Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, July 9, 2012

Ludzie to dopiero maja problemy

Dzis wreszcie jest w miare normalnie, czyli srednia temperatura ok. 30 do 34C z tym da sie zyc.
Z samego rana wyjechalam Helge, bo Helga musi byc wyjechana:) Wspanialy sie nadziwic nie moze, ze wstaje bez jego budzenia i bez budzika tuz przed 5ta. Niech sie dziwi, ja tez sie dziwie, bo sama nie wiem skad mi sie to bierze, ale tak wstaje. Wyjechalam o 5:45, termometr wskazywal 28C a mnie sie wydawalo chlodno, no coz po tym kilkudniowym piekarniku to faktycznie 28C robi wrazenie zimna.
Wrocilam z licznikiem wskazujacym 171 km, czyli calkiem niezle mi to idzie.
Pozniej musialam isc do znachora.
Ten jest tak zafascynowany moimi rowerowymi postepami, ze mi dzis zadal jakies dodatkowe cwiczenia, kazal mierzyc tetno, co to ma mi rzekomo pomoc w ocenie formy fizycznej danego dnia.
Ja tylko slucham, bo cwiczenia... no owszem rozumiem, ze powinnam cos tam czynic rozciagajaco przed i po rowerze, ale juz to tetno(!!!) Nawet sie nie przyznalam, ze nie mam pojecia jak to mierzyc;)
Wiem, ze mam pewnie jakies tetno, wiem gdzie trzeba macac zeby cos wyczuc, ale... i tak nic nie czuje, wiec raczej z tych pomiarow nic nie bedzie.
Kryste jak ja bym tak chciala robic wszystko co znachor zaleca, to nie mialabym sie czasu zestarzec.
No wlasnie, bo tak naprawde to mialo byc o starosci, a ja tu sobie pitole palcami po klawiaturze o wszystkim tylko nie o tym co trzeba.
Do znachora przychodzi tez taka kobitka, Irene, ktora znalam z widzenia jeszcze z czasow zamieszkania pod poprzednim adresem, bo Irene wlasnie tam mieszka, przy tej samej ulicy.
Przychodzi do znachora w kazdy poniedzialek, o tej samej porze co ja, z tym, ze ja przychodze raz na dwa lub trzy tygodnie i czesto jestesmy w tym samym pokoju wiec rozmawiamy.
Tak ogolnie, nic wielkiego, natomiast z tych rozmow wiem, ze Irene miala matke Polke i ojca Wlocha, ze ma dwoje doroslych dzieci i kilkoro wnuczat, no takie tam rozne bzdety.
Dzis Irene od drzwi oswiadczyla, ze jest na granicy depresji!!!
-- A co sie stalo? - zapytal znachor - Wystarczy, ze wyjechalem na tydzien wakacji i juz depresja? - zartowal. Ale Irene nie zartowala i pojechala calym wagonem problemow, chociaz czy to sa problemy?
Sprawa bardzo wzgledna.
Z calego dlugiego wywodu wynikalo, ze Irene miala niedawno urodziny i wlasnie skonczyla 65 lat. Jest to wiek, ktory upowaznia do specjalnego ubezpieczenia zdrowotnego dla ludzi starszych. No i wlasnie Irene dostala poczta jakies tam papiery w sprawie tego ubezpiecznia. I na tym polega caly dramat i szok!!
Do tej pory Irene miala sobie te swoje 65 lat i nawet celebrowala urodziny i wszystko bylo fajnie.
W momenicie kiedy otworzyla te koperte, caly swiat sie zawalil.
Znachor zaczal sie smiac, ja leze morda do dolu i sie nie odzywam, ale tez mi sie smiac chce, a ona rozpacza. W koncu znachor nie zdzierzyl i powiedzial:
-- Nie widze tu zadnego problemu, poza tym, ze Ty tak odbierasz, bo tak chcesz.
-- Nie widzisz problemu, bo jestes mlodszy. Jak moj maz dostal te papiery to ja tez nie widzialam problemu.
-- Irene, Twoj maz jest od Ciebie starszy o 6 miesiecy i 6 miesiecy temu nie widzialas problemu, a teraz widzisz?
I tak sie przerzucali argumentami, znachor probowal zastosowac logiczne myslenie, ale Irene absolutnie nie przyjmowala do wiadomosci jego argumentow. Natomiast jak jej zabraklo wlasnych to zwrocila sie do mnie:
-- Stardust Ty sie nic nie odzywasz, a co myslisz o tym?
-- No coz, tak sobie mysle, ze niepotrzebnie otwieralas te koperte. Gdybys nie otworzyla to mialabys 47 lat, a tak to masz 65. Zwykla ciekawosc, a okazala sie okrutna.
Znachor wyszedl krztuszac sie ze smiechu, a Irene juz sie wiecej nie odezwala.
Cos mi sie wydaje, ze mnie znielubila;))

