Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, July 25, 2012

Branie czy wziecie

Dawno temu ktos mi tlumaczyl, ze ryba bierze, a kobieta ma wziecie. Moze i tak, moze nie, ale na tamten czas wydawalo mi sie to logiczne, dopoki ktos nie powiedzial, ze sa tez kobiety, ktore biora.
I tym sposobem runal porzadek mojego owczesnego swiata, a teraz myslalam, ze juz jestem za stara na to, zeby sie nad tym zastanawiac.
Tak myslalam... do dzisiejszego poranka.
Jak wiemy wstalam switem bladym, o zupelnie nieprzyzwoitej porze i staralam sie doprowadzic do wygladu godnego miana czlowieka, kiedy zobaczylam rzecz straszna.
Pryszcz!!!!!!!!!!!
Na mojej twarzy!!!!!!!!!!!
I to w dodatku nie jakis maly pryszczyk w postaci ledwie widocznej krostki, ale zbierajacy wulkan wielkosci Teksasu.
Ja pierdole, czegos takiego nie mialam na twarzy przez pewnie 30 lat!!!
Dokonalam ogledzin, ale na wiele sie to nie zdalo, bo pryszcz radosnie wykwital na srodku mojej brody, no moze nie dokladnie na srodku, bo ociupinke w lewo go zarzucilo. Chcialam go przypudrowac, ale sie ambitnie nie dal, bo pryszcze bywaja ambitne, no to nadalam mu imie ladne Suzi i postanowilam, ze jak jest to niech sobie bedzie. To pewnie skutek tego filtra slonecznego w kremie, zawsze mowilam, ze nie ma nic gorszego dla cery niz filtry w kremie, ale tym razem zapomnialam zabrac na weekend mojego w pudrze.
No coz trudno, trzeba sie bedzie z tym rozprawic, ale nie teraz.
O 8ej wyszlam z domu i bylo zimno, temperatura 22C a mnie trzepalo i nie tylko pryszcz stanal na bacznosc ale nawet kilka wlosow na przedramionach, ktore cudem jakims zdazyly juz odrosnac od ostatniego woskowania.
Szlag by to trafil!!! Czlowiek rozprazony przez te upaly, to wystarczy, ze temperatura spadnie w sumie do przyzwoitej i jest mu zimno. Nic to nie bede przeciez wracac po jakis rekawek, dam rade.
Zdziwienia doznalam jak podjechal autobus, w ktorym bylo tylko kilka wolnych miejsc.
O mojej porze, kiedy ja korzystam ze srodkow masowego transportu, srodki te zwykle zieja pustkami, gdzie ci wszyscy ludzie jada, przemknelo mi przez glowe, ale odpowiedz byla oczywista, do pracy.
Na stacji subwaya tlum dziki sie klebil, wlasnie weszlam na gore po schodach kiedy jeden pelny juz pociag zbieral sie do odjazdu.
Ech... pojade nastepnym, przeciez nie bede stala.
Jak tak myslalam to wlasnie podjechal nastepny, a ze to stacja poczatkowa (lub koncowa jak kto woli) to wiadomo, ze jest pusty. Ci co byli na peronie rzucili sie w strone tego, ktory lada moment mial odjechac, a ja postanowilam poczekac na ten, ktory wlasnie wjezdzal na peron.
Weszlam jedna jedyna do pustego wagonu, siadlam przy drzwiach, zeby sie nie tloczyc przy wysiadaniu i w tym momencie podszedl do mnie mezczyzna.
Widzialam go juz wczesniej w autobusie a i w okolicy kilka razy, elegancko ubrany w garniturze, z dyplomatka w rece powiedzial:
-- Good morning...
Odpowiedzialam, bo dlaczego nie, to zupelnie normalne, ze czasem nieznajomi pozdrawiaja sie z rana, a pan w tym czasie usiadl obok mnie.
Ki diabel!! Caly wagon pusty, a on siadl tak blisko, ze przysiadl mi lekko gazete, ktora sobie polozylam obok, zeby wyjac okulary z torby.
Natychmiast blysnela mi w glowie sytuacja, ktora zdarzyla sie jakies 8 lat temu, kiedy tez sama wsiadlam do pustego wagonu i zaraz potem jakis typ siadl na przeciwko mnie, zamieszal lapa w gaciach i wyjal fiuta, a ja z okrzykiem "widzialam lepsze egzemplarze!!" wyskoczylam z wagonu i dopiero tam mnie zaczelo trzepac z nerwow, a pociag w miedzyczasie odjechal razem z typem.
W tym czasie wagon wypelnial sie nowymi pasazerami, wiec uznalam, ze jesli nawet cos, to nic mi nie grozi, zalozyam okulary, delikatnie wyszarpalam gazete, ktora pan przysiadl byl na co on zareagowal grzecznym "przepraszam", ale sie nie odsunal mimo, ze jeszcze mogl, a wrecz przeciwnie siedzial tak blisko, ze dzielily nas tylko materialy naszych spodni. Ja tez nie mialam sie gdzie przesunac, bo po prawej mialam barierke i drzwi, nie jade daleko, wiec przezyje, pomyslalam i staralam sie nie zwracac uwagi na te bliskosc.
Zaczelam czytac, ale caly czas czulam jego wzrok na sobie i tylko nie wiedzialam czy to ja jestem taka interesujaca czy moze moja Suzi. Za chwile pan zapytal:
-- Ty to chyba jestes z Europy, prawda?
-- Tak, konkretnie z Polski - odpowiedzialam, bo facet byl tak grzeczny, ze nie wypadalo byc niemila.
-- Jakziemas?dobzie - wyrecytowal z usmiechem, na co ja sie rowniez usmiechnelam bo mial przy tym bardzo smieszny akcent.
-- A gdzie Ty sie tego nauczyles? - zapytalam.
-- Ja pracuje w ONZecie, wiec mialem mozliwosc nauczyc sie kilku zwrotow w roznych jezykach.
-- No tak - przytaknelam od niechcenia.
I wlasnie zblizalismy sie do mojej stacji, wiec zaczelam zbierac klamoty do wysiadki, pan rowniez wstal i zapytal:
-- Ty tez tu wysiadasz.
-- Tak.
-- Ja jade jeszcze dwie stacje szostka w dol miasta.
-- Moja podroz konczy sie tutaj - powiedzialam i skierowalam sie w strone ruchomych schodow.
Nie chcialo mi sie po nich isc w gore, ale bylo tyle ludzi, ze myslalam, ze pan sie gdzies skutecznie zawieruszyl, kiedy nagle na samym prawie szczycie schodow podszedl do mnie i powiedzial:
-- Szkoda, ze nie jedziemy dalej razem, bardzo chetnie zaprosilbym Cie na poranna kawe.
-- Trudno, moja podroz konczy sie juz tutaj - powiedzialam bo nic madrzejszego nie przyszlo mi do glowy. Pan zyczyl mi milego dnia, ja jemu nawzajem i na tym sie skonczylo.
I nic z tego nie rozumiem, przeciez siedzac po mojej lewej stronie musial widziec obraczke i pierscionek swiadczacy o tym, ze jestem mezatka. Rozumiem takie nic nie znaczace pogaduszki, ale ta kawa?
I teraz nie wiem czy to bylo branie, czy wziecie...
Wiem na pewno, ze ja nic nie bralam, ani nie wzielam;/
A Suzi zostala potraktowana lancetem w pracy i zostalo tylko lekkie zaczerwienienie, ktore musi zniknac do jutra.

