilam, jest bardzo dobra, bo ma duza moc i mysle, ze nawet kosci moglabym w niej wirowac;)) Ale do mycia kazda sokowirowka jest tragiczna;)
      Rower mnie zachwycil duzo bardziej:)))

      Delete
  7. Witaj Star
    To jest ,dziennie, 15 km z hakiem.Brawo.
    Jazdę rowerem można pokochać, prawda?
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, wiesz, ze Twoja grupa byla dla mnie rowniez inspiracja:))) Do czego sie nie przyznawalam dopoki nie mialam roweru, a do posiadania tez musialam dorosnac psychicznie:)) 15km to wlasnie cel na obecnie letnie, gorace dni i mysle, ze jest spokojnie osiagalny, bez ryzyka, ze cos sie stanie. Dzis nie jade, bo wczoraj troche przedobrzylam, a miesnie tez kiedys powinny odpoczac.
      Buziam:**

      Delete
  8. choć raz los wie co robić bo różnie z nim bywa:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, dokladnie tak!! Do tej pory los robil mi wbrew, a teraz nareszcie zrobil mi na reke:))))

      Delete
  9. To tylko pogratulowac: meza!!! i naturalnie wyczynu rowerowego:)
    Usciski

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, jesli chodzi o mycie, szorowanie, sprzatanie to wcale nie przesadzam jak mowie, ze Wspanialy bije na glowe moje wszystkie "panie sprzatajace" do kupy razem:))) Czasem nie mam cierpliwosci patrzec jak on cos robi i zwykle zajmuje sie wtedy czyms w kuchni. Z drugiej strony wiem, ze efekt bedzie wstrzasajacy:)))

      Delete
  10. Gratuluję !
    mój kalkulator pokazał że robisz 13 km dziennie a to już wyczyn bo jeździsz zdaje się godzinkę ! ( ja odcinek 4 km jadę 15-17 minut czyli mniej więcej wiem jak prędko jedziesz a ja nie jeżdżę wolno :-) więc Ty po takiej przerwie masz kondycję hohoho w przyszłym roku normalnie będziesz śmigała 100 km na dwa dni !
    dziś zakupię pietruszkę i robię wywar ( bo wiesz ja ciekawska nie jestem ale lubię wiedzieć hihihihi)
    jeszcze raz gratuluję !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, robie wiecej, bo Ty policzylas dni od kiedy jezdze z pizdrykiem, a ja z tych 8 dni dwa opuscilam, a wiec 104km jak podzielimy przez 6 dni to wychodzi 17km z niewielkim haczykiem. Predkosc pizdryk pokazuje, ze najwieksza jaka do tej pory rozwinelam to jest 15.6 mil/godz, czyli w przeliczeniu na km 25.1km/godz.
      A srednia predkosc z jaka sie poruszam to 7m/godz czyli 11.2km/godz.
      Popatrz jaki madry pizdryk!!!!!!!!
      Z tym smiganiem to troche pewnie bedzie trudno, bo teraz latem dzien jest dluzszy i moge sobie pozwolic na wiecej czasu na smiganie. Jesienia, zima i nawet wiosna bedzie troche gorzej. Ale nie mam zamiaru rezygnowac poki co:))
      Tak, tak zakup pietruche i probuj;) Ja po wczorajszej dawce mieszanki soku, stwierdzam, ze jednak wywar jest bardziej piorunujacy w dzialaniu.
      Jeszcze sprawdze te herbatki, ktore polecala Czarownica w poprzedniej notce, na nastepne lato bede przygotowana:))

      Delete
  11. No moja Droga!Nie wiem, jakim cudem, ale jestem przekonana, że jak zechcesz przyjedziesz i do mnie...rowerem;)
    Pamiętasz o zamykaniu buzi, czy wyciągasz muszki, komary wykałaczka?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, a pewnie ze dam rade, tylko najpierw zlecimy Wspanialemu wybudowanie mostu, bo on jest dokladny:))) Wspanialy znaczy sie jest dokladny;P
      Co do zamykania paszczy, to czesto zapominam, ale jeszcze nic mi nie wpadlo. Niedobor owadow w powietrzu, czy co???

      Delete
    2. nie;( wszystkie paskudztwa przeniosły się do nas!

      Delete
    3. Misiu, nie wszystkie, komary zostaly u nas i zra jak opetane:))

      Delete
  12. Gratulacje! I męża i rowerowania:)

    ReplyDelete
  13. Najpierw gratuluje, potem- mały ochrzan- jest gorąco, nawet rankiem...babo!!!!!! Wspaniały nie na darmo jest tak nazwany:)))) W dodatku wie do czego służy wygięta szczoteczka przy sokowirówce:)))) Ja jeszcze polecam żurawinę..ma rewelacyjne działanie :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, owszem jest goraco, ale dlatego wstaje o 5tej:) Miedzy 5ta a 7ma jest calkiem przyzwoicie i poza tym tam nad rzeka jest zawsze chlodniej. Tylko musze pamietac, ze jeszcze trzeba wrocic z powrotem:))) Ale to nie jest daleko, dojazd do rzeki to tylko "ciutke" ponad 3km, a potem to juz nabijam licznik krecac sie wzdluz rzeki i wracam.
      Wiem, zurawina jest dobra na wszystko i jak wiesz Amerykanie sa zakochani w zurawinie, wiec tez gosci u nas czesto, nawet w postaci nalewki:P Ale serio to sok zurawinowy mam w domu zawsze i nawet swieza zurawine w zamrazalniku:))
      Hmmmm.. to jest dobry pomysl na dodatek do soku...
      Tak zrobie dodam do kolejnej mieszanki zurawine!!!
      Dzieki za podsuniecie pomyslu:***