60 comments:

  1. NO tak! Biedna Irene do dziś nie wiedziała, ile ma lat! Ja wiem, że mam 58 i prawie 2 miesiące i nie powoduje to u mnie deprechy! U Ciebie też nie, nieprawdaż?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, ja wiem, ze sa ludzie, ktorzy maja problem z wiekiem, ale to jest raczej staly problem. Natomiast tutaj tak nagle, to mnie po prostu smieszy;))

      Delete
  2. Nie dziwi mnie tytuł Twego posta, oczywiście, jako ironiczny, bo zaiste, gdzie tu problem i jeszcze przyczynek do depresji? ( pojęcie mocno nadużywane )
    Może Cię i znielubiła ?...ale to też jej problem, nieprawda ?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kwoko, bo "depresja" w wielu przypadkach to nic wiecej tylko takie wygodne slowo. No i masz racje, jelsi mnie Irene znielubila to zdecydowanie jej problem nie moj:))

      Delete
  3. A tam od razu znielubila. Nie sadze. Mozliwe, ze wasze zarty Daly jej troche do myslenia I jej przejdzie. Domyslam sie, ze on a byla z tym ok, ale teraz zobaczyla, ze to sie wiaze z byciem uwazana za staruszke. To chyba dla niej oznacza ubezpieczenie dla seniorow. Przejdzie jej. W koncu nice sie nie zmienilo ma tylko lepsze ubezpieczenie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evita, no wlasnie, ubezpieczenie dla seniorow, tansze, lepsze a baba marudzi:)) Ja bym sie nie obrazila jakby mi dali teraz takie ubezpieczenie.

      Delete
    2. Star- ja bym sie nie tylko nie obrazila, ale byla cholernie wdzieczna :)

      Delete
    3. Dokladnie, ale jak widac niektorym nie dogodzisz:)

      Delete
  4. co tu czytam to mnie diabeł kusi, żeby kupić rower.
    Masz niesamowite poczucie humoru, ciekawość wpędziła Irene w depresję:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, kupuj rower:)) Ja sie zakochalam, fakt ze nogi mam poobijanie jak 7-letni dzieciak co sie uczy pilke kopac, ale co tam, przeciez te nogi i tak juz nie na pokaz:)))
      Ja tez sie niektorych kopert boje to nie otwieram, zostawiam Wspanialemu;)

      Delete
  5. Ta koperta to niby taki moment otrzeźwienia?
    Dziwne to...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, no nie wiem, ale moze jej do tej pory zawsze kupowali kartki urodzinowe na 40 lat i uwierzyla, a tu masz, taki bubel:))

      Delete
    2. Padłam! Dobrze choć, że to nie były kartki osiemnastkowe :DDD

      Swoją drogą... to, że człowiek z roku na rok starszy to rzecz normalna i za cholerę nie umiem pojąć dramatu sytuacji...

      ;)