43 comments:

  1. Oj Star... jesteś niesamowita... :D
    żeby pryszczowi nadać imię i chwilę później go zamordować - lancetem...

    W ogóle, branie czy wzięcie - rzadnej różnicy ni ma. Świadczy jedynie o tym że obok Ciebie trudno przejść obojętnie ... hi hi hi...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Branie to było jak 150:D A co szkodzi mały flirt w małzeństwie? A co szkodzi mieć adoratora? To podnosi temperaturę w związku. To mini odskok od rutyny :D

      Delete
    2. Ida, no Suzi niestety musiala byc zamordowana:) Wiesz to zuepelna antyreklama mojej pracy;)))

      Delete
    3. Ludko zgadzam sie absolutnie a moze i jeszcze wiecej:))) Wspanialy mowi, ze ja nawet ze slupem telegraficznym potrafie flirtowac;) Kiedys przyjechalismy metrem do domu i on poszedl do jednego sklepu po chleb, a ja poszlam do Rosario po mozzarelle. Jak Wspanialy przyszedl do Rosario to ten wlasnie wyspiewywal mi jakies piesni milosne po wlosku. Troche sie zacial jak zobaczyl Wspanialego i mowi "no zobacz, zostawic kobiete na chwile i juz ma adoratora" a na to Wspanialy "spiewaj, spiewaj ladnie ci to idzie, a ja sie juz przyzwyczailem".
      W budynku, w ktorym pracuje jeden z doormenow mowi o mnie "moja przyszla zona" a ja tylko korektuje "przyszla, byla zona":)))
      No taka juz jestem.

