Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, August 26, 2012

Helga i Helmut na szczesliwej wyspie

Dwa lata temu pisalam o Governors Island bardzo nam sie tam podobalo i juz wtedy wiedzielismy, ze kiedys jeszcze tam zawitamy. Ale w natloku atrakcji i lenistwa "kiedys" zostalo odkladane az do wczoraj.
Wyspa jest zreszta jak narazie tylko weekendowo ulubionym miejscem wypoczynku Nowojorczykow i dodatkowo tylko latem, a ze latem ze wzgledu na temperatury nie bardzo sie czlowiekowi chce ruszyc, to stwierdzilismy, ze koniec sierpnia moze byc odpowiednim czasem. No i tym razem moglismy wybrac sie tam na wyjezdzenie Helgi i Helmuta. Helmut, to nowe imie roweru Wspanialego, chociaz Wspanialy wyraznie olewa moje pomysly i zwie go ciagle "bikie", niech mu bedzie, dla mnie to Helmut;)
Plany poczynilismy juz w piatek, bo chcielismy na wyspe zabrac piknik, tym bardziej, ze dwa lata temu nie bardzo mozna bylo tam cos nabyc do jedzenia poza lodami, napojami i takimi sobie kanapkami.
Wlasny piknik to jednak dobre rozwiazanie.
No to machnelismy 3 gatunki serow w kostke, do tego owoce, oliwki i dla Wspanialego kawalek pepperoni w plasterkach, oraz moje ulubione papryczki pepperoncini, po kanapce i butelce wody na glowe i bylismy gotowi do drogi. Ach i Wspanialy jeszcze spakowal do plecaka maly, lekki koc, zeby w razie co mozna bylo zalec na glebie.
Najwiekszym problemem byla jazda z rowerami subwayem, bo niestety na wiekszosci stacji trzeba bylo je wnosic i znosic po schodach. I tu oboje stwierdzilismy, ze koszyki na rowerach bylyby zupelnie zbednym i dodatkowym obciazeniem. Bez wzgledu na to czy koszyk jest zawieszony z przodu przy kierownicy, lub za siedzeniem to swoje wazy i dodatkowo utrudnia manewrowanie rowerem na schodach.
Plecak na plecach bez wzgledu na wage jest mniej odczuwalny.
Wspanialy sie nawet odgrazal, ze jak nie bede sobie mogla poradzic, to on jakos po kolei wniesie obydwa rowery. Ale o dziwo juz na naszej stacji wykazalam wyjatkowa krzepe i wnioslam rower bez problemu.
A bylo nie bylo jest to 50 schodow w gore, w dwoch podejsciach, pierwsze 26 a drugie 24 schody.
Nie jest tez latwo w wagonie, bo rower trzeba trzymac, zeby sie nie gibal lub co gorsze nie przewrocil na innych pasazerow.
I tu musze Wspanialemu przyznac racje, ze najlepszym miejscem jest ostatni wagon co ilustruja dwa ponizsze zdjecia.



Jak widac Wspanialy doskonale radzil sobie z utrzymaniem dwoch rowerow w czasie kiedy ja moglam spokojnie siedziec.
Niestety musielismy sie przesiasc do innego pociagu i tam juz nie dalo sie tak urzadzic, no ale tez dalismy rade. Moze kiedys MTA wpadnie na pomysl, zeby przeznaczyc jeden wagon dla rowerzystow i wyposazyc go w stojaki, moze... chociaz nie bede na ten moment czekac na wdechu;))
Jak dojechalismy na dolny Manhattan to tez nam sie udalo, bo z peronu mozna bylo dojechac winda na powierzchnie. Winda co prawda jechala z taka predkoscia, ze myslalam ze sie Wspanialemu drucik w mozgu przepali ale udalo nam sie dojechac.
W drodze powrotnej ta sama winda juz nie dzialala, wiec cos bylo z nia na rzeczy, chwala niebiosom nie odmowila posluszenstwa jak w niej bylismy;) Wtedy to dopiero bylaby tragedia.
Prom przewozacy pasazerow na Governors Island ma caly rzad stojakow na rowery pod sciana i to jest fajne.


