Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, July 24, 2012

Budyn

Chyba mi sie rozum rozpuscil na tym sloncu, bo jakos zupelnie nie potrafie pozbierac mysli w logiczna kupe.
Czy "kupa" jest odpowiednim w tym momencie slowem?
Chyba raczej nie, ale nic innego nie przychodzi mi do glowy.
Wczoraj jak mialam oddac pranie musialam najpierw zadzwonic do Jamesa i poprosic zeby przyjechal odebrac. James mnie nie zna, bo jak wiemy wszystko co zwiazane z praniem zalatwia Wspanialy.
Zamiast sie zastanowic co mam powiedziec, to oczywiscie najpierw zadzwonilam a dopiero jak James odebral telefon dotarlo do mnie, ze on nie ma pojecia kim jestem.
Normalna kobieta w takiej sytuacji zaczelaby od tego, ze jest zona swojego meza, ktorego to meza James zna. No ale jak wiemy mnie do normalnosci daleko, albo i jeszcze dalej, wiec zaczelam pieprzyc cos o koniecznosci zrobienia prania, bo wlasnie wrocilismy i lada moment znow wyjezdzamy... zupelnie bez sensu. Ocknelam sie dopiero w momencie jak uslyszlam Jamesowe "ekhem" wypowiedziane tonem oznaczajacym, ze facet w ogole nie ma pojecia o co chodzi i kto dzwoni i wtedy zaczelam jakac:
-- Yyyy... to mowi zona Wspanialego... wiesz mieszkamy przy... i Ty przywozisz nam zawsze nasze pranie...
-- Oooo teraz wiem z kim rozmawiam - uradowal sie James - bede tam tuz po 12tej.
-- Dobrze, ja jestem caly czas w domu.
Na kilka minut przed 12 mnie znow olsnilo i wytaskalam dwa wory prania do holu, zeby byly gotowe do odboioru. Dobrze, ze to zrobilam bo cholerstwo ciezkie jak nie wiem co. Jak juz odebral to pokrecilam sie jeszcze troche po chalupie i poszlam ogladac zalegle programy, ktore zaprogramowalam do nagrania w czasie naszej nieobecnosci. Ogladajac oczywiscie zasnelam.
Obudzil mnie dzwonek do drzwi, nie patrzac ktora jest godzina wyskoczylam z lozka, zlapalam portmonetke i lece do drzwi. Drzwi wejsciowe do domu maja takie ozdobne szyby, przez ktore niewiele widac ale jednak zobaczylam, ze stoi facet, ale to nie jest James... przez moment myslalam, ze moze kogos innego przyslal, ale widze, ze facet ma w rece jakies broszury.
Hmmmm Swiadek Jehowy... cichutko odwrocilam sie na piecie i wrocilam do mieszkania.
Na szczescie byl wyjatkowo nienatretny i nie dzwonil wiecej.
Pozniej jeszcze ktos zadzwonil do drzwi, ten wygladal mi na kogos z obslugi poczty, wiec otworzylam, ale jak zaczal cos pitolic o rachunkach za elektrycznosc to go potraktowalam kilkoma slowami po polsku a na koniec dodalam, ze nie mowie po angielsku.
Wyjatkowa przytomnosc umyslu;)))
A co? I tak nie mam pojecia o zadnych rachunkach i tak nie wiem o co chodzi, niech sie wszyscy ode mnie odpierdola i tyle.
Na koniec mi tylko powiedzial, ze mam ladne oczy, a ze mowil do osoby nie mowiacej po angielsku to pokazywal palcami raz na swoje oczy, raz na mnie. Musialam miec glupia mine, bo tylko sie usmiechnal i poszedl. Pozniej opowiadalam o tym Wspanialemu, ktory tez nie mial pojecia o co chodzi i uznal, ze dobrze zrobilam, tylko z tym niemowieniem po angielsku mu nie bardzo pasowalo wiec zapytal:
-- I on Ci uwierzyl?
-- Nie wiem, ale co mnie to obchodzi? - wzruszylam ramionami.
James przywiozl pranie przed 18ta co przyjelam z ulga wielka, bo przynajmniej juz nie musialam latac do drzwi na wypadek gdyby ktos zadzwonil, ale oczywiscie juz nikt nie dzwonil;/
Natomiast tuz przed 19ta zadzwonil Wspanialy.
-- Ehem.. - odebralam zamiast zwyczajowym "hi Honey".
-- To ja!
-- Slysze..
-- A co Ty? Spisz?
-- Juz nie...
-- Jak to "juz nie", jest 19ta, ja juz jestem na Penn Station, a Ty juz nie spisz?
-- Oj... no dobrze, to wracasz do domu?
-- A co innego moglbym zrobic?
-- To dobrze, wracaj.
-- Ty jakas dziwna jestes... dzwonie zeby zapytac czy mam cos kupic po drodze.
-- Nie wiem...
-- A co bedziemy jedli?
-- Nie wiem...
-- A co jest do jedzenia? Przygotowalas cos?
-- Nic nie przygotowalam i nic nie wiem...
-- Hmmm jestes w takim "nic nie wiem" humorze?
-- Mmhumm...
-- Dobra, to kupie malego kurczaka z rozna... a mozesz zrobic coleslaw?
-- Chyba moge...
Westchnal gleboko i sie wylaczyl.
A ja zerknelam do lodowki, w dolnej szufladzie lezala mala glowka kapusty.
Szlag, zrobilam to coleslaw bo juz nie mialam wyjscia.
Na szczescie polowa kurczaka zostala na dzis, coleslaw tez... bo ja chyba dzis wcale nie jestem bardziej przytomna.
Tylko do pracy musze isc...