      Delete
  6. Moja mama wpadła w chwilowa depresję w wieku 53 lat, 50 było Ok, 51 świetne i tak dalej, i tu nagle 53 - depresja trzymała ja przez tydzień i w końcu przeszło. Pytałam ją wtedy o co chodzi, i pamiętam jak płaczliwym głosem powiedziała." No jak to tak? 53??? Jak to brzmi?" -Nie wiem, dla mnie brzmiało nie gorzej niz 52. Teraz ma 66 i z wiekiem nie ma problemu. Może każdy ma jakiś wiek co go gnębi?:))))) Może spróbować rzucać liczby od obecnego wieku do 100 i patrzec w lustro na reakcję? Jesli gdzies brew zadrga to może być TO!Wiek tragiczny!
    Kiedy mam jakieś mysli niezdrowe na temat swojego wieku, przypominam sobie niejakiego pana Smitha z małego miasteczka w UK. Miał 104 lata, i wiążąc buty zawsze sapał "Ooooo...getting older, getting older" No, poniewaz ja do wieku 104 mam mnóstwo czasu, zaraz mi czarne myśli przechodzą.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, ja sie w kazde urodziny dziwie jak mi sie udalo tyle nazbierac, ale zawsze postanawiam zbierac dalej ile sie da. W koncu nic innego nie pozostaje tylko albo zbierac, albo sie polozyc i czekac na smierc;))
      A pan Smith fajny facet, troche chyba jak moj Tatek:))

      Delete
  7. Ech, ja czasem też wpadam w depresję jak otwieram koperty. Tyle, że te z wyciągami z banku...;-P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, ja takie deperesyjne koperty zostawiam Wspanialemu:))

      Delete
  8. Dziwię się, że Cię nie zamordowała od razu :)))))Nie znielubiła. Ją tylko skręciło z zawiści, że Ty tak lekko potrafisz oswajać się z problemem wieku :)A mierzyć tętna tez nie potrafię. Bardziej na wyczucie idę- oddycham jeszcze,czy już nie. I to zdaje egzamin.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, zobaczymy jak to bedzie przy nastepnym spotkaniu z Irene;) tyle, ze nastepne bedzie dopiero w pierwszy poniedzialek sierpnia, bo tak mi jakos wyszlo;)
      A z tym tetnem to jakas wyzsza szkola jazdy jest, mam nadzieje, ze znachor zapomni do sierpnia, ze mi to zadal:))) W koncu on tez nie mlodzieniec, bo tylko dwa albo trzy lata mlodszy ode mnie, tylko sie trzyma skubaniec tak, ze nikt nie dalby mu wiecej niz 40. Konserwa!!!

      Delete
    2. Właśnie przeczytałam, że na zachowanie kondycji, wigoru, dobrego wzroku itp- OWOCE borówki amerykańskiej :))) oprócz żurawiny :)))Ja już wcinam masowo obie :))))

      Delete
    3. Jaskolko, borowka amerykanska, zurawina i ogolnie wszelkie owoce jagodowe to moje ulubione:)) Nic tylko bede miala nadmiar energii i wigoru:))) Zebym tylko nie wybuchla:P

      Delete
    4. :)))))) Poczekaj do Sylwestra :))))

      Delete
  9. Nieprawdopodobny zwrot w psychice ludzkiej. Sami siebie zadziwiamy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, to fakt, ze czasem czlowiek nie wie co i kiedy mu przyjedzie do glowy.

      Delete
    2. Bosz, przyjdzie a nie przyjedzie:))) Przyjechalam z porannej wycieczki wlasnie i chyba ciagle mi jazda w glowie.

      Delete
  10. no tak ludzie nie maja pojecia nie odrozniaja znaczenia depresja, melancholia czy te chandra dla nich wszystko jest depresja a co jeszcze ostatnio zaobserwowalam modne slowo u mnie jest stres, i teraz wszystko jest stresem, rodzina, praca po prostu wszystko....przypuszczam ze wiem 65 tez moze byc stresem a co dla niektorych pewnie i depresja hahahah

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lewym, ludzie chyba wychodza z zalozenia, ze lepiej cos miec nic nie miec nic:)) Ja to kuzwa nawet stresu nie mam;/

      Delete
  11. Depresja juz jest passe, teraz trędi jest bipolar. Ewentualnie borderline personality disorder.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, nic tylko bede musiala Irene uswiadomic, bo jak widac nie idzie z pradem:))

      Delete
  12. ja proszę więcej takich notek ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, nastepna juz sie rodzi w glowie i w bolach:)))

      Delete
  13. Jakiś czas temu przeszłam prawdziwą depresję i też się dziwię tym osobom, które nadużywają tego określenia. Sami zubażamy nasz język.
    Po przeczytaniu Twoich notek jestem pod ogromnym wrażeniem. Chciałabym mieć Twoje poczucie humoru.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarnawiewiorko, wiec wlasnie tacy jak Irene to sobie sami wmawiaja problemy. Ludzie nie zdaja sobie sprawy z tego co to prawdziwa choroba.
      I w ogole to milo mi, ze Ci sie podoba:))