      Delete
  14. Faceci tak mają. Jak już coś robią, to mega dokładnie. Gdybyś widziała jak MójCi potrafi pokroić cebulkę w kosteczkę, to by Ci oczy wyszły z orbit, że coś takiego jest możliwe!;-) Za to ja w tym czasie ugotuję resztę dwudaniowego obiadu, he he

    Gratulacje!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anko, moj sie do krojenia nie nadaje:)) Gdyby nie fakt, ze w tym kraju od wielu lat mozna kupic chleb w kromkach, to Wspanialy umarlby z glodu:)) Pokrojenie cebuli, obojetnie czy w plastry czy w kostke konczy sie na przekrojeniu cebuli na pol, ewentualnie na cwiartki:)))
      Mistrzem krojenia w tym domu jestem ja, nawet wedline nozem moge kroic jak maszyna, chociaz maszyne do krojenia wedliny tez Wspanialy zakupil... na wszelki wypadek:))))

      Delete
  15. Ale mam zaleglosci u Ciebie na blogu:) Tzn juz wszystko przeczytalam ale dopiero tutaj komentuje. Juz sobie po cichu planuje zakup pietruszki, bo tez miewam problemy z zatrzymywaniem wody. Najgorzej jest po wyjsciach do restauracji, to zarcie jest sporo solone a wiadomo, ze sol zatrzymuje wode. Nie mam nic przeciwko temu wywarowi, zamkne oczy, zatkam nos i....siup! Ja dla zdrowia wszystko moge;)))
    Widze, ze pokochalas Helge i pedalowanie! Nie moge wyjsc z podziwu, ze tez Ci sie chce w taka pogode:) No ale faktycznie, rano jest znosnie i jesli tylko dajesz rade wczesnie wstac, to tylko brawa Ci sie naleza:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, to fakt, ze sol zatrzymuje wode, ja w sumie nie uzywam soli, jedynie w sytuacjach naprawde wyjatkowych:)) a wyjscia do restauracji tez obcielismy, chociaz musze przyznac, ze w zdecydowanej wiekszosci amerykanskich restauracji (przynajmniej w NYC) dania sa niedosolone.
      No ale jest jak jest i mysle, ze zatrzymywanie wody przy obecnych temperaturach dosiega kazdego.
      Jutro odpisze prywatnie, bo dzis mam urwanie dupy:))

      Delete
  16. Stardust, zaskakujesz mnie i to BARDZO pozytywnie! Też jestem z Ciebie dumna początkująca Rowerzystko! Prawda, że taki stan licznika daje dodatkową motywację? :)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Antares, jeszcze bardziej od stanu licznika motywuje komplement od Ciebie!!!! Wiem, ze koncowke miesiaca bede miala raczej mizerna z jazda, no ale to jest cos za cos;)

      Delete
  17. Ale masz tempo! :)
    Chyba i ja sobie takie urządzonko zainstaluję, chociaż nie wiem, kiedy :)
    Czy ten soczek ma powstrzymywać wyparowywanie czy ogólnie wydalanie wody z organizmu?
    Pozdrowienia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, pizdryk jest fajny, to tak milo wiedziec co sie juz "wyjezdzilo" i z jaka predkoscia;)
      Kochana ten sok to raczej dla zamaskowania smaku samej pietruszki. W poprzedniej notce byly glosy, ze przeciez mozna pietruszke po prostu zjesc, co nie bardzo do mnie przemawia, wiec postanowilam zrobic sok. Dobor warzyw i jablko sa zupelnie przypadkowe, wiec w sumie ma to dzialac moczopednie. Nie znam sie, ale mam wrazenie (na chlopski rozum), ze zatrzymywanie wody w organizmie jest naturalnym odruchem obronnym organizmu przed odwodnieniem. Tak mysle dzieje sie wlasnie przy bardzo wysokich temperaturach, bo w stanach chorobowych to zupelnie inna sprawa. Ja mam problem puchniecia, czyli zatrzymania wody tylko latem, czyli nie jest to chorobowe a tylko pogodowe:))

      Delete
  18. Stardust!!!Tez jestem z Ciebie dumna i tak pomyslalam ze jakbys robila te kilometry jednym ciagiem to jeszcze jakies 35 kilometrow i moglabys wpasc do mnie na kawe:))
    Jestem pod wrazeniem,juz nie z powodu tych kilosow ale z samego faktu jaka jest Twoja wytrwalosc w postanowieniu ,nie poddajesz sie, nie leniuchujesz,WIELKIE BRAWOOOOO,tak trzymaj.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, querva jak sie rozpedze, to kto wie czy nie wpadne na kawe:))) Tylko wiesz ten rozped to bede musiala brac kilka lat:P

