Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, August 7, 2012

Mowilam, ze cuda sie zdarzaja

Poszlam wczoraj wreszcie z tym zegarkiem co to byl stanal w czasie wycieczki z Resami. Mam tu w okolicy zaprzyjaznionych jubilerow (Rosjanie a tak naprawde to Gruzini) gdzie zawsze korzystam z roznych uslug, miedzy innymi wymieniam tam baterie jak sie czasomierz zaprze i nie chce isc dalej.
No wiec wlazlam i nie wiem czemu, moze dawno tam nie bylam, a moze przez te moje sloneczne okulary, ale chlopaki jakos tak nadzwyczaj mlodo wygladali, wiec walnelam komplementem prosto od progu.
-- Dzien dobry! Dawno tu nie bylam, a Wy obydwaj jakos mlodziej wygladacie, czy to jakas tajemnica, sreberko podjadacie, czy co?
-- Star, faktycznie dawno nie bylas, milo, ze tak myslisz, ale nie ma w tym zadnej tajemnicy.
-- Uppsss trudno, juz myslalam, ze cos sie nowego naucze, ale skoro nie, to tylko prosze o wymiane baterii w zegarku.
Zdjelam zegarek i polozylam go na ladzie.
Alex otworzyl, wyjal baterie, sprawdzil, bo zawsze sprawdza i mowi:
-- Ale ta bateria jest dobra.
-- To dlaczego zegarek nie chodzi?
-- Nie wiem, moze cos z zegarkiem nie tak, ale zobaczymy...
Lubie ten zegarek, ale to nic nie warta tandeta, wiec jakby co to sie nawet naprawiac nie oplaca. No coz nic nie jest wieczne, tak sobie kombinowalam. W tym czasie Alex wlozyl baterie z powrotem, ustawil czas i czekamy... Chodzi!!!
A przez tydzien ani nie drgnal...
Poczekalismy 2-3 minuty, ciagle chodzi.
Alex oddal mi zegarek i mowi:
-- Sprawdzaj przez pierwsza godzine, jak stanie to przynies go z powrotem.
-- No nie wiem, bo jak sam widzisz tu nie ma co naprawiac, poza tym, ze go lubie... Ile Ci place?
-- Nic mi nie placisz, przeciez nic nie zrobilem - odpowiedzial z usmiechem.
-- Ot sila komplementu, dziekuje.
Pogadalismy jeszcze chwile i poszlam.
Zegarek chodzi caly czas i nic nie wskazuje na to, zeby mial ochote przestac.
Czyli jednak cuda!!

26 comments:

  1. Bateria nie kontaktowała, czasem takie cuda się zdarzają.Ja mam tak w pilocie od mini wieży.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak tez sie domyslilam, ale wiesz nigdy wczesniej mi sie cos takiego nie zdarzylo:))
      Buziam:*

      Delete
  2. Sreberko jada, złota rączkę ma... i platynowe serce :)

    ReplyDelete
  3. Oj, a tajemnicy młodnięcia nie wyciągnęłaś:((
    Pozdrawiam:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, no nie wyciagnelam;> ale wiesz, kiedys ta batreria zdechnie naprawde, wiec jeszcze bedzie okazja;)

      Delete
  4. rzeczy martwe, zwłaszcza ich złośliwość, często zadziwiają;) Może zwyczajnie musiał odpocząć i zrobił sobie urlop.
    Mam w domu maszynę walizkowa marki pfaff, która ma już 20 lat i zaczęła szwankować tak, że nie mogłam szyć. Nie jest mi ona szczególnie potrzebna, ale czasem skracam np. spodnie. Dawniej szyłam ubranka dla córki. Zbieraliśmy się kilka tygodni, by ją zawieźć do serwisu. W serwisie pani obejrzała, podłączyła, sprawdziła i stwierdziła, że jest w idealnym stanie. Wzięliśmy ją z powrotem do domu i dalej jest w idealnym stanie:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, czyli tak Twoja maszyna, jak moja bateria po prostu potrzebowaly urlopu:))) Na doladowanie!!

      Delete
  5. Ja myślę, że możesz tam śmiało częściej zaglądać :) tacy mili panowie... :) poza tym to oczywiste, że cuda się zdarzają :) to tylko potwierdziło teorię ;p

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie no bez przesady, jak bede czesto zagladac to nie zauwaze czy mlodnieja czy sie starzeja:))

      Delete
  6. A moze zmoczylas? A potem wysechl i zaczal od nowa chodzic? Albo moze ten mily pan przetarl baterie? Co by nie bylo to cuda sie wszedzie zdarzaja:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mam pojecia co zrobilam, czy jak to sie stalo. Wiem tylko, ze mi kopara opadla ze zdziwienia jak sie okazalo, ze zegarek chodzi:))

      Delete
  7. Znam to, znam. Na szczęście w domu od wszelakich spraw złotej rączki jest mój brat młodszy, więc najwyżej on ma ubaw, że jemu działa, a mi nie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dobrze miec taka zlota raczke w domu. Moje zlote raczki najwyzej zepsuja, a potem nie ma kto naprawic;))

      Delete
  8. Się przestraszył biedaczek, że oddasz go na złom... to zaczął chodzić:).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba tak, bo nic innego go nie czekalo tylko zlom;)

      Delete
  9. no bo ruscy przylozyli do tego reke i zegarek wyzdrowial, no co ja plete gruzin ;)

    ReplyDelete
  10. To pewnie tak jak z pojsciem do dentysty, zab Cie boli jak pieron, wchodzisz do gabinetu i przestaje :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, dokladnie jak z zebem;))) Czasem wystarczy wizyte umowic i juz nic nie boli.

      Delete
  11. niech chodzi jak najdłużej, odmierzając szczęśliwy czas... :*

    ReplyDelete
  12. Usmiechnełam się. Czasem ludzie za granicą sa bardziej życzliwi niż u nas w kraju :) a co do zegarka ;D szczescie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. xoxo, witaj:) Ludzie sa wszedzie tacy sami:)

      Delete
  13. O rety, cudownie! Jak mi się zegarek zepsuje, nie ma bata, do Nowego Jorku frunę naprawiać! ;)

    ...sama nie wiem, czy żartuję, czy mówię serio...

    Bo mój zegarek jest bardzo szczególny. Jest to pierwszy upominek, który dostałam od mojego męża, oczywiście wtedy jeszcze nie męża. Przetrwał całą naszą znajomość, życie na oddzielnych kontynentach, zaręczyny, podróże, ślub (no, na ślubie go nie nosiłam) i do dziś chodzi. Nie jest jakiś specjalny, ot taki zegarek z kolekcji z akcesoriami z pewnego łańcucha sklepów z ciuchami. Tarcza z kwiatkiem i jasnobrązowy, skórzany pasek z wyszytymi listkami. Kiedyś taki śliczny, gładki, teraz ta skóra już coraz bardziej popękana, pozałamywana. Mimo wszystko, wciąż go wielbię i tylko się uśmiecham jak patrzę na siebie w lustrze przed wyjściem do jednej z "dubai posh venues", i widzę w nim odstawioną kobitę z mocno znoszonym, lekko hippisowskim zegarkiem na ręce ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Road, Twoj zegarek jest pamiatka sentymentalna, moj kupa zlomu, ktory w miare dobrze wyglada. Moze dlatego, ze ma bransoletke a nie pasek:))) Ale ja nigdy nie lubilam paskow i jedyny zegarek z paskiem mialam jeszcze jak mieszkalam w Polsce, tutaj tylko bransoletki.
      A do NYC zapraszam nie koniecznie z powodu naprawy zegarka:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...