Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, July 23, 2012

Wrocilam

Jestem, wypoczeta, wyleniuchowana do wypeku.
Wspanialy pojechal do pracy, a ja zmagam sie z rzeczywistoscia, bo trzeba zaczac przygotowywac sie do nastepnego wyjazdu. Wlasnie przygotowalam pranie, ktore James odbierze w pludnie i dostarczy z powrotem wieczorem.
Kurde, nie jestem pewna, czy nie popelnilam jakiegos praniowego przestepstwa, bo tym razem sama segregowalam:) Trudno, jesli popelnilam to juz tak zostanie i nawet nikt sie o tym nie dowie.
Od piatku bylismy w Southampton u Alice i Marca.
Zdjec nie ma i nie bedzie, bo zapomnielismy aparatu.
Bylismy w polowie drogi kiedy Wspanialy nagle zapytal:
-- Nie robisz zadnych zdjec?
-- Jak mam robic jak aparat w bagazniku.
-- Jak to w bagazniku?? Schowalas aparat do bagaznika?
-- Nie ja, tylko Ty, przeciez to Ty pakowales bagaze do samochodu.
-- Bagaze, ale nie aparat.
-- Jak to?? - az podskoczylam na siedzeniu.
-- W bagazniku jest tylko walizka i torba z Twoimi pierdolami, chyba, ze tam wlasnie schowalas aparat.
-- Kryste!!! Aparat byl na stoliku w livingroom!!!
-- No byl - potwierdzil Wspanialy - ale myslalem, ze Ty go wezmiesz, zawsze chcesz miec aparat pod reka.
-- Agrrrrrrrrrrrr............ - wydobylo sie ze mnie, po czym opadlam na oparcie siedzenia.
Mowy nie bylo, zeby wracac, przeciez po to wyjechalismy wczesniej zeby uniknac tloku na trasie.
Szlag, no szkoda...
-- Ale przeciez cale Southamptons obfotografowalas juz na wszystkie strony w ubieglym roku - przerwal cisze Wspanialy probujac mnie pocieszyc.
-- To prawda, w ubieglym roku zrobilam duzo zdjec... ale nigdy nie da sie obfotografowac wszystkiego... zawsze, za kazdym razem nawet odwiedzajac te same miejsca znajdzie sie cos nowego, cos czego sie wczesniej nie widzialo...
-- Trudno, wracac nie bedziemy, bo to bez sensu - powiedzial glosno Wspanialy, zupelnie jakby widzial moje mysli i na wszelki wypadek chcial je uprzedzic.
-- Wiem - skrzywilam sie w odpowiedzi.
No coz, okazalo sie, ze jednak szkoda, bo tym razem byla przepiekna pogoda i spedzilismy ten weekend nieco inaczej niz poprzedni.
Tym razem zaliczylismy kilka rejsow po okolicy motorowka nalezaca do szefa Marca i bylo fantastycznie.
Jak nigdy wiekszosc czasu spedzilam na plazy, co w moim przypadku jest zupelnie nienormalne, bo ja nie lubie wylegiwania sie na plazy, meczy mnie tam wszystko poczawszy od slonca, po kazde ziarenko piasku.
Tym razem poniewaz razem z motorowka dostal nam sie dostep to prywatnej plazy pana X., ktory przebywa obecnie gdzies w Indonezji, uroki plazowania byly zupelnie znosne.
Szczegolnie samotne lezenie na mokrym piasku i sluchanie szumu oceanu ze swiadomoscia, ze w obrebie kilometra jest nas tylko dwoje. Piekne uczucie, chociaz nie na dlugo.
Nie wyobrazam sobie, zebym mogla na dluzsza mete zyc w takiej izolacji od ludzi, a co za tym idzie od rzeczywistosci, panstwo X. prawdopodobnie nigdy nawet nie korzystaja z plazy dla mieszkancow, nie mowiac o plazy dla pospolstwa, tylko siedza na tym swoim kilometrze przynaleznym do ich dzialki.
Nic dziwnego, ze potem tacy ludzie nie maja pojecia o normalnym zyciu.
Ale skoro mnie sie to trafilo raz na cale zycie, to wykorzystalam jako przygode i uzbrojona w ochraniacz SPF 30 moglam sie relaksowac, chociaz i tak sie troche opalilam, niewiele ale jednak. Natomiast Alice po miesiacu spedzonym w Southampton jest czekoladowa.
Ona twierdzi, ze uzywa filtry, ja nie bardzo wierze, ale sie nie odzywam, mam tylko nadzieje, ze wie co robi;) Ale dzieciaki tez opalone, a wiem, ze ich na pewno smaruje. Moze faktycznie po tak dlugim czasie czlowiek sie mimo wszystko opala, nie mam pojecia, bo jak pisalam wyzej, ja nie przepadam za sloncem i plaza.
Poza tym obrzarlam sie homarow, krabow i wszelkich morskich stworow, ktore bardzo lubie.
Troche sie boje stanac na wage po tym weekendzie, bo na pewno cos skoczylo nie w tym kierunku co trzeba, ale jak mowi Wspanialy "od tego sa wakacje", wiec sie nie bede przejmowac.
Powrot do rzeczywistosci jest brutalny, ale na szczescie w piatek znow wyjezdzamy, tym razem na tydzien, wiec jakos dam rade przezyc te 3 dni pracy.

