Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, August 9, 2012

Kocham Cie

Wrocilam wczoraj bardzo wczesnie z pracy, bo o 15tej co sie absolutnie rzadko zdarza.
Wiec wrocilam i... poszlam spac.
Czemu nie? Skoro mi sie spac chcialo.
Obudzilam sie kilka minut przed 19ta i dotarlo do mnie, ze Wspanialy juz tuz tuz, a nie mam nic na obiad.
Wzielam telefon i zadzwonilam, odebral.
-- Skarbie, czy jak wrocisz to bedziesz bardzo glodny?
-- Raczej tak, a dlaczego pytasz?
-- No... jak to... dlaczego?
-- Aha, rozumiem, nie ma nic na obiad.
-- Brawo za logiczne myslenie!!!
-- No dobrze, nie przejmuj sie, jakos sobie poradze.
-- Kocham Cie!!!
Tym razem po drugiej stronie uslyszlam smiech, ale taki az zachlystujacy, ze o malo nie zadzwonilam z drugiego telefonu na 911 z poleceniem, ze moj maz sie wlasnie krztusi w pociagu linii xxxx i prosze o natychmiastowa pomoc, bo szkoda chlopa.
Ale na szczescie po chwili smiech przeszedl w lagodny rechot i odezwal sie glos:
-- Kochasz mnie?
-- A pewnie!!! Przeciez glownie dlatego Cie kocham, ze jestes taki latwy w obsludze! Kazdy inny, ktory zyczylby sobie obiadu w postaci ziemniakow, miecha, warzywek i to wszystko zakrapiane
 piwem plus deser, juz dawno by nie wytrzymal przy mnie.
-- To ja poprosze tylko o ten deser - zachichotal.
Coz mi bylo robic?
Zgodzilam sie.
Godzine pozniej pojawil sie Wspanialy ze sloikiem salsy i paczka pitowych chipsow.
A ja tylko danego slowa w kwestii deseru dotrzymalam;)
Wszyscy zadowoleni!!!

47 comments:

  1. Im prostsza obsługa, tym dłuższe użytkowanie!
    Bezusterkowe dodam ;-))))
    Pzdr popołudniowo!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz, u mnie to zadzialalo na zasadzie "do trzech razy sztuka" Tak sie zmadrzylam przez te poprzednie dwa razy:))

      Delete
  2. Uwielbiam nieskomplikowanych w obsludze. Moj tez taki wiec doceniam te zalete. Nie wytrzymalabym 5 min z chlopem (o matko, jak ja nie cierpie tego okreslenia;))), ktoremu trzeba codziennie gotowac 3-daniowe obiady, "z miechem". Dziecka tez mam nieskomplikowane, jak nie ma obiadu to i cereal sie zadowola;))))) Moja sp Babcia zawsze mowila: tu nie gar-kuchnia:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ja to jeszcze mowilam "a co raczki do dupci przyrosly?"
      Pamietam jak mi Junior wystraszyl jednego konkurenta. Gadali cos na temat jedzenia i gotowania i konkurent cos powiedzial na temat codziennych obiadkow, a Junior na to "przy mojej matce to ja ci nie wroze dlugiego zycia" Na co konkurent zdziwiony zapytal dlaczego, a Junior "albo sie sam nauczysz gotowac jak ja to zrobilem, albo umrzesz z glodu". I juz bylo po konkurencie;)))
      Junior byl boski w takich akcjach;)

      Delete
  3. hmmm
    to ja mam takiego z mięchem !
    no ale to mój pierwszy :D:D:D
    uwielbiam te Twoje notki !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, czyli i tak masz dwoch mezow, bo pierwszy i ostatni:) A ze w jednej osobie, to juz maly miki;)))

      Delete
    2. Star ja tam taka pewna bym nie była że ostatni :D:D
      jak tak czytam o Wspaniałym to chyba też zacznę szukać takiego ;-)

      Delete
    3. Zmorko, nie strasz:) Pamietaj, nie ponosze zadnej odpowiedzialnosci za skutki;P

