Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, August 24, 2012

52 < 58 zakonczenie

Jeszcze przed spotkaniem z dziewczynami wymyslilam, ze fajnie byloby gdyby zrobily sobie przejazdzke turystycznym autobusem, ale kursem wieczorowym, kiedy mozna obserwowac ladnie podswietlone miasto.
Powiedzialam im o tym w czasie lunchu i pomysl sie spodobal.
Dlatego tez nie wybieralysmy sie nigdzie daleko, zeby moc trafic na 42 Street i 7 Avenue o odpowiedniej porze.
Po Grand Cenral Termial uznalysmy, ze warto byloby wypic gdzies piwo. Na tym samym odcinku ulicy przy ktorej pracuje jest irlandzki pub (u nas to sie nazywa bar) wiec pomaszerowalysmy, ale ku mojemu zdziwieniu okazalo sie, ze jest zamkniete. Trudno.
Postanowilysmy pojsc do baru w Bryant Park.
Niestety jakies mocno nierozgarniete bylysmy, bo znow zadna nie wpadla na to, zeby zrobic zdjecia.
Ja chyba z wiadomych powodow, bo wlasnie tam przy piwku marki Pilsner postanowilam przepytac dziewczyny na okolicznosc wieku:)
No i teraz moge wyjasnic zagadke tajemniczego tytulu tych notek.
Az sie dziwie, ze do tej pory nikt nie zapytal skad ten dziwny "52 < 58" tytul, a to z tej prostej przyczyny, ze dziewczyny razem maja 52 lata co jest mniej niz moje osobiste 58:)))
Nawet sie w rozmowie wydalo, ze wszyscy (chyba wszyscy pojedynczo) rodzice dziewczyn sa tez ode mnie mlodsi.
Jesu, z kim sie te dzieci zadaja???
Z baru poszlysmy do mnie do pracy, bo gdzies trzeba bylo skorzystac z lazienki, zeby jak mowi Wspanialy oddac Pee i zostawic tylko Wo:)) dobra, dowcip ma tylko sens po angielsku, wiec...
I potem udalysmy sie w miejsce skad odjezdza autobus turystyczny.
Stalysmy w kolejce przez godzine... wrrrrrrrrrr... wszystko mi juz wchodzilo w dupe i nie moglam sie doczekac kiedy wreszcie usiade w autobusie.
Nareszcie udalo nam sie odjechac o 19tej, autobus jedzie 2 godziny trasa zaczynajaca i konczaca sie przy 42 Ulicy i 7 Aleii przez 5ta Aleje, pozniej Broadway, az na dolny Manhattan.
Po drodze udalo mi sie zrobic troche zdjec.









To wszystko powyzej to okolice Time Square.


Jedno z wejsc do Bryant Park przy skrzyzowaniu 42 Street i 6 Avenue.



Na tle biblioteki, ktora wczesniej juz pokazywalam na zdjeciach w poprzedniej notce, udalo mi sie sfotografowac jak wyglada taki turystyczny autobus. Pan stojacy posrodku z mikrofonem to przewodnik. Nam sie niestety trafil nudny przewodnik, wiec nie sluchalysmy;))




Wzdluz 5tej Aleii.



Flat Iron Building przy 23 Street i 5tej Aleii.




Piata Aleja i Broadway.



Chinatown.



Widok z Manhattan Bridge, pierwszy od gory na Brooklyn Bridge i drugi na Manhattan.




Brooklyn w okolicach Brooklyn i Manhattan Bridges.



Widok z Brooklyna w kierunku Manhattanu, na pierwszym zdjeciu po prawej kawalek mostu Brooklynskiego. I tu juz widac jak moj aparat nie daje rady:((
Do tego przewodnik, dupa wolowa, a raczej chuj szesnasty jak go nazwalam nie raczyl powiedziec kierowcy, zeby sie zatrzymal na kilka minut zeby mozna bylo zrobic zdjecia... wrrrrrrrrrrrrr....
A niestety moim aparatem w jadacym samochodzie nie uda sie nic lepszego:/

Ale teraz pokaze Wam zdjecia zrobione przez Rinonke Pershingiem.
To sa dopiero zdjecia!!!