P.S.
Magnolio, serdeczne dzieki za komentarz pod poprzednia notka. Do tej pory moim zyciowym mentorem byl tylko Wspanialy. Od dzis jestes tez TY, widze, ze Ty podobnie jak on osiagnelas juz to do czego ja dopiero daze. Takie komentarze i taka madrosc zyciowa czyta sie z przyjemnoscia. To jest krytyka, ktora zmusza do refleksji i samooceny, a nie pyskowek.
Dziekuje:))

30 comments:

  1. Ooooooooooo jestem pierwsza:))) Fajnie, że odpoczęłaś. Zdjęcie na górze zastępuje wszystkie te nie zrobione przez Ciebie podczas odpoczynku.Aż przyjemnie chłodno się w stopy zrobiło :)))) Sory, że zapytam, bo ja jestem z natury ciekawska, a ty zamieściłaś PS do Magnolii. Przeszukałam poprzednie komentarze, bo chciałam wiedzieć, co to za mądre rady dostałaś. Może i ja skorzystałabym. Niestety, nie znalazłam komentarza Magnolii :( Dużo straciłam?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, Tak to ten PS jest do Magnolii:) I ten jej komentarz jest jako 3 od konca. A w ogole, to mysle, ze Magnolie trzeba czytac:)))
      A nizej juz widze rowniez wpis Magnolii pod ta notka, jej blog jest tez w mojej linkowni pt. Wszystko jet Energia, polecam:)))
      A zdjecie z gory, to zdjecie zrobione na plazy rowniez w Southampton tylko w ubieglym roku.

      Delete
    2. O rany, sory Star, wykazałam się okropnym wścibstwem. Nie powinnam pytać o Magnolię. Przyszłam wykasować komentarz, a tu już odpowiedź. Będę czytać

      Delete
    3. Ej, no co Ty? Zapytalas, bo ja publicznie podziekowalam za komentarz. Nie dajmy sie zwariowac:))