      Delete
  2. dewianci są podli, osiem lat i pamiętasz zdarzenie, całe szczęście, że masz dystans

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, bo takie cos zdarzylo mi sie tylko dwa razy w zyciu. Pierwszy raz to bylo w zatloczonym autobusie w Polsce, kiedy facet o malo mnie nie przesztyletowal (wiadomo czym) a tlok byl taki, ze mowy nie bylo o tym, zebym mogla wykonac jakis ruch. Tylko jak wysiadalismy to widzialam jego podla zadowolona mine, wiec sie domyslilam, ze to nie byl przypadek.
      No i ten duren sprzed 8 lat. Ten musial byc jakis poczatkujacy, bo gdyby poczekal kilka sekund jak pociag ruszyl, to faktycznie do dzis nie wiem co bym zrobila. Musialabym go czyms zdzielic przez leb. Chociaz ponoc oni nie grozni sa, ale nie jest to nic przyjemnego.

      Delete
  3. He he... podryw na dyplomatę :DDD
    ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, no trafilo mi sie jak slepej kurze ziarno;))

      Delete
  4. O Star:) Jaka pozytywna historia:) Uśmiałam się i nabieram przekonania, że życie po 50 będzie wspaniałe;)Branie, moim zdaniem:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anko, bo zycie po 50 jest wspaniale, zreszta w kazdym wieku jest fajne, tylko czasem trzeba chciec to widziec;))

      Delete
  5. Grześ ma pryszcze już, Ty jeszcze;) Świat staje na głowie;)
    A zaproszenie na kawę miłym akcentem dnia;)Po mojemu masz babo wzięcie;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, nie strasz tymi Grzesiowymi pryszczami, bo od razu mi przyszlo do glowy, ze Grzes ma tez pieluchy, no i wiesz, dla rownowagi moze ja tez sie powinnam zaopatrzyc;)))

      Delete
    2. no i się ślini PRAWIE bezzębna paszczą;))

      Delete
    3. Misiu, miej Boga w sercu, zeby jeszcze mam wlasne:)))

      Delete
  6. A dlaczego to Cię dziwi? Czy mężatki już nie wolno podrywać i zapraszać na kawę? Mnie to coś innego zawsze dziwi- po czym poznają,że jest się z innego kraju? Już kilka razy zdarzyło mi się, że choć nawet nie otworzyłam ust ktoś bezbłędnie określił, że nie jestem z kraju, w którym aktualnie byłam. Rozumiem Twą rozpacz z powodu pryszcza - moje wyskakują na szczęście pod wieczór, mam trądzik różowaty, czyli rozrywkę na starość.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, ludzie, ktorzy tu mieszkaja latami poznaja bez pudla, ze ktos jest obcokrajowcem. Ja tez poznaje:)) Najczesciej biora mnie jednak za Wloszke, lub Greczynke:)) Moze to wina dzielnicy, w ktorej mieszkamy, bo jeszcze 20 lat temu to byla prawie czysto wlosko-grecka dzielnica.
      Tradzika rozowatego nie zazdroszcze, bo to upierdliwe.
      buziam:*

      Delete
  7. Star, mieszasz facetom w mózgach!:-P Wystarczy Cię na rower posadzić albo do metra wpuścić...;-P
    Suzi to takie ładne imię... Mogłabyś wybrać jakieś paskudne, skoro zamierzałaś z premedytacją ją / jego uśmiercić. Ja to już bym się do Suzi zdążyła przywiązać;-P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, nawet mi nie przypominaj Helgi... tesknie okrutnie, ale jeszcze tydzien musze poczekac;/ Wspanialy zamknal Helge w garazu i ja nie mam klucza, to ponoc najlepszy sposob na mnie;)))
      Suzi jakos mi sie nie komponowala dobrze, wiec zostala usmiercona;)))

      Delete
  8. Dobre, dobre. Tylko czemu takiego sympatycznego uśmierciłaś? ;)

    ReplyDelete
  9. Branie, zdecydowanie miałaś branie, wzięcie byłoby potem ( w planach "dyplomaty"). Bardzo miły akcent w taki wczesny poranek :) Myślałam, że pryszcze najpierw się delikatnie wyciska a potem wysusza :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, nie wiem "co poeta mial na mysli" i juz nie bede wiedziec, jakos musze z tym zyc:)))
      A pryszcze to mozna delikatnie wyciskac jak juz sa dojrzale, Suzi wymagala pomocy lanceta;))

      Delete
  10. Heh... To na pewno Suzi - przynętą była :D... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Abigail, kto wie, moze masz racje i starsi panowie biora na pryszcze;))))

      Delete
  11. Obraczka i pierscionek? To mialaby byc przeszkoda? Stawiam dolary przeciwko orzecham, ze facet nie zamierzal sie z Toba zenic. A skoro byl grzeczny, to chyba bedziesz wspominac to zdarzenie zupelnie inacej, niz tamto, ze zboczencem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove, nie wiem czy uwierzysz, ale tutaj ludzie zwracaja uwage na obraczke i pierscionek, no i przede wszystkim nosza obraczki. Wspanialy od dnia slubu nigdy chyba nie zdjal swojej, mnie sie zdarza zapomniec, lub zostawic w pracy.
      Eee takie mile i kulturalne zdarzenia to sie slabo zapisuja w pamieci i matowieja z czasem;)) Tamto, to byl szok!!!
      Bardzo nieprzyjemny szok!