      Delete
  14. Mam sąsiadkę z 10 lat młodszą i po każdej rozmowie z nią muszę odreagować:))Zawsze jest jej źle , coś nie pasuje, coś podrożało, dziecko kaszle,plac zabaw bez dzieci i jej dzieci nie mają się z kim bawić, a w sobotę do pracy, a......wrrrrrrrr
    A życie jest piękne:) I ludzie fajni...tylko tych niefajnych trzeba omijać z daleka;)A może po Twojej ripoście Irena kupiła rower?:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, czyli ta Twoja sasiadka ma wiecznie pod gorke, wiatr w oczy i pewnie jej jeszcze broda rosnie:)))
      Mnie tez mecza tacy ludzie.
      Irene nie kupi roweru, bo juz sie za glowe lapala dwa tygodnie temu jak uslyszala, ze ja kupilam. Nawet zapytala "i na co ci rower? bedziesz jezdzic?" Nie odezwalam sie bo nie bardzo mam pojecie do czego jeszcze rower moze sluzyc, a zeby go powiesic na scianie jako ozdoba nie przyszlo mi do glowy:))

      Delete
    2. Misiu, do podnoszenia ciezarow to moj jak najbardziej sluzy, bo jak sasiadka zblokuje wjazd na podworko samochodem, to musze Helge wnosic do gory po 10 schodkach. Czasem padam na pysk, bo po przejazdce samej w sobie jestem padnieta, a tu jeszcze trzeba Helge wniesc:))

      Delete
    3. Moja Droga, a myślałaś o zawodach Strong Woman???Bo zdaje się,że mistrzostwo masz w kieszeni:)

      Delete
    4. Misiu, jak bys mnie widziala jak z jezorem do kolan taskam ten rower to chyba bys zmienila zdanie:)

      Delete
  15. wow! 171km?! ja mam w domu stacjonarny, co sam mierzy "tetno" ;) ...denerwujące to jest niesłychanie, bo po każdej jeździe wyskakuje mi napis "F6", co wg instrukcji obsługi znaczy "masz kondyche gorszą niż twoja babcia"... a jeszcze 30 urodzin nie miałam...

    ReplyDelete
    Replies
    1. The road, eee no nie jest pewnie tak zle:) Mnie znachor powiedzial, ze mam mierzyc to tetno zaraz rano jak sie obudze:)) Ponoc takie regularne pomiary dadza mi rozeznanie na co mnie stac w konkretnym dniu.
      No nie wiem, bo ja jak sie obudze, to jeszcze nie wiem kim jestem, a juz zeby sobie puls mierzyc to przerasta moje mozliwosci:))

      Delete
  16. Nie cierpie wiecznych malkontentow. Po prostu unikam a jesli jestem z dana osoba na tyle blisko, to po prostu bez ogrodek prosze o zamkniecie sie i nie narzekanie;))) Tej Irene nic nie pasuje, rower jest beeee, to moze moglas jej trumne zaproponowac;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ja tez unikam, na szczescie Irene widze tylko u znachora, a wiec raz na 2-3 tygodnie przez 1.5 godziny. Da sie przezyc i najczesciej nie chce mi sie odzywac, no chyba ze jak wczoraj zostane sprowokowana, lub wrecz wywolana do tablicy:))

      Delete
  17. Usmialam sie:)))
    Sa ludzie,ktorzy potrzebuja na pismie potwierdzenia,bo nie uwierza.
    Chcialabym miec tylko taki problem:)))
    Mysle ze nie ma o co sie obrazac,ale sa ludzie i ludzie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, no sa tacy:)) A czy sie obrazila czy nie to sie okaze, w kazdym badz razie jak pisala wyzej Kwoka, to nie moj problem:))