      Delete
  2. Jessssuuuu, jak ja bym chciała tak przez chociaż miesiąc nie mieć pojęcia o normalnym życiu!!!!!!!! Głusza, pusta plaża, dużo książek i ja. No, może jakieś drinki z kolorowymi parasolkami. I szum wody. I jeszcze więcej plaży!!!
    Zazdroszczę i pewnie nie jestem jedyna:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Casablanco, Hamptons to w ogole male miasteczka na Long Island, gdzie wiele bogatych ludzi ma swoje letnie rezydencje. W ubieglym roku w sierpniu pisalam notke na ten temat i tam jest duzo zdjec.
      Tak to fajne miejsce i plaza jest tak ogromna, ze nawet bedac w tej publicznej czesci mozna sie spokojnie odizolowac. Jednak ja i Wspanialy stwierdzilismy, ze nie nadajemy sie do takiego stylu zycia. To taki wieczny Sopot tylko jeszcze bardziej bogaty i z nosem wyzej zadartym do gory:))) Nadaje sie na odpoczynek, to prawda.
      Chociaz my i tak zajmowalismy domek goscinny Alice i Marca i posilki spedzalismy w towarzystwie ich rodziny, a wiec rowniez z 3 dzieci i malym psem Raco. Ale dzieci sa wychowane a nie rozpuszczone wiec nie mecza, a nawet chyba sa pozadana odskocznia dla starcow w naszym wieku:)))) Bo przeciez na codzien nie mamy towarzystwa dzieci. No i ten psiak jest taki slodki, ze az mi go bylo szkoda zostawic:))

      Delete
  3. Oj domyslam sie jak bolesne bylo uswiadomienie sobie, ze zapomnialas aparatu :) Ale z drugiej strony, moze dzieki temu mialas wiecej czasu na to, zeby sie rozkoszowac tym weekendem i tym co dokola bo nie bylas nastawiona na to, ze musisz wszystko utrwalac. Czasem to tez dobre, wiecej mozna w siebie tego wszystkiego wchlonac ;) Ale pewnie przed nastepnym wyjazdem piec razy sie upewnisz ze masz aparat. A jakby co to, kupisz drugi po drodze, bo tu jeszcze nic nie obfotografowalas :))
    A taki weekend na bezludziu tez bardzo by mi sie podobal...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak, nastepnym razem na pewno nie pozwole sobie na zapomnienie o aparacie:)))
      Juz sie nie moge doczekac:))))

      Delete
  4. Dziękuję Star:)Jeśli to dla Ciebie okazało się pożyteczne, to na zdrowie i bardzo się cieszę :))

    Zdjęcie rewelacja, a aparatu nie żałuj, czasami i od niego warto odpocząć, będziesz miała powód znowu tam wrócić :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Magnolio, oczywiscie, ze pozyteczne. Juz uplynelo ladnych pare lat, albo i wiecej jak siedzialam w tym wszystkim po uszy i chlonelam. Ale jak widac, czlowiek jest istota na tyle niedoskonala, ze ciagle musi sobie cos przypominac. Dobrze, ze to zrobilas:))

      Delete
  5. Bez aparatu:( Koszmarrr! A z drugiej strony, ile spokoju:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niby spokoj, ale z serii wkurwiajacych:)) bo jednak ciagle mi sie rzucalo w oczy cos co warte byloby uwiecznienia. Ale przezylam:))

      Delete
    2. A tak, to rozumiem! To tzw złośliwość natury:)

      Delete
    3. Tak to zwykle jest;) Jak czegos nie mozna zrobic to sie ciagle ma na to ochote, albo sa sprzyjajace warunki:)

      Delete
  6. Przy SPF 30 spokojnie można się opalać:-P Tyle że bezpieczniej:-P Ja też używam wysokich filtrów, przynajmniej potem nie cierpię, no i nie mam wyrzutów sumienia, że robię sobie krzywdę.
    Cudnie tak wypocząć, co? U nas też nareszcie lato, miejmy nadzieję, że na trochę dłużej tym razem:-P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, ja w ogole nie bywam na plazach;) Przynajmniej nie po to zeby lezec, bo owszem polazic moge, zwlaszcza o zachodzie i wschodzie slonca, to sie nie znam. Zaskoczyla mnie ta czekoladowa skora Alice.