      Delete
  19. Cudownie sobie tak na rowerku pomykać... ja mam daleko do pracy... i do tego obecnie brakuje mi roweru ;D muszę sobie kupić :) Gratuluję Ci kilometrów! Mam nadzieję, że wejdzie Ci w nawyk :)


    Pozdrawiam serdecznie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. MM, do pracy to ja tez nie jezdze i nie planuje jezdzic, za duzy ruch, za daleko i oglnie raczej nie bardzo widze taka mozliwosc. Tez mam nadzieje, ze mi ten zachwyt Helga nie minie:))

      Delete
  20. Mnie by zadowolił wynik o połowę niższy, ale niestety nie zostałam stworzona do wysiłku fizycznego ;P
    Pozdrawiam
    tanatoza.blogspot.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak, ja tez myslalam, ze sie uda przezyc zycie bez wysilku fizycznego, ale chyba jednak nie:))

      Delete
  21. Wow, no masz powody do dumy! Gratulacje, oby tak dalej, do przodu i systematycznie!:-] A jeśli chodzi o dokładność Wspaniałego - Żółw zawsze podgląda, czy porządnie myję jabłka i inne cuda przed zjedzeniem. Tak się boję tego jego gadania, że jak wiem, że mnie obserwuje, to myje to wszystko dwa razy dłużej, ha ha!:-P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, pekam ze smiechu:))) Wspanialy chyba mi nie ufa z myciem owocow i warzyw, bo robi to sam:)) Dawniej jak widzial, ze cos wkladam do paszczy, to zawsze pytal "mylas to?" w koncu go obsobaczylam i przestal:)) To jest wkurwiajace;))

      Delete
  22. Gratuluje! To nie takie latwe po takiej dlugiej przerwie znowu zaczac. I to jeszcze od razu takie dlugie dystanse! Trzymam kciuki! Takze za sok pietruszkowy.
    May--li

    ReplyDelete
  23. Normalnie Stardust przestań natychmiast! Zaczynam liczyć centymetry, które musi pokonac moja ręka aby złapać butelkę z woda i nawodnić zwiędłe upałami ciało, umęczone zaduchem nieklimatyzowanych wnętrz. A ty jak nakręcona, męczę się samym czytaniem i obgryzam pazury z zazdrości, że Ci się chce...ja zastygłam w bezruchu na kanapie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, lo matku bosku!! To ja bardzo przepraszam, ze spowodowalam, ze sie Pieprz spocil:))
      Pieprz jednak zwroci uwage na mala roznice, a mianowicie roznice wieku, ze co? ze to nie ma nic do rzeczy?
      A i owszem, ma!!!
      W wieku Pieprza to sobie mozna wlasnie tak zastygnac w bezruchu na kanapie i potem jak sie zachce to wrocic do zycia.
      W moim wieku jak tak zastygne, to mnie porzadkowi do trumny wrzuca:))))))))))))

      Delete
  24. Star, bogi są albo ich nie ma, ale powinnaś sobie postawić w domu wizerunki wszystkich, światowych i może nie co rano, ale na pewno po każdym podobnym wydarzeniu ze Wspaniałym w roli głównej, każdy z wizerunków ucałować. Tak na wszelki wypadek, bo chwilami ma się wrażenie, że Wspaniały zesłany dla Ciebie z przestworzy. I do końca nie wiadomo czy jakieś bogi maczały w tym palce. Wiec co Ci szkodzi? Niech się bogi czują docenione

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz co Zante, z tymi bogami to cus musi jest na rzeczy:)) Ja zawsze w najciezszych momentach mojego zycia wierzylam, ze jeszcze kiedys "wyjdzie na moje":))) Ale mimo to jakby mi ktos te 15 lat powiedzial, ze jest mi przeznaczony taki Wspanialy ze wszystkimi jego wspanialosciami to bym nie uwierzyla.
      Chyba masz racje, powinnam czolem bic i po dupach tych bogow calowac....
      Ale poki co to polece Helge ujezdzac;)

      Delete
    2. Z tymi dupami to nie przesadzaj. W rąsie albo stópkę wystarczy ;-))) I ustalcie sobie ze Wspaniałym która rąsia czyja, bo Wspaniały robi wrażenie człowieka równie szczęśliwego i spełnionego jak Ty, co oznacza, że też powinien nie omieszkać czasem za Ciebie bożkom podziękować

      Delete
    3. Hahaha Zante Budde trzeba po brzuchu glaskac;) To moze na to pojde;))

      Delete
  25. gratki ;), mnie trochę dupka boli od roweru, a Ciebie?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chwilko, w zasadzie to mnie nie boli, moze dlatego, ze tlusta:)) Ale jak zwiekszylam dystans i automatycznie czas jazdy, to zaczynam odczuwac. Zamowilam juz gaciory z wkladka zelowa, mysle, ze bedzie lepiej, bo z jazdy nie mam zamiaru rezygnowac:)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...