      Delete
  18. Ależ byłaś okrutna! Uświadomić tej biednej kobiecie, że pier... opowiada farmazony w taki sposób, po półgodzinnym wykładzie lekarza! Oj nieładnie :)
    Chyba nie macie szans się zaprzyjaźnić! :)
    Jak zwykle uwielbiam Twoje poczucie humoru i gratuluję porannych wycieczek na Heldze.
    Jak ja się tak zaprę, to też się będę chwalić codziennie na blogu! :)
    Póki co nie jestem w stanie się zmobilizować nawet do codziennego wieczornego przejazdu po osiedlu, oj czarno to u siebie widzę.
    pozdrowienia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, zaprzyjaznic?? No wiesz, to tylko potwierdza dlaczego nie mam przyjaciolek:))
      Nie dziwie Ci sie, ze nie mozesz sie zmobilizowac do wieczornego przejazdu, przeciez masz remont, wiec i tak jestes zajeta caly dzien.
      Ale jak sie remont skonczy to pewnie bedzie latwiej:))

      Delete
  19. A temperatury u Was zabójcze, nawet u nas ledwo się da wytrzymać na dworze, jak temperatura w cieniu przekracza 30-35 stopni C!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, teraz jest juz troche lepiej, ale znow idzie kolejna fala goraca na caly nastepny tydzien:/
      No coz jest jak jest.

      Delete
  20. A bo z tą starością to w ogóle jest problem... Jak słyszę, że jakaś babka ma 50 lat to sobie myślę "nooo, słuszny wiek". Jak do mnie dotrze, że ja też mam za miesiąc tyle samo to mi się w pałę nie mieści, że nie robi to na mnie takiego samego wrażenia. Mnie tylko wkurza, że makijaż gorzej mi się trzyma niż 20 lat temu. Ale może jak będę mieć 65 lat to jakoś inaczej na tę starość będę patrzeć

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, smarkulo nawet sie nie wtracaj jak starszyzna rozprawia:P Pffff...
      Ja nigdy nie przywiazywalam wagi do wieku, tak swojego jak i cudzego, nawet nie potrafie okreslic ile ktos ma lat. Natomiast na ile sie zachowuje, to i owszem:)))

      Delete
  21. Depresje mam chyba od zawsze..co nie znaczy ze narzekam. Oprocz kilku najblizszych osob ktorym sie zwierzylam, bo jak dlugo mozna tlumaczyc dlaczego nie odbieram telefonow, nie otwieram maili itd. Po ostatnim kryzysie zwierzylam sie w koncu.
    Okazalo sie ze osoby moze nie najblizsze, ale z ktorymi spedzam sporo czasu, byly bardzo zdziwione. Jak to, ty taka pewna siebie i wesola zawsze jestes..... Ludzie nie maja pojecia co to depresja. I dobrze, po co komu taka wiedza. Wie tylko ten kto przezyl.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A rowerek nowy tez nabylam, bo poprzedni wypasiony na maksa zli ludzie ukradli. Z jezdzeniem gorzej, bo jak mam power to deszcz napierdala. Klatwa jakas w tym roku nad Wyspa:((

      Delete
    2. Toya, wlasnie ludzie sobie nie zdaja sprawy z tego jak powazna choroba jest depresja i tak szastaja tym slowem. Gorzej jak sobie wygadaja i wtedy dopiero ich los doswiadcza. Ja staram sie w ogole nie mowic o chorobach, nie chce, dopoki nie musze, to tak jak napisalas ta wiedza nie jest mi potrzebna i unikam.
      W sprawie roweru, to faktycznie masz przepukane, ta Wyspa jest w wyjatkowo mokrym miejscu:))

      Delete
  22. A to się kobiecinie żyło wygodnie w niewiedzy, że ma prawo do zniżki seniora:) Uśmiałam się, może ja też tak zareaguję, cholera wie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Casablanco, ja mysle, ze raczej tak nie zareagujesz, jestes zbyt pogodna na taka reakcje. To sie raczej czesciej zdarza pesymistom, tak przynajmniej wynika z moich obserwacji:))

      Delete
  23. WTEM! - zrobiło się jej lat 65 :D. Fakt, jeśli się aktualnie nie ma gorszych zmartwień, to taka koperta może posłużyć za ich godny substytut :).

    Czy ja dobrze zrozumiałam, że Helga to Twój rowerro? Herman z Gustawem pozdrawiają zatem! :P

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...