      Delete
  4. Mój też bardzo prosty w obsłudze....nie oczekuje obiadów trzydaniowych ;-)))))))))))))) A najzabawniejsze, że jak poinformować, że dziś jakby z obiadem kłopot to się słyszy "dam se radę", ale w praktyce to jest "to może usmaż mi kiełbaskę albo zagrzej paróweczki, daj tam co masz z warzywek na surowo, z sosikiem vinaigrette i starczy"
    Mówisz, że żeby osiągnąć nirwanę, podobną do Twojej, to muszę po drodze mieć jeszcze drugiego, nie za bardzo łatwego w obsłudze, a dopiero za trzecim razem trafię do raju? Ja pierdolę!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, obsmialam sie jak norka:))) Latwy w obsludze, mowisz, kielbaski, albo paroweczki (nawet nie jest wymagajacy;)) do tego warzywka i sosik vinaigrettte.
      Super!!!
      Nie wiem ilu trzeba, sa kobiety, ktore potrafia taka nirwane osiagnac przy pierwszym. Ja jestem malo pojetna to musialam miec dwoch nauczycieli;) Az sie wreszcie wycwanilam:))) Przypomnialo mi sie:
      Wspanialy wyciaga deske do prasowania, ktora stoi w moim biurze za szafa i zerkajac na mnie siedzaca przy komputerze mowi "gdybys byla dobra zona to bys mi uprasowala spodnie" a ja na to nie odrywajac wzroku od kompa "nic nie bylo w przysiedze o dobrej zonie, niestety".
      Ale ja kiedys uprasowalam wlasne spodnie to mialy z przodu na jednej nogawce 4 kanty, a z tylu 3 i ni cholery nie moglam sobie z tym poradzic;)

      Delete
    2. Ja mam wrażenie, że mój wie, gdzie trzymam deskę do prasowania. Ale wcale nie ma parcia, by mieć uprasowane. Wcale! Może chodzić w nieuprasowanych i co najwyżej głosem ofiary pyta: jak myślisz, mogę w tym wyjść? Wiadomo, że odpowiedź brzmi, że nie.... no i wtedy idę pewnym krokiem, bo ja wiem, gdzie NASZA deska do prasowania stoi, żeby MI wstyd nie było ;-))))))))))))))))))))

      Delete
    3. Zante, Ty chyba o moim piszesz z tym prasowaniem?:)Ale ja tu się upieram, bo nie cierpię na pognieciucha codziennego patrzeć i prasuję hurtem wszystko.
      Z gotowaniem to mamy tak jak u Star, no ale to też mój trzeci :)
      Star a jakie to deserki bywają? Może ja coś takiego błyskawicznego się nauczę? Budyń? Kisiel?

      Delete
    4. Jaskółko-> ja sobie tak myślę, że te deserki.....jakby Ci to powiedzieć....wywołują utratę kalorii, a nie nabywanie;-)))
      Oraz załamka, skoro potwierdzasz regułę "do trzech razy sztuka"....mnie się już nie chce nawet do drugiej rzeki wchodzić, nawet gdy nagrodą jest TEN TRZECI. Jak ja bym zaczęła opowiadać jak to u nas z podziałem obowiązków w pozostałych dziedzinach życia to pokochasz to swoje prasowanie, uznając, że ostatecznie coś dla swego chłopa możesz robić, bo inne są tak głupie, że robią wszystko. Vide zante ;-)))

      Delete
    5. O matko dziewczyny, o malo sie nie posikalam ze smiechu:)))
      Jaskolko, Zante ma racje, te deserki to ze tak powiem sa "ciupciane":))))
      Zante, u mnie z prasowaniem jest tak, ze domowo Wspanialy moze zyc "na pognieciucha" (dzieki Jaskolko, bardzo mi sie to podoba). Natomiast jak musi gdzies wyjsc to jest bardziej odprasowany niz ja;)))
      No jedynie do Beer Garden moze isc bez prasowania;)
      On jakis taki porzadnicki, ale tak tez musi chodzic do pracy, wiec moze stad ma takie zboczenie.

      Delete
    6. Ja Ci powiem coś: skoro Wspaniały zrozumiał i pogodził się z tym, że masz jeden feler w postaci braku umiejętności prasowania Jego spodni i w związku z tym prasuje sobie sam, to uważam, że spokojnie można Jego zboczenie zaakceptować.
      Ja Ci powiem, że jakby o moim starym trzeba było mówić ZBOKOL tylko dlatego, że umie wstawić szklankę do zmywarki, zamyka szafki w kuchni i na ten przykład dodatkowo jak ma ochotę na kabanosa i w celu jego wyjęcia wystawia pudło z wędliną z lodówki, a następnie wkłada to pudło skąd wziął to ja mogę nawet chodzić z transparentem: JESTEM ŻONĄ ZBOKOLA

      Delete
    7. Zante, az sie musialam zastanowic i przyznaje, ze 95% rzeczy Wspanialy odklada na miejsce, z ktorego wzial, co nie znaczy, ze to jest ich prawowite miejsce:)) Bo najczesciej to ja zostawiam gdzie popadnie:P
      Prasowac spodni nigdy nie umialam i to robili zawsze moi mezowie nawet prasowali moje spodnie.
      Umialam natomiast prasowac meskie koszule i to bardzo dobrze, ale juz od drugiego malzenstwa przestalam sie do tego przyznawac.