31 comments:

  1. Star, po prostu Cię przegrzało!;-P I to pomimo tego SPF 30!;-PP

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, na pewno mnie przegrzalo, ale dzisiaj juz calkowicie dobilo. Tam bylo chociaz przyjemnie od wody, ale dzisiejszy dzien dal mi w dupe do wiwatu.

      Delete
  2. Mam taki sam "nieogar". No taki sam.
    Ekhmmm.

    ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, dobrze wiedziec, ze to nie tylko ja;))

      Delete
  3. Och Star, ten Wspaniały stanie się niedługo najbardziej pożądanym facetem na obu półkulach! Ja zamierzam się od Ciebie duuużo nauczyć. Już ćwiczę: "nie wiem, nie wiem, nie wiem!", idzie mi coraz lepiej:)
    A z tym praniem to bajka po prostu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anko, jak by mi ktos 20 a nawet 15 lat temu powiedzial, ze takiego Wspanialego spotkam to bym nie uwierzyla, ze w ogole ktos taki istnieje:))
      A Ty sie ucz, bo "nie wiem" jest najlepsza odpowiedzia na wszystko;))

      Delete
  4. Mnie juz drugi dzieny nosi i sprzatam:)
    Ale jak znam siebie to juz jutro mi przejdzie:))
    Sposob z nierozumieniem swietny, sama kilka razy wyprobowalam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, o sprzataniu to mi nawet nie mow:) Nie pamietam kiedy ostatni raz sprzatalam, no chyba z 9 lat temu jak Wspanialy mial przybyc z pierwsza wizyta;))) Nienawidze sprzatania.