Tak sobie stali Helga z Helmutem grzecznie w szeregu.
Pogoda byla troche pochmurna, temperatura nie za wysoka, bo ciut ponizej 30C ale za to wilgotnosc dawala w dupe solidnie.
Objechalismy wyspe dookola dwa razy od czasu do czasu zatrzymujac sie w roznych miejscach i podziwiajac widoki:


Brooklyn widziany z wyspy.


Statua Wolnosci w zblizeniu, wiec zdjecie bardzo niewyrazne.



Dolny Manhattan.


New Jersey.


Ellis Island, wyspa na ktora przybywali emigranci droga morska, w budynku na zdjeciu miesci sie obecnie Muzeum Imigracyjne.
Od czasu do czasu cos ciekawego plywalo:



Prom obslugujacy pasazerow miedzy dolnym Manhattanem a Staten Island (piata wielka dzielnica NYC)
Staten Island Ferry zaczelo kursowac miedzy Manhattanem i SI w 1817 roku i jest najtanszym srodkiem komunikacji miejskiej w NYC, bo kosztuje tylko 50 centow i ta oplata dotyczy bodajze przejazdu z Manhattanu na Staten Island, w odwrotna strone przejazd jest darmowy.
Upssss wlasnie Cutie Pie zdementowala moje stare informacje co do oplaty za SI ferry, od 1997 roku przejazd ferry jest zupelnie darmowy, czyli jeszcze lepiej niz myslalam.
Dzieki serdeczne Cutie Pie:))
SI Ferry, podobnie jak nowojorskie metro jest czynna 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu, nie ma tu zadnych przerw nocnych, lub swiatecznych.



Takie tez plywalo;) Czyli zaglowka turystyczna.
I w ogole to bylo bardzo fajnie. W tym roku juz na wyspie dziala wiecej kuchni polowych z calkiem smacznie pachnacym jedzeniem, bo probowac nie probowalismy, wiec na temat smaku nie moge sie wypowiadac. Widzielismy kuchnie z Jamajki, hiszpanska, karaibska, oprocz tego kilka namiotow gdzie mozna bylo kupic kanapki, napoje, ciasta i ciastka. To znaczy, ze w ciagu tych kilku lat GI zyskuje na popularnosci, co automatycznie zwieksza zpotrzebowanie na roznorodnosc jedzenia.
A tak Nowojorczycy spedzaja wolny czas w weekendy:






I ja tez tam bylam i do gory dupa lezalam:) Oto fotki zrobione w pozycji lezacej, wiec prosze nie pytac co dol co gora;)










A w przerwach miedzy rowerowaniem, jedzeniem i lezeniem nawet przytrafilo mi sie siedziec jak na czlowieka przystalo;)



I z tej ludzkiej pozycji mamy takie fotki:




Oczywiscie jak ja odpoczywalam to Helga z Helmutem stali obok, ramie w ramie:



Jak juz wspomnialam wczesniej wyspa jest ostoja szczesliwosci dla rowerzystow roznej masci, bo mozna tu przywiezc wlasny rower, mozna tez wypozyczyc nie tylko rower ale i takie pojazdy dla calej rodziny:






Wtedy pedaluja wszyscy, chociaz mam wrazenie, ze niektorym udaje sie odstawic lipe w tym zbiorowym peadalowaniu.



Mozna dwuosobowo, ale mysle, ze ja ze Wspanialym nie moglibysmy na czyms takim, bo kazde chcialoby w inna strone;)
A mozna i tak jesli ktos bardzo nie lubi pedalowac, a chodzic tez nie ma ochoty:



I tak wlasnie spedzilismy sobote. Jest tam naprawde fantastycznie gdyby nie latajace karaluchy.
O takie:


Niestety robi to duzo halasu:/ i gdyby nie ten halas, to naprawde wyspa byla by Oaza Szczescia.