      Delete
    8. Myślałam, że ze spodniami jak z koszulami. Postanowiłaś nie ujawniać talentu ;-)))))

      Delete
    9. No czegos sie wreszcie nauczylam:)))

      Delete
    10. Ano- deserki :))) Sory mam anginę, w związku z tym szum w uszach przeszkadzający szybkiemu jarzeniu :( Koszule temu drugiemu prasowałam masowo, bo on taki lewajtis był. I pomyśleć, że wtedy byłam do wszystkiego. Gdzieś jest ta sprawiedliwość, bo teraz mam luz bluz.

      Delete
    11. Jaskolko, toz mowie, ze "first two husbands are just for practice" - mam taki magnes na lodowce:)))

      Delete
  5. O kurczę - ja też Cię kocham!
    I piszę to tutaj bez skrępowania, bo mnie nikt tutaj nie zna! ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja tam pieprze, ze mnie znaja:))
      Ja tez Cie kocham!!! O!!!

      Delete
  6. i to się własnie nazywa - udany związek:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, nareszcie mi sie trafilo, jak przyslowiowej slepej kurze ziarno:))

      Delete
  7. Ja też mam takiego - nawet lepiej bo sam uwielbia gotować. No i desery lubimy oboje. o ja cie! ale mamy dobrze!
    p.s. no i też jest mężem nr 2, więc chyba nie trzeba przywiązywać się do pierwszych za bardzo, skoro najlepsze dopiero ma nadejść za drugim podejściem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moj sprzata:) Z dwojga zlego wole gotowanie niz sprzatanie, ktorego panicznie nie cierpie.
      A gotowac to gotuje zwykle w weekendy i to tak od poznej jesieni do wczesniej wiosny (najczesciej od koncowki pazdziernika do kwietnia) jak jest juz na tyle chlodno, ze nie tylko nie potrzeba klimatyzacji, ale i odrobina ciepla od kuchni nie zawadzi;))) Szczerze powiedziawszy to pod koniec pazdziernika juz zaczynam tesknic za gotowaniem. Latem grillujemy (Wspanialy) ale tez tylko w weekendy. W ciagu tygodnia to chleb z gruszka tez wystarcza za obiad:P

      Delete
  8. Ja tam na wszelki wypadek obiad mam zawsze, ale wyłącznie jednodaniowy! Z deserami teraz trochę problem, z powodu Mamuni... Ech!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak przy Mamuni to powazny problem z deserami;)) Malym dzieciom to zawsze mozna bylo cukierki pod kanapa rozsypac i sie mialy czym zajac:P

      Delete
  9. no to fantastycznie jest mieć takiego faceta, mój też zje byle co, a jak niczego nie ma to w ogóle nie zje, byleby tylko załapać się na deser :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak Olu, to jest ten gatunek co to moze samymi deserami wyzyc:)))

      Delete
  10. Rzeczywiście warto go ratować jak coś ;) Wspaniały facet z poczuciem humoru.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez tak myslalam, ze szkoda byloby gdyby sie zakrztusil na smierc:))

      Delete
  11. na Twoim przykładzie wierzę, że dwa pierwsze małżeństwa były dla dobrej wprawy ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W moim przypadku sie naprawde sprawdzilo;)

      Delete
  12. Ważne, że idzie w dobrą stronę. A desery błyskawiczne są najlepsze na świecie:)))))))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. You mean quickies? :))))
      Tak, zgadzam sie:D:D:D

      Delete
  13. Świetna z Was para i najważniejsze, że się uzupełniacie! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, tak uzupelniamy sie. Czesto nawet przekraczamy granice w tym uzupelnianiu:))

      Delete
  14. Replies
    1. Kochana, w przypadku mojego Wspanialego ZAWSZE bardziej chodzi o "deser" niz deser:))

      Delete
  15. Jak to miło spotkać osoby, u których życie nie kręci się wokół jedzenia.
    Już myślałam, że ja taka wyrodna w tej kwestii:).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ido, jesli tutaj czyjekolwiek zycie kreci sie wokol jedzenia to na pewno moje, Wspanialy nigdy nie jest glodny:)

      Delete
  16. Ja nie wiem czy to dobry pomysł tak się tym Wspaniałym chwalić... Jeszcze się amatorki łatwych w obsłudze zbiegną i co wtedy? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, licze na to, ze wiekszosci bedzie za daleko:))) A miejscowe juz niektore widzialy i na szczescie sie nie rzucaja:P

      Delete
  17. Nie ukradną, gdzie on znajdzie drugą taką fajną babkę jak Star co?:))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...