Time Square, prawie te same ujecia, ale o wiele lepsza jakosc:)



Chrysler i Empire State Buildings.



Chinatown.


Manhattan Bridge.






Widok na pieknie oswietlony Manhattan.




I powrot ulicami Manhattanu.
Rinonko, bardzo bardzo serdecznie dziekuje Ci za udostepnienie tych zdjec dla mojego bloga:))

Wyszlysmy z autobusu, konkretnie to ja wypadlam bo po dwoch godzinach siedzenia jakos mi sie nogi zastaly:)) Bylysmy po calym dniu zmeczone, ale zadowolone.
Piec Cwiartek spojrzala na zegarek i stwierdzila, ze na najblizszy pociag na Long Island juz nie zdazy, a do nastepnego ma godzine czasu do zabicia.
-- No coz, jak juz tyle dalysmy rade to i te godzine zabijemy wspolnie - stwierdzilam i szybko dodalam, ze nalezy szukac jakiej sikalni, bo niestety z sikalniami w NYC jest bieda.
Nie ma publicznych sikalni poza miejscami publicznego uzytku jak Penn Station, lub Grand Central, a poza tym trzeba sie ratowac czym kto moze...
No i padlo na McDonald, bo tam zawsze jest sikalnia... pod jednym warunkiem... a mianowicie "tylko dla konsumentow". Stanelysmy w kolejce i zaczelam namawiac Piec Cwiartek zeby kupila jedne frytki byle tylko sie do sroczyka dostac;) ale stwierdzilysmy, ze tak naprawde to jestesmy glodne.
Zjadlysmy po hamburgerze i niestety do sikalni w miedzyczasie ustawila sie taka kolejka, ze Piec Cwiartek przegapilaby nastepny pociag do domu.
Wytrzymamy?
Wytrzymamy, jak nie ma innego wyjscia to sie da rade:))
Tylko zadna z nas nie miala pojecia po jasna cholere zezarlysmy te paskudne McDonaldowe zarcie... Tak dobrze zaczely, a skonczyly.... w McDonaldzie:)))
Jak tylko zeszlysmy na peron subwaya to wlasnie podjezdzal pociag dla dziewczyn, wiec pozegnanie odbylo sie na szybko. Moze to i dobrze, bo ja tak bardzo nie lubie pozegnan.
Najbardziej ucieszylo mnie, ze Piec Cwiartek wyrazila ochote na "moze jeszcze kiedys... dopoki jest tak blisko NYC". Wiec jednak nie jestem taka stara, zgorzkniala dupa;))
Dziewczyny, bardzo, ale to bardzo serdecznie dziekuje Wam za tamten dzien.
I mimo, ze dotarlam do domu resztkami sil, w pozycji kaczora, to jesli kiedys jeszcze los da nam okazje, to ja juz pisze sie na powtorke!!!

27 comments:

  1. Cholera, zupełnie inny świat... Wieczorami takie miejsca są wdzięczne dla fotografa. Ma się wrażenie, że te miasta wgl. nie śpią.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Manhattan nigdy nie spi:) Mieszkalam tam przez ok. 2 lata i czesto wloczylismy sie w srodku nocy, zawsze na ulicach byli inni ludzie. A juz okolice Time Square to nawet w nocy wygladaja jak w dzien:))