      Delete
    2. Zdecydowanie jestem ewenementem bo nie nosze ani obraczki ani pierscionkow, jestem uczulona,
      nawet na 18k zloto, hahaha

      Delete
    3. Wszędzie ludzie zwracają uwagę na obrączkę, ale czy to amerykanów powstrzymuje?

      Delete
    4. Lukrecjo, ale nie wiem czy zwrocilas uwage, ze tutejsi mezczyzni masowo nosza obraczki. Moi dwaj pierwsi mezowie wygodnie "zgubili":)))
      Trzeci nosi.
      A uczulenie na bizuterie to wygodne jest, ja tam nawet na diamenty nie mam uczulenia;P

      Delete
    5. Ove, nigdy mi sie tutaj nie zdarzylo zeby podrywal mnie zaobraczkowany mezczyzna, wiec chyba powstrzymuje. Wczorajszy pan nie mial obraczki.
      Flirtowac zdarza mi sie z zaobraczkowanymi, ale to sa glownie mezczyzni, ktorych znam juz dlugo.

      Delete
  12. Nie dałaś Suzi nawet dojrzeć? ;)))
    Ja w młodości nie miałam nigdy żadnych trądzików, krostek itp., za to teraz dosyć często mi coś wyskakuje. Nie cierpię!
    Dlaczego się dziwisz, że Cie facet podrywał? Jesteś fajną babeczką, z twarzy Ci bije szczęście i radość. Z kimś takim jak Ty miło by było na pewno wypić kawę. Ty się ciesz, że jeszcze nie jesteś "przezroczysta".

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tzj, tu nie ma czasu na dojrzewanie;) Wakacje za rogiem wiec musialam dzialac;))
      Masz racje z ta "przezroczystoscia" ;)))

      Delete
  13. Jak cudnie rozpoczęty dzień ...
    A swoją drogą, jak to jest ze po nas widać że my obce jesteśmy w innym kraju?! Mnie kiedyś usiłowano wmówić że z Portugalii algo chociaż Hiszpanii, bo przecież Polki nie miewają ciemnych włosów ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gosiu, obcosc widac po kazdej narodowosci, w sumie wszyscy cechujemy sie jakimis typowymi akcentami wygladu. To prawda, ze wiekszosc spodziewa sie po Polce blond wlosow i niebieskich oczu. Jak sie przeprowadzilam do tej dzielnicy, to na poczatku w sklepach mowili do mnie albo po wlosku, albo po grecku. Oraz jedni i drudzy byli bardzo zdziwieni, ze nie rozumiem:)))
      Nawet kilka miesiecy temu w autobusie kobitka zagadala do mnie po grecku.

      Delete
  14. branie, stanowczo było to branie:) I dobrze, to tak buduje ego;)))

    ReplyDelete
  15. Normanie, Star, jak ty to robisz, że faceci do Ciebie ciągną jak do miodu??? Aaaa, już wiem, to pewnie ten Twój łobuzerki uśmiech :-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mexicana, no moze tak bardzo to nie ciagna, albo nie wszyscy ciagna, bo sa tez tacy co sie boja;))

      Delete
  16. też mam pryszcza, też mam branie i też mnie biorą za Włoszkę lub Greczynkę ;))))

    (ale jak to się u nas się mówi - jest branie - wzięcia brak ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No masz!! Jak nie Wloszka to Greczynka i nawet pryszcz mamy w tym samym czasie:))) Tylko to wziecie w takim razie trzeba bedzie poprawic;)

      Delete
  17. ostatnio mam wrażenie ze obraczka jest tylko wabikiem , coś w stylu: złamie się czy nie ;-)
    A pan i tak był miły, ale uwierz mi ze nic mnie bardziej nie irytuje jak zaczepna osoba, bo ja mam ochotę poczytać, pomyśleć, pobyc a ktoś chce gadać. A ja nie. I powstaje głupia sytuacja :-P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Soniu, z reguly takie gadki mni nie przeszkadzaja i nawet sama lubie sie im oddawac i prowokowac, no ale na milybuk nie o 8:20 rano:)))

      Delete
  18. Nie często się odzywam, chociaż czytam regularnie i z przyjemnością! :)
    Moim skromnym zdaniem nie istotne jest czy to było wzięcie czy branie - i tak zazdroszczę ;-P

    http://latajacamysz.flog.pl/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Magdaleno, milo mi, ze czytasz i ze sie ujawnilas:))) Z przyjemnoscia zagladne do Ciebie, ale to chyba jutro, bo dzis musze sie oddac pakowaniu... wrrrrrrrrrrrrrrrrrr.....

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...