32 comments:

  1. Replies
    1. Ivo, wyspa jest dostepna dla publicznosci dopiero 2-3 lata wiec w sumie ciagle sie rozwija i ciagle czegos przybywa. Mysle, ze za nastepnych kilka lat to bedzie jeszcze bardziej ciekawe miejsce.

      Delete
  2. o zdążyłam na podium ;-)
    fajne takie wycieczki z Tobą człowiek się nie zmęczy a ile zobaczy ;-)
    pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko i nawet pedalowac nie musialas:)

      Delete
  3. Ekstra reportaż, dziękuję za miłą wycieczkę, oglądałam i czytałam w pozycji prawie leżącej :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Margarithes, pozycja horyzontalna zawsze sprzyja wypoczynkowi:)

      Delete
  4. O, widzę że i Ty miałaś wędrujący weekend :D Takie są najwspanialsze :) A dzięki Twoim fotkom nie muszę już się dołować, że tego na żywca nie zobaczę :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nigdy nie mow "nigdy" bo jeszcze nie wiesz jakie niespodzianki Cie czekaja:))

      Delete
  5. Szkoda, ze u mnie nie ma takich rajów rowerowych, bardzo szkoda...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, to prawdziwy raj rowerowy, na szczescie w NYC jest naprawde duzo takich miejsc. Kilka dni temu dostalam mape sciezek rowerowych w NYC i az sie za glowe zlapalam, ze tego tak duzo. I bardzo wiele wlasnie w takich ciekawych miejscach z ladnymi widokami. Oj bedzie zajecie na cala jesien i wiosne glownie, bo latem za goraco jednak.

      Delete
  6. Taki hałas potrafi zepsuć każdy wypoczynek, ale to w końcu okolice NY, to nie może być cicho:)Fajnie sobie spędziliście czas - nie ma to jak wycieczka z kimś, kto potrzyma rower w metrze:)Przydatny ten TwójCi!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, to prawda, ze w NYC ciezko o ciche zakatki. Nawet w Central Parku jest glosno. Na wyspie jedynym halasem sa ludzkie rozmowy i wlasnie te helikoptery, "fucken turistas" jak mowi Wspanialy, bo to helikoptery turystyczne;) Ale i tak jest spokoj, bo nie ma samochodow ani zadnych innych pojazdow poza rowerami. Te wszystkie stoly, krzesla, lawki i nawet hamaki ktore widac na zdjeciach to stale wyposazenie wyspy. Jesli zagladnelas do tej zalinkowanej notki to tam jest troche wiecej informacji:))
      A MojCi jest faktycznie przydatny:))) Pisze to rechocze, z tego MojCi, TwojCi co to mi sie pokickalo u Ciebie:))

      Delete
  7. Replies
    1. Zaczyna sie odpowiedni sezon na takie wyprawy, wiec moze bedzie ich wiecej:))

      Delete
  8. Takie wspólne wyprawy rowerowe są super! :)
    cieszę się, kiedy oglądam sobie takie zdjęcia.
    Miło popatrzeć i przeczytać :)
    Jak wiesz my też ostatnio tydzień temu z górką byliśmy na wycieczce rowerowej.
    Niesamowita sprawa!
    pozdrowienia

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, to nasza pierwsza taka wycieczka, ale nam sie spodobalo, wiec pewnie bedzie wiecej. Tym bardziej, ze sezon sie zaczyna i pewnie potrwa do grudnia (jak dobrze pojdzie).