      Delete
  2. Łał jaka wycieczka! Inne widoki z turystycznego autobusu, niż dopiero co podziwiałam w Brukseli! Inne, większe budynki, generalnie więcej wszystkiego i ta wysokość budynków! Aż boję się marzyć, że kiedyś tam będę... A co tam! marzę o tym! I wtedy spotkam się ze Star:)))
    świetna wycieczka!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, bardzo chetnie!!!!!!!!!!! Tylko daj cynk kiedy przyjedziesz i nie ma sprawy!!! Tu wszystko jest wielkie, wielki kraj wiec i cala reszta odpowiednia, lacznie z ludzmi:)))
      Wysokosc budynkow na poczatek jest porazajaca, teraz juz sie przyzwyczailam, wiec jak jedziemy gdzies to mam wrazenie, ze wszystko jest male:))

      Delete
  3. Witaj Star
    Piękna wycieczka w miłym towarzystwie.
    Twoje zdjęcia są również niezłe,tylko to ostatnie zbyt mocno rozmazane.Uważam jednak ,że ono też ma swój urok-fajna gra świateł.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, bardzo sie ciesze, ze pospacerowalas z nami. Ja przepraszam, ale ostatnio mam duuuzeee zaleglosci;/
      To prawda, ze to ostatnie zdjecie mozna jeszcze ewentualnie.... ale to bylo najlepsze jakie udalo mi sie zrobic;) Natomiast Pershing nie wchodzi w rachube, bo przede wszystkim nie bylabym w stanie nauczyc sie jak to ustawiac, ja jestem matol pod tym wzgledem. Po drugie nie wiem czy dalabym rade utrzymac taki aparat w rekach, jest naprawde bardzo ciezki;/
      I tak szkoda mi, ze nie bede miala, z drugiej strony wiem, ze w moim przypadku to jest niemozliwe:(

      Delete
  4. Dla takiej wyprawy warto pokaczorkować :)

    ReplyDelete
  5. :))no to się przespacerowałam. Takie tam tłumy, że od samego patrzenia się zmęczyłam :/ Ale jeśli to było zmęczenie w miłym towarzystwie, to i tak wyszło na plus:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, tlumy na Manhattanie sa zawsze, na szczescie bardziej widoczne z gory, wiec jak czlowiek idzie ulicami to sobie nawet nie zdaje z tego sprawy;))

      Delete
  6. Zdaje się,że znów mój komentarz poszedł do spamu;/
    Uściski;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, sprawdzilam, nie ma nic w spamie:(( Moze Grzes Ci pomaga pisac?:)))

      Delete
    2. widocznie kadziłam za bardzo:):)Zdjęcia super!
      A Młode niech się uczą;))))

      Delete
  7. Uwielbiam zdjęcia NY u ciebie - prawie jakbym tam była!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, bardzo sie ciesze, bo tak wlasnie staram sie pisac, zeby przekazac jak najbardziej realnie:))

      Delete
  8. kurde Star serio masz 58 ? no popatrz a nie wygladasz ;-)
    ale swoją drogą można spotkac nastolatka o mentalnosci staruszka i dorosłą osobę o mentalności nastolatka i ta wersję lubię najbardziej !!! nie wiem dlaczego niektórzy zabijają w sobie dziecko !? bo co bo magiczna liczba 40+ nie pozwala kręcić się na karuzeli ? oj tam !
    A wycieczka fajna ale takie wycieczki to ja wolę właśnie w takiej obrazkowej wersji za co Wam dziewczyny dziękuję ale jak byscie jechały do Wielkiego Kanionu na biwak to ja bardzo chętnie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, no jakos mi sie tak nazbieralo, ze juz jest 58:)) Ja nie wiem, lubia mnie te lata, czy co?
      Ale co tam, owszem cialo czasem nie nadaza, ale jak sie zapre to jeszcze jakos idzie... konczy sie kaczorem, ale przeciez nie codziennie;P
      Sa ludzie, ktorzy lubia byc stateczni, a moze sie tacy po prostu urodzili? Nie wiem, ja jestem jaka jestem;)))
      A wiesz z tym Kanionem to dziala troche inaczej, to nie tak ze my organizujemy wycieczke, to najpierw Zmorka melduje, ze przylata i wszystko sie robi, zeby w tym Kanionie sie spotkac!!!
      To niech tylko Zmorka da cynk i fiuuuu... lecimy:)))