      Delete
  5. Wolę sobie nie wyobrażać co zrobisz klientkom i jakie to one będą miały miny ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, jakos przezylysmy i one i ja;)) Na szczescie nie mialam dzis za wielkiego urwania glowy;)

      Delete
  6. jak przyjdą do mnie z rachunkami zacznę po hebrajsku!;)) ciekawe, czy ten numer przejdzie! No, ale może chociaż mi ktoś powie,że mam ładne oczy;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tylko nie podziękuj, bo się wyda, że rozumiesz ;)

      Delete
    2. Misiu, moze byc i hebrajski, nawet udawany;) Wazne zeby w tym wytrwac przez te kilka minut.
      A z oczami to facet byl czarny, wiec dla nich niebieskie oczy to absolutne zjawisko;))

      Delete
  7. ha! tekst po polsku, że się nie rozumie działa wszędzie - nawet w Szikagowie ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evek, to jest dobry sposob na natretnych sprzedawcow i generalnie ulepszaczy zycia;))

      Delete
  8. Ja to wszystko rozumiem, bo kazdy ma takie dni. Ja tez! Ale jednego nie rozumiem? Dlaczego tutul notki "Budyn"???:)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, "budyn" bo mam wrazenie, ze zamiast mozgu mam budyn:)

      Delete
  9. Hmmmmmmmmmmm...trochę do Ciebie niepodobne:) Ale tylko trochę :)

    ReplyDelete
  10. Wielkie mi co, każdy (a właściwie każda) ma takie dni, że nie kontaktuje za grosz, a dodatkowo ja wtedy też właśnie śpię, potrafię tak przeputać nawet 3 dni.Mój sienie może nadziwić, jak można 2 lub 3 doby przespać. Ale ja już odkryłam co to jest - ja w ten sposób przesypiam drobne infekcje.Tytuł Twego posta mi uświadomił,że właściwie zjadłabym z chęcią budyń najlepiej czekoladowy. No to idę dokuchni, zrobię sobie na kolację.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, ja tez miewam weekendy kiedy nie wychodze z lozka od piatku wieczorem az do wtorku rano;)) A normalnie wstaje miedzy 5 i 6ta wiec czasem taki weekend jest mi widocznie potrzebny zeby odespac;))

      Delete
  11. Taki budyn z kisielem zdarza mi sie bardzo czesto, niestety:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, nie wiem jak dzis u Was, ale tutaj znow dalo czadu, a przy takich temperaturach to chyba sie mozg gotuje;))

      Delete
    2. Wczoraj byl straszny upior, nie do wytrzymania. A dzisiaj wcale nie lepiej, najchetniej nie wychodzilabym z domu.
      Koszmar!

      Delete
  12. Chyba cos w powietrzu, hahaha, mam dokladnie te same objawy.

    ReplyDelete
  13. Star, ale nurtuje mnie jedno - ten tytułowy budyń to stan Twojego umysłu? :-) Ja podczas upałów robię się strasznie marudna i irytująca. Wszystkich chcę rozstawiać po kątach i nimi rządzić. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO, tak to stan umyslu. Nawet nie wiem czy jestem marudna, po prostu chce zeby mnie wszyscy zostawili w spokoju. Nie chce mi sie nawet mowic, moge sie komunikowac tylko z uzyciem slow jednosylabowych, na wiecej nie mam energii.
      Ty masz male dzieci, ktorym tez ciezko znosic taka pogode, wiec moze to Cie irytuje i masz ochote wszystkich rozstawiac po katach. Ja poslalabym wszystkich do diabla niechby mi tylko dali spokoj:))

      Delete
  14. Mam dziś podobny dzień, praca dopiero na jutro .... więc sobie leży.
    A reszta pracy na jeszcze później, leży tym bardziej.
    Chociaż wiem, że potem będę kląć moje lenistwo, wysłałabym chyba do diabła każdą osobę, która dziś jeszcze coś by ode mnie chciała :)
    Ale co się dziwić, skoro od zeszłego tygodnia jestem na obrotach kosmicznych, wczoraj obskoczyłam dwa tłumaczenia ustne i wróciłam po 10-tej wieczorem do domu!
    Podobnie działa na mnie upał, a czasem po prostu jest taka senna atmosfera w powietrzu, jak dziś :)

    pozdrowienia!

    ReplyDelete
  15. patrz, jaki ten polski to pomocny język;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...