      Delete
  7. Wlasnie odkrylam Twojego bloga :) pozdrawiam z Suffolk/Cambridgeshire border :)

    ReplyDelete
  8. Ja aparat biorę i owszem - bardzo często. Nie zapominam go, tyle, że zapominam naładować akumulatorki... i jedne i drugie...
    Efekt taki sam jak w Twoim przypadku.

    Ech... kawałek prywatnej plaży w środku sezonu urlopowego - tylko dla mnie... czy nie dotknęłaś kawałka raju?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ido, tez mi sie zdarzalo zapomniec naladowac akumulatorki:) Dlatego zwykle nosze jeszcze przy sobie aparat na zwykle baterie, ktore wszedzie mozna kupic.
      Kawalek raju jest fajny, bo cisza i nikt czlowiekowi nad glowa nie lazi, dzieci piasku nie sypia do uszu itp.
      Ale na dluzsza mete nie dalabym rady, ja jednak jestem stadna;))

      Delete
  9. uwielbiam Wspaniałego za tekst "od tego sa wakacje "
    w ogóle Go uwielbiam ;-)
    ja też z "arystokracji" która się nie opala ;-)
    generalnie to wolę góry jak morze ale jakby mnie Alice zaprosiła to skorzystałabym bo wiadomo że ciekawska nie jestem ale lubię wiedzieć :D
    pozdrawiam

    ps jaki błąd popełniłaś w segregacji prania ???

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, ja tez nie bardzo kapuje jak sie mozna tak dlugo patrzec na wode, wiec najchetniej zamykam oczy i slucham.
      Wspanialy jest wakacyjnie fajny;)) Nawet na lody mnie namowil, a ja sie potem wsciekam bo tyje. Po nim to jakos splywa, na mnie zostaje:)))
      Nie wiem jak sobie poradzilam z segregacja i juz nie bede wiedziala bo jak James przywiezie to wszystko bedzie poskladane w jednym worku, wiec nie bedzie zadnego dowodu ewentualnego przestepstwa.
      Ja uwazam, ze zrobilam dobrze, chociaz jestem przekonana, ze gdyby Wspanialy byl w domu to i tak znalazlby jakas sztuke, ktora w/g niego nie nalezala do danej grupy kolorystycznej:))

      Delete
  10. Eee nie ma tego zlego.....Pojedziesz tam jeszcze i utrwalisz to, co tym razem sie nie udalo. Najwazniejszy wypoczynek i lenistwo:) A swoja droga czasem te komorkowe aparaty sie przydaja wiec warto je miec:))) Jesli chodzi o slonce i opalanie to chyba jak sie jest non-stop przez miesiac na sloncu, to powoli czlowiek lapie te promienie, niezaleznie od filtra. Najgorsze jest spalenie sie na raka, powoduje najwiecej szkod.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, usmialam sie czytajac. Przeciez kazda komorka ma aparat:))) A ja poniewaz nie lubie zdjec z komorki i nigdy nie robie, to nawet na to nie wpadlam:))))
      Nie wiem czy bede mogla kiedys jeszcze to samo sfotografowac, bo jednak ta motorowka i prywatna plaza to rarytas, ktory sie moze nie powtorzyc.
      No, ale trudno sie mowi;)))

      Delete
  11. Opalanie? Fuj! Nie znoszę od trzydziestu paru lat... Przy młynie mieszkam w końcu, a to zobowiązuje do białości...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, ja nigdy nie lubilam. Jestem najbielsza z calej mojej rodziny i jak oni sie opalali na piekny braz, to ja dostawalam bable i bylam ewentualnie czerwona jak prosiak, a potem schodzila ze mnie skora:)))

      Delete
  12. Nie opalam się z powodu gdyż nie lubię i nie mogę (uczulenie na słońce). Ale słońce lubię!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, to dokladnie jak Wspanialy;/ On od kilku lat tez ma uczulenie na slonce. Ten weekend tez przechodzil w dlugich dzinsach i przesiedzial w cieniu.
      Ech, jak nie urok, to wiadomo co;)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...