      Delete
  9. Ależ ładna wycieczka .O ja to bym odwalała lipę jadąc takim zbiorowym pojazdem na bank :))

    No i nie ma tabliczek szanuj zieleń,nie deptać trawników:) Pamiętasz jak w Polsce parki się roiły od takich tabliczek na kijku wbitych w ziemię?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko i tez bys skorzystala na takiej wycieczce, bo kierowca to jednoczesnie przewodnik i opowiada historie wyspy;))
      A tabliczki "szanuj zielen" oczywiscie pamietam:))) Wychowalsm sie na nich i bylam bardzo zaskoczona jak tu przyjechalam a na kazdym kawalku zieleni wylegiwaly tlumy ludzi:))

      Delete
  10. Fajna wycieczka, przyjemne z pożytecznym, a w tak fajnych okolicznościach, to i pożyteczne, staje się przyjemnym :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Magnolio, tak to bylo swietne polaczenie przyjemnego z pozytecznym, tylko wprawy nam troche brakuje, ale to sie z czasem poprawi;))

      Delete
  11. A ubraliście się ,,w obcisłe, bo to warto mieć styl''? Tak u nas śpiewają...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, jak widzisz po zdjeciach, malo kto tutaj szpanuje z tymi obcislymi:)) Nawet widzialam dwie kobiety w sukienkach na rowerze i tez nikt na to nie zwracal uwagi.

      Delete
  12. :)))Ty się znowu męczysz Stardust, i jeszcze te pociągi i takie tam. Z miejsca spojrzałam zachłannie na łóżko, bo poczułam się zmęczona, spocona i głodna.(chociaż do tego ostatniego to raczej lodówka potrzebna).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak sie nie uspokoje, to mi jakis drucik trzasnie:))

      Delete
  13. z zagorzałeś przeciwniczki powoltku kluskujesz zaciekawioną NYC ade;)

    ReplyDelete
  14. A ile Twoj "pizdryk" pokazal po przejechaniu wyspy dookola? Pytam bo my szukamy nowych miejsc na rowerowanie wiec moze wpadlibysmy pojezdzic na wyspe...Domyslam sie,ze samochodem mozna bo rowerki wozimy z tylu autka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Megan, cala wyspa nie jest dostepna, wiec ta czesc, ktora mozesz przejechac to jest ok. 2 mile. No ale mozesz sobie robic takich okrazen ile chcesz.
      Ale samochodem nie mozesz wjechac na wyspe. Musialabys zostawic samochod gdzies na parkingu w dolnym Manhattanie wiec nie wiem czy to sie oplaca.
      Wyspa jest tylko rowerowa.

      Delete
  15. Stardust - SI ferry jest za darmo. nie kosztuje nic, chyba ze jedziesz pociagiem na SI (yup, tam jest pociag :D). dojezdzajac do ostatnich dwoch stacji musisz zaplacic MTA $2.25. za to masz darmowy transfer, jesli przesiadasz sie do metra na Manhattanie... to samo dotyczy drogi powrotej do domu - przesiadajac sie z ferry na bus lub pociag, placi sie $2.25. mozna jednak to obejsc jadac na ferry rowerem. lub tak jak turysci, ktorzy plyna na SI aby obejrzec Statue i praktycznie z dworca po drugiej stronie nie wysiadaja...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cutie, masz racje, dopiero teraz sprawdzilam, jest za darmo od 1997 roku. Hmmm to moj Wspanialy ma przestarzale informacje:))) On kiedys mieszkal na SI, ale to bylo... ho, ho, ho albo i jeszcze dawniej:))
      Dzieki, zaraz poprawie, bo nie trzeba wprowadzac ludzi w blad:)

      Delete
  16. Ja tez chce na taka wyspe, pieknie:) I nawet jestem w stanie zaplacic, hahahaha.
    Jest tyle pieknych miejsc w naszych okolicach o ktorych nie piszemy, warto je zobaczyc i pokazac innym.
    Jestescie swietni:)

    Wzruszylam sie patrzac na Statue Wolnosci i tem budynek muzealny, ach.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...