      Delete
  9. Poczułam się uczestniczką spaceru :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Elu, bardzo sie ciesze, ze dolaczylas do wycieczki:))

      Delete
  10. Wspaniała wycieczka, sama bym się z Tobą przejechała i jakoś też nie sądzę, żeby przeszkadzała nam jakakolwiek różnica wieku (o wiele mniejsza zresztą jednostkowo rzecz biorąc :)
    Z przyjemnością towarzyszyłam Wam w obu notkach i dzięki też za opisanie niektórych budynków. Widuję je czasem na filmach i zawsze chciałam wiedzieć, jak się nazywają, ale trochę trudno sprawdzić, kiedy ma się w głowie tylko obraz budynku.
    Kiedyś i ja odwiedzę NY. :)
    pozdrowienia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, milo mi, ze Ci sie nasz spacer podobal:) A z wiekiem to nigdy nic nie wiadomo:))) Osobscie znam ludzi, ktorzy (liczebnie i metrykowo) sa ode mnie mlodsi, ale bardzo staro sie zachowuja i odwrotnie tez;)

      Delete
  11. NY pokazany twoimi oczami cudny! Zapisuje sie na wycieczke, z taka przewodniczka to chyba kazdy by chcial.
    Brakiem sikalni troszke mnie zaskoczylas, napar z pietruszki odpada:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, nie ma siklani tzw. miejskich jak to dawniej w Polsce byly np. publiczne sikalnie w parkach. Nie ma instytucji "babci klozetowej", wiec moze i lepiej, ze tych sikalni tez nie ma, mozesz sobie wyobrazic jak by to wygladalo;/ Tak jak mowie, zwykle pewniakiem jest McDonald, a jeszcze lepszym Starbacks, ktory moim zdaniem nadaje sie glownie do sikania, bo pic kawy to raczej bym tam nie pila;) ale to kwestia gustu. No i oczywiscie DD. Napar z piertuszki tylko na noc:)))

      Delete
  12. Star, STAR!!! Dopiero przedzieram się przez Twoje stare posty bo w związku z przygotowaniami do wyjazdu i samym wyjazdem byłam zakręcona, i co ja widzę???? NAGRODE DLA PIEPRZA!!!- i tak ładnie napisałaś o mnie:)))
    Dziekuję, DZIĘKUJĘ, dziękuję:))))))Rozczuliłam się, no..., rozczuliłam:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, ciesze sie, ze tam trafilas!!!! A ze ja i Twoi czytelnicy Cie kochaja to chyba nie jest tajemnica, a juz na pewno nie przesada:****

      Delete
  13. Oj, połaziłabym, uwielbiam takie eskapady :) I nie narzekaj na wykończenie, ja po takiej wycieczce obiad gotuję, a małolaty leżą i nie dychają :D
    Uprawiam nordic walking i może dlatego mogę tak łazić.
    A nasz rocznik (znaczy się, 54, jest najlepszym rocznikiem na świecie). Takich już nie ma ;)

    Też mam całą masę znajomych w wieku "niemowlęcym", a z rówieśnikami nie mam kontaktu jakoś :| Tak wyszlo :)

    I... oglądam Twoje fotki i jakbym trochę po Ameryce pojeździła. Bo piękny kraj...
    Bardzo lubię, jak na filmach są miejsca w których byłam... I jedynie ten American Dream pozostanie na zawsze tylko snem. Ale w następnym życiu, kto wie?? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Znam wiele najlepszych rocznikow na swiecie, a wiec ten nasz wcale sie niczym nie wyroznia:))
      Kwestia dobrego kontaktu to moim zdaniem nie rocznik, czy roznica wieku ale charakter i osobowosc. Jedna z moich kolezanek za 2 lata bedzie obchodzic 100-ne urodziny i tez nie mamy problemu.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...